I nagle…

…robi sie jesien. Co roku narzekam na upaly, mecza mnie bardziej, niz zimno. A jednak, jak odchodzi lato – a szczególnie w taki dramatyczny sposób – to zal mi ciepelka i wieczorów na balkonie…

Jesien dramatycznie daje znac o tym, ze wszystko w zyciu sie konczy, wlaczajac w to samo zycie. Zaczynam powaznie rozgladac sie za domem spokojnej starosci, jezeli takowej dozyje. Po której stronie Odry? Po wschodniej swojsko, ale opieka zdrowotna szwankuje. „My nie dzwonimy po pogotowie” mówi mi pewna znajoma ze wschodniej strony Odry „oni zawsze przyjezdzaja za pózno…”. Po zachodniej stronie Odry mniej swojsko a do tego mecza mnie wspomnienia tylu emigrantów, którzy w leciwych latach zapominali jezyka i wladali tylko jednym – ojczystym. Czyli jednak wschodnia strona Odry i moze nie przejmowac sie opieka lekarska tylko sobie po prostu umrzec?

Jeszcze mam kilkanascie lat czasu, odczekam – moze problem sam sie rozwiaze?

Pokonujac strome ulice lizbonskie, dziwilam sie jak starsi ludzie sobie tam radza, szczególnie w czasie deszczów… Ale jakos sobie radza, widocznie kwestia przyzwyczajenia.

Znowu wybory, caly Berlin oblepiony plakatami: glosuj na tego, to postawi ci przedszkole, glosuj na tamtego to wyczysci kraj z uchodzców, glosuj na jeszcze innego, który zapewni ci podwyzke uposazenia. Z plakatów usmiechaja sie ponetnie pomarszczone jesiennym deszczem oblicza kandydatów. Który klamie? A który jeszcze nie wie, ze bedzie klamac? Nikogo nie znam, nie mam pojecia czy sa dobrzy czy zli. Glosowac – kiepsko, nie glosowac – jeszcze gorzej. I tak to jest z ta demokracja – niby jest wybór, a go nie ma.

Pisze. Pisze az mi glowa puchnie i to pisanie tu to przerywnik dla higieny psychicznej. Bo o leb trzeba dbac, jeden jest tylko. Noge albo reke mozna amputowac – amputacja glowy konczy sie niestety tragicznie, jak na przyklad doswiadczyla na sobie Maria Antonina. A swoja droga, pozbawianie ludzi glów – tak nieestetyczne – sciagalo tlumy gapiów przez cale stulecia. Teraz za to chodzi sie do kina, aby sobie poogladac wirtualne dekapitacje, emocje podobne a brak poczucia winy….

Pisze, wiec jestem. Scribo, ergo sum.
Mysle, wiec jestem. Cogito, ergo sum.

Myslenie bez mozliwosci wypowiedzenia sie – wypowiedzenie sie bez myslenia – abydwa nie maja sensu, tylko razem (czasem) jaki taki… Wiec cogito, scribo, ergo sum.

PODYSKUTUJ: