1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Dla psychicznej odporności

Dla psychicznej odporności

fot. iStock
fot. iStock
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Zimą zwykle duży nacisk kładziemy na wzmacnianie ciała, by było bardziej odporne na wirusy. Ale wirus może też zaatakować psychikę.

Dlatego w tym miesiącu trenerka Dagmara Gmitrzak proponuje rytuały i ćwiczenia na jej wzmocnienie.

Ćwiczenie 1.

Internetowy detoks

Często korzystasz z Internetu i portali społecznościowych? Sprawdź, czy nie doświadczasz objawów syndromu zwanego FOMO, czyli lękiem przed tym, że coś cię ominie (z ang. fear of missing out). Jak twierdzą psychologowie, obsesyjna potrzeba bycia połączonym z siecią może wpływać destabilizująco na relacje międzyludzkie oraz stan psychiczny. Kiedy bowiem telefon osoby doświadczającej FOMO się rozładowuje albo zwyczajnie nie ma kontaktu z Wi-Fi, może ona doświadczać lęku i obniżenia nastroju. Jeśli te symptomy dotyczą też ciebie, warto, abyś często zadawał sobie proste, urealniające pytania: Co może się wydarzyć, jeśli ominą mnie pewne informacje? Czy moje życie będzie mniej warte? Czego tak naprawdę potrzebuję, będąc w sieci kontaktów? Na co kreatywnego mógłbym poświęcić czas, który przeznaczam na bycie online? Czy z powodu lęku mam problemy z relacjach z ludźmi? Czy trudno mi się skoncentrować w pełni na rozmowie z jedną osobą? Czy moja partnerka narzeka, że jestem nieobecny psychicznie w tej relacji?

A teraz eksperyment: przez 10 dni korzystaj z Internetu tylko w sprawach związanych z pracą. Zacznij karmić siebie przyjemnymi czynnościami, np. słuchaniem ulubionej muzyki, zrobieniem kreatywnych notatek, spacerem po lesie etc. Praktykuj radość z tego, że cię coś ominie (z ang. joy of missing out), i zapisuj codziennie, jak się czujesz. Kto wie, może po tym czasie będziesz chciał przedłużyć eksperyment.

Ćwiczenie 2.

Codzienna dawka miłości

Doktor Christane Northrup, ekspertka i autorytet w kwestii zdrowia kobiet, powiedziała, że gdybyśmy mieli na świecie epidemię miłości do siebie, to koszty opieki zdrowotnej drastycznie by się zmniejszyły. Innymi słowy, przestalibyśmy chodzić do lekarzy i szpitali, ponieważ bylibyśmy zdrowi. Gdybyśmy umieli się troszczyć o swoje potrzeby i obdarzać siebie miłością, nasz układ odpornościowy byłby silniejszy. A co za tym idzie: nasze komórki NK (z ang. natural killers), które są najsilniejszymi wojownikami układu immunologicznego, dawałyby sobie radę z wirusami, bakteriami oraz wolnymi rodnikami.

Na warsztatach często przypominam, że „kochać” to czasownik, czyli oznacza działanie. A zatem jak możesz kochać siebie? Oto kilka propozycji:

  • dbaj o potrzeby ciała (pytaj ciała, czy potrzebuje przerwy, może automasażu, może spaceru),
  • odżywiaj się zdrowo (słuchaj potrzeb ciała, ale dbaj, by jedzenie było jak najmniej chemiczne, z przewagą warzyw, unikaj też białego cukru i alkoholu),
  • unikaj spotkań z ludźmi, którzy wciąż narzekają, krytykują, oczerniają innych, a za to przebywaj wśród tych, którzy cię lubią, inspirują i wspierają,
  • dbaj o własne granice, odmawiaj bez poczucia winy – masz do tego prawo,
  • więcej się przytulaj ( o aktywuje oksytocynę – hormon miłości oraz endorfiny) i śmiej (najlepiej oglądając ulubione komedie w gronie przyjaciół),
  • zrób codziennie coś przyjemnego, niech to się stanie twoim pozytywnym rytuałem,
  • wiedz, że możesz być dla siebie najlepszą matką, troszczącą się i kochającą. Mów czasami do siebie jak do dziecka: „Widzę, że jesteś bardzo zmęczony, pora na przerwę”,
  • znajdź sposób na codzienne naładowanie wewnętrznych baterii: pobieraj energię życiową z ziemi, nieba, słońca, drzew. Wystarczy, że otworzysz się na przyjmowanie. Ludzie, którzy nie potrafią czerpać energii z przyrody i z nieba, czerpią ją od innych.

Ćwiczenie 3.

Żegnanie przeszłości

Jest takie japońskie słowo, które bardzo pasuje do charakteru zimy – czasu kojarzącego się z przemijaniem, odchodzeniem, zwolnieniem i przemianą. Tym słowem jest shouganai, oznacza taki rodzaj sytuacji, na którą nie mamy żadnego wpływu. Coś się wydarzyło i nic nie da się już zrobić. Pozostaje zaakceptować to i pogodzić się z utratą: osoby, pracy, życiowej okazji. Oczywiście trzeba dać sobie czas na opłakanie tego stanu rzeczy – wtedy nie ruszamy jeszcze do przodu, a stoimy w miejscu: pomiędzy starym a nowym. Jakby w przeciągu. Jeśli stoisz tam za długo, może cię zawiać, a to wiąże się z nieprzyjemnym bólem. Podobnie jeśli zbyt długo opłakujesz stratę, nie możesz pożegnać tego, co odeszło, i zrobić miejsca na nowe. Jeśli myślami jesteś w przeszłości, możesz nie zauważyć ciekawych okazji, które dosłownie pojawiają się przed oczami.

Oto pomocne ćwiczenie. Weź kartkę i przedziel ją pionową linią. W lewej kolumnie napisz wszystko, na co naprawdę nie masz wpływu w życiu, wszystko, co już minęło lub się zmieniło. Przeczytaj na głos swoją listę i powiedz: „Od teraz przestaję odżywiać mentalnie to, co minęło. Zamykam przeszłość i wyciągam z niej potrzebne lekcje”. W prawej kolumnie napisz to, na co możesz mieć wpływ poprzez własne działania i decyzje (np. na swoje codzienne samopoczucie, na to, jak spędzisz czas wolny w ten weekend, z kim się spotkasz, gdzie pojedziesz na wakacje, jakie kreatywne działanie rozpoczniesz). Przeczytaj swoją listę na głos i powiedz: „Na to mam wpływ, na tym będę skupiać moją energię”.

Ćwiczenie 4.

Rozpuszczenie zazdrości

Czy zdarzyło ci się złapać na tym, że zamiast cieszyć się sukcesem przyjaciela lub partnerki, w głębi duszy zazdrościsz (i być może masz w związku z tym poczucie winy). Zazdrość nie jest najbardziej pozytywną postawą, ale można ją wytłumaczyć. Podświadomie porównujemy się do bliskich osób, jeśli w danej sferze życia nie wiedzie nam się tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Nasze Wewnętrzne Dziecko jest sfrustrowane i zdaje się pytać: „Dlaczego jemu się udało, a mnie nie?”. Warto pamiętać, że osoby, którym zazdrościmy, są naszymi lustrami. Im silniejsze uczucie zazdrości, tym więcej niewykorzystanej energii w tobie do obudzenia. Oto ćwiczenie, które pomoże ci pracować z emocją zazdrości.

Wybierz osobę, której czegoś zazdrościsz. Odpowiedz szczerze na następujące pytania: Czego dokładnie jej zazdroszczę? Czy mam do siebie pretensje, że to odczuwam? Jeśli tak, to czy mogę to sobie wybaczyć? Czy mam do siebie pretensje, że nie udało mi się osiągnąć tego co ona? Jeśli tak, to czy mogę to sobie wybaczyć? Zakładając, że pewien aspekt mnie odczuwa tę emocję (nazwijmy go Wygłodniałym Dzieckiem), co chciałaby mi powiedzieć?

Teraz usiądź na krześle i wejdź w rolę dziecięcego aspektu. Daj mu głos. Kiedy wyrazi to, co ma do powiedzenia, usiądź na innym krześle i kierując wzrok do miejsca, na którym siedziałeś, zadaj pytanie: Czego potrzebujesz? Co mogę dla ciebie zrobić? Wejdź ponownie w rolę wygłodniałego aspektu siebie. Może cię zaskoczyć to, co usłyszysz. Bardzo często ten aspekt potrzebuje naszej czułości, uwagi, przestrzeni do wyrażenia siebie. Na koniec zamknij oczy i wyobraź sobie siebie z dzieciństwa. Ze środka klatki piersiowej wyślij jasne światło do tej małej istoty. Przyjmijmy, że jest to dokładnie taki pokarm, jakiego potrzebuje. Powtórz ćwiczenie kilka razy.

Ćwiczenie 5.

Przejmij inicjatywę

Pewnego dnia przyszło mi do głowy zdanie: „Jeśli czujesz, że świat się do ciebie nie uśmiecha, ty uśmiechnij się do świata”. Innymi słowy – jeśli masz poczucie, że inni ludzie o tobie zapomnieli, że nic dobrego nie dzieje się w twoim życiu – nie popadaj w stagnację. Wykonaj ruch, przejmij inicjatywę, zrób dokładnie to, czego oczekujesz od świata. Przyjaciel dawno nie dzwonił i myślisz, że o tobie zapomniał? Sam do niego zadzwoń. Masz wrażenie, że nikt się do ciebie nie uśmiecha? Uśmiechnij się do ekspedientki w sklepie, przechodnia, a potem do kogoś bliskiego twojemu sercu. Daj innym to, czego potrzebujesz.

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Zdrowa dieta na zimę

Zdrowa dieta zimą służy ogrzaniu ciała. Efekt taki dadzą odżywcze i rozgrzewające potrawy. (Fot. iStock)
Zdrowa dieta zimą służy ogrzaniu ciała. Efekt taki dadzą odżywcze i rozgrzewające potrawy. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęć
Zdrowa dieta zimą służy ogrzaniu ciała. Efekt taki dadzą odżywcze i rozgrzewające potrawy. Istotne są nie tylko składniki, ale także sposób przyrządzania. Dla prawidłowego funkcjonowania organizmu zalecam dwa lub trzy ciepłe posiłki dziennie.

Zima to ostatnia pora roku. Zamyka ona swoisty proces, zarówno w przyrodzie, jak i w życiu człowieka. Krótkie dni i długie wieczory, brak słonecznego światła po prostu wymuszają zwolnienie tempa życia. Można powiedzieć, że to czas regeneracji i zbierania sił. Ta pora roku przynosi z sobą również nastrój sprzyjający zadumie i rozmyślaniom nad tym, co ma sens i co jest istotne w życiu. Kto dobrze wykorzysta ten czas, kto potrafi żyć w zgodzie z rytmem pór roku, umie też z powodzeniem zarządzać własnymi siłami. Dlatego zimą tak ważne jest uspokojenie codziennego życia, na przykład poprzez większą dbałości o siebie, o swoje ciało, myśli i działania.

Co jeść zimą?

W zdrowej diecie na zimę ważne są produkty bogate w białko, a więc  rośliny strączkowe: fasole, soczewice, ciecierzycę jak również ryby i owoce morza. Nie trzeba jednak przesadzać z ilością zjadanego białka pochodzącego z produktów zwierzęcych. Polecam dodawać do gotowania kasz czy strączkowych wodorosty, takie jak kombu, wakame czy hijiki, które z jednej strony dostarczą ważne minerały, a z drugiej wpłyną na krótszy czas gotowania.

Rozpoczęcie dnia ciepłym gotowanym śniadaniem zapewni energię i miłe poczucie wewnętrznego ciepła. Produkty z pełnoziarnistych zbóż są najlepsze na początek dnia, ponieważ są wolno trawione i energia uwalnia się stopniowo. Do takich śniadań należy kasza jaglana, płatki owsiane lub jaglane. Najlepiej jak będą one gotowane z dodatkiem cynamonu, imbiru czy kardamonu, np. kasza jaglana gotowana z tymi przyprawami z dodatkiem suszonych owoców i ½ łyżeczki masła klarowanego. Ci, którzy wolą pikantne potrawy zamiast owoców, mogą dodać przyprawy, które lubią np.: imbir, oregano, tymianek, rozmaryn, ostra czerwona papryka. Na zimowe śniadanie  zwolennicy jajecznicy mogą użyć do jej przygotowania jajek „zerówek” oraz masła klarowanego a smak wzbogacić ulubionymi przyprawami oraz pieprzem czy czuszką. Do tego ciemny chleb na zakwasie.

Zasadą zdrowej diety na zimę jest także gotowanie w niższej temperaturze, dłużej i w mniejszej ilości wody. Potrawy mają być gęste i zawiesiste. Wspaniałe są dania jednogarnkowe z roślin strączkowych. Fasolowa, grochówka czy krupnik to znane przykłady z polskiego jadłospisu. Polecane są również długo gotowane zupy na mięsie, jak na przykład rozgrzewający rosół. Z kasz polecam jaglaną, gryczaną, jęczmienną oraz również quinoa i amarantus. Ostatnio jadłam pieczeń z soczewicy i amarantusa z suszoną śliwką. Całość polana była sosem chrzanowym. Pycha!

Warzywa zimowe to przede wszystkim kapusty: biała, czerwona, włoska. Kapusta może być kwaszona lub nie. Warte pamiętać o kwaszonych ogórkach i przyrządzać z nich i zupę ogórkową, i surówki. Ostatnio sama kwasiłam kapustę pekińską. Wyszła lekko ostra, wspaniała ( przepis poniżej). Pozostałe zimowe warzywa to: marchew, seler, pietruszka, burak, rzepa itd. Polecam też seler naciowy, cykorię, jarmuż, koper włoski. Wspaniałe pory, cebule, czosnek, chrzan, imbir goszczą zimą na stołach i pomagają przetrwać różnego rodzaju wahania temperatur. Do tego przyprawy: cynamon, goździki, anyż, jałowiec, ziele angielskie, pieprz oraz suszony majeranek, oregano, tymianek, rozmaryn, jałowiec, papryka itd.

Na przekąskę i na deser można uprażyć sobie orzechy i nasiona. Wzbogacą one także dania obiadowe.
Warto pamiętać, że owoce cytrusowe ochładzają organizm i dla osób, które po zjedzeniu pysznej mandarynki czy pomarańczy poczują chłód lub zimno, spożywanie tych owoców jest niewskazane. Zamiast cytrusów można w zimowy wieczór upiec jabłko z miodem i rodzynkami albo napić się herbaty z odrobiną cynamonu. Herbaty z suszonych malin i owoców jagodowych, z dodatkiem imbiru, miodu  i plasterka cytryny lub pomarańczy zapewnią miłe poczucie ciepła i bezpieczeństwa. Rozgrzewająca jest np. mieszanka lipy, pokrzywy i bzu czarnego, ale też korzeń imbiru pokrojony w plasterki i zalany wrzątkiem. Zimą wspaniale sprawdza się kawa zbożowa z jęczmienia i cykorii.

  1. Styl Życia

Jak koronawirus zmienił nasze postanowienia noworoczne?

Najczęściej wymienianym postanowieniem noworocznym stała się chęć częstszych kontaktów z rodziną i bliskimi. (Fot. iStock)
Najczęściej wymienianym postanowieniem noworocznym stała się chęć częstszych kontaktów z rodziną i bliskimi. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Schudnąć, rzucić palenie, ograniczyć picie alkoholu, przyłożyć się do nauki języków obcych - tak najczęściej brzmiały postanowienia noworoczne w ostatnich latach. Miniony, trudny rok wymusił jednak na nas przewartościowanie wielu rzeczy i zmianę podejścia, również w tej kwestii. Jak więc pandemia zmieniła nasze noworoczne postanowienia? 

Styczeń to czas refleksji nad swoim życiem, planowania wielkich zmian, zaczynania od nowa. Rok w rok większość z nas formułuje postanowienia noworoczne, często te same, co w roku poprzednim. Firma Brandwatch, zajmująca się monitorowaniem mediów społecznościowych, od kilku lat przeprowadza badania dotyczące naszych planów i celów na nowy rok. Analizuje anglojęzyczne wpisy na Twitterze, Reddicie, Tumblrze i forach dyskusyjnych, pojawiające się w ostatnich dniach danego roku. Na tej podstawie powstaje raport, który w tym roku firma opublikowała na swoim profilu instagramowym.

Wynika z niego, że w poprzednich latach najczęściej deklarowane postanowienia powtarzały się. W czołówce zazwyczaj plasowały się: ograniczenie alkoholu, zmiana pracy, przejście na wegetarianizm, oszczędzanie pieniędzy i rozpoczęcie aktywności fizycznej. W 2020 roku się to jednak zmieniło.

Najczęściej wymienianym postanowieniem noworocznym stała się bowiem chęć częstszych kontaktów z rodziną i bliskimi. Drugie miejsce zajęła potrzeba nauczenia się czegoś nowego. Natomiast na trzeciej pozycji znalazło się postanowienie dotyczące czytania większej liczby książek. Dalej badani wskazywali kolejno: ograniczenie spożywania alkoholu, ćwiczenia fizyczne, schudnięcie, rzucenie palenia, podróżowanie i oszczędzanie pieniędzy.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.
 

Post udostępniony przez Brandwatch (@brandwatch)

Z raportu wynika więc między innymi, że postanowienia dotyczące o rezygnacji z mięsa prawie znikają - stanowią bowiem jedynie 1 proc., w porównaniu z 14 proc. w roku ubiegłym. Inni wielcy "przegrani" to oszczędzanie pieniędzy (spadek o dziewięć punktów procentowych) i ograniczanie spożycia alkoholu (spadek o osiem punktów procentowych).

Raport wyraźnie wskazuje na to, że w 2021 roku priorytety wielu ludzi zmieniły się. W tym roku, jak nigdy wcześniej, potrzebujemy kontaktu z najbliższymi, chcemy się rozwijać i uczyć. Miejmy więc nadzieję i zróbmy wszystko tak, by ten rok był lepszy od poprzedniego, również pod względem spełnienia swoich noworocznych postanowień.

  1. Styl Życia

Jaki będzie 2021 rok? Pytamy astrologa Piotra Gibaszewskiego

W 2021 roku przygotujmy się na zamieszanie i chaos. Będziemy musieli wymyśleć coś odkrywczego i potem wielu z nas powie sobie:
W 2021 roku przygotujmy się na zamieszanie i chaos. Będziemy musieli wymyśleć coś odkrywczego i potem wielu z nas powie sobie: "To właśnie wtedy załapałem, jak mam żyć". (Fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Bieżący rok przyniósł wiele zmian na całym świecie, ale i w kolejnym nie ma co liczyć na stabilność, bo patronuje mu gwałtowny Saturn. Dodatkowo będzie to numerologiczna piątka, która także oznacza dynamikę. Czego jeszcze możemy spodziewać się w 2021 roku – pytamy astrologa Piotra Gibaszewskiego.

Która planeta będzie patronować rokowi 2021? Według chaldejskiego porządku planet, znanego z klasycznej babilońskiej astrologii, będzie to Saturn. Raczej nic miłego. Rok saturniczny kojarzy się z wydarzeniami mocnymi, ciężkimi, kryzysowymi.

Wydaje się, że mówisz o 2020 roku. To właśnie Saturn i jego spotkanie z Plutonem przyniosły nam już kryzys – pandemię. Przez prawie cały mijający rok Saturn przebywał w Koziorożcu, czyli w swoim znaku, co dało mu silną pozycję i pole do popisu. 18 grudnia 2020 roku planeta wejdzie do Wodnika, ale nie straci swojej mocy, bo nadal będzie „u siebie” – w swoim dawnym władztwie sprzed odkrycia Urana w XVIII wieku. Czyli jeszcze pokaże nam swoją bezwzględną twarz, którą rzeczywiście trochę poznaliśmy już w 2020 roku i niekoniecznie polubiliśmy. Skonfrontowała nas bowiem z ograniczeniami, koniecznością poddania się dyscyplinie, izolacją społeczną, kontrolą, a i końcem ludzkiej egzystencji. Nie mieliśmy innego wyjścia – musieliśmy zaakceptować saturniczny porządek, bo pojawiła się siła większa od nas, która narzuciła surowe zasady po tym rozpasanym, a jednocześnie dość spokojnym czasie, jaki mieliśmy w poprzednich latach.

Chcielibyśmy raczej pocieszenia, że wraz z nadejściem nowego roku wreszcie odetchniemy. Nic z tego? Nie liczmy na to, że rok 2021 przyniesie nagły zwrot akcji, że zapomnimy o lockdownie i covidzie, poczujemy się swobodnie, będziemy znowu podróżować, kupować bez umiaru i będzie wesoło. Doznamy dużo szeroko rozumianego zmagania się z czymś, bo skoro saturniczny przymus pozostanie aktualny, będziemy musieli główkować, jak ten świat urządzić na nowo. Wielu z nas zastanawia się, jak funkcjonować w pandemicznej rzeczywistości – weryfikujemy swoje plany, cele, pomysły.

Nowy porządek? To hasło pasuje do Saturna – porządek, struktury, zasady w Wodniku – przyszłość, zmiana, wolność. Grudniowe wejście Saturna do tego znaku i jednoczesna jego koniunkcja z Jowiszem będą miały kolosalny wpływ na przyszły rok. Choć owszem, zacznie się trochę inna opowieść...

W mitologii Saturna  reprezentują dwa archetypy. Pierwszy to starzec Kronos, bóg czasu i przemijania. Historia o nim jest ponura, bo wykastrował ojca Uranosa, pozbawiając go władzy. Według przepowiedni miał ją w przyszłości stracić przez swoje dziecko, więc pożerał własne potomstwo. Ale w mitologii jest jeszcze druga postać związana z tą planetą – to Hefajstos, bóg kowal. Też brzydki, stary i w dodatku utykający na jedną nogę, ale będący jednocześnie patronem techniki. Saturn w Koziorożcu jest bardziej kronosowy, w Wodniku – hefajstosowy. Można powiedzieć, że ten drugi jest trochę fajniejszy. Dlaczego? Chociaż Hefajstos miał stare opakowanie i nie był kimś w rodzaju milenialsa, który tworzy apki, ale – mimo to – reprezentuje wymiar postępowy. Był konstruktorem, wynalazcą, bliskie mu są kategorie istotne dla postępu cywilizacyjnego: kreatywność, innowacyjność, nowoczesne technologie.

Znak Wodnika jest kwintesencją zmiany, podobnie jak numerologiczna piątka przyświecająca rokowi 2021. Tak. Ostatnio piątkowym rokiem był 2012, w którym według kalendarza Majów miał nastąpić koniec świata. Nie nastąpił, jednak to był ciekawy rok. Do Ryb wszedł Neptun, który jest patronem tego znaku i od tej chwili zaczęły się na świecie mocno manifestować różne lęki. I – można powiedzieć – spełniły się w postaci pandemii. Lata piątkowe są spektakularne, bo dynamiczne.

Jednak czekają nas nie tylko dalsze ograniczenia? Ograniczenia jeszcze zostaną, ale zmienią się nasze reakcje na nie. Niezależnie, co się wydarzy, będziemy wypatrywać zmiany i jej pożądać. Taka jest natura człowieka – nie może za długo funkcjonować w przygnębieniu i restrykcjach. Wojna postu z karnawałem przejawi się w powszechnym pragnieniu, żeby coś się wreszcie ruszyło, puściło, wydarzyło... Po roku 2020, który był niefortunny dla mediów, kultury i sztuki – rok kolejny zapoczątkuje wiele twórczych działań. Za jakiś czas będzie postrzegany jako okres, w którym pojawiło się dużo innowacyjnych i nośnych idei. I tu znów wracamy do Wodnika, który już za chwilę się zaktywizuje. Wejdzie do niego również Jowisz, planeta ekspansji. Kiedy w grudniu 2020 roku utworzy koniunkcję z Saturnem, uruchomi to silne impulsy niosące nadzieję, bo od wieków Wodnik jest jej symbolem. Patronują mu różni herosi, na przykład Prometeusz.

Era Wodnika, o której od dawna się mówi, stała się wersją raju, rozumianego jako lepszy świat, który możemy stworzyć na Ziemi. Wpisują się w to różne nurty ekologiczne, włącznie z aktualnym ruchem wyzwolenia zwierząt. To wszystko są wodnikowe idee, które będą nabierały rozpędu. Za trzy lata do tego znaku wejdzie także Pluton, co zapoczątkuje kolejny etap ery Wodnika.

Jak te nowe wodnikowe idee rozpoznamy? Na polu polityczno-społecznym już niedługo zobaczymy wiele alternatywnych grup, które zajmą się tym, jak ludzie mają porozumiewać się i współpracować w obliczu upadającej demokracji. W relacjach międzyludzkich zaobserwujemy ostateczny zmierzch tradycyjnych modeli, jak na przykład rodziny w klasycznym wydaniu. Jeśli chodzi o technologię, to naukowcy mówią, że jej rozwój w ostatnich latach został zahamowany. Fizycy zaczęli narzekać, że poza falami grawitacyjnymi niewiele się ostatnio mówiło o przełomowych odkryciach. Pod koniec 2024 roku, kiedy Pluton przejdzie do Wodnika, w planach jest uruchomienie pierwszego reaktora termojądrowego, który przyniesie rewolucję w dziedzinie energetyki, czyli wracamy do tematu ekologii.

Wodnik nie działa w stylu dobrodusznych hipisów, poznamy jego mało pacyfistyczne metody. Mam wrażenie, że rok 2021 przyniesie rewoltę podobną do tej z roku 1968. Pewne jej sygnały mogliśmy zauważyć w 2020 roku, ale dopiero teraz nastąpią wielkie zmiany, które zawsze pojawiają się po wielkich kryzysach. Świat nie może już zostać taki, jaki był.

Konieczność zmiany jest dobra dla rozwoju. Jak wykorzystać ten okres dla własnego wzrostu? To wymarzony czas dla kreatywnych osobowości, jeden z lepszych w skali wielu lat. Będzie ogromne zapotrzebowanie na innowacyjne treści w każdej dziedzinie. Warto otworzyć umysły, podążać za śmiałymi wizjami, wychwytywać nadarzające się okazje, bo Wodnik jest z założenia eksperymentatorem. Najwybitniejsi wynalazcy mieli coś z Wodnika, chociażby Edison. Największa rewolucja dotknie edukację na całym świecie, bo szkoła to jedna z najbardziej konserwatywnych instytucji. Kluczem do rozwoju jest myślenie poza schematami, czego powinniśmy się uczyć nie gdzie indziej jak w szkole. Tymczasem szkoły już od dawna nie są kuźniami umysłów, tylko muzeami staroci. Młodzi ludzie je kontestują.

Co powstanie w ich miejsce? Pojawi się potrzeba, żeby nauczyciele byli bardziej trenerami, coachami, przewodnikami. Podążymy w kierunku coachingu, co robił już Sokrates. To słowo nabierze nowego wymiaru. Zaczniemy sobie w końcu zadawać inne pytania, stawiać inne cele. Pojawi się oddolny ferment twórczy, dyskusje na niebywałą skalę. Z punktu widzenia intelektualnego i kulturowego będzie to fascynujące. Ci, którzy nie załapią się na te zmiany, będą jeszcze bardziej się bać i zapadać w bierność.

Może powiemy coś optymistycznego na koniec? Ale wodnikowe proroctwa są pozytywne! Na przykład praca nad sobą przestanie być słowem wytrychem i tematem dla wybrańców, stanie się oczywistą koniecznością. Będziemy musieli na nowo odkryć swoje motywacje, sposoby działania, a renesans i rozwój przeżyją techniki twórczego myślenia. Będziemy musieli zastanowić się nad tym, co mogę zrobić z tego, co mam – chodzi o zasoby, pomysły, doświadczenia. To może być bardzo twórcze zajęcie. Wielu z nas powie sobie, że nie chce już robić kariery za wszelką cenę, tylko pragnie zajmować się czymś fajnym, i to w końcu zrobi. Przy wodnikowych rewolucjach bardzo zmieni się podejście do pieniędzy, bo uwolnimy się od konieczności posiadania. Władca Wodnika – Uran, który już od jakiegoś czasu przebywa w materialnym Byku, pokaże nam, że to nie daje ani szczęścia, ani stabilizacji. O wiele ważniejsza będzie wiedza, elastyczność, kontakty i umiejętności komunikacyjne. To będzie nasza nowa namiętność, tak jak do niedawna pieniądze. Im możliwość wzrostu już się wyczerpała. Odkrywanie tego, co mogę zrobić ze swoim życiem, nie będzie polegało na szukaniu nowej pracy i lepszych zarobków.

Nie myślmy jednak, że czeka nas globalne bezrobocie, ruiny i zgliszcza. Nie. Raczej przygotujmy się na wielkie zamieszanie i chaos. Znajdziemy się jak gdyby w laboratorium szalonego naukowca i będziemy musieli coś odkrywczego wymyślić. Potem wielu z nas powie sobie: „to właśnie w 2021 roku załapałem, jak mam żyć”. Stary sposób życia upada, ale to nie jest koniec świata, to początek, któremu zawsze towarzyszy niepewność jutra. Ona jest zbawienna, bo dla mózgu nie ma nic gorszego niż stagnacja, a na tę w najbliższych miesiącach na szczęście nie możemy liczyć.

Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej. 

Zodiak w 2021 roku. Prognoza Piotra Gibaszewskiego

Ze względu na silne wpływy Wodnika znaki żywiołu i powietrza czeka wiele inspirujących wyzwań. Intelektualne Bliźnięta oraz Wagi doskonale odnajdą się w nowej rzeczywistości, bo są kreatywne i innowacyjne. Powietrzne znaki zyskają, ale niekoniecznie musi pójść im gładko i przyjemnie. Zwłaszcza Wodnik musi liczyć się z trudnościami, gdyż przyjdzie mu przebudować życie od podstaw, a Saturn zagoni go do roboty. Wodnik zaś za przymusem raczej nie przepada. Czym jest znój i obowiązki, doskonale wiedzą Koziorożce, ponieważ planeta ta wędrowała przez ich znak przez ostatnie dwa i pół roku. Ze względu na położenie Plutona Koziorożce, zwłaszcza z trzeciej dekady, będą nadal intensywnie pracować i przechodzić wewnętrzną transformację, polegającą na konfrontacji z sytuacjami wymagającymi odporności psychicznej. Pozostałe poczują się, jakby ktoś zdjął z ich pleców ciężar, a Uran trygonem doda im skrzydeł.

Ze względu na położenie Urana znaki jakości stałej – Skorpiony i Byki odbiorą trudne lekcje. Zgodnie ze swoją naturą lubią stabilizację i przewidywalność, a Uran jest tego zaprzeczeniem. Dlatego staną przed wymagającym wyzwaniem, które będzie zarazem wielką szansą na wyższy poziom życia. Jeśli odważą się na zmianę, rezultat może być spektakularny. Do tej grupy należy także Lew, który ceni sobie wolność, przestrzeń i samorealizację, ale Uran może pomieszać mu szyki. Sprawy nie potoczą się być może tak, jakby sobie tego życzył, ale on i tak będzie wolał zamęt tego roku niż ograniczenia poprzedniego. Jeśli znajdzie nowe obszary ekspresji, będzie z tego czasu i siebie zadowolony, chociaż nie zachowa w pamięci tych przygód jako łatwych. Dotyczy to również Wodnika.

Najlżej procesy przejdą wodne znakiRyby i Raki. Zwłaszcza Ryby mogą liczyć na najmniej dramatyzmu, bo na jakiś czas wkroczy do ich znaku dobrotliwy Jowisz, a Uran nie będzie ich stresował. Ryby od 2012 roku nękane były wpływem Neptuna, który sprawiał, że ususuwał im się grunt pod nogami i przynosił lęki, ale teraz wreszcie odetchną, gdyż Jowisz jest jak promyk nadziei i balsam na ich stargane nerwy. Jeszcze tylko Ryby z ostatniej dekady zmierzą się z niepewnością i wewnętrznym chaosem – prezentem od Neptuna, ich patrona. Raki, które miały przez ostatnie dwa lata wyjątkowo ciężki okres, przez opozycję Saturna z Plutonem, czeka przyjemna chwila oddechu i duże wsparcie dzięki Jowiszowi.

Podobnie jest z Wagami i Baranami, na które te same planety działały kwadraturą i zmuszały do bezwzględnych porządków w życiu. Po wyjściu Saturna z Koziorożca Wagi odzyskają swoją wenusjańską lekkość i radość życia, a Barany dawny wigor i impet. Te dwa znaki mogą liczyć na wewnętrzne poczucie ulgi, ponieważ na zewnątrz sytuacja się wreszcie uspokoi.

Rok zapowiada się nieźle dla znaku ziemskiej Panny, którą Uran i Pluton będą wspierać harmonijnymi trygonami. Jej efektywność, przedsiębiorczość i pracowitość zostaną wynagrodzone, a Uran pobudzi ją do większej innowacyjności i da odwagę do wejścia w życiowe zakręty, które okażą się nad wyraz korzystne. Tylko trzecia dekada Panien może nie czuć jeszcze rozpędu przez opozycję Neptuna. Strzelca zaś czeka spokojny czas, niosący ukojenie. Rewolty ominą go szerokim łukiem, tylko Neptun może wprowadzić niejasność celów, ale też wyłączenie z nurtu zdarzeń. Żywiołowy i dynamiczny Strzelec może zostać nieco zgaszony, ale zyska, jeśli postawi na relaks, medytację i wewnętrzną refleksję.

  1. Moda i uroda

Nowy rok - nowa pielęgnacja. Nietypowe kosmetyki, które warto mieć w swojej kosmetyczce

W nowym roku zmieńmy coś w naszej pielęgnacyjnej rutynie! (Fot. iStock)
W nowym roku zmieńmy coś w naszej pielęgnacyjnej rutynie! (Fot. iStock)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Nowy rok zawsze zwiastuje zmiany. Nie tylko te przełomowe, odmieniające nasze podejście do życia, ale również mniejsze, takie, które dadzą nam chwilę przyjemności. My proponujemy coś prostego - zmiany w codziennej pielęgnacji. Przedstawiamy kosmetyki, które nie zawsze są oczywistym wyborem, a mogą okazać się niezwykle pomocne naszej skórze. 

Jak wygląda rutyna pielęgnacyjna większości z nas? Rano to najczęściej szybkie mycie twarzy, wklepanie kremu i delikatny makijaż. Potem cały dzień biegu, by wieczorem znaleźć chwilę czasu dla siebie i zadbać o nasze ciało. Wtedy przychodzi pora na demakijaż, oczyszczanie, nawilżanie, czasem nawet złuszczanie lub olejowanie. Podstawowe wyposażenie kosmetyczki większości z nas to więc: krem - ten sam od lat, bo najlepiej się sprawdza, coś do demakijażu i oczyszczania - tonik albo płyn micelarny, peeling oraz balsam do ciała. W zależności od pory roku znajdzie się w niej także: zimą - pomadka ochronna i krem do rąk, latem - krem z filtrem i... tyle. A przecież rynek kosmetyczny oferuje setki kosmetyków, którymi mogłybyśmy urozmaicić pielęgnacyjne rytuały tak, by stały się one przyjemniejsze, a przede wszystkim skuteczniejsze i pomagające naszej skórze utrzymać zdrowy wygląd. Nowy rok to więc doskonały czas na przetestowanie kosmetyków, których do tej pory nie używałyśmy. Takich, których, pod wieloma przeróżnymi pretekstami i obawami, bałyśmy się spróbować.

Nie chcemy jednak zachęcać do kompulsywnego kupowania coraz to nowszych kosmetyków, które z czasem okazują się zupełnie niepotrzebne. Wręcz przeciwnie, w nowym roku starajmy się pozbywać złych nawyków, a w zamian wprowadźmy tylko te korzystne. Oto kilka produktów, które w nowym roku urozmaicą rutynę pielęgnacyjną, a jednocześnie przyniosą naszej skórze samą dobroć.

Peeling do rąk

Peeling do rąk Touch Orphica, cena: 59zł/100ml. (Fot. materiały partnera) Peeling do rąk Touch Orphica, cena: 59zł/100ml. (Fot. materiały partnera)

Zimą krem do rąk to podstawa - wie o tym niemal każdy. Mróz, wiatr i zimne powietrze wysuszają i podrażniają dłonie, dlatego bardzo ważne jest ich regularne nawilżenie. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, że krem to nie wszystko, bo dopiero w połączeniu z peelingiem przyniesie skórze dłoni ukojenie i ochronę. Nawilżanie bowiem zawsze powinno być poprzedzone dokładnym złuszczeniem naskórka, również w kwestii skóry dłoni. Świetnie sprawdzi się do tego peeling do rąk Touch Orphica na bazie nasion żurawiny, który pomaga pozbyć się martwego naskórka, odżywia oraz działa uelastyczniająco na suchą, podrażnioną skórę dłoni, nadając jej uczucie gładkości. Jego skład to same naturalne składniki i ekstrakty: lanolina, która nawilża i zmiękcza dłonie, masło shea - kondycjonuje je i wygładza, olej ze słodkich migdałów - zmiękcza i wzmacnia barierę lipidową, a także witamina E i alantoina. To wyjątkowy produkt, który sprawdzi się u każdego, komu kondycja skóry dłoni nie jest obojętna.

Samoopalająca pianka do ciała

Samoopalająca pianka do ciała Body Tones, cena: 119zł/155ml. (Fot. materiały partnera) Samoopalająca pianka do ciała Body Tones, cena: 119zł/155ml. (Fot. materiały partnera)

Wraz ze starym rokiem niech odejdą w niepamięć nasze obawy dotyczące używania samoopalaczy. Bo przecież to najlepszy sposób na utrzymanie naturalnie wyglądającej opalenizny przez cały rok. Z pianką Body Tones jest to dodatkowo dziecinnie proste, bo jej aplikacja jest bardzo łatwa dzięki szybkoschnącej konsystencji. Pianka zapewnia równomierne krycie, nie pozostawia zacieków ani śladów na ubraniach i subtelnie dopasowuje się również do ciemniejszych karnacji. Co więcej, produkt ten nie tylko nadaje skórze delikatny koloryt, ale też pielęgnuje ciało - nawilża, regeneruje i odżywia oraz działa przeciwstarzeniowo. W przeciwieństwie do naturalnych kąpieli słonecznych, nie przyspiesza procesu starzenia się skóry. Dodatkowo zawiera odżywcze ekstrakty roślinne, kwasy tłuszczowe i dobroczynne oleje.

Olejek do włosów

Olejek do włosów Oiltense Halier, cena: 89zł/50ml. (Fot. materiały partnera) Olejek do włosów Oiltense Halier, cena: 89zł/50ml. (Fot. materiały partnera)

W nowym roku podstawową pielęgnację włosów, czyli szampon i odżywkę, warto uzupełnić olejkiem. Dlaczego? Dobroczynne właściwości płynące z olejowania włosów znane są już od setek lat. To właśnie regularne stosowanie olejków wpływa na utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia włosów i ich zdrowej kondycji. Olejek do włosów Oiltense marki Halier to zdecydowany krok w kuracji włosów słabych, matowych i wypadających, których końcówki są skłonne do rozdwajania. Jest to wyjątkowa kompozycja dziesięciu wyselekcjonowanych olejów kosmetycznych, które nawilżają, odżywiają i wygładzają włosy, wspierając jednocześnie kondycję skóry głowy oraz regulując wydzielanie sebum. Olejek ma piękny zapach, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, dlatego nie wpływa na nadmierne przetłuszczanie się włosów. Po umyciu pasma łatwo się rozczesują, są bardziej błyszczące i aksamitnie gładkie.

Pianka do mycia ciała

Pianka do mycia ciała Oh!Tomi, cena: 42,90/250ml. (Fot. materiały partnera) Pianka do mycia ciała Oh!Tomi, cena: 42,90/250ml. (Fot. materiały partnera)

Pianka do mycia ciała zamiast zwykłego żelu pod prysznic? Dlaczego nie! Pianka Oh!Tomi zmienia codzienną pielęgnację w zabawę pełną kolorów i egzotycznych aromatów. Dostępna jest w 6 wersjach o przepięknych zapachach: grejpfrut, truskawka, słońce, tęcza, melon oraz wanilia z pomarańczą. Produkt ten pod wpływem wody tworzy odżywczy mus, który łatwo rozprowadza się po całym ciele. Pianka skutecznie oczyści oraz delikatnie wzmocni i nawilży skórę, a jej wyjątkowe zapachy dodatkowo odprężają, wyciszają, a jednocześnie dodają energii do działania.

Krem pod oczy dla mężczyzn

Krem pod oczy dla mężczyzn Monolit, cena: 59/30ml. (Fot. materiały partnera) Krem pod oczy dla mężczyzn Monolit, cena: 59/30ml. (Fot. materiały partnera)

W nowym roku dbajmy jednak nie tylko o siebie, ale też o naszych mężczyzn. Czas w końcu zmienić nastawienie mężczyzn do kosmetyków i uświadomić im, że jeden produkt z przeznaczeniem "do wszystkiego" to zdecydowanie za mało. Krem pod oczy dla mężczyzn Monolit przynosi dokładnie to, czego potrzebuje skóra mężczyzn - odżywienie i regenerację. W jego składzie znajdziemy olej arganowy, znany ze swoich dobroczynnych właściwości, olej ze słodkich migdałów, przywracający skórze blask i łagodzący podrażnienia, nawilżający i działający przeciwstarzeniowo, a także pantenol (prowitamina B5), który wpływa na zmniejszenie utraty wody przez naskórek oraz sprawia, że skóra jest elastyczna i miękka. Co więcej, krem ma w sobie wyciąg z nasion pigwy, który ma działanie tonizujące, odświeżające i przeciwzmarszczkowe oraz witaminę C, wzmacniającą naskórek.

Peeling antycellulitowy

Peeling antycellulitowy Scratch-coffee-scratch Celloo, cena: 49zł/100ml. (Fot. materiały partnera) Peeling antycellulitowy Scratch-coffee-scratch Celloo, cena: 49zł/100ml. (Fot. materiały partnera)

Peeling do ciała złuszcza martwy naskórek, pobudza i oczyszcza skórę, świetnie przygotowuje do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, a dodatkowo ma genialne działanie antycellulitowe. Dlaczego więc nie wprowadzić go do rutyny pielęgnacyjnej? Peeling kawowy Scratch-coffee-scratch marki Celloo będzie wyborem idealnym. Jego działanie skupia się przede wszystkim na tym, by zmniejszyć widoczność skórki pomarańczowej przy okazji miłego zabiegu, który można wykonać samemu, w zaciszu swojego domu. Już po pierwszym użyciu skóra jest wyczuwalnie gładsza, bardziej sprężysta. W recepturze peelingu mieszają się różne naturalne składniki, wśród których znalazły się: ekstrakt z kawy, cukier, olej z pestek winogron, masło z nasion kakaowca, olej z orzechów makadamii, witamina E czy olej arganowy. Tak skomponowana formuła doskonale wygładza, nawilża i redukuje cellulit.

  1. Styl Życia

Sisu, hygge, niksen, ikigai - sposoby na szczęście i odporność psychiczną z różnych stron świata

Pragniemy, aby nasza psychika była odporna na zawirowania losu i spadki nastroju, a jednocześnie wspierała nas w poszukiwaniu szczęścia i walce ze stresem. (Fot. iStock)
Pragniemy, aby nasza psychika była odporna na zawirowania losu i spadki nastroju, a jednocześnie wspierała nas w poszukiwaniu szczęścia i walce ze stresem. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
W czasach pandemii szukamy różnych sposobów na to, jak wzmocnić naszą psychikę. Pragniemy, aby była odporna na zawirowania losu i spadki nastroju, a jednocześnie wspierała nas w poszukiwaniu szczęścia i walce ze stresem. Poszczególne nacje mają na to swoje recepty. Poznajcie je! 

Sisu - fiński sposób na odporność psychiczną

Fot. iStock Fot. iStock

Sisu podsumowuje fiński charakter i opisuje postawę życiową, którą charakteryzuje hart ducha, niezłomność i umiejętność dostrzeżenia wyzwań w przeszkodach. Jedna z badaczek sisu, Emilia Lahti, definiuje to pojęcie jako zespół cech zapewniających psychiczną twardość i zdolność radzenia sobie z silnym stresem, a jednocześnie umiejętność stawiania czoła przeciwnościom losu, które wydają się niemożliwe do pokonania. Katja Pantzar, dziennikarka, która przeprowadziła się z Kanady do Finlandii, określa sisu jako siłę woli, determinację, żeby się nie poddawać i nie iść na łatwiznę.

Hygge - duński sposób na spokojne życie

Fot. iStock Fot. iStock

Co sprawia, że Duńczycy są uważani za jeden z najbardziej zadowolonych narodów w Europie? Umiejętność cieszenia się prostymi przyjemnościami i spędzanie czasu w gronie najbliższych. Mają nawet na to własne słowo – hygge. Choć próżno szukać jego odpowiednika w słowniku języka polskiego, zdaniem aktorki Marie Tourell Soderberg można uchwycić jego sens w codziennym życiu. W skrócie: hygge to taka przerwa, podczas której zapominasz o tym, co musisz i co powinnaś i po prostu jesteś sobą, tu i teraz.

Lagom - szwedzki sposób na szczęście

Fot. iStock Fot. iStock

Lagom to skandynawski sposób na znalezienie złotego środka, umiejętność określenia, ile wystarczy nam do szczęścia i kiedy powiedzieć „dość”. Słownik szwedzko-polski określa sprawę jasno: lagom to „umiarkowanie, wystarczający, odpowiednia ilość; właśnie tyle, ile trzeba”. Może się to odnosić do liczby pochłoniętych mięsnych pulpetów, temperatury kaloryfera, a także do wysokości zarobków. Lagom to po prostu szwedzki sposób na życie – zamiłowanie do tego, co funkcjonalne, lecz dyskretne, i organiczna wręcz niechęć do przesady. W każdej dziedzinie życia.

Niksen - holenderska sztuka nierobienia niczego

Fot. iStock Fot. iStock

Holenderskie słowo niksen to określenie na chodzenie z głową w chmurach, rozkoszne zbijanie bąków, myślenie o niebieskich migdałach, które nie ma nic wspólnego z nieprzyjemną nudą. Natomiast niejedno je łączy z medytacją – mówi Olga Mecking, autorka książki na temat tego zjawiska. To przede wszystkim nicnierobienie bez powodu. „Bo tak” – jak mówią dzieci. Zgodnie z tą definicją np. oglądanie wiadomości w telewizji nie jest niksen, ale jeśli telewizor jest włączony, a my myślami jesteśmy gdzie indziej – to już jak najbardziej.

Skogluft - norweski sposób na zdrowie i przyjazne wnętrze

Fot. iStock Fot. iStock

Jeśli chcesz niewielkim kosztem sprawić, by twoje mieszanie stało się oazą spokoju, zdrowia i dobrej atmosfery – spodoba ci się koncepcja skogluft (norw. leśne powietrze). To termin stworzony przez JØrna Viumdala, norweskiego inżyniera, który pracuje z roślinami od ponad 30 lat. Kryje się pod nim koncepcja mądra i prosta: chodzi o wprowadzenie do pomieszczeń, w których najczęściej przebywasz, roślin i światła. Konkretnych roślin i konkretnego światła.

Gioia di vivere - włoski sposób na radość życia

Fot. iStock Fot. iStock

W pierwszej połowie 2020 roku nasze serca były z Włochami. Podziwialiśmy ich hart ducha i umiejętność cieszenia się życiem, mimo przeciwieństw. Italianistka Julia Wollner przekonuje, że kilka ich narodowych cech moglibyśmy przyswoić sobie na stałe. Włoski styl życia opiera się na celebrowaniu drobnych gestów, codziennych rytuałach oraz zmysłowym odczuwaniu świata, któremu tak blisko do filozofii mindfulness. To zmysły dostarczają paliwa słynnej włoskiej gioia di vivere, czyli radości życia.

Ikigai - japoński sposób na szczęście

Fot. iStock Fot. iStock

Rób rzeczy dla siebie, a nie dla poklasku. Graj, gdy nikt nie słucha, pisz opowiadania, których nikt nie przeczyta, a satysfakcja wewnętrzna pozwoli ci z radością iść przez życie. Na tym właśnie polega ikigai – mówi Ken Mogi, autor książki „Ikigai, japońska sztuka szczęścia”. Ikigai to słowo określające przyjemności i istotę życia. W dosłownym tłumaczeniu iki znaczy „żyć”, a gai to „powód”. Mówi się, że ikigai to system motywacyjny, dzięki któremu rano wstajemy z łóżka.

Shinrin-yoku – japoński sposób na bliskość z przyrodą

Fot. iStock Fot. iStock

Odkąd pamiętasz, czujesz się w lesie dobrze? Naukowcy na całym świecie od lat udowadniają, że odseparowanie się od dzikiej przyrody nas osłabia. Nie dziwi więc coraz większa popularność warsztatów i terapii opartych na kontakcie z naturą. Jedną z nich jest shinrin-yoku (shinrin to po japońsku „las”, a yoku – „kąpiel”), czyli japońska sztuka kąpieli leśnych, polegająca na zanurzeniu się w lesie wszystkimi zmysłami.

Kintsugi - japoński sposób na życiowe trudności

Fot. iStock Fot. iStock

Kintsugi jest dawną japońską sztuką odbudowy tego, co zostało zniszczone. Gdy uszkodzi się ceramika, mistrzowie kintsugi naprawiają ją, używając złota oraz pozostawiając ślady swoich działań, ponieważ ich zdaniem taki przedmiot jest jednocześnie symbolem kruchości, siły i piękna. Ceramika, tak jak i ludzie, jest krucha, a zarazem mocna i piękna. Tak samo jak nasze życie, może się zniszczyć, jednak można zreperować uszkodzenie, jeśli zna się na to sposób.