1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania

„Najtrudniejsze w demencji jest to, że tracisz rozum, zanim jeszcze stracisz swoje serce” – rozmowa z Gasparem Noé, reżyserem filmu „Vortex”

Gaspar Noé: „Wyłapuję sytuacje, gdy po prostu jestem z kimś, kogo kocham”. (Fot. Borja B. Hojas/Getty Images)
„Doszedłem do takiego punktu w życiu, w którym wyłapuję sytuacje, kiedy po prostu jestem z kimś, kogo bardzo kocham. To jest najważniejsze” – mówi reżyser filmu „Vortex” Gaspar Noé.

Twoja babcia, a później mama zachorowały i zmarły na demencję – tak jak główna bohaterka filmu „Vortex”, w którym widzimy zapis ostatnich dni życia starszego małżeństwa.
Doświadczyłem wielu sytuacji, które pokazuję w filmie. Moja matka w zaledwie kilka dni praktycznie straciła rozum, a ja musiałem się nią zaopiekować. To smutne, bo była najbardziej inteligentną kobietą, jaką spotkałem w swoim życiu. Kiedy zaczynała mieć problemy z pamięcią, mieszkała z moim ojcem w Buenos Aires i już w tamtym momencie można było zauważyć jej psychiczną zapaść.

Cierpiała na niedrgawkowe stany padaczkowe, które stanowią niewielki odsetek wszystkich stanów padaczkowych i są dość trudne w diagnozie. Często na chwilę traciła kontakt z rzeczywistością, a jej oczy pozostawały otwarte. Ciało nie trzęsło się, trzęsienie ziemi odbywało się w głowie. Jej mózg się gotował. Nie mogła przez to spać, nie mógł spać również ojciec. Zmarła 9 lat temu.

Twoje kino kojarzyłam do tej pory z dobrą zabawą, pięknymi ludźmi i scenami seksu. Teraz zrobiłeś coś zupełnie innego. Nie jesteś już tym facetem z sangrią, który przede wszystkim chce się dobrze bawić w życiu?
Każdy ma swoją ciemną stronę, o której nie potrafi lub nie lubi mówić. Nikt nie chce, by inni oglądali smutek w jego rodzinie. Mnie było łatwiej, bo nie jest to dokument. Nie pokazuje tutaj rodziców. Po prostu chciałem zrobić film o ludziach w ich wieku. Główną rolę gra znany reżyser kina grozy Dario Argento i jego żona, legenda francuskiego kina Françoise Lebrun.

Główną rolę w filmie gra znany reżyser kina grozy Dario Argento i jego żona, legenda francuskiego kina Françoise Lebrun. Dlaczego wybrałeś właśnie Dario do tej roli?
To najbardziej charyzmatyczny człowiek, jakiego znam. Kiedy z nim rozmawiam, mam poczucie, że nadal jest dzieckiem. Nawet nie mężczyzną, a już na pewno nie starcem. Jest też niezwykle radosną osobą, więc na planie ciągle żartowaliśmy, mimo ciężkiego tematu. Gdy dowiedział się, że główną postacią jest stary mężczyzna, początkowo bardzo się zdenerwował i odrzucił propozycję, ale w końcu go przekonałem.

Co jest prawdą, a co kreacją w tym filmie?
Można powiedzieć, że 90 procent z tych sytuacji widziałem i znałem z bliska. Połączyłem tu wiele rzeczy ze swojego życia, ale też z życia mojego najlepszego przyjaciela, byłej dziewczyny czy Argento. To wszystko realne historie – na przykład moment, gdy tracisz rodziców i wchodzisz do mieszkania pełnego przedmiotów, które zostawili po sobie.

Starzenie się to dla Ciebie horror?
Dzień za dniem ta sama rutyna… Tak wygląda najgorszy koszmar! Piekło! Niestety każda zabawa kiedyś się kończy.

Ale nie jest to smutny film. Na Festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu powiedziałeś, że to raczej film okrutny.
Jest okrutny poprzez sytuację, którą pokazuje. Ostatnio odwiedziłem w szpitalu kogoś, kogo bardzo kocham. Ta osoba ma dzisiaj 90 lat i cierpi na chorobę Alzheimera. To, co zobaczyłem, wyglądało znacznie gorzej niż przedstawiam to w filmie. „Vortex” jest mięciutki, w porównaniu do tego, czym może być demencja. Zresztą tytuł roboczy mojego filmu to właśnie „Demencja”, jednak kto poszedłby na to do kina?

Podzieliłeś ekran na pół, pokazując osobno pogrążoną w demencji żonę i schorowanego męża, co sprawia wrażenie rosnącego oddzielania się tej dwójki bohaterów. To było niezwykle ożywcze i nieustannie skupiało moją uwagę.
Podwójny ekran jest absolutnie hipnotyczny. Ciągle poruszasz oczami z prawa na lewo i lewa na prawo, chcąc nadążyć za tym, co dzieje się. Pewnie znasz terapię EMDR – to terapia desensytyzacji i przetwarzania za pomocą ruchu gałek ocznych, najczęściej wykorzystywana w pracy z traumą i zaburzeniami lękowymi. W niektórych terapiach PTSD proszą, abyśmy poruszali oczami w prawo i lewo. Te szybkie i powtarzające się ruchy, wykonywane w określonym kontekście, mogą zmniejszyć intensywność niepokojących myśli i emocji. Możesz wtedy przenosić wspomnienia z jednej półkuli mózgu na drugą, pozwalając na gojenie się psychicznych ran. Wierzę, że wszyscy oglądający mój film wprowadzą się w ten dziwny, porywający i magiczny stan.

Spodobała mi się scena, w której poznajemy bohaterów: Dario i jego żonę, byłą lekarkę, która wstaje rano i bez żadnego przywitania się z mężem wychodzi z domu. Wtedy pojawiło się w mojej głowie wiele pytań. Uważam, że to świetny wstęp do pokazania demencji. W jaki sposób pracowałeś z Francoise nad rolą?
Powiedziałem jej, żeby zagrała ten film oczami. Gdy przyjrzymy się ludziom z demencją, widać po ruchach ich gałek ocznych, że są w stanie całkowitej paniki. Gubią słowa i trzeba zgadywać, co mają na myśli. Rozmowa z nimi to nieustanna łamigłówka.

Powiedziałeś, że najtrudniejsze w demencji jest to, że tracisz rozum, zanim jeszcze stracisz swoje serce. Czy to Twój lęk? Praca nad filmem „Vortex” to było katartyczne doświadczenie?
Na pewno uwalniające, szczególnie jeśli dołączymy do tego sytuację pandemiczną i warunki na planie. Wszystko działo się w jednym, malutkim mieszkaniu. Do tego nosiliśmy maseczki. Przestrzeń była mocno ograniczona, wydawało mi się, że nie ma tam tlenu. Jak tylko skończyłem zdjęcia, wyszedłem na słońce, wziąłem głęboki oddech i poczułem rodzaj fizycznego i psychicznego oczyszczenia.

Kiedy zastanawiałam się nad tym, dlaczego zabrałeś się za tak trudny temat, nie wiedziałam jeszcze, że mocno czerpiesz ze swojego doświadczenia opieki nad chorą matką. Sądziłam, że to może kwestia kryzysu wieku średniego. Tego, że zdałeś sobie sprawę, że nie jesteś nieśmiertelny.
Przechodziłem ten kryzys, gdy miałem wylew. Poprzedniej nocy jeszcze balowałem, a następnego dnia mój mózg eksplodował. Lekarze powiedzieli, że miałem jedną szansę na sześć, że wrócę do życia bez szwanku. To było jak rosyjska ruletka. Teraz już wiem, że jestem śmiertelny jak cholera.

Tym razem w Twoim filmie nie ma żadnej sceny seksu. Wiem, że to może nie jest film o tym, jednak czy 80-latkowie seksu nie uprawiają?
Rozmawiałem na ten temat z wieloma mężczyznami i pociąg seksualny u faceta w wieku 80 lat jest naprawdę znikomy. Pojawiają się problemy ze wzwodem, branie viagry i tak dalej.

A jednak główny bohater w filmie ma kochankę, i to nie najmłodszą…
Robi to z desperacji, bo bardzo kocha swoją żonę. Tylko, że ona jest już praktycznie wyłączona z tego świata. Spójrz na otwarcie filmu, kiedy leżą obok siebie w łóżku. Scena seksu wydaje mi się w tej sytuacji niemożliwa.

A co myślisz o scenach seksu w polskim kinie?
Coś mi się wydaje, że nie macie ich zbyt wiele. Kojarzę taki film „365 dni”, co prawda jeszcze go nie widziałem, ale chciałbym zobaczyć. Wszyscy o nim mówili, był niezwykle popularny na Netflixie.

Co to znaczy dla Ciebie „dobra scena seksu” w kinie?
Z dobrą sceną seksu w kinie jest tak jak z dobrą sceną seksu w życiu. Chodzi o to, żebyś był podniecony albo podniecona. Fajnie, jeśli możesz tego doświadczyć w filmie fabularnym, a nie pornograficznym. Tak uważam. Chociaż ostatnio doszedłem do takiego momentu w życiu, w którym wyłapuję sytuacje, kiedy po prostu jestem z kimś, kogo bardzo kocham i to staje się ważniejsze niż sam stosunek. Podobnie w kinie – dobra scena dialogowa z przytulaniem może być bardziej emocjonująca i poruszająca niż sam seks. I właśnie to chciałem pokazać w filmie „Vortex”.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
Reklama
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze