Sa ludzie, którzy…

.. i smierci sie boja ale i zyc nie maja odwagi. Tak posrodku, zawieszeni pomiedzy swiatami.

Moja rodzicielka narzeka zbolalym glosem przez telefon: „…zebys zobaczyla, jak ja strasznie wygladam – skóra i kosci ze mnie zostaly…”
Staram sie konstruktywnie pomóc, ale tu robie blad – to nie chodzi o pomoc tylko o mozliwosc ponarzekania sobie plus wpedzenia mnie w poczucie winy.
„Bo ciebie i tak tu nie ma, wiec cóz ci bede mówic”

Moja rodzicielka jest mistrzynia swiata we wpedzaniu w poczucie winy tudziez w krytyce zakulisowej. Szkoda, ze nie ma takiej specjalistycznej  olimpiady – na pewno mialaby mieszkanie obwieszone pucharami i medalami.

„Nic nie moge jesc. Wszystko mi szkodzi. Dzisiaj zjadlam na sniadanie tylko jedna buleczke i jajeczniczke i wypilam herbatke i juz mam przeczucie, ze bede chora.”

Aaaa – jeszcze w jednej dyscyplinie bylaby moja rodzicielka nie do pokonania – przeczucia!

„Pójdz do lekarza, poradz sie” – staram sie jak moge – „Zamówie ci wizyte przez telefon”
„Ach, cóz mi bedziesz zamawic wizyte, tu za wszystko trzeba placic”
„Zaplace”
„A kto ze mna pójdzie?”

Sluchawka wypada mi z reki w bezsilnym protescie.

PODYSKUTUJ: