Dostaje wiadomosc poczta elektroniczna

…. „Czesc, co u Ciebie slychac? Na razie..”

Odpowiadam „Czesc, u mnie wszystko po staremu, dziekuje, a u Ciebie? Na razie…”.

Niby wszystko jest normalne. Nienormalne jest tylko to, ze wymiana nastepuje ze po dziesieciu latach milczenia. Ot, jakby nigdy nic. Co wlasciwie znaczy „wszystko po staremu” po takich dziesieciu latach? Ja przeciez wcale nie chce pamietac, co u mnie bylo dziesiec lat temu, bo akurat wtedy nie bylo niczego dobrego… Ale tak sie mówi. No wiec powtarzam za tlumem.

Przypominaja mi sie historie wojenne o listach napisanach i wyslanych przez poleglych póniej w walkach zolnierzy. Listy przychodzily czasem z wieloletnim opóznieniem i czesto zaskakiwaly adresatów wyznaniami i zwierzeniami, które – mimo ze nieuzywane – utracily juz swoja date przydatnosci do spozycia.

Pocza elektroniczna ulatwia tyle spraw ale i utrudnia. Ta latwosc pokonywania wirtualnych odleglosci. Ten wdziek skrótów 4U, Me2. Ta niedbajaca o jetlag pondaczasowosc. Jak mozna na podstawie takiego listu elektronicznego zobaczyc drzenie reki piszacego? Jak mozna ocenic czy mocno czy tez niepewnie naciskal klawisze? Gdzie pokreslone albo starte gumka olówkowa „Myszka” niechciane wyrazy?

PODYSKUTUJ: