1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Letnia dieta na zdrową opaleniznę

Letnia dieta na zdrową opaleniznę

Sztuczna ochrona skóry, uzyskana przez stosowanie odpowiednich kosmetyków z filtrem UV, jest w okresie letnim niewystarczająca i powinna być uzupełniona przez naturalne składniki. (Fot. iStock)
Sztuczna ochrona skóry, uzyskana przez stosowanie odpowiednich kosmetyków z filtrem UV, jest w okresie letnim niewystarczająca i powinna być uzupełniona przez naturalne składniki. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Słońce sprzyja zdrowiu, jeżeli rozsądnie z niego korzystamy. Warto pomyśleć nie tylko o kosmetykach zapewniających ochronę przed promieniowaniem UV, ale także uwzględnić odpowiednią dietę.

Pełnia lata to przede wszystkim zwiększona dobowa ekspozycja na światło słoneczne, którego jedną ze składowych jest promieniowanie UV. Możliwość korzystania z kąpieli słonecznych i morskich oraz częstsze przebywanie na świeżym powietrzu zwiększa potrzebę ochrony skóry przed szkodliwym działaniem promieniowania (UVA i UVB), którego skutkami są oparzenia, przedwczesne starzenie się skóry czy nowotwory. Niewątpliwie najlepiej  byłoby unikać bezpośredniego kontaktu ze słońcem, ale w rzeczywistości to prawie niemożliwe. Sztuczna ochrona skóry, uzyskana przez stosowanie odpowiednich kremów i olejków wzbogaconych w filtry przeciwsłoneczne, jest w okresie letnim niewystarczająca i powinna być uzupełniona przez naturalne składniki zawarte w diecie, na którą składa się pięć podstawowych grup produktów.

Kolorowe warzywa i owoce

Pierwszą z nich stanowią kolorowe warzywa i owoce, które swoją barwę wykorzystują jako swoisty filtr przeciwsłoneczny. Pigmentację zawdzięczają w dużej mierze obecności likopenu oraz innych związków z grupy karotenoidów, które najczęściej możemy spotkać w warzywach i owocach barwy czerwonej, np. pomidorach czy papryce. Zalecane jest spożywanie warzyw surowych i przetworzonych - w postaci koncentratów, soków a nawet zup. Jeżeli jednak bliższa jest nam dieta bogata w owoce warto urozmaicić ją arbuzem, guawą czy różowym grejpfrutem.

Gorzka czekolada

Główną przyczyną powstania niekorzystnych zmian w skórze po ekspozycji na promieniowanie słoneczne są wolne rodniki, należące do grupy bardzo reaktywnych związków chemicznych, mogących wywołać niekorzystne zmiany w skórze i innych narządach. Ich powstanie jest nieuniknione, jednak niekorzystny wpływ mogą niwelować przeciwutleniacze zawarte w niektórych środkach spożywczych, np. w gorzkiej czekoladzie. Zaleca się spożywanie dwóch kostek gorzkiej czekolady dziennie. Unikać natomiast powinno się czekolady zawierającej mleko, które uniemożliwia wchłanianie związków odpowiedzialnych za ochronę przed promieniowaniem UV. Jeżeli chcemy cieszyć się zdrową, złocistą opalenizną, warto odstawić na jakiś czas poranne kakao i kawę z mlekiem.

Ryby

Co prawda ryby zimnych mórz i oceanów nie potrzebują ochrony przeciwsłonecznej, ale zawarte w nich kwasy omega 3 zapewniają lepszą ochronę przed działaniem wolnych rodników, a dodatkowo poprzez zwiększenie ilości „dobrego tłuszczu” możemy wpływać w bezpieczny sposób na uregulowanie masy ciała. Jeżeli więc chcemy zyskać złocistą opaleniznę, powinniśmy przygotować przynajmniej dwa razy w tygodniu posiłek, w którego skład wchodzić będzie śledź, makrela, pstrąg, sardynki lub dla bardziej wymagających łosoś. Liczne smażalnie  ryb przy nadmorskich promenadach na pewno ułatwią to zadanie podczas spędzania urlopu.

Zielone warzywa

Jeżeli jednak nie jesteśmy fanami kolorowych warzyw i owoców, ryb czy ciemnej czekolady, alternatywą mogą okazać się zielone warzywa zawierające mieszankę przeciwutleniaczy, minerałów, witamin oraz innych związków zwiększających naturalną produkcję enzymów, które chronią skórę przed promieniowaniem słonecznym i zmniejszają ryzyko powstania raka skóry. Polecam szpinak, warzywa kapustne oraz brokuły - ugotowane na parze mogą stanowić odrębny posiłek lub doskonały dodatek do sałatek i kanapek.

Czarna herbata

Co jednak w przypadku, gdy wdrożymy dietę zbyt późno a zastosowane kremy z filtrem przeciwsłonecznym okażą się niewystarczającą ochroną? Ratunkiem może być stosowana powszechnie w większości domów herbata. Zawarta w ekstrakcie z czarnej herbaty tanina i teobrominy wykazują zbawienne działanie łagodzące oparzenia słoneczne dzięki ich zdolności do usuwania ciepła i naprawy uszkodzonych komórek. Polifenole zawarte w zielonej herbacie również łagodzą niekorzystne reakcje skórne po ekspozycji na promieniowanie UV. Dodatkowo zaleca się picie zielonej i czarnej herbaty przed bezpośrednim korzystaniem z kąpieli słonecznych, ponieważ zawarte w nich składniki wykazują działanie fotoochronne, a w niektórych badaniach dowiedziono również działanie przeciwnowotworowe, głównie zapobiegające czerniakowi skóry. Pamiętajmy, aby parzyć herbatę nieco dłużej niż zazwyczaj, około 5 minut, ponieważ zwiększa się wtedy zawartość w ekstrakcie wspomnianych wcześniej polifenoli.

Warto też zajrzeć do domowego ogródka. Zioła, takie jak ogórecznik lekarski czy wiesiołek wywodzący się klimatu śródziemnomorskiego, często występują w Polsce jako chwasty, a tymczasem wykazują zdolność do regeneracji skóry i stymulacji aktywności jej komórek. Okłady z roztartych roślin ukoją oparzone miejsca po nadmiernej ekspozycji na słońce. Warto jednak pamiętać o odpowiednim doborze roślin, jakie zamierzamy włączyć do naszej diety podczas korzystania z kąpieli słonecznych. Dla przykładu: dziurawiec zwyczajny, powszechnie stosowany w leczeniu schorzeń układu pokarmowego, pozytywnie wpływający na funkcję wątroby i pęcherzyka żółciowego, pod wpływem światła słonecznego może wywołać niekorzystne zmiany skórne w postaci przebarwień, poparzeń i zapaleń skórnych. Kuracja przy zastosowaniu tego zioła powinna być więc planowana w miesiącach, w których słońca jest mniej.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Zioła na bezsenność

Problemy ze snem ma coraz więcej ludzi. Zanim jednak zdecydujemy się na tabletki nasenne, warto pomyśleć o innych, bardziej naturalnych metodach. Z pomocą mogą przyjść zioła (na zdj. kozłek lekarski; fot. iStock)
Problemy ze snem ma coraz więcej ludzi. Zanim jednak zdecydujemy się na tabletki nasenne, warto pomyśleć o innych, bardziej naturalnych metodach. Z pomocą mogą przyjść zioła (na zdj. kozłek lekarski; fot. iStock)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Jak możemy wspomóc swój organizm i wyciszyć umysł, gdy cierpimy na zaburzenia snu? Co proponuje współczesna fitoterapia? – Oto kilka wskazówek z książki „DobraNoc” Karoliny i Macieja Szaciłło.

Autorką opisów ziół jest Julia Grat, fitoterapeutka z wieloletnim stażem.

Kozłek lekarski (Valeriana officinalis L.), inaczej waleriana

Surowcem leczniczym są kłącza i korzenie, zebrane późną jesienią w drugim roku wegetacji. Zawartość poszczególnych związków zależy m.in. od sposobu suszenia. Waleriana znajduje zastosowanie w zaburzeniach snu, stanach lękowych, nadmiernej pobudliwości, a także w zaburzeniach ze strony przewodu pokarmowego, głównie na tle nerwowym. Ekstrakty z kozłka ułatwiają zasypianie, wzmacniają sen i działają uspokajająco.

Kozłek stosowany jest pojedynczo lub wchodzi w skład preparatów złożonych, wykazuje bowiem pozytywne działanie w połączeniu z innymi ziołami o właściwościach uspokajających, np. z liśćmi melisy i szyszkami chmielu. Preparaty z kozłka lekarskiego należy stosować nie dłużej niż przez miesiąc, ponieważ mogą powodować skutki uboczne, takie jak mdłości i bóle brzucha. Nie powinny ich przyjmować kobiety w ciąży oraz karmiące piersią.

Melisa lekarska (Melissa officinalis L.)

Fot. iStock Fot. iStock

Surowcem leczniczym są liście zebrane w okresie poprzedzającym kwitnienie i wysuszone w odpowiedniej temperaturze. Substancją odpowiedzialną za uspokajające działanie melisy jest jej olejek eteryczny. Suszenie surowca w temperaturze przekraczającej 35°C, a także jego mechaniczne rozdrabnianie sprawia, że ten olejek się ulatnia, gdyż znajduje się on we włoskach gruczołowych melisy, które są delikatne i obłamują się podczas obróbki surowca (rozdrabnianie/mielenie). Dlatego gotowe herbatki z melisą często nie mają żadnej wartości terapeutycznej. Z tego względu najlepiej samemu uprawiać melisę w przydomowym ogródku lub w doniczce na parapecie, by móc korzystać ze świeżego surowca. Jeśli chcemy ją ususzyć, to obchodźmy się z liśćmi delikatnie i rozdrabniajmy je bezpośrednio przed użyciem. Melisa lekarska jest stosowana w stanach pobudzenia nerwowego, niepokoju, bezsenności oraz w związanych z nimi zaburzeniach rytmu serca i pracy przewodu pokarmowego. Za uspakajające i ułatwiające zasypianie działanie melisy są odpowiedzialne składniki olejku eterycznego. Uspakajające działanie wykazują niższe stężenia preparatów z melisy, natomiast wyższe dawki działają nasennie. Melisa w nadmiarze nie powinna być stosowana w przypadku niedoczynności tarczycy.

Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus)

Fot. iStock Fot. iStock

Jest od wieków stosowanym surowcem o działaniu uspokajającym, w stanach zmęczenia i wyczerpania nerwowego oraz przy trudnościach w zasypianiu na tle nerwowym. W lecznictwie stosujemy owocostany chmielu i gruczoły chmielowe (lupulinę). Lupulina farmakologicznie wykazuje działanie zależne od dawki – uspokajające (0,25 g–0,5 g) lub nasenne (1 g). Szyszki chmielu można zastosować jako wsad do przygotowywania tzw. poduszki chmielowej, ułatwiającej zasypianie i utrzymanie ciągłości snu. W czasie przechowywania szyszek chmielu uwalnia się lotna substancja odpowiedzialna za efekt uspokajający. Chmiel zawiera również substancje o aktywności estrogennej i dlatego nie zaleca się go kobietom w ciąży oraz kobietom z hormonozależnymi nowotworami. Warto pamiętać, że chmiel jest jedną z nielicznych roślin posiadających właściwości tłumiące popęd płciowy u człowieka, w związku z tym przewlekle stosowany może skutkować nie tylko dobrym snem, ale i brakiem ochoty na amory.

Lawenda lekarska (Lavandula officinalis), synonim: Lavandula angustifolia (lawenda wąskolistna)

Fot. iStock Fot. iStock

Nie należy mylić lawendy lekarskiej z lawandyną, czyli hybrydą lawendy lekarskiej i lawendy szerokolistnej. W lecznictwie stosujemy kwiat lawendy w postaci naparów lub ekstraktów alkoholowych oraz olejek eteryczny. Lawenda lekarska jest stosowana od wieków jako lek uspokajający i ułatwiający zasypianie. Ze względu na jej skuteczność oraz bezpieczeństwo w stosowaniu jest ceniona przez fitoterapeutów i chętnie stosowana w stanach napięcia związanego ze stresem, jej zapach działa kojąco na układ nerwowy, dając efekt relaksu i wyciszenia. Lawendę lekarską można stosować u dzieci, ale tylko w postaci wodnych wyciągów lub w postaci aromaterapii, np. wąchanie bukiecika lawendy. Dla zapewnienia lepszego snu można umieścić w pokoju świeży bukiet z lawendy lub wsypać kwiaty lawendy do woreczka bawełnianego i umieścić go pod poduszką. Dobre efekty odprężające daje również kąpiel lawendowa (do kąpieli dodajemy 10 kropel olejku, najlepiej uprzednio rozprowadzonych w łyżce miodu lub jogurtu). Przeciwwskazaniem do stosowania lawendy jest ciąża oraz w przypadku stosowania olejku eterycznego (doustnie) zapalenie żołądka, jelit i wyrostka robaczkowego, poważne schorzenia wątroby i nerek.

Warto wiedzieć, że efekt uspokajający i nasenny ww. ziół będzie jednak w znacznej mierze zależał od zastosowanej dawki oraz jakości surowca (źle suszone zioła lub źle przechowywane mogą całkowicie być pozbawione opisanych właściwości). Małe dawki, często stosowane w preparatach złożonych, tłumią bodźce w ośrodkowym układzie nerwowym, a więc uspokajają. Z kolei duże dawki będą już działały usypiająco. Warto o tym pamiętać i zwracać uwagę na jakość surowca, a w przypadku gotowych leków ziołowych na ilość substancji czynnej w stosowanych preparatach. Nie zaleca się stosowania uspokajających preparatów ziołowych w sposób ciągły, tj. powyżej miesiąca.

Jeśli zaburzenia snu nie ustaną po zastosowaniu ziół oraz zmianie nawyków związanych z prawidłową higieną snu, powinniśmy skonsultować się z lekarzem.

Żaden preparat ziołowy nie zastąpi regularnego snu (stałe godziny snu, „niezarywanie nocy”), pełnowartościowej diety oraz codziennej dawki ruchu i kontaktu ze świeżym powietrzem i słońcem. Do problemu z zaburzeniami snu musimy podejść kompleksowo; preparaty ziołowe mają na celu doraźną pomoc, ale by poprawa nastąpiła na stałe, należy prowadzić zdrowy i higieniczny tryb życia.

Mieszanka na bezsenność według receptury Ojca Klimuszki

Zastosowanie w dolegliwościach ze strony systemu nerwowego skutkujących trudnościami w zasypianiu. Polecana wszystkim osobom funkcjonującym w warunkach stresu i pod presją otoczenia, w stanach nierównowagi emocjonalnej, w potrzebie wyciszenia i ukojenia zmysłów.

Przeciwwskazania: nadwrażliwość na którykolwiek ze składników oferowanego zestawu ziół (ze względu na zwartość dziurawca w mieszance, podczas jej stosowania należy uważać podczas ekspozycji na słońce oraz nie łączyć z lekami syntetycznymi). Nie stosować w ciąży i w okresie karmienia piersią.

Skład:

  • Liść melisy (Melisae folium)
  • Ziele marzanki (Asperulae herba)
  • Ziele nostrzyka (Meliloti herba)
  • Ziele serdecznika (Leonuri herba)
  • Korzeń kozłka (Valerianae radix)
  • Szyszka chmielu (Lupuli strobulus)
  • Ziele dziurawca (Hyperici herba)
  • Ziele bylicy (Artemisiae herba)
  • Kwiat wrzosu (Callunae flos)
  • Kwiat pierwiosnki (Primulae flos)
  • Kwiat bzu (Sambuci flos)
Sposób przygotowania naparu:

Wszystkie zioła (opakowania 50-gramowe) wysypać z torebek do dużego naczynia i dokładnie wymieszać. 1 łyżkę stołową ziół zalać 1 szklanką wrzątku, odstawić na 3 godziny. Przecedzić, lekko podgrzać, nie gotować, pić 3 razy dziennie 1/2 szklanki 20 minut przed jedzeniem, nie słodzić.

Schemat zalecanej kuracji ziołami Ojca Klimuszki:

  1. Zastosowanie pierwszego zestawu do wykończenia ziół. Przerwa 7 dni.
  2. Zastosowanie drugiego zestawu (ten sam skład). Przerwa 12 dni.
  3. Zastosowanie trzeciego zestawu (ten sam skład). Koniec kuracji.

  1. Zdrowie

Kontrowersyjna ayahuasca

Ayahuasca znana jest jako środek poszerzający świadomość, a nawet leczący depresję i nałogi – co budzi wiele pytań i zastrzeżeń. (Fot. Wikimedia Commons)
Ayahuasca znana jest jako środek poszerzający świadomość, a nawet leczący depresję i nałogi – co budzi wiele pytań i zastrzeżeń. (Fot. Wikimedia Commons)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Ten naturalny psychodelik na bazie wyciągu z roślin z Amazonii, zażywany jest przez szamanów w celach religijnych. W naszym kręgu zdobywa popularność jako środek poszerzający świadomość, a nawet leczący depresję i nałogi – co budzi wiele pytań i zastrzeżeń. Oto nasz wielogłos w tej sprawie. Rozmawiały Kamilla Staszak i Joanna Olekszyk.

Ten naturalny psychodelik na bazie wyciągu z roślin z Amazonii, zażywany jest przez szamanów w celach religijnych. W naszym kręgu zdobywa popularność jako środek poszerzający świadomość, a nawet leczący depresję i nałogi – co budzi wiele pytań i zastrzeżeń. Oto nasz wielogłos w tej sprawie. Rozmawiały Kamilla Staszak i Joanna Olekszyk.

Ayahuasca - skład i działanie

  • Ayahuasca to mieszanina liści krzewu Psychotria viridis oraz łodyg liany Banisteriopsis caapi. Poprzez gotowanie uzyskuje się z nich halucynogenny napój, stosowany przez szamanów i członków grup religijnych w Peru, Ekwadorze i Kolumbii. Ze względu na zawartość dimetylotryptaminy (substancja, którą naturalnie wytwarza szyszynka) jest zakazany w wielu krajach, także w Polsce, jako środek odurzający o najwyższym stopniu ryzyka uzależnienia. Lekarze ostrzegają, że może mieć silny potencjał aktywujący dla osób predysponowanych do zaburzeń dwubiegunowych, schizofrenii, stresu pourazowego, zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, depresji i zaburzeń przetwarzania sensorycznego.
  • Neurolodzy z Uniwersytetu São Paulo opublikowali wyniki badań, z których wynika, że 2–3 godziny po zażyciu ayahuaski wśród osób cierpiących na umiarkowaną lub ciężką postać depresji można zaobserwować efekty, na jakie trzeba czekać tygodniami po zażyciu standardowych antydepresantów. Brian Anderson, psychiatra z Uniwersytetu Kalifornijskiego, uważa, że pozytywne skutki przeciwdepresyjnego działania ayahuaski mogą utrzymywać się nawet przez wiele tygodni. Obecna w ayahuasce harmalina w małych dawkach uważana jest za antydepresant, ale im więcej jej spożyjemy, tym bardziej psychodeliczne wizje pojawią się w naszej głowie.

Powrót do źródła miłości

Cattleya Gosia Trojanowska przez długi czas pracowała jako pielęgniarka. Od kilku lat prowadzi ceremonie ayahuaski, więcej informacji o niej na Facebooku w grupie „Czas Na Medycynę – Przebudzenie Duszy”. (Fot. materiały prasowe) Cattleya Gosia Trojanowska przez długi czas pracowała jako pielęgniarka. Od kilku lat prowadzi ceremonie ayahuaski, więcej informacji o niej na Facebooku w grupie „Czas Na Medycynę – Przebudzenie Duszy”. (Fot. materiały prasowe)

Jak ayahuasca pojawiła się w pani życiu? Gosia Trojanowska: Przypadek. Choć tych podobno nie ma. Ponad 10 lat temu gdzieś w Internecie przeczytałam o leczeniu ayahuaską osób uzależnionych od alkoholu i zaczęłam się tym interesować, ponieważ ten problem występował w mojej rodzinie. Uzależniony był mój ojciec, a także były mąż, a kiedy syn wchodził w dorosłość, przestraszyłam się, że i on może wpaść w alkoholizm. Na pierwszą ceremonię pojechaliśmy razem, choć syn, który miał wówczas 20 lat, początkowo był temu przeciwny, ponieważ ayahuasca kojarzyła mu się z narkotykami. Dziś już wiemy, że pomaga wyjść z nałogu także narkomanom. To, co przeżyliśmy w czasie pierwszej ceremonii, odmieniło nasze życie.

W jaki sposób? Dowiedzieliśmy się dużo o sobie. W Ameryce Południowej ayahuasca jest używana przez szamanów i uzdrowicieli zwanych ayahuasqueros jako sposób na poszerzanie świadomości. Doświadczenie po jej wypiciu trudno opisać, gdyż wszyscy przeżywamy to indywidualnie i za każdym razem jest ono inne. DMT obecne w napoju naturalnie występuje w naszym mózgu jako związek chemiczny produkowany przez szyszynkę podczas snu, sprawia, że po wypiciu naparu zwanego boską medycyną zaczynamy funkcjonować jak w czasie snu, ale jesteśmy przebudzeni i w pełni świadomi tego, co się wokół nas dzieje. Częstotliwość fal mózgowych przechodzi z poziomu beta (aktywny) do poziomu alfa (zrelaksowany) lub theta, gdzie pojawiają się mistyczne doświadczenia duchowe. Przeżywamy proces rozpadu ego i wznoszenia świadomości, co daje możliwość dotarcia do informacji zawartych w podświadomości i świecie duchowym. Pojawiają się różne wizje, nierealne obrazy, czasami piękne, ale także przerażające, fizycznie odczuwamy przepływ energii i wibrację, dochodzą do nas dziwne, jakby kosmiczne dźwięki. Brzmi to bardzo magicznie, ale ayahuaską zainteresowali się już naukowcy i lekarze, którzy udowodnili jej pozytywny wpływ także w leczeniu depresji i stresu pourazowego.

Przeprowadzając takie ceremonie, ma pani styczność z wieloma osobami, czy może to pani potwierdzić? Badania naukowe dotyczące stricte medycznego wpływu ayahuaski na nasze zdrowie są ciągle prowadzone i można powiedzieć, że to dopiero początek odkryć. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że ayahuasca zmienia ludziom życie na lepsze. Powszechnym efektem jest głębsze zrozumienie naszej egzystencji na Ziemi i osobowości. Jakbyśmy docierali do niezbadanych poziomów swojej psyche, do nieświadomości. Odsłaniają się przed nami niesamowite pokłady miłości, duchowości i boskości, których w naszym bardzo racjonalnym życiu każdy potrzebuje, aby osiągnąć prawdziwe szczęście. W dotychczasowych badaniach wykazano dobroczynny wpływ ayahuaski na ośrodki w mózgu odpowiedzialne za uczenie się i zapamiętywanie. Potwierdzono zwiększoną aktywność neuronów oraz wymianę informacji między obszarami mózgu, które normalnie nie komunikują się ze sobą. Oznacza to, że umysł nie porusza się już utartymi ścieżkami, ale tworzy nowe połączenia.

W kulturze zachodniej ayahuasca traktowana jest jako niezwykła substancja chemiczna, którą można wykorzystać w medycynie i w leczeniu różnych chorób oraz uzależnień. W kulturze amazońskiej jest duchem wszystkich duchów, który pomaga ludziom w odnalezieniu ich duchowej ścieżki i  pojednaniu ze wszechświatem.

A czym jest dla pani? W czasie swoich ceremonii chcę połączyć oba podejścia i pomagać ludziom. Dać im jak najwięcej miłości, akceptując to, kim są, aby mogli stać się lepsi i szczęśliwsi. Choć na wiele pozytywnych efektów związanych z wypiciem ayahuaski nie ma konkretnych dowodów, gdyż po prostu trudno je zmierzyć, potwierdzają je uczestnicy ceremonii. Przez dłuższy czas odczuwają większy optymizm, czują się spokojniejsi, połączeni ze światem, który je otacza, i ludźmi. Zrozumiawszy swoje błędy lub pomyłki albo samych siebie, zaczynają bardziej się szanować, okazują więcej miłości bliskim, zwierzętom, często zostają wegetarianami, zaczynają troszczyć się o Matkę Ziemię. Odnajdują też sens życia, który wcześniej w rozpędzonym, nierzadko bardzo destrukcyjnym i pełnym złych emocji życiu, gdzieś się im rozmył. Wracają do źródła miłości, które jest cały czas w nas samych.

Czy brak przygotowania terapeutycznego – wcześniej pracowała pani jako pięlegniarka – jednak nie przeszkadza w przeprowadzaniu ludzi przez te obszary? Szamani też nie kończą studiów psychologicznych lub specjalizacji z psychiatrii, a naukowcy tak naprawdę ciągle nie rozumieją, w jaki sposób działa mózg. Ludzie nazywają mnie szamanką, bo jak oni staram się postrzegać świat i ludzi w duchowy sposób. Widzieć życie i miłość, która jest energią tkwiącą we wszystkim: w ciele, w kamieniach, drzewach, zwierzętach, całej naturze, ale także w niebie i kosmosie. Takie postrzeganie przekracza możliwości zrozumienia przez człowieka na obecnym etapie naszego rozwoju, a także opisania w sposób naukowy. Podstawą do prowadzenia przeze mnie ceremonii jest moje ponadczteroletnie już ich doświadczanie, wcześniej przez wiele lat brałam w nich udział jako uczestniczka. Ostatnio byłam też w Peru, aby u źródła dowiedzieć się, w jaki sposób tradycyjnie się je przeprowadza, oraz spotkać z prawdziwymi szamanami.

To przede wszystkim praca z samym sobą. Nikt za nas jej nie wykona. Ayahuasca może jedynie wskazać kierunek. Ze swojej strony staram się stworzyć każdemu uczestnikowi jak największy komfort i poczucie bezpieczeństwa w procesie, który może być naprawdę trudny.

Z jakimi trudnymi przypadkami spotkała się pani? Ayahuasca jest naturalną medycyną i świętym napojem, więc nie powinna być używana dla rozrywki. Kiedyś przyszła do mnie dziewczyna, która myślała, że będzie miała dobrą zabawę, ale wyszły z niej wszystkie demony, które wcześniej próbowała ukryć.

Jako dość trudny, ale jednocześnie bardzo dla mnie satysfakcjonujący przypadek, wspominam ceremonię z udziałem 30-letniego mężczyzny, który poruszał się na wózku inwalidzkim, gdyż jako nastolatek złamał sobie kręgosłup przy skoku na główkę. Był bardzo agresywny i wulgarny, cała frustracja związana z tym traumatycznym przeżyciem wyświetliła się przed nim jak film. W czasie ceremonii współpracuje ze mną kilka osób, których zadaniem jest wspierać uczestników w przechodzonym procesie. Czujnie wspieraliśmy tego mężczyznę, aby mógł przejść swój proces, nie przeszkadzając pozostałym osobom.

Pamiętam też kobietę, która w młodości była zmuszana do stosunków kazirodczych z bratem, i chyba szukała zapomnienia, więc ostatecznie odesłałam ją na terapię do odpowiedniego specjalisty. Zawsze interweniuję, kiedy czuję, że dla kogoś przychodzenie na ceremonie jest próbą ucieczki od problemu, a nie jego rozwiązania.

Modna rozrywka, która może mieć przykre skutki

Robert Rutkowski, psychoterapeuta, pedagog, trener umiejętności psychologicznych, specjalizuje się w leczeniu uzależnień, depresji oraz zarządzaniu stresem. (Fot. Forum) Robert Rutkowski, psychoterapeuta, pedagog, trener umiejętności psychologicznych, specjalizuje się w leczeniu uzależnień, depresji oraz zarządzaniu stresem. (Fot. Forum)

Ayahuasca to modny i celebrycki narkotyk. Dzisiaj jest trendy pojechać do Ameryki Południowej i przeżyć seans z użyciem ayahuaski. Pływanie kajakiem na Mazurach jest już nudne, kiedyś może i jechało się pomedytować w Bieszczadach, teraz jedzie się medytować z kamerą do robienia selfie na Malediwy. Tak zwany rozwój jest dziś formą kreacji. Ale to, że ktoś robi sobie selfie podczas medytowania, to jeszcze nic, najgorzej jeśli ktoś eksperymentuje z substancjami, które są właściwe dla określonego kręgu kulturowego. Indianie, którzy od pokoleń korzystają z różnych naturalnych środków psychoaktywnych do kontaktu z Bogiem lub mityczną pamięcią plemienia, są przygotowani na ich działanie i do niego przyzwyczajeni. Natomiast jeśli mieszkaniec Europy chce używać tych substancji głównie do uciech, to taka intencja zostaje bardzo boleśnie ukarana.

Każde pokolenie ma jakąś miejską legendę. Millennialsi mają ayahuaskę, 10 lat wcześniej była ibogaina, a jeszcze wcześniej mieliśmy całą masę innych narkotyków, których nazw już nie chcę tu przytaczać, a które miały nas poprowadzić na skróty do celu. Sam pamiętam, nie jako badacz, ale raczej uczestnik różnych ekscesów, że do końca lat 80. do leczenia schizofrenii stosowano LSD, silny narkotyk halucynogenny. Odstąpiono jednak od tego, bo okazało się, że jeżeli diagnoza była źle przeprowadzona i podawano LSD osobom, które miały epizody psychotyczne, ale nie były zaklasyfikowane jako schizofrenicy, to ten narkotyk wywoływał u nich schizofrenię.

Dzisiejszą modę na ayahuaskę i wiarę w to, że ona coś może poprawić czy wyleczyć, zaliczam do legend typu „ziemia jest płaska” czy „szczepionki trują nasze dzieci”. Robi się duże pieniądze na wmawianiu ludziom, że ayahuasca jest lekiem na wszystkie problemy tego świata. To kompletna bzdura! Na czym opieram tę mocną tezę? Na obserwowaniu twarzy i sposobów artykułowania myśli moich pacjentów, którzy się załapali na różnego rodzaju seanse w krajach Ameryki Południowej. W zeszłym roku miałem trzy takie osoby. Byli to bardzo poważni ludzie, menedżerowie. Nie małolactwo, które trafiło na jakąś grupę w Internecie i postanowiło: „a co tam, spróbuję, będzie fajnie”. Wszyscy pracowali ze mną wcześniej ze swoimi problemami: jedna osoba nad problemem z alkoholem, druga nad życiem osobistym, a trzecia nad podniesieniem sprawności działania. Ich wspólnym mianownikiem było to, że za namową przyjaciół zdecydowali się przeżyć seans z ayahuaską, który miał otworzyć ich umysł na odmienne stany świadomości. Miał być taką właśnie drogą na skróty do otchłani niezgłębionej siły człowieczej, poprzez zażycie jakiegoś psychodelicznego narkotyku. Wszyscy troje trafili do psychiatrów, bo ja nie byłem już w stanie dalej z nimi pracować.

Planeta Ziemia obfituje w całą masę różnego rodzaju substancji psychoaktywnych, które niekoniecznie muszą uzależniać, żeby różnych naiwnych przemielić i wypluć z powrotem, niestety, z poważnymi defektami, głównie psychicznymi.

Psychodeliki są motorem zmian, pytanie: jakich?

Edi Pyrek, coach biznesu, psycholog, marketingowiec, podróżnik, autor książek. (Fot. materiały prasowe) Edi Pyrek, coach biznesu, psycholog, marketingowiec, podróżnik, autor książek. (Fot. materiały prasowe)

Substancje psychodeliczne zawsze były traktowane jako te, które ukazują duszę. Najpierw takie praktyki były czysto szamańskie i związane z duchowością, potem hipisowskie, czyli związane z wolnością (nie tylko seksualną, ale i wolnością w myśleniu), a teraz psychodelikami interesują się naukowcy i chcą je wykorzystywać do badania możliwości ludzkiego mózgu, leczenia uzależnień, depresji czy raka.

Podobno szamani w trakcie ceremonii z użyciem tzw. świętych roślin, w tym ayahuaski, potrafili dokonywać zmian na poziomie DNA. Są koncepcje, które mówią, że gdyby nie rewolucja psychodeliczna lat 70., nie byłoby w ogóle komputerów i Doliny Krzemowej. Steve Jobs przyznał, że zażycie LSD było jednym z najważniejszych doświadczeń w jego życiu, które pozwoliło mu założyć Apple. Stało też za odkryciem komputerowej myszki, która powstała w laboratoriach w Stanford w czasie eksperymentu z halucynogenami. Według najnowszych badań wystarczy jedna dawka LSD, aby doszło do trwających 6 miesięcy zmian w mózgu. Narkotyki i halucynogeny są więc motorem rozwoju sztuki, cywilizacji oraz ludzkiego mózgu. Jakiś czas temu w jednym z artykułów zadałem pytanie, co się stanie, kiedy ta transformująca siła będzie powszechnie dostępna? Które fragmenty naszego mózgu się rozwiną, a które ulegną atrofii?

Prawdopodobnie w ciągu dekady zostaną zalegalizowane narkotyki halucynogenne, co już obowiązuje w Holandii (legalne halucynogenne trufle), Czechach (legalny ayahuascowy kościół Daime) czy USA (legalny Native American Church, gdzie zamiast świętej hostii przyjmuje się w czasie mszy psychoaktywnego peyotla). W 2021 roku dojdzie do legalizacji MDMA, czyli ecstasy, w Stanach Zjednoczonych wchodzi w trzeci etap badań, będzie też uznawane w Europie. Już dziś wykorzystuje się je w terapiach rodzinnych, w leczeniu stresu pourazowego czy alkoholizmu. Z kolei ibogaina jest środkiem wykorzystywanym przy wyciąganiu ludzi z uzależnienia od alkoholu czy heroiny.

Renesans przeżywają dziś nie tylko środki chemiczne, ale  i bardziej naturalne, tradycyjne substancje, jak grzyby halucynogenne, peyotl czy właśnie ayahuasca. Hitem jest tzw. microdosing, czyli używanie w mikrodawkach grzybów halucynogennych czy LSD do zwiększania możliwości ludzkiego umysłu.

Moje zdanie na temat psychodelików, w tym ayahuaski? Oczywiście, że istnieje ryzyko, że zmiany w mózgu pod jej wpływem będą niekorzystne, podobnie jak dzieje się w wypadku zbyt częstego spożywania alkoholu, zbyt częstego grania w gry komputerowe, brania udziału w reality shows czy nadmiaru seksu. Dzięki narkotykom możemy bowiem osiągnąć dwa rodzaje stanów. Pierwszy: odmienne stany świadomości, które osiągamy też wtedy, gdy tracimy nad sobą kontrolę i się wkurzamy albo idziemy w zakupoholizm w centrum handlowym. Drugi to szamański stan świadomości, który jest związany ze świadomym używaniem środków zmieniających świadomość, czyli gdy w pełni kontrolujesz to, co się dzieje.

Powiedzmy, że mam problem do rozwiązania – idę z nim do szamana lub sam potrafię osiągnąć szamański stan świadomości. Wtedy ten środek służy mi do pracy. Jeśli jednak biorę go po to, by się urąbać na imprezie, to jest poważne zagrożenie, że nieźle pomiesza mi się w głowie.

  1. Kuchnia

Ciepłe napoje, które poprawiają nastrój – 3 przepisy

Przyprawy, imbir, gotu kola (która wspomaga pamięć, koncentrację i uspokaja nerwy) – mają wiele cennych właściwości, nie tylko dla naszego zdrowia fizycznego, ale również psychicznego (fot. iStock)
Przyprawy, imbir, gotu kola (która wspomaga pamięć, koncentrację i uspokaja nerwy) – mają wiele cennych właściwości, nie tylko dla naszego zdrowia fizycznego, ale również psychicznego (fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Czy można poczuć się lepiej nie wypijając gorącej czekolady? – A jednak! Karolina i Maciej Szaciłło, autorzy książki „Depresja. Jedzenie, które leczy” podają ajurwedyjskie przepisy na ziołowe i owocowe napary, które korzystnie wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie.

Herbatka z gotu kolą, melisą i płatkami róży

Proponowana herbatka pomaga uspokoić rozszalały umysł i sprowadzić go do chwili obecnej. Możesz ją popijać przez cały rok.

Pochodząca z Azji gotu kola (znana również pod nazwą brahmi) jest jednym z najważniejszych ajurwedyjskich ziół. Działa praktycznie na wszystkie tkanki naszego ciała. Odmładza, podnosi poziom energii, poprawia funkcjonowanie mózgu. Pozytywnie działa na układ trawienny, nerwowy i krążenia. W medycynie ajurwedyjskiej jest podstawowym lekiem wzmacniającym komórki nerwowe i komórki mózgu.

Składniki:

  • 400 ml wody
  • 1 łyżka gotu koli (dostępna w sklepach ze zdrową żywnością)
  • 1 łyżka suszonych płatków róży (dostępne w sklepach ze zdrową żywnością i zielarskich)
  • 1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
  • 1 łyżeczka suszonej melisy
  • naturalny miód do smaku (do przestudzonej herbatki)
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Wodę doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z ognia i wsypujemy wszystkie składniki (za wyjątkiem miodu). Przykrywamy i zostawiamy do zaparzenia przez 10 minut. Przestudzoną herbatkę podajemy z naturalnym miodem.

Rozgrzewająca woda ziołowa

- Takimi wodami raczył nas kucharz w ośrodku ajurwedyjskim w Kerali. Oboje się w nich zakochaliśmy. Nasza woda ziołowa ma na celu przede wszystkim rozgrzanie i poprawienie trawienia – podkreślają autorzy.

Składniki:

  • ½ laski cynamonu cejlońskiego
  • 6 ziarenek zielonego kardamonu
  • 3 goździki
  • 3 plasterki imbiru
  • ¼ łyżeczki kminu rzymskiego
  • ½ l wody
  • ciepła woda do podania (opcjonalnie)
Fot. iStock Fot. iStock

Wodę z przyprawami gotujemy około 15 minut na małym ogniu. Podajemy w takiej formie lub rozcieńczone ciepłą wodą.

Ajurwedyjskie kardake

Kwiaty hibiskusa, choć oczyszczają krew i serce, mają działanie ochładzające – można je jednak wyrównać dodając miód, imbir, czy cynamon.

Składniki:

  • 3 łyżki suszonego hibiskusa
  • ½ laski cynamonu cejlońskiego
  • 4 plasterki imbiru
  • 500 ml wody
  • sok z 1 pomarańczy
  • 1 łyżka naturalnego miodu
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Hibiskus, cynamon, imbir i wodę doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z gazu. Napar odstawiamy pod przykryciem na około 10 minut. Dodajemy sok z pomarańczy. Przelewamy do szklanek i słodzimy miodem, kiedy przestygnie.

  1. Kultura

Lato w środku zimy. Filmy, które wprowadzą cię w wakacyjny nastrój

 Kadr z filmu
Kadr z filmu "Dirty Dancing". (Fot. BEW Photo)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Tęsknicie za latem? My też... I choć na upalne dni trzeba jeszcze trochę poczekać, nic nie stoi na przeszkodzie, aby w wakacyjny klimat wprowadzić się już teraz. Wystarczy włączyć jeden z proponowanych przez nas letnich hitów filmowych. 

"Włoskie wakacje"

Malownicza wioska, lokalne wino, najlepsze risotto i włoskie słońce, które zmienia wszystko. Jak zaczynać życie od nowa, to tylko w słonecznej Toskanii. To właśnie tam rozgrywa się akcja komedii "Włoskie wakacje". Jack po miesiącach milczenia dzwoni do swojego ojca, aby namówić go na szybką sprzedaż rodzinnej willi w Toskanii. Mężczyźni stronią od wzajemnej czułości, dlatego chcą załatwić sprawę jak najszybciej i wrócić do swojego londyńskiego życia. Okazuje się jednak, że dom wymaga gruntownego remontu, a ich przymusowe wakacje potrwają dłużej niż zakładali. W rolach głównych Liam Neeson oraz jego syn Michael Richardson. U ich boku zobaczyć możemy także Valerię Billelo oraz Lindsay Duncam.

Film dostępny na vod.tvp.pl oraz player.pl.

Kadr z filmu 'Włoskie wakacje'. (Fot. materiały prasowe M2 Films) Kadr z filmu "Włoskie wakacje". (Fot. materiały prasowe M2 Films)

"Vicky Christina Barcelona"

Film, który aż kipi hiszpańskim temperamentem. Dwie młode Amerykanki przyjeżdżają na wakacje do słonecznej Barcelony. Inteligentna i czuła Vicky niedługo wychodzi za mąż. Otwarta na emocjonalne i seksualne przygody Cristina to jej zupełne przeciwieństwo. Podczas pobytu, obie bohaterki dają się wciągnąć w niekonwencjonalną seksualną przygodę z Juanem Antonio, charyzmatycznym malarzem, uwikłanym w burzliwą i skomplikowaną relację ze swoją byłą żoną, Marią Eleną. Zanurzony w soczystej zmysłowości Barcelony obraz Woody'ego Allena ukazuje miłość we wszystkich jej przejawach. W rolach głównych Rebecca Hall, Scarlett Johansson, Penélope Cruz i Javier Bardem.

Film dostępny na vod.pl.

Kadr z filmu 'Vicky Christina Barcelona'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Vicky Christina Barcelona". (Fot. BEW Photo)

"Dirty Dancing"

Tego filmu chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest rok 1963. Siedemnastoletnia Frances, nazywana przez bliskich Baby, spędza wakacje wraz z rodzicami i siostrą w ekskluzywnym ośrodku wypoczynkowym. Znudzona dziewczyna zwiedza część dla personelu, gdzie przypadkiem poznaje przystojnego instruktora tańca Johnny'ego Castle. Gdy okazuje się, że jego partnerka Penny nie może mu towarzyszyć na zbliżającym się konkursie, Frances postanawia ją zastąpić. Johnny musi nauczyć dziewczynę tańczyć. Podczas wspólnych treningów zaczyna rodzić się między nimi uczucie. W rolach głównych Jennifer Grey i Patrick Swayze. Ten piękny klasyk z niezapomnianą ścieżką dźwiękową z pewnością wprawi was w dobry nastrój.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Dirty Dancing'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Dirty Dancing". (Fot. BEW Photo)

"Lato w Prowansji"

Teraz zabieramy was w pełną pozytywnej energii, ciepła i humoru podróż do słonecznej Prowansji, jednego z najbardziej malowniczych zakątków na świecie. Mieszkający w Paryżu Lea i Adrian są typowymi zbuntowanymi nastolatkami. Gdy okazuje się, że małżeństwo ich rodziców wisi na włosku, zostają wysłani z młodszym braciszkiem na południe Francji, do dziadka, którego nie wiedzieli od lat. Mężczyzna okazuje się dziarskim, choć nieco zrzędliwym starszym panem, który funduje wnukom-mieszczuchom twardą lekcję życia (i uczuć), organizując im niezwykłe wakacje, których nigdy nie zapomną. W roli ekscentrycznego dziadka - niezawodny Jean Reno.

Film dostępny na vod.pl.

