Tag: śmietanka kremówka 36 %

Świat pachnie szarlotką i ponczowymi babeczkami

Pamiętam z dzieciństwa swoją ekscytację ciastkami ponczowymi z pobliskiej cukierni. Miały okrągły kształt a na środku małą rozetkę z bitej śmietany. Nasączone były tak mocno, że rozpływały się w ustach. No i ta nazwa,„ponczowe”, brzmiała
wtedy kusząco i niezwykle dorośle. Pewnego dnia zniknęły. Dziś mogę powiedzieć, że bezpowrotnie, bo od lat nie spotkałam ich w żadnej cukierni. Ciastek nie ma, sentyment pozostał. Ponczowe babeczki z klementynkami i bitą śmietaną dały upust
moim tęsknotom.|Pamiętam z dzieciństwa swoją ekscytację ciastkami ponczowymi z pobliskiej cukierni. Miały okrągły kształt a na środku małą rozetkę z bitej śmietany. Nasączone były tak mocno, że rozpływały się w ustach. No i ta nazwa,„ponczowe”, brzmiała
wtedy kusząco i niezwykle dorośle. Pewnego dnia zniknęły. Dziś mogę powiedzieć, że bezpowrotnie, bo od lat nie spotkałam ich w żadnej cukierni. Ciastek nie ma, sentyment pozostał. Ponczowe babeczki z klementynkami i bitą śmietaną dały upust
moim tęsknotom.|Pamiętam z dzieciństwa swoją ekscytację ciastkami ponczowymi z pobliskiej cukierni. Miały okrągły kształt a na środku małą rozetkę z bitej śmietany. Nasączone były tak mocno, że rozpływały się w ustach. No i ta nazwa,„ponczowe”, brzmiała
wtedy kusząco i niezwykle dorośle. Pewnego dnia zniknęły. Dziś mogę powiedzieć, że bezpowrotnie, bo od lat nie spotkałam ich w żadnej cukierni. Ciastek nie ma, sentyment pozostał. Ponczowe babeczki z klementynkami i bitą śmietaną dały upust
moim tęsknotom.|Pamiętam z dzieciństwa swoją ekscytację ciastkami ponczowymi z pobliskiej cukierni. Miały okrągły kształt a na środku małą rozetkę z bitej śmietany. Nasączone były tak mocno, że rozpływały się w ustach. No i ta nazwa,„ponczowe”, brzmiała
wtedy kusząco i niezwykle dorośle. Pewnego dnia zniknęły. Dziś mogę powiedzieć, że bezpowrotnie, bo od lat nie spotkałam ich w żadnej cukierni. Ciastek nie ma, sentyment pozostał. Ponczowe babeczki z klementynkami i bitą śmietaną dały upust
moim tęsknotom.

DOMOWE LODY WANILIOWE (bez maszynki do lodów i bez mieszania)

Lato bez lodów byłoby zwyczajnie smutne.
Odkąd posiadłam know-how kręcenia ich we własnej kuchni,
raczę się ulubionymi smakami, gdy tylko najdzie mnie ochota.
Jeśli wam mówią, że to skomplikowane, śmiejcie im się w nos!
Jeśli wam mówią, że bez maszynki do lodów ani rusz, nie wierzcie!
Jeśli wam mówią, że trzeba mieszać podczas zamrażania, nie dajcie się zwariować!
Po prostu.. róbcie swoje, kierując się poniższą recepturą!|Lato bez lodów byłoby zwyczajnie smutne.
Odkąd posiadłam know-how kręcenia ich we własnej kuchni,
raczę się ulubionymi smakami, gdy tylko najdzie mnie ochota.
Jeśli wam mówią, że to skomplikowane, śmiejcie im się w nos!
Jeśli wam mówią, że bez maszynki do lodów ani rusz, nie wierzcie!
Jeśli wam mówią, że trzeba mieszać podczas zamrażania, nie dajcie się zwariować!
Po prostu.. róbcie swoje, kierując się poniższą recepturą!|Lato bez lodów byłoby zwyczajnie smutne.
Odkąd posiadłam know-how kręcenia ich we własnej kuchni,
raczę się ulubionymi smakami, gdy tylko najdzie mnie ochota.
Jeśli wam mówią, że to skomplikowane, śmiejcie im się w nos!
Jeśli wam mówią, że bez maszynki do lodów ani rusz, nie wierzcie!
Jeśli wam mówią, że trzeba mieszać podczas zamrażania, nie dajcie się zwariować!
Po prostu.. róbcie swoje, kierując się poniższą recepturą!|Lato bez lodów byłoby zwyczajnie smutne.
Odkąd posiadłam know-how kręcenia ich we własnej kuchni,
raczę się ulubionymi smakami, gdy tylko najdzie mnie ochota.
Jeśli wam mówią, że to skomplikowane, śmiejcie im się w nos!
Jeśli wam mówią, że bez maszynki do lodów ani rusz, nie wierzcie!
Jeśli wam mówią, że trzeba mieszać podczas zamrażania, nie dajcie się zwariować!
Po prostu.. róbcie swoje, kierując się poniższą recepturą!

Tort Szwarcwaldzki z Wiśniami

Jedno z moich pierwszych skojarzeń z wiśniami, oprócz konfitury i domowej nalewki, to właśnie on – niemiecki, cukierniczy klasyk – czekoladowo-wiśniowy rarytas, znany na całym świecie jako tort szwarcwaldzki, czarny las lub z angielska: black forest. Jest wykwintny i elegancki, a zatem w pełni sezonu na wiśnie, warto spojrzeć na niego łaskawym okiem. Odwdzięczy się nieskomplikowaną recepturą oraz klasycznie idealnym połączeniem smaków.|Jedno z moich pierwszych skojarzeń z wiśniami, oprócz konfitury i domowej nalewki, to właśnie on – niemiecki, cukierniczy klasyk – czekoladowo-wiśniowy rarytas, znany na całym świecie jako tort szwarcwaldzki, czarny las lub z angielska: black forest. Jest wykwintny i elegancki, a zatem w pełni sezonu na wiśnie, warto spojrzeć na niego łaskawym okiem. Odwdzięczy się nieskomplikowaną recepturą oraz klasycznie idealnym połączeniem smaków.|Jedno z moich pierwszych skojarzeń z wiśniami, oprócz konfitury i domowej nalewki, to właśnie on – niemiecki, cukierniczy klasyk – czekoladowo-wiśniowy rarytas, znany na całym świecie jako tort szwarcwaldzki, czarny las lub z angielska: black forest. Jest wykwintny i elegancki, a zatem w pełni sezonu na wiśnie, warto spojrzeć na niego łaskawym okiem. Odwdzięczy się nieskomplikowaną recepturą oraz klasycznie idealnym połączeniem smaków.

Ptysie z kremem truskawkowym

Wczoraj nie po raz pierwszy zrobiłam ptysie. Genialny przepis na parzone ciasto, tradycyjnie, nie zawiódł. Sposób podania z kremem truskawkowym jest mało ryzykownym, sezonowym eksperymentem. |Wczoraj nie po raz pierwszy zrobiłam ptysie. Genialny przepis na parzone ciasto, tradycyjnie, nie zawiódł. Sposób podania z kremem truskawkowym jest mało ryzykownym, sezonowym eksperymentem.

Kuchnia w różowych szpilkach: duet zielonej herbaty i jaśminu

Nalewam sobie kolejną filiżankę zielonej herbaty jaśminowej. Nawet nie wiem która to już dzisiaj – może czwarta, może piąta, powoli zbliżam się do opróżnienia zawartości drugiego dzbanka. Herbatę wlewam w siebie litrami. Może podświadomie liczę na to, że uspokajający zapach jaśminu ukoi moje zszarpane nerwy, a flawonoidy przedłużą mój bez-nowotworowy żywot. |Nalewam sobie kolejną filiżankę zielonej herbaty jaśminowej. Nawet nie wiem która to już dzisiaj – może czwarta, może piąta, powoli zbliżam się do opróżnienia zawartości drugiego dzbanka. Herbatę wlewam w siebie litrami. Może podświadomie liczę na to, że uspokajający zapach jaśminu ukoi moje zszarpane nerwy, a flawonoidy przedłużą mój bez-nowotworowy żywot.