1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Ćwiczenia na kręgosłup - jak zlikwidować ból pleców?

Ćwiczenia na kręgosłup - jak zlikwidować ból pleców?

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 11 Zdjęć
Październik jest wymagającym miesiącem. Koniec okresu urlopowego, znów całymi dniami trzeba siedzieć za biurkiem, a potem godzinami stać w korkach. Jak podołać codziennym wyzwaniom? Najpierw zobacz jak dbać o kręgosłup, czyli podstawę sprawnego funkcjonowania.

Praca w domu, na którą jesteśmy teraz skazani, nie służy plecom. Siedzenie przy laptopie na niewygodnym krześle prędzej czy później odbije się na kondycji kręgosłupa. Warto zawczasu o niego zadbać.

Wzmocnij mięśnie

To, co pozwala odciążyć i wzmocnić kręgosłup, to odpowiednio wzmocnione mięśnie głębokie, tzw. mięśnie stabilizujące. Do tej grupy zaliczamy mięśnie dna miednicy, mięsień poprzeczny brzucha oraz mięśnie posturalne: pośladkowe, powierzchowne brzucha. Aby je wzmocnić, do swoich standardowych ćwiczeń dodaj elementy pilatesu lub ćwiczenia równoważne.

Rób przerwy

Pozycja siedząca jest najmniej zdrowa dla kręgosłupa. Zarówno z powodu obciążeń wynikających z ułożenia ciała, jak i bezruchu wpływającego na przykurcz mięśni. Dlatego regularnie zmieniaj pozycję, w której siedzisz. Nie zapomnij o krótkich przerwach. Kręgosłup potrzebuje odpoczynku. Kładź się w ciągu dnia w pozycji horyzontalnej, aby go odciążyć.

Zaplanuj trening

Oto zestaw 8 ćwiczeń na wzmocnienie mięśni pleców:

Na rozgrzewkę ROLLING:

Stań stabilnie, nogi na szerokość bioder. Ugnij lekko kolana i z wydechem, kręg po kręgu zroluj plecy w dół. W dole wyprostuj kolana, wykonaj kilka cykli oddechowych, następnie weź wdech i z wydechem, na lekko zgiętych kolanach, kręg po kręgu podnieś się do pozycji wyjściowej.

Klęk podparty

Pozycja wyjściowa: Dłonie ustawione dokładnie pod barkami, a kolana pod biodrami (w stawach kolanowych i biodrowych kąty proste). Brzuch napięty. Ruch: Powoli unoś i prostuj jedną rękę i przeciwległą nogę (wydech). Przytrzymaj pozycję przez kilka sekund, a następnie, z wydechem, powoli wróć do pozycji wyjściowej. Zmień stronę.

Równowaga

Pozycja wyjściowa: Stań w rozkroku – stopy na szerokość bioder. Ciężar ciała powinien być rozłożony równomiernie między piętę, poduszkę pod paluchem i poduszkę pod małym palcem. Napnij lekko brzuch, wyprostuj plecy i patrz przed siebie. Ruch: Wznieś się na palce i rozłóż ręce na boki (wydech). Weź wdech i z kolejnym wydechem unieś do przodu jedną nogę zgiętą lekko w kolanie. Wytrzymaj przez chwilę i powoli wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz to ćwiczenie z drugą nogą.

Leżenie przodem - wznoszenie rąk i nóg

Pozycja wyjściowa: Połóż się na brzuchu na podłodze lub w poprzek stepu. Stopy i dłonie na podłożu. Ruch: Unieś ręce, tułów i nogi (wydech). Napnij pośladki. Spróbuj rozłożyć ręce na boki. Wróć do pozycji wyjściowej. Ruchy tułowia i kończyn wykonuj na wydechach.

Rozciąganie mięśni brzucha

Pozycja wyjściowa: Leżenie przodem na brzuchu. Ruch: Oprzyj przedramiona na podłodze i powoli, z wydechem, odchylaj do tyłu górną część tułowia do momentu, w którym nic cię nie boli. Biodra przylegają do podłoża.

Podpór przodem

Pozycja wyjściowa: Uklęknij i oprzyj ciało na przedramionach. Ruch: Wspieraj się na przedramionach i wyprostuj nogi tak, by całe ciało tworzyło linię prostą. W górze wykonaj kilka wdechów i wydechów i powoli wróć do pozycji wyjściowej (wydech).

Rozciąganie grzbietu

Pozycja wyjściowa: Klęk podparty, dłonie powinny być ustawione równolegle. Ruch: Schowaj głowę między ręce, a odcinek piersiowy kręgosłupa wypchnij do góry (wydech). Następnie delikatnie skieruj odcinek piersiowy w stronę podłogi, unosząc głowę do góry.

 

Rozciąganie zginacza stawu biodrowo-lędźwiowego Pozycja wyjściowa: Połóż się na plecach, wyprostuj nogi, ręce wzdłuż ciała. Ruch: Powoli, obiema rękami przyciągnij jedno kolano do klatki piersiowej. Wytrzymaj w tej pozycji kilka sekund.

Skręt miednicy w leżeniu tyłem

Pozycja wyjściowa: Połóż się na plecach. Jedna noga zgięta, stopa przy drugim kolanie. Ruch: Połóż przeciwległą rękę na kolanie nogi zgiętej i z wydechem delikatnie kieruj kolano w stronę podłogi tak, jakbyś nakrywała się nogą. Drugą rękę wyciągnij do boku i skręć głowę w jej kierunku.

Relaks

Przyjmij wygodną pozycję. Jeśli leżysz na plecach, ugnij nogi w kolanach lub oprzyj je o krzesło, by były wyżej. Zamknij oczy, wykonaj głęboki wdech i wydech. Pomyśl o czymś przyjemnym, o swojej pasji, hobby, przypomnij sobie jakieś pozytywne wydarzenie z przeszłości. Co wtedy robiłaś? Jak się czułaś? Jakie emocje ci towarzyszyły? Zrelaksuj się. Otwórz oczy. Gdzie w obecnym czasie możesz wykorzystać te umiejętności i wzbudzić w sobie te pozytywne emocje?

Paulina Brzózka: coach, szkoleniowiec, instruktorka fitness, pasjonatka sportu, współautorka książki „Fitness dla kobiet”.

Ilustracje do ćwiczeń: Ada Kujawa

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Technika Bowena - manualna terapia ciała, sposób na napięcia wywołane długotrwałym stresem

Technika Bowena skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. (Fot. iStock)
Technika Bowena skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Metoda skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. Technika Bowena polega na wykonywaniu charakterystycznych, delikatnych, ale bardzo dokładnych ruchów, zwanych chwytami

.

Pierwszy raz natknęłam się na wzmiankę o technice Bowena, rodzaju manualnej terapii ciała, w Internecie: jedno z warszawskich centrów medycyny naturalnej reklamowało ją słowami: „pomoże praktycznie na wszystko”. Z doświadczenia wiem, że jak coś pomaga na wszystko, to nie pomaga na nic, ale postanowiłam spróbować. Ostatnio źle sypiałam…

Na co pomaga technika Bowena?

Udałam się do Beaty Jańczuk, specjalizującej się w tej metodzie. Z uśmiechem odnosi się do hasła reklamowego. – Pomaga prawie na wszystko – prostuje i zaczyna wyliczać. Technika Bowena jest doskonałym sposobem na napięcia wywołane długotrwałym stresem (często ich już nie czujemy, bo nasze ciało stopniowo się usztywniało, ale są i uniemożliwiają powrót do równowagi), reguluje apetyt i układ hormonalny, likwiduje migreny. Sprawia, że miesiączki przestają się wiązać z cierpieniem. Pomaga na wszelkie dolegliwości związane z przeciążonym siedzącym trybem życia aparatem mięśniowym i układem kostnym. Zespół jelita nadwrażliwego leczy wręcz spektakularnie. Pomaga przy problemach z wypróżnianiem, świetnie reguluje pracę układu pokarmowego. Znosi bezsenność, zmniejsza alergie, wspomaga leczenie niepłodności. „A nadwaga?” – chcę wiedzieć. Jak większość kobiet, wciąż jestem na jakiejś diecie… – Układ nerwowy zarządza metabolizmem. Pracując z nim, powodujemy wyciszenie układu trawiennego – uspokaja mnie terapeutka. Mówi, że można oczywiście wykonać zabieg ogólnie wzmacniający, o którym pierwotnie myślałam, ale lepiej celować w konkretny problem. Wtedy terapia jest skuteczniejsza. Decyduję się więc ostatecznie na walkę z dodatkowymi kilogramami…

Najpierw jednak muszę wypełnić ankietę i odpowiedzieć na szereg pytań dotyczących mojej kondycji i przebytych chorób. Beata Jańczuk uspokaja mnie, że nawet jeśli pacjent zapomni o jakimś schorzeniu, terapeuta wyciągnie własne wnioski: – Patrzę, jak człowiek stoi, chodzi, siada; czy gdzieś się przekrzywia, w jaki sposób mówi. Wszystko jest dla mnie źródłem informacji. Czasem kilka zdań wystarczy, by się zorientować, że ktoś ma w gardle węzeł, który tłumi jego głos, zmienia ton. To się przekłada na płytkie, szybkie oddechy i niedotlenienie całego organizmu albo na schorzenia tarczycy, którą takie zaciśnięcie w okolicy gardła tłamsi i zadusza. Podkrążone oczy mogą wskazywać na niewydolne nerki. Ale może to też być tylko nieprzespana noc.

Przebieg zabiegu

Zaczynamy zabieg. Pani Beata unosi ręcznik, którym jestem przykryta, odsłania moje nogi. Czuję, że zostałam złapana za okolice kostek, najpierw w jednej, potem drugiej nodze. Chwyt jest przyjemny, ale zdecydowany. Trwa sekundę, półtorej i dłonie oddalają się. Teraz czuję kolejny, tym razem w okolicy kolan – i jeszcze jeden, po zewnętrznej stronie uda. I ręcznik wędruje z powrotem na miejsce. Teraz poczekamy chwilę, damy organizmowi czas na reakcję – mówi terapeutka i tłumaczy: – Zabieg polega na zastosowaniu serii tzw. chwytów, w różnych sekwencjach. Poprzez dotyk dostarczamy ciału impuls terapeutyczny, który wędruje do mózgu. Każdy chwyt musi być wykonany bardzo precyzyjnie w konkretnym miejscu, nawet dłonie muszą być ułożone w odpowiedni sposób.

A jeśli będzie inaczej? Jeśli terapeuta dotknie centymetr dalej niż trzeba? Wtedy chwyt nie da efektu lub spowoduje inny niż pożądany. Precyzja jest warunkiem powodzenia zabiegu. Z tego powodu pracujący techniką Bowena są szczegółowo przygotowywani (sam kurs ma kilka stopni, pomiędzy kolejnymi trzeba odbyć sporą ilość praktyk, a końcowy certyfikat wydaje Instytut Bowena w Australii).

Czyli masażu nie będzie? I zabieg polega tylko na kilku dotknięciach? – Owszem – potwierdza Beata Jańczuk i widząc moje zaskoczenie (a nawet delikatne rozczarowanie), wyjaśnia. – Jestem do takich reakcji przyzwyczajona, większość moich pacjentów jest „wychowana” na masażach. Technika Bowena bardzo się od masażu różni. Tutaj nie chodzi o to, żeby dotknąć pacjenta wszędzie – tylko tam, gdzie trzeba. Pobudzić organizm do samonaprawy, samoregeneracji, powrotu do własnej, naturalnej harmonii. To działa jak efekt domina: każdy chwyt daje impuls, który płynie dalej, uruchamiając po drodze kolejne – i przez ciało wędruje lawina informacji. Ale uwaga – chwytów nie może być za dużo! Bo choć dotyk jest delikatny, to impuls wysyłany do systemu nerwowego potrafi być bardzo silny, a wyodrębniony może „wybrzmieć”, skuteczniej zadziałać.

Z szacunkiem dla kręgosłupa

Terapeutka znów podnosi ręcznik i dotyka mnie w kilku miejscach: wzdłuż kręgosłupa, w okolicy łopatek, niedaleko szyi. Przykrywa mnie i wychodzi z pokoju. Daje mi czas, by wsłuchać się w ciało, w jego reakcje. Prosi też, by opowiedzieć jej o wszystkich odczuciach, nawet najlżejszych, jak mrowienie w kończynach, poczucie ciężkości, jakiś ból, który się gdzieś błąka, a nawet… burczenie w brzuchu! Mój właśnie burczy, a przecież niedawno jadłam. Ale to podobno jest związane z działaniem sympatycznego układu nerwowego. Czuję, jak rozluźniają się moje ramiona. Myślałam, że jestem odprężona, ale dopiero teraz zaczynają naprawdę swobodnie opadać. Gdy terapeutka wraca, pytam, czy jeśli ktoś ma czystą, zdrową pamięć komórkową, to też potrzebuje takich zabiegów. – Jak najbardziej – mówi Beata Jańczuk. – Naszym ciałom brak dziś silnego impulsu samoleczenia. Trochę nie nadążamy za współczesnymi czasami: tempem życia, zmianą sposobu odżywiania, ilością chemii wokół nas. Organizm stara się uporać ze skutkami postępu cywilizacyjnego, a naprawę konkretnych narządów odkłada na później. Trzeba go do tego procesu nakłonić. A kiedy już to zrobimy, ciało samo wybierze, gdzie zacznie naprawę. Z reguły zaczyna tam, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna.

Teraz leżę na brzuchu. Terapeutka prosi o nabranie powietrza i podczas wydechu uciska mnie poniżej żeber. Z prawej, z lewej; z prawej, z lewej. Przenosi dłonie na ramiona, śmiesznie układając palce, i wykonuje nimi skomplikowany gest. Odczekuje parę minut. Teraz lekko unosi moją głowę, uciskając palcami miejsca u nasady czaszki. Bardzo to przyjemne… Ale trwa tylko przez chwilę, bo przychodzi pora na twarz – tutaj czekają mnie dwa kolejne chwyty. Znów chwila przerwy. Potem jeszcze jeden chwyt i… koniec! Ale pani Beata prosi, żebym od razu nie wstawała. Lepiej poleżeć chwilę, dopiero potem powoli, ostrożnie i z miłością unieść ciało. Pokazuje, jak to zrobić prawidłowo, z szacunkiem dla kręgosłupa. O rety, całe życie źle wstawałam!

Czas na przetrwanie impulsów

Kiedy kolejny zabieg? Za tydzień. Trzeba dać organizmowi czas na „przetrawienie” impulsów, które dostał. Ile będzie wizyt? Tego się nie da określić. Zależy, w jakim stanie jest organizm, jak będę reagować. Jeśli ktoś jest ogólnie zdrowy, warto wykonać zabieg raz w miesiącu – w celu dostrojenia organizmu do prawidłowych częstotliwości. Beata Jańczuk zaznacza: – W ciągu tygodnia między zabiegami proszę nie uprawiać intensywnego sportu, wskazane są natomiast spacery. Dobrze też unikać mocnych używek. I dużo pić, małymi łykami – to pomaga w detoksykacji.

Po dwóch zabiegach mogę już śmiało powiedzieć, że widzę efekty. Jednym z nich jest mniejszy apetyt: przestałam się tak żarłocznie rzucać na czekoladę. W ogóle jakoś mniej mi się chce słodyczy. Drugi – to lepszy sen. Zapadam się w poduszkę i zasypiam jak kamień – a wcześniej różnie bywało. Środki przeciwbólowe schowałam głęboko do szuflady – choć przez kilka dni po pierwszym zabiegu pobolewała mnie głowa. Ale to podobno normalne: organizm się przestraja, więc mogą pojawić się tego typu efekty uboczne. Zaczęło mi też być niewygodnie w starej, przekrzywionej pozycji przed komputerem. To dobry znak: ciało samo wymusza zmianę postawy. Zwyczajnie nie pozwala mi siedzieć w szkodliwej pozycji. Cieszę się, że mam z nim kontakt.

  1. Zdrowie

Naturalne sposoby na bóle kręgosłupa

Obecnie coraz młodsi uskarżają się na kręgosłup. Wynika to z przepracowania, stresu, niewłaściwej diety i pozycji siedzącej. (Fot. iStock)
Obecnie coraz młodsi uskarżają się na kręgosłup. Wynika to z przepracowania, stresu, niewłaściwej diety i pozycji siedzącej. (Fot. iStock)
Na ogół przypominamy sobie o nim dopiero wtedy, gdy zaczyna boleć. Potem przypominamy sobie znowu, kiedy przestają działać przeciwbólowe i przeciwzapalne leki… A potem? – przeczytajcie, dlaczego nie warto realizować takiego scenariusza.

Dr Marek Bardadyn, naturoterapeuta

Dzięki temu, że kręgosłup składa się z kręgów, łączących je stawów i mięśni, może być odpowiednio sztywny (by sprostać obciążeniom, jakim podlega) oraz elastyczny (by zapewnić nam swobodę ruchu). Ale jeżeli choć jeden z tych elementów zawodzi, pojawiają się bóle pleców i problemy z poruszaniem się. Gdy doskwiera odcinek szyjny, oprócz napięcia mięśni w tym rejonie mogą występować bóle i zawroty głowy, drętwienie rąk (zwłaszcza w nocy). Wtedy najlepiej sięgnąć po Gelsemium – doskonale rozluźnia mięśnie decydujące o stabilności i prawidłowej ruchomości tego fragmentu kręgosłupa, usuwając przykre objawy.

Jeśli problemy dotyczą odcinka piersiowego, zalecam Ranunculus. Z kolei uporczywe bóle w dolnym odcinku oraz rwa kulszowa i zaburzenia czucia w nogach wymagają zastosowania Rhus toxicodendron.

Jeżeli dolegliwości pojawiają się w wyniku urazu lub przeciążenia kręgosłupa dźwiganiem, ulgę przyniesie Arnica. Bardzo skuteczne jest równoczesne stosowanie tego leku w postaci doustnych granulek i homeopatycznej maści (rano i wieczorem wcieramy w bolące miejsca).

Często problemy z kręgosłupem są efektem przewlekłych niedoborów składników mineralnych w diecie, które doprowadzają do osłabienia struktury kości i stawów, a w konsekwencji do osteoporozy i patologicznej łamliwości kręgów. Silicea czy Calcium fluoratum pomogą szybko uzupełnić braki cennych pierwiastków.

Pitne minerały Dieta bogata w wapń i inne makro i mikroelementy to podstawa. Dlatego zalecam Eliksir Biały (miksujemy: 200 ml mleka ryżowego lub sojowego, po pół banana, figi, łyżeczki zarodków pszennych i łyżeczki melasy trzcinowej). Ten zaledwie 200-kaloryczny świeży koktajl wypijany zamiast kolacji ułatwia też chudnięcie. A utrata zbędnych kilogramów także sprzyja walce z dolegliwościami kręgosłupa.

Dr n. med. Ocz Batyn, specjalista chorób wewnętrznych i medycyny orientalnej

Najczęściej krążki międzykręgowe (tzw. dyski) ponoszą winę za nasze cierpienia. Ich przeciążenie, wysychanie, wysuwanie się powoduje dyskopatię. A gdy trwa to dłużej, mogą dołączyć inne schorzenia, także narządów wewnętrznych. Np. uszkodzony odcinek szyjny nierzadko prowadzi do chorób płuc czy serca. Problemy z odcinkiem piersiowym odbijają się na żołądku, wątrobie, a z lędźwiowym – m.in. na nerkach oraz narządach rodnych (sprzyjają mięśniakom macicy, torbielom jajników, zapaleniu przydatków i nadżerkom szyjki macicy). Bywa też odwrotnie: np. przewlekłe kłopoty z pęcherzem niekorzystnie wpływają na część lędźwiową kręgosłupa.

Obecnie coraz młodsi uskarżają się na kręgosłup. Wynika to z przepracowania, stresu, niewłaściwej diety i pozycji siedzącej. Musimy nauczyć się – choć wiem, że to niełatwe – że gdy organizm mówi „stop”, nie wolno dłużej pracować. Sensowny odpoczynek pomaga zniwelować stres. Jeśli pracujemy za biurkiem, odpoczywajmy w ruchu. Jeżeli pół dnia nosimy ciężary, wybierzmy się na spacer lub poleżmy na kanapie. Zachęcam też do spotkań z przyjaciółmi, oglądania komedii, meczów itd.

W diecie najważniejsza zasada to ograniczenie nabiału, bo niekorzystnie wpływa na tkankę łączną. Wyjątkiem jest rwa kulszowa, którą produkty mleczne łagodzą (zaostrzają zaś dania ostro przyprawione). Polecam kasze, energetyzujące zupy z imbirem, kardamonem oraz warzywa na ciepło. Doskonale działa też herbata z gałką muszkatołową, goździkami i kardamonem. Te przyprawy w ogóle warto dodawać do jedzenia. Jeśli dolegliwości dotyczą pasa biodrowego, wskazane są pokarmy słodkie (rodzynki!) oraz gorące zupy na kolację.

Radzę też regularnie korzystać z akupunktury (może zlikwidować rwę kulszową), akupresury oraz termoterapii. Zabiegi te także łagodzą stres, poprawiają przepływ energii w organizmie, wspomagają krążenie krwi i uelastyczniają tkankę łączną.

Ciepło, cieplej… Kręgosłup nie lubi wilgoci i chłodu. Zawsze osłaniajmy plecy przed przeciągami. Osobom mającym problemy z kręgosłupem odradzam urlop w rejonach wilgotnych, np. na Mazurach, oraz pływanie, które wcale nie jest tak korzystne, jak się powszechnie uważa. Co prawda pływając kraulem czy na plecach, wzmacniamy mięśnie pleców (pomagają utrzymać kręgosłup w prawidłowej pozycji), ale już nieumiejętna „żabka” może pogłębić jego wady. Dodatkowo woda ochładza organizm, co jest niekorzystne dla tkanki kostnej i łącznej.

Dr Partap S. Chauhan, specjalista medycyny ajurwedyjskiej 

Kręgosłup chroni rdzeń kręgowy, który bierze swój początek w mózgu. Układ nerwowy jest w głównej mierze sterowany przez doshę (energię) vata, która odpowiada m.in. za przepływ impulsów nerwowych. Z kolei dosha kapha odpowiada za „poślizg” pomiędzy kręgami, co minimalizuje tarcie podczas ruchu. Niezdrowy tryb życia, jaki teraz większość z nas prowadzi, sprzyja kumulowaniu toksyn w organizmie. Odłożone w stawach kręgosłupa i mięśniach do niego przylegających blokują przepływ vata. W efekcie pojawiają się problemy z odżywieniem kręgosłupa, co skutkuje dalszymi zmianami degeneracyjnymi. Sztywność mięśni kręgosłupa i uciskanie nerwów powodują ból pleców. Potęguje się on podczas chodzenia i wysiłku fizycznego i często promieniuje do ramion i nóg. Jeśli w porę nie zadbamy o siebie, dolegliwości mogą się pogłębiać nawet do trwałej utraty czucia w kończynach. Warto wiedzieć, że chory kręgosłup powoduje także osłabienie fizyczne, zmęczenie, rozdrażnienie, napięcie mentalne, depresję i brak koordynacji ruchowej.

Ajurweda zaleca odtruwające zioła i zabiegi. Dobre rezultaty daje Panchakarma, na którą składa się kilka procedur, m.in. masaż olejowy; swedan, czyli rodzaj sauny; oraz ziołowa lewatywa. Ulgę w cierpieniu przynosi też zakładanie na chore miejsce specjalnej opaski z lepkiej, dobrze przylegającej do ciała substancji (np. ciasto z mąki), którą wypełnia się gorącym olejem ziołowym. Wszystkie zabiegi powinny być wykonywane przez doświadczonego lekarza ajurwedy.

Co robić w domu Świeżo starty imbir i czosnek (po łyżeczce) wymieszać ze 100 ml oleju sezamowego i wolno podgrzewać. Po zagotowaniu przefiltrować przez gazę i przelać do szklanej buteleczki. Wcierać płyn w bolące miejsce raz dziennie i nakładać rozgrzewający kompres na 10–15 minut.

  1. Zdrowie

Jak dbać o nerki i płuca?

Ilustracja: iStock
Ilustracja: iStock
Nerki lubią ciepło, a płuca dobre otoczenie. Co to dokładnie oznacza – wyjaśnia Alicja Kowalska-Dorscheid, specjalistka i praktyk Tradycyjnej Medycyny Chińskiej.

Nerki lubią ciepło

Szczególnie chrońmy dolną część pleców, bo właśnie tam znajduje się centrum naszej witalności. Najczęściej jednak zimno doprowadzamy do organizmu sami – jemy za dużo oziębiających i wprowadzających wilgoć produktów. Zatem starajmy się jeść regularnie, w spokoju, najlepiej trzy ciepłe posiłki dziennie. Urozmaicone, bo jednorodne diety i głodówki nie sprzyjają nerkom. Bardzo wskazane są długo gotowane zupy. Nerkom przypisany jest smak słony, zatem z soli nie rezygnujmy, ale pamiętajmy, że w nadmiarze oziębia.

Dieta dla nerek: mięso z kurczaka, wołowina, jagnięcina, baranina, dziczyzna; jęczmień, kukurydza, orkisz, owies, słodki ryż – najlepiej prażone, przyrządzane bez tłuszczu; cebula, dynia, fasola, groch, kapusty wszelkiego rodzaju, kasztany jadalne, por, soczewica, ziemniaki; z przypraw cynamon, owoce jałowca, kminek, koper, kolendra, oregano, wanilia; ostre przyprawy, takie jak czosnek (w niewielkich ilościach), goździki, imbir, pieprz, rozmaryn i tymianek (suszone); świeże przyprawy – pietruszka, szczypiorek, tymianek, szałwia; z ryb i owoców morza: okoń, pstrąg i kraby; niewielkie ilości sera owczego i koziego; suszone owoce – morele, rodzynki, orzechy włoskie, nasiona słonecznika, herbata z anyżu, imbiru, lukrecji; niewielka ilość czerwonego wina.

Czego unikać? Wszystkiego z zamrażarki; surowych oziębiających warzyw i owoców, takich jak ogórki, pomidory, sałaty, owoce cytrusowe; mleka i kwaśnych przetworów mlecznych, wprowadzających także niepotrzebną wilgoć do naszego organizmu; mocno solonych potraw i wędlin; alg; cukru; ostrych i gorących przypraw – pieprzu cayenne, chili, suszonego imbiru, pimentu, tabasco; energetycznie zimnych napojów, takich jak czarna i zielona herbata, woda mineralna, herbata miętowa.

Wybrane zioła wzmacniające Yang nerek: kłącze tataraku, ziele i ziarno owsa, kora cynamonowca cejlońskiego, ziele dziurawca, owoc jałowca, korzeń lubczyku, ziele rukwi wodnej, korzeń żeń-szenia, liść rozmarynu, ziele tymianku, nasiona kozieradki pospolitej, kłącze imbiru.

Płuca w dobrym otoczeniu

Gdy nasze Qi płuc jest osłabione, musimy zadbać o czystość. A gdy brakuje im energii Yang – o nawilżanie powietrza pomieszczeń, w których przebywamy. Rozpoznamy to po suchej skórze, wysuszonych śluzówkach, suchym kaszlu. Mogą nam w tym pomóc akwaria, rośliny, nawilżacze powietrza i inhalacje wodne, mokry ręcznik na kaloryferach. Przy alergiach zakłócających oddech pomocne są ćwiczenia oddechowe. Świadomy i pełny oddech wzmacnia nasze płuca, rozprowadza energię Qi po całym ciele. Odpręża, łagodząc tym samym napięcia, redukuje bóle. Należy też pamiętać, że płucom szkodzi długie siedzenie w pochylonej pozycji przy biurku – Qi oddechu może być w ten sposób zakłócone.

Dieta dla płuc: regularne, ciepłe posiłki; kukurydza, orkisz, owies, ryż; mięso z kurczaka, indyka i wołowina; karp, okoń, pstrąg; dynia, cebula (bardzo dobrze robi sok z cebuli); chrzan, czosnek, groch, imbir, wszystkie rodzaje kapusty, marchew, por, soczewica, ziemniaki; świeże zioła; cynamon, goździki, jałowiec, kminek, kolendra, kurkuma, gałka muszkatołowa, oregano, szafran, tymianek, rozmaryn, wanilia; migdały, orzechy włoskie, orzeszki ziemne, nasiona słonecznika, sezam; czereśnie, słodkie jabłka, winogrona; nieduże ilości alkoholu do gotowania; herbata z lukrecji, anyżu, kminku. Do płuc przynależy smak ostry, który w niewielkich ilościach działa korzystnie, w zbyt dużych – uszkadza energię płuc i jelita grubego.

Czego unikać? Zimnych energetycznie owoców cytrusowych, kiwi; także pomidorów, ogórków, sałat; produkujących śluz bananów, lodów i mrożonek; wszystkiego, co ma powiązania z cukrem; białej mąki; produktów mlecznych z wyjątkiem wzmacniającego płuca masła; produktów z soi; wieprzowiny; miętowej i zielonej herbaty, wody mineralnej.

Wybrane zioła wzmacniające Qi i Yang płuc: korzeń arcydzięgla, bylica estragonu, kłącze ostryżu długiego, ziele skrzypu, korzeń lukrecji, liść bluszczu, korzeń omanu wielkiego, korzeń lubczyku, ziele rukwi wodnej, korzeń żeń-szenia, liść rozmarynu, ziele tymianku, liść podbiału, kłącze imbiru, kwiat dziewanny.

