1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania

Milion biegunów. Marek Kamiński stworzył aplikację wspomagającą walkę z depresją u dzieci

Marek Kamiński (Fot. archiwum prywatne)
„Chcę pomagać dzieciakom w nauce radzenia sobie z trudnościami, w nauce wiary we własne możliwości, w budowaniu poczucia wartości i sprawstwa. Chcę, by potrafiły wykorzystać swój potencjał, by wierzyły, że go mają.”, mówi Marek Kamiński, współtwórca pomysłu. 
Razem ze swoimi współpracownikami stworzył Pan aplikację LifePlan App wspomagającą walkę z depresją u dzieci, młodzieży. Skąd ten pomysł?
Mówiąc w dużym skrócie jego źródło tkwi na biegunie południowym! A także w wyprawie sprzed kilkunastu lat z Jaśkiem Melą. W tej naszej eskapadzie sam biegun, jego zdobycie, wcale nie było najważniejsze, istotą okazał się proces przygotowań, dzielenia się wiedzą: jak radzić sobie z trudnościami, jak je pokonywać, jak się nie załamywać, jak budować poczucie własnej wartości – to było clou. Po tej wyprawie zacząłem zastanawiać się czy jest sposób, aby wspomnianą wiedzą móc się podzielić po pierwsze z większą grupą młodych ludzi, po drugie zrobić to nie poprzez taką eskapadę, bo to ogromne, kosztowne, długie i niebezpieczne przedsięwzięcie. Już wtedy przemknęło mi przez myśl, żeby tę wiedzę jakoś zdigitalizować, ćwiczenia, które robiliśmy z Jaśkiem zamienić w aplikację przez którą mógłby przejść każdy młody człowiek, który ma trudności. To było pierwsze podejście. Wtedy nic z tego nie wyniknęło, ale to absolutnie nie „umarło” w moich myślach.

Potem, po latach, kiedy przygotowywałem i prowadziłem wykłady dotyczące budowania odporności psychicznej między innymi w Japonii czy na Uniwersytecie Stanford w Stanach Zjednoczonych, zdałem siebie sprawę, że przez to współczesne oderwanie od natury, pęd, ciągłe zmiany, niemal każde dziecko, nie tylko w Polsce, jest w potrzebie, niemal każde potrzebuje dziś wsparcia w budowaniu swojej siły. I nie ma to związku z kolorem skóry, krajem pochodzenia czy sytuacją materialną rodziców. Wręcz przeciwnie, kiedy patrzę na statystyki, to dzieciaki w krajach najbogatszych mają najwięcej tych problemów.

A pandemia i wojna w Ukrainie jeszcze pogłębiły te kłopoty.
Dokładanie. Choć zaczęliśmy pracę nad projektem, początkowo nazwanym Life Plan Academy, czyli coś w rodzaju budowania fundamentalnych umiejętności życiowych, jeszcze przed pandemią. Kiedy ona nastąpiła zintensyfikowaliśmy nasze działania. Właśnie startujemy.

Czy to jest dla Pana coś w rodzaju misji? Choć wiem, że to słowo, zupełnie niesłusznie, źle nam się kojarzy.
Nie bez powodu wspomniałem na wstępie o biegunie południowym. Bardzo dawno temu, w 1995 roku, kiedy po zdobyciu bieguna północnego, zdecydowałem się pójść samotnie na ten południowy, pomyślałem, że ja już zaspokoiłem swoje potrzeby, w tym potrzebę uznania i fajnie byłoby wyprawę na ten południowy poświęcić komuś, kto jest w potrzebie. Podzielić się nim. Razem z grupą, z którą pracowałem wybraliśmy gdański szpital dla dzieci chorych onkologicznie, który miał zostać zamknięty. Wyprawa odbyła się pod hasłem „Pomóżmy chorym dzieciom” i podczas niej zbierałem środki, by szpital mógł zostać wyremontowany, a nie zlikwidowany. Na samym biegunie jest stacja satelitarna Amundsena-Scotta i tam odebrałem maile od chorych dzieci. Pamiętam, że się wtedy rozpłakałem, ta lektura była dla mnie dużo silniejszym przeżyciem niż fakt, że zdobyłem biegun. Mogę powiedzieć, że te dzieci „szły” razem ze mną, mogły śledzić moją aktualną pozycję, towarzyszyły mi w wędrówce, a ja im – w jakimś sensie – w chorobie. Po roku od wyprawy odwiedziłem je, część z nich niestety zmarła – zdałem sobie sprawę, że dla tych które odeszły była to pierwsza i ostatnia „wyprawa”, w którą były bardzo zaangażowane, jak usłyszałem z opowieści opiekunów, to było dla nich ważne. Zrozumiałem jak ważne jest, aby się sobą i tym, co robimy, podzielić z kimś. Bo to ma głęboki sens. Pomoc czysto materialna, przekazanie pieniędzy, to jedno, ale że jest wiele innych, bardzo cennych, sposobów dzielenie się sobą.

Po tamtym doświadczeniu rzeczywiście poczułem coś w rodzaju misji, nie boję się tego słowa. Według mnie tymi, którzy pomocy potrzebują najbardziej są właśnie dzieci.

Sam mam za sobą dość trudne dzieciństwo, chorowałem, groziła mi amputacja ręki, długi czas spędziłem bez rodziców, w szpitalach, w sanatoriach. To był czas naznaczony trudnościami, samotnością, ale to nie spowodowało nigdy, że odwróciłem się od świata. Ale wiem, że różnie bywa. I mam poczucie, że to właśnie w dzieciństwie wiele się rozgrywa, jeśli rozprawimy się z demonami dzieciństwa, które obecne są wszędzie, także w samych rodzinach, to mamy szansę na dobre życie, a jeśli wtedy się poddamy, przyszłość, dorosłość może być trudna. Dlatego chcę pomagać dzieciakom w nauce radzenia sobie z trudnościami, w nauce wiary we własne możliwości, w budowaniu poczucia wartości i sprawstwa. Chcę, by potrafiły wykorzystać swój potencjał, by wierzyły, że go mają. Z wykształcenia jestem fizykiem i filozofem, dlatego szukam zawsze konkretnych rozwiązań. Dlatego powstała fundacja, dlatego powstała Life Plan Academy, a teraz aplikacja LifePlan App.

Na czym dokładnie polega aplikacja?
To program do „gry z samym sobą”. Są tam różne formy nagród, umiejętności, odznak, które zdobywamy, ale przede wszystkim chodzi o rywalizację z samym sobą. Stawiamy sobie cel, który chcemy osiągnąć, może być nim marzenie, następnie przechodzimy przez proces, który pokazuje jak je zrealizować.

Cała metoda składa się z pięciu kroków. Krokom tym odpowiada pięć obozów, przez które się kolejno przechodzi. Po drodze są różne ćwiczenia, na przykład medytacja. Generalnie chodzi o to, żeby postawić sobie cel, zaplanować drogę do jego osiągnięcia, radząc sobie po drodze z pojawiającymi się trudnościami, na koniec, by wykorzystać potencjał sukcesu lub – jeśli go nie będzie – potencjał porażki. A tak w gruncie rzeczy chodzi o poznanie siebie. Aplikacja zbudowana jest w taki sposób, by odkryć swoje słabe i mocne strony, ale też przezwyciężać strach. Wierzę w to, że poznanie siebie, swoich możliwości jest szansą na uniknięcie problemów psychicznych, może zapobiegać depresji.

Jakie są Pana marzenia, oczekiwania w związku z tą aplikacją?
To dwa lata naszej pracy. Aplikacja powstała w trzech językach: polskim, angielskim i ukraińskim. Z naszym programem Life Plan Academy zaczęliśmy pracować w 25 krajach Afryki, jesteśmy też w Wielkiej Brytanii, w Norwegii, myślimy o Libanie i Turcji. Program jest w formie zajęć w szkołach. Nasze oczekiwania są takie, żeby po pierwsze aplikacja została zintegrowana z programem i go wspierała, po drugie – że będzie się podobać młodym ludziom, że będą chcieli jej używać.

Oczekuję, że aplikacja się przyjmie. Moim marzeniem jest, żeby – tak jak udało mi się zdobyć w ciągu jednego roku dwa bieguny – aplikacja w ciągu roku zdobyła milion „biegunów”, żeby milion młodych ludzi na całym świecie przeszło przez tę metodę i by miało to pozytywny wpływ na ich życie. Odpowiadając jednym zdaniem na pani pytanie – naszym celem jest milion biegunów!

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze