Tag: Sól morska

Wieprzowina długo pieczona w piwie za kuchennymi drzwiami

To najbardziej wyczekiwany przeze mnie miesiąc w roku.
Świat jest taki świeży i czysty, powietrze rześkie i pełne zapachów świeżej ziemi.
Zieleń najpiękniejsza, kwiaty jak nigdy wyczekiwane i kolorowe.
I zapowiedź feeri nowalijek na każdym straganie.
U mnie królują szparagi, bo jak celebrować maj bez szparagów?!
Chce się żyć, kupować i gotować.|To najbardziej wyczekiwany przeze mnie miesiąc w roku.
Świat jest taki świeży i czysty, powietrze rześkie i pełne zapachów świeżej ziemi.
Zieleń najpiękniejsza, kwiaty jak nigdy wyczekiwane i kolorowe.
I zapowiedź feeri nowalijek na każdym straganie.
U mnie królują szparagi, bo jak celebrować maj bez szparagów?!
Chce się żyć, kupować i gotować.|To najbardziej wyczekiwany przeze mnie miesiąc w roku.
Świat jest taki świeży i czysty, powietrze rześkie i pełne zapachów świeżej ziemi.
Zieleń najpiękniejsza, kwiaty jak nigdy wyczekiwane i kolorowe.
I zapowiedź feeri nowalijek na każdym straganie.
U mnie królują szparagi, bo jak celebrować maj bez szparagów?!
Chce się żyć, kupować i gotować.

Dyniowa zupa krem z serkiem

Prezentujemy kolejny z przepisów nagrodzonych w konkursie na najlepszą zupę na jesień. Jego autorką jest Pani Julianna. Zwyciężczyni gratulujemy. |Prezentujemy kolejny z przepisów nagrodzonych w konkursie na najlepszą zupę na jesień. Jego autorką jest Pani Julianna. Zwyciężczyni gratulujemy. |Prezentujemy kolejny z przepisów nagrodzonych w konkursie na najlepszą zupę na jesień. Jego autorką jest Pani Julianna. Zwyciężczyni gratulujemy.

Świat pachnie szarlotką i pieczonymi jabłkami z nadzieniem

Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.|Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.|Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.|Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.|Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.|Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.|Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.|Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.|Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.|Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.|Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.|Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy… Jem jabłka, bo lubię, wbrew trendom, zupełnie nie dlatego,

by zrobić komukolwiek na złość.

Kanapka z pieczonym indykiem, truskawkami i roszponką

Wy też tak macie, że warzywa ok., prosto, lekko, itd., ale nachodzi czasami taka ochota na coś konkretnego? Wtedy kupuję kawał dobrego mięsa, marynuję, piekę i komponuję z sezonowymi warzywami lub owocami.
Bardzo mi smakuje taki mariaż lekkości z konkretem.
Pysznie smakuje na tarasie, na pikniku czy w pracy.
Dodając do tego dobre towarzystwo, okazuje się daniem doskonałym.
Nawet kapryśne lato nie jest w stanie popsuć mi tej przyjemności.
Kilka składników i chwilo trwaj!|Wy też tak macie, że warzywa ok., prosto, lekko, itd., ale nachodzi czasami taka ochota na coś konkretnego? Wtedy kupuję kawał dobrego mięsa, marynuję, piekę i komponuję z sezonowymi warzywami lub owocami.
Bardzo mi smakuje taki mariaż lekkości z konkretem.
Pysznie smakuje na tarasie, na pikniku czy w pracy.
Dodając do tego dobre towarzystwo, okazuje się daniem doskonałym.
Nawet kapryśne lato nie jest w stanie popsuć mi tej przyjemności.
Kilka składników i chwilo trwaj!

Tarta z botwinką i kozim serem

Botwinka.
To ona została królową tego tygodnia.
Kosz pełen zielono czerwonych liści z dumą postawiłam w centralnym punkcie kuchni.
Podziwiam malutkie buraczki i dopiero co wykształcone liście.
Zgrabnie zebrane w pęczki.
Wyglądają jak bukiety i proszą się o wstawienie do wody.
Łatwo omdlewają i tracą swą jędrność.
Dają tak wiele kulinarnych wyborów.
Listki dodaję do sałatek.
Małe buraczki, łodygi i pozostałe liście znajdą się w chłodniku, pierogach i tarcie.
Moje botwinkowe kreacje.|Botwinka.
To ona została królową tego tygodnia.
Kosz pełen zielono czerwonych liści z dumą postawiłam w centralnym punkcie kuchni.
Podziwiam malutkie buraczki i dopiero co wykształcone liście.
Zgrabnie zebrane w pęczki.
Wyglądają jak bukiety i proszą się o wstawienie do wody.
Łatwo omdlewają i tracą swą jędrność.
Dają tak wiele kulinarnych wyborów.
Listki dodaję do sałatek.
Małe buraczki, łodygi i pozostałe liście znajdą się w chłodniku, pierogach i tarcie.
Moje botwinkowe kreacje.

Utopmy Marzannę! Rollsy z orientalną kaczką

Czy nie chcielibyście utopić Marzanny?

Ja tak, bardzo!

Czuję już powiew świeżości.

Nowe nadchodzi.

Nawet jeżeli to chwilowe, jak kraczą niektórzy.

Mnie bardzo cieszy.

Podnosi na duchu, buduje optymizm i nadzieję na więcej zielonego.

Na kolory w ogóle!

Kolorów pożądam niecierpliwie.

Utopmy Marzannę i zróbmy orientalną kaczkę zawiniętą w ryżowe rollsy!

|Czy nie chcielibyście utopić Marzanny?

Ja tak, bardzo!

Czuję już powiew świeżości.

Nowe nadchodzi.

Nawet jeżeli to chwilowe, jak kraczą niektórzy.

Mnie bardzo cieszy.

Podnosi na duchu, buduje optymizm i nadzieję na więcej zielonego.

Na kolory w ogóle!

Kolorów pożądam niecierpliwie.

Utopmy Marzannę i zróbmy orientalną kaczkę zawiniętą w ryżowe rollsy!

|Czy nie chcielibyście utopić Marzanny?

Ja tak, bardzo!

Czuję już powiew świeżości.

Nowe nadchodzi.

Nawet jeżeli to chwilowe, jak kraczą niektórzy.

Mnie bardzo cieszy.

Podnosi na duchu, buduje optymizm i nadzieję na więcej zielonego.

Na kolory w ogóle!

Kolorów pożądam niecierpliwie.

Utopmy Marzannę i zróbmy orientalną kaczkę zawiniętą w ryżowe rollsy!

|Czy nie chcielibyście utopić Marzanny?

Ja tak, bardzo!

Czuję już powiew świeżości.

Nowe nadchodzi.

Nawet jeżeli to chwilowe, jak kraczą niektórzy.

Mnie bardzo cieszy.

Podnosi na duchu, buduje optymizm i nadzieję na więcej zielonego.

Na kolory w ogóle!

Kolorów pożądam niecierpliwie.

Utopmy Marzannę i zróbmy orientalną kaczkę zawiniętą w ryżowe rollsy!

|Czy nie chcielibyście utopić Marzanny?

Ja tak, bardzo!

Czuję już powiew świeżości.

Nowe nadchodzi.

Nawet jeżeli to chwilowe, jak kraczą niektórzy.

Mnie bardzo cieszy.

Podnosi na duchu, buduje optymizm i nadzieję na więcej zielonego.

Na kolory w ogóle!

Kolorów pożądam niecierpliwie.

Utopmy Marzannę i zróbmy orientalną kaczkę zawiniętą w ryżowe rollsy!

|Czy nie chcielibyście utopić Marzanny?

Ja tak, bardzo!

Czuję już powiew świeżości.

Nowe nadchodzi.

Nawet jeżeli to chwilowe, jak kraczą niektórzy.

Mnie bardzo cieszy.

Podnosi na duchu, buduje optymizm i nadzieję na więcej zielonego.

Na kolory w ogóle!

Kolorów pożądam niecierpliwie.

Utopmy Marzannę i zróbmy orientalną kaczkę zawiniętą w ryżowe rollsy!

|Czy nie chcielibyście utopić Marzanny?

Ja tak, bardzo!

Czuję już powiew świeżości.

Nowe nadchodzi.

Nawet jeżeli to chwilowe, jak kraczą niektórzy.

Mnie bardzo cieszy.

Podnosi na duchu, buduje optymizm i nadzieję na więcej zielonego.

Na kolory w ogóle!

Kolorów pożądam niecierpliwie.

Utopmy Marzannę i zróbmy orientalną kaczkę zawiniętą w ryżowe rollsy!

Zupa z Bobra: krewetki tygrysie z bazylią i limonką

Nie wiem czy popadłem w jakąś zawodową obsesję czy może jednak jedzenie i gotowanie są uniwersalnym sprawdzianem osobowości a w zasadzie ich kompatybilności. Na podstawie przypadkowych obserwacji stwierdzam, że najlepszy i najłatwiejszy kontakt mam z osobami, które jedzą w sposób estetyczny i apetyczny. Z tymi, którzy jedzą tak „jakby robili to za karę” nie zawsze udaje mi się przejść poza pierwszą fazę znajomości czyli kurtuazję. Oczywiście nie jest to regułą i w żadnym stopniu testem, ot ciekawostką.|Nie wiem czy popadłem w jakąś zawodową obsesję czy może jednak jedzenie i gotowanie są uniwersalnym sprawdzianem osobowości a w zasadzie ich kompatybilności. Na podstawie przypadkowych obserwacji stwierdzam, że najlepszy i najłatwiejszy kontakt mam z osobami, które jedzą w sposób estetyczny i apetyczny. Z tymi, którzy jedzą tak „jakby robili to za karę” nie zawsze udaje mi się przejść poza pierwszą fazę znajomości czyli kurtuazję. Oczywiście nie jest to regułą i w żadnym stopniu testem, ot ciekawostką.

Kuchnia w różowych szpilkach: sałatka z kozim serem i burakami

W kuchni lubię kombinować i wymyślać ciekawe połączenia smaków, licząc, że efekt końcowy przyprawi mnie o przyjemne dreszcze kulinarnego zadowolenia, zwane „foodgasmem”. Są jednak klasyczne zestawienia składników, które są tak dobre, że nie ma potrzeby zmieniania w nich czegokolwiek. Każda, najmniejsza ingerencja zuchwałego kucharza mogłaby zburzyć misterny porządek wszechświata, w którym pomidory tęsknią za bazylią, a czekolada świetnie dogaduje się z wiśniami. Jednym z takich tradycyjnych, wręcz banalnych połączeń smaków jest bez wątpienia trio buraków, koziego sera i orzechów włoskich. Sałatkę z tymi składnikami można zjeść w co drugiej restauracji, a szefowie kuchni prześcigają się w pomysłach na jej podanie. Ja również postanowiłam się nieco pobawić i przygotowałam swoją wersję tej kulinarnej sztampy.

Kuchnia w różowych szpilkach: kalafior z orzechową panierką i bergamotką

Bułka tarta to nie odłączny element wielu letnich obiadów, pojawiających się na polskim stole. Wiele osób nie wyobraża sobie bez niej kalafiora, czy fasolki szparagowej, okraszając ten potencjalnie zdrowy i lekki, wegetariański posiłek solidną porcją maślanej polewy. Nic więc dziwnego, że we Francji został wymyślony termin „à la polonaise” (dosłowne tłumaczenie: „w polskim stylu”), oznaczający warzywa podane z okrasą z bułki tartej. W różnych zagranicznych źródłach, na przykład w „The International Encyclopedia of Cooking”, przeczytamy, że w taki sposób podaje się kalafiora, szparagi i fasolkę szparagową, ale także pory, kapustę, ziemniaki i brukselki. Przyznam, że przez ponad 20 lat mieszkania w Polsce, nie spotkałam się z serwowaniem ziemniaków, porów, czy kapusty z bułką tartą, więc podejrzewam, że to tradycja, która w naszym kraju już dawno obumarła. Co ciekawe, pod nazwą ” à la polonaise” często pojawiają się także przepisy na warzywa z okrasą z posiekanego jajka na twardo i natki pietruszki albo przaśnymi, smażonymi skwarkami.