1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Dieta Dąbrowskiej - efekty, zasady postu leczniczego Dr Dąbrowskiej

Dieta Dąbrowskiej - efekty, zasady postu leczniczego Dr Dąbrowskiej

Dr Ewie Dąbrowskiej marzy się własna klinika, żeby móc nie tylko leczyć w niej cięższe przypadki pod stałym nadzorem, lecz także szkolić następców (Fot. archiwum prywatne)
Dr Ewie Dąbrowskiej marzy się własna klinika, żeby móc nie tylko leczyć w niej cięższe przypadki pod stałym nadzorem, lecz także szkolić następców (Fot. archiwum prywatne)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Dieta Ewy Dąbrowskiej - słyszał o niej każdy, kto interesuje się zdrowym odżywianiem. I nic dziwnego, bo swoją dietę warzywno-owocową propaguje już od 30 lat. Przez ten czas post Dąbrowskiej praktykowało tysiące osób. Dla nich dr Ewa Dąbrowska to autorytet. Ale ma też krytyków uznających jej propozycje za zbyt radykalną. Niechętnie udziela wywiadów, bo, jak mówi, nie zależy jej na rozgłosie, tylko na zdrowiu ludzi. Dla nas zrobiła wyjątek.

Nadzoruje pani leczenie w wielu ośrodkach, przyjmuje pacjentów, pisze książki, wykłada. Skąd ma pani na to siłę? Ze swojej diety? Nie jestem na tej diecie cały czas. Ale moje odżywianie bardzo się zmieniło w porównaniu do tego, jakie było kiedyś. Poszerzam wiedzę na temat tego, co jest zdrowe, i to jem.

Czyli co dokładnie? Warzywa, w tym zielone, owoce, nieoczyszczone ziarna, orzechy, dobre oliwy, kiszonki, ryby i czasami jajka. Raz w tygodniu, w piątki, jem tylko warzywa, przede wszystkim surowe, nawet ich nie mieszam w sałatki, tylko po prostu chrupię. Natomiast w moim żywieniu nie ma mięsa ani nabiału, no i oczywiście cukru. Nie kupuję go od lat, w domu używamy miodu, jemy owoce i bakalie. Staram się pić dużo rozmaitych soków, zwłaszcza z zielonych warzyw, bo po prostu dobrze się po tym czuję.

Niedobór białka w pani diecie krytykują lekarze. Człowiek dorosły, który już nie rośnie, nie potrzebuje aż tyle białka. Wiele chorób cywilizacyjnych pochodzi z przebiałczenia.

A dzieci potrzebują? Widziałam dzieci, którym rodzice wykluczali białko z diety, i one słabo rosły. Dlatego uważam, że dzieci powinny jeść białko z dobrych źródeł. Natomiast nam, dorosłym, nadmiar białka nie służy. A to między innymi dlatego, że ma czynniki stymulujące podziały komórek, co nie jest obojętne dla zdrowia. W naukowych artykułach pisze się o związku jedzenia nabiału z przerostem prostaty lub rakiem piersi czy prostaty, a mięsa – z różnymi zwyrodnieniami, naroślami, rozrostami, także nowotworowymi, i miażdżycą. Z tym, że jedni ludzie, genetycznie obciążeni, będą narażeni na te choroby bardziej, inni mniej.

Pani dieta, mówi się o niej post Dąbrowskiej, jest bardzo restrykcyjna, nie ma w niej nie tylko białka, cukru, ale także tłuszczów. Czy to nie ryzykowne? Niektóre witaminy, w tym A, przyswajają się tylko z tłuszczami. Popatrzmy na zwierzęta. Nawet te najsilniejsze, jak szympansy, goryle, krowy, jedzą tylko rośliny i nic im nie brakuje. Nie stwierdzono, żeby miały braki witaminy A. Dokładnie badałam naszą dietę, zawiera pięciokrotnie mniej białka i cukru, dużo beta-karotenu, ma także tłuszcze, choć w ilości 20-krotnie niższej niż w normalnym jadłospisie. Probiotyki zamieniają błonnik w kwas masłowy, który też jest tłuszczem, dlatego nie ma żadnych problemów z przyswajaniem witamin rozpuszczalnych w tłuszczach.

Krytycy podnoszą zarzut, że w tak ubogiej diecie może brakować mikroelementów. To jakieś nieporozumienie! Trudno sobie wyobrazić, żeby człowiek na diecie warzywno-owocowej dostawał ich za mało. W warzywach mamy potęgę nie tylko mikroelementów, ale też witamin, polifenoli, chlorofilu. Nasza dieta to prawdziwy zastrzyk minerałów i najzdrowszych bioaktywnych substancji.

Nie ma więc obaw, że dieta mogłaby coś zaburzyć w organizmie? Żadnych. Jedząc warzywa i owoce, niczego nie ryzykujemy. Problem może być tylko taki, że trzeba redukować pewne leki, na przykład w insulinooporności. Bo jeżeli chory na diecie nie obniży insuliny, może mieć bardzo poważne niedocukrzenie. Opublikowałam trzy artykuły na temat tego, co nasza dieta robi z organizmem po dwóch, czterech, sześciu tygodniach.

I co robi? Obniża tylko to, co jest za wysokie, co mogłoby zagrażać zdrowiu. Na przykład wagę, a co za tym idzie – zły cholesterol, nadmiar kwasu moczowego. Jednocześnie podwyższa zbyt niskie parametry do poziomu normy, natomiast wszystko, co dobre dla zdrowia, utrzymuje się w normie. To niemożliwe, żeby post spowodował niedobór czegoś potrzebnego dla zdrowia.

Podkreśla pani, że w pani poście chodzi nie o to, żeby schudnąć, ale żeby uruchomić mechanizmy samouzdrawiające. Na czym to samouzdrawianie polega? Długo tego sama nie rozumiałam. No bo jak wytłumaczyć fakt, że gdy jemy jarzyny, to zły cholesterol się obniży, a dobry wzrośnie? Dlaczego rośnie to, czego ktoś ma za mało, na przykład albuminy (białko), których poziom w czasie postu się zwiększa, choć wyjściowo było ich za mało, a białek prawie nie jemy? A jak to się dzieje, że ilość zapalnych białek gamma-globuliny obniża się, jeśli była wysoka, ale zawsze do poziomu normy? Przez wiele lat zajmowałam się porfirią skórną, rzadko spotykanym zaburzeniem przemiany porfiryn, i próbowałam zrozumieć, dlaczego pacjenci, u których stwierdzałam braki kwasów tłuszczowych omega-3 w krwinkach, po dwóch tygodniach warzywnej diety mieli je już w normie, mimo że nie jedli żadnych olejów omega-3.

Już pani to zrozumiała? Tak, wiadomo to dzięki epokowemu odkryciu, jakim było zidentyfikowanie w 2000 roku ludzkich genów. Okazało się, że mamy ich od 20 do 25 tysięcy. Nawet nie umiem znaleźć słowa, jak wspaniale skonstruowany jest nasz materiał genetyczny. To majstersztyk. Geny reagują na wszystko, co nas otacza: na aktywność ruchową, myślenie, stres, życie duchowe i oczywiście jedzenie. Na przykład jemy białko i organizm doskonale wie, że w tym momencie trzustka powinna „wyprodukować” sok trawiący białko, a nie sok trawiący węglowodany. W genach mamy zakodowaną normę, a post naprawia geny i dlatego przywraca do normy wszystkie przemiany – stąd pochodzi samouzdrawianie. Czy to nie wspaniałe?! To jest właśnie ta genialna „rozmowa” jedzenia z naszymi genami, one bezbłędnie odpowiedzą na każdy sygnał.

I w tej „rozmowie” tkwi tajemnica działania tej diety? Tak, to warunek niezbędny, bez tej „rozmowy” człowiek by nie przeżył w środowisku, gdyż stale musimy się adaptować do zmieniającego się otoczenia. Ale jeżeli jemy zbyt dużo białka, bo lubimy, i przekraczamy swoje normy, to białko będzie odkładane, co też zależy od genetyki. Mogą wtedy pojawić się ostrogi piętowe i przykurcze stawów. Na naszej diecie dostarczamy wielokrotnie mniej białka niż w normalnej diecie, więc organizm nadmiary „zjada”, co nazywa się autofagią. To najwspanialszy mechanizm samoleczący, za którego odkrycie Japończyk Yoshinori Ōsumi otrzymał w 2016 roku Nagrodę Nobla.

Słyszałam, że to pani należy się ten Nobel, bo w swojej diecie już dawno wykorzystała pani ten mechanizm. To zdecydowanie przesadzone głosy. Ja po prostu od dawna przeczuwałam, że nasz organizm, tak fenomenalnie skonstruowany i tak genialnie działający, nie może być pozbawiony mechanizmów samonaprawczych. To wydawało mi się niemożliwe. I pisząc pracę naukową, wpadłam na to, że tym mechanizmem, który włącza – jak kluczem – samoleczenie, jest post. Potem zostało to nazwane autofagią. Ale żeby autofagię uruchomić, trzeba gwałtowne odciąć dostarczanie węglowodanów i białka.

A nie wystarczy w tym celu po prostu mniej jeść, ale wszystko? Nie. Gdy stosujemy dietę niskokaloryczną, możemy, owszem, wyszczupleć, ale nie uruchomimy samoleczącego mechanizmu, który włącza odstawienie węglowodanów i białek. Samo to, że w naszej diecie jest mało cukru, hamuje produkcję insuliny. To niesłychanie istotne, bo insulina nakręca bardzo wiele procesów odkładania: miażdżycy, tłuszczu.

Co się dzieje w organizmie, gdy dochodzi do autofagii? Może zobrazuję to przykładem: oddajemy popsuty samochód do kasacji, a mechanik mówi, że można go naprawić – wyjąć zepsutą część, np. akumulator, i wstawić nową. No więc jeżeli tym autem jest nasza komórka, to ją też można naprawić. I takie zadanie spełnia nasz „mechanik”, czyli post – wymienia np. zniszczone mitochondria, które produkują w komórce zbyt mało energii (z jedzenia), i w ich miejsce wstawia nowe, zdrowe mitochondria. Na tym właśnie polega autofagia – to takie sprzątanie wszelkich zwyrodniałych struktur i białek w komórkach, także bakterii i wirusów. Po co więc niszczyć cały organizm leczeniem inwazyjnym, skoro możemy leczyć tylko to, co jest chore, nawet w komórce. A w procesie autofagii właśnie tak się dzieje.

Nie ma niepożądanych skutków ubocznych? Niektórzy mają tak zwane kryzysy ozdrowieńcze w postaci bólów głowy, wysypek, biegunki, stanów podgorączkowych. To objawy eliminacji toksyn, które świadczą o włączeniu samoleczenia. Na szczęście są krótkotrwałe. Na początku trochę się martwiłam, bo niektórym osobom w czasie postu spadała liczba białych krwinek biorących udział w budowaniu odporności. Ale niedawno odkryto, że w procesie autofagii niszczone są wszystkie stare formy krwinek białych. Mamy na szczęście jeszcze komórki macierzyste, które post aktywuje, nie jest ich za wiele, ale dają gwarancję, że dzięki nim odtworzy się nam cały układ immunologiczny. Regeneracja na naszym poście jest spektakularna, odmładzamy się, umysł lepiej pracuje, poprawia się odporność, ruchy stają się sprężyste.

Jak długo trzeba pościć, żeby ten efekt osiągnąć? Dużo ludzi zadaje mi to pytanie, a ja odpowiadam: tego dowiem się od was. Uważam, że sześć tygodni to optymalny czas, choć zdarzają się osoby, które tylko tak się żywią, ale ja tego nie popieram.

Dlaczego? Bo badania pokazują, że podstawą zdrowej diety są warzywa, owoce i ziarna, a w naszej diecie ziaren nie ma. A nie ma, bo odcinamy dowóz kalorii i także białka, cukrów i tłuszczów. Tymczasem różne pestki, nasiona, orzechy, strączki są bardzo odżywcze i przerwałyby post. Włączenie ich do zdrowej diety już po poście, z dodatkiem ryb, utrzymuje nasz organizm w zdrowiu.

A co z nabiałem, dlaczego nam ma szkodzić? Człowiek pierwotny nie znał krowy, miał geny zaprogramowane głównie na warzywa, owoce i ziarna. Krowa, podobnie jak zboża, pojawiła się dopiero 10 tysięcy lat temu. To dla naszych genów za krótki czas na przeprogramowanie i u wielu osób, zwłaszcza obciążonych genetycznie, geny „nie rozumieją” mleka czy glutenu zbóż. Niedostrojone geny odpowiadają na „obce” sobie jedzenie atakiem przeciwciał, podobnie jak na przykład na bakterie. Dlatego trzeba wykonać test na nietolerancje pokarmowe, który wykrywa te przeciwciała, i wykluczyć takie pokarmy z diety.

Jakiś przykład skutków nietolerancji pokarmowej? Hashimoto to choroba autoagresywna, która polega na tym, że organizm wytwarza przeciwciała niszczące tarczycę. Okazuje się, że są to reakcje krzyżowe. To znaczy, że te same przeciwciała przeciwpokarmowe są także tymi niszczącymi tarczycę. Badałam częstość nietolerancji pokarmowych w tej chorobie i okazało się, że aż 90 proc. chorych ma nietolerancję na białka zbóż, czyli chleb, nawet razowy, tak więc te osoby nie powinny jeść chleba ze zbóż, tylko z gryki albo chleb jaglany. A nasz post skutecznie obniża przeciwciała przeciw tarczycy.

Z tego, co pani mówi, wynika, że wszyscy możemy sobie pomóc w prosty sposób. Dlaczego nie korzysta z pani doświadczeń medycyna? To pytanie nie do mnie. Jako lekarz pracowałam bardzo wiele lat w klinice, na oddziale chorób wewnętrznych, i byłam przekonana, że leczenie, które stosuję, jest prawidłowe. Bo rzeczywiście leki zawsze dawały efekty: spadał poziom cukru, cholesterolu, wyrównywało się ciśnienie.

Tylko leków nie można odstawić. No właśnie. Dlatego zaczęłam szukać innych metod, żeby zlikwidować przyczynę chorób, a nie skutek.

Niektórzy zarzucają pani, że dieta dietą, a potem przychodzi efekt jo-jo. Po poście ważna jest zmiana stylu życia i praktykowanie okresowych postów, żeby uchronić się przed efektem jo-jo. Dlatego od dawna stawiam na edukację, uświadamianie ludzi. Tu, w ośrodkach, wygłaszam kilkugodzinne prelekcje, jak stosować dietę i jak z niej wychodzić, odsyłam do książek moich i mojej synowej.

Nie wszystkich stać na pani kurację. Można zrobić ją samemu. Informacje na temat diety są powszechnie dostępne. Założyliśmy z synem Instytut Promocji Zdrowia pod moim nazwiskiem, w ramach którego prowadzimy różne akcje na temat zdrowego żywienia, stworzyliśmy aplikację (ewadabrowska.com.pl), kanał na YouTubie. Mamy ponadto grupę facebookową, ludzie dzielą się doświadczeniami, co jest bardzo pomocne, bo w czasie postu potrzeba wsparcia. Więcej informacji znajduje się na mojej stronie internetowej (www.ewadabrowska.pl).

Jak żyć, żeby zapobiegać chorobom? Zawsze w zgodzie z naturą, ale tego musimy się na nowo uczyć. Tak jak wszystko we wszechświecie podlega prawom, tak samo prawom podlega styl życia człowieka, również duchowość, którą regulują przykazania Dekalogu. Ważne są sen, ruch, brak stresu. No i zdrowe jedzenie, w tym zieleniny, a wśród niej jej prawdziwego króla, czyli jarmużu. Dobrze jest też choć raz w tygodniu robić sobie posty warzywne.

Ma pani jakieś inne życie poza pracą? Tak, rodzinę, ogród. Gotuję, sprzątam, szyję, ale też uwielbiam czytać, ciągle szukam wiedzy na temat żywienia, to moja pasja. Zauważyłam, że jeżeli rozmawiam z osobą, która przeszła tę dietę i uzyskała efekty, to mnie to szalenie ładuje, dodaje mi to skrzydeł.

Pani marzenia? Marzy mi się własna klinika, żeby móc nie tylko leczyć w niej cięższe przypadki pod stałym nadzorem, lecz także szkolić następców. Mam świadomość, jak bardzo potrzeba wieloośrodkowych badań naukowych dotyczących naszego postu warzywno-owocowego, aby stać się wiarygodnym. Hipokrates uważany za ojca medycyny już przed 2500 laty mówił, że to właśnie pożywienie ma być lekarstwem. Oby nie trzeba było czekać następnych tysięcy lat, żeby dowieść, że miał rację.

Dr Ewa Dąbrowska, lekarka popularyzująca dietę owocowo-warzywną jako metodę leczniczą, autorka wielu książek na ten temat, m.in. „Diety dr Ewy Dąbrowskiej”.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Aby schudnąć, musisz jeść! Poznaj opinię i składniki diety Akopa Szostaka

</a> Aby schudnąć, musisz jeść! Odpowiednio zbilansowane posiłki przyniosą znacznie lepsze rezultaty niż restrykcyjne diety-cud.
Aby schudnąć, musisz jeść! Odpowiednio zbilansowane posiłki przyniosą znacznie lepsze rezultaty niż restrykcyjne diety-cud.
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Istnieje błędne przekonanie, że tak długo, jak spalasz więcej kalorii niż konsumujesz - chudniesz. Choć jest w tym ziarenko prawdy, to w rzeczywistości ludzki organizm funkcjonuje w sposób o wiele bardziej złożony. W dietach kluczem staje się skupienie się na jakości jedzenia, a nie na kaloriach. Ale czym tak właściwie jest dieta?

„Dieta” - pojęcie względne

Ankietowani zrealizowanego przez SW Research raportu „Polacy na diecie” zostali zapytani, czym według nich jest „dieta”. 36 proc. przepytywanych osób uznało, że termin „dieta” oznacza taki sposób żywienia, w którym wyklucza się pewne składniki, np. laktozę, gluten, cukier czy węglowodany. 33 proc. ankietowanych uznało, że celem diety jest redukcja masy ciała, a najmniejszy odsetek - 30 proc. stwierdziło, że „dieta” to po prostu każdy model odżywiania się, niezależne od tego, co jemy.

Każdy z nas na diecie jest absolutnie zawsze, nie ważne, czy aktualnie stawia sobie jakieś cele sylwetkowe (utrata lub zwiększenie masy ciała czy tkanki mięśniowej, polepszenie stanu zdrowia, itp.). Oczywistym faktem jest, że w takich przypadkach niektóre osoby podejmują pewne kroki, które mają im pomóc owe zamierzone cele osiągnąć: więcej ćwiczą, mocniej skupiają się na dopasowaniu właściwej kaloryczności i bilansowaniu składników pokarmowych.

Zdrowa dieta według Akopa Szostaka

Diety ostatnimi czasy biją rekordy popularności, a my żyjemy w czasach, w których jesteśmy zalewani ogromem informacji, których głównym źródłem jest internet i media społecznościowe. Co rusz jakieś osoby chwalą się swoim przemianami, które uzyskały na dietach-cud, a my w to wierzymy! Tymczasem restrykcyjne diety owszem - pomagają szybko uzyskać pożądany efekt, ale efekt ten prędzej czy później okazuje się złudny. Z tym że o porażkach Instagram milczy. Tymczasem w diecie nie chodzi o pozbawianie się jakichś składników pokarmowych:

- Nikt nie przytył w tydzień i w tydzień nie schudnie. Każdy proces wymaga czasu. Drastyczne diety często prowadzą do powrotu wagi, tak zwanego efektu jojo. Proces pracy nad ciałem powinien być stopniowy i łatwy w utrzymaniu - twierdzi kulturysta, trener i specjalista od żywienia Akop Szostak - Wszystkie składniki pokarmowe są nam niezbędne. Białka, tłuszcz oraz węglowodany - dodaje, tłumacząc, że wyznaje zasadę zbilansowanej diety.

Liczy się nie tylko to, ile jedzenia ląduje na twoim talerzu, ale też to, jakie produkty wybierasz na co dzień

Tak naprawdę w dobrej diecie liczy się kilka czynników: różnorodność posiłków i odpowiednia ich kompozycja, a jeśli klientowi zależy na redukcji masy ciała, w grę wchodzi też odpowiednia energetyczność. Często bywa tak, że osoby trenujące ograniczają się do monotonnych składników („klasyką” stał się kurczak i ryż, byle by tylko „makro się zgadzało”). Podobne tendencje przejawiają osoby, których celem jest tylko zrzucenie nadprogramowych kilogramów. Nic bardziej mylnego! Aby trwale schudnąć, organizmowi należy dostarczyć wszystkich makro i mikroskładników. Dlatego tak ważna jest urozmaicona dieta. Dlatego, aby schudnąć, musisz jeść!

Aby schudnąć, musisz jeść! Odpowiednio zbilansowane posiłki przyniosą znacznie lepsze rezultaty niż restrykcyjne diety-cud. Aby schudnąć, musisz jeść! Odpowiednio zbilansowane posiłki przyniosą znacznie lepsze rezultaty niż restrykcyjne diety-cud.

Kompozycja a dieta Akopa Szostaka - opinie

Miarą dobrze dobranej diety - nawet tej o ujemnym bilansie energetycznym, jest brak uczucia głodu. Ten jesteśmy w stanie zapewnić jedynie odpowiednią kompozycją posiłków. Co daje uczucie sytości? W głównej mierze białko, ponieważ jest najdłużej trawione w przewodzie pokarmowym. Białko zapobiega też skokom insulinowym we krwi, co najczęściej odczuwamy jako „ssanie”, niepohamowaną chęć zjedzenia czegoś (najczęściej słodkiego) po całkiem sutym posiłku. Użytkownicy zbilansowanych diet często wyrażają negatywne opinie o ilości białka w codziennym planie żywieniowym, którego w istocie jest sporo. Należy jednak pamiętać, że nie chodzi tylko o białko zwierzęce, ale i roślinne. Stosunek białka zwierzęcego do roślinnego w diecie powinien wynosić 1:1, z tym że dotyczy to osób nietrenujących. Ci, którzy mają większe zapotrzebowanie na białko, będą mieć już inne zalecenia.

Tłuszcze są niemniej ważnym elementem w kompozycji codziennych posiłków. Te również są odpowiedzialne za uczucie sytości, są ponadto nośnikiem smaku i spowalniają wchłanianie węglowodanów. Aby posiłek był pełny, brakuje jeszcze węglowodanów, których spożywanie w niektórych dietach uważane jest wręcz za zbrodnię. Tymczasem według IŻŻ, węglowodany powinny stanowić od 50 do 70% kcal diety - a to całkiem sporo. Nie zapominajmy o owocach i warzywach, ze wskazaniem na te ostatnie- to one są obecnie uważane za podstawę zbilansowanej diety.

Co jeść, by schudnąć?

Specjaliści od żywienia, choć pomagają w osiągnięciu celów swoich podopiecznych, nie mówią im, by schudli. Przedstawiają za to skuteczne strategie, które pomagają im zrealizować swoje plany, wybierając odpowiednią żywność i jednocześnie eliminując tę niewłaściwą. Po prostu pomagają im przywracać zdrowie. Bo twoim celem może być utrata wagi, a celem twojego trenera - abyś był zdrowy. Tak czy inaczej, oboje wygrywacie. Co zatem jeść?

Już tylko skupiając się na odpowiedniej żywności, automatycznie eliminujesz zbędne kalorie w postaci syropu glukozowo-fruktozowego i innych dodanych cukrów, tłuszczów trans i pozostałych niepożądanych składników. Po prostu jedz odpowiednie pokarmy w odpowiednich ilościach, a utrata wagi u prawie każdego sama się rozwiąże. I automatycznie będziesz spożywać dietę o niskim ładunku glikemicznym, zapobiegającą wyrzutom insuliny (= uczucia głodu). Zamiast skupiać się na tym, czego nie możesz, skup się na tym, jak wiele możesz.

- Sukcesem diety nie jest to, ile schudniesz, tylko to, jakich nawyków żywieniowych się nauczysz, by móc cieszyć się swoim „nowym” ciałem dłużej - kwituje Szostak.

  1. Styl Życia

Zdrowe odchudzanie - jak uniknąć efektu jojo?

W odchudzaniu najważniejsze jest sprzężenie zwrotne: odchudzam się, żeby poczuć się lepiej, a gdy czuję się lepiej – chudnę. (Fot. iStock)
W odchudzaniu najważniejsze jest sprzężenie zwrotne: odchudzam się, żeby poczuć się lepiej, a gdy czuję się lepiej – chudnę. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Jak utrzymać długo wypracowywaną wymarzoną wagę, radzi psycholog Katarzyna Pietroń. 

Powiedzmy, że plan był następujący: schudnąć 10 kilogramów. Udało się – hurra! I co dalej? To wszystko oczywiście zależy od tego, jaka była motywacja. Ona jest kluczowa. Poza tym ważne jest, w jaki sposób zrzuciliśmy te 10 kilogramów. Jeśli na drodze drakońskiej diety i licznych wyrzeczeń, to zaczniemy szybko przybierać na wadze. W rzeczywistości bowiem nie pozbyliśmy się tkanki tłuszczowej, tylko wody i innych ważnych składników. Jeśli jednak odchudzaliśmy się z głową, czyli powoli, poprzez zmianę nawyków żywieniowych i sposobu myślenia o jedzeniu, to jest duża szansa na utrzymanie wagi. Oczywiście pod warunkiem, że nie potraktujemy końca diety jako wyzwolenia i nie zaczniemy dogadzać sobie na wszelkie niedozwolone sposoby. Bo to oznaczałoby, że tak naprawdę nie zmieniliśmy niczego.

To znaczy, że oprócz motywacji do schudnięcia, powinnam mieć też inną – do utrzymania wagi? Wystarczy, że ta pierwotna będzie sensowna. Przemyślana, nie na łapu-capu. Na przykład: chcę schudnąć na wesele córki. Taka motywacja jest dobra na sam początek odchudzania, ale by była skuteczna – z czasem powinna się przekształcić w coś trwalszego: chcę schudnąć dla siebie, żeby lepiej się czuć i lepiej wyglądać. Jeśli po weselu, na które zmieściłam się w sukienkę o dwa rozmiary mniejszą, dojdę do wniosku, że nie chcę powrotu do dawnego stanu, że nadal utrzymuję dietę, okaże się, że rodzinna uroczystość stała się katalizatorem większej zmiany.

Może się więc zdarzyć, że stawiając sobie wyzwanie zrzucenia 5 kilogramów, podejmę tak naprawdę o wiele poważniejsze – zmiany nawyków? Jak najbardziej. Jestem przekonana, że w odchudzaniu najważniejsze jest to sprzężenie zwrotne: odchudzam się, żeby poczuć się lepiej, a gdy czuję się lepiej – chudnę. Bo ze stratą kilogramów (rozsądnie przeprowadzaną) poprawia mi się nie tylko figura, ale też stan skóry, włosów, mam więcej energii, czuję się lekka jak piórko… Pojawia się nowa jakość życia, więc jedno wynika z drugiego. Jeżeli chęć bycia szczupłym bierze się z głowy, a nie z zewnętrznego przymusu, są większe szanse, że waga się utrzyma.

Słyszałam o ludziach, którzy najpierw schudli 30 kilogramów, a potem przytyli 40. Jak można do czegoś takiego dopuścić? To następstwo bardzo niebezpiecznego, ale też bardzo ludzkiego w gruncie rzeczy, procesu coraz większego pobłażania sobie. Tyjemy i mówimy sobie wtedy: „No dobrze, schudłem wcześniej 30 kilogramów, teraz przytyłem 2, ale przecież 28 to i tak dużo”. 25 kilogramów nadal jest sporym sukcesem, 20 też…, a 10? – wtedy już myślimy: „wiedziałem, że mi się nie uda, od początku nie było warto tego robić”. I tak stopniowo powracamy do dawnej wagi. Moi pacjenci mówią, że w tym momencie pojawia się w nich bezradność, poddają się biegowi wypadków, jedzenie zaczyna przejmować nad nimi kontrolę.

Podobno po zrzuceniu sporej liczby kilogramów pojawia się jeszcze jedno niebezpieczeństwo – że jeśli spotka nas jakieś życiowe niepowodzenie, np. zostawi nas partner, stracimy pracę – to powrócimy od starych nawyków. Zaczniemy zajadać stres i przestaniemy dbać o siebie. I tu znów sięgamy do podstawowej kwestii. Jeżeli w ramach odchudzania nie zmierzymy się z prawdziwymi przyczynami kłopotów z wagą, nie sięgniemy do problemu u podstaw, to nie wykonamy żadnej pracy nad sobą. Wystarczy pierwsze lepsze niepowodzenie i efekty całej pracy mogą pójść na marne. Ważne jest, jak interpretujemy to, co nam się przydarza. To, że zostawia mnie mąż, mogę wytłumaczyć sobie na tysiąc różnych sposobów. Niekoniecznie w taki sposób, że nikt nie chce ze mną być.

Aby utrzymać wagę na stałym poziomie…

  • nie zarzucaj wypracowanych zdrowych nawyków żywieniowych,
  • regularnie ćwicz, choćby raz dziennie wybierz się na półgodzinny spacer,
  • skontaktuj się z lekarzem lub dietetykiem, który doradzi ci, jaka żywność lub suplementy diety mogą pomóc zapobiec efektowi jojo.

  1. Kuchnia

Korzenna chai latte - przyjemność dla podniebienia, pożytek dla mózgu

Korzenna chai latte (Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
Korzenna chai latte (Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Po co komu kawa, jeśli można wypić pyszną, korzenną i lekko pikantną latte, która pobudzi nie tylko kubki smakowe, lecz także umysł? Jeśli masz ochotę na coś łagodniejszego, możesz zmniejszyć ilość czarnego pieprzu i imbiru, ale ich korzystny wpływ na smak (oraz na trawienie) jest niezaprzeczalny, więc może warto spróbować?

Przepis pochodzi z książki „Smart Plants. Jak wykorzystać naturalne nootropiki, by usprawnić myślenie, koncentrację i pamięć.”, Julie Mooris

Mózg to niezwykle złożony organ. Podstawowa wiedza na temat jego funkcji i procesów oraz związków chemicznych, które je wspomagają, może okazać się bardzo przydatna w podjęciu kolejnych kroków na drodze do optymalizacji myślenia i odczuwania. Właśnie tym zagadnieniom poświęcona jest książka.

Znajdziesz w niej  65 przepisów opartych na produktach pochodzenia roślinnego,  oraz praktyczne informacje na temat biologii mózgu i jego funkcji (bez obaw, to nie są żadne zawiłe treści!), a także metody, które mogą skutecznie poprawić jego pracę i wydajność. Lektura tej książki daje narzędzia umożliwiające identyfikację własnych potrzeb, co w dalszym etapie pozwoli Ci zmodyfikować dietę w taki sposób, by jak najskuteczniej wspierała twój umysł.

Składniki na 2 szklanki/2 porcje: 

  • 2 szklanki niesłodzonego mleka migdałowego
  • 2 daktyle medjool, bez pestek
  • 2 łyżeczki soplówki jeżowatej w proszku (do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością)
  • niepełna 1/4 łyżeczki cytryńca chińskiego w proszku
  • 1/2 łyżeczki cynamonu, mielonego
  • 1/2 łyżeczki imbiru, mielonego
  • 1/8 łyżeczki kardamonu, mielonego
  • 1/4 łyżeczki czarnego pieprzu, drobno mielonego
  • stewia w płynie, do smaku (opcjonalnie)

Umieść wszystkie składniki oprócz stewii w blenderze i utrzyj na gładko. Przelej płyn do rondla i postaw go na małym ogniu. Podgrzewaj, aż zacznie lekko wrzeć. Zamieszaj przed wypiciem i racz się natychmiast. Dosłodź stewią tylko jeśli to konieczne.

Więcej smacznych i zdrowych roślinnych przepisów znajdziesz w książce: „Smart Plants. Jak wykorzystać naturalne nootropiki, by usprawnić myślenie, koncentrację i pamięć” Julie Morris.

  1. Zdrowie

Naturalne oczyszczanie organizmu

Po zdrowej kuracji oczyszczającej człowiek wygląda młodziej, ma lepsze samopoczucie.(Fot. iStock)
Po zdrowej kuracji oczyszczającej człowiek wygląda młodziej, ma lepsze samopoczucie.(Fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Wiosną temat zawsze wraca. Różne są koncepcje: głodówki (tylko woda), posty oparte wyłącznie na sokach, posty warzywno-owocowe. Jak to robić z głową? Tak, żeby pomóc, nie zaszkodzić?

Jak oczyścić jelita? - wiosną temat zawsze wraca. Różne są koncepcje: głodówki (tylko woda), posty oparte wyłącznie na sokach, posty warzywno-owocowe. Jak to robić z głową? Tak, żeby pomóc, nie zaszkodzić?

Są specjaliści, zarówno wśród dietetyków, jak i lekarzy, którzy mówią: to wszystko niepotrzebne. Nasz organizm ma przecież mechanizmy, które pozwalają mu się oczyszczać w sposób naturalny. Nerki, wątroba, skóra – dzięki ich prawidłowej pracy możemy normalnie funkcjonować bez dodatkowych zabiegów. Tak było od wieków, nic się przecież nie zmieniło.

Małgorzata Wrzak, dietetyczka (prowadzi gabinet Holistyczne Odżywianie, proszezdrowie.pl) nie do końca zgadza się z takim postawieniem sprawy. Bo, według niej, zmieniło się jednak sporo. – Przez wieki człowiek jadł pożywienie naturalne. Bez chemii, bez sztucznych dodatków. Bez glutaminianu sodu. Bez polepszaczy smaku. Poza tym ludzkim życiem w znacznie większym stopniu niż dziś rządził naturalny cykl pór roku. Były okresy obfitości – późna wiosna, lato, jesień. I okresy postów – tak zwany przednówek, kiedy kończyły się zapasy i było „głodno”. Jedliśmy więc siłą rzeczy mniej. Ten czas pokrywał się w tradycji chrześcijańskiej z Wielkim Postem. Ale posty obecne są w każdej religii. I ich korzystne efekty dla zdrowia widać gołym okiem. Człowiek wygląda młodziej, ma lepsze samopoczucie.

Bomba witamin

Małgorzata Wrzak jest zwolenniczką postów owocowo-warzywnych. Ale dostosowanych do każdego indywidualnie. Bo jeśli na co dzień warzyw jemy mało (a jako społeczeństwo jemy ich mało, wyraźnie pokazują to badania), to nagła zmiana diety na wyłącznie surowe warzywa i owoce może skutkować „rewolucją” w żołądku i w związku z tym szybkim zakończeniem tego eksperymentu. Mówi też, że osoby z nadmiarem gorąca lepiej znoszą surowiznę, pacjenci z niedoczynnością tarczycy, którzy ciągle odczuwają chłód, lepiej będą funkcjonować na pokarmach gotowanych, z rozgrzewającymi przyprawami. Trzeba więc cały proces do siebie dopasować.

Czemu owoce i warzywa (przede wszystkim warzywa) są tak dla nas istotne? – Podstawą życia są substancje bioaktywne. Witaminy, mikroelementy, enzymy, bioflawonoidy. Powolna utrata zdrowia to właśnie niedobory substancji bioaktywnych. A mamy te niedobory dramatyczne. Źródłem tych cennych substancji są właśnie warzywa. Zbyt oszczędnie z nich korzystamy – uważa Małgorzata Wrzak.

Naturalne okresy na taką kurację to wczesna wiosna i późna jesień. – Dobrze przeprowadzać ją ze zmianami pór roku, tak radzi też medycyna chińska. Dodatkowo jesienny post jest cudowny, bo wtedy mamy największą obfitość warzyw i owoców. Warto przed zimą dać organizmowi bombę witaminową – radzi Małgorzata Wrzak.

  To, jaki skutek będą przynosiły posty oczyszczające, zależy od naszego stanu zdrowia i czasu trwania postu, a także zasad, którymi się podczas niego kierujemy, np. czy włączamy surowe warzywa i owoce, czy bazujemy wyłącznie na płynach – mówi dietetyczka Monika Nowicka, dietetyk kliniczny z Be Diet Catering. – Jeżeli mamy nadwagę lub otyłość, chcemy zmienić nawyki żywieniowe i poczuć się lżej – krótkotrwały post może być wstępem do zmiany sposobu odżywiania się. W takiej sytuacji zaletą postów oczyszczających może być zwiększenie na czas ich trwania spożycia warzyw i owoców. Krótkotrwałe posty mogą się też sprawdzić w niektórych schorzeniach, np. reumatoidalnym zapaleniu stawów – mogą bowiem zmniejszyć stan zapalny w organizmie.

Monika Nowicka zachęca jednak do tego, by przed wprowadzeniem w życie decyzji o krótkotrwałym nawet poście skonsultować się z lekarzem. A ten na pewno zaleci nam badania, które potwierdzą, czy nasz stan zdrowia na to pozwala. Dodaje jednak, że kobiety powinny być szczególnie ostrożne przy planowaniu postów i radykalnych zmian w diecie. – Restrykcje żywieniowe mogą skutkować zaburzeniami hormonalnymi i nieprawidłowościami w cyklu miesiączkowym. Wszelkie zmiany diety zalecam skonsultować z dietetykiem klinicznym, aby mieć gwarancję, że sobie nie zaszkodzimy. I nigdy nie kierujmy się aktualną modą na daną dietę czy post – skutki takich decyzji mogą być opłakane.

Dietetyczka także podkreśla rolę warzyw i owoców w diecie. – To źródło błonnika pokarmowego, który wychwytuje z treści pokarmowej związki toksyczne i zapobiega ich wchłanianiu w jelitach, sprzyja mikroflorze jelitowej i usprawnia pracę jelit. Kwasy organiczne (cytrynowy, bursztynowy, jabłkowy) zawarte w warzywach i owocach mają działanie detoksykujące. Znajdują się one przede wszystkim w cytrusach, borówkach i winogronach. Doskonałym źródłem błonnika jest także siemię lniane oraz pełnoziarniste produkty, np. kasze, otręby. Znaczenie w oczyszczaniu mogą mieć również przyprawy. Warto wyróżnić tu np. kolendrę, której przypisuje się działanie detoksykujące ze względu na obecność w niej kwasu cytrynowego i fitynowego.

Post dobowy - sposób na oczyszczenie jelit z toksyn 

Dietetycy na ogół zalecają: pięć posiłków dziennie. Trzy duże i dwa mniejsze. Czy to dobry system odżywiania? Małgorzata Wrzak mówi: – Spójrzmy w przeszłość. Czy ludzie faktycznie w taki sposób jedli? Nie. Trzy, czasem nawet tylko dwa posiłki dziennie i koniec. Teraz jemy właściwie bez przerwy. W sklepach 50 procent rzeczy na półkach to przekąski. Wysokoprzetworzone. To nam niszczy metabolizm, prowadzi do cywilizacyjnych chorób z przekarmienia. Dlaczego zdrowy człowiek ma jeść pięć razy dziennie? Od chwili, kiedy włożymy pokarm do ust, do chwili, aż wchłonie się do komórki, trzeba 5-6 godzin. Czyli nasze ciało jest w nieustannym procesie trawienia, wątroba nie jest w stanie pełnić swoich funkcji. I kiedy ma się oczyszczać? A my cały czas myślimy o jedzeniu, bo jemy małe porcje i nigdy nie jesteśmy syci.

Małgorzata Wrzak jest zwolenniczką trzech posiłków. I – przede wszystkim – długiej, trwającej co najmniej 12 godzin, a może być i 16, przerwy między kolacją a śniadaniem. – To taki nasz codzienny mini-post. Organizm ma czas przetrawić to, co dostał i poczuć głód. To także ważny element w oczyszczaniu organizmu.  Jeśli rano nie odczuwasz głodu, nie zmuszaj się. Po nocy organizm przede wszystkim potrzebuje pić. Noc jest czasem detoksykacji, a woda płynem wyprowadzającym toksyny z organizmu – mówi.

A Monika Nowicka dodaje: – Ważne jest też, żeby pamiętać o odpowiednim nawodnieniu organizmu. Ile powinniśmy pić? – Nie ma uniwersalnej recepty, którą moglibyśmy wykorzystać u każdego. Różnimy się od siebie, prowadzimy inny tryb życia i mamy różne potrzeby również pod względem nawodnienia. To, ile potrzebujemy płynów dziennie, zależy od poziomu aktywności fizycznej, naszej diety, temperatury otoczenia, w którym przebywamy. Jest przyjęte pewne minimum, którym możemy się kierować – to 1,5-2 litry to minimum dla kobiety, 2-2,5 l dla mężczyzny. Właściwe nawodnienie warunkuje wydalanie toksyn z organizmu, dlatego bardzo ważna jest obserwacja swojego samopoczucia i reagowanie kiedy zobaczymy pierwsze objawy odwodnienia. Takie objawy to naturalne uczucie pragnienia, bóle głowy czy ciemnożółty mocz.

Każdy powinien pamiętać o piciu wody, najlepiej, by wyrobić sobie taki nawyk. Ale, dodaje Monika Nowicka, dobrym rozwiązaniem jest także picie delikatnych herbat owocowych i ziołowych. Możemy dodatkowo oczyszczać organizm, wspomagając pracę wątroby naparem z dziurawca lub ostropestu.

Jak skutecznie oczyścić jelita - lewatywy?

Niektórzy zalecają oczyszczanie bardziej dosłowne – czyli lewatywy, które mają usunąć szkodliwe złogi w jelitach. Do tego służą lewatywy. Monika Nowicka: – Nasz organizm jest wyposażony w doskonałe mechanizmy, które mają za zadanie oczyszczanie i pozbywanie się toksyn. Nerki, wątroba, płuca, jelita i skóra nieustannie pracują nad neutralizowaniem i usuwaniem szkodliwych substancji. Jeżeli naturalna detoksykacja nie działa właściwie, cudowne sposoby nie pomogą. Rozwiązania takie jak lewatywa nie tylko są nieskuteczne w oczyszczaniu, ale mogą się okazać także niebezpieczne dla zdrowia. Wykonując często lewatywę, narażamy się na zaburzenia flory bakteryjnej w jelitach, odwodnienie, a nawet perforację jelita.

Warto natomiast wykorzystać w procesie oczyszczania inny narząd naszego ciała, mianowicie skórę. – Masaże, szczotkowanie ciała, sauna mogą wspomóc transport i wydalanie toksyn z organizmu, ale największe znaczenie ma aktywność fizyczna – pobudza działanie gruczołów potowych, dzięki którym wraz z potem usuwane są z organizmu zbędne substancje, a także korzystnie wpływa na procesy metaboliczne.

  1. Kuchnia

Pomysły na wegetariański obiad

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Dieta wegetariańska to odkrywanie: smaków, zapachów, nowych połączeń. Warto wprowadzić do swojego tygodniowego menu potrawy oparte na roślinach nawet wtedy, gdy nie zamierzamy całkowicie rezygnować z mięsa. Proste przepisy i kilka trików pomoże też początkującym wegetarianom rozpocząć podróż po zupełnie nowej, nieznanej kuchni. Chociaż zastąpienie mięsa produktami roślinnymi może wydawać się trudne, tak naprawdę wystarczy odrobina kreatywności i garść pachnących przypraw, aby stworzyć niebanalne, pełne składników odżywczych dania wegetariańskie. Dowiedz się, jak zrobić dania inspirowane kuchnią francuską, włoską, indyjską i polską.

Chcesz przejść na dietę wegetariańską? Poznaj triki i zasady, które ci to ułatwią

Ratatouille – wegetariańskie leczo lub zapiekanka warzywna prosto z Nicei

Rozpływające się w ustach tak, że podczas jedzenia potrafi przywołać wspomnienie lata lub dzieciństwa, o czym mogli przekonać się bohaterowie jednej z kultowych już animacji dla dzieci. Ta wegetariańska potrawa rodem z Nicei przekona do dań jarskich niejednego wielbiciela tradycyjnych, mięsnych obiadów. Łączy w sobie kremowość i łagodność pieczonych bakłażanów i cukinii, intensywny słodko-kwaśny smak pomidorów i aromatyczne papryki.

Potrzebne składniki:

Przyprawy:
  • 2-3 ząbki czosnku;
  • oliwa z oliwek;
  • tymianek (świeży lub suszony);
  • bazylia (świeża lub suszona);
  • posiekana natka pietruszki;
  • sól;
  • pieprz
Dodatki i sposób podania:

Można ją podać na sposób rustykalny w formie duszonej potrawki lub przygotować jako zapiekankę. Jako dodatek sprawdzi się grzanka z bagietki skropionej oliwą lub paluch z ciasta francuskiego. Można go przygotować samodzielnie, wycinając z ciasta paski grubości około 3 cm i piekąc przez ok. 7 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C.

Dania podobne do ratatouille znane są w całym rejonie Morza Śródziemnomorskiego w różnych wariantach. Zapiekankę można wzbogacić o dodatek ziemniaków lub sera feta, zamienić tymianek na oregano, podawać jako wegetariański gulasz lub dodatek np. do makaronu czy ryby (pomysł dla wegetarian dopuszczających jedzenie ich mięsa).

2021/04/pomysly-na-wegetarianski-obiad-hortex-dieta-wegetarianska-dla-poczatkujacych-infografika-1-1.jpg

Sposób przygotowania:

Bakłażana kroimy w kostkę, przekładamy na sito i mieszamy z solą. Następnie powinien on odpoczywać około pół godziny, aby puścił sok i pozbył się goryczki. Na rozgrzanej oliwie z oliwek podsmażamy mieszankę węgierską Hortex oraz pokrojoną w dużą kostkę paprykę. Dodajemy bakłażana i kolejną porcję oliwy (około 2 łyżek, warzywa mają się w niej dusić, aby powstały sos był kremowy i aksamitny). Całość przekładamy do większego garnka i przyprawiamy: przeciśniętym przez praskę czosnkiem, ziołami, solą i pieprzem do smaku. W tym momencie możemy dodać jeszcze porcję przecieru pomidorowego. Ratatouille dusimy jeszcze przez około 10 minut, aby wszystkie smaki połączyły się oraz utworzyły aromatyczny, gęsty sos warzywny.

Azjatycki makaron stir-fry z warzywami

Stir-fry, czyli dosłownie mieszaj i smaż, to technika wykorzystywana podczas przygotowywania tradycyjnych dań kuchni azjatyckiej, m.in.: koreańskiej, chińskiej, japońskiej. Aby wykonać ją zgodnie ze sztuką, najlepiej użyć woka, w którym temperatura rozkłada się nieco inaczej, niż na klasycznej patelni. Nie oznacza to jednak, że przyrządzenie wegetariańskiego makaronu z warzywami będzie niemożliwe, kiedy go nie wykorzystamy. Należy jedynie pamiętać o dobrym rozgrzaniu tłuszczu, a następnie wymieszaniu składników z marynatą.

Potrzebne składniki:

  • 1 opakowanie mieszanki chińskiej Hortex;
  • 200 g makaronu ryżowego lub soba;
  • opcjonalnie: 1-2 jajka;
  • 150 g tofu
  • olej roślinny do smażenia.
Przyprawy:
  • siekany szczypiorek cebulki dymki;
  • olej sezamowy;
  • 5 łyżek sosu ostrygowego;
  • 1 łyżeczka miodu lub cukru trzcinowego;
  • jasny sos sojowy;
  • imbir;
  • kmin;
  • mielona kolendra;
  • pieprz
Dodatki i sposób podania:

Danie można podawać z dowolnym rodzajem makaronu azjatyckiego. Ryżowy lub sobę można zastąpić np. tym przeznaczonym do ramenu. Jeśli nie możemy go dostać w sklepie, odpowiedni będzie makaron pszenny w postaci nitek średniej grubości. Danie warto posypać nie tylko szczypiorkiem, ale też sezamem oraz orzechami ziemnymi lub nerkowca podprażonymi na suchej, rozgrzanej patelni. Dzięki temu prostemu zabiegowi ich smak nie zginie pod wielością intensywnych przypraw. Nadadzą również przyjemnej chrupkości.

Dla przełamania smaku i nadania daniu innego charakteru można skropić je sokiem z cytryny lub limonki i zamiast dymką, posypać posiekaną świeżą kolendrą. Do takiej wersji pasuje też dodatek trawy cytrynowej.

2021/04/pomysly-na-wegetarianski-obiad-hortex-dieta-wegetarianska-dla-poczatkujacych-infografika-2-1.jpg

 

Sposób przygotowania:

Składniki wymienione przy przyprawach mieszamy, tworząc marynatę. Możemy w niej umieścić pokrojone w średniej wielkości kawałki tofu, aby nabrało intensywnego smaku. Najlepiej umieścić je w mieszance na minimum pół godziny. Warzywa podsmażamy na rozgrzanym oleju roślinnym do miękkości. Makaron przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Dodajemy go na patelnię lub woka, kiedy warzywa będą miały odpowiednią teksturę. Całość zalewamy marynatą, mieszamy z tofu. Kiedy makaron z warzywami lekko się podsmaży, przesuwamy go lekko na bok, wbijamy roztrzepane jajko i smażymy do momentu ścięcia się białka i żółtka. Całość mieszamy. Na koniec posypujemy wybranymi dodatkami.

Gołąbki wege

Klasyczne danie w oryginalnym wydaniu roślinnym. Pełne składników odżywczych, sycące i niebanalne w smaku. W zależności od doboru kasz i ziaren można z niego tworzyć różne wariacje, urozmaicone jeszcze trzema rodzajami sosów.

Potrzebne składniki:

  • 1 opakowanie włoszczyzna paski Hortex;
  • 1 główka kapusty;
  • mieszanka wybranych kasz, np. jaglana, bulgur, gryczana, perłowa lub 1 opakowanie kaszy na patelnię bulgur z cieciorką Hortex;
  • 1 szklanka ugotowanej soczewicy (czerwonej lub zielonej);
  • 1 cebula;
  • 1 l bulionu warzywnego;
  • 250 g pieczarek;
  • olej roślinny do smażenia.
Przyprawy:
  • kurkuma;
  • czerwona papryka;
  • zioła prowansalskie;
  • pieprz;
  • sól;
Dodatki i sposób podania:

Gołąbki można podać w sosie pomidorowym, który przygotujemy z przecieru, podsmażonej cebuli, czosnku i wybranych ziół. Można również wykorzystać świeże pomidory, jeśli są dojrzałe. Należy jednak pamiętać, aby usunąć z nich gniazda nasienne. Do sosu warto dodać odrobinę cukru i pieprzu, które doskonale zrównoważą kwaśny smak.

Innym wariantem tego dania jest podanie go z sosem grzybowym. Świeże lub mrożone grzyby należy dusić z dodatkiem posiekanej cebuli i śmietany 18%. Wystarczy odrobina pieprzu soli i tymianku, aby sos stał się aromatyczny. Grzyby można też zastąpić sporą ilością koperku, przyrządzając klasyczny biały sos ziołowy.

2021/04/pomysly-na-wegetarianski-obiad-hortex-dieta-wegetarianska-dla-poczatkujacych-infografika-3-1.jpg

Sposób przygotowania:

Na początku warto zająć się główką kapusty: należy wyciąć z niej głąb, a pozostałą część gotować ok. 10 minut w dużym garnku. Kiedy nieco przestygnie, można obrać ją z liści, w które zawijać będziemy farsz. Przygotowujemy go z uduszonych na patelni warzyw, podsmażonych pieczarek i cebuli oraz mieszanki kasz. Całość doprawiamy do smaku i zawijamy w liście kapusty. Gotowe gołąbki układamy w garnku i zalewamy bulionem. Powinny gotować się jeszcze około pół godziny. Dodając odpowiednie składniki, można w tym czasie przygotować sos pomidorowy, grzybowy lub koperkowy.

Wegetariański gulasz z dyni

Rozgrzewający i aromatyczny gulasz, który rozpływa się w ustach. Jest nieco słodki, lekko kwaśny i wykończony pełnym różnorodnych smaków sosem. Można go jeść solo lub z dodatkiem zalecanych w odżywianiu kasz, pieczywa lub soczewicy.

Potrzebne składniki:

  • 1 opakowanie dyni w kostce Hortex;
  • 1 cebula;
  • 2 marchewki;
  • 2 średnie bataty
  • 1 puszka ciecierzycy;
  • 150 ml przecieru pomidorowego;
  • olej roślinny do smażenia;
  • opcjonalnie: 100 ml mleka kokosowego lub pasty sezamowej tahini.
Przyprawy:
  • pęczek natki pietruszki;
  • czerwona papryka;
  • wędzona papryka;
  • 1 łyżeczka miodu;
  • cynamon;
  • curry;
  • kurkuma;
  • sól;
  • pieprz
Dodatki i sposób podania:

Gulasz można podawać z różnego rodzaju kaszami lub soczewicą. Będzie także dobrze smakował podany w towarzystwie chrupiącej grzanki lub kromki razowego chleba na miodzie. Można go posypać prażonym sezamem lub orzechami.

2021/04/pomysly-na-wegetarianski-obiad-hortex-dieta-wegetarianska-dla-poczatkujacych-infografika-4-1.jpg

Sposób przygotowania:

Świeże warzywa kroimy w kostkę i gotujemy razem z dynią do miękkości. Nie używamy zbyt dużo wody, aby gulasz nie był rzadki. Cebulę podsmażamy na rozgrzanym oleju i dodajemy do garnka. Kiedy warzywa są już miękkie, dolewamy przecier pomidorowy. Można dodać mleko kokosowe lub pastę sezamową. Całość doprawiamy do smaku i podajemy z wybranym dodatkiem.

Wege lazania

Specjał znany z kuchni włoskiej, który zaskakuje odkrywaniem kolejnych kolorowych warstw. Pięknie wygląda na talerzu i smakuje jak ucieleśnienie kulinarnej przyjemności. Wegetariański comfort food w pełnej krasie.

Potrzebne składniki:

  • 1 opakowanie szpinaku w liściach Hortex;
  • 1 szklanka ugotowanej soczewicy czerwonej;
  • 1 cebula;
  • 1 długa łodyga selera naciowego;
  • 1 czerwona cebula;
  • 2-3 ząbki czosnku;
  • 150 ml przecieru pomidorowego;
  • 300 ml mleka;
  • 2 łyżki masła;
  • 1 łyżka mąki pszennej;
  • makaron do lazanii (ok. 8-10 płatów);
  • tarty parmezan;
  • opcjonalnie: 100 ml śmietany 18%.
Przyprawy:
  • gałka muszkatołowa;
  • oregano;
  • bazylia;
  • sól;
  • pieprz
Dodatki i sposób podania:

Zapiekanka tego typu dobrze smakuje bez żadnych dodatków. Ewentualnie można ją podać na sosie pomidorowym przygotowanym z passaty, podsmażonej cebuli, czosnku, oliwy z oliwek i oregano.

Sposób przygotowania:

Szpinak gotujemy do miękkości i doprawiamy śmietaną, czosnkiem, solą i pieprzem. Ugotowaną soczewicę dusimy z dodatkiem posiekanej cebuli i selera oraz pokrojonej w drobną kostkę papryki. Masło rozpuszczamy w rondelku, mąkę mieszamy z mlekiem i dodajemy do garnuszka. Całość mieszamy do uzyskania gęstego sosu beszamelowego. Doprawiamy go gałką muszkatołową.

Na dno prostokątnego naczynia żaroodpornego wylewamy kilka łyżek przecieru pomidorowego, układamy na nim płaty makaronu, a następnie szpinak, znów makaron i farsz z soczewicy. Warstwy układamy do momentu wykończenia składników. Na końcu całość zalewamy przecierem, a następnie beszamelem. Posypujemy startym serem. Pieczemy ok. 30-40 minut w temperaturze 180°C.