1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Naturalne sposoby na podwyższenie sprawności seksualnej

Naturalne sposoby na podwyższenie sprawności seksualnej

Dawanie siebie i przyjmowanie drugiej osoby w akcie miłosnym ma wymiar duchowy i energetyczny. Aby się do niego przygotować, a potem nie roztrwonić pozytywnej energii, potrzebujemy równowagi. (Fot. iStock)
Dawanie siebie i przyjmowanie drugiej osoby w akcie miłosnym ma wymiar duchowy i energetyczny. Aby się do niego przygotować, a potem nie roztrwonić pozytywnej energii, potrzebujemy równowagi. (Fot. iStock)
Obniżenie sprawności seksualnej i libido bardzo często jest skutkiem nie problemów zdrowotnych, lecz stresu i braku wypoczynku. Jak wrócić do formy i mile zaskoczyć ukochaną osobę – radzą eksperci medycyny naturalnej. 

Dr n. med. Ocz Batyn, specjalista chorób wewnętrznych i medycyny orientalnej

Człowiek, który kocha i jest kochany, a jego życie intymne należy do udanych, ma na ogół lepsze samopoczucie, rzadziej choruje i dożywa późnej starości. Dawanie siebie i przyjmowanie drugiej osoby w akcie miłosnym ma wymiar duchowy i energetyczny. Aby się do niego przygotować, a potem nie roztrwonić pozytywnej energii, potrzebujemy równowagi.

W osiągnięciu jej pomoże nam codzienna chwila medytacji. Zastanówmy się nad tym, kim jesteśmy, czego oczekujemy, co robimy, by zrealizować swoje cele. Pomyślmy, czy postępujemy godnie i nie ranimy innych. Jeśli tak – czas to zmienić. Pracujmy nad sobą i relacjami z partnerem, by miał poczucie, że jest kochany i rozumiany. W ten sposób będziemy wzmagać Wiatr (jeden z trzech elementów chi-shara-bagdana), który jest bardzo ważny w sferze intymnej, m.in. odpowiada za ruch substancji ingerujących (spermy, wydzielin) w organizmie oraz za orgazm.

Warto wiedzieć, że im mniej będziemy mówić o seksie, oglądać go (np. na filmach) i prowokować poprzez odkrywanie ciała, tym więcej będziemy o nim myśleć i zauważymy wzrost libido. Podobnie zadziała regularne jadanie produktów zawierających mangan, jod, magnez, żelazo, wapń i cynk. Swoim pacjentom  zalecam zabiegi akupunktury i moksoterapię, bo wzmacniają cały organizm i odblokowują meridiany. Polecam również stosowanie aromaterapii. Zapachy lawendy, róży, piżma rozpylone w powietrzu mają działanie stymulujące.

Masaż dla kobiet

Codziennie wieczorem przez siedem dni delikatnie wcieraj ciepły olej sezamowy w podbrzusze, krocze i pachwiny. Zabieg wykonuj po dziesięciominutowej ciepłej kąpieli z dodatkiem olejków zapachowych lawendy, róży i piżma. Masaż poprawi krążenie krwi w tych partiach ciała, doda energii i zrelaksuje.

Dr Marek Bardadyn, naturoterapeuta

Za pomocą leków homeopatycznych można odmłodzić układ hormonalny, co przełoży się na większe zainteresowanie seksem, a także powstrzyma przedwczesne starzenie się całego organizmu. Ważne są także działania profilaktyczne zmniejszające ryzyko rozwoju schorzeń narządów rodnych, m.in. torbieli jajników i przerostu prostaty.

Afrodyzjak w koktajlu

Zwiększą ochotę na seks i poprawią funkcjonowanie narządów rozrodczych. Pijemy je regularnie. Eliksir dla pań: 200 ml mleka sojowego, 100 g malin, figi, po łyżeczce siemienia lnianego, zarodków pszennych, po pół łyżeczki syropu z lukrecji, melasy trzcinowej lub miodu. Eliksir dla panów: 20 ml mleka ryżowego lub owsianego, 100 g czarnych jagód lub borówek, łyżeczka melasy trzcinowej, po pół łyżeczki sproszkowanego skrzypu i toniku z żeń-szenia, pół łyżki pestek dyni.

Dr Partap S. Chauhan, specjalista medycyny ajurwedyjskiej

Ajurweda wiąże sprawność seksualną i poziom libido z tkankami reprodukcyjnymi, które nazywa shukra dhatu u mężczyzn i artava dhatu u kobiet. Jeśli niedomagają, tracimy zainteresowanie seksem. Najczęstszą tego przyczyną jest wysoki poziom stresu i niehigieniczny tryb życia. Terapię należy więc zacząć od nauki relaksu i zmiany codziennych nawyków.

Ajurweda zaleca ponadto ziołowe medykamenty i programy wzmacniające układ rozrodczy. Na przykład kurację migdałową: codziennie rano zjada się dziesięć migdałów bez skórki (trzeba je na noc namoczyć) lub wypija napój ze zmiksowanych dziesięciu migdałów bez skórki, filiżanki ciepłego mleka, łyżeczki ghee, łyżeczki naturalnego cukru i szczypty szafranu. Tym, którzy od migdałów wolą daktyle, proponujemy dziesięciodniową kurację daktylową: 10 daktyli zanurzyć w ghee, dodać łyżeczkę mielonego imbiru, 1/8 łyżeczki kardamonu, szczyptę szafranu. Składniki nakryć i trzymać w cieple dwa tygodnie. Zjadamy jednego daktyla zaraz po przebudzeniu.

Na deser przygotowujmy mus z pięciu startych jabłek doprawionych miodem, 1/8 łyżeczki kardamonu, szczyptą szafranu i kroplą wody różanej. (Uwaga! Sięgajmy po niego pół godziny po posiłku).

Dwa razy dziennie zażywajmy łyżeczkę mikstury ze startego świeżego imbiru i soku z cebuli (proporcje 1:1), a do potraw dodawajmy cebulę i czosnek. Warto także od czasu do czasu wypijać przed snem mleko czosnkowe (zmiksować filiżankę mleka, 1/4 filiżanki wody i ząbek czosnku, gotować na małym ogniu, aż zostanie filiżanka napoju).

Zalecam także regularne ćwiczenie jogi, która pomoże rozładować stres i pobudzić krążenie w narządach rozrodczych.

Naoliwione libido

Porady dla panów - przynajmniej raz dziennie masuj główkę penisa odrobiną oleju rycynowego i naciskaj przez 1–2 minuty punkt marma, który znajduje się w połowie żołędzi. Zażywaj trzy razy dziennie tabletkę Ashwagandhy, popijając dużą ilością wody. Kuracja powinna trwać 3–6 miesięcy.

Porady dla pań - raz dziennie masuj kość łonową olejem rycynowym i zażywaj ajurwedyjski suplement Elevation. 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Problem bezczynnych nóg. Czy skłonność do powstawania żylaków jest dziedziczna?

Żylaki zwiększają prawdopodobieństwo powstawania owrzodzeń podudzi i groźnych dla życia zakrzepów. (Fot. iStock)
Żylaki zwiększają prawdopodobieństwo powstawania owrzodzeń podudzi i groźnych dla życia zakrzepów. (Fot. iStock)
Po naszych przodkach najchętniej dziedziczylibyśmy fortunę, tymczasem dostaje się nam np. słaba wydolność żył… Ale nie załamujmy się. Dlaczego warto siedzieć z nogami na stole i jak używać encyklopedii do spania – mówi Dariusz Kuś, specjalista chirurgii ogólnej.

Czy żylaki siedzą w naszych genach?
Niestety tak. Skłonność do powstawania żylaków kończyn dolnych jest dziedziczona. Ale, na szczęście, możemy do pewnego stopnia ten determinizm genetyczny kontrolować – przez odpowiednie nawyki czy dietę.

Jak wygląda mechanizm powstawania żylaków?
Żylak to po prostu utrwalone nadmierne rozszerzenie żyły. Ale żeby zrozumieć, jak dochodzi do jego powstania, trzeba wiedzieć, jaką funkcję żyły pełnią…

Odprowadzają „zużytą” krew do serca.
Właśnie. To proszę sobie wyobrazić, jaką pracę muszą wykonać, aby przepchnąć krew od kostek do klatki piersiowej. To jest ponad metr wysokości bardzo rozbudowanego systemu naczyń mającego pokonać siłę grawitacji. Pomaga im w tym oczywiście praca serca i skurcze mięśni. Do tego w żyłach co kilka centymetrów znajdują się zastawki, które nie pozwalają cofać się przepchniętej krwi. Czasem jednak to nie wystarcza. Dzieje się tak szczególnie, kiedy za rzadko używamy pracy nóg – bo mięśnie to pompa. Kiedy nie chodzimy, nie biegamy, pozostawiamy nogi w bezruchu podczas pracy czy podróży, zwalnia to przepływ krwi i żyły w nogach zaczynają się za bardzo wypełniać krwią.

Rozciągają się?
Właśnie. Zastawki robią się niewydolne, pękają i krew spływa ściągana w dół siłą grawitacji – to tak zwany refluks żylny. Pod skórą zaś widzimy poszerzone naczynia krwionośne. Pierwszym objawem, że z krążeniem w nogach coś się dzieje, są zwykle niegroźne, choć brzydkie pajączki naczyniowe. Na szczęście, zanim z tego zrobi się żylak, a z żylaka problem medyczny grożący komplikacjami, potrzeba lat.

Czym grożą żylaki?
Zwiększają prawdopodobieństwo powstawania owrzodzeń podudzi i groźnych dla życia zakrzepów. Dlatego gdy żylak już powstanie, należy zgłosić się do chirurga...

…który go wytnie? A to nie zostawi blizny tak szpetnej jak sam żylak?
Po pierwsze, może wcale nie wytnie. Małe żylaki i pajączki naczyniowe można zamknąć na przykład laserem. Inne rzeczywiście usuwamy, ale dbając o efekt kosmetyczny.

Jak długo trwa rekonwalescencja?
Czasem tylko kilka dni, czasem tydzień, dwa. Zawsze po takim zabiegu trzeba nosić uciskowe rajstopy albo pończochy.

Po co?
Bo jak usuniemy żyłę, to krew, która przez nią płynęła, musi sobie znaleźć inne miejsce przepływu. Uciskiem kierujemy ją do żył położonych głęboko w mięśniach.

A głębokie żyły wytrzymają nową porcję krwi?
Wytrzymają. Zresztą tamtędy płynie aż 90 proc. krwi żylnej. Żyły są trochę jak system rzek. Małe strumyki, potoki łączą się w coraz większe i w końcu powstają duże rozlewiska. W nodze od kostki do pachwiny jest prawdziwa Wisła – to położona podskórnie żyła odpiszczelowa. Jest też oczywiście i Odra – żyła odstrzałkowa, która biegnie podskórnie po tylnej powierzchni łydki, kończąc się na wysokości kolana. Przed każdym zabiegiem robimy specjalne USG dopplerowskie, które ocenia stan i morfologię żył oraz przepływ krwi i wydolność zastawek.

Siedzenie z nogami do góry chroni nas przed żylakami?
Zakładanie nóg na stół z pewnością jest zdrowe. Gdy podniesiemy nogi do góry, to krew spływa z żył jak na zjeżdżalni, jest jej łatwiej pokonać grawitację. Dlatego polecam podkładanie encyklopedii pod nogi łóżka, a w każdym razie stosowanie specjalnych trójkątów pod materac lub ruchomego stelaża łóżkowego. Dla właściwego odpoczynku żył wystarczy, by stopa była 5–10 cm wyżej niż kolano.

  1. Zdrowie

Brak snu wpływa na przemianę materii i stan zdrowia – jakich zmian warto dokonać?

Bez względu na wszystko, niech się wali, niech się pali – muszę spać 8 godzin! – zapewnia Iwona Wierzbicka. (fot. iStock)
Bez względu na wszystko, niech się wali, niech się pali – muszę spać 8 godzin! – zapewnia Iwona Wierzbicka. (fot. iStock)
Jeżeli przyjąć, że średnia życia to 78 lat, 25 z nich spędzimy, śpiąc. Nowoczesny styl życia, przewlekły stres, siedzący tryb życia i brak snu przyczyniają się do wydzielania się kortyzolu i zwiększają gromadzenie się tkanki tłuszczowej - pisze Iwona Wierzbicka, dietetyczka kliniczna w książce „Jak wzmocnić odporność”.

Konsekwencją niedosypiania jest zespół metaboliczny, insulinooporność i cukrzyca typu 2. W ostatnich latach wzrosła liczba osób z depresją i popełniających samobójstwa, co psychologowie wiążą również z przewlekłym stresem oraz brakiem snu. Deregulacji ulega również gospodarka hormonalna.

Jak brak snu wpływa na zdrowie?

  • Badania pokazują, że osoby sypiające mniej niż 7 godzin są bardziej otyłe.
  • Niedobór snu ma kluczowe znaczenie w leczeniu chorób metabolicznych (braku efektów leczenia).
  • Zmniejszenie liczby godzin snu zaburza gospodarkę hormonalną odpowiedzialną za sytość, wpływając na: insulinę, leptynę, grelinę (czujemy się głodni – nadmiar greliny i insuliny, nie czujemy sytości – niedobór leptyny lub leptynooporność).
  • Niedobór snu może prowadzić do: depresji, nasilenia objawów choroby psychicznej, uszkodzenia mózgu i całego układu nerwowego (neurodegeneracji), jak również chorób kardiologicznych.
  • Ludzie niewyspani są o 60 procent bardziej podatni na negatywne przekazy (łatwiej wierzą w złe rzeczy i bardziej się nimi przejmują), są bardziej podatni na stres, na problemy z pamięcią, złość, impulsywność, zmiany nastrojów.
  • Naukowcy znaleźli zależność między zaburzeniami psychicznymi, na przykład takimi jak schizofrenia i choroba dwubiegunowa, a brakiem snu. Połączenia nerwowe w mózgu odpowiadające za zdrowy sen i za zdrowie psychiczne częściowo się pokrywają.
  • Zaburzenia snu prowadzą do zaburzenia pracy tarczycy, może się podnosić TSH, obniżać T4 i T3 oraz pogorszyć konwersja hormonów tarczycy.
  • Zaburzenia snu mogą prowadzić do zaostrzenia się objawów choroby autoagresywnej (autoimmunizacyjnej).
  • Za mała liczba godzin snu negatywnie wpływa na stan cery, która wyraźnie postarza się i szarzeje.
  • Niedobór snu zaburza pracę jelit i wpływa negatywnie na mikroflorę jelitową.

Sen i stres

Żyjemy w przewlekłym stresie, dokładając sobie jeszcze do tego aktywność w godzinach wieczornych, która również jest dla organizmu stresem. Twój relaks jest tylko pozorny, tylko ci się wydaje, że odpoczywasz. Podczas ćwiczeń wydziela się kortyzol, który jest hormonem poranka, a zarazem hormonem stresu. Kortyzol ma nas wybudzić i to między innymi dzięki niemu budzimy się o świcie. Następuje „efekt brzasku”, który polega na wyrzucie kortyzolu i wzroście poziomu glukozy we krwi. Wzrost poziomu kortyzolu wieczorem zatem nie jest pożądany. Jeśli jednak po wieczornej aktywności fizycznej chce ci się spać, jest to być może efekt zmęczenia układu nerwowego – taki sam jak po nadmiarze kawy, stresów czy różnych bodźców.

Co zaburza sen i jak to zmienić?

  • Zmęczenie. Znasz to? Im bardziej jesteś zmęczony, tym trudniej ci zasnąć. Dlatego warto kłaść się do łóżka około godziny 21:00, a zasypiać około 22:00. Gdy chodzimy wcześnie spać i rano wcześnie wstajemy, jesteśmy hormonalnie zsynchronizowani ze światłem słonecznym. Teoria sów i skowronków to mit i racjonalizowanie na potrzeby współczesnego świata. Tłumaczymy sobie, że jesteśmy typem sowy, siedząc do późna przy komputerze, a przecież nie musimy już w nocy polować i pilnować ogniska, jak to robiły ludy pierwotne. Za pobudzenie odpowiada niebieskie światło, które mamy w ciągu dnia, a za senność – światło czerwone, które pojawia się, gdy zachodzi słońce. Rano mamy kortyzol, który nas pobudza. Wieczorem kortyzol musi się obniżyć, by mogła zacząć wydzielać się melatonina. Jeśli zatem wieczorem wciąż się pobudzamy: treningiem, niebieskim światłem telefonu czy telewizora, trudną rozmową, stresującym czytaniem e-maili, siedzeniem do późna, to zaśnięcie może być utrudnione. Warto też zadbać o to, by na dwie godziny przed snem „wrzucić na luz” i zrelaksować się: spacerem, zapaloną świecą, miłą muzyką.
  • Praca do późna. Działa to tak: praca = stres = kortyzol = brak snu.
  • Niebieskie światło. Przy nim twój mózg myśli, że jest dzień – bo właśnie w dzień dużo jest takiego światła (ze słońca). Kiedyś wieczorami siedziało się przy świecy, teraz mamy komputery, telefony, telewizory i światła LED. Istnieją filtry elektroniczne montowane na urządzeniach elektronicznych, ale działają tylko częściowo. Pobudza nas przecież również to, co czytamy na ekranie. Kolejnym panaceum na niebieskie światło są okulary je blokujące. Zwykle są koloru pomarańczowego. Warto zaznaczyć, że takie okulary należy nosić tylko po zachodzie słońca, kiedy zaglądamy w urządzenia elektroniczne. Badania pokazały, że noszenie pomarańczowych okularów blokujących niebieskie światło przez dwie godziny przed snem przez tydzień (tyle trwało badanie) poprawiło sen u osób z objawami bezsenności.
  • Trening w godzinach wieczornych. Jeśli jest to joga, stretching czy masaż – to świetny pomysł. Ale gdy idziesz na siłownię, fitness czy pobiegać, twój organizm, jak już wspomniałam wcześniej, produkuje kortyzol – hormon stresu – i ma on silniejsze działanie niż hormon szczęścia, który rzekomo wytwarza się pod wpływem wieczornej aktywności fizycznej. Wieczorny trening zwykle napędza również apetyt. Wycisz się, zamiast pobudzać.
  • Stres. Bardzo ważna jest umiejętność relaksacji i rozładowywania stresu: spacer, świece, medytacja, muzyka, uziemianie, masaż.
  • Pasożyty. Często ich oznaką jest wybudzanie się około 2:00–4:00 nad ranem oraz w okolicy pełni Księżyca. Oznaką pasożytów mogą być: wybudzenia, zgrzytanie zębami, swędzenie odbytu, pogorszenie się stanu skóry, przelewanie się w jelitach (jeśli inne przyczyny zostały wykluczone), astma, nasilenie alergii, katar, zaburzenia depresyjne. W celu wykonania diagnostyki warto skontaktować się z lekarzem parazytologiem.
  • Hipoglikemia nocna (spadek glukozy poniżej normy). Jest spowodowana zaburzeniami gospodarki glukozowo-insulinowej. Jej przyczyny mogą być różne: jedzenie przed snem posiłku bogatego w węglowodany, ograniczenia kaloryczne w ciągu dnia, zaburzenia mitochondrialne, nadmierny stres w ciągu dnia, pasożyty. Hipoglikemia zwykle objawia się zimnymi potami i zawrotami głowy. Pomocne może być niejedzenie przed snem lub przeciwnie – wręcz zjedzenie przed snem, ale czegoś bardzo treściwego (sprawa jest bardzo indywidualna i warto skonsultować się z dietetykiem).
  • Posiłek białkowy. Trawienie białka trwa około czterech godzin – nawet do sześciu. Zatem po zjedzeniu na kolację białka organizm – zamiast odpoczywać i regenerować się – trawi! Dlatego najlepszą opcją na kolację są węglowodany (produkty węglowodanowe), które się trawią szybciej i po których lepiej zasypiamy. Niestety niektóre osoby mogą mieć po nich nocną hipoglikemię, ale zdarza się to rzadko. Na kolację można więc zjeść warzywa korzeniowe, kasze, owoce – co kto toleruje. Nie są wskazane mięsa, ryby, wędliny, jaja.
  • Zapach pożywienia. Nie nastawiaj wolnowaru ani żadnych potraw na noc. Zapach, smak, widok – pobudzają nasze zmysły, tak jak wtedy, kiedy zbliża się pora obiadu. Czujesz gotujący się obiad i zaraz włącza się ślinotok, pojawia się ruch w jelitach i zwiększa się odczucie głodu, które wybudza i kieruje cię do kuchni.
  • Alkohol. Sen po alkoholu jest płytszy i trudno uzyskać pełną regenerację. Ponadto wiele osób wybudza się w nocy po jego wypiciu, nawet jeśli jest to jedna lampka wina. Winna jest temu histamina i toczący się w organizmie stan zapalny.

Fragment z książki „Jak wzmocnić odporność. Dieta, styl życia, umysł, suplementy.”

  1. Kuchnia

Zdrowe, pożywne śniadania. Nie tylko dla dzieci

Domowa granola (fot. Karolina i Maciej Szaciłło)
Domowa granola (fot. Karolina i Maciej Szaciłło)
Czy może być smacznie i zdrowo? - Jak najbardziej! Dzieci są otwarte na nowe smaki, dlatego warto zaszczepić w nich dobre nawyki żywieniowe już od najmłodszych lat. Karolina i Maciej Szaciłło w książce „Zdrowe dziecko w zgodzie z naturą” podają nie tylko całą masę przepisów kulinarnych, ale również dzielą się wiedzą z dziedziny medycyny ajurwedyjskiej i praktycznymi poradami, dotyczącymi diety oraz naturalnych metod leczenia.

Śniadanie to podstawa zdrowej diety. Zacznijmy więc od posiłków, które z pewnością zasmakują dzieciom i dorosłym. Poniżej kilka wybranych przepisów:

Domowa granola z owocami i mlekiem owsianym

Ta porcja granoli wystarczy na kilka śniadań. Dobrze jest przełożyć ją po wystygnięciu do słoika. Z dodatkami można „eksperymentować” według uznania.

Składniki:

• 150 g płatków owsianych
• 2 łyżki masła sklarowanego dobrej jakości (najlepiej domowej roboty)
• 50 ml syropu klonowego

Dodatki:

• 1 łyżka jagód goji
• garść orzechów włoskich
• 1 łyżka pestek słonecznika
• 1 łyżka nasion chia

Do podania:

• napój owsiany (letni lub lekko ciepły)
• owoce sezonowe (np. maliny, borówki, ekologiczny banan pokrojony w plasterki)

Płatki owsiane mieszamy z masłem sklarowanym i syropem klonowym. Rozkładamy równomiernie na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200°C z termoobiegiem, aż staną się przypieczone i chrupiące. Łączymy z pozostałymi składnikami suchymi. Podajemy z mlekiem owsianym w temperaturze pokojowej i owocami.

Grzanki francuskie z cynamonem i owocami

Fot. Karolina i Maciej SzaciłłoFot. Karolina i Maciej Szaciłło

Są boskie! Na dodatek stanowią pełnowartościową propozycję śniadaniową. Węglowodanów złożonych dostarczy pieczywo na zakwasie, białka – mąka z ciecierzycy. Do tego poprawiający trawienie i cyrkulację cynamon cejloński oraz po brzegi wypełnione witaminami owoce jagodowe.

Składniki:

• 50 g mąki z ciecierzycy
• 50 g mąki z brązowego ryżu (można zmielić brązowy ryż na mąkę, np. w młynku do kawy)
• 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu cejlońskiego
• 1/4 łyżeczki kurkumy
• napój owsiany (my użyliśmy 150 ml)
• kromki dobrej jakości orkiszowego, żytniego lub gryczanego pieczywa na zakwasie
• dobrej jakości masło sklarowane (najlepiej domowej roboty) lub zimno tłoczony olej kokosowy do smażenia

Dodatki:

• mielony cynamon cejloński do posypania
• owoce sezonowe, jak np. truskawki, borówki, maliny, jeżyny
• syrop klonowy (niewielka ilość) lub melasa buraczana/jęczmienna

Suche składniki mieszamy z taką ilością napoju owsianego, aby powstało ciasto o konsystencji ciasta naleśnikowego. Kromki chleba maczamy w cieście i smażymy z dwóch stron na rozgrzanym tłuszczu. Posypujemy cynamonem cejlońskim. Polewamy niewielką ilością syropu klonowego. Podajemy z owocami.

Tofucznica ze szczypiorkiem

Fot. Karolina i Maciej SzaciłłoFot. Karolina i Maciej Szaciłło

Poniższe śniadanie to letnia klasyka gatunku. Kto z lat dzieciństwa nie pamięta jajecznicy ze szczypiorkiem? Jednak ajurweda, zarówno w przypadku dorosłych, jak i dzieci, zaleca dietę laktowegetariańską (w skrócie: bez jaj). Dlatego my już od lat naszą poranną jajecznicę ze szczypiorkiem przyrządzamy z dobrego jakościowo tofu. Ostatnio kupujemy wyłącznie tofu ekologiczne, przyrządzone z soi bez GMO.

Składniki:

  • 2 łyżki dobrej jakości masła sklarowanego (najlepiej domowej roboty)
  • 2 poszatkowane szalotki
  • 150 g rozkruszonego, naturalnego tofu (bez GMO)
  • 2–3 łyżki dobrej jakości sosu sojowego (najlepiej tamari; bez dodatku m.in. syntetycznego glutaminianu sodu)
  • 30 ml napoju owsianego
  • garść poszatkowanego szczypiorku

Do podania:

  • kromki dobrej jakości orkiszowego, żytniego lub gryczanego pieczywa na zakwasie
  • plasterki ogórka i/lub rzodkiewki i/lub pomidora
  • listki sałaty rzymskiej
  • garść ulubionych kiełków dziecka, np. lucerny lub rzodkiewki

Na tłuszczu podsmażamy szalotkę, aż się zeszkli. Dodajemy rozkruszone tofu. Podsmażamy jeszcze 2–3 minuty. Dodajemy sos sojowy i napój owsiany. Dokładnie mieszamy. Zdejmujemy z ognia. Przed podaniem posypujemy szczypiorkiem. Podajemy z chlebem i warzywami.

Orkiszowe naleśniki z tahini i owocami

Fot. Karolina i Maciej SzaciłłoFot. Karolina i Maciej Szaciłło

Z samopszy, płaskurki, mąki gryczanej czy orkiszu – przerobiliśmy już mnóstwo wersji porannych naleśników. Kilka lat temu, znudzeni jaglankami, gryczankami, owsiankami i komosiankami, zaczęliśmy przyrządzać odżywcze wersje wspomnianych racuchów, naleśników i gofrów. Ku naszemu wielkiemu zadowoleniu racuszki z mąki atta (stara, indyjska odmiana pszenicy) są jednym ze śniadań serwowanych dla dzieci w indyjskiej panchakarmie, z której co roku prowadzimy warsztaty. Ostatnio naleśniki uwielbiamy jeść z ciemną pastą tahini (z niełuskanego sezamu). Ta ostatnia, w przeciwieństwie do jasnej, jest produktem nieoczyszczonym, pełnym błonnika, który wspiera m.in. perystaltykę jelit. Dostarczy dzieciom m.in. tak potrzebnego w ich diecie wapnia i żelaza.

Ciasto na naleśniki:

750 ml mleka sojowego (bez cukru)
200 g mąki orkiszowej typ 750
150 g mąki drobno mielonej typ 2000 orkiszowej lub z płaskurki
2 łyżki dobrej jakości masła sklarowanego (najlepiej domowej roboty)

Dodatki:

ciemna pasta tahini
truskawki i/lub borówki i/lub maliny
melasa buraczana lub syrop klonowy do polania

Wszystkie składniki naleśników miksujemy ręcznym blenderem do uzyskania jednolitej masy. Naleśniki smażymy na oleju (niewielką ilość oleju rozprowadzamy na patelni pędzelkiem lub papierową chusteczką). Ciasto rozprowadzamy tak, aby było jak najcieńsze. Po przewróceniu smażymy dosłownie chwilkę. Naleśniki smarujemy tahini. Składamy. Polewamy syropem klonowym i podajemy z dużą ilością owoców.

Kanapki z „pastą serową”

Fot. Karolina i Maciej SzaciłłoFot. Karolina i Maciej Szaciłło
  • 100 g uprażonych na suchej patelni pestek słonecznika
  • 2 łyżki jasnego miso
  • 2 łyżki zimno tłoczonego oleju rzepakowego
  • 100 ml wody
  • 1 szczypta pieprzu

Do podania:

  • kromki dobrej jakości orkiszowego, żytniego lub gryczanego pieczywa na zakwasi
  • plasterki rzodkiewki
  • plasterki zielonego ogórka lub ogórka małosolnego
  • liść sałaty, np. rzymskiej

Składniki pasty miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Pastą smarujemy kromki dobrej jakości pieczywa na zakwasie. Podajemy z dodatkami.

Przepisy pochodzą z książki Karoliny i Macieja Szaciłło „Zdrowe dziecko w zgodzie z naturą. Dieta, ajurweda i praktyczne porady.”

  1. Zdrowie

Słodki smak trucizny – jak cukier wpływa na nasze zdrowie?

Stale podwyższony poziom cukru we krwi powoduje glikację białek – cukier przywiera do komórek białkowych i upośledza ich funkcje. (Fot. iStock)
Stale podwyższony poziom cukru we krwi powoduje glikację białek – cukier przywiera do komórek białkowych i upośledza ich funkcje. (Fot. iStock)
Bohater kultowego filmu Barei badał zawartość cukru w cukrze. Dziś miałby dużo szersze pole badawcze, ponieważ sacharoza jest wszechobecna – trafia do ketchupu, leków, ba, nawet do pasty do zębów. Dziennikarka Ewa Nowak zbadała, jak sztuczna słodycz wpływa nie tylko na jej organizm, ale i samopoczucie. I doszła do wniosku, że wysiada z białej karuzeli.

Przez rok przeciętny Polak zjada ok. 43 kilogramów cukru, co oznacza 29 łyżeczek dziennie! Cukier – słodycze – pyszności – rodzina – dobre chwile... Taki łańcuch skojarzeń ma większość z nas. Cudowne wspomnienia z dzieciństwa związane ze słodyczami łączą nas silnej niż patriotyzm. Pieczenie ciast, wyprawa z rodzicami na lody, żelki, ciastka czy bita śmietana to w naszej kulturze symbol miłości, bezpieczeństwa, rodziny, nagradzania dzieci i okazywania im, że są ważne. Gorąca czekolada czy budyń z sokiem nikomu nie kojarzy się z trucizną i niszczeniem białek – a na tym cukier bazuje. Im więcej o nim czytam, tym bardziej mam wrażenie, że to nie substancja chemiczna, ale przebrany Obcy, który chce po cichutku zniszczyć nasz gatunek. I jak na razie znakomicie mu idzie, bo statystki, wskazują, że liczba chorych na cukrzycę stale wzrasta.