Alicja Kowalska Dorscheid, specjalistka i praktyk Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Ukończyła Instytut für Phytotherapie oraz Heilpraktikerschule w Berlinie, gdzie zdobyła kompleksową wiedzę m.in. na temat ziołolecznictwa, diagnozy z tęczówki oka i homeopatii. Mieszka w Berlinie, prowadzi prywatną praktykę.

  1. Zdrowie

Oczyszczanie? Naturalnie!

Trzeba pić wodę, aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie. (Fot. iStock)
Trzeba pić wodę, aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie. (Fot. iStock)
Wiosną wszyscy chcemy się oczyszczać. Detoksykować. Rozważamy głodówki, niekiedy kuriozalne diety. Chcemy łyknąć pigułkę, ewentualnie wypić jakiś napar i mieć to oczyszczenie za sobą.

W duchu miłości do naszego ciała i wiary w moc organizmu oraz jedzenia zaproponuję jednak oczyszczanie spokojniejsze. Warto sobie przypomnieć, że nasze ciała są teoretycznie samowystarczalne. Wiadomo – czasem sami im szkodzimy aż nadto, pijąc alkohol, paląc, zjadając za dużo leków lub suplementów diety. Generalnie jednak ludzki organizm jest w stanie oczyścić się z większości szkodliwych substancji (chyba że przesadzimy z dawką). Ale ja dziś zajmę się normalnym życiem przeciętnego człowieka. Tych, którzy zjedli muchomora, odsyłam w trybie pilnym do lekarza.

Za oczyszczanie odpowiadają nerki oraz wątroba – choć i poprzez jelita pozbywamy się części niechcianych składników. Wątroba pełni w naszym organizmie kilka funkcji – tu zajmę się jedynie tematem filtrowania. 80 proc. krwi, która trafia do wątroby, dopływa żyłą wrotną (pozostałe 20 proc. pochodzi z tętnicy wątrobowej). To właśnie w żyle wrotnej są i składniki wchłonięte w przewodzie pokarmowym, i te „zebrane” z narządów. Co można, zostanie zneutralizowane, rozłożone i unieszkodliwione, po czym trafi ponownie do krwi, a z nią z kolei do nerek. One między innymi tworzą mocz. To nie tylko sposób na pozbycie się nadmiaru wody, tak również usuwane są z organizmu metabolity. Osocze krwi przepływającej przez naczynia włosowate kłębuszków nerkowych jest filtrowane, a co w organizmie niepotrzebne, trafia do ich środka (światła, jak to się fachowo nazywa) w związku z różnicą ciśnień. Część substancji transportowana jest jeszcze w mechanizmie pinocytozy (przenoszenie pojedynczych substancji). Dlatego tak zachęcam do picia wody oraz do radości wynikającej z siusiania. Im częściej, tym lepiej!

Ale to nie koniec. Błonnik w jelitach wiąże różne niepotrzebne nam substancje – załatwiając się, wydalamy je z organizmu. Dlatego należy pić wodę (tak, wiem, znowu to samo), aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Pamiętajmy o tym, że każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie! I jedzmy warzywa, pełnoziarniste produkty zbożowe i rośliny strączkowe. To powtarzane kolejny raz zalecenie, ale jakże ważne. One dostarczają nam antyoksydantów, które także chronią organizm przed szkodliwymi substancjami!

Dodam jeszcze do listy ruch. Dla detoksu, a i owszem! Jeżeli pobudzimy limfę w organizmie (uprawiając aktywność fizyczną, masując ciało czy chociażby szczotkując je), to również przyspieszy pozbycie się tego, co szkodliwe. Ruch pomaga w oczyszczaniu organizmu także poprzez zwiększenie wydzielania potu, wraz z którym wydalane będą niepożądane substancje.

A na koniec zasugeruję, że może warto zrobić sobie rachunek sumienia. I zastanowić się, z czego chcemy się oczyścić. Dobrze przeprowadzić analizę własnych poczynań i przyzwyczajeń. Ile z rzeczy, które jadamy, to produkty wysokoprzetworzone, w których składzie znajdują się barwniki, aromaty, konserwanty? To ich właśnie powinniśmy unikać – szczególnie w okresie detoksykacji.
Proszę, sprzątajmy nasze ciała, ale delikatnie, powoli, bez brutalnych działań. 

Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna, psychodietetyczka. Autorka bloga kachblazejewska.pl, współautorka książki „Kobiety bez diety. Rozmowy bez retuszu”, Burda Media Polska.