Biala noc…

Biala noc…

…mija spokojnie. Jeszcze o polnocy widze niechetnie i niezupelnie zachodzace slonce. Cwicze wyklad do pierwszej w nocy, klade sie spac, usypiam jak kamien i spie jak dziecko do ósmej rano. Zadnych odglosow od sasiadow (telewizja, rozmowy, lazienka i inne takie), zadnych tez od strony korytarza. A do tego – to szwedzkie lozko – po prostu marzenie! Chyba je dyskretnie spakuje i zabiore ze soba do domu. A tak przy okazji, w sprawie lozka w Berlinie – na razie cisza…

Wlaczam BBC, jako ze rozumiem jezyk i lubie duzo bardziej, niz CNN, ktor jest dla mnie za bardzo sensacyjne. Ci ludzie z CNN sa tak trenowani, ze jezeli opowiadaja o kotku, ktory uciekl na drzewo i nie chcial zejsc wiec przyjechala straz pozarna i mu pomogla (na koniec zblizenie trwarzy tonacej we lzach wdziecznosci wlascicielki kota) to ma sie wrazenie, ze to trzecia wojna swiatowa wlasnie wybuchla.

Wracajac do BBC, pani usmiechajac mi sie bezczelnie prosto w twarz opowiada wlasnie, ze w Niemczech zamkniete zostaly lotniska. Z powodu, cholera jasna, tego wulkanu. No niech to szlag trafi! Dlaczego ja? Kwas solny w moim prywatnym wulkanie zapalenia sluzowki zoladka wybucha ze zdwojona energia, przypominajac, ze musze wziac bloker protonowej pompy. Nie, nie chce robic endoskopii i nie, nie chce lykac antybiotyku przeci Helicobacter pylori. Trzeba sie po prostu uspokoic, a tu mi ostatnio na tym polu nie wychodzi.

Ide polknac tabletke i zjesc sniadanie. W podrozy jestem pozeraczem prawie zawsze tego samego sniadania. Sklada sie ono z jajecznicy, beckonu, chleba, sera zoltego i salatki owocowej. Do tego woda i kawa. Dzisiejsze sniadanie bardzo bylo smakowite, az sie zdziwilam. Chleb – wysmienity, jajecznica – za prawdziwych jaj, beckon – super chrupica, ser zolty swietny a salatka owocowa – no niestety, nie bylo. Ale to nic, wzielam sobie na pocieszenie banana, zrodlow potasu i neutralizator mojej nadkwasoty.

PODYSKUTUJ: