1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Co wpływa na nasze starzenie? Jakie czynniki przyspieszają ten proces?

Co wpływa na nasze starzenie? Jakie czynniki przyspieszają ten proces?

Medycyna anti-ageing ma za zadanie spowolnić starzenie organizmu we wszystkich aspektach, takich jak wygląd, poczucie siły, zdrowia, zadowolenia z życia. (fot. iStock)
Medycyna anti-ageing ma za zadanie spowolnić starzenie organizmu we wszystkich aspektach, takich jak wygląd, poczucie siły, zdrowia, zadowolenia z życia. (fot. iStock)
W obecnych czasach medycyna przedłuża życie, ale nasze oczekiwania rosną i chcemy w miarę upływu lat zachować młodość. Ku takim potrzebom wychodzi naprzeciw medycyna estetyczna, czy chirurgia plastyczna. Ale czy zastanawialiście się, jak zatrzymać czas i zdrowie wewnątrz naszego ciała? Tu z pomocą przychodzi anti-ageing, czyli medycyna przeciwstarzeniowa.

Starzenie – na czym polega?

W skrócie mówiąc - na stresie oksydacyjnym. Co to takiego? Nasze komórki oddychając tlenem, pobierając pokarm i wodę wytwarzają tzw. wolne rodniki tlenowe, które są ubocznymi produktami metabolizmu. Te wolne rodniki tlenowe nas uszkadzają. Zauważmy, że abyśmy dobrze czuli się w swoim ciele, bardzo ważnym aspektem są zdrowe komórki naszego ciała, a im więcej rodników tlenowych, tym gorzej dla naszego materiału genetycznego i dla naszych komórek. Wolne rodniki tlenowe powodują m.in. uszkodzenie naszego DNA (w tym telomerów - fragmentów chromosomów, zlokalizowanych na ich końcach, które zabezpieczają je przed uszkodzeniem podczas kopiowania.)

Warto zaznaczyć, że jednym z czynników, które wpływają na przyspieszone starzenie jest otyłość. Polska jest obecnie jednym z krajów europejskich, gdzie występuje największa otyłość wśród dzieci.

Dodam też, że nasze organizmy mają różne zdolności do usuwania rodników tlenowych.

Przyczyna wolnych rodników

Tworzenie wolnych rodników powodują: stres, pośpiech, chroniczne napięcie nerwowe, palenie papierosów, spaliny samochodowe, brak aktywności fizycznej, szybkie jedzenie, wysoko przetworzone produkty żywnościowe itd., czyli obecny styl życia. Dodam, że mięso czerwone też jest niekorzystne dla naszego zdrowia i nasila nie tylko produkcję wolnych rodników, ale także stan zapalny w organizmie. Doskonale widać to u pacjentek chorujących na endometriozę, które po spożyciu wołowiny mogą mieć nasilenie dolegliwości bólowych i rozwój ognisk zapalnych endometriozy (endometrioza to choroba polegająca na występowaniu błony śluzowej macicy poza nią, co powoduje różne dolegliwości, w tym bólowe). Zatem zweryfikujmy naszą dietę pod tym kątem.

Genetyka i antyoksydanty

Na pewno dużą rolę w wytwarzaniu wolnych rodników tlenowych odgrywa czynnik genetyczny. Myślę, że znacie osoby i ich rodziny, które długo wyglądają młodo, są sprawne i wolno się starzeją. Jednak geny genami, ale procesy usuwania wolnych rodników tlenowych można wspomóc! Z pomocą przychodzą nam antyoksydanty.

Antyoksydanty to produkty występujące w żywności, które niwelują stres oksydacyjny i powstawanie wolnych rodników tlenowych. Należą do nich: aronia, jagody, fasole, żurawina, buraki, porzeczki, maliny, truskawki, kakao, orzechy, ziarna, wino czerwone niefiltrowane. Dodatkowo w naszej diecie warto sięgnąć po zioła. Te o największej mocy określane mogą być akronimem TOR (który wymyśliłam, aby pacjenci łatwiej zapamiętali), czyli T-tymianek, O-oregano, R-rozmaryn. Doskonałym źródłem tych zbawiennych substancji jest również kurkuma, a także cynamon i goździki – przyprawy, które można dodać do kompotu, czy słodkiej potrawy. Zachęcam do używania przypraw oraz spożywania owoców, szczególnie tych ciemnych z drobnymi pestkami.

Co ponadto wpływa na lepsze usuwanie wolnych rodników tlenowych? - Zwykle są to rzeczy, na które nie mamy ani ochoty, ani czasu, jak aktywność fizyczna, czy post przerywany (robienie dłuższych przerw w niespożywaniu pokarmów).

Na koniec jeszcze odniosę się do wina. Mimo, że jest ono źródłem antyoksydantów, jest to także alkohol i należy kontrolować jego spożycie, aby się nie uzależnić.

dr n. med. Luiza Napiórkowska specjalizuje się m.in. w medycynie anti-ageing (fot. archiwum prywatne) dr n. med. Luiza Napiórkowska specjalizuje się m.in. w medycynie anti-ageing (fot. archiwum prywatne)

Dr n. med. Luiza Napiórkowska: specjalista endokrynologii i diabetologii, lekarz chorób wewnętrznych. Ma 20-letnie doświadczenie kliniczne, zdobywane m.in. w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Brazylii oraz w Polsce – w Klinice Endokrynologii i Diabetologii CSK MSWiA w Warszawie. Od 2019r. jest autorką bloga medycznego „Okiem Doktor Luizy”, poprzez który realizuje swój cel szerzenia profilaktyki zdrowotnej. Regularnie publikuje także w mediach społecznościowych, gdzie towarzyszy jej aktywna społeczność (prawie 70 tys. osób).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Niespełnione oczekiwania. Czego, jako dorośli, wymagamy od swoich rodziców?

Nie znam człowieka, który dostałby wszystko, czego pragnął, w dzieciństwie, nie znam takiego, który by nie płakał lub nie przeżywał złości z powodu tego, co zrobili lub czego nie zrobili jego rodzice. (fot. iStock)
Nie znam człowieka, który dostałby wszystko, czego pragnął, w dzieciństwie, nie znam takiego, który by nie płakał lub nie przeżywał złości z powodu tego, co zrobili lub czego nie zrobili jego rodzice. (fot. iStock)
Pielęgnowany w głowie obraz rodziców idealnych odebrał mi tych prawdziwych. Wiele lat terapii pomogło mi dojść do prostej prawdy, że rozmawiać warto ze sobą – pisze Robert Rient.

Pomiędzy jakością związków miłosnych, które tworzę, a niespełnionymi oczekiwaniami wobec rodziców zachodzi bezpośrednia korelacja. To, czego od nich nie otrzymałem, albo bardziej to, co wymyśliłem sobie, że powinni mi zapewnić, chcę teraz dostać w miłości. I w pewnym momencie wypełnia mnie nie tyle uczucie, co roszczenie, żal, pretensja wobec drugiej osoby. Zupełnie niedawno dotarło do mnie, że w swoich związkach wcale nie chciałem kochać, chciałem brać, być kochanym, ratowanym. Bo przecież moi rodzice mogli być lepsi, mogli silniej kochać, mocniej przytulać, nie wyjeżdżać, nie przegapić mojego smutku!

Wiele lat zajęło mi zrozumienie, że nie ma nikogo do ratowania, że mały chłopczyk szlochający we mnie tak długo sięgał po chusteczki, że w pewnym momencie stało się to jego nawykiem. A ukojenie, o które prosi, jest urojone, podobnie jak idealni rodzice.

Łatwo rozsmakować się w byciu słabym, w byciu ofiarą, bo nagle wszystko staje się jasne. Mama i tata nie kochali mnie stale i bezwarunkowo, więc moje związki się rozpadają, to moja krzywda, mój ból. Ja, ja i ja. Czy ten egocentryzm jest słuszny? Odpowiedzi szukałem w terapii.

Przez minione dziewięć lat korzystałem z warsztatów, w różnych szkołach i nurtach, indywidualnie i grupowo, stacjonarnie i podczas wyjazdów. Skutkiem ubocznym wybranej przeze mnie drogi okazało się… dalsze podsycanie mrzonki o rodzicach idealnych.

Chłopczyk się wkurzył

Jedno z pierwszych doświadczeń terapeutycznych: trening „Świadomość i zmiana” prowadzony przez Andrzeja Szulca w Instytucie Treningu i Edukacji Psychologicznej w Krakowie. Po kilku godzinach integracji prowadzący zaprasza uczestników na środek sali, prowadzi rozmowę, która prawie zawsze kończy się tak samo: „Wybierz, kto z grupy przypomina twoją mamę, tatę. Powiedz tej osobie wszystko, co chciałbyś powiedzieć rodzicom. Popatrz na nią. Co czujesz? Co on, ona ci zrobili? Wyraź to”.

Trzech mężczyzn trzyma materac, przed nim młoda dziewczyna, za materacem reprezentant jej ojca. Dziewczyna rzuca się na materac, krzyczy, płacze, upada na podłogę, kopie, bije pięściami. Ktoś inny walczy ze swoją matką: wyszarpuje jej koc, reprezentujący szacunek albo niezależność. „Jeśli czujesz nienawiść, poczuj nienawiść” – słyszymy. Po każdej pracy prawie wszyscy w grupie udzielają informacji zwrotnych: „wspieram cię”, „współczuję”, „jesteś dzielna”, „kochany, złoszczę się na twoich rodziców, jak oni mogli…”. Zbrodnie rodziców są różne, od opuszczenia, tak fizycznego, jak i emocjonalnego, po bolesne słowa, kary, przemoc. Pamiętam swoją furię, wściekłość, krew na nodze po skopaniu materaca, później zadziwiające poczucie ulgi, głębszego oddechu. Mały chłopczyk we mnie się wkurzył i wylał całą żółć.

Terapeuta pyta, co uczestnicy chcieliby teraz usłyszeć, co dostać, reprezentant wciela się w rolę idealnego rodzica i pociesza, przytula, wyznaje miłość. I podsyca iluzję.

Mały książę

Były kolejne terapie: nurtu behawioralnego, poznawczego, proponujące w miejsce pracy z ciałem rozmowę…Wreszcie dotarło do mnie, że trzeba zejść z drogi pretensji i poczucia krzywdy. Mały chłopiec potrafi odebrać głos dorosłemu mężczyźnie na całe życie. Spotykam bardzo wielu podobnych ludzi. Tupią, krzyczą, smucą się głośno, by wymusić uwagę. Rodziców jako obiekt oczekiwań zamienili na partnerów i partnerki, mężów i żony, czasami przyjaciół. Jesteśmy już dorośli, ale zasady gry są takie same.

Nie znam człowieka, który dostałby wszystko, czego pragnął, w dzieciństwie, nie znam takiego, który by nie płakał lub nie przeżywał złości z powodu tego, co zrobili lub czego nie zrobili jego rodzice. A jeśli dodatkowo rodzice bili, porzucili, nadużyli w jakikolwiek sposób, terapia może być pomocna. Ale w pewnym momencie musi dojść do wewnętrznej rozmowy z samym sobą: „Zamieszkujące mnie, drogie i kochane dziecko, masz tutaj miejsce i możesz być jak długo chcesz, ale musisz przyjąć do wiadomości, że nigdy nie dostaniesz tego, co chcesz dostać. Jeśli masz ochotę, to płacz, krzycz, obrażaj się, milknij i miej pretensje, ale ja jako dorosły mogę zdecydować: czy siebie ci oddam, czy udam się w kolejną pogoń za idealnym związkiem i obiektem, bo przecież nie człowiekiem, którego głównym zdaniem będzie wypełnić pustkę – studnię bez dna”.

Terapia wydaje się niezwykle potrzebna, by owo Wewnętrzne Dziecko zobaczyć, zrozumieć, w końcu nazwać wszystko, czego pragnie. Dalej można podjąć wysiłek, by nakarmić je tym, czym może się najeść, ale następnie ono musi zaakceptować to wszystko, czego nie dostało i już nigdy nie dostanie. Moment, w którym stwierdzę, poczuję, że moja mama i tata nie dadzą mi tyle uwagi, ile chciałem, jest chwilą, w której mogę przestać budować roszczenia wobec innych, wobec miłości. Myśl, że wszystkie te rzeczy mogę zapewnić sobie sam, wydaje się oczywista, ale niezwykle trudna. Czasami łatwiej czekać na lepszą przyszłość, rozpamiętując bolesne fragmenty przeszłości, zapominając, że chwila obecna jest kompletna, prawie zawsze idealna i niczego jej nie brakuje.

Bezpieczny port

Cztery lata temu (tekst archiwalny - przyp. red.) odbyłem poważną rozmową ze swoim tatą, powiedziałem mu o swoich pretensjach, krzywdach, żalach. Podobną rozmowę przeprowadziłem dwa lata temu z mamą. W psychoterapii nazywa się to konfrontacją. Później zrozumiałem, że nie chodziło mi tylko o to, by coś wyrazić, ale przede wszystkim o to, by ponownie coś dostać. W chwili, gdy moje oczekiwania umarły, poczułem się bezpieczny z samym sobą. Zacząłem widzieć moich rodziców, nie tylko ich słowa i gesty, ale przede wszystkim intencje, zamiary, ich potrzeby, styl życia, ich jako ludzi. Mam tak dużo cierpliwości i akceptacji dla swoich przyjaciół, często bezgraniczną wyrozumiałość. A moi rodzice zawsze mieli być jacyś, wiedziałem za nich, co mają dawać, kiedy i w jakiej ilości. Wszystkiego może być za mało, gdy czeka się na konkretny, wymyślony prezent, nie będąc gotowym na niespodzianki. I nie mam zamiaru udawać, że było idealnie, że miałem piękne, wymarzone dzieciństwo. Było różnie, dobrze jednak mieć poczucie, że nie żałuję, również lat pretensji. Bo może dzięki nim jestem w miejscu, w którym uczę się przyglądać moim rodzicom po prostu jako ludziom, którzy zdarzyli mi się w najbardziej nieporadnym okresie mojego życia. I niezwykle dużo mi dali. Byli cennymi nauczycielami, również wtedy, gdy nie robili nic. I byli idealnie niedoskonali.

Robert Rient (Łukasz Zamilski): polski dziennikarz, reportażysta i pisarz; autor głośnej książki „Świadek”, w której opisuje prznależność do Świadków Jehowy i ucieczkę od zniewolenia.

 

  1. Zdrowie

Antyoksydanty – sposób na młodość i sprawny mózg

Antyoksydanty – najsłynniejszą grupą przeciwutleniaczy wspierających mózg są flawonoidy (fot. iStock)
Antyoksydanty – najsłynniejszą grupą przeciwutleniaczy wspierających mózg są flawonoidy (fot. iStock)
Antyoksydanty, czyli przeciwutleniacze – to naturalni pogromcy wolnych rodników, niszczących nasze białkowe struktury. Zapewniają nam lepsze zdrowie, młodość, witalność i mocniejszy układ nerwowy.

Termin wolne rodniki może brzmieć całkiem atrakcyjnie, niczym nazwa zespołu grającego alternatywny rock, jednak w rzeczywistości to coś, czym należy się martwić. Są to dość paskudne cząsteczki cechujące się jednym, niesparowanym elektronem i bardzo dużą mobilnością, którą wykorzystują w poszukiwaniu brakującego elementu, a mogą go odzyskać tylko „kradnąc” go innej cząsteczce. Szkodliwy wpływ wolnych rodników na komórki, jeśli nie jest właściwie powstrzymywany, ma tendencję do szerzenia się. Niekontrolowane formowanie się i aktywność wolnych rodników w ciele i mózgu prowadzą do niszczenia białek oraz DNA i mogą skutkować powstawaniem wielu groźnych schorzeń, włącznie z nowotworami. Na szczęście przeciwutleniacze – mikro składniki o  działaniu przeciwrodnikowym  – mogą przeciwdziałać szkodliwej działalności wolnych rodników, a także wspomagać spowalnianie procesu starzenia się komórek. Nic dziwnego, że cieszą się one opinią wyjątkowych mikroskładników! Jednak trzeba pamiętać, że ciało nie jest w stanie ich samodzielnie wytwarzać, dlatego należy je dostarczać w diecie.

Choć istnieją tysiące różnych przeciwutleniaczy, a każdy ma swoją „specjalizację”, wszystkie są przyjazne mózgowi. Na przykład witamina C jest jednym z najskuteczniejszych i najbardziej wszechstronnych przeciwutleniaczy obecnych w diecie – między innymi wspomaga rozwój komórek nerwowych i produkcję otoczki mielinowej, która je chroni. Beta-karoten (prekursor witaminy A) znany jest ze swojego działania przeciwzapalnego, może też spowalniać degenerację procesów poznawczych. Witamina E nie tylko chroni komórki, lecz także zwiększa tkankę mózgową i pomaga w uwalnianiu dopaminy. A karotenoidy, takie jak luteina i zeaksantyna (przeciwutleniacze obecne między innymi w zielonych warzywach liściastych i marchewkach), mają opinię wzmacniających procesy poznawcze, w szczególności u osób w starszym wieku. Krótko mówiąc, przeciwutleniacze to kolejny i niebanalny powód, dla którego tak wiele warzyw, korzeni, owoców i innych produktów na bazie roślin tworzy zdrowe środowisko dla sprawnie funkcjonującego mózgu.

Naukowcy zasadniczo skupiają się na kilku przeciwutleniaczach, które cieszą się sławą związków chemicznych zarówno spowalniających degenerację układu nerwowego, jak i poprawiających procesy poznawcze. Astaksantyna pozyskiwana jest z alg i ma tak silne właściwości przeciwrodnikowe, że często jest nazywana „super-antyoksydantem”. Kurkumina, główny składnik kurkumy, cieszy się szczególną uwagą ze względu na jej zdolności między innymi do wspomagania pamięci, poprawiania nastroju i opóźniania starzenia się. Jednak najsłynniejszą grupą przeciwutleniaczy wspierających mózg są flawonoidy (zwane też bioflawonoidami). Należą do przeciwutleniaczy polifenolowych i zdają się cechować właściwościami wspomagającymi pamięć, uczenie się, podejmowanie decyzji i logiczne myślenie. Kolejna dobra wiadomość jest taka, że łatwo je zidentyfikować – to kolorowe pigmenty używane przez rośliny do barwienia kwiatów i  owoców  – a  po spożyciu działają niczym tarcza ochronna dla mózgu, ponieważ utrzymują neurony w optymalnej kondycji dzięki silnemu działaniu przeciwzapalnemu i antyoksydacyjnemu, a nawet wspieraniu komunikacji między neuronami oraz ich wzrostu. Liczne badania wskazują, że flawonoidy bardzo dobrze chronią przed degradacją funkcji poznawczych, co spowalnia lub zapobiega nawet takim zaburzeniom jak choroba Alzheimera czy Parkinsona. Flawonoidy występują w  produktach cechujących się naturalnie ciemnymi barwami, na przykład w czarnych jagodach, ciemnych winogronach, czarnym ryżu, gorzkiej czekoladzie, kawie, a  także w niektórych produktach czerwonych i pomarańczowych. (Co może zaskakiwać, niektóre z  tych najpowszechniej badanych flawonoidów – wspomagających wzrost neuronów – są obecne w różnych polifenolach występujących w miąższu owoców kawowca.)

Roślinne źródła przeciwutleniaczy

Żeby czerpać jak najwięcej korzyści z przeciwutleniaczy, najlepiej włączyć na stałe do menu całą paletę barw – buraki, brokuł, papryki we wszystkich kolorach, pomidory, awokado, jeżyny, truskawki, warzywa liściaste, gorzką czekoladę, marchewki i mnóstwo innych.

Fragment pochodzi z książki „Smart Plants. Jak wykorzystać naturalne nootropiki, by usprawnić myślenie, koncentrację i pamięć” Julie Morris. Jeśli szukasz sposobów na wzmocnienie układu nerwowego, chcesz sprawniej myśleć, poprawić samopoczucie, zdolność uczenia się i kojarzenia  – warto z tej książki skorzystać.

  1. Materiał partnera

Czy można opóźnić klimakterium?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Jeżeli słowo menopauza przywodzi nam na myśl głównie uderzenia gorąca, wahania nastroju czy problemy z nadwagą, oraz jeżeli obawiamy się tego szczególnego okresu w naszym życiu – już teraz powinnyśmy dowiedzieć się o nim czegoś więcej.  Okazuje się bowiem, że moment pojawienia się klimakterium można opóźnić. Wiemy, że jest to możliwe, a jednocześnie nieskomplikowane. W tym przypadku nasze dobre samopoczucie powinno być dla nas priorytetem.

Czym właściwie jest okres przekwitania?

Pojawiająca się u kobiet menopauza sprawia, że organizm dąży do zakończenia okresu płodności. Klimakterium to proces naturalny i potrzebny. Niestety jest on też często bardzo niekomfortowy, a nawet uciążliwy – zwłaszcza że objawy nie znikają po kilku miesiącach. Chociaż ustaje menstruacja, to początkowo krwawienia występują nieregularnie. Najczęściej wymieniane symptomy przekwitania to uderzenia gorąca, bóle głowy i mięśni, kołatanie serca, wahania nastroju, zmęczenie, a nawet nieuzasadniony niepokój. Jeżeli objawy te są dla nas zbyt trudne do tolerowania, to powinniśmy skontaktować się z lekarzem – najlepiej z ginekologiem.

Kiedy pojawia się klimakterium?

W zależności od organizmu – klimakterium może pojawić się w różnym wieku. Zazwyczaj mówi się, że menopauza ujawnia się między 45. a 55. rokiem życia. Jeżeli jej objawy zauważymy znacznie wcześniej – powinniśmy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu albo specjalistą, ponieważ jest to niepokojąca reakcja organizmu. Czasami przekwitanie zaczyna się wcześniej właśnie ze względu na złą kondycję naszego organizmu. Warto reagować od razu. Ile natomiast może trwać okres klimakterium i towarzyszące mu uderzenia gorąca? Tutaj również ciężko o jednoznaczną odpowiedź, ale zakłada się, że około 10 lat.

Co zrobić, aby opóźnić klimakterium?

Podstawowe pytanie, które często słyszą lekarze (zwłaszcza ginekolodzy), dotyczy tego, czy istnieje sposób na odłożenie w czasie okresu przekwitania. W końcu jest to moment, kiedy kobieta przestaje być płodna i w którym przyspieszają procesy starzenia. Okazuje się, że w pewnym stopniu mamy wpływ na to, jak wcześnie zacznie się menopauza. W dużej mierze zależne jest to od naszego stylu życia – zdrowe odżywianie, regularne uprawianie sportu, nawadnianie organizmu i zrezygnowanie z używek daje najlepsze rezultaty.

Ważne także, aby regularnie się badać oraz w razie potrzeby rozpocząć kurację hormonalną. Dzisiejsza medycyna znacząco się rozwinęła, dlatego lekarze mają możliwość pomóc pacjentkom przetrwać ten trudny czas. Specjalista na pewno zaleci nam jednak przede wszystkim zmianę diety na taką, która zawiera najważniejsze składniki odżywcze – ich niedobory pojawiają się podczas klimakterium.

Warto pamiętać, że podczas menopauzy nasza gospodarka hormonalna nie działa należycie – stąd też pojawiają się problemy z częstym przybieraniem na wadze, a nasza cera staje się mniej napięta i przesuszona. Zmarszczkom możemy natomiast przeciwdziałać poprzez stosowanie właściwych kosmetyków zawierających w składzie m.in. kwas hialuronowy czy koenzym Q10.

  1. Materiał partnera

Nietrzymanie moczu – jak leczyć tę dolegliwość i jakie są jej przyczyny

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Nietrzymanie moczu to dolegliwość egalitarna – dotyka zarówno kobiety, jak i mężczyzn, bez względu na wiek. Bardzo często nietrzymanie moczu powoduje wstyd, frustrację i obawy, że dojdzie do kompromitującej sytuacji albo że otoczenie wyczuje przykry zapach. Warto dowiedzieć się, jakie są przyczyny nietrzymania moczu, jakie postaci może przyjmować ta przypadłość oraz jak radzić sobie, gdy się pojawi. Przeczytaj nasz artykuł i dowiedz się, czym jest nietrzymanie moczu, czym może być spowodowane i jak je leczyć.

Czym jest nietrzymanie moczu?

Nietrzymanie moczu, czyli inaczej inkontynencja, to dolegliwość polegająca na niekontrolowanym oddawaniu moczu lub jego mimowolnym popuszczaniu. To, czy dochodzi do całkowitej mikcji (oddania moczu), czy jedynie jego popuszczania, zależy od stopnia nasilenia tej przypadłości, a także od jej rodzaju.

Trzy podstawowe postaci nietrzymania moczu to:

  • wysiłkowe nietrzymanie moczu,
  • naglące nietrzymanie moczu,
  • mieszana postać (nagląca i wysiłkowa) nietrzymania moczu.
W każdym z tych trzech przypadków dolegliwość może być w różnym stopniu nasilona, choć przy naglącym nietrzymaniu moczu zazwyczaj dochodzi do całkowitej mikcji, czyli mimowolnego całkowitego opróżnienia pęcherza. Łatwo się domyślić, że w przypadku gdy osoba dotknięta tą dolegliwością nie zdąży do toalety, może dojść do bardzo krępującej sytuacji. Z tego powodu osoby borykające się z nietrzymaniem moczu często rezygnują ze spotkań towarzyskich i zwykłych codziennych aktywności poza domem. Nie musi tak być – w dalszej części artykułu podpowiadamy, co zrobić, by funkcjonować normalnie.

Nietrzymanie moczu – przyczyny

Przy wysiłkowym nietrzymaniu moczu najczęstszą przyczyną jest osłabienie mięśni Kegla, czyli mięśni dna miednicy. Prawidłowo funkcjonujące mięśnie Kegla pozwalają na zatrzymanie strumienia moczu podczas jego oddawania, umożliwiają też powstrzymanie mikcji do czasu wizyty w toalecie. Słabe mięśnie Kegla to często wynik zaniedbań – należy je ćwiczyć jak wszystkie inne mięśnie, inaczej z czasem zanikają. Osłabienie mięśni dna miednicy może jednak być także skutkiem choroby, stosowania niektórych leków, podeszłego wieku, operacji (np. usunięcia prostaty czy operacji urologicznych u kobiet). Często nietrzymanie moczu związane z osłabieniem i rozluźnieniem mięśni Kegla zdarza się też w ciąży – jest to spowodowane zmianami hormonalnymi mającymi na celu przygotowanie do porodu siłami natury.

Naglące nietrzymanie moczu zdarza się często przy zapaleniu pęcherza. Borykają się z nim także panowie z przerostem gruczołu krokowego. Do naglącego nietrzymania moczu może dochodzić także w ciąży, gdy powiększająca się macica powoduje ucisk na narządy wewnętrzne, w tym na pęcherz moczowy.

Nietrzymanie moczu może też być spowodowane niewłaściwą dietą (ostro przyprawione potrawy, alkohol, kawa, mocna herbata) oraz siedzącym trybem życia skutkującym nadwagą i otyłością.

Jak leczyć nietrzymanie moczu?

Współczesna medycyna oferuje wiele metod leczenia nietrzymania moczu. Dostępne jest leczenie farmakologiczne (leki doustne), operacyjne oraz poprzez trening wzmacniający mięśnie Kegla i zmniejszający reaktywność pęcherza. Trening mięśni Kegla zalecany jest zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn, którzy także mogą borykać się z wysiłkowym nietrzymaniem moczu, np. po operacyjnym usunięciu prostaty. Leczenie operacyjne nietrzymania moczu jest bardzo skuteczne i mało inwazyjne, nie należy się więc go obawiać.

Nietrzymanie moczu – jak normalnie żyć z tą dolegliwością?

Z nietrzymaniem moczu można normalnie funkcjonować. Dostępne są specjalne wkładki urologiczne TENA i majtki chłonne TENA w wersji dla kobiet oraz dla mężczyzn. Zapewniają one skuteczną ochronę przed wilgocią i przed przykrym zapachem, a przy tym są całkowicie dyskretne i bardzo wygodne, ponieważ dostosowane do anatomii pań lub panów. Należy jedynie wybrać odpowiedni rozmiar i stopień chłonności wkładu. Przy bardziej nasilonym nietrzymaniu moczu i na noc polecane są pieluchomajtki TENA lub pampersy dla dorosłych. Wszystkie te produkty mogą być refundowane na NFZ.

  1. Zdrowie

Kwasy omega-3 - właściwości i dawkowanie. Ile razy dziennie powinno się je przyjmować?

Kwasy tłuszczowe omega-3 są wymieniane jako jeden z podstawowych składników diety. Wpływają korzystnie na liczne procesy w organizmie człowieka. (fot. iStock)
Kwasy tłuszczowe omega-3 są wymieniane jako jeden z podstawowych składników diety. Wpływają korzystnie na liczne procesy w organizmie człowieka. (fot. iStock)
Zmniejszają częstość występowania chorób serca, choroby niedokrwiennej serca, udaru i nadciśnienia tętniczego. - To nie jedyne zalety kwasów omega-3. Powszechnie mówi się o tym, jak bardzo są dla nas niezbędne, szczególnie dla osób z problemami sercowo-naczyniowymi i dla kobiet w ciąży. Coraz bardziej doceniane są przez neurologów i psychiatrów. Kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 przeciwdziałają demencji i chorobie Alzheimera. Jakie jeszcze wykazują właściwości?

Zacznijmy od podstaw. Kwasy tłuszczowe omega-3 (zwane też kwasami n-3) zaliczają się to tzw. wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. W tej grupie należy wymienić 3 rodzaje kwasów, które odgrywają najbardziej istotną rolę w organizmie człowieka: kwas eikozapentaenowy (EPA – od ang. eicosapentaenoic acid), kwas dokozaheksaenowy (DHA – od ang. docosahexaenoic acid) i kwas α-linolenowy (ALA – od ang. α-linolenic acid). Kwasy omega-3 biorą udział m.in. w powstawaniu hormonów tkankowych, które mają znaczenie dla całego organizmu, takich jak prostaglandyny (PG), prostacykliny (PGI), tromboksany(TXA). Budują też fosfolipidy i estry cholesterolu, które współtworzą błony komórkowe.

Kwasy omega-3 - działanie

Wiele dowodów naukowych potwierdza, że kwasy omega-3 wpływają na obniżenie poziomu trójglicerydów w surowicy – działają więc przeciwmiażdżycowo, a tym samym zapobiegają niedokrwiennym chorobom serca, czy udarom mózgu. Kwasy omega-3 wpływają też na regulację gospodarki węglowodanowej (zmniejszają ryzyko wystąpienia cukrzycy) i ciśnienia tętniczego. Mają ponadto duży udział w profilaktyce i leczeniu nadwagi.

Kolejne właściwości kwasów omega-3 to sprzyjanie prawidłowemu przekaźnictwu neuronalnemu. - Kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 poprawiają rozwój ośrodkowego układu nerwowego u płodu oraz funkcji motorycznych, poznawczych i umysłowych u dzieci - podkreśla Mikołaj Choroszyński, dietetyk kliniczny. - Zmniejszają ryzyko wystąpienia niskiego ilorazu inteligencji werbalnej, gorszych wyników zachowań prospołecznych i gorszego rozwoju społecznego w zakresie motoryki i komunikacji oraz problemów emocjonalnych u dzieci.

Kwasy omega-3 regulują działanie układu immunologicznego (zmniejszając przebieg ostrych stanów zapalnych). Wykazują też działanie przeciwnowotworowe i przeciwstarzeniowe. Kwasy omega-3 mają również korzystne działanie na skórę, szczególnie w przypadku chorób immunologicznych, takich jak łuszczyca czy atopowe zapalenie.

Kwasy omega-3 – ile dziennie powinniśmy przyjmować?

- Warto zwrócić uwagę na odpowiednią podaż kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3, których w diecie przeważnie występują niedobory. Zalecana ich ilość dla osoby dorosłej to 250 mg dziennie w formie kwasów EPA i DHA. Przy takiej ich ilości zauważamy już bardzo korzystny wpływ na zdrowie. – zaznacza Mikołaj Choroszyński. Wiadomo też, że u kobiet w ciąży zapotrzebowanie zwiększa się nawet dwukrotnie. To dlatego kobiety mają wtedy tak dużą ochotę na śledzie, czy inne surowe ryby, bogate w kwasy EPA i DHA.

Dawkowanie kwasów omega-3, zdaniem dietetyków, wylicza się raczej tygodniowo. - Nawet jedna porcja tłustej ryby w tygodniu (około 150 g) pokrywa zapotrzebowanie na kwasy omega 3. Można to rozbić na dni i na małe dawki, ale nie ma takiej konieczności. Regularnie można uzupełniać kwasy omega-3 dodając do jedzenia siemię lniane, orzechy, nasiona chia – mówi dietetyk.

W roślinach i w ziarnach występują mniej złożone kwasy omega-3. Jedząc codziennie orzechy i nasiona dajemy organizmowi możliwość przetworzenia naturalnie występujących kwasów omega-3 na kwasy EPA i DHA, czyli takie, które są dla nas bardziej użyteczne. Ryby, bogate w kwasy omega-3, same ich nie produkują, ale spożywają glony bogate w kwasy ALA i potem przetwarzają je w swoim organizmie na omega-3 EPA i DHA. Podobnie robią np. krowy, czy inne zwierzęta, które zjadają dużo zielonych roślin. Właśnie w zielonych liściach i warzywach (jarmuż, sałata) występuje dużo kwasów ALA, które później organizm przekonwertowuje. Spożywając rybę (lub dobrej jakości mięso) mamy już gotowy produkt, „przetworzony” pod nasze potrzeby. Dwie porcje ryby w tygodniu (w tym jedna tłusta) powinny w pełni zaspokoić nasze potrzeby na kwasy tłuszczowe omega-3 (EPA i DHA). Innym rozwiązaniem mogą być suplementy lub tran.

- Należy jeszcze pamiętać, że kwasy omega-3 są niestabilne pod wpływem temperatury i łatwo się utleniają. Olej lniany (który też łatwo się utlenia) powinniśmy trzymać w ciemnej butelce, w chłodnym miejscu. Gdy spożywamy kwasy tłuszczowe utlenione to wtedy ich działanie jest toksyczne - dostarczamy sobie porcję wolnych rodników. – podkreśla dietetyk. Niestety, zdarzało się, że nawet sprzedawane suplementy zawierały utlenione kwasy, dlatego trzeba być uważnym przy ich zakupie. O ile łatwo jest poznać, czy tran kupowany w formie płynnej, w butelce, jest już utleniony, o tyle w przypadku kapsułek trudniej o taką pewność. Patrzmy więc na datę i sposób przechowywania.

Dla wegan:

Trudno jest przy diecie wegańskiej pokryć pełne zapotrzebowanie na kwasy omega- 3 EPA i DHA, dlatego ważna jest suplementacja. Dla wegan dostępne są preparaty na bazie alg morskich.

Kwasy omega-3 - występowanie

Ilość omega-3 w formie EPA i DHA, którą jesteśmy w stanie przetworzyć z roślin to zaledwie kilkanaście procent (w roślinach występuje głównie ALA, będący prekursorem kwasów EPA i DHA), jednak codzienne spożywanie zielonych warzyw, siemienia czy oleju lnianego, pestek, orzechów, nasion chia – gwarantuje nam, że organizm zsyntezuje część tych niezbędnych dla niego kwasów. Ciekawostką jest, że w Indiach, gdzie wśród ludności jest bardzo duży odsetek wegetarian, ta przyswajalność kwasów omega-3 z roślin (czyli możliwość przekonwertowania ich w EPA i DHA) jest dużo większa niż w naszej szerokości geograficznej. Wskazuje to na fakt, że zaszły już w tamtej populacji zmiany epigenetyczne (czyli organizm „dostosował się” do wegetarianizmu i produkuje potrzebne związki z tego, co otrzymuje).

Co jeszcze zawiera kwasy omega-3? – Owoce morza, oleje rzepakowy i sojowy, migdały, produkty sojowe, jajka, glony, czy kiełki zbóż. Spośród wymienionych wcześniej pestek i orzechów najwięcej kwasów omega-3 występuje w orzechach włoskich i pestkach dyni, siemieniu lnianym i nasionach szałwii hiszpańskiej (chia).  Z kolei wśród ryb, najbogatszych w kwasy omega-3, mamy łososia (nie z hodowli), makrelę, pstrąga, sardynki, a także śledzia, solę i dorsza.

Mikołaj Choroszyński jest magistrem żywienia i dietetyki oraz absolwentem studiów podyplomowych na kierunku psychodietetyka (Uniwersytet SWPS), obecnie w trakcie doktoryzacji z nauk medycznych. Jest wykładowcą akademickim w Wyższej Szkolenie Inżynierii i Zdrowia w Warszawie i Warszawskiej Uczelni Medycznej im. Tadeusza Koźluka oraz właścicielem poradni dietetycznej Bdieta.