Wloke sie

…opóznionym pociagiem do Lodzi. Opóznienie zwiekszylo sie do 45 minut i jest szansa, ze sie opóznimy o okragla godzine. Lódz to tylko przystanek – celem pociagu sa Katowice…

Na korytarzu pociagu – mlotek bezpieczenstwa. Wbudowany jest w specjalna nisze w scianie; lsni czerwono zza szyby. Jak te szybe stluc bez mlotka?

W Gawronach na polu ktos pali cos dymiacego. Ta scena i zapach to dziecinstwo, robi mi sie slodko na duszy. W moim przedziale, przy oknie siedzi para – oboje kolo siedemdziesiatki (mlodzi ludzie, powiedzialaby moja babcia, a ja zupelnie bym sie z nia zgodzila). Jedza fistaszki i patrza przez okno.

„Agnieszka sie wczoraj kapala i zalali sasiadów” mowi Ona. „Acha” mówi On. Ona zastanawia sie, czy to przypadnkiem nie z powodu wlosów Agnieszki – Agnieszka mianowicie ma dlugie wlosy – to zalanie powstalo. „Nie” mówi kategorycznie On i temat sie urywa. Milcza, zjadaja po fistaszku i wygladaja zgodnie przez okno.

Zatrzymujemy sie na stacji w Leczycy. O rety, nigdy jeszcze nie bylam w Leczycy! Staram sie wypatrzec palac, ale z dworca nie widac, niestety. Para sprzecza sie, czy to ich znajoma wlasnie wysiadla z pociagu. „Machala przeciez do nas” upiera sie Ona. „Wydawalo ci sie, to nie do nas machala i to nie byla ona” mówi On. Na dworcowym budynku w Leczycy napryskany jest napis „WIDZEW”. Acha, zmiana terytorium pilkarskiego – strzez sie kto moze!

Ona robi plany: „Jutro wstaniemy rano, pójdziemy do kosciola, zrobimy zakupy i pojedziemy na dzialke. Jablek do jedzenia nam potrzeba.”
On milczy.
Ja mysle: do czego jeszcze innego niz do jedzenia moga sluzyc jablka? Na przyklad piwem mozna plukac wlosy. Z miodu i cytryny mozna zrobic maseczke na twarz. Ale z jablek? Kazda wersja, w jakiej jablka przychodza mi do glowy, jest jadalna.

We Wróblewie pociag zwalnia. Wrób-lew? To tak jak w greckiej mitologii: pól czegos i pól czegos innego. Ladne.
Pociag spokojnie przetacza sie przez Jedlicze. Napis wskazuje, ze sa Jedlicze A i Jedlicze B. Czy to zamiast „Jedlicze górne” i „Jedlicze dolne”? Stajemy. Kolejny napis glosi „Jedlicze L”. Czyzbym przegapila Jedlicze C do K???

Zgierz.

Lódz Kaliska. Wysiadam a raczej wypadam z pociagu. Peron jest na poziomie zero, czyli nalezy wykonac zabi skok. Zbieram tobolki i juz, juz chce isc w kierunku oznaczonym tablica „Wyjscie”, która to tablica okraszona jest lakonicznym dopiskiem „LKS to k****y”, kiedy czuje na plecach czyjs wzrok. Odwracam sie – to Ona. Podchodze do okna pociagu i macham do niej. „Szczesliwej podrózy!” – krzycze. Ona ciagnie Go za rekaw, pokazuje na mnie i teraz oboje machaja do mnie, usmiechnieci.

PODYSKUTUJ: