Kate Winslet: Niezatapialna

Fot. BewPhoto

Ma wszystko: wyjątkową karierę i szczęśliwą rodzinę. I jeszcze nadzwyczajną zdolność: każdy kryzys w jej życiu okazuje się dobrze odrobioną lekcją. Wraca po nim jako bardziej świadoma siebie osoba i jeszcze lepsza aktorka.

(Artykuł pochodzi z archiwalnego numeru: Zwierciadło 11/2017)

West Sussex na południu Anglii. Urokliwa angielska prowincja. Duże stylowe XVII-wieczne domostwo otoczone zielenią. Niedaleko surowej, zazwyczaj pustej plaży. To ulubione miejsce Kate Winslet. Dom, który pięć lat temu znalazła wspólnie z mężem Nedem Rocknrollem. Tu 42-letnia aktorka spędza najchętniej czas z nim i trójką dzieci: 17-letnią Mią, 14-letnim Joe i czteroletnim Bearem. Oczywiście, kiedy nie jest na planie kolejnego filmu.

Kate Winslet udała się rzecz niełatwa – pogodzenie zaangażowania w rodzinę z byciem rozchwytywaną hollywoodzką gwiazdą. Jak to się robi? „Nie będę udawać, że mam kuloodporną strukturę. Ale staram się podchodzić do wszystkich obowiązków z dobrym nastawieniem, nawet kiedy jestem wyczerpana. I na luzie, bo wiadomo, że nie wszystko mi się uda. Liczy się moje przekonanie, że dam radę, ćwiczenie robienia wielu rzeczy jednocześnie, bycie obecnym i spokój”.

Do trzech razy sztuka

W wielu sprawach, także w zajmowaniu się dziećmi, Kate Winslet może liczyć na męża. Wspólnie podjęli decyzję, że nie będą zatrudniać nikogo do pomocy w domu, i razem zajmują się domowymi obowiązkami. „Chciałabym, żeby dzieci pamiętały mój rosół, lunche, które im pakuję do szkoły, i to, że byłam z nimi na szkolnych imprezach” – deklaruje Kate. Dlatego w domu aktorki nie ma kucharza ani kierowcy. „Fakt, że mogę sobie na to pozwolić, nie znaczy, że muszę. To nie byłoby dobre dla mojej rodziny. I nie sądzę, żeby moje dzieci to lubiły”. Uważa, że gdyby wszystko robili za nią inni, przestałaby się czuć realną osobą.

Przyznaje także, że bycie pracującą matką to jedna z najbardziej wymagających ról życiowych. Ale też wdzięczna. „W chwilach, kiedy sobie ze wszystkim radzę, dostaję gigantycznego przypływu wiary w siebie. A to mnie motywuje do działania”. Z wiekiem jej wiara we własne możliwości jest coraz większa. „Im jestem starsza, tym skuteczniej pozbywam się wszystkich bzdurnych wyobrażeń i trywialnych problemów, którymi większość z nas zaprząta sobie głowę, kiedy jesteśmy młodsi. Po czterdziestce jesteś tak wdzięczna za zdrowie i wszystko to, co masz – świetnego męża i cudowne dzieci – że nic już nie może tego przysłonić. Żadne głupoty”.

Mąż Ned Rocknroll jest siostrzeńcem brytyjskiego miliardera, twórcy Virgin, Richarda Bransona. Do 2008 roku nazywał się Abel Smith, ale postanowił to zmienić. „Chciałem w ten sposób dać innym do zrozumienia, że nie ma powodu traktować siebie tak śmiertelnie poważnie” – tłumaczył Rocknroll, dawniej znany miłośnik dobrej zabawy, dzisiaj poprawny mąż i zajęty dziećmi ojciec. Z Winslet poznali się podczas wspólnego pobytu na Necker Island, prywatnej wyspie Bransona. To już trzecie małżeństwo aktorki. Pierwszy raz wyszła za mąż jako 23-latka. Za Jima Threapletona, asystenta reżysera, którego spotkała na planie filmu „W stronę Marrakeszu”. Ich związek trwał trzy lata – rozpadł się w 2001, niecały rok po tym, jak urodziła się ich córka Mia.

Niedługo potem Winslet związała się z reżyserem Samem Mendesem, laureatem Oscara za film „American Beauty”. Ich syn Joe urodził się w 2003 roku. Przez lata nie imały się ich żadne obyczajowe skandale. Uchodzili za parę idealną. Kiedy po siedmiu latach ogłosili, że się rozstają, zaskoczenie było ogromne. Jak się potem okazało, jednym z powodów rozstania miał być romans Mendesa z aktorką Rebeccą Hall, z którą się potem związał.

Po rozwodzie Winslet rzuciła się w wir pracy. To wtedy zagrała w miniserialu „Mildred Pierce”, a za tytułową rolę samotnej matki zmagającej się z życiem dostała Złoty Glob i nagrodę Emmy, oraz w filmach „Contagion. Epidemia strachu” Stevena Soderbergha i w „Rzezi” Romana Polańskiego. „Dzięki Bogu, że miałam tyle pracy. To mnie uratowało. Ale też potwornie wyczerpało” – mówiła potem.

Z Nedem Rocknrollem wzięła ślub w 2012 roku podczas skromnej ceremonii zorganizowanej w górach w stanie Nowy Jork. Na uroczystości było dwoje dzieci Winslet i kilkoro przyjaciół, między innymi Leonardo DiCaprio, który poprowadził ją do ołtarza. Podobnie jak z Mendesem i tym razem wzięła ślub w tajemnicy przed rodziną i całym światem. Rodzice pary młodej dowiedzieli się o nim dopiero po kilku tygodniach.

Rodzina koni wyścigowych

W pracy Winslet jest znana z perfekcjonizmu i determinacji. Reżyserzy i partnerzy z planu mówią, że nikt nie jest tak świetnie przygotowany jak ona. Daje z siebie wszystko, ale też tyle samo wymaga od współpracowników. „Mam niemożliwie wyśrubowane standardy. Kiedy już coś robię, chcę to wykonać jak najlepiej”, tłumaczy. Nic dziwnego, że już jako 31-latka znalazła się razem z Audrey Hepburn, Elizabeth Taylor, Cate Blanchett, Susan Sarandon i Glenn Close w ekskluzywnym klubie aktorek z pięcioma nominacjami do Oscara. A dwa lata później stała się najmłodszą aktorką mającą ich siedem. Szósta nominacja – za rolę w „Lektorze” Stephena Daldry’ego – przyniosła jej pierwszego Oscara. Kolejną nominację zdobyła za rolę Joanny Hoffman w filmie „Steve Jobs”.

Kiedy odbierała nagrodę Akademii Filmowej, w emocjach powiedziała: „Jestem szczęśliwa, że dotarłam aż tutaj”. Ta droga zaczęła się w miasteczku Reading na południu Anglii, w którym urodziła się 5 października 1975 roku. Była drugim dzieckiem Rogera i Sally, pary aktorów. Tradycja aktorska w rodzinie Winsletów była długa. Jej dziadkowie założyli w Reading lokalny teatr. „Tacie nie udało się zrobić kariery, która pozwoliłaby mu utrzymać rodzinę. W wolnych chwilach imał się każdej pracy, która mogła nam zapewnić byt. Pracował w firmie kładącej asfalt, był kierowcą i listonoszem”. Ale mimo że nie żyło im się łatwo, Kate i jej rodzeństwo – dwie siostry: starsza Anne i młodsza Beth, również aktorki, oraz młodszy brat Joss – byli szczęśliwi. „Nigdy nie czuliśmy, że czegokolwiek nam brakuje, to wielka zasługa moich rodziców. Mieszkaliśmy w szeregowcu, ale mieliśmy siebie. Nadal mamy”.

Z domu rodzinnego Winslet wyniosła szacunek dla pracy. I nigdy się jej nie bała. „Pochodzę z rodziny koni wyścigowych”. Kiedy jako 11-latka dostała się do szkoły teatralnej Redroofs dla uzdolnionych dzieci, grała w reklamach. Mając 15 lat, dostała główną rolę w serialu SF dla dzieci BBC „Dark Season”. Mimo to, kiedy rok później sytuacja finansowa rodziny stała się bardzo trudna, musiała zrezygnować z nauki. „Odniesienie sukcesu nie było w moim przypadku kwestią pragnienia, ale konieczności”.

Jej kariera zaczęła się, kiedy mając 17 lat, dostała rolę w „Niebiańskich stworzeniach” Petera Jacksona. Pokonała 175 kandydatek do roli Juliet Hulme. Jackson mówił potem wielokrotnie, że Kate od razu zrobiła na nim wrażenie kogoś, kto ma przed sobą wielką karierę. W tym czasie Winslet pracowała w delikatesach. Po zakończeniu zdjęć do filmu w Australii do nich wróciła.

Na szczycie

Dopiero rola Rose DeWitt Bukater w „Titanicu” całkowicie zmieniła jej życie – uczyniła ją rozpoznawalną na całym świecie gwiazdą. Winslet marzyła o tej roli i uważała, że jest do niej stworzona. Dlatego wysłała do reżysera Jamesa Camerona bukiet róż z kartką „Od twojej Rose”. Ale to jej talent sprawił, że została wybrana, mimo że w kolejce do roli Rose stały Gwyneth Paltrow, Nicole Kidman, Madonna i Cameron Diaz. Z takim zaangażowaniem podchodziła do zdjęć w lodowatej wodzie, że nabawiła się zapalenia płuc, ale nie narzekała. Gigantyczny sukces filmu – był drugim najbardziej kasowym filmem w historii kina – całkowicie ją zaskoczył. „Może byłam naiwna, ale naprawdę nie zdawałam sobie sprawy z tego, co to dla mnie oznacza. Kiedy teraz wspominam tamten moment, to pamiętam, że myślałam: »Co ja mam teraz zrobić z tą całą sławą?«”.

Podjęła zupełnie inną decyzję niż jej filmowy partner Leonardo DiCaprio, z którym od tamtej pory łączy ją bliska przyjaźń. Kiedy on przyjął rolę w filmie „Człowiek w żelaznej masce” z gwiazdorską obsadą, Winslet postanowiła przez jakiś czas pojawiać się w niezależnych produkcjach. Zaczęła od „W stronę Marrakeszu”. „Od tego momentu mogłam wybierać i zdecydowałam się na mniejsze filmy. Nie chciałam stracić kontaktu z rzeczywistością i zależało mi na tym, żeby nadal się uczyć. Bałam się wypalenia. Dzisiaj myślę, że to była słuszna decyzja”. Z Leonardem DiCaprio spotkała się na planie po
11 latach – w filmie Sama Mendesa „Droga do szczęścia” opowiadającym o niezrealizowanych marzeniach amerykańskiej pary z lat 50. Za tę rolę Winslet dostała Złoty Glob. A Leonardo z okazji ich ponownego spotkania na planie podarował jej złotą obrączkę z wygrawerowanym od wewnątrz zdaniem. Jakim? Pozostaje tajemnicą.

Słodka zemsta

Winslet, która sama musiała wielokrotnie znosić komentarze dotyczące swoich krągłości, w wystąpieniach publicznych zwraca uwagę na presję związaną ze współczesnym sztucznym kanonem piękna, którego wzorem są wychudzone modelki. I na jej negatywne skutki dla młodych kobiet. W 2003 roku skrytykowała magazyn „GQ” za komputerowe wyszczuplenie jej ud na okładce. Podobnie było ze zdjęciami w „Vogue’u” w 2013 roku. „Nie zgadzam się, żeby moje zdjęcia były komputerowo zmieniane. A kiedy mimo to tak się dzieje, mówię o tym. Nie chcę, żeby moja córka widziała mój nieprawdziwy obraz. To w jakimś sensie nieuczciwe”. Jej zdaniem kobiety, zwłaszcza młode, powinny się nawzajem komplementować. „To smutne, że tak rzadko koleżanki mówią do siebie: »Ale jesteś ładna!«. Dziewczęta poddawane nieustannej presji reagują krytyką swoich koleżanek. To niepokojące”. Sama była w szkole prześladowana z powodu swojego wyglądu. Nazywano ją grubaską. „Czasem myślę, że kariera, którą zostałam obdarzona, to moja słodka zemsta. Mam szczęśliwe życie, wspaniałe dzieci i to jest tak, jakbym mówiła: »Hej, dziewczyny, spójrzcie na mnie teraz!«”.

A przecież nie marzyła o sławie. „Nie miałam wielkich ambicji. Byłam gruba i nie znałam żadnej grubej sławnej aktorki. Nie widziałam siebie w tym świecie. Raz grube dziecko, zawsze grube dziecko. Już zawsze myślisz, że wyglądasz trochę inaczej niż inni i trochę niewłaściwie. Nadal mam to gdzieś w sobie. Często patrzę na kobiety w obcisłych dżinsach i T-shirtach, na wysokich obcasach i przychodzi mi do głowy, że mogłabym się bardziej postarać, żeby wyglądać tak jak one. Ale wiem, że na tych obcasach nie byłabym szczęśliwa”.

Kate jest też współzałożycielką fundacji The Golden Hat wspierającej osoby z autyzmem. „Jeśli mamy możliwość pomóc innym, powinniśmy to robić. To proste. Trzeba się dzielić swoim powodzeniem. Ktoś, kto tak jak ja może mówić głośno o problemach i być słyszanym, powinien to dobrze wykorzystać”. Aktorka zaangażowała się po tym, jak została narratorem w angielskiej wersji islandzkiego filmu dokumentalnego „A Mother’s Courage: Talking Back to Autism” opowiadającego o doświadczeniach matki, która uczy się świata swojego autystycznego syna. Kiedy po filmie jej córka Mia poruszona zapytała: „Mamo, a co by było, gdybym nie mogła ci powiedzieć, że cię kocham?”, Winslet wiedziała, że to sprawa, którą warto się zająć.

Teraz albo nigdy

Ten rok był dla Kate Winslet znowu bardzo pracowity. Zagrała w „Pomiędzy nami góry” Hany’ego Abu-Assada i po raz pierwszy u Woody’ego Allena. Kiedy przeczytała osadzony w latach 50. na Coney Island scenariusz „Wonder Wheel”, w którym miała zagrać kelnerkę, żonę operatora karuzeli, była zachwycona. „Zazwyczaj u Allena gra się raz, więc czułam, że to będzie teraz albo nigdy. Poza tym postać, w którą miałam się wcielić, jest wyjątkowa, więc czułam się wyróżniona. I wiedziałam, jak dumni będą moi rodzice, jeżeli zagram w filmie Woody’ego Allena”.

Zaraz po zdjęciach do „Wonder Wheel” aktorka poleciała w kanadyjskie góry, żeby w ekstremalnych warunkach nakręcić film. W tej historii ona i Idris Elba są jedynymi osobami, które przeżyły katastrofę samolotu. „Praca z Allenem strasznie mnie stresowała. On nigdy nie robi prób, daje jedynie wskazówki przed samym kręceniem sceny. Nie mogłam spać ze zdenerwowania. Po tym wszystkim nawet zdjęcia wysoko w górach w ponad 30-stopniowym mrozie wydawały mi się wakacjami”. Bo Winslet w wieku 42 lat czuje się silna i sprawna fizycznie jak nigdy dotąd. „Zawsze wolałam ekstremalne warunki. Lubię wyzwania. Wreszcie na coś mi się ta siła fizyczna przydała”.

Jak widzi swoją przyszłość? „Dużo o tym myślę. Zawsze jesteś tak dobry, jak twój ostatni film. Kiedy zaczynałam karierę, myślałam, że po prostu zagram w paru filmach, więc wszystko, co się wydarzyło, było dla mnie zaskoczeniem. Ale uważam, że jedynym sposobem na przetrwanie jest ciężka praca. Tak właśnie widzę aktorstwo, jako prawdziwą, wymagającą pracę. Niczego nie pozostawiam przypadkowi. I wciąż mam nadzieję na nowe propozycje, bo kocham to, co robię”.

Kate Winslet: Brytyjska aktorka, debiutowała w wieku 15 lat. Światową sławę przyniosła jej rola w „Titanicu”. Zagrała w takich filmach, jak: „Rozważna i romantyczna”, „Zakochany bez pamięci”, „Marzyciel”, „Lektor”, „Droga do szczęścia”, „Contagion. Epidemia strachu”, „Rzeź”, „Steve Jobs”. Zdobyła siedem nominacji do Oscara i jedną statuetkę za rolę w „Lektorze”. W kinach możemy ją oglądać w filmie „Pomiędzy nami góry” Hany’ego Abu-Assada, a od 2 grudnia w „Wonder Wheel” Woody’ego Allena.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »