1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Bezsenność - dlaczego na nią cierpimy?

Bezsenność - dlaczego na nią cierpimy?

Bezsenność to obecnie rodzaj epidemii. Stres, sztuczne oświetlenie, mało ruchu – wiele elementów przyczynia się do problemów ze snem. (fot. Getty Images/ Gallo Images)
Bezsenność to obecnie rodzaj epidemii. Stres, sztuczne oświetlenie, mało ruchu – wiele elementów przyczynia się do problemów ze snem. (fot. Getty Images/ Gallo Images)
Źle śpimy. Albo nie śpimy. Przyczyny? Nie umiemy się wyciszać, mamy rozregulowany rytm dobowy. I mało się ruszamy. – Wiele osób choruje nie na bezsenność, ale na bezczynność fizyczną – mówi dr hab. Adam Wichniak zajmujący się medycyną snu.

Mamy epidemię bezsenności?
Myślę, że można tak powiedzieć. Bezsenność stała się dziś chorobą powszechną. Problemy ze snem mają nastolatkowie – młodzi dorośli – kiedyś w tych grupach bezsenność występowała rzadko, teraz narasta wręcz lawinowo. Ba, dotyczy także dzieci. Czyli tych, którzy powinni dobrze spać, a z różnych powodów spać nie mogą.

Pogadajmy w takim razie o tych powodach.
I tu też jest zmiana. Dziś to nie jest głównie problem medyczny, przynajmniej na początku, ale przede wszystkim styl życia.

Czyli?
Styl pracy. Ogromne tempo. Przetwarzanie non stop dużych ilości informacji. Skupienie uwagi przez cały dzień. Przeciąganie okresów aktywności zawodowej do późnych godzin. Nieregularny – już u ponad 20 proc. osób aktywnych zawodowo – czas pracy i, najczęściej, nieregularny sen.

Do tego styl życia, czyli uczestnictwo, wręcz uzależnienie od mediów społecznościowych, w ogóle od informacji, smarfton, komputer, pilot od telewizora, w tym telewizorze 60 kanałów, kanały są przełączane, skanowane, przez co wzmacniamy funkcje uwagi – a to nic innego jak czuwanie, czyli rozbudzenie poznawcze mózgu. Z drugiej strony – mało jest tego, co mózg wycisza. Odprężenia, a przede wszystkim wysiłku fizycznego. Najlepszy jest szybki marsz w świetle dziennym, na powietrzu. Wtedy realizujemy dwa cele: ruch i wzmocnienie odpowiedniego rytmu dobowego. To dziś ogromny problem, można powiedzieć, że wiele osób choruje nie na bezsenność, ale na bezczynność fizyczną.

Zwolnić tempo, więcej się ruszać. Wystarczy?
Problemem jest też ekspozycja na światło – zbyt niska w ciągu dnia, zbyt silna wieczorem i w nocy. Optymalnie byłoby, gdybyśmy więcej przebywali w świetle naturalnym, a jeśli się nie da, bo większość z nas pracuje pod dachem, to chociaż doświetlali się białym światłem. Tymczasem większość z nas spędza całe dnie w zbyt ciemnych pomieszczeniach, a wieczór w świetle sztucznym. Rytm snu i tak jest już słaby z powodu braku regularności: posiłków, aktywności, weekendowego odsypiania. Jeśli do tego dojdzie zła ekspozycja na światło, które jest głównym synchronizatorem dla rytmu dobowego, nasz zegar biologiczny, czyli jądro nadskrzyżowaniowe w podwzgórzu, ulegnie zakłóceniu. Bezsenność krótkotrwała przejdzie w przewlekłą, taką, która trwa dłużej niż trzy miesiące. A to już nie jest łatwe do leczenia.

Telefon, laptop, telewizor w sypialni – to, jak rozumiem, nie są dobre pomysły?
Zdecydowanie nie są. Z dwóch powodów. Po pierwsze, nie znam ludzi, którzy w komputerze czy telefonie wyszukiwaliby rzeczy dla siebie nudne. A jeśli wyszukują ciekawe, to się rozbudzają. Bo się na tym koncentrują, mózg zachęcany jest do pracy, do tego skaczą między treściami, stronami, kanałami, aplikacjami. Czyli stymulują przerzutność, pojemność, podzielność i utrzymanie uwagi – wszystkie funkcje uwagowe pracują. A uwaga to czuwanie. Nie wyłączamy mózgu, cały czas go angażujemy. A po drugie, światło. Światło niebieskie, z ekranów. Nawet jak nam się wydaje, że jest czerwone, bo nałożyliśmy filtr czy mamy nowoczesną żarówkę, to niebieskie światło tam jest, tylko ukryte. W dodatku, czego nie odbieramy świadomie, jest to światło pulsujące. Męczy, a wieczorem w ogóle nie powinno go być. Spotkanie tych dwóch czynników – czyli rozbudzenia poznawczego i rozbudzenia biologicznego światłem – powoduje, że sen nie przychodzi. Dodajmy jeszcze, że, jak mówią statystyki, ci, którzy korzystają z urządzeń ekranowych powyżej dwóch godzin dziennie, mało się ruszają. A powyżej czterech godzin – praktycznie w ogóle. I nie ma co snu powodować.

Jak długo przed snem powinniśmy rozstać się z urządzeniami elektronicznymi?
Godzina wystarczy. Choć u osób predysponowanych do bezsenności – czyli takich, które szybko myślą i działają, za to z trudem się wyciszają – powinny to być dwie, nawet trzy godziny.

Jaką rolę w bezsenności odgrywa stres?
Stres jest dziś inny, niż był. Dalej, oczywiście, funkcjonuje skala stresu ze stoma najbardziej stresującymi sytuacjami życiowymi, jak choroba i śmierć bliskiej osoby, utrata pracy, ślub (szóste miejsce!) czy rozwód. To nie dziwi. Trudne sytuacje wywołują stres i to, że wówczas źle śpimy, jest naturalne. Ale okazuje się, że jeśli chodzi o zaburzenia snu, najgorszy jest stres przewlekły. O niewielkim nawet natężeniu, ale codzienny. Takiego codziennego stresu – wywołanego pracą, pośpiechem, zwykłymi obowiązkami, poczuciem, że nie nadążamy, nie spełniamy oczekiwań swoich i innych – doświadcza dziś co piąta kobieta i co siódmy mężczyzna. O stresie przeżywanym co najmniej kilka razy w tygodniu mówi 40 proc. kobiet i 20–25 proc. mężczyzn. To codzienne łagodne napięcie psychiczne samo w sobie nie przekładałoby się na sen, gdyby silna była biologiczna regulacja snu. A jeśli jej nie ma, bo ją sobie sami rozregulowywujemy – to zwykły codzienny stres wystarczy, żeby sen nie przychodził. Bo żeby jakość snu była dobra, trzeba trzech rzeczy: regularnego wysiłku fizycznego, rytmu snu i odprężenia psychicznego. Wtedy o sen nie trzeba walczyć.

Wygląda na to, że to banalna sprawa: stosować się do reguł i nie ma problemu…
Niestety, nie jest to aż tak łatwe, bo jako gatunek regularności nie lubimy. Łatwo się nam zmobilizować do działań niezwykłych, a te proste, jak regularny tryb życia, przestrzeganie kilku zasad – o, to już nam tak dobrze nie wychodzi.

Tabletki na sen nie są skutecznym sposobem na bezsenność. Działają raczej jak tabletka przeciwbólowa, zagłuszając jedynie przyczynę choroby. (fot. iStock) Tabletki na sen nie są skutecznym sposobem na bezsenność. Działają raczej jak tabletka przeciwbólowa, zagłuszając jedynie przyczynę choroby. (fot. iStock)

Pracujemy inaczej, dłużej, mamy krótszy czas w domu, dla siebie, dla rodziny. Chcemy go maksymalnie wykorzystać, więc przedłużamy sobie dzień…
Dziś dorosły człowiek głównie pracuje i śpi. Nie może odebrać tej resztki czasu dzieciom, rodzinie, więc oszczędza na śnie.

Czy to prawda, że sen pełnowartościowy to ten do północy, potem ma „gorszą jakość”?
Tak było kiedyś, kiedy ludzie żyli w zgodzie z naturalnym rytmem dobowym. Człowiek ma każdej nocy cztery, pięć cykli snu, każdy trwa ok. 90 minut. I sen biologiczny, głęboki, występuje tylko w dwóch pierwszych cyklach. Kiedy ludzie szli spać ok. 20 czy 21, jak się ściemniało, bo nie było ich stać na świece czy naftę, to faktycznie do północy zdążyli już przespać dwa cykle. I był to sen głęboki. Teraz za długo jesteśmy aktywni, do samego położenia się spać przetwarzamy informacje – i w rezultacie dwa pierwsze cykle snu nie muszą być spokojne i najlepsze. Organizm jest zmęczony, więc próbuje usnąć, ale się to nie udaje, bo poszedł do łóżka zbyt aktywowany poznawczo i światłem, zaczyna się wyciszać dopiero w ciągu nocy. Wiele osób śpi więc snem głębokim dopiero nad ranem. I kiedy dzwoni budzik, oni, zamiast, jak w naturalnym rytmie, wybudzać się z płytkiego snu i być gotowym na nowy dzień, wybudzają się ze snu właściwego, głębokiego. To nie jest przyjemne, trzeba dłuższego czasu, by dojść do siebie i normalnie funkcjonować. Człowiek jest rozbity i nie czuje się wypoczęty. Choćby dlatego warto wieczorem zadbać o wyciszenie, unikać szkodliwego niebieskiego światła – żeby głęboki sen nie był „przepychany” na godziny ranne, żeby występował jak najszybciej po zaśnięciu, najlepiej koło północy, żeby kończył się o 3 w nocy, żeby dwa ostatnie cykle snu były płytkie i wypełnione marzeniami sennymi, żeby budzić się z płytkiego snu i czuć się dobrze.

Mówił pan, że bezsenność trwającą dłużej niż trzy miesiące trudno się leczy. Jak wygląda terapia?
Naturalnym wnioskiem płynącym z tego, o czym już rozmawialiśmy, jest, oczywiście, przestrzeganie kilku zasad. Osoby cierpiące na bezsenność to na ogół – w każdym razie na początku – nie są osoby chore. Ale jeśli latami będą te zasady lekceważyły, to coś się wydarzy – albo odezwie się układ krążenia, albo układ pokarmowy, albo hormonalny, albo psychika, czyli pojawią się epizody depresyjne. Jednak na początku często jest tak, że ludzie zdrowi, mający problem z, powiedzmy, niehigienicznym stylem życia, próbują wymusić sen na organizmie. Dla takich osób podstawą jest terapia behawioralno-poznawcza, praca z psychologiem wyszkolonym w medycynie snu, który uczy spać na nowo, oducza zachowań czy przekonań, które są pod kątem jakości snu szkodliwe.

Jakie to przekonania?
Na przykład: muszę spać osiem godzin, by być w pełni zregenerowana. Albo: sen powinien być tylko głęboki. Każde wybudzenie w nocy jest złe – a przecież budzimy się przeciętnie ok. dziesięciu razy. Albo: alkohol wypity wieczorem pomoże spać.

A nie pomoże?
Nie. Ewentualnie pomoże się odprężyć, ale sen będzie gorszy.

Odsypianie weekendowe nie jest dla nas dobre?
Jeżeli mieliśmy wyjątkowo ciężki tydzień, organizm ma niedobór snu, to nie ma co – trzeba odespać. Gorzej, jeśli wejdzie nam w nawyk, że w tygodniu śpimy po pięć godzin, a w weekend sześć godzin dłużej – do popołudnia. A potem w poniedziałek trzeba sen drastycznie skrócić. To tak, jakbyśmy na weekendy latali regularnie do Nowego Jorku. Pytam pacjentów, czy dobrze by się wtedy czuli. Oczywiście że nie, odpowiadają. No właśnie. Nie można tydzień w tydzień zakłócać rytmu życia. Paradoksalnie często bezsenność zaczyna się właśnie od niedoboru snu. Lekceważymy potrzebę snu w dni robocze, zarywamy noce, rano z trudem zwlekamy się z łóżka, wspomagamy się niezliczonymi kawami, byle jakoś dotrwać do piątku, a potem śpimy przez pół dnia. Na początku jakoś to działa, ale w końcu rytm snu się zaburza i nawet gdy chcę spać, kładę się wcześnie, organizm mówi: „nie”. Bo utrwalił sobie stan nadmiernego wzbudzenia fizjologicznego. Organizm, który nie dosypia, musi sobie jakoś z tą sytuacją poradzić, uruchamia więc mechanizmy, które spać przeszkadzają. Wydziela kortyzol, więcej adrenaliny i innych neuropeptydów, które stymulują czuwanie, a hamują sen.

Ile właściwie godzin powinniśmy spać?
Widełki są szerokie. Ale dla większości dorosłych będzie to siedem godzin. Czasem ktoś sypia między sześć a siedem i mówi: „za krótko”. Choć moim zdaniem nie ma jeszcze powodu do zmartwień. Między pięć a sześć godzin to rzeczywiście za mało. Poniżej pięciu – granica bezpieczeństwa jest przekroczona. Oczywiście, to wartości średnie, trzeba pamiętać, że nie jesteśmy tacy sami. Jak ktoś ma potrzebę snu na poziomie ośmiu godzin, będzie się czuł źle, sypiając sześć. Jeśli komuś potrzeba siedmiu godzin, przy sześciu i pół będzie zupełnie dobrze funkcjonował.

Wiele osób starszych ma poczucie, że śpi za mało. Że tylko osiem godzin uchroni ich przed poważnymi chorobami – takie przekonanie też wpływa na samopoczucie. Granice wyznacza z jednej strony sześć, z drugiej – dziewięć godzin. Jeśli sypiamy mniej, powinniśmy szukać pomocy lekarza. Ale i dłuższy sen może być sygnałem problemów zdrowotnych.

Ważna jest też chyba jakość snu – czasem budzimy się rozbici, zmęczeni, choć śpimy całą noc.
Najlepiej byłoby, gdyby cykle snu płynnie po sobie następowały, jak na modelowych wykresach. Sen przedstawiany jest na nich w formie schodków. Zasypiamy, schodzimy po schodach do fazy snu głębokiego, wchodzimy na górę do snu płytkiego, potem następuje sen REM, budzimy się na krótko, znowu w dół, potem w górę. I im dalej w noc, tym te zejścia po schodach są płytsze. Oczywiście, sen zakłócać może wiele czynników, od hałasu, przez stres, po ciężkie jedzenie czy alkohol. Jeśli tych czynników zakłócających jest dużo albo są silne, może być tak, że w ogóle nie schodzimy do fazy snu głębokiego i choć noc jest przespana, wartości regeneracyjnej nie ma.

Czy leki nasenne to dobrodziejstwo, czy pułapka?
Kiedyś świadomość lekarzy, jeśli chodzi o długotrwałe następstwa przyjmowania leków nasennych, była mniejsza. Warto pamiętać, że leczenie farmakologiczne w psychiatrii nie ma długiej historii – zaczęło się w latach 50. XX wieku. W latach 60. i 70. leczono głównie farmakologią. Potem wahadło poszło w drugą stronę – w kierunku antypsychiatrii, uznano, że wszystkie leki są złe. Dziś wiele jest leków do leczenia bezsenności w przebiegu zaburzeń psychicznych i używa się ich z dobrymi rezultatami. Leki stricte nasenne mają tę ogromną zaletę, że działają od razu. Przyjmujesz tabletkę i śpisz. Ale ta zaleta może łatwo stać się wadą – kiedy będziemy tych leków używać nie sporadycznie, tylko codziennie. Regularnie można je przyjmować przez góra dwa–cztery tygodnie. Dają ulgę, pomagają, ale i uzależniają. Są dobre dla tych, którzy na ogół dobrze śpią, a kłopoty ze snem pojawiły się w wyniku, na przykład, stresujących wydarzeń. Albo kiedy ktoś wie, że ma przed sobą ciężki dzień, musi być wypoczęty, wyspany – bierze więc tabletkę. Od czasu do czasu. Ale jeśli ktoś ma rozregulowany organizm, to nie jest ta droga. Pułapka tkwi już w nazwie. Lek ma leczyć. Tabletki nasenne nie leczą bezsenności. Sprowadzają sen, ale nie walczą z jej przyczynami. Lek nasenny można podać, tylko jednocześnie umówić się z pacjentem, co trzeba w życiu zmienić, stosując przede wszystkim metody niefarmakologiczne. Pracując nad stylem życia. I to w dłuższej perspektywie najlepsza terapia bezsenności.

A pan o której kładzie się spać?
Ostatnio za późno. Zaburzenia snu leczę od dawna, ale sam nigdy takich problemów nie miałem. Teraz zmienił się trochę mój tryb życia, mam więcej pracy siedzącej – i widzę, że są konsekwencje. Jak się nie przestrzega zasad, o których mówiliśmy, łatwo o kłopoty. W każdym razie zawsze urlop – obowiązkowo trzy tygodnie, nie mniej – staram się spędzać blisko natury. Pod namiotem czy w gospodarstwie agroturystycznym, tam, gdzie jest dużo światła naturalnego. No i wypoczynek aktywny. Wracam i rzeczywiście przez dłuższy czas jest naprawdę OK. Organizm się wzmacnia.

Adam Wichniak, dr hab., psychiatra, neurofizjolog kliniczny. Pracuje w III Klinice Psychiatrycznej i Ośrodku Medycyny Snu Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Joga na bezsenność

Jeśli będziesz praktykować jogę regularnie, bezsenność przestanie ci dokuczać. (Fot. iStock)
Jeśli będziesz praktykować jogę regularnie, bezsenność przestanie ci dokuczać. (Fot. iStock)
Miewasz kłopoty z zaśnięciem? Oczywiście możesz wypić szklankę mleka z miodem albo liczyć barany, ale możesz też zrobić kilka pozycji jogi. Jeśli będziesz wykonywać je regularnie, bezsenność przestanie ci dokuczać – przekonuje dziennikarka i nauczycielka jogi Agnieszka Passendorfer.

Zaczyna się niewinnie. Pojawia się jedna mała myśl. Na przykład, że trzeba zapłacić ratę za ubezpieczenie samochodu. Ta jedna myśl potrafi poprowadzić do drugiej, ta do trzeciej i… już jesteśmy uczestnikami wypadku drogowego, na skraju bankructwa i innych nieszczęść. Czarne myśli żyją swoim życiem. Zwłaszcza w nocy spirala skojarzeń wywołuje stres, który  powoduje bezsenność.

Jeśli jeszcze nazajutrz czeka nas intensywny dzień, denerwujemy się, że nie możemy spać i rano nie będziemy mieć siły. Szanse na sen maleją jeszcze bardziej. Ja w takich chwilach robię pranajamę, czyli ćwiczenie oddechowe z jogi. Albo skanowanie ciała. Albo włączam komputer i robię przelew, a potem skanowanie ciała. Temat ubezpieczenia wraca do swoich normalnych rozmiarów i zasypiam. Jeśli ty masz z tym trudność i często nie możesz zasnąć, dam ci jedną radę – praktykuj jogę.

Małpi gaj

Joga jest specjalistką od  czarnych myśli. Właściwie tylko po to została wymyślona, byśmy mogli nimi zarządzać. W Jogasutrach, kultowym tekście z tego tematu, Patańdźali pisze „jogas chitta vrtti nirodhah”. Czyli: „joga zatrzymuje poruszenie świadomości”. A w nieco luźniejszej, za to trafnej interpretacji: „joga uspokaja rozbiegany umysł”. Ten starożytny system powstał po to, by za pomocą różnych metod (także asan, ale też oddechu, medytacji i dobrego życia) zarządzać umysłem, tak by to on nam służył, a nie my jemu.

W jodze te nieposkładane, toksyczne myśli, nazywane są małpimi myślami. Bo jak rozbrykane małpki z gałęzi na gałąź przeskakują z tematu na temat, aż nie wiedzieć, w jakim momencie znajdujemy się wraz z nimi tam, gdzie nie chcielibyśmy być. Na przykład na szczycie drzewa albo rozpamiętując przeszłość, której przecież nie zmienimy, lub w samym środku wizji, która prawdopodobnie nigdy się nie spełni. Gdy te małpki chociaż trochę ujarzmimy, będzie nam łatwiej wyciszyć się i zasnąć.

Udowodnione naukowo

Research przeprowadzony przez Harvard Medical School udowodnił, że joga pomaga na oba rodzaje insomnii. I tę, która pojawia się bez powodu (pierwotną), i tę, która towarzyszy na przykład depresji czy innej chorobie (wtórną). Badane osoby miały praktykować jogę przez osiem tygodni (dwa razy w tygodniu po 75 minut) i jednocześnie prowadzić dziennik, w którym opisywały długość i jakość snu. Dziennik zaczęły prowadzić na dwa tygodnie przed rozpoczęciem praktyki i kontynuowały przez osiem tygodni. Po przeanalizowaniu zapisków uczestników badania naukowcy stwierdzili, że jakość ich snu znacząco się poprawiła.

Nic dziwnego, bo joga obniża poziom stresu. Jest naturalnym antydepresantem, ale też podnosi psychiczny system immunologiczny, dzięki czemu na trudne sytuacje jogini reagują spokojniej. Do takiego wniosku doszli z kolei naukowcy z Boston University Medical School, którzy przeprowadzali badanie mózgu osób ćwiczących jogę i tych, którzy regularnie spacerują. Jogini mieli więcej neurotransmiterów GABA, które działają uspokajająco i wyciszająco.

Szybka interwencja

Jest jednak jeden problem ze wspomnianymi badaniami. Sugerują, że pomaga dopiero regularna praktyka. To bardzo dobrze, bo może zainspiruje cię to, by wreszcie kupić karnet do szkoły i wprowadzić jogę na stałe do kalendarza. Ale to też niedobrze, bo nie daje odpowiedzi, co masz robić, jeśli nie możesz zasnąć teraz. Czy są asany, które działają jak pigułka nasenna? Na to pytanie z kolei odpowiada na przykład B.K.S. Iyengar w swojej książce „Joga światło życia”, podając gotowe zestawy do regularnej praktyki, ale też do szybkiej interwencji.

Są pozycje, które wyciszają. Na przykład viparita karani – leżenie z nogami opartymi o ścianę (ciało tworzy literę „L”), albo supta baddha konasana – leżysz na plecach, a nogi układasz w romb – łącząc stopy, a kolana trzymając osobno. Albo pozycja dziecka, gdy siadasz na piętach, opuszczasz czoło na matę lub na łóżko, a ręce rozluźniasz, kładąc je wzdłuż tułowia. Także wszelkie skłony do przodu obniżają ciśnienie i poziom stresu. 10–15 minut takiej praktyki przed snem działa trochę jak napar z melisy czy szklanka mleka z miodem, które to specjały serwowały nam babcie. Najlepiej połączyć je z wyciszającym oddechem (regularnym, nie bardzo głębokim, ale długim, możesz na przykład liczyć do 6 czy 8) lub medytacją mindfulness (zwłaszcza skanowanie ciała).

Nawet jeśli nie zadziała tak błyskawicznie jak tabletka nasenna, to na pewno ma mniej skutków ubocznych i nie obudzisz się z uczuciem ciężkości w głowie i na powiekach. A co jeśli jednak weźmiesz tabletkę i przez cały dzień będzie ci trudno zachować przytomność umysłu? Albo po prostu z powodu niewyspania trudno ci będzie zachować uważność? Na to joga też ma sposób. Rodzaj głębokiego relaksu, zwanego joga nidra (znajdziesz ją na przykład na YouTubie czy Spotify). Zadziała jak szybka energetyczna drzemka, sprawiając, że w błyskawicznym tempie zregeneruje się mózg i całe ciało.

Możesz też popracować z oddechem – na pobudzenie najlepiej działa krótki, ale energiczny i głęboki oddech przez nos, z dźwiękiem. Jeśli do tego dodasz babcine lub internetowe sposoby – otwarte okno, szybki spacer, kawę lub zupę miso (sól podnosi ciśnienie) – uda ci się jakoś dotrwać do wieczora. A na pewno do popołudnia, kiedy to pójdziesz na jogę, prawda? A potem, po tej jodze, spokojnie zaśniesz. I tak już będzie co noc.

Gwarantuję.

Pozycje na dzień dobry

Tak jak są pozycje, które wyciszają, są też takie, które pobudzają. To przede wszystkim dynamiczna sekwencja powitań słońca oraz asany, które otwierają przód ciała, na przykład mostki. Jeśli chcesz dobrze spać, nie praktykuj ich przed pójściem do łóżka, ale rano, ewentualnie w ramach popularnej ostatnio „lunch jogi”, czyli praktyki w przerwie na lunch. Pomogą ci w walce z południowym spadkiem energii.

  1. Zdrowie

Brak snu - skutki i objawy. Jak sobie z nim radzić?

Od czasu do czasu warto zarwać noc, ale na dłuższą metę to fatalne dla zdrowia – psychicznego i fizycznego. (Fot. iStock)
Od czasu do czasu warto zarwać noc, ale na dłuższą metę to fatalne dla zdrowia – psychicznego i fizycznego. (Fot. iStock)
Sen jest niezbędny do życia. Gdybyśmy całkowicie przestali spać, żylibyśmy nieznacznie dłużej niż bez dostępu do wody. Orina Krajewska pyta Elżbietę Dudzińską, jak uniknąć bezsennych nocy.

Od czasu do czasu warto zarwać noc, ale na dłuższą metę to fatalne dla zdrowia – psychicznego i fizycznego. Po jakim czasie regularnego niedoboru snu możemy się spodziewać przykrych konsekwencji?
Jeśli śpimy zbyt krótko tylko przez jedną noc, to właściwie nie musimy obawiać się poważniejszych skutków. Jednak po kilku dniach każdy na tym ucierpi, ponieważ efekty niedoborów snu się kumulują. Badania wykazały, że ludzie śpiący mniej niż sześć godzin na dobę przez okres dwóch tygodni wykazują spadek funkcji poznawczych równy temu, jaki można zaobserwować po dwóch nocach zupełnie bez snu. W testach czas reakcji i koordynacja po zupełnie nieprzespanej nocy są takie same, jak u osoby, która ma jeden promil alkoholu we krwi! Do tego dochodzi uczucie ciągłego zmęczenia, rozdrażnienie, agresja, spadek zdolności koncentracji, problemy z uczeniem się. W ciągu dnia pojawiają się 3–5-sekundowe epizody mikrosnu, które są główną przyczyną wypadków we wszystkich gałęziach transportu.

Destrukcyjny wpływ braku snu działa nie tylko na umysł. Prowadzi do przyśpieszenia starzenia i chorób, upośledza zdolności regulacyjne organizmu i metabolizm, zaburza regulację poziomu hormonów. Szereg badań pokazuje zależności między brakiem snu a zwiększonym ryzykiem występowania m.in. cukrzycy, chorób serca, nadciśnienia, demencji i niektórych nowotworów. Osoby z niedoborami snu mają osłabioną odporność i częściej zapadają na wszelkiego rodzaju infekcje. Istnieje też ścisły związek między otyłością a czasem snu. Wiemy, że zarówno jego długość,  jak i  jakość (obecność poszczególnych faz) mają bezpośredni związek ze zdrowiem.

Niedobory snu przyczyniają się też do rozdrażnienia i podwyższenia poziomu kortyzolu we krwi. To oznacza, że nie wysypiając się, będziemy bardziej podatni na stres i stany lękowe?
Tak, ale działa to też w drugą stronę. Szacuje się, że ok. 50 proc. przypadków bezsenności jest związanych z przyczynami emocjonalnymi i psychologicznymi. Sen osoby zestresowanej jest rozbity na fragmenty z powodu krótkich wybudzeń, których zwykle nie pamięta. Zaburza to poszczególne fazy snu. Jest to efekt działania wspomnianego kortyzolu. Zaburzenia snu w stresie dotyczą zarówno długości snu, jak i jego jakości. Występuje również problem z zasypianiem, ponieważ wysoki poziom kortyzolu uniemożliwia zapadnięcie w regenerujący sen. W efekcie pojawia się uczucie chronicznego zmęczenia, które nie mija po śnie lub odpoczynku. Dlatego niezwykle ważne jest regularne stosowanie technik relaksacyjnych, które często pomagają poradzić sobie samodzielnie ze stresem. Jeśli to jednak nie działa, należy skorzystać z pomocy specjalisty.

Czyli niezaopiekowany stres prowadzi do zaburzeń snu, które znowu wzmagają stres. To błędne koło powoduje chroniczną bezsenność, na którą cierpi coraz więcej osób.
Bezsenność nie jest konkretną chorobą, a raczej objawem (tak jak gorączka), który może być pochodną wielu różnych przyczyn. Może być spowodowana przez przyczyny związane z umysłem, jak trudne sytuacje, emocje, stres, depresja, natrętne myśli, zaburzenia lękowe, albo przyczyny związane z ciałem, takie jak: ciężkie posiłki, nadmiar kofeiny i alkoholu, brak ruchu, otyłość, ból lub dyskomfort, choroby, działania uboczne wielu leków. Bezsenność może też być związana ze środowiskiem snu, czyli przyczyną bywa nieodpowiedni materac, łóżko, temperatura powietrza, nadmiar dźwięków czy światła przed snem lub w trakcie snu, brak świeżego powietrza oraz brak poczucia bezpieczeństwa w pomieszczeniu, w którym śpimy. Niezależnie od przyczyny skutek jest ten sam: niedobory snu i ich zdrowotne konsekwencje, o których wspomniałam wcześniej. Dlatego bezsenność jest stanem, który bezwzględnie należy diagnozować i leczyć. By zacząć walczyć z bezsennością, warto zacząć od podstaw.

Pacjentom, którzy zgłaszają się do mnie, radzę, aby przede wszystkim znaleźli przyczynę bezsenności. Proszę, by przez dwa do czterech tygodni prowadzili dziennik snu, w którym będą zapisywać godziny i jakość snu, towarzyszący im stres, emocje, stosowaną dietę, leki i uprawianą aktywność fizyczną. Najlepiej, by zwracali też uwagę na stymulatory. Ważne, choć nieoczywiste w kontekście walki z bezsennością jest też miejsce, na którym śpimy. Łóżko powinno służyć tylko do snu i do seksu. Kolejna z praktycznych rad: jeśli nie możesz spać, nie leż w łóżku. Spróbuj restrykcji snu – wstawaj o tej samej godzinie, bez względu na to, ile śpisz, zarządzaj drzemkami i regularnie stosuj techniki relaksacyjne.

A co z lekami nasennymi?
Moim zdaniem niemal zawsze (wykluczając wyjątkowe sytuacje) należy zaczynać od wszystkich innych metod, tylko nie leków nasennych. Jeśli już ktoś musi, to jak najmniejsza dawka i przez jak najkrótszy możliwy czas. Oczywiście są różne grupy leków nasennych o różnych mechanizmach działania i różnych objawach niepożądanych, ale większość rujnuje architekturę snu, powodując wybudzenia, których nie pamiętamy rano, a to sprawia, że sen jest mało regenerujący. Do tego leki mniej lub bardziej uzależniają, dają efekt „otępienia” po przebudzeniu i mają wiele innych niekorzystnych efektów ubocznych.

Warto pamiętać też o tym, że w kontekście bezsenności wyjątkowo pobudzająco działa na nas niebieskie światło emitowane przez ekrany komputerów, telefonów czy telewizorów. Ekspozycja na nie w obecnych czasach bardzo się nasiliła. Większość naszej pracy, a nawet spotkania towarzyskie przeniosły się w online.
Ekspozycja na niebieskie światło późnym popołudniem i wieczorem jest bardzo niekorzystna dla zdrowia. W konsekwencji doświadczamy mało regenerującego snu, a rano jesteśmy zmęczeni. Wiąże się to ze znaczącym skróceniem lub utratą snu w fazie REM. Gdy korzystamy ze sztucznego oświetlenia po zmroku, mechanizm wydzielania melatoniny jest zaburzony. Wieczorna i nocna ekspozycja na sztuczne światło, ekrany smartfonów, komputerów etc. obniża wydzielanie melatoniny nawet do 85 proc. A to z kolei przesuwa nasz wewnętrzny zegar biologiczny średnio o dwie, trzy godziny wstecz. To sprawia, że trudniej zasnąć, a jakość snu jest o wiele gorsza. Dodatkowo opóźnienie wydzielania melatoniny i obniżenie jej poziomu utrzymuje się przez kilka kolejnych dni. Najbardziej oczywistą radą, jaka się nasuwa, jest po prostu ograniczenie ekspozycji, czyli niekorzystanie z urządzeń elektronicznych wieczorem, przyćmione światło w mieszkaniu. Jeśli dla kogoś jest to rada nierealna do wdrożenia, warto pomyśleć o odpowiednich aplikacjach z filtrem światła niebieskiego.

Środowisko miejskie i narzucone przez nie tempo życia często wymuszają na nas poświęcanie godzin snu. Od dziesięcioleci nie żyjemy już w zgodnie z rytmem dobowym. Czy da się to jakoś skompensować?
Myślę, że to kwestia dość indywidualna. Niektórzy z nas nie mają takich możliwości, np. z powodu godzin pracy czy pracy zmianowej, ale duża część osób, gdyby tylko miała motywację i chęć, mogłaby lepiej dostosować swoje funkcjonowanie do rytmu dobowego i swojego chronotypu. Na pewno wpłynęłoby to pozytywnie na ich zdrowie.

Metabolizm, trawienie, uwalnianie hormonów, temperatura ciała, ciśnienie – to wszystko jest ściśle kontrolowane przez wewnętrzny zegar biologiczny, odpowiadający za rytm okołodobowy organizmu. Mała ilość światła o zmierzchu jest sygnałem do produkcji melatoniny – hormonu, który komunikuje puls zegara biologicznego do każdej komórki ciała. Zaczynamy więc odczuwać senność. Warto podkreślić, że melatonina sama z siebie snu nie wywołuje, tylko pokazuje ludzkiemu organizmowi, że właśnie nadchodzi pora na sen. Spełnia ona również wiele innych funkcji, bardzo ważnych dla naszego zdrowia. Sposobem na nadrobienie snu, jeśli praca lub styl życia nie pozwalają nam się wysypiać, byłyby drzemki w ciągu dnia, trwające około półtorej do dwóch  godzin, aby dopełnić pełny cykl snu. Jeśli to jest jednak zupełnie nierealne, to uzupełnienie niedoborów snu podczas weekendu będzie na pewno lepsze niż dalsza kumulacja jego niedoboru.

Jedną z funkcji snu jest regeneracja organizmu, a ona z kolei odgrywa ważną rolę w budowaniu odporności organizmu.
Nasze ciało nieustannie się regeneruje. Organizm w sposób zorganizowany wycofuje komórki, które się zużyły, a w ich miejsce pojawiają się nowe. Szacuje się, że w ciągu doby odnawia się w sumie około półtora kilograma masy ciała. Aby organizm mógł się zająć regeneracją i odnową, potrzebny jest mu czasu, kiedy nie jest zaangażowany w bieżące działania. Dzieje się to właśnie we śnie i podczas wypoczynku. Olbrzymia część zadań związanych z regeneracją i odnową to działanie hormonu wzrostu. Stymuluje on syntezę białek, pomaga spalać tłuszcze, które dostarczają energii do naprawy tkanek oraz do wymiany starych, uszkodzonych i źle funkcjonujących komórek; 60–80 proc. tego hormonu jest produkowane podczas snu głębokiego. To mogłoby tłumaczyć naszą obniżającą się z wiekiem zdolność do regeneracji, ponieważ fazy snu głębokiego bardzo skracają się w wieku starszym.

Co się dzieje w trakcie snu głębokiego?
Zwalnia metabolizm, znikają w większości hormony stresu: kortyzol i katecholaminy. W trakcie snu głębokiego zwiększa się też aktywność wybranych grup komórek układu odpornościowego oraz sekrecja substancji ważnych dla odporności organizmu. Komórki z grupy „naturalnych kilerów” są szczególnie wrażliwe na niedobory snu. Osoba kładąca się spać o godzinie trzeciej nad ranem ma następnego dnia 30 proc. mniej komórek z linii „natural killer”, a ich aktywność jest obniżona. Niedobory snu znacząco osłabiają więc pracę układu odpornościowego.

Skąd wiedzieć, jaka ilość snu będzie dla nas optymalna? Już dziś mówi się, że osiem godzin to mit, a długość wypoczynku wymagana do regeneracji jest kwestią indywidualną, związaną z naszą genetyką.
W trakcie snu doświadczamy od trzech do pięciu powracających cykli, trwających od 90 do 110 minut. Każdy cykl dzieli się na dwie fazy: N-REM i REM. Pomimo że wciąż trwa dyskusja, jaka ilość snu jest optymalna, coraz więcej dowodów potwierdza, że dla absolutnej większości z nas konieczne jest siedem, osiem godzin. Sześć niestety nie wystarczy. Aby sen był regenerujący, dobrze jest przesypiać pełne fazy, a więc ważne jest, by długość snu była wielokrotnością 90–110 minut, czyli np. 7,5 godziny snu to pięć cykli po 90 minut. Ciekawym aspektem snu oprócz fazy REM jest też śnienie, które można nazwać nocną terapią. Ma ono ścisły związek z naszym mentalnym i emocjonalnym zdrowiem. Wpływa na lepsze rozumienie świata, potęguje kreatywność, pozwala nam na nowe wglądy w rzeczywistość. Lepsze rozwiązywanie problemów to również zasługa fazy REM.

Orina Krajewska, aktorka, instruktorka teatralna, prezes Fundacji Małgosi Braunek „Bądź”, autorka książki „Holistyczne ścieżki zdrowia”. 

lek. med. Elżbieta Dudzińska, uzyskała tytuł doktora na Akademii Medycznej we Wrocławiu oraz dyplom w zakresie medycyny integralnej na Uniwersytecie Arizona w Stanach Zjednoczonych. Od lat zajmuje się również działalnością edukacyjną w obszarze zdrowia i prewencji chorób.

  1. Zdrowie

Niskie ciśnienie – uciążliwe, ale niegroźne

Wczesnym popołudniem, tak ok. 15, osoby z niskim ciśnienim dopada zjazd energetyczny. (Fot. iStock)
Wczesnym popołudniem, tak ok. 15, osoby z niskim ciśnienim dopada zjazd energetyczny. (Fot. iStock)
Często skarżą się na nie osoby niskie, szczupłe. I młode. Z wiekiem problem na ogół znika. Choć według dr Anny Plucik-Mrożek, specjalistki chorób wewnętrznych, słowo „problem” jest tu na wyrost. W każdym razie z punktu widzenia medycznego. Choć niskie ciśnienie może uprzykrzyć życie. Jak sobie z tym poradzić?

Czy zbyt niskie ciśnienie jest groźne? Z punktu widzenia medycznego właściwie nie. Hipotensja, czyli niskie ciśnienie, nie jest groźne. Natomiast utrudnia codzienne funkcjonowanie.

Skąd się ta przypadłość – bo nie choroba – bierze? Duża grupa osób z niskim ciśnieniem ma tzw. hipotensję samoistną, o nieznanym pochodzeniu, często dziedziczną. Mam wielu takich pacjentów czy może częściej – pacjentek. Kiedy dopytuję, jak to było w rodzinie, słyszę, że tak samo miała matka czy ojciec.

Na niskie ciśnienie skarży się też wiele kobiet drobnych, niskich. I młodych. Im jesteśmy młodsi, tym częstsze takie przypadki. Kwalifikuję teraz dzieci do aktywności fizycznej i widzę, że bardzo rzadko zdarzają się takie, które mają ciśnienie wyższe niż 100/60 mm Hg. Czemu tak się dzieje? Kiedy układ krwionośny jest młody, kiedy jest duża elastyczność naczyń krwionośnych, czyli nie ma miażdżycy, krew nie musi być pompowana pod dużym ciśnieniem. Nawet jeśli serce słabiej się skurczy, ponieważ jest lepsze napięcie ściany żylnej, krew może powrócić, nie trzeba siły, żeby doprowadzić tlen i substancje odżywcze do każdej komórki naszego ciała.

U osób dorosłych i starszych jest już inaczej? Z wiekiem to się powoli zmienia. Kiedy jesteśmy starsi, powstają mikrouszkodzenia śródbłonka naczyń krwionośnych, naczynia zaczynają sztywnieć, są już blaszki miażdżycowe, a jak naczynie sztywnieje, krew, by dotarła do każdej komórki ciała, musi być pompowana pod wyższym ciśnieniem. Tak więc z wiekiem ciśnienie nam rośnie. Pamiętam, że na studiach miałam regularnie 80/50 mm Hg. Teraz mam 120/80, też dobre, ale jednak wyższe.

Mówiłaś, że niskie ciśnienie utrudnia nam życie. W jaki sposób? Kiedy się budzimy, chwilę po wstaniu mamy największy wyrzut hormonów pobudzających, kortyzolu, noradrenaliny. To jest moment, kiedy dostajemy zastrzyk energetyczny i jest ok, czujemy się dobrze. A im dalej w dzień, im więcej stresów, tym szybciej wyczerpuje się organizm. I wczesnym popołudniem, tak ok. 15, dopada nas zjazd energetyczny. Pamiętam ze studiów, że po południu musiałam się choć chwilę przespać. Jeśli tego nie zrobiłam, nie byłam w stanie dotrwać do piątku. Myślę, że wielu niskociśnieniowcom przeszkadza narastające zmęczenie. Ale nie tylko to, także wzmożona senność, zawroty głowy, osłabienie, ciągłe uczucie wyczerpania. Wydaje nam się czasem, że to muszą być objawy jakiejś groźnej choroby, zaczynamy więc szukać, żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. I na ogół jest w porządku. Ale trudno funkcjonować.

I jak sobie pomóc? Kawa na niskie ciśnienie nie pomaga, mamy jakiś złoty środek? Dobre są króciutkie, dosłownie kilkuminutowe drzemki. Mnie, pamiętam, wystarczały dwie minuty. Lepiej nie przeciągać ich ponad 10-15 minut, żeby potem w nocy nie było problemów.

Kiedy rozmawiam z pacjentami, widzę jeszcze jedną przyczynę złego samopoczucia – mało kto pilnuje odpowiedniej ilości wypitych płynów. I to się po południu kumuluje, dlatego źle się czujemy. Ja, kiedy ogarniała mnie senność i zmęczenie, piłam małymi łykami wodę – działało. Natomiast kawa rzeczywiście nie skutkuje. Wiele razy słyszę od pacjentek z niskim ciśnieniem: „Wypiłam espresso i zaraz musiałam iść spać…”. Jeśli pijemy kawę rzadko, podnosi ona ciśnienie. Ale jeśli codziennie i to niejedną, receptory do kofeiny są cały czas przyblokowane i kawa nie pobudza. A dodatkowo odwadnia.

Czyli proponuję dbać o odpowiednie nawodnienie, pilnować rytmu dnia, regularnej aktywności fizyczna, snu. Unikajmy przed snem patrzenia w niebieskie światło, śpijmy 7–8 godzin, i w nocy, kiedy jest ciemno, żeby nie rozregulować sobie rytmów dobowych. Nie doceniamy wagi snu, a coraz więcej badań mówi, że to błąd. Krótko mówiąc: ważny jest tak zwany higieniczny tryb życia.

Co z solą? Podobno przy zbyt wysokim ciśnieniu zaleca się ograniczenie soli, a zwiększenie jej ilości w diecie, żeby je podwyższyć. Tu byłabym ostrożna. Rzeczywiście im wyższy poziom jonów sodu i potasu, tym wyższe będzie ciśnienie, ale ja bym nie radziła podnosić sobie ciśnienia solą. Jeśli się przyzwyczaimy, to po latach może to sprzyjać nadciśnieniu. A to już jest nie tylko uciążliwe, jak niedociśnienie, ale może być po prostu groźne dla zdrowia.

A pomoc farmakologiczna? Czy leki pomagają na niskie ciśnienie? Odkąd pamiętam, tylko jednej pacjentce dałam leki na podniesienie ciśnienia. Są takie leki oczywiście, ale mogą je przyjmowane tylko osoby zdrowe, takie, które żadnych innych środków nie biorą.

Czytałam, że osoby z hipotensją wrodzoną powinny uprawiać aktywność fizyczną. Z drugiej strony hipotensja wtórna dotyka osób uprawiających sporty. Czy nie ma tu sprzeczności? Myślę, że chodzi tu raczej o sportowców zawodowych, nie amatorów. Aktywność fizyczna przyspiesza tętno, lepiej dotlenia mózg, lepiej się więc czujemy. W trakcie ćwiczeń dochodzi do wzrostu ciśnienia, ale potem ono spada. Aktywność fizyczna używana jest raczej do leczenia nadciśnienia niż niedociśnienia. Prowadziliśmy kiedyś badanie dotyczące aktywności fizycznej – okazało się, że osoby zdrowe, które miały niskie ciśnienie, po całym programie ćwiczeń zanotowały wzrosty ciśnienia, ale niewielkie. Natomiast u tych z nadciśnieniem ciśnienie spadło w istotnym statystycznie wymiarze.

Jeżeli się dobrze czuję, jak często powinnam mierzyć sobie ciśnienie? Do 40. roku życia wystarczy raz na pół roku. Później mierzyłabym raz w miesiącu, żeby wyłapać wartości graniczne – na początku można, jeśli się szybko zareaguje, nieprawidłowości wyregulować trybem życia. Ale po 40.-45. roku życia zbyt niskie ciśnienie jest niezwykle rzadkim problemem. Chyba że są jakieś inne choroby, jak na przykład niedoczynność tarczycy, cukrzyca, serce. Tu każdy spadek ciśnienia jest niezwykle groźny. Jeśli jest choroba wieńcowa, cukrzyca i skoki ciśnienia, to już bym zaczynała myśleć o jakimś incydencie wieńcowym, w każdym razie tego bym szukała, to sprawdzała. Spadek ciśnienia przy niewydolności serca to znak, że choroba się zaostrza. Kiedy w organizmie jest jakieś poważniejsze zakażenie, jak choćby zapalenie płuc, i zaczyna się obniżać ciśnienie, to sygnał alarmowy, że organizm traci równowagę, może to być oznaka sepsy.

Normy ciśnienia tętniczego krwi u dorosłych:

  • Niedociśnienie: <100 mm Hg / <60 mm Hg
  • Ciśnienie prawidłowe: 120 - 129 mm Hg / 80 - 84 mm Hg
  • Ciśnienie wysokie prawidłowe: 130 - 139 mm Hg / 85 - 89 mm Hg
  • Nadciśnienie 1. stopnia: 140 - 159 mm Hg / 90 - 99 mm Hg
  • Nadciśnienie 2. stopnia: 160 - 179 mm Hg / 100 - 109 mm Hg
  • Nadciśnienie 3. stopnia: ≥ 180 mm Hg / ≥ 110 mm Hg

  1. Zdrowie

Melatonina, czyli hormon snu. Jak zadbać o lepszy sen?

Melatonina to hormon, od którego zależy nasz dobowy rytm. (fot. iStock)
Melatonina to hormon, od którego zależy nasz dobowy rytm. (fot. iStock)
Ten związek chemiczny, pochodna tryptofanu, potocznie nazywany jest „hormonem snu”. Melatonina koordynuje pracę naszego zegara biologicznego, reguluje rytmy dobowe, między innymi snu i czuwania. Melatoninę produkuje szyszynka, jeden z najbardziej „tajemniczych” organów wydzielania wewnętrznego.

Zacznijmy od tryptofanu, który potocznie nazywany jest „aminokwasem szczęścia”. Jest to jeden z najważniejszych aminokwasów, który wykazuje relaksacyjne właściwości. Melatonina jest właśnie jego pochodną. Tryptofan wykorzystywany jest w leczeniu bezsenności, a nawet zaburzeń nastroju.

Jak czytamy w „Odżywianiu dla zdrowia” Paula Pitchforda: (…) W ostatnich latach aminokwas L-tryptofan był powszechnie przyjmowany jako suplement diety w celu uspokojenia umysłu, poprawienia jakości snu i złagodzenia objawów depresji. Jego lecznicze działanie związane jest z serotoniną, neurotransmiterem występującym w mózgu, który powstaje dzięki obecności tryptofanu (…). Zarówno melatonina (jego pochodna), jak i serotonina warunkują prawidłowy sen. Światowej sławy dietetyk dodaje też, że najbezpieczniejszy sposób pozyskiwania tryptofanu to przyjmowanie go wraz z jedzeniem. Dobrymi źródłami tego aminokwasu w diecie są m.in. spirulina, produkty sojowe (m.in. tofu czy tempeh), jajka, nabiał, drożdże piwne, pestki dyni, sezam, kakao i migdały.

Melatonina „w podróży”

Choć sama melatonina wytwarzana jest głównie przez szyszynkę, nie jest w niej magazynowana. Melatonina przedostaje się do naczyń włosowatych i płynu mózgowo-rdzeniowego, a stamtąd z krwią dociera na obwód, gdzie ma możliwość oddziaływania na różne tkanki i narządy.

W układzie pokarmowym melatonina występuje w stosunkowo dużych ilościach, począwszy od żołądka do jelita grubego, gdzie wpływa na sterowanie ruchami jelit. Część hormonu ulega wchłonięciu ze światła jelit do krwiobiegu, co może tłumaczyć zjawisko senności po obfitym posiłku.

W układzie pokarmowym funkcją melatoniny jest spowalnianie procesów trawiennych, dzięki czemu zwiększa się wchłanianie potrzebnych witamin i mikroelementów zawartych w pożywieniu. Co ciekawe, melatoninę wytwarza również w mniejszych ilościach siatkówka oka, komórki skóry, układu odpornościowego, w tym limfocyty, komórki tuczne czy płytki krwi. Zapobiega ona również tworzeniu wolnych rodników (jest silnym antyoksydantem).

Co warto wiedzieć

Za nasz sen odpowiada właśnie melatonina, która wraz ze zmierzchem wywołuje uczucie senności. Melatonina jest wytwarzana przez szyszynkę prawie wyłącznie w ciemności. Głównym zadaniem szyszynki mózgowej jest synchronizacja wewnętrznego zegara biologicznego z zegarem astronomicznym, czyli z rytmem światła i ciemności. W ciemności szyszynka wytwarza większe ilości melatoniny, a więc jej stężenie we krwi rośnie i zaczynamy być senni – zasypiamy, a wraz ze wzrostem natężenia światła o poranku, wydzielanie hormonu maleje i zaczynamy się wybudzać.

Wydzielana ilość melatoniny różni się w zależności od pory doby. Oczywiście nasz organizm produkuje zdecydowanie więcej melatoniny w nocy niż w ciągu dnia. Największe jej stężenie notujemy między godziną 24 a 3 w nocy, co jest właśnie ściśle związane z ilością światła w naszym życiu. Układ nerwowy przekazuje do szyszynki informacje na temat oświetlenia, na podstawie których regulowana jest ilość produkowanej melatoniny.

Jeżeli w czasie snu jesteśmy eksponowani na sztuczne światło, ilość syntetyzowanej melatoniny znacznie się zmniejsza, co wpływa także na obniżenie długości naszego snu oraz… komfortu życia. (…)

U noworodków dobowe wydzielanie melatoniny zaczyna się dopiero między 6. a 9. tygodniem życia. Do tego czasu dziecko zupełnie nie odczuwa cyklu dzień – noc. W zależności od wieku ilość wydzielanej melatoniny oraz siła jej działania są różne. Najwięcej melatoniny produkowanej jest pomiędzy 4. a 10. rokiem życia, a po tym czasie ta ilość jest znacznie mniejsza. Po 45. roku życia widoczny jest wyraźny spadek jej produkcji, czego konsekwencją są bardzo małe różnice w ilości melatoniny produkowanej pomiędzy dniem i nocą. Właśnie dlatego starsze osoby mają niejednokrotnie problemy ze snem: budzą się wcześnie rano lub przysypiają w ciągu dnia. Jest to spowodowane m.in. postępującym wraz z wiekiem zwapnieniem szyszynki. (…)

Jeśli zależy nam na prawidłowej pracy hormonów i chcemy przeciwdziałać bezsenności, zadbajmy o komfort snu. Przede wszystkim starajmy się, aby w sypialni było ciemno (opuśćmy rolety/ zasłońmy zasłony, nie zostawiajmy włączonej lampki nocnej ani żadnego innego źródła światła, gdyż zaburzy to naturalny proces zasypiania).

Oto 8 zasad, które pomogą Ci zasnąć: 

  1. Nie jedz bezpośrednio przed snem. Ostatni posiłek powinieneś zjeść około 3 godzin przed pójściem spać. Dasz wówczas organizmowi szansę na strawienie oraz przyswojenie wszystkich składników odżywczych. Kolacja powinna być lekkostrawna, ale sycąca. Jeśli masz problemy trawienne, unikaj jedzenia wieczorem warzyw wzdymających, jak m.in kalafiory, brokuły czy kapusta. Głód i burczenie w brzuchu może również prowadzić do bezsenności.
  2. Jeśli prowadzisz siedzący tryb życia, zwiększ aktywność fizyczną w ciągu dnia. Jeśli nie miałeś czasu w ciągu dnia, możesz wieczorem po kolacji przejść się na 30-minutowy spacer. W trakcie spaceru głęboko i spokojnie oddychaj. Oczyścisz w ten sposób głowę ze zbędnych myśli.
  3. Unikaj drzemek w ciągu dnia.
  4. Kładź się spać o regularnych porach (optymalnie do 22.00). Wytworzysz w ten sposób naturalny rytm i wyregulujesz zegar biologiczny.
  5. Unikaj picia kawy (ogólnie napojów bogatych w kofeinę) i alkoholu przed snem. Ogranicz ilość napojów bogatych w kofeinę wypijanych w ciągu dnia.
  6. Zredukuj poziom stresu. Doskonale w tym celu sprawdzą się techniki oddechowe i medytacja.
  7. Nie oglądaj w łóżku telewizji ani nie pracuj na komputerze. Nie trzymaj również w pobliżu łóżka telefonu komórkowego. Jeśli masz taką możliwość wyłączaj na noc wi-fi.
  8. Nie zasypiaj na siłę! Doświadczenie pokazuje, że im bardziej „walczymy” (słowo walka jest tutaj kluczowe) z bezsennością, tym większe mamy problemy z zasypianiem. Jeśli nie możesz spać, dobrze zrobi ci odwrócenie uwagi. Możesz zapalić lampkę przy stoliku nocnym i przeczytać kilka stron książki lub zrobić sobie krótką medytację.
Fragmenty z książki „DobraNoc” Karoliny i Macieja Szaciłło.

  1. Zdrowie

Naturalne sposoby na dobry sen

Sen jest − obok diety i trybu życia − jednym z filarów naszego zdrowia. (Fot. iStock)
Sen jest − obok diety i trybu życia − jednym z filarów naszego zdrowia. (Fot. iStock)
Dzięki doktorowi Freudowi wiemy, że marzenia senne bywają nawet ważniejsze od marzeń na jawie… Aby więc żyć pełnią życia, musimy spać. Ale znaczenie ma też jakość snu. Doskonale, jeśli śpimy całą  noc bez przebudzania się, a rano wstajemy rześcy i wypoczęci.  Daleko nam do tego ideału? Wypróbujmy naturalne sposoby na sen.

Dr Marek Bardadyn, naturoterapeuta

Leki homeopatyczne stosowane na zaburzenia snu są nie tylko skuteczne, ale także bezpieczne − nie uzależniają i nie mają skutków ubocznych. Ponieważ przyczyną bezsenności mogą być najróżniejsze zaburzenia wewnętrzne, trzeba dobrać odpowiedni środek i ustalić dawkowanie. Na przykład Coffea (lek uzyskiwany z kawy arabskiej) umożliwia zaśnięcie, kiedy ciągła gonitwa myśli wydaje się nie mieć końca. Środek ten zawsze warto zażyć po stresującym dniu lub gdy nie ma warunków, by wyciszyć się w ciągu 30−60 minut przed położeniem się do łóżka. Jest też skuteczny, jeśli sen nie przychodzi z powodu ogólnego pobudzenia, czemu towarzyszy przyspieszone bicie serca, albo przeszkadza nam hałas lub zimno.

Jeżeli zasypianie utrudnia nadpobudliwość włókien nerwowych i mięśni, co często objawia się niepokojem nóg, drgawkami, skurczami, polecam Zincum valerianicum. Lek ten sprawdzi się także, gdy problemy ze snem nasilają się z powodu miesiączki, przejedzenia lub nadużycia alkoholu.

Czasem nie jesteśmy w stanie zasnąć lub budzimy się nad ranem, bo dręczą nas lęki (uczucie niepokoju może pojawiać się także w ciągu dnia). W takiej sytuacji relaksujący sen powinien powrócić po kilku dawkach specyfiku Ignatia. Z kolei Lupulinum ułatwi odstawienie leków nasennych osobom od nich uzależnionym. Przyjmowany regularnie, najpierw razem z tabletkami, pozwala na stopniowe ich odstawienie. Najbardziej uniwersalnym lekiem jest Avena sativa. Zwłaszcza krople stosowane na noc dają znakomite rezultaty u osób, które wieczorem są tak zmęczone, że… nie mają siły zasnąć.

Zioła z sennika

Problemy ze snem skutecznie likwiduje regularnie pita mieszanka z liścia melisy, kwiatu rumianku i szyszek chmielu (po 100 g) oraz korzenia arcydzięgla i ziela dziurawca (po 5 g). Łyżkę stołową ziół zalewamy szklanką wrzątku, pijemy pół godziny po kolacji.

Dr Partap S. Chauhan, specjalista medycyny ajurwedyjskiej

Miliony ludzi w różnym wieku mają problemy ze snem, tymczasem konsekwencją niewysypiania się bywa nie tylko zmęczenie, ale również nadciśnienie, otyłość czy obniżona odporność. Sen jest bowiem − obok diety i trybu życia − jednym z filarów naszego zdrowia. Mamy kłopoty z zasypianiem? To efekt zaburzeń doszy (energii) vata. Zalecam spożywanie potraw ciepłych, cięższych i nieco tłustszych, słodkich, słonych i kwaśnych w smaku. Warto włączyć do diety mak. Jeśli łatwo zasypiamy, lecz często się budzimy w nocy, trzeba zredukować doszę pitta. Jadajmy dania chłodne, łagodnie przyprawione. Idealny będzie np. napój z kilku daktyli zmiksowanych z filiżanką letniego, przegotowanego świeżego mleka i szczyptą brązowego cukru. Przed snem nacierajmy dłonie i stopy olejkiem kokosowym, który również „studzi” organizm. Gdy rano wstajemy zmęczeni, powinniśmy zrównoważyć doszę kapha. Wybierajmy dania lekkie, suche i ciepłe. I w tym przypadku wieczorne masowanie dłoni i stóp działa korzystnie.
 
5 rad na dobry sen
  • Jadajmy główne posiłki o stałych porach (tuż po przebudzeniu śniadanie, koło południa obiad i kolację na 2−3 godziny przed snem), dwa ostatnie bez ostrych przypraw.
  • Regularnie wykonujmy nieforsowne ćwiczenia, np. asany jogi.
  • Zrezygnujmy z alkoholu i kawy.
  • W sypialni utrzymujmy porządek i półmrok, nie pozostawiajmy w niej przedmiotów związanych z pracą; dbajmy, by pościel była świeża i pachnąca.
  • Pamiętajmy o oddechu: spokojnym, miarowym i głębokim.

Dr n. med. Ocz Batyn, specjalista chorób wewnętrznych i medycyny orientalnej

Bezsenność bywa pierwszym sygnałem choroby, problemów emocjonalnych lub tego, że stres zaczął dominować w naszej codzienności. Wyróżniamy dwa rodzaje snów: pierwszy bierze początek z serca (przyjemne, odprężające marzenia), a drugi − z wątroby (nocne koszmary). Nieprzespana noc to niepowetowana strata dla zdrowia i na nic się zda odsypianie w dzień, bo wtedy ultrafioletowe światło nie pozwala komórkom nerwowym odpocząć.

Niedospani cierpimy na bóle głowy, drżenie rąk, mamy kłopoty z koncentracją, podkrążone oczy, arytmię serca. Często leczymy się na najróżniejsze choroby, zamiast zadbać o dobry sen. Jak jest on ważny, świadczy to, że pozbawieni go przez 72 godziny możemy nawet umrzeć!

Jeśli chcemy dobrze sypiać, po pierwsze przyjrzyjmy się swojemu zdrowiu. (Każdy z 12 narządów wewnętrznych jest powiązany z mózgiem i jeśli któryś niedomaga, zatruwa toksynami „centralę”, zaburzając sen). Po drugie zwolnijmy tempo życia i zrewidujmy swoje cele. (Z praktyki lekarskiej wiem, że bezsenność, zwłaszcza u osób po 35. roku życia, wywołują codzienne napięcia, brak odpoczynku i gonitwa za pieniądzem). Przed pójściem spać powinniśmy się wyciszyć (za sprawą spokojnej lektury, muzyki klasycznej, modlitwy, prostych technik relaksacyjnych). Przed snem warto wymasować stopy ciepłą oliwą. Najpierw jedną, potem drugą stopę obejmujemy rękoma i masujemy okrężnymi ruchami 108 razy.

Nasenna poduszka

Filiżanka słabej czarnej herbaty ze szczyptą kardamonu (na 2 godz. przed snem) lub goździków (pita co 2−3 godz. w ciągu dnia) ułatwi zaśnięcie. Polecam też zastąpienie zwykłej poduszki „nasenną” – wypełnioną łuskami kaszy gryczanej.