Na temat cytatów rodzinnych …rozmawialam wczoraj z osoba

Na temat cytatów rodzinnych
…rozmawialam wczoraj z osoba, która zajmuje sie zawodowo rozwiazywaniem problemów rodzinnych a szczególnie specjalizuje sie w pokrzywionych stosunkach rodzice-dziecko u doroslych. Osoba ta stwierdzila, ze zapisywanie tego typu cytatów jeszcze bardziej krzywi juz pokrzywione kontakty, poniewaz utrwala konflikt. Ale nic to, moj konflikt utrwala sie od lat piecdziesieciu i na wyjscie z niego osobiscie szans nie widze. To wszystko sie zaczelo duzo wczesniej,  zanim jeszcze zaistnialam na tym swiecie. Mamy do czynienia z niespelnionymi ambicjami abmitnych ludzi. Mamy do czynienia z pokladaniem nadziei w niepokladalny grunt. Mamy tez do czynienia z usilowaniem przedluzenia wlasnego zycia przy pomocy zycia innych ludzi. Jak powiedzial kiedys mój siostrzeniec: “kazdy jest osobnym czlowiekiem”. I mimo, ze mial wtedy lat szesc czy siedem, trafil chlopak w dziesiatke.
Dwa cytaty tygodnia:
“Dobrze, ze przynajmniej twoj kuzyn ma potomstwo, to chociaz czesc naszych genow nie zaginie”
“Czlowiek staral sie, aby przekazac dzieciom najlepsze geny…ale kiedy na ciebie patrze, to widze, ze nam to nie wyszlo”
Mój znajomy twierdzi, ze powinnam wydac cytaty z mojej matki jako ksiazke, zeby sie ten caly bogaty material nie zmarnowal. On sie zasmiewa, a ja sie oczywiscie zloszcze – bo poczucia humoru mi w tym wypadku wystarcza na bardzo krótko. Na swój wlasny temat czlowiek jest duzo bardziej wrazliwy, niz na kazdy inny. Bolesne boli bardziej ale i duma wieksza, jakby cos sie dobrego zdarzylo…
Sobote spedzam odsypiajac (ciagle jeszcze) podróz do Kanady i USA. Mialam OLBRZYMIE i niezwykle oslodzenie trudów podrózy w postaci Starbucksa, która sie tak dobrze mna zajela, ze wcale a wcale nie chcialo mi sie z Toronto wracac do Berlina. Rozpoczelysmy rozmowe – pierwsza w nasza zyciu – tak, jakbysmy podjely dyskutowac dawno temu rozpoczety a jeszcze niedokonczony temat i znaly sie od lat przynajmniej stu… Co za uczucie…
Cialo jednak nie da sie oszukac i dopomina sie o swoje, czyli dwie nieprzespane noce tudziez dwukrotna zmiane czasu o 6 godzin w przeciagu pieciu dni. Dzisiaj juz dobrze, wstaje razem z dzwonem koscielnym z pobliskiego kosciola, podziwiam wschód slonca – jest dobrze.

PODYSKUTUJ: