Tag: Magdalena Malińska

„Miłość” Michaela Hanekego

Dziś do kin wchodzi „Miłość” Michaela Hanekego, nagrodzona w Cannes Złotą Palmą. 74-letni reżyser porusza jedno z względnie nowych tabu w kulturze zachodnioeuropejskiej – powolnego umierania na oczach najbliższych i stopniowej utraty władz umysłowych.

Kadr z filmu Artystka Obecna

Marina Abramović – artystka obecna

Marina Abramović, od czterdziestu lat wzbudzająca kontrowersje performerka, używa swojego ciała do manifestacji bardzo trudnych zarówno społecznie, jak i osobiście tematów. Ze względu na teatralny rozmach jej projektów i nieustanne przesuwanie granic „niemożliwego” w sztuce, jej postać stała się bardzo popularna, a zarazem obrosła legendą.

„Pozdrowienia z raju” – recenzja filmu

Wybitnie pracowity i rzetelny filipiński reżyser Brillante Mendoza porywa nas w głąb dżungli, gdzie pomiędzy terrorystami i ich zakładnikami odczujemy kolejno strach, gniew i rezygnację, a w pewnym momencie zgubimy orientację w dobrze rozpoznanym krajobrazie dobra i zła. Historia o tym, co wydarzyło się na Filipinach, gdy oczy całego świata były zwrócone na World Trade Center.

Filmowe lato, część V: Ameryka Południowa

W poprzednim odcinku filmowego lata wieszczyliśmy nadejście jesieni, ale trochę na żarty. Teraz czas spojrzeć bezlitosnej prawdzie w oczy: jest zimno. Nielicznych, którzy mogli sobie pozwolić na urlop we wrześniu, zwykliśmy nazywać „szczęśliwcami”.

„W pół drogi” – dasz radę dojechać do mety?

Zacznijmy od faktu, którego nie da się zignorować: film Andreasa Dresena na festiwalu w Cannes w 2011 roku został – obok „Arirang” Kim Ki-duka – wyróżniony w sekcji Un Certain Regard. Jeśli chodzi o werdykt jury, pełna zgoda: nigdy nie widziałam czegoś takiego w kinie. I mam nadzieję, że długo nie zobaczę.

„Misiaczek” – potwór o sercu gołębia

Jakiś czas temu furorę w polskim internecie zrobił Hardkorowy Koksu, który łamaną polszczyzną z udziwnionym akcentem motywował osoby zainteresowane kulturystyką do skrupulatnego wykonywania zaplanowanych przez niego ćwiczeń. Duński „Misiaczek” opowiada historię rozterek sercowych mężczyzny, który spokojnie mógłby układać plan treningowy Hardkorowemu Koksowi.

Wszystko w rodzinie: „Siostra twojej siostry” Lynn Shelton

Wystarczającą zachętą do obejrzenia tego filmu będzie dla większości nazwisko Emily Blunt, która z roli na rolę zyskuje coraz większą popularność (szczególnie od 2006 r., kiedy to zagrała w przeboju kasowym „Diabeł ubiera się u Prady”). Ale są co najmniej cztery inne powody, by nie przegapić tej premiery.

Filmowe lato część IV: Afryka

Astronomiczne lato powoli dobiega końca. Ci, którzy wybrali się teraz w góry, prawdopodobnie klną w żywy kamień, bo oczekiwali lata, a tu noce chłodne i krajobraz jakby jesienny, nad morzem zbyt porywiste wiatry na opalanie i wczesne zachody słońca, na które coraz łatwiej się spóźnić. Ale nas te problemy nie dotyczą. Wyruszamy w kolejną podróż filmową, tym razem – do Afryki.

Tomasz Raczek: Kołobrzeski festiwal to święto kina

Premierowa odsłona festiwalu „Sensacyjne Lato Filmów”, który w poprzedni weekend zawładnął Kołobrzegiem, dobiegła końca. O tym, co się udało osiągnąć w tej edycji, i czego możemy się spodziewać po następnych, rozmawiamy z Tomaszem Raczkiem.

Filmowe Lato część trzecia: Azja

Jeśli jeszcze nie wiecie, dlaczego podróżowanie przed ekranem jest bezpieczniejsze niż „w realu”, zajrzyjcie do poprzednich odcinków Filmowego Lata. Od ostatniego upadło w Polsce kilka kolejnych biur podróży, tanie linie lotnicze właściwie nie istnieją, pociągi jeszcze istnieją, ale co to za pociecha, gdy z Warszawy do Kołobrzegu jedzie się ponad 10 godzin. Zostańcie w domu. Włączcie komputer. Czas na Azję.

Sensacyjne Lato Filmów trzyma w napięciu

Otwarcie festiwalu już za nami. Do niedzieli jeszcze dużo wydarzy się w Kołobrzegu, z którym – jak okazało się podczas uroczystej gali – związanych jest w mniejszym lub większym stopniu więcej filmowców, niż spodziewaliby się sami organizatorzy. Być może to rzeczywiście najlepsze miejsce na mapie Polski, by wkopać kamień węgielny pod świątynię kina gatunkowego.

W drodze do Kołobrzegu na Sensacyjne Lato Filmów

Ta podróż będzie prawdopodobnie jeszcze bardziej wymagająca niż transfer z Wrocławia do Lublina i z powrotem. Chciałabym, żeby droga do Kołobrzegu wyglądała jak podróż na Hel Lucyny Winnickiej i Leona Niemczyka w „Pociągu” Kawalerowicza, ale nie będzie. Żaden Cybulski się u okna nie uwiesi.

Pomiędzy Dwoma Brzegami a OFF Festivalem

Nie dałam rady. Odpadłam. Po dwóch tygodniach jeżdżenia po festiwalach musiałam zahaczyć o dom. To już ten etap, gdy noc spędzona we własnym łóżku przebija jakiekolwiek atrakcje kulturalne. Budzik dzwoni, a ja myślę w półśnie „Metronomy? Eeee, posłucham sobie na YouTubie”.

„Wrong” Quentina Dupieux – recenzja

„Wrong” Quentina Dupieux to świetna propozycja na lato: pleciona ze swobodnych skojarzeń groteskowa komedia mogłaby spokojnie powstać w przegrzanej podświadomości nieroztropnego plażowicza, który uciął sobie drzemkę w pełnym słońcu.

Nierówne Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym

Pierwsza doba moich doświadczeń festiwalowych w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą przyniosła więcej zachwytów niż rozczarowań. Na szczęście filmy dojechały na czas, bo zaproszeni goście – nie wszyscy. Oprócz świetnych projekcji sytuację ratuje też pogoda, która pozwala spokojnie przespać całą noc i rano pędzić wypoczętą stopą na kolejne pokazy.

Pierwszy z Dwóch Brzegów – relacja z Festiwalu Filmu i Sztuki w Kazimierzu Dolnym i Janowcu nad Wisłą

Zwykle oszczędzam Wam takich stwierdzeń, ale czas na tzw. mądrość życiową: nie można mieć wszystkiego. Za cenę doczekania do końca Nowych Horyzontów we Wrocławiu straciłam początek Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym i Janowcu nad Wisłą, w tym przeciekawe spotkanie z Wiesławem Myśliwskim w Męćmierzu. Ale już nadrabiamy.

Nowe Horyzonty opowiadania o sztuce

Ledwie się obejrzałam, już jest środa – za krótko trwa ten festiwal, by obejrzeć wszystkie warte uwagi pozycje programu. Ku mojemu zdziwieniu, największy opór stawiają nie kalendarz, nawet nie wielka liczba pokazów konkretnych tytułów, ale moje zdolności percepcyjne. Powoli chyba dojrzewam do zmiany taktyki i przestaję oglądać tak dużo, jak to możliwe. Oszczędzanie sił interpretacyjnych wyjdzie z pożytkiem dla mnie i poszczególnych filmów.

Filmowe Lato część druga: Stany Zjednoczone

Przypominamy: minister zdrowia ostrzega, że tradycyjne podróże szkodzą zdrowiu (zagrożenie chorobami skóry od nadmiernego nasłonecznienia; niebezpieczeństwo zatruć pokarmowych; nade wszystko zaś – niebezpieczeństwo opłacania kosztów leczenia zagranicą), a minister finansów zapewnia, że wyjazdy szkodzą naszym portfelom (rodzime biura podróży zapewniają ostatnio klientom bilet w jedną stronę, a to i tak tylko tym wybranym). Dlatego zachęcamy do podróżowania w domu, przed ekranem – to oszczędność czasu, miejsca, zasobów ludzkich oraz rozczarowań.

„Nie ma tego złego” – recenzja

W swoim debiucie pełnometrażowym Mikkel Munch-Fals rozwiązuje odwieczny dylemat kina – jak wyrazić ciemną stronę człowieka, żeby nie zrobiło się za ciemno – za pomocą bardziej geometrycznego niż prawdopodobnego scenariusza. W efekcie końcowym nad „prawdą o człowieku” góruje kompozycja, iluzja wygrywa z życiem, ale jeśli się dobrze tej iluzji przypatrzeć…

Colours of Ostrava: festiwal dla ludzi

W poprzednim felietonie o Ostrawie przez roztargnienie nie wspomniałam o widocznych gołym okiem różnicach pomiędzy festiwalem Colours of Ostrava a imprezami masowymi w Polsce. Trzeba to nadrobić, bo oprócz wspaniałych artystów i „mnóżstwa innych ciekawości” najważniejsi są oczywiście ludzie, dla których całe zamieszanie zostało zorganizowane.

Colours od Ostrava

Pierwsze kolory Ostrawy na Colours of Ostrava

Moja Reisefieber ostatniej nocy przyjęła postać kuriozalnych, wyrywających ze snu pytań: „Jaki mamy dzień tygodnia?”, „A co, jeśli w Ostrawie nie ma bankomatów?” i ostatnie, najlepsze: „Czy Czechy w ogóle są w Unii Europejskiej?”. Mimo wszelkich lęków i prawdziwych już, niewyśnionych perturbacji – stało się. Jestem zagranicą. I pierwsze, co mnie przywitało, to podwójna tęcza.

W drodze na Colours of Ostrava

Gdy wyjeżdżałam z Wrocławia, gruziński chór Casletila pielęgnujący tradycję śpiewów Swanetii przygotowywał się już do wieczornej prezentacji osiągnięć warsztatów. Stałam na przystanku, a oni w sąsiedniej restauracji śpiewali coraz piękniej, dołączały się kolejne głosy, w śmietniku hałasów miasta tworząc enklawę harmonii i spokoju. Przez chwilę czułam, że przepadnę za tymi syrenami jak Argonauci, ale w kluczowym momencie tramwaj zamiast Orfeusza ogłuszył mnie jazgotem i wywiózł na dworzec autobusowy.

Wypatrując Nowych Horyzontów

Już za miesiąc, pomiędzy 19 a 29 lipca we Wrocławiu będziemy mogli uczestniczyć w rozlicznych wydarzeniach Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty, największym festiwalu filmowym w Polsce, a niektórzy twierdzą, że najważniejszym w środkowej Europie.

„Jiro śni o sushi” – recenzja filmu

„Jiro śni o sushi” to efekt dialogu równego z równym: mistrzowska kompozycja obrazu i dźwięku snuje opowieść o mistrzu smaków. Seans wzmaga apetyt, ale i winduje wymagania podniebienia. Pod niebo.

„Drapacz chmur” – recenzja

Rune Schjøtt, scenarzysta ciepło przyjętego w Polsce filmu „Zakochani widzą słonie” (2005), debiutuje w roli reżysera. Jego pierwszy samodzielny film jest jak przepyszna, ale pozornie tylko łatwa w przygotowaniu potrawa – sekret nie tkwi w wyszukanych składnikach, ale proporcjach, w jakich je zmieszano.

Tacy piękni chłopcy, a muszą zabijać

Piękni, nieukształtowani światopoglądowo chłopcy płyną okrętem wojennym do raju Polinezji Francuskiej, by dokonać tam próby nuklearnej. Brzmi jak świetny temat, którego nie da się zepsuć? A jednak, reżyserce się udało.