1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Słońce kusi, czerniak czyha

Słońce kusi, czerniak czyha

Po długiej zimie oraz okresie izolacji większość z nas spragniona jest słońca i energii, którą nam daje. Warto jednak przypomnieć jak odpowiedzialnie korzystać z kąpieli słonecznych. 

Maj jest Światowym Miesiącem Świadomości Czerniaka. To czas, kiedy dużo mówi się o profilaktyce tego nowotworu. I słusznie, bo skóra po zimie narażona jest na szybkie poparzenie słoneczne, a to właśnie ono aż dwukrotnie zwiększa ryzyko wystąpienia czerniaka! (badania: "The risks and benefits of sun exposure" Hoel D.G., Berwick M., de Gruijl F.R., and Holick M.F., 2016).

Według Krajowego Rejestru Nowotworów w Polsce co roku diagnozowanych jest blisko 4000 zachorowań na tę chorobę, a ponad 22 000 europejskich obywateli traci życie z powodu czerniaka. To najpoważniejszy rodzaj nowotworu złośliwego skóry. Jeśli zostanie wcześnie wykryty i poddany leczeniu, prawie zawsze można go wyleczyć. Jeśli nie zostanie odpowiednio wcześnie zdiagnozowany i rozprzestrzeni się na inne części ciała, może być śmiertelny.

Za najistotniejsze czynniki zwiększonego ryzyka zachorowania uznaje się: intensywne działanie promieniowania UV naturalnego, czyli promieni słonecznych, oraz sztucznego (np. w solariach), stałe drażnienie mechaniczne lub chemiczne, niską zawartość barwnika w skórze oraz predyspozycje genetyczne.

Co powinno wzbudzić nasz niepokój? Sygnałem wskazującym na pojawianie się czerniaka mogą być zmiany skórne, zarówno te, które pojawiły się jako nowe, jak i rozwój lub przekształcenie już istniejących.

Wstępnym narzędziem diagnostycznym jest system kliniczny ABCDE, który pozwala na identyfikację części czerniaków i prowadzenie samokontroli skóry. Wyróżnia się w nim 5 cech charakterystycznych dla zmian mogących być czerniakiem, takich jak:

  • Asymetryczny, nieregularny kształt (od ang. asimetrical shape)
  • Brzegi niereguralne (od ang. border)
  • Czerwony, czarny kolor lub inne przebrawienia zmiany (od ang. color)
  • Duża średnica zmiany (od ang. diameter)
  • Ewolucja rozmiaru, kształtu, faktury lub koloru zmiany (od ang. evolution).,

Bardzo ważna jest czujność pacjenta i prowadzenie samodzielnej obserwacji znamion, również pieprzyków i piegów. Przydatną praktyką może być robienie zdjęć wybranych zmian lub całej powierzchni skóry i porównywanie ich w odstępie czasowym. W przypadku pojawienia się wątpliwości należy szybko umówić się na wizytę u dermatologa lub chirurga onkologa, który za pomocą dostępnych metod (m.in. dermoskopu) potwierdzi lub obali nasze podejrzenia.

Jak bezpiecznie korzystać z słońca?

Zachować zdrowy rozsądek i dawkować sobie ekspozycję na słońce - przywyczaić skórę do ostrego słońca stopniowo wystawiając się na jego bezpośrednie działanie, najpierw na kwadrans, potem można ten czas przedłużyć. 

Stosować kremy do opalania chroniące przed UVA i UVB o minimum 30 SPF. Im wyższy faktor tym lepiej.

Źródło: materiały Novartis, firmy która dba o świadomość Polaków na temat czerniaka, jest partnerem Akademii Czerniaka, i sekcji naukowej Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej.  Więcej informacji o czerniaku na: www.AkademiaCzerniaka.pl.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Dlaczego nie ma leku na raka?

Niezbędne jest połączenie doświadczeń medycyny holistycznej i konwencjonalnej w obszarze prewencji, jak też leczenia raka. (Fot. iStock)
Niezbędne jest połączenie doświadczeń medycyny holistycznej i konwencjonalnej w obszarze prewencji, jak też leczenia raka. (Fot. iStock)
Jak to możliwe, że przy takim postępie medycyny nie ma skutecznego leku na raka?  Gwen Olsen (nagrodzona Human Rights Award) twierdzi, że koncerny farmaceutyczne nie są zainteresowane znalezieniem go, a to one nadają kierunek służbie zdrowia. „Skomercjalizowana medycyna i farmacja więcej zarabiają na naszym chorowaniu niż na zdrowiu” – dodaje Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta, autor książki „Być lekarzem, być pacjentem”. A jeśli tak jest, to jak dziś skutecznie leczyć się i dbać o zdrowie?

Postęp medycyny jest złudzeniem albo dzieje się coś złego, skoro rak wciąż zabija. Krytycy systemu leczenia twierdzą, że autorzy 80 proc. publikacji w prasie medycznej są związani z koncernami farmaceutycznymi. Czy więc mogą być obiektywni?
Zacznijmy od być może krzywdzącego dla medycyny i farmacji podejrzenia o złamanie świętej zasady: przede wszystkim nie szkodzić (z łac. Primum non nocere). A nawet o złą wolę i chęć szkodzenia. Prawdą jest, że logika systemu wolnorynkowego i cele funkcjonowania koncernów mogą rodzić podejrzenie, że zysk, a nie zdrowie czy inne dobro publiczne, stanowi wartość nadrzędną. W świecie konkurencji można łatwo, wręcz bezwolnie, ulec pokusie ignorowania tej wartości, jeśli stoi to w sprzeczności z zyskiem firmy. Dlatego punkty serwisowe nie apelują do producentów o zwiększenie bezawaryjności produktów. Na podobnej zasadzie wspierane przez korporacje instytuty naukowe mogą zdradzać skłonność do eliminowania badań nad tanimi i profilaktycznymi procedurami oraz prawdziwymi przyczynami chorób, zwłaszcza cywilizacyjnych. Ale mimo tych uwarunkowań systemowych nie można jednoznacznie przypisać medycynie i tzw. Big Pharmie złowrogich intencji. Z drugiej strony – trzeba uwolnić się od złudzenia, że rynek ma interes w tym, byśmy byli zdrowi. Z punktu widzenia chorujących komercjalizacja usług medycznych ani finansowanie tworzenia i wdrażania nowych leków przez zainteresowane zyskiem korporacje nie są dobrym pomysłem. Biznesowe myślenie musi skutkować m.in. kreowaniem popytu na leki i usługi medyczne. A popyt ten jest większy, gdy ludzie chorują. To oczywiste, że skomercjalizowana medycyna i farmacja więcej zarabiają na naszym chorowaniu niż na zdrowiu.

System jest chory i dlatego coraz częściej cierpimy na przewlekłe lub nieuleczalne choroby?
W pewnym sensie tak. Sądzę jednak, że najistotniejsza przyczyna kryzysu medycyny i służby zdrowia leży znacznie głębiej. Mam na myśli pokutujące w zbiorowej podświadomości lekarzy dogmatyczne przekonanie, że organizm ludzki jest materialną, wyodrębnioną  z otoczenia  autonomiczną maszyną. Dlatego także onkologia nie postrzega ciała, psychiki, ducha i środowiska człowieka jako jedności, którą tylko jako całość można zrozumieć i dzięki temu rozstrzygać, jaka konfiguracja i interferencja tych wszystkich czynników wyzwala chorobę. Na domiar złego medycyna reaguje na swój kryzys, usztywniając konserwatywny, ograniczający paradygmat, który jest powodem jej kryzysu. Tak można interpretować na przykład upartą wiarę w determinizm genetyczny. Ten powszechnie komunikowany pogląd ignoruje liczne dowody badawcze, wskazujące na fakt, że genotyp odpowiada jedynie za predyspozycję i może być modyfikowany przez wpływy środowiska biologicznego, społecznego, a także mentalnego, w których funkcjonuje organizm ludzki. Szczególnie uznanie wpływu środowiska mentalnego – innymi słowy psychiki – na ciało stanowi dla konwencjonalnej medycyny barierę trudną do przejścia. Tymczasem lęk przed genami jest dziś tak skutecznie promowany, że Angelina Jolie z powodu niekorzystnej genetycznej diagnozy kazała amputować sobie piersi. Trzeba mieć nadzieję, że taki sposób rozumienia profilaktyki onkologicznej się nie rozpowszechni. Jest on bowiem uznaniem porażki medycyny w zakresie profilaktyki rozumianej jako prawdziwe zapobieganie chorobie. Amputację zdrowych piersi Angeliny Jolie w najlepszym razie możemy uznać za – problematyczny zresztą – wybór mniejszego zła.

Dlaczego onkologia broni się przed szerszym spojrzeniem na przyczyny i metody leczenia chorych na nowotwory?
Z pewnością nie dlatego, że z wyrachowania chce zarabiać na ludzkim cierpieniu. Utknęła tylko w anachronicznym paradygmacie zakładającym, że świat, a w nim człowiek, to zbudowane z materii mechanizmy składające się ze współpracujących ze sobą części. W konsekwencji medycyna nieustannie się fragmentaryzuje i specjalizuje, traci z oczu obraz całości, gubi się w szczegółach i w coraz większym stopniu angażuje swój potencjał w leczenie skutków leczenia. Z czego wynika smutna konstatacja, że coraz rzadziej naprawdę pomaga.

Gdy leki zaleczają, a nie leczą lub mają wiele skutków ubocznych, potrzeba leków cały czas, także nowych leczących te skutki itd.
Ta sytuacja niewątpliwie zaprasza do działań szkodliwych z punktu widzenia ludzkiego zdrowia. Chyba czas najwyższy, by powstała jakaś niekomercyjna instytucja, powiedzmy, Narodowy Instytut Leków i Procedur Terapeutycznych nastawiony na poszukiwanie skutecznych leków i przyczynowo oddziałujących procedur, a nie osiąganie zysku. Znalezienie skutecznych procedur, a po części także leków, wymaga poważnego potraktowania przypuszczeń i wyników wcześniejszych badań, uprawdopodobniających tezę, że nasze kłopoty ze zdrowiem wynikają z konsumpcji żywności i wody o złej jakości, z zatrucia powietrza, nadmiaru szkodliwych substancji chemicznych obecnych w środkach czystości, w kosmetykach, w tkaninach, w opakowaniach żywności, farbach i w zanieczyszczeniu przestrzeni smogiem elektromagnetycznym (radio, TV, GSM, Internet, GPS itd.). Do tej listy należałoby też dodać poziom stresu i stan ludzkich umysłów, a szczególnie narastającą powszechność zaburzeń depresyjnych. Korelacje pomiędzy nasileniem się tych zjawisk a wzrostem zachorowań na raka są bowiem alarmujące. Jednak ogarnięcie tak skomplikowanej macierzy wpływów i ich ewentualnych wzajemnych oddziaływań wymagałoby powołania interdyscyplinarnych think tanków i instytutów badawczych finansowanych przez państwo lub niezależne fundacje. Nie trzeba też być przenikliwym prorokiem, by mieć prawie całkowitą pewność, że konkluzją takich badań byłoby wskazanie na pierwszorzędne znaczenie w etiologii raka czynników środowiskowych. A na to jedynym sensownym lekarstwem jest odtruwanie organizmu, odzyskiwanie naturalnej odporności, zdrowa żywność, ruch, redukcja stresu itd., czyli procedury, które proponuje medycyna holistyczna. W skali państwa oznaczałoby to rewolucję opartą na rządowym programie prawdziwej i skutecznej ekoprewencji chorób cywilizacyjnych.

Ta rewolucja miałaby na sztandarach to, co dziś lekarze konwencjonalni nazywają „zabobonem”, więc pewnie oni by jej nie poparli.
Niestety, konserwatywne, ograniczone, aroganckie i egoistyczne myślenie dominuje dzisiaj w wielu ludzkich głowach, a także instytucjach i środowiskach. Stanowi bowiem doskonały filtr chroniący przed dostrzeżeniem rozmiarów grożącej nam katastrofy i koniecznością radykalnej zmiany. Działania idące w dobrym kierunku wymagałyby kosztownych zmian w rolnictwie, w przemyśle spożywczym, w energetyce itd. To znaczy, że zyski wielu ludzi i korporacji znacznie by się ograniczyły, a wiele firm straciłoby rację bytu. W dodatku tak głębokie przekształcenia wymagałyby solidarnej i zdeterminowanej postawy wszystkich sił politycznych i zmiany świadomości elit z egocentrycznej na planetarną i solidarną. Na razie wydaje się to mało prawdopodobne. Tak więc nie pozostaje nic innego, tylko ratować się własnymi sposobami i na własny rachunek. Świadoma część społeczności już to robi: ucieka z miast pełnych smogu, szuka zdrowej żywności, docenia wypoczynek i czas na budowanie emocjonalnych więzi, ćwiczy, szuka alternatywnych, nierujnujących odporności sposobów wychodzenia z kryzysów zdrowotnych itd. Wśród nich są również „nawróceni” lekarze, którzy dostrzegli, że relacja między farmacją a medycyną się odwróciła. Że farmacja nie służy już medycynie, lecz medycyna służy farmacji jako pośrednik i sprzedawca. Takich lekarzy jest na szczęście coraz więcej, i to oni są solą w oku Big Pharmy, bo uczą realnej profilaktyki i propagują leczenie metodami naturalnymi, dokonując twórczej syntezy metod konwencjonalnych i naturalnych. Zapewne powoduje nimi autentyczne poczucie lekarskiej, uzdrowicielskiej misji. Dzięki temu mogą unieść ogromne wizerunkowe i zawodowe ryzyko. Bo jeśli lekarz alternatywny nie zdoła uratować chorego, natychmiast podnosi się potępiający krzyk całego środowiska. Przyzwolenie na niepowodzenia w kręgach medycyny konwencjonalnej jest bez porównania większe. Wystarczy trzymać się procedur, by być wolnym od zarzutów i mieć czyste sumienie – nawet jeśli odstępstwo od procedur mogłoby uratować życie. Wiara w procedury medycyny konwencjonalnej jest tak wielka i bezkrytyczna, że bez trudu przykrywa konformizm, niedouczenie czy brak wyobraźni. Z drugiej strony – rozwój rynku medycyny alternatywnej dowodzi, że coraz więcej ludzi dostrzega bezradność medycyny konwencjonalnej i poszukuje nowych dróg leczenia. To niełatwa i często samotna podróż pełna przeszkód i przeciwieństw. Oto przykład: Unia Europejska (Rozporządzeniem 1924/2006/WE) ograniczyła ostatnio swobodny obrót lekami i suplementami naturalnymi, nakładając na producentów obowiązek uzyskania kosztownych i czasochłonnych pozwoleń. W proteście przeciwko temu rozporządzeniu powstał m.in. Institut Pour la Protection de la Santé Naturelle [Instytut Obrony Zdrowia Naturalnego] broniący medycyny naturalnej. Zapewne powstanie też czarny rynek ziół i preparatów ziołowych.

Niezbędne jest połączenie doświadczeń medycyny holistycznej i konwencjonalnej w obszarze prewencji, jak też leczenia raka.

Ale jak to zrobić?
W sytuacji zbliżającej się pandemii nowotworowej już teraz trzeba się dogadywać. Trzeba zawiesić spory i choć medycyna konwencjonalna ma problem z uznawaniem tych terapii i procedur, których nie daje się wyjaśnić w kategoriach materialno-biochemicznych, to jednak zaakceptować wszystko, co pomaga i może pomóc. To wymaga odwagi stawiania niewygodnych pytań i wielkodusznej rezygnacji z ambicji i chwały własnej na rzecz skutecznego pomagania rakowaciejącej ludzkości. Skrajnie przepracowani onkolodzy, doświadczający śmierci pacjentów znacznie częściej niż wyleczeń, nie mogą leczyć bez wiary w słuszność tego, co robią. Potrzeba spójnego i ugruntowanego poglądu na stosowaną metodę terapii jest w takiej sytuacji ogromna. To zrozumiałe, że nie chce się wówczas słuchać o tym, że być może uratowałoby się kogoś, postępując inaczej. Tym bardziej że wielu udało się uratować, postępując zgodnie z doktryną. Sami pacjenci odpowiadają za wybór metody leczenia. Z reguły wybieramy lekarza posiadającego światopogląd zgodny z naszym. To dobrze. Bo tam, gdzie nasza wiara, tam większa szansa na wyleczenie. Szczególnie gdy jest wsparta wiarą lekarza. Tego placebo nie wolno wykluczać z gry o zdrowie.

Wojciech Eichelberger: psycholog i psychoterapeuta, ceniony trener i dyrektor Instytutu PsychoImmunologii, warszawskiego ośrodka psychoterapii, autor książki o medycynie „Być lekarzem, być pacjentem” i o rozwoju etycznym człowieka oraz biznesu „Quest”.

  1. Zwierciadło poleca

Rak jajnika: wcześniej wykrywać, leczyć najnowszymi metodami

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Szybsze wykrywanie choroby oraz wdrażanie właściwego leczenia, zarówno chirurgicznego jak farmakologicznego - to najpoważniejsze wyzwania w leczeniu raka jajnika, o których rozmawiano podczas XXV edycji warsztatów edukacyjno-informacyjnych „Quo Vadis Medicina?”. Eksperci wskazywali także, że konieczne jest również upowszechnienie badań genetycznych, które pozwalają wdrożyć nowoczesne leczenie systemowe.

W kontekście raka jajnika szczególnie istotny jest drugi cel Narodowej Strategii Onkologicznej, czyli zwiększenie wykrywalności nowotworów we wczesnych stadiach. Od początku 2021 roku rozpocznie się wdrażanie standardów i akredytacji badań patomorfologicznych. Jak podkreśla prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków w Narodowym Instytucie Onkologii w Polsce, niestety od 2010 roku rośnie zapadalność na 7 głównych nowotworów, w tym raka jajnika, co prawda w zróżnicowanym tempie, ale trend jest bardzo niepokojący. Optymizmem może napawać fakt, iż równocześnie poprawia się przeżywalność pacjentów. Pandemia spowoduje jednak, że wskaźniki w 2020 roku ulegną pogorszeniu.

Kluczowa wczesna diagnoza

Rak jajnika występuje głównie w krajach wysokorozwiniętych, na półkuli północnej. Choroba atakuje głównie kobiety starsze, szczyt zachorowań przypada na wiek 60-80 lat, a więc w leczeniu trzeba się mierzyć z problemami zdrowotnymi typowymi dla osób starszych. W ostatnich kilkudziesięciu latach śmiertelność z powodu raka jajnika spada, ale bardzo powoli.

Każda kobieta jest narażona na około 1,5 proc. ryzyko  zachorowania na raka jajnika w ciągu całego życia. Rak jajnika stanowi około 3,7 proc wszystkich nowotworów u kobiet, ale już ponad 4 proc. przyczyn  zgonów z powodu nowotworów. Rak jajnika jest  wyzwaniem przede wszystkim dlatego, że w zdecydowanej większości przypadków choroba jest rozpoznawana w zaawansowanym stadium. Rocznie w Polsce rozpoznaje się ponad 3 tysiące przypadków raka jajnika, z czego większość chorych ma trzeci i czwarty stopień zaawansowania choroby w momencie diagnozy.

Nowotwór rozwijający się w jajniku nie ma żadnych barier anatomicznych, które by ograniczały jego rozprzestrzenianie się. Komórki nowotworowe mogą swobodnie przemieszczać się w jamie brzusznej tworząc wiele ognisk przerzutowych. Większość ekspertów szacuje, że nawet 80 procent nowych przypadków raka jajnika dotyczy choroby zaawansowanej w trzecim i czwartym stopniu. Czwarty stopień oznacza chorobę z przerzutami do licznych narządów. Rokowanie jest dobre tylko przy wykryciu choroby w pierwszym stopniu zaawansowania, natomiast w najwyższych stopniach zaawansowania perspektywa pięcioletniego przeżycia jest bardzo zła.

Przy zastosowaniu odpowiedniego leczenia pierwszej linii około 80 proc. chorych, nawet w trzecim stopniu zaawansowania, uzyskuje remisję, czyli cofnięcie się choroby. Pomimo to u osób, które osiągnęły remisję aż w 85 proc przypadków następuje nawrót. Dalszy przebieg nowotworu polega na kolejnych nawrotach, których może być kilka, a nawet kilkanaście w całym przebiegu choroby. Kolejne rzuty choroby pojawiają się coraz częściej, a choroba prowadzi stopniowo do upośledzenia sprawności ogólnej, wyniszczenia i ostatecznie śmierci. Bardzo rzadko pomimo wdrożonego leczenia udaje się pacjentkom przezwyciężyć tą chorobę.

Dla skutecznego leczenia decydujący jest moment diagnozy oraz szybkie podjęcie leczenia pierwszej linii. Poprawę rokowania możemy uzyskać poprzez wyższą ogólną świadomość, tak aby pacjentki szybciej rozpoznawały u siebie niepokojące symptomy i zgłaszały się z nimi do lekarza.

Diagnostyka molekularna dla każdej pacjentki

Rak jajnika jest  często związany z mutacją w genach BRCA1 i BRCA2. W Polsce mamy dostęp do diagnostyki tych mutacji, dlatego każda pacjentka powinna mieć wykonane badanie genetyczne. Stwierdzenie mutacji otwiera drogę do zastosowania nowych leków. Ważne jest również przeprowadzenie badania u osób spokrewnionych, by sprawdzić, czy rodzina pacjentki należy do grupy wysokiego ryzyka zachorowania.

Jak ważna dla skutecznego leczenia raka jajnika jest wczesna diagnostyka, zwłaszcza genetyczna, zwraca uwagę prof. Mariusz Bidziński, kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie.

Badania genetyczne od kilku lat są już w Polsce finansowane w zakresie badań realizowanych przy diagnostyce raka jajnika. Badania są wykonywane u pacjentek ze świeżym rozpoznaniem podejmujących leczenie oraz na podstawie analizy materiału archiwalnego, czyli pobranego przed kilkoma laty. Wykryte mutacje w genach pozwalają zastosować nowoczesne terapie.

Mimo dostępnego finansowania, badań genetycznych wykonuje się zbyt mało. W 2018 roku na raka jajnika zachorowało w Polsce 3568 osób. Tymczasem w 2019 roku diagnostykę genetyczną wykonano jedynie u 490 hospitalizowanych osób oraz dodatkowo przebadano także ponad 430 próbek materiału archiwalnego.

Inhibitory PARP – innowacyjna terapia raka jajnika

Jak wskazuje prof. Paweł Blecharz, kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej w krakowskim oddziale Narodowego Instytutu Onkologii, przyszłością leczenia raka jajnika jest nie tylko właściwe leczenie chirurgiczne, ale także leczenie systemowe. Ograniczenia chirurgii w leczeniu raka jajnika związane są z rozsianym charakterem nowotworu. Leczenie to należy uzupełnić leczeniem systemowym, by móc dotrzeć do każdej komórki nowotworowej i skutecznie leczyć chorobę.

W Polsce dostępne są terapie celowane - w programie lekowym od lat znajduje się np. bewacyzumab, ale nadal w ograniczonym zakresie wskazań - węższym niż tego potrzebują specjaliści leczący raka jajnika. Program lekowy nakłada także inne ograniczenia, jak np. kryteria włączenia do programu.

W najbliższych kilku latach postęp w leczeniu raka jajnika jest możliwy do osiągnięcia dzięki  inhibitorom PARP. Badania kliniczne przynoszą bardzo obiecujące rezultaty w leczeniu podtrzymującym, po chemioterapii zarówno w pierwszej linii jak i w leczeniu nawrotów.

Od niedawna jest zarejestrowany nowy inhibitor PARP, czyli niraparib. Badania wykazały jego skuteczność w leczeniu całej populacji, nie tylko chorych z mutacją genów BRCA1/2. Za jego przyczyną przed inhibitorami PARP otwierają się zatem nowe horyzonty - leczenia podtrzymującego zarówno w pierwszej jak i w kolejnych liniach terapii niezależnie od statusu mutacji. Redukcja ryzyka nawrotu u badanych osób z mutacją genową leczonych nowym inhibitorem osiągnęła  60 proc., a w całej populacji było to 30 proc.

Profesor Blecharz ocenia, że dzięki nowym metodom leczenia czas przeżycia chorych z rakiem jajnika będzie się wydłużać. Poprawi się także jakość życia chorych. Bardzo ważny jest wzrost świadomości tej choroby, budowanie czujności onkologicznej wśród potencjalnych pacjentek, tak aby leczenie można było rozpoczynać na wcześniejszym etapie rozwoju nowotworu.

Wpływ pandemii koronawirusa na diagnostykę chorób nowotworowych

Wykrycie choroby w późniejszym stadium zaawansowania powoduje, że szanse radykalnego wyleczenia są znacznie mniejsze. Tymczasem od kwietnia 2020 roku działania profilaktyczne prowadzone na poziomie POZ "właściwie zamarły" - podkreśla prof. Bidziński. Z powodu pandemii diagnostyka i ustalanie ścieżki leczenia przedłużają się ponad terminy zapisane w pakiecie onkologicznym. Z uwagi na brak specyficznych objawów raka jajnika u wielu chorych poszukiwania przyczyn dolegliwości trwają nawet rok, zanim zostanie wystawiona karta DiLO. Jednocześnie w 2020 roku wyraźnie obniżyła się liczba kart DiLO, co pokazują raporty Narodowego Instytutu Onkologii.

Dane wskazujące wyraźny spadek leczonych chorych w okresie pandemii sugerują, że w najbliższych miesiącach znacznie powiększy się liczba chorych zdiagnozowanych w  zaawansowanych stadiach klinicznych nowotworów. Dlatego - mówi prof. Mariusz Bidziński - konieczne jest opracowanie nowej strategii profilaktyki i wczesnego diagnozowania, a także upowszechnianie wiedzy o możliwościach wczesnej diagnozy choroby nawet w okresie pandemii.

Partnerem relacji z XXV warsztatów edukacyjno-informacyjnych „Quo Vadis Medicina?” jest

 

Wszystkie działania niepożądane produktów leczniczych należy zgłaszać do Departamentu Monitorowania Niepożądanych Działań Produktów Leczniczych Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, Al. Jerozolimskie 181C, 02-222 Warszawa, tel. (22) 492-13-01, fax (22) 492-13-09, zgodnie z zasadami monitorowani bezpieczeństwa produktów leczniczych lub do podmiotu odpowiedzialnego za produkt, którego zgłoszenie dotyczy. Formularz zgłoszenia niepożądanego działania produktu leczniczego dostępny jest na stronie Urzędu www.urpl.gov.pl.

GSK Commercial Sp. z o.o., ul. Rzymowskiego 53, 02 - 697 Warszawa, tel.: 22 576 90 00, fax: 22 576 90 01, pl.gsk.com.

NP-PL-NRP-PRSR-200009, grudzień 2020

  1. Zdrowie

Opieka nad chorym na nowotwór w domu. Jak ją zorganizować?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Choroba nowotworowa jest trudnym doświadczeniem, przede wszystkim dla samego chorego, ale nie tylko. Równie mocno przeżywają ją osoby z jego najbliższego otoczenia. Wielu pacjentów onkologicznych pozostaje aktywna, jednak u niektórych opieka domowa może stanowić nie lada wyzwanie dla najbliższych. Jak ją zorganizować, aby jak najlepiej pomóc osobie chorej?

Chorych na raka przybywa z roku na rok. Według danych Polskiego Towarzystwa Onkologicznego codziennie w Polsce średnio 400 osób dowiaduje się, że choruje na nowotwór złośliwy. Krajowy Rejestr Nowotworów podaje, że rocznie odnotowuje się ponad 160 tysięcy zachorowań. Diagnoza nowotworu najczęściej budzi lęk – nie tylko u samego chorego, ale także wśród jego rodziny i przyjaciół. Jednak nawet w trudnych przypadkach współczesna medycyna może wiele zaoferować choremu. Po poznaniu diagnozy i oswojeniu się z sytuacją przychodzi pytanie: co dalej? Jak być wsparciem dla takiej osoby? Co możemy zrobić jako bliscy?

Jestem opiekunem – jak zacząć?

Pierwsze dni po usłyszeniu diagnozy nowotworu mogą być dla chorego i jego bliskich wyjątkowo trudne. Pojawić się może lęk przed niepewną przyszłością. Nie bez powodu mówi się, że na raka choruje nie tylko pacjent, ale także cała jego rodzina. Po pierwszych emocjach przychodzi czas na próbę odnalezienia się w nowej rzeczywistości i znalezienie optymalnych rozwiązań. Na tym etapie dochodzi również naturalny odruch, jakim jest chęć uzyskania jak największej ilości rzetelnych informacji. Pierwszym ich źródłem powinien być lekarz prowadzący. Nic nie zastąpi rozmowy ze specjalistą, który odpowie na nurtujące nas pytania. Z pomocą chorym przychodzą również sprawnie działające fundacje i stowarzyszenia. Powstają też grupy wsparcia przeznaczone dla opiekunów osób chorych na nowotwór złośliwy. Rozbudowane w ciągu ostatnich lat strony i portale internetowe dają możliwość zdobycia wiedzy na temat przebiegu choroby i metod leczenia. Należy jednak korzystać z rzetelnych, sprawdzonych źródeł. W internecie znajduje się mnóstwo miejsc z nieprawdziwymi informacjami. Wiedza z sieci nie zastąpi tej uzyskanej od specjalisty.

Przestrzeń – jak ją funkcjonalnie zagospodarować?

Oprócz zmian w sposobie myślenia i codziennym rodzinnym życiu, kolejnym aspektem, którego dotyka choroba nowotworowa, jest przestrzeń życiowa pacjenta onkologicznego i jego bliskich. Należy pamiętać, że pacjent onkologiczny jest zazwyczaj osobą samodzielną – nie będzie wymagał stałej opieki i specjalistycznych sprzętów medycznych. Dopiero u osób starszych, obciążonych innymi schorzeniami przewlekłymi i w bardzo zaawansowanym stadium nowotworu może być potrzebna dodatkowa pomoc. Przy jej organizacji warto zasięgnąć porady osób, które mają w tym aspekcie doświadczenie, np. rehabilitantów lub przedstawicieli ośrodków zajmujących się profesjonalną opieką nad chorymi na nowotwory.

Każdy przypadek nowotworu jest inny. Często choremu wystarczy jedynie wsparcie psychiczne i obecność bliskiej osoby. Niezależnie od tego, czy pacjent dopiero dowiedział się o diagnozie, czy leczy się już jakiś czas, jest to choroba obciążająca. Może czuć się wyobcowany, doświadczać depresji, miewać wahania nastroju, problemy ze snem i jest to całkowicie normalne. Dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji jest pomoc psychologiczna lub psychoonkologiczna. Warto po nią sięgnąć, jeśli zauważamy, że dotychczasowe wsparcie rodziny i innych bliskich nie wystarcza.

Dieta pacjenta onkologicznego – o czym należy pamiętać?

Tak jak w przypadku większości chorób, również przy pacjentach onkologicznych jednym z najistotniejszych aspektów codziennego funkcjonowania jest odpowiednio zbilansowana dieta. Jest ona szczególnie ważna, ponieważ choroba nowotworowa ma na ogół charakter przewlekły.

Obecność guza nowotworowego w organizmie sprawia, że potrzeby żywieniowe pacjenta onkologicznego są inne niż u zdrowego człowieka, ponadto zmieniają się możliwości przyjmowania przez niego pokarmów oraz przyswajania składników odżywczych. Aby prawidłowo przygotowywać i podawać posiłki, osoba sprawująca opiekę nad chorym powinna zapoznać się ze specyfiką żywienia w przebiegu choroby nowotworowej. Zasadniczą rolą diety pacjenta onkologicznego jest utrzymywanie prawidłowej masy ciała, niedopuszczenie do niedożywienia, stymulacja sił obronnych organizmu, przeciwdziałanie skutkom ubocznym terapii onkologicznej oraz ogólna poprawa jakości życia chorego.

Dobrze odżywiony pacjent lepiej znosi obciążające leczenie onkologiczne.[1] Dietę należy dopasować do stadium zaawansowania choroby, rodzaju terapii oraz jego wieku. Należy pamiętać, że każdy przypadek jest inny i zawsze warto zasięgnąć porady dietetyka.

Posiłki powinny być lekkostrawne i dopasowane do preferencji smakowych i żywieniowych chorego. Nie należy wykluczać z jadłospisu żadnych składników odżywczych i pamiętać, że bardzo ważna w diecie pacjenta onkologicznego jest odpowiednia ilość białka. Trzeba również unikać posiłków smażonych, tłustych i ostrych oraz alkoholu i używek. W przypadku nowotworów przewodu pokarmowego żywienie nie powinno obciążać danego organu. Również w przypadku radioterapii jamy brzusznej należy unikać produktów mlecznych zawierających laktozę, ponieważ może to skutkować wystąpieniem biegunek. Co więcej, ważną rolę odgrywa nawodnienie – minimum 2 litry wody dziennie.

Dla osoby opiekującej się chorym na raka istotnym zagadnieniem jest również sposób podawania posiłków, który wraz z rozwojem choroby może być utrudniony. Jeśli chory nie może odżywiać się samodzielnie, jest po operacji chirurgicznej lub gdy występują skutki uboczne leczenia, pomocne może być stosowanie diety o zmienionej konsystencji lub żywienia specjalistycznego. U pacjentów chorych na nowotwory jamy ustnej, przełyku, żołądka oraz w zaawansowanym stadium nowotworu może wystąpić problem niedożywienia. Z pomocą przychodzi żywność specjalnego przeznaczenia medycznego do postępowania dietetycznego w przypadku niedożywienia związanego z chorobą – są to produkty płynne, przeznaczone dla pacjentów niedożywionych i zagrożonych niedożywieniem, takie jakNutridrink Protein, przygotowane do bezpośredniego podania doustnego. Ich główną zaletą jest zawartość określonych, niezbędnych składników odżywczych, które wspomagają suplementację. W przypadku pacjentów onkologicznych podstawowym zadaniem żywienia jest uzupełnianie zapotrzebowania organizmu na białko i energię. Podczas gdy u zdrowych osób spożycie białka powinno wynosić 10-15% zapotrzebowania energetycznego, u chorych na nowotwór jest to dwa razy większa ilość. Nie bez znaczenia jest również odpowiednia konsystencja i wygoda – zarówno w podawaniu, jak i przyjmowaniu pokarmu.

Pomoc w opiece nad chorym onkologicznie – do kogo się zwrócić?

Opieka nad osobą chorą w zaawansowanym stadium nowotworu, niesamodzielną, może być obciążająca psychicznie i fizycznie. Komfortową sytuacją jest opcja dzielenia się obowiązkami z innymi członkami rodziny. Zdarza się jednak, że nie ma takiej możliwości. Wówczas warto pamiętać, że o pomoc – bezpośrednią czy psychologiczną – można się również zwrócić do innych bliskich osób, znajomych czy przyjaciół, a także do instytucji zewnętrznych.

Warto, aby z pomocy psychologa skorzystał zarówno pacjent, jak i jego najbliżsi już w początkowym okresie choroby, kiedy niepewność jest największa. Wynika to nie z konieczności opieki fizycznej, a wsparcia psychicznego, którego osoba chora najbardziej potrzebuje. W ostatnich latach, dzięki rozwojowi psychoonkologii, dużo łatwiej uzyskać taką pomoc, adresowaną – na wszystkich etapach choroby – zarówno do pacjentów, jak i członków ich rodzin.

Należy mieć świadomość, że opieka nad chorym na nowotwór złośliwy w zaawansowanym stadium choroby może być trudna i obciążająca. Na szczęście opiekun, jeśli tylko podejmie próbę uzyskania pomocy, w dobie obecnej świadomości nie zostaje sam w tej sytuacji.

Bibliografia:

Jarosz A., Oddani chorobie, https://www.medonet.pl/psyche/psychologia,opiekunowie-chorych-na-raka,artykul,1720910.html, dostęp: 20.07.20.

Karabin K., Dieta w chorobach nowotworowych, https://www.poradnikzdrowie.pl/diety-i-zywienie/diety/dieta-w-chorobach-nowotworowych-aa-HN2k-Eq1C-7F4j.html, dostęp: 20.07.20.

Dobrołowicz M., Nowotwory drugą przyczyną zgonów w Polsce, https://twojezdrowie.rmf24.pl/choroby/nowotwory/news-nowotwory-druga-przyczyna-zgonow-w-polsce-dzis-swiatowy-dzie,nId,4307445?fbclid=IwAR1ZKGL5cY1Uj0i_a-F_8ONy7X1iQROIx-mqEf-DY0Qtp5U_WIIr8Zz6BmA#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox, dostęp: 20.07.20.

Pielęgnacja pacjenta w chorobie nowotworowej, red. Fundacja Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa i Fundacja Tam i z powrotem, Warszawa 2012.

Stanek-Misiąg E., Jedz! O diecie pacjenta onkologicznego, https://www.mp.pl/pacjent/dieta/wywiady/228118,jedz-o-diecie-pacjenta-onkologicznego

[1] https://www.mp.pl/pacjent/dieta/wywiady/228118,jedz-o-diecie-pacjenta-onkologicznego

  1. Zdrowie

Rak prostaty. Pomóż partnerowi zadbać o zdrowie

Niska świadomość społeczna i niechęć mężczyzn do wykonywania badań profilaktycznych, wciąż są powodem wysokiej śmiertelności na skutek nowotworu prostaty. Eksperci alarmują, że zachorowalność na raka prostaty stale wzrasta. W Polsce nowotwór ten stanowi już ok. 20 proc. wszystkich rozpoznanych nowotworów złośliwych. (fot. iStock)
Niska świadomość społeczna i niechęć mężczyzn do wykonywania badań profilaktycznych, wciąż są powodem wysokiej śmiertelności na skutek nowotworu prostaty. Eksperci alarmują, że zachorowalność na raka prostaty stale wzrasta. W Polsce nowotwór ten stanowi już ok. 20 proc. wszystkich rozpoznanych nowotworów złośliwych. (fot. iStock)
Pomimo, że rak prostaty jest najczęściej rozpoznawanym nowotworem złośliwym wśród mężczyzn, wciąż pozostaje tematem tabu. Wielu mężczyzn decyduje się na badania prostaty dopiero po namowach żony lub partnerki. Jak pokazują liczne statystyki, to kobiety odpowiadają za blisko 80% przypadków wykrycia męskich nowotworów. Posiadają one największą siłę perswazji i są w stanie przekonać mężczyzn do badań profilaktycznych.

Co piąty mężczyzna zmagający się z chorobą onkologiczną, choruje na raka prostaty. Z powodu tego nowotworu umiera w Polsce około 15 pacjentów dziennie. Tymczasem wykrycie choroby na wczesnym etapie daje nawet 90% szans na wyleczenie.

- Każdego dnia w naszym kraju około 44 mężczyzn dowiaduje się, że choruje na raka prostaty. Rocznie w wyniku tej choroby umiera niemal 5 tys. pacjentów, co sprawia, że rak prostaty zajmuje 10. miejsce wśród zgonów z powodu nowotworów złośliwych u mężczyzn. Statystyki te można jednak zmienić, bo chociaż zachorowalność na raka prostaty charakteryzuje się wysoką dynamiką wzrostu, to wczesna diagnostyka znacznie zwiększa szanse pacjenta na wyleczenie i daje szerokie możliwości terapeutyczne. Dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa na temat tej choroby oraz zachęcanie mężczyzn do profilaktyki i regularnego wykonywania badań – mówi dr n. med. Tomasz Chwaliński, specjalista urolog, ekspert w leczeniu nowotworów układu moczowego, Ordynator Oddziału Urologii w Mazowieckim Szpitalu Onkologicznym w Wieliszewie k/Legionowa.

Jak duży wpływ na męskie decyzje w tej dziedzinie mają kobiety ? – Uważam, że ten wpływ jest bardzo duży. Obserwujemy zresztą, że na konsultacje często przychodzą pary  – podkreśla specjalista urolog. Wielu mężczyzn decyduje się na badania i konsultacje pod wpływem sugestii ze strony partnerki. Niektórzy sami przyznają w gabinecie, że przyszli „bo żona nalegała”.

Rak prostaty – kto jest najbardziej narażony?

Prostata, nazywanej inaczej gruczołem krokowym lub sterczem, stanowi element męskiego układu rozrodczego i pełni funkcję w produkcji nasienia. W jej obrębie może dochodzić do różnych zmian chorobowych (np. przerost gruczołu krokowego), często o charakterze nowotworowym.

- Rak prostaty jest nowotworem złośliwym, powstającym na skutek niekontrolowanego mnożenia się zmutowanych komórek prostaty. W większości przypadków trudno jest ustalić przyczynę mutacji genetycznej u indywidualnego pacjenta. Istnieje jednak szereg czynników, które zwiększają ryzyko zachorowania na raka prostaty – wyjaśnia dr Tomasz Chwaliński.

Najwięcej zachorowań notuje się między 60 a 70. rokiem życia, choć choruje też wielu młodszych mężczyzn. – Im więcej przypadków zachorowania na raka prostaty było w naszej rodzinie, tym większe prawdopodobieństwo, że choroba może dotyczyć także nas. Dlatego tak ważne jest, by osoby szczególnie narażone były w stałym kontakcie z lekarzem i systematycznie się badały. – podkreśla dr Tomasz Chwaliński.

Ciekawe są również predyspozycje związane z rasą. Rasa czarna ma wysokie predyspozycje do nowotworów prostaty o wysokim stopniu złośliwości.

Czy nowotworom prostaty można zapobiegać?

Regularnym badaniom urologicznym powinni się poddawać wszyscy mężczyźni po zakończeniu 50. roku życia, a nawet, ze względu na rosnącą liczbę nowotworów, już po 40. roku życia.

Pomimo tego, że o chorobie nowotworowej decydują najczęściej czynniki genetyczne, dobrze jest zadbać o odpowiedni styl życia, który wpłynie na mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia choroby. Co przyczynia się do zmniejszenia ryzyka? – Redukcja masy ciała, zmniejszenie ilości białka w diecie, a także alkoholu, aktywność fizyczna. Uważa się, że pozytywne działanie mają likopeny, zawarte w pomidorach po obróbce cieplnej (czyli sosy, przeciery pomidorowe) i ogólnie dieta śródziemnomorska – wymienia dr Chwaliński.

Warto też wziąć po uwagę, że nowotwory prostaty rozwijają się w różnym tempie. – Mamy różne stopnie złośliwości. Przy niskiej złośliwości choroba rozwija się dość powoli. W przypadku zmian o wysokim stopniu złośliwości, rozwój nowotworu można porównać do pożaru suchego lasu. Chorzy wymagają więc intensywnego leczenia w szybkim tempie. – podkreśla specjalista.

Rak prostaty najczęściej rozwija się bezobjawowo, szczególnie w początkowej fazie choroby. Zdarza się jednak, że u niektórych mężczyzn niepokojącym sygnałem bywają zaburzenia erekcji. Są też inne symptomy mogące świadczyć o raku prostaty.

- O ile u części mężczyzn, u których z czasem diagnozuje się raka prostaty, mogą wystąpić problemy z oddawaniem moczu,  krew w moczu czy nasieniu, a w bardziej zaawansowanych przypadkach nawet całkowity bezmocz, ból w kroku czy wynikające z przerzutów do kości bóle kostne, to jednak w dużej mierze rak prostaty nie sygnalizuje swojej obecności. Nie mając symptomów jesteśmy nieświadomi rozwoju nowotworu aż do jego późnego stadium. Tymczasem szacowana długość dalszego życia przy wczesnym wykryciu raka prostaty i wdrożeniu odpowiedniego leczenia, wynosi ponad 15 lat. Dlatego panowie, nie bójcie się i idźcie się zbadać. Przy dzisiejszych osiągnięciach medycyny rak prostaty może być naprawdę skutecznie leczony – apeluje dr Tomasz Chwaliński.

Rak prostaty – jakie badania profilaktyczne należy wykonać?

Podstawą jest badanie PSA – marker przerostu prostaty oznaczany we krwi. PSA (ang. Prostate Specific Antygen) jest uwalnianym do krwi białkiem, wytwarzanym wyłącznie przez komórki prostaty.

Test PSA to proste i szybkie badanie, które umożliwia sprawdzenie poziomu antygenu swoistego prostaty z krwi badanego. Nieprawidłowe stężenie PSA we krwi wskazuje na możliwą obecność raka prostaty i stanowi wskazanie do biopsji prostaty. Europejskie Towarzystwo Urologiczne rekomenduje regularne oznaczanie PSA we krwi od 50. roku życia, a w przypadku, gdy w rodzinie występowały zachorowania na raka prostaty, wykonywanie badań PSA zaleca się już od 45 roku życia. Niestety nowotwór stercza dla wielu panów wciąż jest chorobą wstydliwą, przez co unikają wizyt u lekarzy i nie badają się regularnie – mówi dr Tomasz Chwaliński.

Z raportu „Narodowego Testu Zdrowia Polaków” wynika, że badaniu PSA poddało się zaledwie 37 proc. Polaków w wieku od 55. do 64. lat.

Kolejnym podstawowym badaniem diagnostycznym raka prostaty jest badanie per rectum. Jednak wielu mężczyzn ma poważne opory właśnie przed tym badaniem. – Badanie polega na wprowadzeniu palca w odbytnicę pacjenta. Na podstawie dotyku lekarz stwierdza, czy na powierzchni prostaty pojawiły się guzki lub, czy nie jest ona powiększona. Choć badanie jest szybkie i bezbolesne, wielu mężczyzn wciąż go unika, odbierając sobie tym samym szansę na wczesne wykrycie choroby i jej wyleczenie. A połączenie badania per rectum i badania PSA pozwala na dość czułe wyselekcjonowanie grupy chorych wymagających dalszej diagnostyki. – podkreśla dr Tomasz Chwaliński i dodaje: W ostatnich latach dopracowano metodę badania chorych za pomocą rezonansu magnetycznego, co w istotny sposób zwiększyło możliwości diagnostyczne wykrywania wczesnych przypadków raka gruczołu krokowego, a także pozwoliło selekcjonować grupy chorych wymagających agresywnego leczenia onkologicznego.

Niepokojące są jednak ostatnie miesiące, związane z sytuacją epidemiologiczną. Jak na wczesną diagnozę onkologiczną wpływa pojawienie się Covid-19? – Obserwujemy zmniejszenie odsetka chorych zgłaszających się we wczesnym stadium. Nasze obserwacje dotyczą ostatniego pół roku, od marca i kwietnia. W jaki sposób będzie się sytuacja rozwijać - trudno powiedzieć. Jednak wszyscy lekarze, zajmujący się leczeniem onkologicznym, wyrażają duże zaniepokojenie tym, że pacjenci się nie badają – podkreśla dr Chwaliński.

Mazowiecki Szpital Onkologiczny w Wieliszewie to miejsce, w którym od początku jego istnienia - ponad 10 lat - leczy się chorych na raka gruczołu krokowego. Dzięki stałemu rozwojowi szpital stał się unikalnym w skali kraju ośrodkiem, który oferuje pacjentom każdą z dostępnych w Polsce metod leczenia raka gruczołu krokowego. Szpital posiada też najnowocześniejszego robota operacyjnego - DaVinci System X umożliwiającego małoinwazyjne leczenie operacyjne, które powoli staje się światowym standardem.

  1. Zdrowie

Choroby tarczycy najczęściej występują u kobiet. Jak można im zapobiegać?

Szacuje się, że co piąty Polak ma jakieś problemy z tarczycą, z czego większość przypadków stanowią kobiety. (Fot. Getty Images)
Szacuje się, że co piąty Polak ma jakieś problemy z tarczycą, z czego większość przypadków stanowią kobiety. (Fot. Getty Images)
Według badań opublikowanych przez National Institutes of Health Autoimmune Diseases Coordinating Committee (Komitet Koordynacyjny Chorób Autoimmunologicznych Narodowego Instytutu Zdrowia) choroby autoimmunologiczne dotykają blisko 5% populacji krajów zachodnich,  z czego prawie 80% pacjentów stanowią kobiety. Do najbardziej rozpowszechnionych schorzeń tego typu zalicza się choroby tarczycy.

Częstość pojawiania się u kobiet autoimmunizacyjnego zapalenia tarczycy z niedoczynnością wynosi 350 przypadków na 100 tys. osób rocznie, natomiast u mężczyzn – 80 przypadków na 100 tys. osób rocznie; z kolei zapalenie tarczycy z nadczynnością stanowi u kobiet 80 przypadków na 100 tys. osób rocznie, a u mężczyzn 8 przypadków na 100 tys. osób rocznie.

Podobna dysproporcja dotyczy też Polski. Kobiety w Polsce zapadają na choroby tarczycy dziewięć razy częściej niż mężczyźni. Dlaczego tak się dzieje? - Tak do końca nie wiadomo. Kobiety podlegają znacznie większym wpływom hormonalnym niż mężczyźni, i pewnie ma to jakieś znaczenie. Bardzo istotna jest nie tylko płeć, ale i wiek, ekspozycja na tło promieniowania jonizującego, które w ostatnich latach znacząco się zwiększyło. Coraz więcej interwencji medycznych wiąże się z promieniowaniem jonizującym. Rozpowszechnienie tomografii komputerowej, katastrofa w Czarnobylu czy też niedobór jodu niewątpliwie oddziałują na polską populację. Trzeba przy tym zaznaczyć, że jedno badanie tomograficzne rocznie jest dla pacjenta całkowicie bezpieczne. – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Marcin Barczyński, z-ca kierownika Oddziału Klinicznego Chirurgii Ogólnej z Onkologią w Szpitalu Miejskim Specjalistycznym im. G. Narutowicza w Krakowie, Prezes Polskiego Klubu Chirurgii Endokrynologicznej.

Wpływ hormonów płciowych na funkcjonowanie układu immunologicznego podaje się jako jedną z głównych przyczyn częstej zachorowalności u kobiet. Gdy układ immunologiczny błędnie rozpoznaje komórki tarczycowe jako obce, zaczyna je atakować za pomocą autoprzeciwciał. W efekcie dochodzi do nadczynności tarczycy (choroba Gravesa-Basedowa) lub niedoczynności (choroba Hashimoto, która atakuje najczęściej kobiety w wieku 30 – 50 lat).

Jednak nie tylko Hashimoto jest problemem, z którym boryka się wiele Polek. W Polsce coraz częściej diagnozuje się nowotwory tarczycy.

- Rak tarczycy jest obecnie na szóstym miejscu, jeśli chodzi o częstość występowania u kobiet i stanowi już 4% wszystkich nowotworów złośliwych rozpoznawanych w Polsce w ciągu roku u kobiet (u mężczyzn jest poza pierwszą dziesiątką)… – podaje prof. Barczyński. Zaznacza również, że kwestia świadomości związanej z chorobami tarczycy pozostawia wiele do życzenia. Wiele osób dba o siebie i promuje zdrowy styl życia, jednak duża liczba chorych doprowadza do dużych guzowatych rozrostów w tarczycy, co uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

Tarczyca, gdy choruje nie boli i długo nie daje o sobie znać. Jednak jej praca ma znaczący wpływ na cały organizm. Hormony tarczycy regulują m.in. metabolizm i termostatykę organizmu. Dlatego warto być czujnym i w porę się przebadać. Jakie objawy powinny nas zaniepokoić? – Są dwie grupy takich objawów: wynikające ze zmienionej czynności tarczycy oraz ze zmian ogniskowych. Niedoczynności tarczycy towarzyszy spowolnienie, ospałość, brak napędu do pracy, niechęć. Pewnie wszyscy doświadczamy tego w sezonie jesienno-zimowym. Na drugim biegunie są objawy nadczynności tarczycy: nadmiar energii, pobudzenie, tachykardia, zaburzenia rytmu serca, zwłaszcza u osób starszych. – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Marcin Barczyński – Jeśli chodzi o diagnostykę zmian ogniskowych, to podstawą jest badanie ultrasonograficzne, które pozwala ocenić cechy fenotypowe guza. Zmiana, która budzi niepokój jest hypoechogeniczna, ma nieregularne granice, posiada mikrozwapnienia. Zmiany, które niosą większe ryzyko nowotworu złośliwego ocenia się metodą biopsji aspiracyjnej cienkoigłowej. Ocena cytologiczna materiału w wielu wypadkach pozwala ustalić rozpoznanie, co z kolei pomaga w zakwalifikowaniu pacjenta do ewentualnego zabiegu operacyjnego.

Warto też mieć na uwadze, że w przypadku chorób tarczycy istnieją schorzenia towarzyszące (co może być wynikiem sąsiadujących ze sobą genów) – takim częstym zestawieniem jest Hashimoto i insulinooporność . Otyłość (z którą związany jest problem insulinooporności) podaje się zresztą jako jeden z głównych powodów wzrostowej tendencji zachorowań na raka tarczycy. – Trzeba pamiętać, że tkanka tłuszczowa stanowi rezerwuar dla toksyn, rozpuszczalnych w tłuszczach, które mają potencjał uszkadzania DNA komórek. – podkreśla prof. Barczyński.

Innymi czynnikami, oprócz otyłości, zwiększającymi ryzyko rozwoju chorób tarczycy są:

  • stres, który osłabia znacznie układ immunologiczny
  • większa ekspozycja na promieniowanie jonizujące (częstsze badania RTG)
  • używki
  • toksyny środowiskowe (w tym smog)
  • niedobór lub nadmiar jodu
Zdaniem profesora należy jeszcze wskazać składniki odżywcze, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania tarczycy. Oprócz jodu eksperci wymieniają: żelazo, cynk, selen, witaminy z grupy B, a także witaminy C i D. Dlatego powinniśmy zadbać o ich odpowiednią ilość w codziennej diecie.

Źródła:

  1. Wywiad z prof. dr hab. n. med. Marcinem Barczyńskim „Operacja tarczycy bez blizn? To już możliwe” w ramach przeprowadzenia pierwszej w Polsce (i drugiej na świecie)operacji usunięcia tarczycy z wykorzystaniem najnowszego neuromonitorgu Nim Vital, pozwalającego na monitorowanie nerwów krtani i strun głosowych podczas zabiegu usuwania
  2. Autoprzeciwciała.info