1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Zdrowo żyć, zamiast się leczyć

Zdrowo żyć, zamiast się leczyć

Jeżeli współpracujemy z naturą, żyje nam się dobrze. Jeżeli przestajemy współpracować, wybijamy się z tej całości i zaczyna się choroba. (Fot. iStock)
Jeżeli współpracujemy z naturą, żyje nam się dobrze. Jeżeli przestajemy współpracować, wybijamy się z tej całości i zaczyna się choroba. (Fot. iStock)
Jeśli nawrócimy się na pierwotne, naturalne smaki, zyska na tym i zdrowie, i poczucie przynależności. – Jedzmy to, co nasza praprababka uznałaby za jedzenie – radzi doradca żywieniowy Anna Krasucka.

Zajmujesz się terapią jedzeniem. Na czym ona polega?
Terapia to modne słowo, fachowo nazywam się dietetykiem medycyny chińskiej, bo mam dyplom z dietetyki leczniczej według tradycyjnej medycyny chińskiej. Dietetyki medycyny zachodniej nie ukończyłam, bo program studiów głównie skupiał się na farmakologii. Wybrałam nurt naturalny. Ale czerpię też z innych źródeł – z Hildegardy z Bingen i nauki przekazanej mi przez moją babcię oraz ze współczesnych doniesień naukowych. Całą tę wiedzę łączę, co nie jest trudne, bo w wielu aspektach ona się pokrywa. Nie chodzi przecież o to, żebyśmy gotowali chińszczyznę, tylko żebyśmy szukali tego, co nam służy. Czerpali z różnych nurtów i wzbogacali swoją wiedzę. A doświadczenie pokaże, co tak naprawdę działa.

Rozumiem, że chodzi głównie o to, żeby zdrowo żyć, zamiast się leczyć.
Tak – profilaktyka to podstawa zdrowia. Legendy głoszą, że w starożytnych Chinach lekarze byli utrzymywani w danej wsi tak długo, jak długo ludzie nie chorowali. Gdy pojawiały się choroby, lekarz był wypędzany, a na dworze cesarskim – ścinany. A u nas lekarz jest opłacany, gdy ktoś choruje. Zatem w naszym systemie choroba jest dla opieki zdrowotnej sytuacją korzystną.

Jakie wymieniłabyś zatem podstawy codziennej profilaktyki?
Wyróżniłabym kilka aspektów, które mają bezpośredni wpływ na zdrowie człowieka. W pierwszej kolejności – dieta. Zwracajmy uwagę na to, żeby jeść świadomie i wybierać jedzenie jak najbardziej naturalne, czyli najmniej przetworzone. Ważny dla zdrowia jest też ruch – uprawiajmy sport, chociażby szybki półgodzinny spacer czy taniec. I traktujmy to jako przyjemność, a nie jako zadania, które mamy do wykonania. Bardzo ważnym aspektem jest oddech – oddychajmy głęboko, przeponowo i świadomie. Jak najczęściej wyjeżdżajmy na łono natury, korzystajmy ze świeżego powietrza. Ważny jest też sen – wysypiajmy się porządnie, chodźmy spać zdecydowanie przed północą, najlepiej ok. 21.30, bo wtedy sen jest najbardziej wartościowy. Wyłączajmy wtedy telewizor i komputer, wietrzmy sypialnię. Wyciszajmy się wieczorem – wtedy w nocy organizm się zregeneruje i wstaniemy wypoczęci. Utrzymujmy też w równowadze emocje. Nie chodzi o ich tłumienie, tylko wypracowanie sposobów radzenia sobie z nimi. Nie zatrzymujmy, tylko przyjmujmy i uwalniajmy.

Co pomaga radzić sobie z emocjami?
Jesteśmy częścią natury, i to niewielką częścią. Przecież pory roku zmieniają się niezależnie od tego, czy tego chcemy, czy nie. Jeżeli współpracujemy z naturą, żyje nam się dobrze. Jeżeli przestajemy współpracować, wybijamy się z tej całości i zaczyna się choroba. To mówi medycyna chińska i tak mówiła moja babcia. Kiedyś nikt nie sprzeciwiał się temu, że chwyta mróz. Ludzie wiedzieli, co nadejdzie i przygotowywali się na to. Bo wiedzieli, że jeżeli się nie przygotują, to umrą. Trzeba mieć trochę pokory, żeby uznać, że to nie my, a natura nadaje rytm życiu.

Poza tym modlitwa. Modne stały się medytacje wschodnie, ale mamy też medytacje chrześcijańskie i samą modlitwę jako formę wyciszenia. Mogą przywrócić równowagę emocjonalną. To wycofanie się z działania i przejście do emocjonalnego „tu i teraz” jest bardzo człowiekowi potrzebne. Kiedyś to wiedzieliśmy, dziś tę prawdę odkrywamy na nowo.

Podobnie w staropolskiej kuchni stosowano metody, które teraz odkrywamy na nowo, np. w kuchni Pięciu Przemian czy ajurwedyjskiej…
Dawniej ludzie wiedzieli, że pewne potrawy są rozgrzewające, a inne schładzające. Jadano zgodnie z porami roku – pomidory nie przechowywały się długo i jadano je latem, a ogórki się kisiło. Na zimę było zboże, warzywa strączkowe i korzeniowe, od czasu do czasu mięso, które przechowywało się w solance lub suszono. Kiedyś mięso i nabiał były rzadkością. To była forma luksusu – zwierzę zabijano na święta. Teraz mamy ciągły „luksus”. I nie chorujemy raczej z niedoboru, tylko z nadmiaru. Przyjmujemy suplementy, a prawdziwe niedobory biorą się z jakości jedzenia. Jemy za dużo białka, a jednocześnie jesteśmy niedożywieni, bo jemy fast foody i posiłki przetworzone, z puszki. To nie są odżywcze posiłki.

A jakie jedzenie jest odżywcze?
Wróćmy do naszych korzeni, do tego, jak się odżywiano kiedyś. Wybierajmy produkty jak najmniej przetworzone – marchewka niech będzie surowa, a nie mrożona czy z puszki. Jeżeli chcę zjeść mięso – niech to będzie kawałek mięsa, a nie przetworzone wędliny ze szkodliwymi dodatkami. Wybierajmy prawdziwe ziarna – płatki i zboża, nie błyskawiczne, nie przetworzone i nie słodzone. Należy uważnie czytać etykiety i zwracać uwagę na to, żeby lista składników podanych na opakowaniu była jak najkrótsza i najlepiej bez konserwantów. Najprościej mówiąc – jedzmy to, co nasza praprababka uznałaby za jedzenie.

Anna Krasucka trener, doradca żywieniowy, dietetyk tradycyjnej medycyny chińskiej, założycielka Akademii Odżywiania dla Zdrowia „Pięć Smaków". 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Dieta Pięciu Przemian

Kuchnia według Pięciu Przemian wymaga pasji i czasu, ale nie dajmy się zwariować – to, co pomaga zachować zdrową sylwetkę i dobre zdrowie, daje się sprowadzić do kilku zasad. (fot. iStock)
Kuchnia według Pięciu Przemian wymaga pasji i czasu, ale nie dajmy się zwariować – to, co pomaga zachować zdrową sylwetkę i dobre zdrowie, daje się sprowadzić do kilku zasad. (fot. iStock)
Lato to Przemiana Ognia i gorzki smak – jak w lekko przypalonych potrawach. Odżywiając się zgodnie z filozofią Pięciu Przemian, odczujesz harmonię ze sobą i ze światem. Będziesz mieć więcej energii, staniesz się bardziej pogodna i uzyskasz optymalną wagę i masę ciała.

Chińczycy od wieków dostrzegali związek człowieka z przyrodą. Żyjemy zgodnie z jej rytmami, zasadami. Podlegamy zmianom, podobnie jak sama natura – od narodzin aż do kresu przemijania. Zasada Pięciu Przemian obowiązuje na każdym poziomie – galaktyk i bakterii, w ciele i w psychice, w najbliższym parku, w Paryżu i w Koluszkach. Gdy zastosujemy także dietę Pięciu Przemian – zyska na tym nasze samopoczucie i zdrowie.

Nie jest to krótkotrwała dieta, a sposób żywienia, sprawdzony przez tysiąclecia, który pozwala na zachowanie zdrowia i równowagi psychofizycznej przez długie lata. Z początku reguły Pięciu Przemian mogą wydać się zbyt skomplikowane, bo trzeba wniknąć w zasady funkcjonowania natury. I szanując jej prawa, korzystać z dobrodziejstw. Też poprzez obserwację siebie, bo przecież i my reprezentujemy naturę i jej prawa – w naszych organizmach nieustannie odbywają się przemiany zgodne z zegarem i rytmem biologicznym, strukturą i funkcjonowaniem narządów, wrodzonymi lub nabytymi skłonnościami, wpływem otoczenia i warunkami, w jakich żyjemy… Wiedza ta pozwala, by poprzez odpowiednio dobrane składniki diety zapobiegać chorobom, a w razie zachorowań leczyć konkretne schorzenie jedzeniem.

Filozofia Pięciu Przemian

Obraz świata według filozofii chińskiej i ajurwerdyjskiej przedstawia się w pięciu elementach i ich nieustających przemianach. Odwieczny cykl zmian w naturze symbolizuje uniwersalne prawa przyrody, w każdym zakątku świata i w każdym zakątku naszego ducha i ciała. Rządzi porami roku, wpływa na jakość naszego pokarmu.

Jest pięć elementów stanowiących podstawę świata materialnego: Drzewo, Ogień, Ziemia, Metal i Woda. Każdemu z nich przypisane są analogicznie: jedna spośród pięciu pór roku (wiosna, lato, przełom pór, jesień i zima), jeden spośród pięciu kierunków świata (wschód, południe, środek, zachód i północ), jeden spośród pięciu smaków (kwaśny, gorzki, słodki, ostry i słony), zapach, klimat, faza rozwoju, narząd zmysłu, dźwięk, kolor itd. Niedobór lub nadmiar któregoś z żywiołów oddziałuje na ludzki organizm – zdrowie i samopoczucie. Należy dążyć do tego, by wszystkie elementy były ze sobą w równowadze i żebyśmy umieli rozpoznać, co nam służy i czego nam najbardziej potrzeba, uwzględniając własną konstrukcję psychofizyczną, budowę ciała, pory roku czy etap życia, na którym się znajdujemy. Przy tym należy pamiętać, że świat podlega nieustającym przemianom i my sami też wciąż się zmieniamy.

Prawo Pięciu Elementów rozpisano w odpowiedniej kolejności na okręgu koła: Drzewo, Ogień, Ziemia, Metal i Woda. – Ta kolejność nie jest przypadkowa – twierdzi Wanda Karpińska, farmaceutka i naturoterapeutka – Oznacza uporządkowane zależności między poszczególnymi elementami. Energia krąży w organizmie od momentu urodzenia aż do śmierci, przechodząc w ruchu kołowym, zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, przez wszystkie pięć elementów. To tzw. obieg karmiący, obieg odżywczy, ponieważ narząd poprzedzający karmi narząd następujący po nim, zasila go energią.

Co to oznacza? To, że gdy mamy np. kłopoty z sercem, to trzeba wzmocnić też wątrobę i nerki (Drewno zasila Ogień), a astmę lub zapalenie płuc leczymy, pobudzając do pracy śledzionę. Jak je wzmacniać? Poprzez odpowiednią dietę Pięciu Przemian, dobierając przyprawy i zioła zgodnie z zasadami.

Zgodnie z cyklem

Ale czymże są owe przemiany? Odwiecznym cyklem życia i umierania. Wiosna to Przemiana Drzewa (narodziny i wzrost – smak kwaśny, jak smak młodych pędów roślin). Lato – Przemiana Ognia (szczyt rozwoju – smak gorzki, jak w lekko przypalonych potrawach). Późne Lato – Przemiana Ziemi (dojrzałość – smak słodki, jak dojrzałych owoców). Jesień – Przemiana Metalu (suszenie, więdnięcie – smak ostry, jak suszonych ziół). Zima – Przemiana Wody (odpoczynek i zbieranie sił do powtórnych narodzin i przemian, by odtworzyć kolejny cykl – smak słony, jak wodorosty i owoce morza).

Zabierając się do gotowania, trzeba przestrzegać powyższego porządku i dobierać składniki z nim zgodne, czyli po kolei: smak kwaśny – smak gorzki – smak słodki – smak ostry – smak słony – znowu smak kwaśny itd. Jeśli pomylimy kolejność, musimy dodawać tak, by powtórzyć cykl i dojść do pożądanego porządku.

Spróbujmy to uprościć i zastosować w swojej kuchni na przykładzie konkretnego dania. Co powiesz na ryż z jabłkami? Najpierw rozgrzej garnek i już jesteś w Przemianie Ognia. Dodaj sok jabłkowy, pokrojone jabłka oraz cynamon (Przemiana Ziemi). Teraz kardamon i utarty imbir (Przemiana Metalu). Następnie odrobinę soli (Przemiana Wody), utartą skórkę cytryny (Przemiana Drzewa), trochę kakao (Ogień), syrop klonowy (Ziemia), dołóż ugotowany ryż (Metal) i nieco masła (Ziemia). Całość podgrzej i posyp orzechami włoskimi (przepis pochodzi z książki „Gotowanie według Pięciu Przemian. 184 przepisy dla wzmocnienia duszy i ciała”, Barbary Temelie i Beatrice Trebuth).

Równowaga w diecie Pięciu Przemian

Gdy przygotowujesz potrawy zgodnie z powyższymi zasadami, naśladujesz odwieczny rytm natury Pięciu Przemian w przyrodzie. Jesteś z nią w harmonii i zgodzie. Odbiegając od praw natury, lekceważąc je lub ingerując w nie (np. poprzez spożywanie żywności modyfikowanej genetycznie czy konserwowanej chemicznie), doprowadzasz swój organizm do rozstroju i chorób. Wykorzystując starożytną, sprawdzoną przez wieki wiedzę (pomocna będzie tabela Pięciu Przemian), możesz za pomocą jedzenia (właściwości i koloru produktu oraz pory roku, w której wzrasta) wpływać na organizm – np. biała rzodkiew wzmacnia płuca (Metal), pomarańczowa marchew leczy śledzionę, a czarna fasola – nerki.

W odżywianiu się zgodnie z cyklem Pięciu Przemian ważne jest także to, czy jesteśmy bardziej Yin, czy bardziej Yang. Oba te elementy powinny być w równowadze, zatem osoby, u których przeważa Yin (blade, z niskim poziomem energii, szybko marznące, ospałe), powinny jeść potrawy rozgrzewające, energetyczne, np. czosnek, cebulę, czarną fasolę, i używać przypraw, które rozgrzewają – pieprzu, cynamonu, majeranku itd. Z kolei osoby Yang (stale jest im gorąco, mają zaróżowioną cerę, są głośne, wybuchowe) dla równowagi powinny spożywać produkty ochładzające – owoce, warzywa, soki, zieloną herbatę, miętę itd.

W naszym klimacie, w którym przeważają dni chłodne i pochmurne (poza okresem letnim), powinniśmy zjadać więcej potraw rozgrzewających. Oczywiście, uwzględniając przy tym także naszą różnorodność – typ konstytucji (zimna, gorąca, wilgotna, sucha), posiadaną grupę krwi, nietolerancje pokarmowe, alergie czy inne dolegliwości ze strony układu pokarmowego.

Jedną z takich potraw jest np. dobrze nam znany rosół – kto by pomyślał, że jest jak najbardziej zgodny z filozofią Pięciu Przemian!

Zasady diety Pięciu Przemian

Kuchnia według Pięciu Przemian wymaga pasji i czasu, ale nie dajmy się zwariować – to, co pomaga zachować zdrową sylwetkę i dobre zdrowie, daje się sprowadzić do kilku zasad:

  1. Żywność powinna być jak najmniej przetworzona – unikaj produktów mrożonych, zawierających konserwanty, odgrzewanych w mikrofalówce, modyfikowanych genetyczne – sprawdzaj pochodzenie składników, szukaj tych z certyfikatami ekologicznymi.
  2. Sięgaj po to, co bliskie natury.
  3. Używaj przypraw w określonej kolejności i w odstępach czasowych – Iwona Kozak, nauczycielka ajurwedyjskiego stylu życia, radzi: najpierw zawsze przyprawy twarde, np. gorczyca, potem sól, następnie ziarna (np. kminu), potem przyprawy zmielone (np. kurkuma), dalej suche (np. bazylia), a na końcu świeże. Każdą z tych przypraw zagrzej tak długo w oleju, aby uwolniła aromat (ok. 30–60 sekund), a potem dodawaj następną, czekaj, aż poczujesz aromat, i następną....
  4. Sprawdzaj, co ci służy, a co nie, i jedz to, po czym dobrze się czujesz.

Odżywiając się zgodnie z filozofią Pięciu Przemian, odczujesz harmonię ze sobą i ze światem. Będziesz mieć więcej energii, staniesz się bardziej pogodna i uzyskasz optymalną wagę i masę ciała.

  1. Zdrowie

Duchowość w medycynie chińskiej – jakie są podstawowe zasady zachowania zdrowia?

Negatywne emocje, które wprowadzają dysharmonię naszego wnętrza, możemy uwalniać poprzez medytację. (fot. iStock)
Negatywne emocje, które wprowadzają dysharmonię naszego wnętrza, możemy uwalniać poprzez medytację. (fot. iStock)
„Wielka Księga Żółtego Cesarza”, która powstała około 3 tysiące lat temu, jest pierwszym przekazem traktującym o Tradycyjnej Medycynie Chińskiej. W tradycyjnym przekazie uważa się, że to Duch stwarza wszystko.

Co możemy zrobić, według tradycyjnej medycyny chińskiej, żeby żyć długo i w dobrym zdrowiu? - Jeśli wierzymy, że istnieje dusza, jesteśmy już blisko życia i dbania o nie.

Pierwsza najważniejsza zasada: być szczęśliwym i wdzięcznym za życie.

Druga zasada: postępować zgodnie z naturą. Żółty Cesarz w rozdziale pierwszym księgi mówi, że trzeba respektować prawa Wszechświata. To Tao – droga naszego życia. W praktyce oznacza harmonię życia. Żeby ją wdrożyć w codzienność, należy zrozumieć cykl pięciu niebiańskich ruchów: Wody, Drzewa, Ziemi, Ognia i Metalu. To jest program życia – droga do integracji Ying i Yang, ziemi i nieba. Życie według rytmu pór roku. Woda generuje Drzewo – wiosną wysiewamy nasiono, podlewamy je, wyrasta roślina. Zaczyna się życie, by latem, wraz z ruchem do góry, przeżyć pełen rozkwit – tak przejawia się energia Ognia. Jesienią rośliny przestają już rosnąć – wszystko zasysane jest do Ziemi. Zawiązują się nowe nasiona – twarde jak Metal. Wiosną znowu będą potrzebować wody, by wzrosnąć. I tak będzie się działo rok za rokiem. Żyjąc zgodnie z prawem czterech pór roku, wiosną zasilajmy naszą energię i działajmy, latem wyciszajmy się i zażywajmy spokoju, jesienią koncentrujmy swoją energię, zima ją magazynujmy.

Trzecia zasada: przyjmować dobre jedzenie. W Chinach mówi się: „jedz ziemię, jedz niebo”. Oznacza to, żeby spożywać naturalną energię pochodzącą z tych jakości, czyli – nie jeść nic sztucznego. Chińskie pałeczki, służące do jedzenia, mają jeden koniec okrągły symbolizujący ziemię, a drugi kwadratowy na znak nieba. Podczas jedzenia palec środkowy między pałeczkami jest nieruchomy zgodnie z zasadą Yin. Porusza nimi energią Yang palec wskazujący.

Jakości nieba i ziemi odżywiają naszą florę bakteryjną w jelitach. Chińczycy traktują ją jako dodatkowy, odrębny organ, mamy jej 10 razy więcej niż komórek ciała. Niestety, współczesny przemysł przetwórczy, leki i chemikalia, niszczą florę bakteryjną. Efekt to choroby autoimmunologiczne, udary mózgu, nadciśnienie tętnicze, nowotwory, depresja. Te choroby pochodzą z supermarketów. Jedzenie tam sprzedawane jest wysokoprzetworzone i pełne toksyn. Podawane są one w tak małych stężeniach, że organizm nie ma szans się obronić gdyż nie jest w stanie wykryć tych śladowych ilości – niestety z czasem dochodzi do kumulacji toksyn i pojawiają się typowe symptomy zatrucia organizmu. Te trucizny są dla ciała niewidzialne, a przez to bardziej szkodliwe. I jeszcze jedna ważna rzecz: jedzenie musi nam smakować, być przyjemnością. Inaczej ciało nie będzie miało z niego pożytku.

Czwarta zasada: odreagować stres. Chińczycy uważają, że stres uszkadza duszę, ponieważ zaburza emocje. Stres nas wyniszcza, bo nie mamy czasu na harmonizację naszego wnętrza, na równowagę. Negatywne emocje to przede wszystkim: złość, nienawiść, zazdrość, frustracja, obawy, zamartwianie się, niepewność. Powinniśmy czuć je i uwalniać. Doskonałym do tego narzędziem jest medytacja. W naszym ciele jest dusza, w której zawarty jest swoisty kod życia. Jeżeli emocje niszczą duszę, niszczy się kod naszego przetrwania. Program życia zaczyna się mutować i pojawiają się choroby. Miejcie więc na uwadze szanowanie emocji.

  1. Zdrowie

6 kroków do zdrowia duszy i ciała

Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie - mówi Ewa Foley, trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia.  (Fot. z archiwum Ewy Foley)
Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie - mówi Ewa Foley, trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia. (Fot. z archiwum Ewy Foley)
Narzekasz na spadek formy? Nękają cię drobne i większe dolegliwości? Skorzystaj z rad Ewy Foley. Może zdziałają więcej niż kolejny specyfik z apteki.

Prawdziwy dobrostan psychofizyczny to dużo więcej niż radzenie sobie z symptomami choroby. To powrót do prawdziwej tożsamości i uświadomienie sobie misji życia. Jak to zrobić? Krok po kroku.

1. Określ swój cel życiowy. Jednym z najlepszych powodów utrzymania dobrego stanu zdrowia jest potrzeba realizowania swojego życiowego celu. Jeżeli nie wiesz, co masz do zrobienia na Ziemi – twoja motywacja, aby być zdrową, może być osłabiona. Gdy określisz swój cel, będzie on działał jak magnes, który przyciąga cię do siebie, nadając sens wszystkiemu, co robisz. Zacznij od listy twoich wyjątkowych talentów. Następnie wypisz 10 cech charakteru, które najbardziej w sobie cenisz. Potem zrób listę 10 rzeczy, które lubisz robić i w których wyrażają się twoje niepowtarzalne uzdolnienia. Opisz kilkoma zdaniami swoją koncepcję świata doskonałego. Wreszcie: napisz zdanie, stosując 2–3 wyrażenia z trzech ostatnich zadań. To jest twój cel życiowy!

2. Pozwól, by przyroda cię uzdrawiała. Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie. Podaruj sobie noc przesiedzianą przy ognisku w milczeniu. Zacznij bardziej świadomie odczuwać swój związek z roślinami, drzewami i zwierzętami. Częściej chodź na bosaka po lesie, pływaj nago w jeziorze, wpatruj się w falujące morze, słuchaj muzyki etnicznej, graj na bębnie... Odkryj rytuały i ceremonie. Powróć do korzeni.

3. Żyj z pasją i entuzjazmem. Śmiej się. Płacz. Czuj. Kiedy się śmiejesz, w twoim mózgu wydzielają się endorfiny, które powodują naturalny „haj”, a układ oddechowy poddawany jest joggingowi. Śmiech uwalnia od bólu i choroby. Pragnienie życia, entuzjazm i pasja wzmacniają twój układ odpornościowy. Bez względu na to, czy jesteś chora, czy zdrowa – żyj tak, jakbyś za chwilę miała umrzeć. Żyj w pełni.

4. Służ innym, dawaj. Badania wykazują, że ludzie pracujący charytatywnie, z potrzeby serca są dużo zdrowsi. Dawaj, a będziesz zdrowsza, szczęśliwsza i bogatsza. Za czasów Starego Testamentu zwyczajem Izraelitów było oddawać na rzecz innych dziesiątą część wszystkich dochodów. Zwyczajem ludzi, którzy osiągnęli sukces, jest oddawanie 10 proc. zarobków tym, którzy mają mniej. Poza tym ten, kto ofiarowuje pieniądze, ma ich jeszcze więcej. Takie działanie jest sygnałem dla wszechświata: „Dziękuję. Mam więcej, niż potrzebuję. Dlatego mogę oddać”.

5. Zatroszcz się o swoje ciało. Dowiedz się, jak funkcjonują poszczególne narządy, organy i gruczoły. Poznaj anatomię i fizjologię ludzkiego ciała. Dowiedz się, jakich ziół, witamin, mikroelementów, soli tkankowych, aminokwasów i nienasyconych kwasów tłuszczowych potrzebuje twój organizm, by dobrze funkcjonować. Przestudiuj różne szkoły odżywiania – makrobiotykę, wegetarianizm, weganizm, odżywianie zgodne z grupą krwi, kuchnię chińską według Pięciu Przemian. Ja od wielu lat łączę te dwie ostatnie metody. Zadbaj o jakość wody, którą pijesz (min. 1,5 litra dziennie). Raz w roku przeprowadź najstarszą terapię znaną ludzkości, czyli post. Zacznij praktykować ćwiczenia, które ci odpowiadają i sprawiają przyjemność. Co najmniej dwa razy w miesiącu idź na masaż.

6. Kochaj! Miłość jest największym uzdrowicielem. Bez niej usychamy jak kwiaty pozbawione wody. Miłość w moim pojęciu jest bezwarunkową akceptacją tego, co jest. Dlatego kochaj siebie i świat. Codziennie. Głęboko i z całej siły.

Ewa Foley trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia Ewy Foley, organizuje wyprawy w miejsca mocy na Ziemi.

  1. Zdrowie

Problem bezczynnych nóg. Czy skłonność do powstawania żylaków jest dziedziczna?

Żylaki zwiększają prawdopodobieństwo powstawania owrzodzeń podudzi i groźnych dla życia zakrzepów. (Fot. iStock)
Żylaki zwiększają prawdopodobieństwo powstawania owrzodzeń podudzi i groźnych dla życia zakrzepów. (Fot. iStock)
Po naszych przodkach najchętniej dziedziczylibyśmy fortunę, tymczasem dostaje się nam np. słaba wydolność żył… Ale nie załamujmy się. Dlaczego warto siedzieć z nogami na stole i jak używać encyklopedii do spania – mówi Dariusz Kuś, specjalista chirurgii ogólnej.

Czy żylaki siedzą w naszych genach?
Niestety tak. Skłonność do powstawania żylaków kończyn dolnych jest dziedziczona. Ale, na szczęście, możemy do pewnego stopnia ten determinizm genetyczny kontrolować – przez odpowiednie nawyki czy dietę.

Jak wygląda mechanizm powstawania żylaków?
Żylak to po prostu utrwalone nadmierne rozszerzenie żyły. Ale żeby zrozumieć, jak dochodzi do jego powstania, trzeba wiedzieć, jaką funkcję żyły pełnią…

Odprowadzają „zużytą” krew do serca.
Właśnie. To proszę sobie wyobrazić, jaką pracę muszą wykonać, aby przepchnąć krew od kostek do klatki piersiowej. To jest ponad metr wysokości bardzo rozbudowanego systemu naczyń mającego pokonać siłę grawitacji. Pomaga im w tym oczywiście praca serca i skurcze mięśni. Do tego w żyłach co kilka centymetrów znajdują się zastawki, które nie pozwalają cofać się przepchniętej krwi. Czasem jednak to nie wystarcza. Dzieje się tak szczególnie, kiedy za rzadko używamy pracy nóg – bo mięśnie to pompa. Kiedy nie chodzimy, nie biegamy, pozostawiamy nogi w bezruchu podczas pracy czy podróży, zwalnia to przepływ krwi i żyły w nogach zaczynają się za bardzo wypełniać krwią.

Rozciągają się?
Właśnie. Zastawki robią się niewydolne, pękają i krew spływa ściągana w dół siłą grawitacji – to tak zwany refluks żylny. Pod skórą zaś widzimy poszerzone naczynia krwionośne. Pierwszym objawem, że z krążeniem w nogach coś się dzieje, są zwykle niegroźne, choć brzydkie pajączki naczyniowe. Na szczęście, zanim z tego zrobi się żylak, a z żylaka problem medyczny grożący komplikacjami, potrzeba lat.

Czym grożą żylaki?
Zwiększają prawdopodobieństwo powstawania owrzodzeń podudzi i groźnych dla życia zakrzepów. Dlatego gdy żylak już powstanie, należy zgłosić się do chirurga...

…który go wytnie? A to nie zostawi blizny tak szpetnej jak sam żylak?
Po pierwsze, może wcale nie wytnie. Małe żylaki i pajączki naczyniowe można zamknąć na przykład laserem. Inne rzeczywiście usuwamy, ale dbając o efekt kosmetyczny.

Jak długo trwa rekonwalescencja?
Czasem tylko kilka dni, czasem tydzień, dwa. Zawsze po takim zabiegu trzeba nosić uciskowe rajstopy albo pończochy.

Po co?
Bo jak usuniemy żyłę, to krew, która przez nią płynęła, musi sobie znaleźć inne miejsce przepływu. Uciskiem kierujemy ją do żył położonych głęboko w mięśniach.

A głębokie żyły wytrzymają nową porcję krwi?
Wytrzymają. Zresztą tamtędy płynie aż 90 proc. krwi żylnej. Żyły są trochę jak system rzek. Małe strumyki, potoki łączą się w coraz większe i w końcu powstają duże rozlewiska. W nodze od kostki do pachwiny jest prawdziwa Wisła – to położona podskórnie żyła odpiszczelowa. Jest też oczywiście i Odra – żyła odstrzałkowa, która biegnie podskórnie po tylnej powierzchni łydki, kończąc się na wysokości kolana. Przed każdym zabiegiem robimy specjalne USG dopplerowskie, które ocenia stan i morfologię żył oraz przepływ krwi i wydolność zastawek.

Siedzenie z nogami do góry chroni nas przed żylakami?
Zakładanie nóg na stół z pewnością jest zdrowe. Gdy podniesiemy nogi do góry, to krew spływa z żył jak na zjeżdżalni, jest jej łatwiej pokonać grawitację. Dlatego polecam podkładanie encyklopedii pod nogi łóżka, a w każdym razie stosowanie specjalnych trójkątów pod materac lub ruchomego stelaża łóżkowego. Dla właściwego odpoczynku żył wystarczy, by stopa była 5–10 cm wyżej niż kolano.

  1. Zdrowie

Jak nasz organizm funkcjonuje latem? Czego potrzebuje? – wskazówki medycyny chińskiej

Medycyna chińska niesie wiele podpowiedzi na temat kompleksowego dbania o zdrowie. (fot. iStock)
Medycyna chińska niesie wiele podpowiedzi na temat kompleksowego dbania o zdrowie. (fot. iStock)
Według medycyny chińskiej latem powinniśmy obdarzyć szczególną troską serce, śledzionę i trzustkę – o tej porze roku odpowiadają za naszą równowagę psychofizyczną. Co to oznacza w praktyce? Kochajmy się, balujmy, ucinajmy sobie drzemki i niczym się nie martwmy.

Chińscy mędrcy każdej porze roku przypisują związek z jakimś organem. Związek ten polega na swoistym „otwarciu”: z jednej strony dany organ pracuje wtedy najlepiej i najwydajniej oraz najlepiej się czuje, jest w pełnym rozkwicie – z drugiej jest też narażony na wyeksploatowanie, a jeśli go przeciążymy, najłatwiej możemy mu zaszkodzić. Jakie organy „otwierają się” latem?

– Chińska medycyna tę porę roku dzieli na dwie części: wczesne lato, trwające od początku czerwca do końca lipca, i późne lato, które obejmuje cały sierpień – wyjaśnia Rafał Becker, trener szaolińskiego qigongu i specjalista medycyny chińskiej. – Wczesne lato powiązane jest z sercem, późne – ze śledzioną, przy czym w chińskiej medycynie pod tą nazwą kryje się także trzustka.

Medycyna chińska latem: serce chce czuć

Serce jest siedliskiem miłości, a w chińskiej medycynie także siedzibą umysłu – pulsuje energią yang i kontroluje wszelkie emocje, w tym radość. I to właśnie często czujemy latem: w naszych sercach otwiera się naturalny rezerwuar radości. Jesteśmy gotowi na nowe doznania, przygody, przeżycia.

– Lato to także okres, kiedy mamy większą ochotę na życie towarzyskie i nie powinniśmy się przed tym bronić – mówi Rafał Becker. – Coś nas pcha do wyjścia z domu, do spotykania się z innymi ludźmi. Dobrze to widać podczas wakacji, kiedy z dużą łatwością nawiązujemy nowe kontakty. Ale nawet człowiek, który pracuje i co dzień wraca zmęczony do domu, w weekend, kiedy odeśpi, chętnie spotyka się z ludźmi.

I tak ma być, bo tego chce nasze letnie, otwarte serce! Teraz możemy trochę pobalować, bo to jedyna pora roku, w której chińska medycyna pozwala na późniejsze chodzenie spać (trzeba dodać, że „późno” oznacza maksymalnie godzinę 23). Jeśli spaliśmy za krótko, możemy się zdrzemnąć w ciągu dnia. Medycyna chińska pozwala na jedną lub dwie drzemki w ciągu dnia, podkreśla jednak, by nie traktować ich jako alternatywy dla nocnego odpoczynku. Mogą być, co najwyżej, delikatnym uzupełnieniem.

Latem serce otwiera się też na letnie romanse i flirty. I dobrze. – Sercu szkodzi zwykle nadmiar emocji, bo rozprasza jego energię qi, czyli energię witalną – wyjaśnia Rafał Becker. – Ale letnie romanse nie są szkodliwe, niosą emocje, które w otwartym sercu dobrze się mieszczą. Lato to także dobry czas na seks, bo seks łączy się z letnią obfitością witalnej energii. Uwaga jednak na romanse pozamałżeńskie, wywołujące zwykle wielkie zamieszanie, zazdrość, lęk i nadmierne pobudzenie – te mogą serce przeciążać.

Serce chce przeżywać emocje, ale kiedy przegrzany układ nerwowy nałoży się na otwarte serce, łatwiej wpadamy w stan poirytowania, gniewu i jesteśmy bardziej wrażliwi na bodźce. To nie służy energii serca. Silne emocje mogą się skończyć kłopotami zdrowotnymi, np. zawałem lub udarem. Tym bardziej że wysokie temperatury działają niekorzystnie na układ nerwowy. Dlatego osoby z wybuchowymi charakterami latem powinny szczędzić sobie atrakcji.

A krew krąży, krąży…

Doskonała kondycja serca to także świetnie działający układ krążenia. W czasie upałów krążenie i tak ma ciężką pracę do wykonania. Dobrze, że energia witalna wspiera je w wysiłkach. – Niskociśnieniowcy czują się wyśmienicie, bo ciśnienie krwi w naturalny sposób rośnie, a żyły zaczynają się wyraźniej rysować pod skórą – mówi Rafał Becker. – Gorzej mają nadciśnieniowcy: ci powinni regularnie się monitorować, a kiedy ciśnienie zaczyna rosnąć, odstawić kawę i alkohol oraz szukać wytchnienia i spokoju.

Dużo energii, doskonała forma fizyczna i wolny czas sprawiają, że rzucamy się w objęcia sportu i aktywności fizycznej. Ale często robimy to zbyt entuzjastycznie i przedobrzamy. W tej fazie lata organizmowi ruch służy, bo dodatkowo dodaje wigoru i zapobiega zastojom energii i krwi – ale przesadzać też nie warto. Lepiej się zdecydować na krótką sesję siatkówki plażowej, kajakarstwo, qigong, wycieczkę rowerową czy pływanie niż na forsowne, długotrwałe biegi czy wspinaczkę – bo takie aktywności przeciążają serce. – Przeciążenie wiąże się także z przegrzaniem organizmu i dużą utratą płynów ustrojowych, co grozi zagęszczeniem krwi i skłonnością do zakrzepów – dodaje Rafał Becker. – Ale i na to medycyna chińska ma receptę: właściwie nawadniać organizm, najlepiej wodą o pokojowej temperaturze, zieloną herbatą, herbatami owocowymi i wodą kokosową. Zwłaszcza ta ostatnia jest wskazana, ponieważ woda kokosowa to cudowny izotonik, prawdziwa skarbnica elektrolitów i mikroelementów, które nawilżają i regenerują organizm w czasie upałów.

Co ciekawe, medycyna chińska nie zaleca napojów prosto z lodówki – nawet w największe upały. Takie naprawdę zimne picie może bowiem osłabić żołądek.

Wczesnoletnie menu

Skoro jesteśmy już przy kuchni… Co powinno się znaleźć latem na naszych talerzach? – Koniecznie ogórki, pomidory, rabarbar, rzodkiewki, wodorosty, soja (w tym tofu), fasola mung, gruszki, arbuzy i czerwone owoce (np. czereśnie, wiśnie, maliny) – wylicza Rafał Becker. – Zalecane są też miód i mleko, bo dobrze nawilżają organizm. Natomiast niewskazane są duże ilości czerwonego mięsa, gorzkie produkty, takie jak kawa, bo wysuszają organizm, oraz ostre przyprawy, takie jak chilli, pieprz czy czosnek – dodają organizmowi gorąca, którego i tak ma już pod dostatkiem.

Druga połowa wakacji

Sierpień jest wciąż gorącym miesiącem, ale temperatury powoli spadają. Sprawne krążenie nie jest już tak ważne, jak było w początkowej fazie lata – teraz na pierwsze miejsce wysuwają się organy potrzebne do trawienia płodów lata. Wszędzie dookoła coś dojrzewa, pachnie i wabi, zachęcając „zjedz mnie”. Ponieważ sezonowe owoce są słodkie, trzustka musi być w doskonałej formie. I jest: stara się, jak może. A jej możliwości są teraz największe. – Śledzionie i trzustce najlepiej służy dieta oparta na jabłkach, brzoskwiniach i figach, a z warzyw na marchwi, dyni, ziemniakach oraz delikatnie duszonej cebuli. Lubią też zboża (ale pełnoziarniste), miód pitny, herbatki z lukrecji, napoje z koprem włoskim i anyżem, a z przypraw: imbir, kardamon, cynamon, oregano, rozmaryn i tymianek – tłumaczy Becker.

Jeśli jednak mamy osłabioną trzustkę – pamiętajmy, teraz jest „otwarta” i możemy jej łatwiej zaszkodzić. Posilajmy się obficie naturalną słodyczą pochodzącą z natury – ale unikajmy tej rafinowanej. Zrezygnujmy z lodów, napojów alkoholowych i wysoko słodzonych, lepiej strońmy też od tłustego i smażonego jedzenia, potraw słonych i ciężkostrawnych, a także suchego prowiantu.

Latem ładujemy „witaminowe akumulatory” – z kapitałem, jaki uzbieramy, wkroczymy w jesień i zimę, które będą dla nas łatwiejsze, jeśli właśnie teraz stworzymy solidne podstawy. Dlatego owoce i warzywa powinny stanowić trzon posiłków (z mięs wskazany jest głównie drób). – Pamiętajmy, że surowe potrawy obciążają układ pokarmowy, nie odżywiajmy się więc wyłącznie surowizną – ostrzega Rafał Becker. – W ciągu dnia jedzmy pięć posiłków, z czego trzy powinny być gotowane, surowe mogą być tylko dwa – najlepiej jeść surowe dodatki do gotowanych dań.

Dla kogo późny urlop?

Medycyna chińska ma odpowiedź i na to pytanie: w sierpniu o urlopie powinny pomyśleć osoby mające skłonność do zamartwiania się jednym tematem czy obsesyjnych myśli, krążących wokół jednej sprawy. – Według tradycyjnej medycyny chińskiej śledziona jest domem intelektu – zdrowa powoduje, że nasze myślenie jest jasne i przejrzyste, a koncentracja znakomita. Kiedy jednak śledziona zaczyna szwankować, pojawiają się problemy ze skupieniem, zapamiętywaniem czy snuciem precyzyjnego myślowego wątku – wyjaśnia Rafał Becker.

Druga połowa lata to czas, kiedy śledziona jest „otwarta” – a więc mamy do niej dostęp i wpływ – a obsesyjnym myśleniem mocno ją osłabiamy. Dlatego teraz lepiej uciec od tego, co mogłoby nas wpędzać w takie ciągi martwienia się. Z dala od pracy, obowiązków, obciążeń łatwiej się będzie zrelaksować. Kiedy w dobrym towarzystwie wyskoczymy w jakieś fajne miejsce, będziemy się wysypiać i smacznie jeść, łatwiej umkniemy smutkom i zmartwieniom. A kiedy nas najdą obsesyjne myśli, zjedzmy słodki owoc – śledziona lubi słodycz, odpręża się dzięki takim smakom. – Warto też przed obiadem czy lunchem, czyli ok. 13, uciąć sobie krótką drzemkę – radzi Rafał Becker. – Dzięki temu układ pokarmowy nabierze wigoru i powiększy się jego energia. Taka drzemka jest zalecana zwłaszcza osobom z osłabionym układem pokarmowym.

Ale drzemka właściwie przyda się nam wszystkim. Przyznajmy się: kto z nas śpi tyle, ile potrzebuje? No właśnie… A latem o bezsenność jest łatwiej niż w innych porach roku. Gorąco i wyższe ciśnienie przekładają się na problemy z zaśnięciem i wybudzaniem w nocy. Dlatego „podrzemujmy” codziennie – na zdrowie!

Rafał Becker, instruktor qigong, specjalista w zakresie chińskiej profilaktyki zdrowia.