Kadr z filmu „Lato w Prowansji”. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum) Kadr z filmu „Lato w Prowansji”. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum)

"Kochankowie z księżyca. Moonrise Kingdom"

Dwukrotnie nominowany do Oscara reżyser Wes Anderson przedstawia wzruszającą historię uczucia, które latem 1965 roku zawładnęło sercami dwojga dwunastolatków. Zakochani w sobie harcerz Sam i urocza Suzy postanawiają zawrzeć sekretny pakt i uciec z rodzinnego miasteczka, aby razem przeżyć największą przygodę życia w bezkresnej głuszy lasów Nowej Anglii. Władze wszczynają za nimi pościg, podczas gdy do wyspy zbliża się silna burza. Wszystkie te wydarzenia sprawiają, że życie spokojnej lokalnej społeczności wywraca się do góry nogami. W role pary dwunastolatków wcielili się debiutanci, Jared Gilman oraz Kara Hayward. Na ekranie towarzyszą im m.in. Bruce Willis, Edward Norton, Bill Murray i Tilda Swinton.

Film dostępny na vod.pl oraz vod.tvp.pl.

Kadr z filmu 'Kochankowie z księżyca. Moonrise Kingdom'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Kochankowie z księżyca. Moonrise Kingdom". (Fot. BEW Photo)

  1. Zdrowie

Rozmaryn - przyprawa na zdrowie

Rozmaryn, dzięki wysokiej aktywności antyoksydacyjnej, znajduje zastosowanie w zwalczaniu negatywnych skutków stresu oksydacyjnego oraz stanu zapalnego w organizmie. (Fot. iStock)
Rozmaryn, dzięki wysokiej aktywności antyoksydacyjnej, znajduje zastosowanie w zwalczaniu negatywnych skutków stresu oksydacyjnego oraz stanu zapalnego w organizmie. (Fot. iStock)
Pochodzący z rejonów Morza Śródziemnego rozmaryn stanowi jeden z podstawowych składników mieszanki ziół prowansalskich.

To niezwykle aromatyczne ziele o gorzkawo-korzennym smaku wykazuje szereg właściwości prozdrowotnych. Dzięki wysokiej aktywności antyoksydacyjnej, znajduje zastosowanie w zwalczaniu negatywnych skutków stresu oksydacyjnego oraz stanu zapalnego w organizmie. Jest on także dobrym źródłem wapnia, żelaza, manganu, magnezu, cynku, selenu, witaminy A, B6 oraz C. Ponadto zawiera duże ilości olejków lotnych, flawonoidów, a także kwasów organicznych i innych związków aktywnych biologicznie.

Korzyści dla zdrowia

Zdrowie mózgu Już w starożytnej Grecji rozmaryn znany był jako „zioło pamięci” wykorzystywane w celu wzmocnienia koncentracji, funkcji zapamiętywania jak i w leczeniu stanów depresyjnych. Udowodniono bowiem, że zawarty w tej ziołowej przyprawie kwas karnozynowy chroni komórki mózgu przed uszkodzeniami spowodowanymi stresem oksydacyjnym, jak również zapobiega wystąpieniu udaru mózgu oraz choroby Alzheimer’a.

Profilaktyka antynowotworowa
Ostatnie badania naukowe wskazują na istotną rolę rozmarynu w profilaktyce nowotworowej, między innymi dzięki wysokiej zawartości bioaktywnych składników pokarmowych takich jak kwas rozmarynowy, karnozynowy oraz kwas kawowy. Rozmaryn pomaga również normalizować poziom estrogenów w ustroju, zmniejszając tym samym ryzyko zachorowania na raka piersi.

Zdrowie układu oddechowego
Olejek rozmarynowy jest doskonałym środkiem wykorzystywanym w leczeniu schorzeń górnych dróg oddechowych takich jak astma, zapalenie oskrzeli, ból gardła i zatok.

Zdrowie układu pokarmowego
Rozmaryn działa antyspazmatycznie – łagodzi skurczowe bóle żołądka oraz jelit. Stymuluje także wydzielanie żółci oraz soków żołądkowych, dzięki czemu ułatwia trawienie i wspomaga leczenie narządów układu pokarmowego.

Pielęgnacja włosów
Rozmaryn pomaga stymulować mieszki włosowe, promuje wzrost, opóźnia wypadanie oraz przedwczesne siwienie włosów. Ponadto olejek rozmarynowy odżywia skórę głowy i utrzymuje zdrowy wygląd włosów.

Pielęgnacja skóry
Rozmaryn wykazuje właściwości przeciwbakteryjne oraz przeciwgrzybiczne, dzięki czemu znalazł zastosowanie w terapii chorób skóry, np. łuszczycy czy trądziku.

Higiena jamy ustnej
Olejek rozmarynowy dzięki aktywności przeciwdrobnoustrojowej pomaga również w zachowaniu prawidłowej higieny jamy ustnej.

Łagodzenie bólu
Z kolei działanie antyspazmatyczne oraz przeciwzapalne rozmarynu sprawia, że przyprawa ta może znajdować zastosowanie w łagodzeniu migreny, bólu głowy, mięśni, stawów, żołądka oraz bólu menstruacyjnego.

Aromaterapia
Olejek rozmarynowy znalazł zastosowanie również w aromaterapii. Ponieważ stymuluje pracę układu nerwowego oraz krążenia poprawia nastrój jak również zwiększa sprawność umysłową, zwłaszcza w warunkach stresogennych.

Kilka podpowiedzi, w jaki sposób włączyć rozmaryn do codziennej diety:

  • Rozmaryn jako przyprawę dodaje się w postaci świeżych lub suszonych liści między innymi do zup, sosów, sałatek czy dań z dodatkiem ryżu brązowego oraz kaszy.
  • Pieczone ziemniaki z rozmarynem czy też duszone warzywa z dodatkiem tej przyprawy ziołowej wydają się smacznym i łatwym sposobem na włączenie jej do codziennej diety.
  • Rozmaryn jako przyprawę używa się np. do ryb czy krewetek. Świeże lub suszone liście rozmarynu w połączeniu z czosnkiem, sokiem z cytryny, pieprzem i solą mogą stanowić doskonałą marynatę.
  • Drobno posiekane listki rozmarynu mogą stanowić istotny składnik dipów.
  • Ciekawym rozwiązaniem jest także herbata przygotowana z suszonych liści rozmarynu, która zwiększa wydzielanie soku żołądkowego i ułatwia trawienie.