Spokojny i sloneczny…

…dzien – ilez jest spokojnych i slonecznych dni w roku? Obawiam sie, ze niewiele…

Swietlistym porankiem, ostroznie odwoze Towarzysza Odcinka Zycia na pociag do Berlina. Slizgam sie troche po szosie, zwalniam, jade najwyzej siedemdziesiatka. Ach, jak pieknie! TOZ robi zdjecia i zamiast jak zwykle narzekac, ze jade za wolno, narzeka, ze jade za szybko i tyle potencjalnych pieknych zdjec literalnie mu sprzed nosa ucieklo – przesyla mi je pózniej z pociagu – bajkowy swiat!

Wracam do hotelu i wracam do pisania. Siedze na „poduszce do cwiczen siedzenia”, która wczoraj nabylam droga kupna w pobliskiej Biedronce (przed Biedronka mlodziez korzystajac z tego, ze to teren Biedronki a nie swiatyni zbiera pomysnie na Orkieste Swiatecznej Pomocy). Genialna sprawa – polecam! Obiad, fizjoterapia, jeszcze raz wyjadz do miasta po pare zapomnianych rzeczy. Mam poczucie sensu sprawy – nie wiem, jak to lepiej wyrazic. Mialam plan i plan zostal wykonany. Nawet tak banalne rzeczy jak wykonanie zaplanowanego zakupu plynu do plukania paszczy – cieszy.

Nie wytrzymuje i sprawdzam wiadmosci o tym, co sie dzieje na swiecie. Blad. Tu spadl samolot, tam ktos kogos o cos posadzil, najnowszy amerykanski wynalazek w postaci DT poszturguje Europe po bolacych miejscach. Obiecuje sobie, ze do niedzieli koniec z wiadomosciami.

Bo wiadomosci, tak jak pila drzewo, moga powalic czlowieka na ziemie. I po co?

PODYSKUTUJ: