Szybki pobyt…

..i jakis taki mglisty. Mialam szalenie dobrze zaplanowany program dnia i przez to jakos malo czasu dla siebie samej, a chyba go coraz czesciej potrzebuje.

Para mieszkajaca w hotelowym pokoju obok mnie wrócila rozmawiajac bardzo glosno i trzaskajac z calej sily drzwiami nie jak z czwartku na piatek o trzeciej ale juz o szóstej rano, wiec zdazam sie wyspac. Na sniadanie nie biore okularów aby nie widziec ubytków w higienie gastronomicznej – skutkuje znakomicie, wcale sie nie brzydze. Jak nie widze, to sie nie brzydze – mysli mi sie poetycznie, i to chyba jedyny wiersz, jaki z siebie wycisne podczas tej podrózy.

W lódzkich ksiegarniach szukam ksiazki Tomasza Jastruna „Osobisty przewodnik po depresji„. W jednej ksiegarni nie ma, w drugiej tez nie. W trzeciej panienka o dlugich paznokciach i nienagannie pustym spojrzeniu patrzy przeze mnie i powtarza „JASTURN?„. „Nie – prostuje – Jastrun„. „Tego tez nie ma„. Wychodzac zauwazam kleczaca, przysadzista i w olbrzymich okularach z silnymi szklami panienke ukladajaca ksiazki na dolnych pólkach. Ta spojrzenie ma bystre i wyglada na to, ze umie czytac. „Tomasz Jastrun? oczywiscie, prosze chwilke poczekac, potrzebuje drabiny” panienka oddala sie stracajac pokazna pupe to tu to tam góre ksiazek tudziez misternie ustawione piramidy pudelek na prezenty swiateczne. Wraca z drabina i kieruje sie w strone ksiazek kucharskich i przepisów jak schudnac tudziez jak byc kochana. Zamieniam sie w znak zapytania – „Kolezanki ustawily te ksiazke wsród poradników” wyjasnia panienka wznoszac znaczaco brwi do góry. Kupuje wszystkie, czyli dwa egzemplarze – jeden dla mnie i jeden na prezent. Dziekuje grubej i niewyglednej panience bardzo serdecznie – szkoda, ze ona jako jedyna w sklepie zna swój towar.

Dawniej w ksiegarniach mozna bylo tyle przedyskutowac ze sprzedajacymi, prawdziwy fachowy personel. O tempora, o mores! Jak to sie wszystko zmienilo! Teraz panienki sortuja ksiazki po kolorach okladek – to jedyne, na czym sie znaja. A moze to wlasnie to jest wazne?

PODYSKUTUJ: