Tag: Sól i pieprz

Przepis na sakiewki ze szpinakiem z piersi Kurczaka Zagrodowego

Potrawy z Kurczaka Zagrodowego przywodzą na myśl radosne dzieciństwo spędzone na wsi u dziadków. Wyjątkowy smak i zapach jego upieczonego mięsa sprawiają, że przypominają nam się tamte lata.|Potrawy z Kurczaka Zagrodowego przywodzą na myśl radosne dzieciństwo spędzone na wsi u dziadków. Wyjątkowy smak i zapach jego upieczonego mięsa sprawiają, że przypominają nam się tamte lata.|Potrawy z Kurczaka Zagrodowego przywodzą na myśl radosne dzieciństwo spędzone na wsi u dziadków. Wyjątkowy smak i zapach jego upieczonego mięsa sprawiają, że przypominają nam się tamte lata.|Potrawy z Kurczaka Zagrodowego przywodzą na myśl radosne dzieciństwo spędzone na wsi u dziadków. Wyjątkowy smak i zapach jego upieczonego mięsa sprawiają, że przypominają nam się tamte lata.

Tagliatelle z pomidorkami cherry, cukinia i pecorino

Smaki, kolory, zapachy…
Zwracam na nie uwagę, przygotowując każde danie.
I czesto to takim właśnie kluczem kieruję się, myśląc o jedzeniu.|Smaki, kolory, zapachy…
Zwracam na nie uwagę, przygotowując każde danie.
I czesto to takim właśnie kluczem kieruję się, myśląc o jedzeniu.|Smaki, kolory, zapachy…
Zwracam na nie uwagę, przygotowując każde danie.
I czesto to takim właśnie kluczem kieruję się, myśląc o jedzeniu.|Smaki, kolory, zapachy…
Zwracam na nie uwagę, przygotowując każde danie.
I czesto to takim właśnie kluczem kieruję się, myśląc o jedzeniu.|Smaki, kolory, zapachy…
Zwracam na nie uwagę, przygotowując każde danie.
I czesto to takim właśnie kluczem kieruję się, myśląc o jedzeniu.|Smaki, kolory, zapachy…
Zwracam na nie uwagę, przygotowując każde danie.
I czesto to takim właśnie kluczem kieruję się, myśląc o jedzeniu.

Pieczone młode buraczki z cytryną i miodem za kuchennymi drzwiami

Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!

Szparagi za kuchennymi drzwiami

Szparagi tu, szparagi tam…
Są już wszędzie, oddycham z ulgą!|Szparagi tu, szparagi tam…
Są już wszędzie, oddycham z ulgą!|Szparagi tu, szparagi tam…
Są już wszędzie, oddycham z ulgą!|Szparagi tu, szparagi tam…
Są już wszędzie, oddycham z ulgą!|Szparagi tu, szparagi tam…
Są już wszędzie, oddycham z ulgą!

Wiosenny krupnik z kaszą jaglaną za kuchennymi drzwiami

Biorąc pod uwagę ostatni stan pogody, można śmiało powiedzieć, że wiosna rozwija się we właściwym kierunku. Skończyło się wymiatanie resztek śniegu, temperatura radośnie podskoczyła do góry i widać o wiele więcej zielonego. Moja dzika wiśnia sypnęła kwieciem obficie i zaraz zostawi sobie tylko liście. Tulipan przytula się do tulipana i lada dzień rozpoznam kolor każdego z nich. W gniazdach porozsiadało się wszelakie ptactwo tak wygodnie, że zostawia brzydkie ślady byle gdzie , a najchętniej na moich oknach… Jako rekompensata – skoro świt przyjazne trele. W kuchni zaś stawiam na rośliny i raczej na zielone. Wiosenny detoks bardzo mi służy i jest najczęściej zapowiedzią czegoś konkretnego. Ale tymczasem lekko i strawnie, czyli zupa z tego, co było w lodówce…|Biorąc pod uwagę ostatni stan pogody, można śmiało powiedzieć, że wiosna rozwija się we właściwym kierunku. Skończyło się wymiatanie resztek śniegu, temperatura radośnie podskoczyła do góry i widać o wiele więcej zielonego. Moja dzika wiśnia sypnęła kwieciem obficie i zaraz zostawi sobie tylko liście. Tulipan przytula się do tulipana i lada dzień rozpoznam kolor każdego z nich. W gniazdach porozsiadało się wszelakie ptactwo tak wygodnie, że zostawia brzydkie ślady byle gdzie , a najchętniej na moich oknach… Jako rekompensata – skoro świt przyjazne trele. W kuchni zaś stawiam na rośliny i raczej na zielone. Wiosenny detoks bardzo mi służy i jest najczęściej zapowiedzią czegoś konkretnego. Ale tymczasem lekko i strawnie, czyli zupa z tego, co było w lodówce…|Biorąc pod uwagę ostatni stan pogody, można śmiało powiedzieć, że wiosna rozwija się we właściwym kierunku. Skończyło się wymiatanie resztek śniegu, temperatura radośnie podskoczyła do góry i widać o wiele więcej zielonego. Moja dzika wiśnia sypnęła kwieciem obficie i zaraz zostawi sobie tylko liście. Tulipan przytula się do tulipana i lada dzień rozpoznam kolor każdego z nich. W gniazdach porozsiadało się wszelakie ptactwo tak wygodnie, że zostawia brzydkie ślady byle gdzie , a najchętniej na moich oknach… Jako rekompensata – skoro świt przyjazne trele. W kuchni zaś stawiam na rośliny i raczej na zielone. Wiosenny detoks bardzo mi służy i jest najczęściej zapowiedzią czegoś konkretnego. Ale tymczasem lekko i strawnie, czyli zupa z tego, co było w lodówce…|Biorąc pod uwagę ostatni stan pogody, można śmiało powiedzieć, że wiosna rozwija się we właściwym kierunku. Skończyło się wymiatanie resztek śniegu, temperatura radośnie podskoczyła do góry i widać o wiele więcej zielonego. Moja dzika wiśnia sypnęła kwieciem obficie i zaraz zostawi sobie tylko liście. Tulipan przytula się do tulipana i lada dzień rozpoznam kolor każdego z nich. W gniazdach porozsiadało się wszelakie ptactwo tak wygodnie, że zostawia brzydkie ślady byle gdzie , a najchętniej na moich oknach… Jako rekompensata – skoro świt przyjazne trele. W kuchni zaś stawiam na rośliny i raczej na zielone. Wiosenny detoks bardzo mi służy i jest najczęściej zapowiedzią czegoś konkretnego. Ale tymczasem lekko i strawnie, czyli zupa z tego, co było w lodówce…

Zupa z pieczonej ciecierzycy z kaczką za kuchennymi dzwiami

Wiosna już jest w mojej głowie! W ogródkowych baziach, tulipanach i pąkach krzewów. W powietrzu, które pachnie nowym, rześkim i niesie aromaty ziemi. To nic, że rano wita mnie szron, bo zaraz słońce robi z nim porządek. Jeszcze chwila, zmienię opony i moje auto też poczuje wiosenną ulgę. Odmładzam też kuchenną spiżarnię. Przeglądam, segreguję i wyciągam zimowe zapasy. Najwyższy czas z nimi skończyć, bo za chwilę będzie festiwal nowalijek! Tymczasem podaję pyszną zupę. Na pożegnanie zimy!

|Wiosna już jest w mojej głowie! W ogródkowych baziach, tulipanach i pąkach krzewów. W powietrzu, które pachnie nowym, rześkim i niesie aromaty ziemi. To nic, że rano wita mnie szron, bo zaraz słońce robi z nim porządek. Jeszcze chwila, zmienię opony i moje auto też poczuje wiosenną ulgę. Odmładzam też kuchenną spiżarnię. Przeglądam, segreguję i wyciągam zimowe zapasy. Najwyższy czas z nimi skończyć, bo za chwilę będzie festiwal nowalijek! Tymczasem podaję pyszną zupę. Na pożegnanie zimy!

|Wiosna już jest w mojej głowie! W ogródkowych baziach, tulipanach i pąkach krzewów. W powietrzu, które pachnie nowym, rześkim i niesie aromaty ziemi. To nic, że rano wita mnie szron, bo zaraz słońce robi z nim porządek. Jeszcze chwila, zmienię opony i moje auto też poczuje wiosenną ulgę. Odmładzam też kuchenną spiżarnię. Przeglądam, segreguję i wyciągam zimowe zapasy. Najwyższy czas z nimi skończyć, bo za chwilę będzie festiwal nowalijek! Tymczasem podaję pyszną zupę. Na pożegnanie zimy!

|Wiosna już jest w mojej głowie! W ogródkowych baziach, tulipanach i pąkach krzewów. W powietrzu, które pachnie nowym, rześkim i niesie aromaty ziemi. To nic, że rano wita mnie szron, bo zaraz słońce robi z nim porządek. Jeszcze chwila, zmienię opony i moje auto też poczuje wiosenną ulgę. Odmładzam też kuchenną spiżarnię. Przeglądam, segreguję i wyciągam zimowe zapasy. Najwyższy czas z nimi skończyć, bo za chwilę będzie festiwal nowalijek! Tymczasem podaję pyszną zupę. Na pożegnanie zimy!

|Wiosna już jest w mojej głowie! W ogródkowych baziach, tulipanach i pąkach krzewów. W powietrzu, które pachnie nowym, rześkim i niesie aromaty ziemi. To nic, że rano wita mnie szron, bo zaraz słońce robi z nim porządek. Jeszcze chwila, zmienię opony i moje auto też poczuje wiosenną ulgę. Odmładzam też kuchenną spiżarnię. Przeglądam, segreguję i wyciągam zimowe zapasy. Najwyższy czas z nimi skończyć, bo za chwilę będzie festiwal nowalijek! Tymczasem podaję pyszną zupę. Na pożegnanie zimy!

Burgery z łososia za kuchennymi drzwiami

Lubię ten czas oczekiwania na nowe. Do wazonów wstawiam bukiety tulipanów, szukam stokrotek na trawie i kontroluję stan hiacyntów w ogrodzie. Wysiewam pola rzeżuchy,a na parapetach rozrasta się hodowla szczypiorku i natki pietruszki. Na weekendowe poszukiwaniu śladów wiosny prowiant był konieczny. Powstały więc burgery z łososia. Nadadzą się też na miejskie wycieczki też albo na pyszny brunch. Smacznego!|Lubię ten czas oczekiwania na nowe. Do wazonów wstawiam bukiety tulipanów, szukam stokrotek na trawie i kontroluję stan hiacyntów w ogrodzie. Wysiewam pola rzeżuchy,a na parapetach rozrasta się hodowla szczypiorku i natki pietruszki. Na weekendowe poszukiwaniu śladów wiosny prowiant był konieczny. Powstały więc burgery z łososia. Nadadzą się też na miejskie wycieczki też albo na pyszny brunch. Smacznego!|Lubię ten czas oczekiwania na nowe. Do wazonów wstawiam bukiety tulipanów, szukam stokrotek na trawie i kontroluję stan hiacyntów w ogrodzie. Wysiewam pola rzeżuchy,a na parapetach rozrasta się hodowla szczypiorku i natki pietruszki. Na weekendowe poszukiwaniu śladów wiosny prowiant był konieczny. Powstały więc burgery z łososia. Nadadzą się też na miejskie wycieczki też albo na pyszny brunch. Smacznego!|Lubię ten czas oczekiwania na nowe. Do wazonów wstawiam bukiety tulipanów, szukam stokrotek na trawie i kontroluję stan hiacyntów w ogrodzie. Wysiewam pola rzeżuchy,a na parapetach rozrasta się hodowla szczypiorku i natki pietruszki. Na weekendowe poszukiwaniu śladów wiosny prowiant był konieczny. Powstały więc burgery z łososia. Nadadzą się też na miejskie wycieczki też albo na pyszny brunch. Smacznego!

Pierogi z kozim serem i cytryną za kuchennymi drzwiami

Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M

Sałatka z porem, jajkiem i awokado za kuchennymi drzwiami

Wiosną pachnie nieco…
Widziałam klucz dzikich gęsi, a moje ogrodowe ptaszki gardzą ziarnami. Połeć słoniny już mało obchodzi sikorki. To znaczy, że mają większe widoki na coś smacznego. W mojej kuchni zaś wyjadamy zimowe zapasy.
Zanim pojawią się nowalijkowe cuda. Okraszam je awokado, które wkładam do wszystkiego. Tęsknota za zielonym i tak może się objawiać. Czyli rodzime płody plus nieco egzotyki. Na taki mariaż klikam„lubię to!”.|Wiosną pachnie nieco…
Widziałam klucz dzikich gęsi, a moje ogrodowe ptaszki gardzą ziarnami. Połeć słoniny już mało obchodzi sikorki. To znaczy, że mają większe widoki na coś smacznego. W mojej kuchni zaś wyjadamy zimowe zapasy.
Zanim pojawią się nowalijkowe cuda. Okraszam je awokado, które wkładam do wszystkiego. Tęsknota za zielonym i tak może się objawiać. Czyli rodzime płody plus nieco egzotyki. Na taki mariaż klikam„lubię to!”.

Łosoś pieczony pod szpinakową pierzynką za kuchennymi drzwiami

Mój ogród otrząsnął się z resztek śniegu i odsłonił zielone wspomnienie trawy. Zrobiło się optymistycznie i nieco pogodniej. Coraz częściej słyszę ptasi świergot i wyglądam klucza gęsi. J. mi dzisiaj doniósł, że internet informuje o pierwszych w tym roku bocianach w Polsce! Pomyślałam, że czas zabrać się za siebie i wysmuklić wygląd. Zjadłam więc dwa czwartkotłustowe pączki jako pożegnanie zimowego rozpasania. Z szafki wyciągnęłam kaszę jaglaną i zakupiłam torbę szpinaku. Na stoisku rybnym zażądałam dużego płata łososia. Poczułam się uzbrojona w przedwiosenny detoks. Uff!|Mój ogród otrząsnął się z resztek śniegu i odsłonił zielone wspomnienie trawy. Zrobiło się optymistycznie i nieco pogodniej. Coraz częściej słyszę ptasi świergot i wyglądam klucza gęsi. J. mi dzisiaj doniósł, że internet informuje o pierwszych w tym roku bocianach w Polsce! Pomyślałam, że czas zabrać się za siebie i wysmuklić wygląd. Zjadłam więc dwa czwartkotłustowe pączki jako pożegnanie zimowego rozpasania. Z szafki wyciągnęłam kaszę jaglaną i zakupiłam torbę szpinaku. Na stoisku rybnym zażądałam dużego płata łososia. Poczułam się uzbrojona w przedwiosenny detoks. Uff!|Mój ogród otrząsnął się z resztek śniegu i odsłonił zielone wspomnienie trawy. Zrobiło się optymistycznie i nieco pogodniej. Coraz częściej słyszę ptasi świergot i wyglądam klucza gęsi. J. mi dzisiaj doniósł, że internet informuje o pierwszych w tym roku bocianach w Polsce! Pomyślałam, że czas zabrać się za siebie i wysmuklić wygląd. Zjadłam więc dwa czwartkotłustowe pączki jako pożegnanie zimowego rozpasania. Z szafki wyciągnęłam kaszę jaglaną i zakupiłam torbę szpinaku. Na stoisku rybnym zażądałam dużego płata łososia. Poczułam się uzbrojona w przedwiosenny detoks. Uff!|Mój ogród otrząsnął się z resztek śniegu i odsłonił zielone wspomnienie trawy. Zrobiło się optymistycznie i nieco pogodniej. Coraz częściej słyszę ptasi świergot i wyglądam klucza gęsi. J. mi dzisiaj doniósł, że internet informuje o pierwszych w tym roku bocianach w Polsce! Pomyślałam, że czas zabrać się za siebie i wysmuklić wygląd. Zjadłam więc dwa czwartkotłustowe pączki jako pożegnanie zimowego rozpasania. Z szafki wyciągnęłam kaszę jaglaną i zakupiłam torbę szpinaku. Na stoisku rybnym zażądałam dużego płata łososia. Poczułam się uzbrojona w przedwiosenny detoks. Uff!|Mój ogród otrząsnął się z resztek śniegu i odsłonił zielone wspomnienie trawy. Zrobiło się optymistycznie i nieco pogodniej. Coraz częściej słyszę ptasi świergot i wyglądam klucza gęsi. J. mi dzisiaj doniósł, że internet informuje o pierwszych w tym roku bocianach w Polsce! Pomyślałam, że czas zabrać się za siebie i wysmuklić wygląd. Zjadłam więc dwa czwartkotłustowe pączki jako pożegnanie zimowego rozpasania. Z szafki wyciągnęłam kaszę jaglaną i zakupiłam torbę szpinaku. Na stoisku rybnym zażądałam dużego płata łososia. Poczułam się uzbrojona w przedwiosenny detoks. Uff!|Mój ogród otrząsnął się z resztek śniegu i odsłonił zielone wspomnienie trawy. Zrobiło się optymistycznie i nieco pogodniej. Coraz częściej słyszę ptasi świergot i wyglądam klucza gęsi. J. mi dzisiaj doniósł, że internet informuje o pierwszych w tym roku bocianach w Polsce! Pomyślałam, że czas zabrać się za siebie i wysmuklić wygląd. Zjadłam więc dwa czwartkotłustowe pączki jako pożegnanie zimowego rozpasania. Z szafki wyciągnęłam kaszę jaglaną i zakupiłam torbę szpinaku. Na stoisku rybnym zażądałam dużego płata łososia. Poczułam się uzbrojona w przedwiosenny detoks. Uff!

Tatar ze śledzia za kuchennymi drzwiami

W grudniu ilość spożywanych w naszym kraju śledzi i innych ryb szybuje kosmicznie w górę.
Nadrabiamy chude miesiące całego roku,kiedy to ryba jest świętem na niektórych stołach.
Wegetarianie wywieszają swoje bojowe transparenty,
ale nic z tego. Ryba zjedzona być musi! U siebie też zauważam wzmożony apetyt na śledzia i rybkę, nie tylko w galarecie.
Poszukuję autentycznych matjasów i idę tropem karpia milickiego.
Uruchamiam nadmorskie znajomości, żeby zdobyć dobrego turbota i sardele.
Oczami wyobraźni widzę,jak kwasy Omega3 reperują mój móżg i chronią przed Alzheimerem.
To działa! Biorę się więc za pysznego śledzia,co wszystkim nie tylko przed świętami polecam.|W grudniu ilość spożywanych w naszym kraju śledzi i innych ryb szybuje kosmicznie w górę.
Nadrabiamy chude miesiące całego roku,kiedy to ryba jest świętem na niektórych stołach.
Wegetarianie wywieszają swoje bojowe transparenty,
ale nic z tego. Ryba zjedzona być musi! U siebie też zauważam wzmożony apetyt na śledzia i rybkę, nie tylko w galarecie.
Poszukuję autentycznych matjasów i idę tropem karpia milickiego.
Uruchamiam nadmorskie znajomości, żeby zdobyć dobrego turbota i sardele.
Oczami wyobraźni widzę,jak kwasy Omega3 reperują mój móżg i chronią przed Alzheimerem.
To działa! Biorę się więc za pysznego śledzia,co wszystkim nie tylko przed świętami polecam.|W grudniu ilość spożywanych w naszym kraju śledzi i innych ryb szybuje kosmicznie w górę.
Nadrabiamy chude miesiące całego roku,kiedy to ryba jest świętem na niektórych stołach.
Wegetarianie wywieszają swoje bojowe transparenty,
ale nic z tego. Ryba zjedzona być musi! U siebie też zauważam wzmożony apetyt na śledzia i rybkę, nie tylko w galarecie.
Poszukuję autentycznych matjasów i idę tropem karpia milickiego.
Uruchamiam nadmorskie znajomości, żeby zdobyć dobrego turbota i sardele.
Oczami wyobraźni widzę,jak kwasy Omega3 reperują mój móżg i chronią przed Alzheimerem.
To działa! Biorę się więc za pysznego śledzia,co wszystkim nie tylko przed świętami polecam.|W grudniu ilość spożywanych w naszym kraju śledzi i innych ryb szybuje kosmicznie w górę.
Nadrabiamy chude miesiące całego roku,kiedy to ryba jest świętem na niektórych stołach.
Wegetarianie wywieszają swoje bojowe transparenty,
ale nic z tego. Ryba zjedzona być musi! U siebie też zauważam wzmożony apetyt na śledzia i rybkę, nie tylko w galarecie.
Poszukuję autentycznych matjasów i idę tropem karpia milickiego.
Uruchamiam nadmorskie znajomości, żeby zdobyć dobrego turbota i sardele.
Oczami wyobraźni widzę,jak kwasy Omega3 reperują mój móżg i chronią przed Alzheimerem.
To działa! Biorę się więc za pysznego śledzia,co wszystkim nie tylko przed świętami polecam.|W grudniu ilość spożywanych w naszym kraju śledzi i innych ryb szybuje kosmicznie w górę.
Nadrabiamy chude miesiące całego roku,kiedy to ryba jest świętem na niektórych stołach.
Wegetarianie wywieszają swoje bojowe transparenty,
ale nic z tego. Ryba zjedzona być musi! U siebie też zauważam wzmożony apetyt na śledzia i rybkę, nie tylko w galarecie.
Poszukuję autentycznych matjasów i idę tropem karpia milickiego.
Uruchamiam nadmorskie znajomości, żeby zdobyć dobrego turbota i sardele.
Oczami wyobraźni widzę,jak kwasy Omega3 reperują mój móżg i chronią przed Alzheimerem.
To działa! Biorę się więc za pysznego śledzia,co wszystkim nie tylko przed świętami polecam.

Klopsiki jagnięce w pomidorowym sosie i fusilli za kuchennymi drzwiami

Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!|Początek grudnia nie napawa optymizmem, a moja energia ulotniła się gdzieś hen daleko…
Wszystko to wina szarości za oknem. Dzień po dniu. Wiem, że w końcu przyjdą jasne, a może nawet słoneczne dni. Czekam, wypatruję ich „jak kania dżdżu”. Większą część wolnego czasu spędzam w kuchni. Już sama myśl o gotowaniu grzeje ciało i duszę. Kroję, mielę, doprawiam.I stawiam na płytę patelnię a potem garnek.
Endorfiny tańczą radośnie, smakowe kubki im wtórują.
Siadamy razem do stołu. Grudniowe dylematy pogodowe ulatują w kosmos!

Tarta ze skorzonerą za kuchennymi drzwiami

Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!|Kiedy nastaje czas szarości i chłodu czuję się nieswojo…
Wyciągam z pudeł szaliki, szale i ciepłe rękawiczki.
Na kanapie kładę wełniany koc.
Będzie moim towarzyszem aż do wiosny.
Obok już się piętrzy stos książek i magazynów. Na stoliku zmieniają się kubki z ciepłymi napojami.
W lodówce mam zapas imbiru, a w spiżarni rząd słoików z miodem.
Na straganie rozglądam się za sezonowym towarem.
W kuchni królują korzenie!

Krupnik grzybowy z pęczakiem na gęsinie za kuchennymi drzwiami

Podróżując w długi niepodległościowy weekend po Kujawach, z premedytacją trafiliśmy na festiwal gęsiny w Przysieku.
Gęsi, gęsi, gęsi.
Jestem zbudowana, że tak wielu z nas lubi, ceni i kupuje gęsinę.
Naprawdę cieszę się jak dziecko!|Podróżując w długi niepodległościowy weekend po Kujawach, z premedytacją trafiliśmy na festiwal gęsiny w Przysieku.
Gęsi, gęsi, gęsi.
Jestem zbudowana, że tak wielu z nas lubi, ceni i kupuje gęsinę.
Naprawdę cieszę się jak dziecko!|Podróżując w długi niepodległościowy weekend po Kujawach, z premedytacją trafiliśmy na festiwal gęsiny w Przysieku.
Gęsi, gęsi, gęsi.
Jestem zbudowana, że tak wielu z nas lubi, ceni i kupuje gęsinę.
Naprawdę cieszę się jak dziecko!|Podróżując w długi niepodległościowy weekend po Kujawach, z premedytacją trafiliśmy na festiwal gęsiny w Przysieku.
Gęsi, gęsi, gęsi.
Jestem zbudowana, że tak wielu z nas lubi, ceni i kupuje gęsinę.
Naprawdę cieszę się jak dziecko!|Podróżując w długi niepodległościowy weekend po Kujawach, z premedytacją trafiliśmy na festiwal gęsiny w Przysieku.
Gęsi, gęsi, gęsi.
Jestem zbudowana, że tak wielu z nas lubi, ceni i kupuje gęsinę.
Naprawdę cieszę się jak dziecko!

Czas na gęsinę. Galaretka z gęsi

Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.|Już po raz szósty trwa akcja „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. W tym roku gęsinie towarzyszą jabłka. Akcja potrwa do połowy grudnia.

Zupa z polenty i boczniaków z koperkowym pesto za kuchennymi drzwiami

Kiedy chłodniej i coraz ciemniej, czuję się trochę nieswojo…
Rano nakładam rękawiczki i motam się szalem.
Wypaturuję pogodnego nieba i marzę,żeby świeciło słońce.
Ciągke mam w głowie lato.
Na straganach szukam letnich klimatów.
Ale i tu jesienne zmiany.|Kiedy chłodniej i coraz ciemniej, czuję się trochę nieswojo…
Rano nakładam rękawiczki i motam się szalem.
Wypaturuję pogodnego nieba i marzę,żeby świeciło słońce.
Ciągke mam w głowie lato.
Na straganach szukam letnich klimatów.
Ale i tu jesienne zmiany.|Kiedy chłodniej i coraz ciemniej, czuję się trochę nieswojo…
Rano nakładam rękawiczki i motam się szalem.
Wypaturuję pogodnego nieba i marzę,żeby świeciło słońce.
Ciągke mam w głowie lato.
Na straganach szukam letnich klimatów.
Ale i tu jesienne zmiany.|Kiedy chłodniej i coraz ciemniej, czuję się trochę nieswojo…
Rano nakładam rękawiczki i motam się szalem.
Wypaturuję pogodnego nieba i marzę,żeby świeciło słońce.
Ciągke mam w głowie lato.
Na straganach szukam letnich klimatów.
Ale i tu jesienne zmiany.

Kuchennymi drzwiami: Jesienna tarta z grzybami leśnymi i mascarpone

Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!|Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!|Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!|Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!|Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!|Kiedy nadchodziły wrześniowe dni, wiadomo było, że będziemy wyprawiać się na grzyby.

Szykowały się kosze, specjalne nożyki, kalosze i peleryny. Lubiłam te wyjazdy o świcie. W lesie snuła się jeszcze mgła, a na wrzosach osiadały jej krople. Słońce wychodziło leniwie i dopiero wtedy las ożywał. A my z rodzicami i dziadkami wybieraliśmy polanę na śniadanie.

Niedługo kosze wypełniały się brązowymi główkami grzybów. A po powrocie do domu się działo!

Kuchennymi drzwiami i pierogi z kurkami

Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.
|Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.
|Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.
|Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.
|Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.
|Mam słabość do kurek.
Ten mały żółty grzybek ma w sobie „coś” i budzi dobre kulinarne emocje.
Jest całe lato i pozwala na delektowanie się sobą do woli.
I chociaż na straganach są już pierwsze jesienne grzyby, to dalej szukam kurek.
Słoneczna energia przyciąga.

Sałatka z brokułów, mango i orzechów

Brokuł jest nie tylko bardzo zdrowy, ale także smaczny. Poniżej przedstawiamy inspirujący przepis na pyszną sałatkę z brokułów, mango i orzechów.|Brokuł jest nie tylko bardzo zdrowy, ale także smaczny. Poniżej przedstawiamy inspirujący przepis na pyszną sałatkę z brokułów, mango i orzechów.

Kuchennymi drzwiami: musaka z cukinii

Jeszcze trochę lata,jeszcze!
Choć zmiany w przyrodzie idą nieubłaganie w stronę jesieni, to ja jeszcze mam nadzieje na ciepłe dni.
Dopiero zaczęłam przetwory. Czekam na dojrzałe węgierki i gruntowe słodkie pomidory.
Krążę wśród straganów,wypytuję , oglądam.
Skrzynki pełne letnich skarbów kuszą.|Jeszcze trochę lata,jeszcze!
Choć zmiany w przyrodzie idą nieubłaganie w stronę jesieni, to ja jeszcze mam nadzieje na ciepłe dni.
Dopiero zaczęłam przetwory. Czekam na dojrzałe węgierki i gruntowe słodkie pomidory.
Krążę wśród straganów,wypytuję , oglądam.
Skrzynki pełne letnich skarbów kuszą.|Jeszcze trochę lata,jeszcze!
Choć zmiany w przyrodzie idą nieubłaganie w stronę jesieni, to ja jeszcze mam nadzieje na ciepłe dni.
Dopiero zaczęłam przetwory. Czekam na dojrzałe węgierki i gruntowe słodkie pomidory.
Krążę wśród straganów,wypytuję , oglądam.
Skrzynki pełne letnich skarbów kuszą.

Kuchennymi drzwiami: Bajgiel z pastą z bakłażana

Bakłażan kryje w sobie coś nieodgadnionego…
Ten kolor, kształt, środek.
Warzywo, owoc.
Lubię jego uniwersalność.
Chwilę pieczony lub grillowany, z małą kroplą oliwy i szczyptą soli potrafi zaskoczyć wytwornością smaku.
Zawsze wybieram bakłażany jędrne, z błyszczącą skórką i świeżym zielonym końcem.
Najpierw układam je w koszyku i cieszę oczy – idealna gładkość.
Podziwiam kolor- uwielbiam fiolety.
Potem przychodzi pomysł co z bakłażana będzie.
Możliwości jest wiele.
Na przykład pasta z bakłażana!
Pasuje do wszystkiego i jest przepyszna.
|Bakłażan kryje w sobie coś nieodgadnionego…
Ten kolor, kształt, środek.
Warzywo, owoc.
Lubię jego uniwersalność.
Chwilę pieczony lub grillowany, z małą kroplą oliwy i szczyptą soli potrafi zaskoczyć wytwornością smaku.
Zawsze wybieram bakłażany jędrne, z błyszczącą skórką i świeżym zielonym końcem.
Najpierw układam je w koszyku i cieszę oczy – idealna gładkość.
Podziwiam kolor- uwielbiam fiolety.
Potem przychodzi pomysł co z bakłażana będzie.
Możliwości jest wiele.
Na przykład pasta z bakłażana!
Pasuje do wszystkiego i jest przepyszna.

Kuchennymi drzwiami. Sałatka z młodych cukinii

Jak zwykle ustawił swoje skrzynki pod drzewami.
zajmuje strategiczne miejsce na bazarku.
Pomidory proto z krzaczka.
Fioletowy mamut,który niestety traci kolor podczas gotowania…
Cebula, marchew i młode selery.
W wiaderku pęk kwiatów cukinii.
Obok dalie w kolorze pudrowego różu.
A na końcu jeszcze dwie skrzynki – z zieloną i żółtą cukinią. – Obrodziła w tym roku. Nie nadążam jej zrywać.
Zobaczyłam maleńkie cudne kolby.
Wiedziałam, że zaraz będą moje.
I że zrobię je na surowo.|Jak zwykle ustawił swoje skrzynki pod drzewami.
zajmuje strategiczne miejsce na bazarku.
Pomidory proto z krzaczka.
Fioletowy mamut,który niestety traci kolor podczas gotowania…
Cebula, marchew i młode selery.
W wiaderku pęk kwiatów cukinii.
Obok dalie w kolorze pudrowego różu.
A na końcu jeszcze dwie skrzynki – z zieloną i żółtą cukinią. – Obrodziła w tym roku. Nie nadążam jej zrywać.
Zobaczyłam maleńkie cudne kolby.
Wiedziałam, że zaraz będą moje.
I że zrobię je na surowo.|Jak zwykle ustawił swoje skrzynki pod drzewami.
zajmuje strategiczne miejsce na bazarku.
Pomidory proto z krzaczka.
Fioletowy mamut,który niestety traci kolor podczas gotowania…
Cebula, marchew i młode selery.
W wiaderku pęk kwiatów cukinii.
Obok dalie w kolorze pudrowego różu.
A na końcu jeszcze dwie skrzynki – z zieloną i żółtą cukinią. – Obrodziła w tym roku. Nie nadążam jej zrywać.
Zobaczyłam maleńkie cudne kolby.
Wiedziałam, że zaraz będą moje.
I że zrobię je na surowo.|Jak zwykle ustawił swoje skrzynki pod drzewami.
zajmuje strategiczne miejsce na bazarku.
Pomidory proto z krzaczka.
Fioletowy mamut,który niestety traci kolor podczas gotowania…
Cebula, marchew i młode selery.
W wiaderku pęk kwiatów cukinii.
Obok dalie w kolorze pudrowego różu.
A na końcu jeszcze dwie skrzynki – z zieloną i żółtą cukinią. – Obrodziła w tym roku. Nie nadążam jej zrywać.
Zobaczyłam maleńkie cudne kolby.
Wiedziałam, że zaraz będą moje.
I że zrobię je na surowo.|Jak zwykle ustawił swoje skrzynki pod drzewami.
zajmuje strategiczne miejsce na bazarku.
Pomidory proto z krzaczka.
Fioletowy mamut,który niestety traci kolor podczas gotowania…
Cebula, marchew i młode selery.
W wiaderku pęk kwiatów cukinii.
Obok dalie w kolorze pudrowego różu.
A na końcu jeszcze dwie skrzynki – z zieloną i żółtą cukinią. – Obrodziła w tym roku. Nie nadążam jej zrywać.
Zobaczyłam maleńkie cudne kolby.
Wiedziałam, że zaraz będą moje.
I że zrobię je na surowo.

Crostini z pesto

Crostini to smaczne, niewielkie kanapki rodem prosto z Włoch. Ich podstawowym składnikiem jest skropiona delikatnie olejem rzepakowym czy oliwą z oliwek ciabatta lub każde inne białe pieczywo
pszenne. |Crostini to smaczne, niewielkie kanapki rodem prosto z Włoch. Ich podstawowym składnikiem jest skropiona delikatnie olejem rzepakowym czy oliwą z oliwek ciabatta lub każde inne białe pieczywo
pszenne.

Kuchennymi drzwiami: Pieczona dorada z pomidorową salsą

Piękne lato zdecydowanie mnie napędza.
Mam niespożyte pokłady energii i nie narzekam na upały.
Zwyczajnie kocham taki czas.
Ochładzam się domową lemoniadą, cydrem, owocowymi sorbetami.
Rankiem witam słońce i szczęściem nazywam każdy letni dzień.
Spędzam sporo czasu w kuchni, aby nie stracić nic ze smaków lata.
Inaczej się nie da.
Dzisiaj upiekłam pyszną rybę!
|Piękne lato zdecydowanie mnie napędza.
Mam niespożyte pokłady energii i nie narzekam na upały.
Zwyczajnie kocham taki czas.
Ochładzam się domową lemoniadą, cydrem, owocowymi sorbetami.
Rankiem witam słońce i szczęściem nazywam każdy letni dzień.
Spędzam sporo czasu w kuchni, aby nie stracić nic ze smaków lata.
Inaczej się nie da.
Dzisiaj upiekłam pyszną rybę!
|Piękne lato zdecydowanie mnie napędza.
Mam niespożyte pokłady energii i nie narzekam na upały.
Zwyczajnie kocham taki czas.
Ochładzam się domową lemoniadą, cydrem, owocowymi sorbetami.
Rankiem witam słońce i szczęściem nazywam każdy letni dzień.
Spędzam sporo czasu w kuchni, aby nie stracić nic ze smaków lata.
Inaczej się nie da.
Dzisiaj upiekłam pyszną rybę!
|Piękne lato zdecydowanie mnie napędza.
Mam niespożyte pokłady energii i nie narzekam na upały.
Zwyczajnie kocham taki czas.
Ochładzam się domową lemoniadą, cydrem, owocowymi sorbetami.
Rankiem witam słońce i szczęściem nazywam każdy letni dzień.
Spędzam sporo czasu w kuchni, aby nie stracić nic ze smaków lata.
Inaczej się nie da.
Dzisiaj upiekłam pyszną rybę!

Letnia sałatka z kaszy kuskus

W połączeniu z letnimi warzywami i odpowiednim dresingiem sałatka z kaszki kuskus świetnie sprawdzi się jako lunch w upalne dni, jako dodatek do grilla, a także jako przekąska na spotkanie z przyjaciółmi. |W połączeniu z letnimi warzywami i odpowiednim dresingiem sałatka z kaszki kuskus świetnie sprawdzi się jako lunch w upalne dni, jako dodatek do grilla, a także jako przekąska na spotkanie z przyjaciółmi.

Kalafior pieczony pod kruszonką

Jakie cudne dni!
Słońce, ciepło i pogoda we mnie.
Uwielbiam poranki na tarasie i ptasie śpiewy.
Ścigam się ze słońcem, żeby zdążyć podlać kwiaty, zanim zaanektuje cały taras.
Siadam na schodach, wystawiam stopy i czekam, kiedy wejdą na nie pierwsze promienie.
Co za radość tak witać pogodny dzień!
Mam tyle planów, pomysłów i chce mi się wszystko.
Obmyślam, co pysznego podam na śniadanie i obiad.
Moja kuchnia nie zasypia nawet w upalne dni.
Myślę też sobie, że piekarnik dziwi się, że uruchamiam go w tak gorący czas.
A ja piekę kalafiory.
Zapraszam!|Jakie cudne dni!
Słońce, ciepło i pogoda we mnie.
Uwielbiam poranki na tarasie i ptasie śpiewy.
Ścigam się ze słońcem, żeby zdążyć podlać kwiaty, zanim zaanektuje cały taras.
Siadam na schodach, wystawiam stopy i czekam, kiedy wejdą na nie pierwsze promienie.
Co za radość tak witać pogodny dzień!
Mam tyle planów, pomysłów i chce mi się wszystko.
Obmyślam, co pysznego podam na śniadanie i obiad.
Moja kuchnia nie zasypia nawet w upalne dni.
Myślę też sobie, że piekarnik dziwi się, że uruchamiam go w tak gorący czas.
A ja piekę kalafiory.
Zapraszam!

Zupa z młodych warzyw

Festiwal młodych warzyw na każdym kroku.

Nie ma nic bardziej fantastycznego niż młody groszek, bób czy marchewka.|Festiwal młodych warzyw na każdym kroku.

Nie ma nic bardziej fantastycznego niż młody groszek, bób czy marchewka.|Festiwal młodych warzyw na każdym kroku.

Nie ma nic bardziej fantastycznego niż młody groszek, bób czy marchewka.|Festiwal młodych warzyw na każdym kroku.

Nie ma nic bardziej fantastycznego niż młody groszek, bób czy marchewka.

Młoda kapusta fusion za kuchennymi drzwiami

Rozkoszuję się widokiem młodych warzyw na ulubionych targach.

Przechadzam się wśród straganów uginających się od wszelakiej zieleniny.

Wybieram. Rozmawiam. Kupuję.|Rozkoszuję się widokiem młodych warzyw na ulubionych targach.

Przechadzam się wśród straganów uginających się od wszelakiej zieleniny.

Wybieram. Rozmawiam. Kupuję.|Rozkoszuję się widokiem młodych warzyw na ulubionych targach.

Przechadzam się wśród straganów uginających się od wszelakiej zieleniny.

Wybieram. Rozmawiam. Kupuję.|Rozkoszuję się widokiem młodych warzyw na ulubionych targach.

Przechadzam się wśród straganów uginających się od wszelakiej zieleniny.

Wybieram. Rozmawiam. Kupuję.|Rozkoszuję się widokiem młodych warzyw na ulubionych targach.

Przechadzam się wśród straganów uginających się od wszelakiej zieleniny.

Wybieram. Rozmawiam. Kupuję.|Rozkoszuję się widokiem młodych warzyw na ulubionych targach.

Przechadzam się wśród straganów uginających się od wszelakiej zieleniny.

Wybieram. Rozmawiam. Kupuję.

Tarta z botwinką i kozim serem

Botwinka.
To ona została królową tego tygodnia.
Kosz pełen zielono czerwonych liści z dumą postawiłam w centralnym punkcie kuchni.
Podziwiam malutkie buraczki i dopiero co wykształcone liście.
Zgrabnie zebrane w pęczki.
Wyglądają jak bukiety i proszą się o wstawienie do wody.
Łatwo omdlewają i tracą swą jędrność.
Dają tak wiele kulinarnych wyborów.
Listki dodaję do sałatek.
Małe buraczki, łodygi i pozostałe liście znajdą się w chłodniku, pierogach i tarcie.
Moje botwinkowe kreacje.|Botwinka.
To ona została królową tego tygodnia.
Kosz pełen zielono czerwonych liści z dumą postawiłam w centralnym punkcie kuchni.
Podziwiam malutkie buraczki i dopiero co wykształcone liście.
Zgrabnie zebrane w pęczki.
Wyglądają jak bukiety i proszą się o wstawienie do wody.
Łatwo omdlewają i tracą swą jędrność.
Dają tak wiele kulinarnych wyborów.
Listki dodaję do sałatek.
Małe buraczki, łodygi i pozostałe liście znajdą się w chłodniku, pierogach i tarcie.
Moje botwinkowe kreacje.

Zielony bulgur ze szparagami

Zielone, zielone, zielone…
Bawię się zielonym w kuchni.
Jestem pysznie osaczona!
Błądzę po wiejskich łąkach, przemierzam podmiejskie ścieżki.
Znoszę zielone.
Ostatnio był to zielony kosz szczawiu, mniszka i pokrzyw.
Dodaję do tego zielone warzywa i zioła.
Namiętnie kupuję zielone szparagi.
Dzisiaj podaję miskę zielonego bulguru!|Zielone, zielone, zielone…
Bawię się zielonym w kuchni.
Jestem pysznie osaczona!
Błądzę po wiejskich łąkach, przemierzam podmiejskie ścieżki.
Znoszę zielone.
Ostatnio był to zielony kosz szczawiu, mniszka i pokrzyw.
Dodaję do tego zielone warzywa i zioła.
Namiętnie kupuję zielone szparagi.
Dzisiaj podaję miskę zielonego bulguru!

Zupa z karmelizowanego fenkuła i marchewki, z cheddarem i rieslingiem

Dawniej taki czas przed nowymi plonami nazywano przednówkiem. Wiadomo, że na przednówku mamy to co mamy. Bez szaleństw. Zostały nam głownie korzeniowe. Jeżeli kupimy je z pewnego źródła, to będzie pysznie.|Dawniej taki czas przed nowymi plonami nazywano przednówkiem. Wiadomo, że na przednówku mamy to co mamy. Bez szaleństw. Zostały nam głownie korzeniowe. Jeżeli kupimy je z pewnego źródła, to będzie pysznie.

Moro, Piritto, Fenkuł i Kumkwat. Sałatka na przedwiośnie

Zmagania z zimową przeszłością i wiosennym tuż-tuż toczę każdego przedwiośnia. Nie jest łatwo. Nadrabiam miną i dietą. Realizuję codziennie tysiąc kroków, ćwiczę, łowię każdy promień słońca. Oczekiwanie na wiosnę bywa okupione ciężką pracą na wielu polach. Cóż… Jedzenie jest tu dla mnie najważniejsze. Szukam, szperam, kupuję, sprowadzam. Składniki muszą być świeże, kolorowe i poprawiać nastrój. A potem trafiają do tej sałatki!|Zmagania z zimową przeszłością i wiosennym tuż-tuż toczę każdego przedwiośnia. Nie jest łatwo. Nadrabiam miną i dietą. Realizuję codziennie tysiąc kroków, ćwiczę, łowię każdy promień słońca. Oczekiwanie na wiosnę bywa okupione ciężką pracą na wielu polach. Cóż… Jedzenie jest tu dla mnie najważniejsze. Szukam, szperam, kupuję, sprowadzam. Składniki muszą być świeże, kolorowe i poprawiać nastrój. A potem trafiają do tej sałatki!

Quinoa z grzybkami, imbirem i czarnym sezamem

Zimowe zachcianki kulinarne czasami mnie zaskakują. Śnieg, mróz, zawieja, a ja chciałabym sorbet, schłodzony cydr lub sushi! Potem nachodzi mnie fala na rozgrzewanie i w mojej kuchni królują dania – otulacze.|Zimowe zachcianki kulinarne czasami mnie zaskakują. Śnieg, mróz, zawieja, a ja chciałabym sorbet, schłodzony cydr lub sushi! Potem nachodzi mnie fala na rozgrzewanie i w mojej kuchni królują dania – otulacze.

Amerykański indyk z bakaliami

Amerykańskie Święto Dziękczynienia przypada zawsze w czwarty czwartek miesiąca. W tym roku obchodzone jest 28 listopada.|Amerykańskie Święto Dziękczynienia przypada zawsze w czwarty czwartek miesiąca. W tym roku obchodzone jest 28 listopada.|Amerykańskie Święto Dziękczynienia przypada zawsze w czwarty czwartek miesiąca. W tym roku obchodzone jest 28 listopada.

Kuchennymi drzwiami: Jak dynia z gruszką. Zupa

Moja okolica nazywana jest dyniowym zagłębiem. I każdej jesieni mamy tu festiwal dyni.|Moja okolica nazywana jest dyniowym zagłębiem. I każdej jesieni mamy tu festiwal dyni.|Moja okolica nazywana jest dyniowym zagłębiem. I każdej jesieni mamy tu festiwal dyni.|Moja okolica nazywana jest dyniowym zagłębiem. I każdej jesieni mamy tu festiwal dyni.|Moja okolica nazywana jest dyniowym zagłębiem. I każdej jesieni mamy tu festiwal dyni.