1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Moon milk - ajurwedyjski napój na dobry sen

Moon milk - ajurwedyjski napój na dobry sen

Moon milk, czyli księżycowe mleko to łagodna terapia wspomagająca zdrowy sen. (Fot. iStock)
Moon milk, czyli księżycowe mleko to łagodna terapia wspomagająca zdrowy sen. (Fot. iStock)
Klasyczne ciepłe mleko z miodem i cynamonem, które pamiętamy z dzieciństwa powraca w unowocześnionej ajurwedyjskiej wersji. Napój o nazwie moon milk nie tylko wygląda imponująco (nie dziwi nas, że podbija Instagram), ale również świetnie sprawdza się jako antidotum na bezsenność.

Moon milk, czyli księżycowe mleko to nic innego jak mleko z dodatkami. Ten naturalny napój nie tylko wycisza i pomaga w zasypianiu, ale też wzmacnia odporność, redukuje stres oraz optymalizuje poziom energii. Ponadto jest bardzo zdrowy, a odpowiednio dobrane składniki sprawią, że będzie wyglądał obłędnie. Spożywany regularnie skutecznie łagodzi objawy zmęczenia przed snem, dlatego warto włączyć go do swojego codziennego menu.

Napój wywodzi się z medycyny ajurwedyjskiej, która bazuje na utrzymaniu harmonii między umysłem, duszą i ciałem. O kojących właściwościach samego ciepłego mleka wiadomo nie od dziś (zawiera ono melatoninę i tryptofan, czyli aminokwas wywołujący senność). Kluczowym składnikiem mleka księżycowego nie jest jednak mleko, a... adaptogen, czyli bogaty w składniki odżywcze suplement redukujący stres (kupisz go w aptece lub sklepie zielarskim). Może nim być np. proszek z zioła ashwagandha (indyjski żeń-szeń), który w połączeniu z mlekiem tworzy kojący napój pomocny w walce z bezsennością i wzmacniający siły witalne organizmu.

Moon milk zachwyca zatem nie tylko wyglądem (pastelowy napój błyskawicznie stał się hitem na Instagramie, a pod hashtagiem #moonmilk kryje się aż 10 tys. postów), ale też bogatymi właściwościami zdrowotnymi. Najpopularniejsze wersje to mleko lawendowe (na stres), rumiankowe (na odporność) i z kurkumą (przeciwzapalne). Poniżej podpowiadamy jak zrobić mleko księżycowe krok po kroku. Przygotowanie jest dziecinnie proste, sprawdźcie sami!

Wersja lawendowa:

250 ml mleka migdałowego łyżeczka suszonej lawendy łyżeczka herbaty Butterfly Pea Tea sok z cytryny łyżeczka miodu łyżeczka ashwagandhy

Zagotuj mleko w małym rondelku. Wyłącz ogień, wsyp lawendę i zaparzaj przez 15 minut. Następnie zaparz herbatę Butterfly Pea Tea (czas parzenia to 2 minuty), odsącz, dodaj sok z cytryny miód oraz ashwagandhę i zostaw do ostudzenia. Odcedź mleko migdałowe, pogrzej ponownie, a na koniec wlej do herbaty.

Wersja z kurkumą i kardamonem:

250 ml mleka (zwykłego lub roślinnego) 120 ml wody pół łyżeczki cynamonu pół łyżeczki kurkumy ćwierć łyżeczki dowolnego adaptogenu szczypta kardamonu szczypta pieprzu goździk łyżeczka miodu (opcjonalnie łyżeczka oleju kokosowego) łyżeczka masła ghee

Podgrzej w rondelku mleko i wodę (jeśli mleko jest roślinne, wtedy użyj 60 ml wody). Dodaj cynamon, kurkumę, adaptogen, kardamon, pieprz, goździk i miód. Po zagotowaniu zmniejsz ogień i pogrzewaj przez 10 minut (pilnuj, aby nie wykipiało!). Na koniec dodaj masło ghee i zdejmij rondelek z ognia. Po odcedzeniu napój jest gotowy do wypicia.

Wersja rumiankowa:

250 ml dowolnego mleka 2 łyżeczki suszonych pączków rumianku łyżeczka masła ghee łyżeczka miodu szczypta soli himalajskiej

Zagotuj mleko w rondelku. Dodaj rumianek i zaparzaj przez 5 minut. Przecedź miksturę rozgniatając na sitku pączki rumianku, aby wycisnąć z nich najcenniejszy olejek. Dodaj masło ghee, miód i sól himalajską. Przelej mleko do blendera i miksuj, aż do powstania pianki.

Powyższe przepisy można dowolnie modyfikować. Dla wzmocnienia efektu wizualnego, użyj naturalnych barwników, takich jak matcha, róża, sproszkowane buraki czy suszone płatki lawendy.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Ajurweda po europejsku - jak wprowadzić do codzienności elementy hinduskiej wiedzy o życiu?

Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne. (Fot. iStock)
Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne. (Fot. iStock)
Hinduska wiedza o życiu, zdrowiu i pięknie ma już ponad 5 tysięcy lat. Odnajdziemy w niej receptury, jak osiągnąć harmonię – trzeba je tylko dostosować do naszych realiów.

Do Europy ajurweda zawitała zaledwie pół wieku temu, dzięki m.in. Beatlesom i ich fascynacji jogą i Indiami, a także ich przywódcy duchowemu – Maharishiemu Maheshowi Yogi. Później została spopularyzowana przez poradniki o życiu i zdrowiu Deepaka Chopry i innych mniej znanych guru przybyłych z Indii. Czy jednak to wystarczyło, by wielowiekowa tradycja przyjęła się w Europie? Czy raczej nie potrafimy stosować się dosłownie do zasad ajurwedy, do zalecanych przez nią diet czy rytuałów – bo nie żyjemy w Indiach?

Wielu Europejczyków czy Amerykanów, traktujących ajurwedę poważnie, a nie jak modny nurt, przeprowadza się do Indii albo stara się „przetłumaczyć” i dostosować pewne jej elementy do realiów zachodniej cywilizacji. I takie podejście ma szansę się sprawdzić. – Nie da się w Europie, w tym w Polsce, żyć ściśle według zasad ajurwedy. Trzeba by kompleksowo zmienić tryb życia, najlepiej przestać pracować na etacie, zrezygnować z połowy obowiązków, a to przecież jest niemożliwe – mówi Jakub Zemła, bioenergoterapeuta.

Bo wbrew potocznej opinii ajurweda to coś więcej niż tylko masaże i kosmetyki. To także praca z oddechem, mantry, joga, zioła, dieta, śpiewy, medytacja. I kiedy znaleźć na to czas?

– Żeby zrozumieć ajurwedę, trzeba zacząć od zmiany sposobu postrzegania życia. Ajurweda zakłada, że oprócz ciała fizycznego, mamy ciało duchowe, energetyczne. Aby zachować na długo zdrowie, aby osiągnąć szczęście, musimy dbać o obie te sfery w równym stopniu. To system holistyczny – dodaje Jakub Zemła.

Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne.

Na początku jest prana

Pierwszy krok to poznanie swojej „pierwotnej natury”, czyli prakriti. – Jest unikalną mieszanką cech, która sprawia, że od momentu poczęcia jesteśmy całkowicie niepowtarzalni. Stanowimy indywidualnie ukształtowaną, a jednocześnie integralną część wszechświata. Gdy poznamy swoje prakriti, zaczniemy pojmować, jakie cechy składają się na naszą wyjątkowość. Znajomość tych cech daje nam wiedzę, jak w najlepszy sposób dbać o siebie i jak wydobyć z ukrycia swoje unikalne, naturalne piękno – pisze w książce „Ajurweda a uroda. Jak być pięknym” Melanie Sachs, znana działaczka na rzecz zdrowia i urody, dyplomowany doradca do spraw ajurwedy i konsultantka w międzynarodowych organizacjach.

Trzy żywioły

We wszystkim, co istnieje na świecie, przejawia się energia życiowa, zwana w sanskrycie prana. Występuje w postaci pięciu żywiołów: przestrzeni, wiatru, ognia, wody i ziemi. W człowieku te żywioły istnieją jako uzupełniające się trzy siły energetyczne zwane doszami: wata, pitta i kapha.

Pierwsza łączy w sobie żywioły przestrzeni i wiatru oraz odpowiada za wszelkie ruchy w naszym ciele. Pitta to ogień i ziemia – odpowiada za metabolizm, a decydująca o budowie naszego ciała kapha skupia w sobie energie ziemi i wody. To właśnie dosze kierują zarówno funkcjami biologicznymi, jak i psychicznymi.

Każdy ma niepowtarzalną kombinację tych trzech sił, uznawanych za wrodzoną inteligencję ciała. To one mają wpływ na upodobania do tych czy innych smaków, gusty, skłonności do pewnych zachowań, usposobienie, nawet to, w jakim klimacie czujemy się lepiej. Od nich też zależy wygląd zewnętrzny. Każda z dosz posiada określone cechy – np. charakterystyczną dla waty jest suchość, pitty – ciepło, a kaphy – ciężar. Kiedy więc w ciele przeważa element suchy, objawiający się w suchych włosach, suchej skórze czy pękających ustach, to oznacza, że siła wata jest dominująca. Gdy skóra łatwo ulega poparzeniom słonecznym, jest ciepła w dotyku – wtedy silna jest energia pitta. Natomiast gdy mamy skłonność do nadwagi, cellulitu, zatrzymywania wody w organizmie – przeważa kapha. Bardzo rzadko zdarza się, by wszystkie trzy dosze pozostawały w równych proporcjach, tak jak rzadko prakriti wyznacza tylko jedna dosza. Zazwyczaj jedna lub dwie dominują. Każde zaburzenie prakriti wywołuje dolegliwości, a celem ajurwedy jest przywrócenie odpowiednich proporcji pomiędzy doszami.

 
Żeby poznać swoje prakriti, trzeba dokonać samoanalizy swojego życia, upodobań, zwyczajów, diety, budowy ciała i temperamentu. Warto zrobić sobie test, który ułatwi rozpoznanie dominujących w tobie doszy (patrz ramka z podstawowymi cechami charakterystycznymi dla poszczególnych doszy). Może w tym pomóc osoba zajmująca się ajurwedą zawodowo albo – specjalistyczne książki. Jednak ani rozwiązanie testu, ani lektura poradników nie wystarczą, by określić swoje prakriti. Trzeba przede wszystkim uważnie siebie obserwować w różnych momentach życia, porach roku i na bieżąco wyciągać wnioski.

Dobre dla każdego

Pomimo zindywidualizowanych zaleceń, zgodnych z prakriti konkretnej osoby, są też uniwersalne elementy ajurwedy, do których stosować mogą się wszyscy.

Po pierwsze, oddech. – Ma potężną moc, z której nie zdajemy sobie sprawy. Jest pulsem przepływu energii życiowej – prany. Może pobudzić lepiej niż kawa, uspokoić i wyciszyć skuteczniej niż leki nasenne, rozgrzać lub ochłodzić – mówi Jakub Zemła.

Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad tym, jak oddychamy, robimy to zbyt płytko i mechanicznie. W ajurwedzie świadome oddychanie nazywa się pranajamą. Najprostsze ćwiczenie, które każdy może samodzielnie przeprowadzić, to oddychać raz jedną, raz drugą dziurką od nosa: wdech jedną, zatrzymanie, wydech drugą, następnie wdech drugą, zatrzymanie, wydech pierwszą itd. Można również ćwiczyć szybkie zmiany w oddychaniu przez jedną, potem drugą dziurkę od nosa. Wystarczy dziesięć takich oddechów. W miarę powtarzania ćwiczenia, nabiera się nawyku pełniejszego i świadomego oddychania.

Bardziej zaawansowanych technik pranajamy należy uczyć się pod kontrolą nauczyciela, by nie doprowadzić się do hiperwentylacji czy nerwicy oddechowej.

Masaże i oczyszczanie

Warto również skorzystać z cyklu masaży ajurwedyjskich dobranych do indywidualnych potrzeb i typu doszy. Należy do nich masaż całego ciała, zwany Abhyanga – przywraca równowagę na poziomie fizycznym, psychicznym i duchowym. Zwykle łączy się go z Shirodharą – masażem olejowym na „trzecie oko”, który przynosi wiele dobroczynnych efektów: poprawia krążenie krwi w mózgu, wzmacnia pamięć i koncentrację, relaksuje, redukuje negatywne emocje, poprawia kondycję skóry głowy i włosów. Pozytywne rezultaty masaży ajurwedyjskich odczuwa się podobno przez wiele miesięcy!

Dla uelastycznienia mięśni i zrelaksowania całego ciała można zapisać się również na jogę i uczęszczać na zajęcia co najmniej dwa razy w tygodniu. To doskonała okazja, żeby ćwiczyć techniki oddechowe, ale także poprzez asany relaksować i energetyzować zarówno ciało, jak i duszę.

Kolejnym krokiem może być terapia Pańća karma, czyli kompleksowe oczyszczanie i rewitalizacja organizmu. Trwa około dwóch tygodni i wymaga wyłączenia się z codziennych obowiązków. Najlepiej więc zafundować sobie urlop z ajurwedą.

Trzy dosze

Najważniejsze cechy (za Melanie Sachs) i wskazówki postępowania

Wata

  •  szczupła budowa ciała o cienkich kościach,
  •  suche włosy, skóra i paznokcie,
  •  myśli, mówi i porusza się szybko,
  •  entuzjastyczny, o żywej wyobraźni, wrażliwy, niezbyt praktyczny,
  •  szybko pojmuje, łatwo zapomina,
  •  skłonny do zmartwień i wahań nastroju,
  •  nie znosi zimna, kocha słońce,
  •  szybko się męczy,
  •  zawsze głodny,
  •  nic w jego życiu nie jest rutyną, kocha podróże i zmiany,
  •  uwielbia chrupiące, słone przekąski,
  • łatwo wydaje pieniądze.
 
 
Pitta
  •  średniej budowy ciała, atletyczny – włosy blond, rude lub przedwcześnie siwe; jasna lub piegowata cera,
  •  przeszywający wzrok, bezpośredniość w mowie,
  •  pewny siebie, odważny, agresywny,
  •  inteligentny, wnikliwy, ambitny,
  •  lider, organizator, idealista,
  •  doskonale planuje, potrafi narzucać sobie dyscyplinę,
  •  ma tendencję do wpadania w gniew i nadmiernego krytycyzmu,
  •  męczy się w silnym upale,
  •  lubi wyzwania fizyczne i umysłowe,
  •  nie lubi opuszczać posiłków, zwłaszcza obiadu; je bardzo dużo,
  •  uwielbia ostre, tłuste potrawy oraz lody,
  •  wydaje pieniądze na luksusowe rzeczy.
Kapha
  •  budowa ciała silna, kanciasta,
  •  egzotyczne, wyraźne rysy, błyszczące włosy,
  •  porusza się z gracją, zrelaksowany,
  •  tolerancyjny, współczujący, lojalny, spokojny,
  •  doskonała pamięć,
  •  może być ociężały, nudny, chciwy i zaborczy,
  •  lubi dużo spać,
  •  nie znosi niewygody,
  •  w pracy solidny,
  •  smakosz,
  •  lubi swoje własne gniazdko,
  •  uwielbia słodkie, lepkie, kremowe smakołyki,
  •  z łatwością zarabia i wydaje pieniądze.
Niezależnie od tego, jaka dosza (lub jakie dosze) dominuje w tobie, wszystkie mają wady i zalety. Ważne, żeby dążyć do zadbania o swoje indywidualne prakriti, bo to właściwa droga do zdrowia, piękna i szczęścia.

Gdy już odkryjesz swoje prakriti, zacznij małymi, ale konsekwentnymi krokami, wprowadzać nowe elementy w życie: zmiany w diecie, zabiegi pielęgnacyjne, sposoby odpoczynku czy relaksu. Ale w taki sposób, który wpisze się w twój styl życia, stopniowo i płynnie a nie poprzez rewolucję.

Kosmetyki ajurwedyjskie

Przywracają skórze równowagę. Tradycyjnie składają się z ziół, kwiatów, naturalnych esencji, olejów i minerałów. Nie zawierają substancji chemicznych, olejów mineralnych, składników produkowanych z benzyny, syntetycznych substancji zapachowych czy składników pochodzenia zwierzęcego, pozyskiwanych przez zabijanie (wykorzystuje się m.in. mleko, śmietankę). Nie są też testowane na zwierzętach. Dopasowuje się je do dominującej doszy, a także aktualnych problemów skóry. Oto podstawowe zasady:

Gdy dominuje dosza wata– wskazane są substancje i preparaty dostosowane do skóry suchej – rozgrzewające, odżywcze i tonizujące.

Gdy dominuje dosza pitta– wybierz substancje i preparaty najlepsze dla skóry tłustej i trądzikowej – ochładzające, oczyszczające i łagodzące.

Gdy dominuje dosza kapha– pomogą substancje i preparaty do skóry normalnej i mieszanej – rozgrzewające, oczyszczające i pobudzające.

Warto przeczytać Melanie Sachs, „Ajurweda a uroda, jak być pięknym”, a-ajurweda.pl, Kraków 2010. 

  1. Zdrowie

Jak (nie) śpią Polacy. Covidowa bezsenność

Chcąc poprawić jakość naszego snu, a w konsekwencji życia, powinniśmy zacząć od wdrażania zasad jego higieny. (Fot. iStock)
Chcąc poprawić jakość naszego snu, a w konsekwencji życia, powinniśmy zacząć od wdrażania zasad jego higieny. (Fot. iStock)
19 marca obchodzony jest Światowy Dzień Snu. Ponad połowa Polaków ma problemy z nocną regeneracją. Pandemia nasiliła problem. A nieleczona bezsenność zwiększa ryzyko otyłości, lęku, depresji, chorób układu krążenia czy cukrzycy - mówi dr n. med. Małgorzata Fornal-Pawłowska.

Aż. 64 proc. dorosłych Polaków deklaruje, że ma problemy ze snem – wynika z badania opinii publicznej, zrealizowanego w styczniu tego roku przez SW Research dla terapiabezsennosci.pl. Co czwarta osoba z badanej grupy deklaruje, że jej problemy ze snem zaczęły się w ciągu ostatniego roku. Co znaczące, 25 proc. tej grupy stanowią ci, którzy problemy ze snem mają niemal codziennie. Uwagę zwraca również fakt, że częściej doświadczają ich kobiety niż mężczyźni. Leki są najpopularniejszą wśród Polaków metodą na radzenie sobie z problemami ze snem.

Zły sen Polaków

To naturalne, że gorszy sen jest reakcją naszego organizmu na ciągły stres, którego doświadczamy od ponad roku. Nie możemy jednak pozostawać obojętni wobec tego zjawiska, twierdząc, że tak musi być. Bagatelizowanie zaburzeń snu pociąga za sobą poważne konsekwencje, a złe samopoczucie po nieprzespanej nocy, pogorszenie nastroju, brak koncentracji, czy gorszaą jakość pracy, to tylko część długiej listy.  Na nie jednak najczęściej zwracamy uwagę, ponieważ doświadczamy ich na bieżąco. - mówi dr n. med. Małgorzata Fornal-Pawłowska. Tymczasem następstwa przewlekłych problemów ze snem mogą być poważniejsze, w postaci długotrwałych skutków zdrowotnych. Nieleczona bezsenność zwiększa ryzyko otyłości, lęku, depresji, chorób układu krążenia czy cukrzycy - dodaje. Potwierdzają to również wyniki przeprowadzonych badań. Pogorszenie samopoczucia, odczuwanie senności i zmęczenia w ciągu dnia, napięcie oraz towarzyszący mu niepokój, to trzy najczęściej wymieniane przez badanych objawy braku snu. Ale warto zwrócić uwagę na to, że respondenci często wskazywali również na ogólne pogorszenie się stanu zdrowia oraz problemy ze zdrowiem psychicznym. W przypadku tego ostatniego niepokojącym jest fakt, że jedną czwartą osób, w tej grupie stanowią te, które nie ukończyły jeszcze 25 roku życia dodaje Fornal-Pawłowska

Na problemy ze snem - leki, leki, leki…

A co, kiedy zaobserwujemy u siebie problemy ze snem? Wydawać by się mogło, że podobnie jak w przypadku innych przewlekłych dolegliwości, konsultujemy się z lekarzem. Przeczą temu jednak wyniki badań. Tylko co 10 osoba konsultowała się z lekarzem rodzinnym. Zdecydowana większość (31,3 proc.) nie robi nic, aby lepiej spać! Odpowiedzi zaś tych, którzy próbują sobie poradzić z problemem nie pozostawiają wątpliwości – najczęściej wybieranym sposobem są leki. 32,7 proc. badanych decydowało się na te pochodzenia roślinnego, a niemal co czwarty respondent wskazywał leki nasenne.

Kiedy zaczynamy odczuwać problemy ze snem uciekamy się do leków, przekonani o tym, że w krótkim czasie przyniosą one pożądany efekt. Jednak leki łagodzą skutki bezsenności, a jej przyczyna nadal pozostaje. Dlatego też chcąc poprawić jakość naszego snu, a w konsekwencji życia, powinniśmy zacząć od wdrażania zasad jego higieny. Zmiana naszych codziennych nawyków powinna być zawsze pierwszym krokiem – mówi dr n. med. Małgorzata Fornal-Pawłowska. Jeśli jednak mimo stosowania zasad higieny snu, nadal zmagamy się z bezsennością, powinniśmy skonsultować się ze specjalistą. Nie liczmy jednak na to, że dostaniemy od niego leki, które w trybie natychmiastowym rozwiążą nasze problemy. Bezsenności tak się nie leczy. Podstawową metodą jest terapia poznawczo – behawioralna dodaje ekspertka.

Zasady higieny snu

1. Utrzymuj regularne pory snu

2. Dbaj o aktywność fizyczną w ciągu dnia

3. Korzystaj ze światła w dzień, a ogranicz je przed snem

4. Zdrowo się odżywiaj się.

5. Ogranicz nikotynę, kofeinę oraz alkohol

5. Kontroluj drzemki w ciągu dnia

6. Zadbaj o odpowiednie warunki do snu

Czy grozi nam „koronasomnia”?

Według amerykańskiego Centrum ds. Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC),  w latach poprzedzających pandemię bezsenność zwykle dotykała 10-14 procent dorosłych osób. Ale już dzisiaj eksperci przewidują, że ludzi zmagających się z problemami ze snem będzie przybywało, ponieważ człowiek zaprogramowany jest tak, żeby czuwać w obliczu niebezpieczeństwa. Potwierdza to badanie przeprowadzone w sierpniu 2020 r. na brytyjskim Uniwersytecie w Southampton. Wykazało ono, że liczba osób cierpiących na bezsenność wzrosła z jednej na sześć do jednej na cztery. Ofiarami covidowej bezsenności są głównie matki i osoby pracujące w tzw. "kluczowych" branżach, które na czas pandemii nie były zamrażane. Zjawisko medyczne, o którym mowa, ma już swoją nazwę – koronasomnia. To termin, zaproponowany po raz pierwszy przez Christinę Pierpaoli-Parker, psycholożkę specjalizującą się w behawioralnej medycynie snu na University of Alabama w Birmingham.

Przed pandemią problemy ze snem były trzecią co do częstości skargą zgłaszaną w gabinecie lekarza POZ. Na bezsenność chorowało ok. 10 proc. populacji, a 30 proc. doświadczało jej okresowo. W dobie pandemii istotnie wzrosło ryzyko zaburzeń snu, ponieważ nasiliły się czynniki je wyzwalające. Przyszło nam zmierzać się ze stresem w różnych wymiarach życia, a ten jest częstym wyzwalaczem gorszych nocy. Zmienił się również sam tryb naszego życia, a to również może przekładać się na problemy ze snem. Prowadzi to do jednego wniosku. Już dzisiaj osób, które źle śpią jest bardzo dużo, a będzie ich jeszcze więcej – mówi dr n. med. Michał Skalski.

  1. Styl Życia

Afrodyzjaki według ajurwerdy

Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zalicza się między innymi miód. (Fot. iStock)
Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zalicza się między innymi miód. (Fot. iStock)
Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).

Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).

Ojas potrzebne jest do wzrostu, rozwoju i budowy odporności. Od owej esencji również właściwe funkcjonowanie mózgu. Dla jej tworzenia najważniejszy jest słodki smak. Miód – jeden z takich afrodyzjaków – powstaje z pyłku, który jest niczym innym, jak „nasieniem roślin”. W sanskrycie miód określany jest nawet jako „madhu” – „ideał słodyczy”. Drugim ważnym słodkim wymienianym przez ajurwedę pokarmem jest żółtozłote ghee – masło sklarowane. Z dodatków zaleca się kardamon, nazywany nawet „romantyczną przyprawą”. Kardamonowego oleju używa się do leczenia impotencji i obniżonego libido.

Co niszczy „ojas”?

Szkodliwa dieta (w tym odmawianie sobie jedzenia), niewłaściwy styl życia (przepracowanie, mało snu czy zbyt duża ilość seksu) i niektóre emocje – złość, stres czy żal.

Przepis na afrodyzjak - pudding ryżowy

Składniki:
  • 1/2 szklanki ryżu arborio (lub innego krótkoziarnistego ryżu),
  • szklanka wody,
  • 3 zielone strączki kardamonu (delikatnie zmiażdżone nożem – dla wydobycia aromatu),
  • szczypta soli kamiennej lub morskiej 2 łyżeczki skrobi kukurydzianej,
  • 3 szklanki mleka sojowego (można też użyć inne mleko roślinne lub mleko krowie),
  • łyżka masła sklarowanego (opcjonalnie),
  • łyżeczka wody różanej (opcjonalnie),
  • miód do smaku,
  • 2 łyżki wiórków kokosowych,
  • 2 łyżki rodzynek (najlepiej niesiarkowanych),
  • 2 łyżki obranych pistacji.
Przygotowanie
  1. Ryż gotuj z wodą, kardamonem i solą na małym gazie i pod pokrywką. (Po około 15 min) zdejmij pokrywkę.
  2. Wymieszaj skrobię i mleko sojowe. Całość wlej do ryżu. Zagotuj, zmniejsz gaz i gotuj kolejne 15 min.
  3. Pod koniec dodaj masło sklarowane i wodę różaną.
  4. Przełóż do salaterek.
  5. Po schłodzeniu polej miodem i posyp bakaliami.
UWAGA: Pod koniec gotowania do puddingu można dodać pokrojonego w plasterki banana.

  1. Zdrowie

Ajurweda – harmonia ciała, umysłu i ducha

Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie i jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca też uwagę na to jak funkcjonuje nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie od lat nic się nie zmienia: najważniejsze jest to, aby żyć w zgodzie ze sobą. (Fot. iStock)
Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie i jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca też uwagę na to jak funkcjonuje nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie od lat nic się nie zmienia: najważniejsze jest to, aby żyć w zgodzie ze sobą. (Fot. iStock)
Dr Sivakumar Varma urodził się w południowych Indiach i pochodzi z rodziny o wielopokoleniowej tradycji medycyny ajurwedyjskiej. W swojej praktyce potrafi zaadaptować liczącą sobie 5 tysięcy lat wiedzę medyczną i jej naturalne sposoby uzdrawiania do wymogów nowoczesnego stylu życia. Ze światowej sławy specjalistą od ajurwedy rozmawia Iwona Kozak.

Ajurweda to najstarszy system leczenia na świecie. Czy mo­żemy nadal z niego czerpać? Przecież dzisiaj żyjemy zupełnie inaczej niż przed wiekami.
Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie, jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca uwagę, jak funkcjonuje świat, czyli natura, a tym samym jak funkcjonujemy my, nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie nic się nie zmienia niezależnie od czasów, w których żyjemy, najważniejsze jest to, abyśmy umieli żyć w harmonii, w zgodzie ze sobą.

Co to znaczy?
Należy zacząć od pytania: co nas ogranicza? Co powoduje, że za­mykamy się na ten ogromny potencjał, jaki w nas tkwi? Stajemy się zlepkiem nawyków, tworzymy nieprawdziwe teorie na własny temat, porównujemy się z innymi i zaczynamy wierzyć, że jest z nami coś nie tak. To ogromne zagrożenie, bo życie nie jest konceptem, ono po prostu jest, istnieje, w każdym z nas w innej formie. Oszuku­jąc samych siebie, nawet nie zauważamy, jak życie przecieka nam przez palce. Oddalamy się od natury, nasze ciało przestaje dobrze funkcjonować. A gdy funkcjonuje niewłaściwie, czujemy się jeszcze bardziej zagubieni. Nie ufamy sobie, nie rozumiemy mechanizmów, które nami rządzą, ani naturalnych potrzeb własnego ciała. Harmo­nia to w pełni naturalny stan, potencjał, z którego możemy czerpać bez ograniczeń, umiejętnie wybierając to, co dla nas najlepsze. Wtedy zaczynamy doznawać spełnienia. Żyjąc wbrew cyklom natury, żyjemy wbrew sobie.

Jak żyć w harmonii z naturą w mieście, hałasie, w nieustannym pośpiechu i stresie?
Niełatwo jest się pozbyć złych nawyków ciała i umysłu, ale to jak najbardziej możliwe. Przede wszystkim musimy dać sobie czas i po trochu wprowadzać dobre przyzwyczajenia do naszego codziennego życia. Zacznijmy od ciała. Dieta, ruch (szczególnie joga), oddech i medytacja, prawidłowy odpoczynek, czyli właściwa regeneracja sił – to narzędzia, którymi posługiwali się jogini tysiące lat temu i które dziś nie tylko nie straciły na swojej mocy, lecz stają się absolutną koniecznością w dobie tylu zewnętrznych zagrożeń. Wprowadzając dobre nawyki, przywracamy równowagę w organizmie, zyskuje­my więcej energii i sił witalnych. Umysł lepiej pracuje, stajemy się bardziej kreatywni. Zaczynamy doznawać głębi naszego istnienia. Pamiętajmy też, że umysł i intelekt opierają się na wiedzy i logice. To pewne ograniczenie, bo przecież życie zawiera w sobie zarówno logikę, jak i coś, co można nazwać magią, czego ani wiedza, ani logika nie ogarniają.

Czym jest ta magia?
Energią, która jednoczy, dzięki której cały wszechświat i wszystko, co w nim, tworzą całość. Nauka, logika dzielą życie na kawałki. W laboratoriach bada się poszczególne części, aspekty i wyciąga odpowiednie wnioski. Ale my nie funkcjonujemy w kawałkach. Nasz organizm i wszystkie jego organy stanowią jedność. Każda komórka, choć wykonuje inne zadanie, wie, co robią pozostałe, a wszystkie razem mają na siebie wpływ. Miłość działa w ten sam sposób. Nie ocenia, nie osądza, nie dzieli i widzi wszystko jako jedność, całość. Jest nielogiczna, nie ma w niej poczucia odrębności, nie ma potrzeb własnych. Prawdziwy rozwój człowieka następuje poprzez miłość, a nie wiedzę. Bo tylko miłość otwiera w pełni.

Wszyscy pragniemy miłości, dążymy do niej, ale nie udaje się jej nam utrzymać, nie potrafimy jej pielęgnować.
Żeby ufać innym, najpierw musimy zaufać sobie, wiedzieć, jak żyć.

Żeby podążać duchową drogą, potrzebny jest nam koniecznie przewodnik? Mistrz, który nas poprowadzi?
W sanskrycie słowo „guru” oznacza „to, co wyprowadza nas z ciemności do jasności”. Tradycyjnie w Indiach, jeśli uznany guru przyjmował nowego ucznia, podstawowym wymogiem było to, że student musiał w pełni zaufać swojemu mistrzowi, który znał dro­gę do prawdy, dlatego że sam ją przeszedł. Guru jest więc osobą o autentycznej wiedzy na temat funkcjonowania wszechświata i jego bardzo subtelnych praw. Jeśli jednak nie mamy dostępu do praw­dziwego guru, pamiętajmy, że tym, co wyprowadza nas z ciemności (ignorancji), może być wszystko, co spotkamy na swojej drodze: ważne wydarzenie, książka, nasze własne przemyślenia. Osobę, która może stać się naszym przewodnikiem duchowym, rozpoznamy po tym, że pomimo ogromnej mądrości będzie skromna. Będzie z niej emanować dobroć, będziemy czuć się przy niej bezpiecznie. Cały czas pamiętajmy jednak o ufaniu sobie.

A jaka była pana duchowa droga?
Od małego dorastałem zgodnie z zasadami ajurwedy, wychowałem się w domu, gdzie rodzice i dziadkowie przyjmowali pacjentów. W naszej rodzinie było dużo wzajemnej troski i miłości, moja mama, z wykształcenia także lekarka, po tym, jak wyszła za mojego ojca, przestała czytać książki. Kiedy spytano ją dlaczego, odpowiedziała: „Po co mi wiedza, gdy mam miłość?”. Naturalnie zacząłem uczyć się medycyny ajurwedyjskiej, bo w mojej rodzinie praktykowano ją od pokoleń, ale byłem też na specjalnej uczelni w Indiach. Oczywiście, najważniejsza jest praktyka i tu niezwykle ważną rolę odegrał mój ojciec. Spędzałem godziny, obserwując go przy pracy z pacjentami. To jego doświadczenie, wiedza, mądrość i pasja sprawiły, że zrozu­miałem, czym jest ajurweda, a tym samym czym jest natura i kim jesteśmy w niej my. Zrozumiałem te wszystkie powiązania. Już jako dorosły człowiek przeprowadziłem się do Kanady, bo spotkałem moją żonę Kanadyjkę. Podróżowała po Indiach, tak się poznaliśmy.

Czy zasady medycyny ajurwedyjskiej można w pełni przełożyć na realia takich krajów jak Kanada czy Polska? Przecież mamy zupełnie inny klimat niż w Indiach. Rosną u nas inne zioła, warzywa i owoce, jesteśmy przyzwyczajeni do innej diety.
Ajurweda może, a wręcz powinna być dostosowywana do konkret­nego miejsca, klimatu, dostępnego pożywienia czy ziół. Pamiętajmy, że ten system opiera się na prawach natury. W te prawa wpisany jest szacunek do każdego z nas. A każdy z nas jest unikalny, każdy jest swoistym cudem natury, na który składa się kilka komponen­tów, osobowość, umysł, zmysły i ciało, które współdziałają, two­rząc całość. Świadomość jest energią przejawiającą się w pięciu podstawowych zasadach, czyli żywiołach. Są to: eter (przestrzeń), powietrze, ogień, woda i ziemia. W każdym miejscu na Ziemi czy kosmosie panuje ta sama energia pięciu żywiołów, niezależnie od szerokości geograficznej.

Współpraca: Zofia Fabjanowska-Micyk

  1. Zdrowie

Zioła na bezsenność

Problemy ze snem ma coraz więcej ludzi. Zanim jednak zdecydujemy się na tabletki nasenne, warto pomyśleć o innych, bardziej naturalnych metodach. Z pomocą mogą przyjść zioła (na zdj. kozłek lekarski; fot. iStock)
Problemy ze snem ma coraz więcej ludzi. Zanim jednak zdecydujemy się na tabletki nasenne, warto pomyśleć o innych, bardziej naturalnych metodach. Z pomocą mogą przyjść zioła (na zdj. kozłek lekarski; fot. iStock)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Jak możemy wspomóc swój organizm i wyciszyć umysł, gdy cierpimy na zaburzenia snu? Co proponuje współczesna fitoterapia? – Oto kilka wskazówek z książki „DobraNoc” Karoliny i Macieja Szaciłło.

Autorką opisów ziół jest Julia Grat, fitoterapeutka z wieloletnim stażem.

Kozłek lekarski (Valeriana officinalis L.), inaczej waleriana

Surowcem leczniczym są kłącza i korzenie, zebrane późną jesienią w drugim roku wegetacji. Zawartość poszczególnych związków zależy m.in. od sposobu suszenia. Waleriana znajduje zastosowanie w zaburzeniach snu, stanach lękowych, nadmiernej pobudliwości, a także w zaburzeniach ze strony przewodu pokarmowego, głównie na tle nerwowym. Ekstrakty z kozłka ułatwiają zasypianie, wzmacniają sen i działają uspokajająco.

Kozłek stosowany jest pojedynczo lub wchodzi w skład preparatów złożonych, wykazuje bowiem pozytywne działanie w połączeniu z innymi ziołami o właściwościach uspokajających, np. z liśćmi melisy i szyszkami chmielu. Preparaty z kozłka lekarskiego należy stosować nie dłużej niż przez miesiąc, ponieważ mogą powodować skutki uboczne, takie jak mdłości i bóle brzucha. Nie powinny ich przyjmować kobiety w ciąży oraz karmiące piersią.

Melisa lekarska (Melissa officinalis L.)

Fot. iStock Fot. iStock

Surowcem leczniczym są liście zebrane w okresie poprzedzającym kwitnienie i wysuszone w odpowiedniej temperaturze. Substancją odpowiedzialną za uspokajające działanie melisy jest jej olejek eteryczny. Suszenie surowca w temperaturze przekraczającej 35°C, a także jego mechaniczne rozdrabnianie sprawia, że ten olejek się ulatnia, gdyż znajduje się on we włoskach gruczołowych melisy, które są delikatne i obłamują się podczas obróbki surowca (rozdrabnianie/mielenie). Dlatego gotowe herbatki z melisą często nie mają żadnej wartości terapeutycznej. Z tego względu najlepiej samemu uprawiać melisę w przydomowym ogródku lub w doniczce na parapecie, by móc korzystać ze świeżego surowca. Jeśli chcemy ją ususzyć, to obchodźmy się z liśćmi delikatnie i rozdrabniajmy je bezpośrednio przed użyciem. Melisa lekarska jest stosowana w stanach pobudzenia nerwowego, niepokoju, bezsenności oraz w związanych z nimi zaburzeniach rytmu serca i pracy przewodu pokarmowego. Za uspakajające i ułatwiające zasypianie działanie melisy są odpowiedzialne składniki olejku eterycznego. Uspakajające działanie wykazują niższe stężenia preparatów z melisy, natomiast wyższe dawki działają nasennie. Melisa w nadmiarze nie powinna być stosowana w przypadku niedoczynności tarczycy.

Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus)

Fot. iStock Fot. iStock

Jest od wieków stosowanym surowcem o działaniu uspokajającym, w stanach zmęczenia i wyczerpania nerwowego oraz przy trudnościach w zasypianiu na tle nerwowym. W lecznictwie stosujemy owocostany chmielu i gruczoły chmielowe (lupulinę). Lupulina farmakologicznie wykazuje działanie zależne od dawki – uspokajające (0,25 g–0,5 g) lub nasenne (1 g). Szyszki chmielu można zastosować jako wsad do przygotowywania tzw. poduszki chmielowej, ułatwiającej zasypianie i utrzymanie ciągłości snu. W czasie przechowywania szyszek chmielu uwalnia się lotna substancja odpowiedzialna za efekt uspokajający. Chmiel zawiera również substancje o aktywności estrogennej i dlatego nie zaleca się go kobietom w ciąży oraz kobietom z hormonozależnymi nowotworami. Warto pamiętać, że chmiel jest jedną z nielicznych roślin posiadających właściwości tłumiące popęd płciowy u człowieka, w związku z tym przewlekle stosowany może skutkować nie tylko dobrym snem, ale i brakiem ochoty na amory.

Lawenda lekarska (Lavandula officinalis), synonim: Lavandula angustifolia (lawenda wąskolistna)

Fot. iStock Fot. iStock

Nie należy mylić lawendy lekarskiej z lawandyną, czyli hybrydą lawendy lekarskiej i lawendy szerokolistnej. W lecznictwie stosujemy kwiat lawendy w postaci naparów lub ekstraktów alkoholowych oraz olejek eteryczny. Lawenda lekarska jest stosowana od wieków jako lek uspokajający i ułatwiający zasypianie. Ze względu na jej skuteczność oraz bezpieczeństwo w stosowaniu jest ceniona przez fitoterapeutów i chętnie stosowana w stanach napięcia związanego ze stresem, jej zapach działa kojąco na układ nerwowy, dając efekt relaksu i wyciszenia. Lawendę lekarską można stosować u dzieci, ale tylko w postaci wodnych wyciągów lub w postaci aromaterapii, np. wąchanie bukiecika lawendy. Dla zapewnienia lepszego snu można umieścić w pokoju świeży bukiet z lawendy lub wsypać kwiaty lawendy do woreczka bawełnianego i umieścić go pod poduszką. Dobre efekty odprężające daje również kąpiel lawendowa (do kąpieli dodajemy 10 kropel olejku, najlepiej uprzednio rozprowadzonych w łyżce miodu lub jogurtu). Przeciwwskazaniem do stosowania lawendy jest ciąża oraz w przypadku stosowania olejku eterycznego (doustnie) zapalenie żołądka, jelit i wyrostka robaczkowego, poważne schorzenia wątroby i nerek.

Warto wiedzieć, że efekt uspokajający i nasenny ww. ziół będzie jednak w znacznej mierze zależał od zastosowanej dawki oraz jakości surowca (źle suszone zioła lub źle przechowywane mogą całkowicie być pozbawione opisanych właściwości). Małe dawki, często stosowane w preparatach złożonych, tłumią bodźce w ośrodkowym układzie nerwowym, a więc uspokajają. Z kolei duże dawki będą już działały usypiająco. Warto o tym pamiętać i zwracać uwagę na jakość surowca, a w przypadku gotowych leków ziołowych na ilość substancji czynnej w stosowanych preparatach. Nie zaleca się stosowania uspokajających preparatów ziołowych w sposób ciągły, tj. powyżej miesiąca.

Jeśli zaburzenia snu nie ustaną po zastosowaniu ziół oraz zmianie nawyków związanych z prawidłową higieną snu, powinniśmy skonsultować się z lekarzem.

Żaden preparat ziołowy nie zastąpi regularnego snu (stałe godziny snu, „niezarywanie nocy”), pełnowartościowej diety oraz codziennej dawki ruchu i kontaktu ze świeżym powietrzem i słońcem. Do problemu z zaburzeniami snu musimy podejść kompleksowo; preparaty ziołowe mają na celu doraźną pomoc, ale by poprawa nastąpiła na stałe, należy prowadzić zdrowy i higieniczny tryb życia.

Mieszanka na bezsenność według receptury Ojca Klimuszki

Zastosowanie w dolegliwościach ze strony systemu nerwowego skutkujących trudnościami w zasypianiu. Polecana wszystkim osobom funkcjonującym w warunkach stresu i pod presją otoczenia, w stanach nierównowagi emocjonalnej, w potrzebie wyciszenia i ukojenia zmysłów.

Przeciwwskazania: nadwrażliwość na którykolwiek ze składników oferowanego zestawu ziół (ze względu na zwartość dziurawca w mieszance, podczas jej stosowania należy uważać podczas ekspozycji na słońce oraz nie łączyć z lekami syntetycznymi). Nie stosować w ciąży i w okresie karmienia piersią.

Skład:

  • Liść melisy (Melisae folium)
  • Ziele marzanki (Asperulae herba)
  • Ziele nostrzyka (Meliloti herba)
  • Ziele serdecznika (Leonuri herba)
  • Korzeń kozłka (Valerianae radix)
  • Szyszka chmielu (Lupuli strobulus)
  • Ziele dziurawca (Hyperici herba)
  • Ziele bylicy (Artemisiae herba)
  • Kwiat wrzosu (Callunae flos)
  • Kwiat pierwiosnki (Primulae flos)
  • Kwiat bzu (Sambuci flos)
Sposób przygotowania naparu:

Wszystkie zioła (opakowania 50-gramowe) wysypać z torebek do dużego naczynia i dokładnie wymieszać. 1 łyżkę stołową ziół zalać 1 szklanką wrzątku, odstawić na 3 godziny. Przecedzić, lekko podgrzać, nie gotować, pić 3 razy dziennie 1/2 szklanki 20 minut przed jedzeniem, nie słodzić.

Schemat zalecanej kuracji ziołami Ojca Klimuszki:

  1. Zastosowanie pierwszego zestawu do wykończenia ziół. Przerwa 7 dni.
  2. Zastosowanie drugiego zestawu (ten sam skład). Przerwa 12 dni.
  3. Zastosowanie trzeciego zestawu (ten sam skład). Koniec kuracji.