Tag: sok z pomarańczy

Sobczak i kotlety jaglane

Siedzimy sobie z Huginim na ławeczce. Mamy małą przerwę na „odsapy”. Przejechaliśmy chyba na naszych hulajnogowych rumakach ze 4 kilometry. W takim upale uważam to za wyczyn pierwszej klasy, zważywszy długość Misiowych nóg.

Czekolada

Sobczak ściąga klątwę z czekolady i wiosny

− Mamooo, a Pani w przedszkolu mówiła że dziś jest wiosna. Patrz, tu leży śnieg i byliśmy z tatą na sankach czyli dziś jest zima. To znaczy, że Pani kłamie…to nie ładnie kłamać, tak mi sama mówiłaś – Hugini cały przejęty sytuacją, miętosi swoją bluzkę i co chwilę pokazuje lub zasłania pępek.|− Mamooo, a Pani w przedszkolu mówiła że dziś jest wiosna. Patrz, tu leży śnieg i byliśmy z tatą na sankach czyli dziś jest zima. To znaczy, że Pani kłamie…to nie ładnie kłamać, tak mi sama mówiłaś – Hugini cały przejęty sytuacją, miętosi swoją bluzkę i co chwilę pokazuje lub zasłania pępek.|− Mamooo, a Pani w przedszkolu mówiła że dziś jest wiosna. Patrz, tu leży śnieg i byliśmy z tatą na sankach czyli dziś jest zima. To znaczy, że Pani kłamie…to nie ładnie kłamać, tak mi sama mówiłaś – Hugini cały przejęty sytuacją, miętosi swoją bluzkę i co chwilę pokazuje lub zasłania pępek.

Sobczak łapie zapach jabłek

Jest godzina 6.00, budzik wydziera się w niebogłosy. Postawiłam go w bezpiecznej odległości.
Wiem już, że jak jest za blisko, może się zdarzyć że utulę go w swoich ramionach i razem prześpimy się odrobinę za długo.
|Jest godzina 6.00, budzik wydziera się w niebogłosy. Postawiłam go w bezpiecznej odległości.
Wiem już, że jak jest za blisko, może się zdarzyć że utulę go w swoich ramionach i razem prześpimy się odrobinę za długo.
|Jest godzina 6.00, budzik wydziera się w niebogłosy. Postawiłam go w bezpiecznej odległości.
Wiem już, że jak jest za blisko, może się zdarzyć że utulę go w swoich ramionach i razem prześpimy się odrobinę za długo.
|Jest godzina 6.00, budzik wydziera się w niebogłosy. Postawiłam go w bezpiecznej odległości.
Wiem już, że jak jest za blisko, może się zdarzyć że utulę go w swoich ramionach i razem prześpimy się odrobinę za długo.

Sobczak i babeczki miłości

Od tygodnia wszędzie czerwone serca i miłość w eterze. Nie mamy telewizora więc mam na myśli radio i inne środki przekazu. Wszystkie restauracje, bary, kawiarnie, kwiaciarnie czy kluby zapraszają na wyjątkowe sercowe doznania. Sklepy uginają się pod ciężarem czerwonych serc, nierzadko ściskanych w pluszowych łapkach czy lepkich od cukru miłosnych lizaków.
Nawet w przedszkolu Walenty z Walentyną przechadza się dumnie po korytarzu, roztaczając zapach miłości.
|Od tygodnia wszędzie czerwone serca i miłość w eterze. Nie mamy telewizora więc mam na myśli radio i inne środki przekazu. Wszystkie restauracje, bary, kawiarnie, kwiaciarnie czy kluby zapraszają na wyjątkowe sercowe doznania. Sklepy uginają się pod ciężarem czerwonych serc, nierzadko ściskanych w pluszowych łapkach czy lepkich od cukru miłosnych lizaków.
Nawet w przedszkolu Walenty z Walentyną przechadza się dumnie po korytarzu, roztaczając zapach miłości.

Ratunkowe placki migdałowe Sobczak

Jest jeszcze ciemno, gdy słyszę szybki tupot małych, Hugowych stóp. Mała postać przystaje koło mnie i pochlipuje. Pewnie coś mu się przyśniło myślę i odkrywam kawałek łóżka zapraszającym gestem. |Jest jeszcze ciemno, gdy słyszę szybki tupot małych, Hugowych stóp. Mała postać przystaje koło mnie i pochlipuje. Pewnie coś mu się przyśniło myślę i odkrywam kawałek łóżka zapraszającym gestem.