Na zaluzjach…

…mojego pracowego okna dyndaja krople swiezo spadlego deszczu. Nareszcie da sie oddychac.

Na przyszly tydzien zapowiadane sa upaly, przy których temperatura ma dojsc do 40 stopni Celsjusza. To zdecydowanie nie jest klimat dla mnie – ale gdzie uciekac, jezeli Grenladnia sie roztapia a bieguny przestaja byc biale…?

Wczoraj w restauracji, gdzie zabralam trzy praktykantki i jedna doktorantke, podano nam na przystawke zimna hiszpanska zupe – gazpacho. Praktykantka z USA po pierwszej lyzce podniosi prostest: „Oj chyba cos im w kuchni nie wyszlo – moja zupa jest kompletnie zimna!”. Wieczorem Towarzysz Odcinka Zycia przynosi miske wypelniona zimna woda i stawia na ziemi. „Paku tu stopy – zobaczysz, ze ci pomoze”. Pakuje. Pomaga.

Oczyma wyobrazni widze siebie na roztapiajacym sie biegunie pólnocnym, z nogami w misce z zimna woda, jedzaca gazpacho. To jedyny sposób na przetrwanie!

PODYSKUTUJ: