1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Niedoczynność tarczycy – nie tylko Hashimoto

Niedoczynność tarczycy – nie tylko Hashimoto

Hashimoto jest główną przyczyną wszystkich niedoczynności tarczycy, ale nie jedyną (fot. iStock)
Hashimoto jest główną przyczyną wszystkich niedoczynności tarczycy, ale nie jedyną (fot. iStock)
Niedoczynność to najczęściej występująca choroba gruczołu tarczowego. Cierpią na nią głównie kobiety. Jej pojawienie się łatwo można zauważyć, gdyż wpływa na ogólne obniżenie samopoczucia. W końcu hormony tarczycy pomagają regulować metabolizm, masę ciała, temperaturę, nastrój, płodność i ogólną żywotność. Co powinniśmy wiedzieć na temat niedoczynności tarczycy? – wyjaśnia dr n. med. Luiza Napiórkowska, specjalista endokrynolog.

Niedoczynność to najczęściej występująca choroba gruczołu tarczowego. Cierpią na nią głównie kobiety. Jej pojawienie się łatwo można zauważyć, gdyż wpływa na ogólne obniżenie samopoczucia. W końcu hormony tarczycy pomagają regulować metabolizm, masę ciała, temperaturę, nastrój, płodność i ogólną żywotność. Co powinniśmy wiedzieć na temat niedoczynności tarczycy? – wyjaśnia dr n. med. Luiza Napiórkowska, endokrynolog.

Zacznijmy od podstaw: czym jest niedoczynność tarczycy i z jakiego powodu powstaje?
Niedoczynność tarczycy polega na stopniowym zmniejszaniu produkcji hormonów przez gruczoł tarczowy, zwany potocznie tarczycą. Najczęstszą przyczyną niedoczynności tarczycy jest upośledzenie pracy gruczołu tarczowego. W Polsce przyczyną upośledzenia pracy tarczycy jest zwykle choroba Hashimoto. Za rozwój tego schorzenia w głównej mierze odpowiedzialne są czynniki genetyczne (70-80%). Pozostałe czynniki, powodujące niedoczynność tarczycy, określa się jako czynniki środowiskowe, do których m.in. zaliczamy: nadmierne spożycie jodu (może wyzwalać Hashimoto) - jod powinien być w równowadze, niedobór selenu, niedobór witaminy D, niektóre zakażenia bakteryjne i wirusowe, ciążę i stres. Niedoczynność tarczycy może być też polekowa.

O niedoczynności tarczycy możemy mówić, gdy hormon TSH (tyreotropina) znacznie przekracza przyjętą normę, nawet jeśli inne parametry (fT3, fT4) nie są podwyższone. Przy jak wysokim TSH powinniśmy zacząć leczenie?
Przy zwykłej niedoczynności tarczycy przyjmuje się, że jeśli TSH>10µU/ml to powinniśmy zastosować leczenie hormonami tarczycy, czyli L-tyroksyną. Stężenia TSH<10µU/ml przy prawidłowych stężeniach fT4 i fT3 można określić jako „szarą strefę”. Co rozumiemy pod tym pojęciem? Oznacza to, że wszystko zależy od oceny klinicznej pacjenta: jakie pacjent ma objawy (na co się skarży), jakie ma choroby współistniejące, ile ma lat oraz co znajdujemy podczas badań. Zatem bierzemy pod uwagę całokształt obrazu klinicznego oraz wyniki badań i podejmujemy decyzję terapeutyczną o włączeniu, lub nie, hormonów tarczycy. Dodam, że możemy zalecić leczenie hormonem tarczycy na próbę np. na 3 miesiące i ocenić po tym czasie stan pacjenta, wyniki badań oraz wskazania do dalszej terapii L-tyroksyną.

Często na niedoczynność tarczycy może wpływać jej wielkość: tarczyca jest po prostu zbyt mała. Wygląda prawidłowo, nie ma żadnych nacieków (jak przy Hashimoto), a mimo to nie daje rady…
Jeżeli tarczyca jest mała to produkuje mało hormonów i wtedy niedomaga. Hipoplazja tarczycy (czyli zbyt mała objętość) jest jedną z przyczyn niedoczynności tarczycy i często wymaga podawania hormonów. Natomiast niezwykle rzadko występuje sytuacja, gdy tarczyca ma prawidłowy rozmiar i strukturę, a nie pracuje prawidłowo.

Wspominała Pani wcześniej o ciąży jako jednej z przyczyn niedoczynności tarczycy. Pojawia się ona często u „zdrowych” ciężarnych kobiet i… zostaje również po ciąży. Dlaczego tak się dzieje?
Ciąża jest okresem burzy dla układu immunologicznego i hormonalnego. Wysokie stężenia estrogenów w ciąży mają wpływ na układ immunologiczny. Pamiętajmy, że rozwijające się dziecko genetycznie jest efektem połączenia genów matki i ojca dziecka, więc jest dla nas immunologicznie ciałem obcym. Dlatego w ciąży układ immunologiczny musi zmniejszyć swoją efektywność pracy (można powiedzieć, że jest osłabiony). Po porodzie zaczyna stopniowo wracać do swojej normy. Dodatkowo, w czasie ciąży i jeszcze po urodzeniu dziecka, mamy do czynienia z burzą hormonalną, co może skutkować zaburzeniem pracy układu hormonalnego, a to w konsekwencji może dotyczyć problemów z gruczołem tarczowym.

Czy jest coś, na co powinniśmy zwrócić uwagę przy niedoczynności tarczycy? Jakie objawy powinny nas zaniepokoić?
Głównym objawem niedoczynności tarczycy jest zmęczenie, zaburzenia koncentracji, wzrost masy ciała, wypadanie włosów (u kobiet), czy sucha skóra – to są pierwsze objawy. Później może pojawić się brak sił, spowolnione myślenie.

Przy niedoczynności tarczycy bardzo ważny jest wywiad oraz badanie przedmiotowe pacjenta, czyli tzw. całokształt obrazu klinicznego. Pamiętajmy, że objawy niedoczynności tarczycy mogą dotyczyć każdego narządu, dlatego wywiad, badania pacjenta i osiągnięcie prawidłowego wyrównania hormonalnego to podstawa sukcesu terapii. Jeśli coś nas niepokoi i nie pasuje do obrazu klinicznego to należy zastanowić się, czy pacjent nie ma innego schorzenia, które powoduje wyżej wymienione objawy.

Jakie znaczenie ma dieta przy niedoczynności tarczycy?
To zależy od przyczyny niedoczynności. Zwykła niedoczynność jest czymś innym niż niedoczynność na tle autoimmunizacyjnym (Hashimoto). Przy Hashimoto dieta faktycznie ma znaczenie. Są obserwacje, które pokazują, że osoby z Hashimoto gorzej tolerują gluten zawarty w mące pszennej i laktozę. Przy zwykłej niedoczynności (bez procesu autoimmunizacyjnego) nie obserwuje się takich zależności w odniesieniu do diety.

Czym grozi nieleczona niedoczynność tarczycy?
Nieleczona niedoczynność tarczycy powoduje coraz gorsze samopoczucie, a z czasem, gdy tarczyca przestanie zupełnie pracować i produkować hormony tarczycy dochodzi do rozwoju przełomu hipometabolicznego - czyli stanu bezpośredniego zagrożenia życia. Obecnie taki stan właściwie się nie zdarza, ponieważ przy spadku produkcji hormonów tarczycy zaczynamy bardzo źle się czuć i zgłaszamy się do lekarza, który włącza terapię hormonami tarczycy (L-tyroskyną).

Czy niedoczynność tarczycy można zupełnie wyleczyć? Czy osoby chore zmuszone są do zażywania hormonów przez resztę życia?
Z tym pytaniem dużo osób zgłasza się do endokrynologa. Przyznam, że odpowiedź na to pytanie jest indywidualna, zależy ona od prezentowanych objawów, od wywiadu, od czasu trwania choroby, od dawki leku, od tego, co mamy w obrazie usg, od przyczyny powstania niedoczynności tarczycy. Jednak odpowiadając na to pytanie dość ogólnie: najczęściej pacjenci muszą zażywać hormony tarczycy do końca życia.

Czy biorąc hormony nie powodujemy „rozleniwienia” tarczycy? – Wiele osób ma tego typu obawy.
Jeśli tarczyca nie produkuje hormonów tarczycy to jej pomagamy podając hormony przez nią produkowane. Analogicznie wygląda sytuacja w przypadku cukrzycy. Jak mamy cukrzycę, w której trzustka produkuje zbyt mało insuliny to podajemy insulinę. Podawanie hormonów tarczycy pacjentowi, który ma niedoczynność tarczycy określiłabym leczeniem, a nie rozleniwieniem tarczycy.

Spotkałam się też z obawami, że leki na tarczycę mogą prowadzić do obniżenia odporności.
Według obecnej wiedzy medycznej nie dysponujemy takimi danymi i ja nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Jeśli mamy niedoczynność tarczycy, to podając hormony tarczycy - leczymy pacjenta. Powodujemy, że zaczyna dobrze się czuć. Jeśli są wskazania do podania hormonów tarczycy, a tego nie zrobimy, to narażamy pacjenta na utratę zdrowia.

Coraz częściej mówi się o dysruptorach endokrynnych, jako o przyczynie problemów z układem hormonalnym , w tym również z tarczycą. Czy wiadomo jak wpływają one na rozwój niedoczynności? Czy są na ten temat wiarygodne badania?
Wyjaśnijmy, że dysruptory endokrynne są to substancje występujące często w środowisku, z którym mamy do czynienia w życiu codziennym np. w kosmetykach, ubraniach przeciwdeszczowych, opakowaniach metalowych, plastikowych, styropianowych. Niektóre z nich mogą powodować uszkodzenie pracy gruczołu tarczowego. Dlatego czytajmy składy produktów i sprawdzajmy z jakiego plastiku są opakowania (plastik ma oznaczenia od 1. do 7.). Badań na ten temat jest bardzo dużo, natomiast trudno uniknąć kontaktu z tymi substancjami, bo one na stałe zagościły w naszym życiu i środowisku. Dysruptory endokrynne to bardzo rozległy temat, który należy potraktować osobno.

dr n. med. Luiza Napiórkowska (fot. archiwum prywatne) dr n. med. Luiza Napiórkowska (fot. archiwum prywatne)

Dr n. med. Luiza Napiórkowska: specjalista endokrynologii i diabetologii, lekarz chorób wewnętrznych. Ma 20-letnie doświadczenie kliniczne, zdobywane m.in. w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Brazylii oraz w Polsce – w Klinice Endokrynologii i Diabetologii CSK MSWiA w Warszawie. Od 2019r. jest autorką bloga medycznego „Okiem Doktor Luizy”, poprzez który realizuje swój cel szerzenia profilaktyki zdrowotnej. Regularnie publikuje także w mediach społecznościowych, gdzie towarzyszy jej aktywna społeczność (prawie 70 tys. osób).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Polka stworzyła aplikację dla chorych na hashimoto

Aplikację Hashiona stworzyła Ewa Galant, która na hashimoto choruje już od ponad 14 lat. (Ilustracja: iStock)
Aplikację Hashiona stworzyła Ewa Galant, która na hashimoto choruje już od ponad 14 lat. (Ilustracja: iStock)
Choć na hashimoto cierpi ponad 12 proc. populacji, nadal wiemy o tej chorobie bardzo mało. Jest trudna do wykrycia, daje niejednoznaczne objawy, a po jej zdiagnozowaniu często należy diametralnie zmienić swój styl życia i dotychczasowe nawyki. Dlatego właśnie powstała Hashiona - aplikacja niosąca pomoc ludziom chorym na hashimoto. 

Aplikacja Hashiona ma być miejscem, w którym wszyscy chorzy na hashimoto będą mieli wszelką potrzebną im wiedzę na wyciągnięcie ręki, za darmo. Stworzyła ją Ewa Galant, która na hashimoto choruje już od ponad 14 lat. Aplikacja łączy telemedycynę, fachową wiedzę i edukację, oraz samośledzenie pacjentów ułatwiające im zarządzanie życiem i nadczynnością tarczycy. Zapoznanie się z diagnozą i uporządkowanie nowego harmonogramu może być czasem przytłaczające i zniechęcające, szczególnie jeśli dopiero zaczynasz przygodę z hashimoto i niedoczynnością tarczycy. Jesteśmy tutaj, aby pomóc ci śledzić objawy, wesprzeć w codziennym funkcjonowaniu, pomóc, gdy tej pomocy potrzebujesz - czytamy na stronie internetowej aplikacji.

Hashiona sprawdzi się zarówno dla osób, które zmagają się z chorobą od dziesięcioleci, jaki tych, którzy zostali zdiagnozowani niedawno. Będzie to miejsce, z którego korzyści płyną w obie strony - dzięki niej chorzy na hashimoto otrzymują pomoc i stają się częścią społeczności, a jednocześnie dostarczają badaczom i naukowcom cennych informacji, które pomogą opracować skuteczniejsze leczenie i wsparcie dla wszystkich pacjentów. Bo mimo tego, że hashimoto jest nazywane "chorobą cywilizacyjną", nadal pozostaje tajemnicą dla naukowców.

Celem aplikacji jest informowanie o najnowszych badaniach naukowych dotyczących Hashimoto, wpływu choroby na organizm oraz o skutecznym leczeniu. Dzięki niej będzie można skorzystać z porady odpowiednich ekspertów, m.in. endokrynologów, dietetyków, psychologów, i skonsultować z nimi objawy, zaczerpnąć informacji o niezbędnych zmianach trybu życia. Hashiona umożliwi konsultacje i leczenie przez specjalistów bez konieczności czekania na wizytę, a wszystkie rozmowy z lekarzami będą ściśle poufne.

Co więcej, dzięki aplikacji będzie można dokładnie śledzić chorobę i w jednym miejscu przechowywać cały "przebieg choroby". Hashiona bowiem przypomni, kiedy wziąć leki, na kiedy zaplanowano kolejną wizytę u lekarza, kiedy powinnyśmy zrobić USG tarczycy. Będzie można w niej rejestrować wszystkie codzienne czynność i objawy, tym samym utrzymywać prawidłowe odżywianie i odpowiedni styl życia.

Aplikacja Hashiona jest jeszcze w fazie testów, ma trafić na system Android już za kilka miesięcy. Jednak wszyscy, którzy już teraz chcą sprawdzić jej działanie, mogą ją pobrać za darmo ze strony internetowej www.hashiona.com - tam też można znaleźć wszelkie potrzebne informacje.

  1. Zdrowie

Hashimoto. Obrońca i wróg w jednym

Hashimoto należy do obszernej grupy schorzeń autoimmunologicznych. Układ odpornościowy, zamiast zwalczać bakterie i wirusy, zwraca się przeciwko własnym komórkom. (Fot. iStock)
Hashimoto należy do obszernej grupy schorzeń autoimmunologicznych. Układ odpornościowy, zamiast zwalczać bakterie i wirusy, zwraca się przeciwko własnym komórkom. (Fot. iStock)
Czy niedoczynność tarczycy równa się hashimoto? Okazuje się, że to tylko jeden z objawów tej ogólnoustrojowej choroby i… czubek góry lodowej. U jej podnóża legł pokonany system immunologiczny. Organizm atakuje własne komórki, myląc je z bakteriami oraz wirusami.

Kiedy w 1912 roku opisał ją japoński chirurg Hakaru Hashimoto, nie przypuszczał, że stanie się chorobą cywilizacyjną XXI wieku, najczęściej spotykanym schorzeniem autoimmunologicznym. Na hashimoto zapada 4–12 proc. populacji. I choć to dolegliwość tak częsta, pozostaje niezbadana przez naukowców. Zwykle bywa bagatelizowana przez pacjentów i lekarzy. Przez wiele lat słyszymy od endokrynologów, że TSH w normie i „taki nasz urok”. Lekarze i otoczenie posądzają nas o hipochondrię lub problemy psychiczne. Zdezorientowani przestajemy sobie ufać. Ale organizm nie kłamie.

Hashimoto - generator energii

Pacjentowi zajmuje sporo czasu powiązanie wszystkich objawów, a lekarzom – diagnoza. Średnio 12 lat. Na swojej stronie www.hashimoto.pl Hanna Chmielewska, hashimotka, pisze o własnych 16-letnich poszukiwaniach i „drodze przez mękę”. Jej i bliskich: – Miałam zdiagnozowaną chorobę afektywną dwubiegunową. Przyjmowałam leki przeciwdepresyjne, byłam też osiem lat w terapii. Hashimoto charakteryzuje się rzutami hormonalnymi: fazami, kiedy się ma dużo hormonów i dużo „pustej” energii, oraz gdy następuje ich spadek i często stany depresyjne. Daje to podobne objawy jak w chorobie dwubiegunowej.

Jadwiga Mandziewska, internistka i specjalistka medycyny rodzinnej z warszawskiej placówki Grupy LuxMed, ma sporą praktykę w prowadzeniu takich osób. Przyznaje, że uwagę lekarza pierwszego kontaktu powinna zwrócić różnorodność objawów: – Ciągłe zmiany nastroju, depresja, lęki, kołatanie serca, nieregularne obfite miesiączki lub ich brak, zaparcia bądź biegunki, bóle stawów, drżenie mięśni, brak powietrza. U różnych osób w różnych konfiguracjach.

Hashimoto należy do obszernej grupy schorzeń autoimmunologicznych. Układ odpornościowy, zamiast zwalczać bakterie i wirusy, zwraca się przeciwko własnym komórkom. W przypadku hashimoto, zwanego też limfocytarnym lub autoimmunologicznym zapaleniem tarczycy, wytwarza on m.in. przeciwciała anty-TPO i anty-TG przeciw enzymom tarczycy. Autoagresja oraz przewlekłe zapalenie tarczycy zmniejszają produkcję jej hormonów (tyroksyny T4 i trójjodotyroniny T3). Skutkuje to niedoczynnością tarczycy, czyli spowolnieniem metabolizmu w organizmie. Mówi się o tarczycy jako generatorze energii (dystrybutorem tej energii są nadnercza). Wytwarzając mniej energii, wywołuje uczucie zimna, spowolnienie psychiczne i fizyczne, stąd osłabienie, zmęczenie, nagły wzrost wagi utrzymujący się mimo wyrównania hormonów.

Ważny w zrozumieniu mechanizmu schorzenia jest jego złożony charakter: objawy wynikają i z samego zapalenia tarczycy, i niedoczynności, i autoagresji układu odpornościowego, i innych współistniejących z hashimoto chorób autoimmunologicznych. Niedoczynność tarczycy jest najczęstszym objawem choroby Hashimoto (zwykle błędnie używa się tych terminów jako równoznacznych). Można się pogubić?

Drugi mózg - jelita czy tarczyca?

Osoby z nadwagą cierpią zwykle na insulinooporność (czyli nieprawidłową reakcję komórek na insulinę). Ona często bywa, jak określa Hanna Chmielewska, łyżeczką do cukrzycy. Nierozpoznana i nieleczona prowadzi do cukrzycy typu 2. Szczupli zaś nie mogą przytyć, bo dolega im hipoglikemia, czyli z kolei brak cukru. Zwykle mają też problemy z dysbiozą jelita (patogenna flora bakteryjna), nieszczelnym jelitem, upośledzeniem wchłaniania. To sygnały, że ognisko zapalne ma źródło w układzie pokarmowym. Dr Anna Romaniuk, mikrobiolog, psychodietetyk z CMDiK PAN wyjaśnia: – Wszystko zaczyna się w jelitach. 80 proc. sygnałów do naszego mózgu biegnie stamtąd. A tylko 20 proc. – z mózgu do jelit.

One nie tylko odpowiadają za trawienie pokarmów, to bariera ochronna układu immunologicznego i… nasz drugi mózg. W zdrowych – kosmki jelitowe tworzą powierzchnię 400 mkw., czyli sporego boiska. W uszkodzonych jelitach zostaje tylko jedna piąta tej powierzchni wchłaniania. Odpowiedzialne m.in. za zniszczenie owej bariery w jelicie są gluten (białko zbóż) i kazeina (białko mleka). Wnikają wtedy przez nią fragmenty obcych białek, które pobudzają układ immunologiczny do wytwarzania przeciwciał przeciw własnym białkom. Przeciwciała te powodują z kolei stany zapalne m.in. w tarczycy, co jest przyczyną jej niedoczynności. W konsekwencji taka zniszczona tarczyca produkuje za mało T3 i T4, które powinny dotrzeć do wszystkich komórek organizmu  jako wolne hormony (fT3  i fT4). W chorym organizmie tylko w ograniczonym zakresie będą przetworzone.

W śluzówce jelit produkowane jest również 80 procent serotoniny. Jej ilość w mózgu wpływa na nastrój, sen, potrzeby seksualne i libido. Z kolei w mózgu dwa gruczoły: podwzgórze i przysadka (za pomocą swojego hormonu TSH), dają sygnały tarczycy, by produkowała więcej lub mniej T3 i T4. Potrzebujemy więc dobrego paliwa (jedzenia), by turbiny generatora (tarczycy) produkowały dostateczną ilość energii, a drugi mózg był szczelną barierą immunologiczną.

Leczyć pacjenta, nie wyniki

Laboratoryjne wyniki badań nie zawsze obrazują faktyczny stan chorego. Z obserwacji dr Mandziewskiej wynika, że zapalenie może już występować (np. pokrzywka, astma) na poziomie tkankowym pomimo prawidłowego wyniku badania USG i mieszczących się w normie wartości TSH. Bo hashimoto jest podstępne. Brak danych i badań naukowych, dlatego lekarz musi wziąć pod uwagę objawy kliniczne, czyli samopoczucie chorego. Jadwiga Mandziewska puentuje: – Nie leczymy wyników badań, tylko pacjenta.

Badania pomagają w diagnozie i zaaplikowaniu dawki hormonów (trzeba pamiętać, że hormon przyjmuje się z powodu niedoczynności tarczycy, a nie samego hashimoto). Ale przy ogólnoustrojowym przebiegu choroby należy szukać jej źródła. Pacjent musi notować dolegliwości, wyniki badań. Hanna Chmielewska przestrzega, żeby nie fiksować się tylko na objawach pochodzenia tarczycowego w hashimoto. A odpowiedzialność za własne zdrowie spada i na pacjentów, i na lekarzy. Może czas, by ci pierwsi zaczęli pytać, zdobywać wiedzę, a drudzy zeszli z piedestału, nabrali pokory i traktowali pacjentów jak partnerów.

Koniec z dietą

Nie dajmy się zwieść zapewnieniom sporej części endokrynologów, że możemy jeść wszystko. Hanna Chmielewska protestuje: – Nie da się leczyć zaburzonej autoimmunologii bez holistycznego spojrzenia na człowieka. Także na sposób żywienia. I nie chodzi o kolejną dietę cud, raczej o zmianę stylu życia. Na stronie www.hashimoto.pl czytamy, że chorzy powinni pożegnać się z produktami wysoko przetworzonymi, cukrem, fruktozą, z glutenem (zbożami), kazeiną i laktozą (produktami mlecznymi). No i pić wodę – 2 litry dziennie, by jelita do pracy nie pobierały produktów przemiany materii. Oprócz tego istnieje wiele składników, które nam szkodzą. Najlepiej z dietetykiem ustalić gamę produktów bezpiecznych, które przez pewien czas można spożywać (indywidualna diagnoza diety), a potem dodawać nowe.

Hanna Chmielewska proponuje, by z każdej diety wybierać to, co nam służy. Należy suplementować witaminę D, warto zbadać jej poziom. Jadwiga Mandziewska potwierdza, że jako prohormon odpowiada ona nie tylko za gospodarkę wapniowo-fosforanową. Wycisza procesy zapalne, podnosi odporność. Indywidualna suplementacja tej i innych witamin oraz mikroelementów (np. B6, cynku, magnezu), dobre jedzenie, sen uspokoją autoimmunologię i pozwolą endokrynologowi ustalić odpowiednią dawkę hormonu. Suplementację należy wprowadzać stopniowo, indywidualnie i pod nadzorem lekarza. Sprawdzajmy też skład leków. Największy wpływ na swoje zdrowie mamy my sami.

Hashimoto - brak energii czy nadpobudliwość?

Dorosłych dopada brak energii, dzieci z hashimoto są zaś nadpobudliwe, rozkojarzone. Mają problemy z nauką. Zwykle diagnozuje się u nich ADHD, ale doktor Mandziewska radzi: – Dobrze byłoby każde dziecko ze zdiagnozowanym ADHD badać w kierunku hashimoto, bo objawy są identyczne.

Trzeba m.in. dokładnie ocenić wielkość tarczycy, zlecić badania hormonu wzrostu. U dzieci to istotne, ponieważ wiele zmian w porę wykrytych można cofnąć. Hanna Chmielewska opowiada, że u jej syna błędnie zdiagnozowano ADHD. W rzeczywistości ma właśnie hashimoto i KPU, czyli zaburzenie metabolizmu hemu, co doprowadza do niedoboru m.in. cynku i witaminy B6. Matka i syn zapłacili ogromną cenę za brak prawidłowej diagnozy. – Syn miał problemy z nauką, depresję jak ja. Wcześniej dobrze się uczył. W wieku dziewięciu lat na dwa i pół roku przestał się rozwijać, rosnąć – nie bez emocji relacjonuje Hanna Chmielewska.

Zazwyczaj i u dzieci, i u dorosłych z hashimoto współwystępują inne choroby autoimmunologiczne. Jadwiga Mandziewska do najczęstszych, także u dzieci, zalicza bielactwo (Vitiligo) widoczne w postaci białych plam na skórze, twarzy i rękach, insulinooporność i cukrzycę typu 1, miastenię. Zdarza się również, że hashimoto poprzedza stan nagłego wyrzutu hormonów, objawiający się krótkotrwałą nadczynnością (choroba Gravesa-Basedowa), następnie przechodzi w niedoczynność. Hashimotowcy są bardziej narażeni na choroby zakaźne, odkleszczowe (borelioza).

Nie wyjaśniono do tej pory przyczyn tego rozległego schorzenia. Atakuje zwykle w okresach przestrojów hormonalnych, takich jak dojrzewanie, czas po ciąży i przekwitanie. Przypuszcza się, że jest też przekazywana genetycznie, nazywa się ją chorobą rodzinną: chorują matki, ojcowie, dzieci i wnuki. Niewykluczone, że hashimoto wyzwalają wirusy i bakterie. Nie pomaga w uzdrowieniu długotrwały stres, nieodpowiednie odżywianie, chemia w kosmetykach i środkach czystości, ale również czynniki środowiskowe, jak używanie telefonów komórkowych, mieszkanie w okolicy linii wysokiego napięcia czy stosowane przez wiele lat plomby amalgamatowe. Parowała z nich do naszych organizmów rtęć.

Trudne dziedzictwo

Hashimotki niepokoją się zwykle, czy będą mogły zajść w ciążę. Niedoczynna tarczyca upośledza także pracę jajników, obniża libido. Zdarza się, że hashimoto współistnieje z zespołem policystycznych jajników (PCO), który objawia się m.in. niepłodnością. Jadwiga Mandziewska podkreśla: – Ważne, by kobieta, zanim zajdzie w ciążę, miała zdiagnozowane hashimoto, przyjmowała hormony. Inaczej może poronić lub urodzić autystyczne lub niepełnosprawne umysłowo dziecko. Autorzy książki „Jak żyć z hashimoto?” podają, że „jedno z ostatnich badań pokazuje trzy-, pięciokrotnie wyższe ryzyko w porównaniu z kobietami zdrowymi”. Dzieci matek z hashimoto mają ok. 50 proc. szans na odziedziczenie go, przyznaje Jadwiga Mandziewska.

Kotwica

Na forach chorzy powtarzają jak mantrę: sięgnęli dna, wielu choroba zniszczyła życie zawodowe i prywatne, ale znaleźli światełko w tunelu. Dla Hanny Chmielewskiej, która straciła swoją firmę, bo nie mogła pracować, kotwicą i celem stało się wydanie (wspólnie z Marcinem Baryszem) książki „Jak żyć z hashimoto?” dr Leveke Brakebusch i prof. Armina Heufeldera. Zyskała nowe życie dzięki założonej przez siebie fundacji JakMotyl, stronie www.hashimoto.pl, pomocy ludziom z hashimoto, zagubionym jak ona niegdyś. Pracuje z dziećmi w szkołach, edukuje rodziców, pacjentów i lekarzy na warsztatach w całej Polsce. Spłaca, jak twierdzi, dług wobec rzeczywistości, która obeszła się z nią łaskawie.

Hashimoto jest przewlekłą chorobą ogólnoustrojową. W diagnozie należy wziąć pod uwagę wszystkie objawy kliniczne.

Podstawowe badania: Pierwszy krok: TSH, fT3, fT4, PRL, TPO, TG i USG tarczycy; morfologia (ilość białych krwinek), lipidogram (cholesterol) i cukier – często są podwyższone. Ważne! TSH powyżej 2,5 może już wskazywać na niedoczynność tarczycy. Wyniki badań „w normie” nie oznaczają zdrowia (zakresy referencyjne wyników na www.hashimoto.pl).

Drugi krok: KyberKompakt: ilościowe badanie flory bakteryjnej, test na zaburzenie metaboliczne HPU/KPU, test na nietolerancje pokarmowe.

Gluten czyni spustoszenie w jelitach, wzmagając apetyt i upośledzając wchłanianie. Według Wiliama Daviesa („Dieta bez pszenicy” – za www.hashimoto.pl) wpływa na funkcjonowanie naszego mózgu. Polipeptydy (egzorfiny) uwalniane z niego podczas trawienia łączą się w mózgu z receptorami dla morfiny i wywołują działanie podobne do kokainy. A mózg każe nam jeść więcej kalorii. Po odstawieniu glutenu odczuwamy jasność myśli. Wpływa on nie tylko na chemię myśli, zachowanie, uzależnienia. Może dokonać nieodwracalnych zmian: wpłynąć na budowę mózgu i układu nerwowego (brak koordynacji ruchów, demencja).

  1. Zdrowie

Co należy wiedzieć o chorobach tarczycy?

Lekarze alarmują: schorzeń tarczycy jest coraz więcej. Dotyczy to zwłaszcza niedoczynności tarczycy oraz Hashimoto. (Fot. iStock)
Lekarze alarmują: schorzeń tarczycy jest coraz więcej. Dotyczy to zwłaszcza niedoczynności tarczycy oraz Hashimoto. (Fot. iStock)
Jest jednym z mniejszych organów, a wpływa na wszystkie inne, regulując ich działanie. Tak jak procesor kieruje pracą komputera, tak tarczyca steruje metabolizmem. Dosłownie każdej komórki.

Każda choroba tarczycy od razu staje się chorobą ogólnoustrojową. Odbija się na stanie serca, poziomie cholesterolu i trójglicerydów, produkcji hormonów płciowych i płodności, przewodzie pokarmowym, skórze oraz włosach. Nie ma układu, organu czy komórki, które funkcjonowałyby normalnie, kiedy tarczyca przyspiesza lub zwalnia.

Nadczynność tarczycy - nadgorliwy gruczoł

Chora tarczyca potrafi dawać objawy, które na pierwszy rzut oka wydają się korzystne. W nadczynności produkuje więcej hormonów niż powinna – a wtedy wszystko przyspiesza, cały metabolizm. To dla nas oznacza szczupłą sylwetkę bez kiwnięcia palcem. Choć jemy, co chcemy, nie tyjemy – a nawet tracimy na wadze! Ale cena, jaką za szczupłe ciało płaci nasze zdrowie, będzie słona. – Nadczynna tarczyca sprawia, że perystaltyka pracuje za szybko, mamy więc biegunki, przetłuszczają się nam i wypadają włosy, nawet w umiarkowanej temperaturze jest nam za gorąco, poci się cała skóra – wylicza Anna Malinowska, dietetyczka i specjalistka medycyny rodzinnej. –Bardzo obciąża też serce, które bije szybciej niż u zdrowego człowieka. Trochę jak w gorączce, wtedy też przyspiesza puls. Tarczyca pogania serce do intensywnej pracy, przy czym pracuje ono nieefektywnie. Może pojawić się migotanie przedsionków, a nawet dojść do niewydolności serca.

Nadczynność tarczycy to spirala patologii, która wciąż się nakręca. W końcu może doprowadzić do przełomu tarczycowego, zwanego też burzą tyreotoksyczną. Dochodzi wtedy do gwałtownego wyrzutu dużej dawki hormonów tarczycy naraz – i wszystkie funkcje organizmu wytrąca to z równowagi. Wzrasta temperatura (do 41 stopni), pojawiają się poty, wymioty, biegunka, serce mocno przyspiesza, skóra się zaczerwienia, mamy zaburzenia orientacji i świadomości. Zła wiadomość: przełom tarczycowy może wręcz stanowić zagrożenie życia, bo często prowadzi do zaburzeń świadomości i wystąpienia objawów wstrząsu. Jeszcze gorsza: gdy tarczyca jest nadczynna, przełom tarczycowy może wywołać całkiem błaha przyczyna – ot, zwykła infekcja wirusowa lub bakteryjna, jakiś uraz, zabieg, oparzenie czy nawet silny stres. – Dlatego nie ma się co cieszyć, że choroba pozwala nam jeść dużo i mimo tego chudnąć, tylko trzeba się leczyć – przekonuje Anna Malinowska. – Niestety, leczenie jest skomplikowane, a leki potrafią dawać skutki uboczne. Dlatego leczenie powinien nadzorować doświadczony lekarz.

Niedoczynność tarczycy - leniwa tarczyca

Skoro nadczynna tarczyca może być wręcz niebezpieczna dla życia, to może lepsza jest niedoczynna? Pod względem leczenia na pewno: łatwiej jest wspomóc zwalniającą tarczycę niż wyhamować tę, która szaleje. Ale na tym plusy się kończą, bo niedoczynność tarczycy też przyjemna nie jest. – Zwalniająca tarczyca odbiera energię – mówi Anna Malinowska. – Kiedy staje się niedoczynna, jesteśmy spowolnieni, senni i apatyczni, niezależnie od ilości przespanych w nocy godzin. Nie mamy ochoty na nic. Pogarsza się nam też nastrój. Kobiety często mylą niedoczynność tarczycy z depresją lub początkiem menopauzy, bo objawy mogą być podobne.

Dlatego, zanim w takim stanie pójdziemy do psychiatry, najpierw zawsze sprawdźmy poziom hormonów tarczycy. Oprócz wahań nastroju pojawiają się zmiany w organizmie: nękają nas zaparcia, zaczynamy tyć (choć wcale nie jemy więcej), skóra staje się sucha, włosy matowieją. Nie możemy zajść w ciążę, choć staramy się przez długie miesiące. Gorzej znosimy wysiłek, bo i energii mniej, i mięśnie są w gorszej kondycji. Możemy mieć bóle i obrzęki stawów, a nasz organizm zatrzymuje wodę – charakterystyczne dla chorych na niedoczynność tarczycy jest pogrubienie rysów twarzy, powiązane z niewielkim jej obrzękiem. Choć niedoczynność nie obciąża tak bardzo serca, bo pracuje ono nieco wolniej, to zaburza gospodarkę tłuszczową – i rośnie nam poziom cholesterolu oraz trójglicerydów. Stąd jednym z objawów niedoczynności tarczycy może być np. związane z procesami miażdżycowymi gorsze ukrwienie mięśnia sercowego. W dodatku miażdżyca powoduje pogorszenie pamięci. – Nie tylko zresztą miażdżyca się do tego przyczynia – dodaje Anna Malinowska. – Mózg zużywa ok. 20 proc. całej naszej energii. Jeśli organizm produkuje jej mniej, mniej dociera też do mózgu. Wolniejsza praca serca oznacza również gorsze ukrwienie i dotlenienie mózgu. Z tego powodu w niedoczynności ludzie skarżą się na słabszą koncentrację i zgłaszają, że ich myśli zasnuwa rodzaj mgły.

Wciąż się zdarza, że ludzie – zanim się przebadają i odkryją, co ich pozbawia żywotności – spędzają nawet lata w takim spowolnieniu i letargu! – Na szczęście jedno badanie krwi pozwala wykryć problem,  a potem wystarczy mała tabletka dziennie, aby go zażegnać. Trzeba dostarczyć organizmowi to, czego mu brakuje, czyli brać syntetyczny hormon tarczycy, działający identycznie jak naturalny. Przez jakiś czas ustala się dawkę, a potem się tylko raz na jakiś czas kontroluje, czy nie trzeba jej zwiększyć lub zmniejszyć. I to jest całe leczenie – mówi Anna Malinowska.

Hashimoto. Tak chciała natura?

Lekarze alarmują: schorzeń tarczycy jest coraz więcej. Dotyczy to zwłaszcza niedoczynności tarczycy oraz Hashimoto (to autoimmunologiczna choroba zapalna, polegająca na atakowaniu tarczycy przez przeciwciała wytworzone przez własny organizm; w efekcie rozwija się jej niedoczynność). Po czterdziestce tyle osób wchodzi w niedoczynność tarczycy, że endokrynolodzy zaczynają się zastanawiać, czy to nie jest plan natury. W końcu jeszcze w średniowieczu człowiek żył średnio trzydzieści parę lat – po co mu więc pracująca pełną parą tarczyca, kiedy stuknie czwarty krzyżyk? Ale to wyjaśnienie, nawet jeśli prawdziwe, nie jest zadowalające. Przecież dziś żyjemy znacznie dłużej i tarczyca musi nam służyć nie tylko do czterdziestki. Czy można o nią jakoś zadbać? Można. Nie ma wprawdzie gwarancji, że uchronimy się przed chorobami tarczycy – ale dzięki pewnym działaniom ułatwimy jej pracę i poprawimy kondycję.

Ekspert: Anna Malinowska specjalistka medycyny rodzinnej, dietetyk.

Uważaj na „złe hormony”

Wciąż nie ma pewności, ale jest coraz więcej przesłanek: na pracę i zdrowie tarczycy negatywnie wpływają tzw. ksenoestrogeny. Są to związki chemiczne, działające podobnie do naturalnych estrogenów i posiadające zdolność wpływania na układ hormonalny – a dokładniej zaburzania hormonalnej gospodarki. Ksenoestrogeny nie mają jednolitej budowy, pewne związki zalicza się do tej grupy na podstawie sposobu, w jaki wpływają na organizm. Stąd znaleźć je można w tak różnych grupach, jak pestycydy i herbicydy, ale też tworzywa sztuczne. Także plastiki, w które często jest pakowane jedzenie! Dlatego lepiej nie podgrzewać posiłków w plastikowych naczynkach.

Ksenoestrogeny znajdują się też w proszkach do prania i zmiękczaczach do tkanin – zamieńmy je więc na produkty ekologiczne. Substancje te mogą być wchłaniane przez skórę – także z kosmetyków zwierających parabeny czy phenoxyethanol (fenoksyetanol). Warto również filtrować wodę do picia, bo może być zanieczyszczona środkami ochrony roślin. Wiele substancji konserwujących zawiera też ksenoestrogeny, dlatego lepiej gotować własne posiłki, niż jeść produkty gotowe.

Dieta wspierająca tarczycę

Nie ma wprawdzie gwarancji, że uchronimy się przed chorobami tarczycy – ale dzięki pewnym działaniom ułatwimy jej pracę i poprawimy kondycję.

Po pierwsze: jod. To pierwiastek wykorzystywany przez tarczycę do produkcji hormonów tarczycowych. Polska leży w strefie tzw. endemicznego braku jodu, tzn. nie występuje on w naturze – jest u nas tylko nad morzem. Ale ten problem został już zauważony i od wielu lat joduje się sól spożywczą, którą kupujemy w sklepach. Przezorni, chcący się upewnić, że tarczyca ma dość jodu, mogą stosować w kuchni sól morską oraz regularnie serwować posiłki z morskich ryb, a do sałatek dodawać morszczyn pęcherzykowaty lub algi brunatne (to morskie glony, bardzo bogate w jod). Pamiętajmy jednak, że morskie ryby dostarczają też obecnie metali ciężkich i rtęci, więc jedzenie ich za często nie jest raczej zalecane. Sól w połączeniu z rybami dwa razy w tygodniu powinny wystarczyć.

Wrogowie tarczycy: uważaj na pokarmy, które upośledzają wchłanianie jodu. Jeśli chcesz zadbać o jego prawidłową syntezę, unikaj roślin z rodziny kapustnych, a więc kapusty (każdy jej rodzaj), brukselki, kalafiora, brokułów, rzepy, szpinaku. Na przyswajanie jodu negatywnie wpływają też gruszki, morele, truskawki, migdały, orzeszki ziemne, soja, bataty, orzeszki piniowe czy chrzan.

Tajna broń: selen. Nie tylko normuje wydzielanie hormonów tarczycy, ale najnowsze badania sugerują, że może łagodzić chorobę Hashimoto (choć badania wciąż trwają). Dlatego warto jeść czosnek, cebulę, grzyby leśne, jajka, ziarno sezamu, pestki słonecznika, owoce morza czy kiełki pszenicy – każde z nich to naturalny zastrzyk selenu