Hans-Ulrich Grimm, autor książki „Żywność pełna kłamstwa”, pisze: „wiele substancji, które zjadamy w produktach spożywczych, wywołuje uczucia”. Trudno się z tym nie zgodzić. Cukier bezsprzecznie wywołuje uczucia, i to jakie! Niby wiemy, że „trzeba z tym skończyć”, a jednocześnie sięgamy po słodycze. Co takiego on w sobie ma, że nie można mu się oprzeć?

Słodki eksperyment

Zjadam krówkę na czczo i czekam, co się stanie – czuję rozkosz już po minucie – cukier spowodował wyrzut większej dopaminy, hormonu wywołującego uczucie szczęścia. A od poczucia szczęścia nietrudno się uzależnić... Gdybym zjadła krówkę z jabłkiem czy pajdą gryczanego chleba, cukier nie działałby aż tak bardzo, bo ważne jest, w jakim towarzystwie trafia do naszego organizmu. Jeśli wraz z błonnikiem (w warzywach, owocach, razowej mące), to wzrost poziomu glukozy będzie niższy niż ten wywołany przez „samotny” cukier. Dobrym towarzystwem są też zdrowe tłuszcze.

Cukier wywołuje we mnie bardzo konkretne uczucia, silnie wpływa na moje samopoczucie i zachowanie. Przez pierwszą godzinę po zjedzeniu krówki energia mnie rozsadza. Jestem zadowolona, mam przypływ sił witalnych, ale i problem ze skupieniem. Po godzinie czuję skradające się zdenerwowanie, które przekształca się w ostrą irytację, gdy poziom glukozy spada. Po niej następuje faza gwałtownego pogorszenia samopoczucia. Mam lekko depresyjne uczucie pustki, czuję silne napięcie, nawet lęk. Jestem zła, nie mogę się skupić i chce mi się czegoś słodkiego. Agresywny głos w głowie szantażuje, że nie pozwoli mi nic zrobić, dopóki mu czegoś nie dam.

Psychologia zachcianek

Naszym organizmom wystarczyłaby od czasu do czasu fruktoza, czyli cukier zawarty w owocach. Od czasu do czasu! Bo mitem jest, że można je jeść w każdej ilości. Dla przykładu stężenie fruktozy po zjedzeniu całej kiści winogron lub ośmiu mandarynek to dla człowieka za duże obciążenie. Nawet jeśli zjadamy poprawnie – tylko jedną porcję owoców dziennie – sacharozą jesteśmy dosłownie zasypywani. „Jeśli do tego dołoży się nadwagę i siedzący tryb życia, nasze komórki stawiają insulinie coraz większy opór (…). Przemęczona trzustka zużywa się, wydzielając coraz mniej insuliny, a komórki stają się coraz bardziej oporne na działanie tego hormonu. Stan taki nazywamy opornością na insulinę” – piszą dr Richard Jacoby, specjalista chorób nerwów obwodowych, i Raquel Baldelomar w głośnej książce „Cukier. Cichy zabójca”.

Jedzenie cukru doprowadza również do zjawiska leptynoodporności, a więc braku skutków działania leptyny – hormonu informującego mózg o odżywieniu organizmu. Uporczywa wysokocukrowa dieta powoduje nawykowy deficyt uczucia sytości. Jemy, ale nie czujemy się najedzeni. Stąd na przykład absurdalna potrzeba zjedzenia całej warstwy ptasiego mleczka naraz czy wszelkie kompulsywne pochłanianie słodyczy.

Jak widać, jesteśmy skażeni i odtrucie cukrowe będzie trudne. W tym stwierdzeniu nie ma słowa przesady, ponieważ cukier wywiera ogromny wpływ na nasze samopoczucie.

„Po zdecydowanym odstawieniu wszelkich słodyczy czujemy się niepewni i chorzy, niespokojni i nerwowi, a wreszcie zmuszeni do znalezienia czegoś słodkiego i zjedzenia, przekonani, że tego pokarmu bezzwłocznie musimy sobie dostarczyć. Czy możemy skupić się na pracy, wiedząc, że w szufladzie leży tabliczka czekolady? Zapewne nie – a jedynym rozwiązaniem jest jej zjedzenie” – czytam u Jacoby'ego i Baldelomar. Póki będziesz jeść cukier, będziesz atakowany przez słodkie zachcianki. Już on tego dopilnuje!

Pożegnanie z cukrem

Statystyki straszą: jedna trzecia dzieci urodzonych w latach 2006–2016 będzie miała cukrzycę typu drugiego z powodu nieprawidłowej diety. Wiele osób ma świadomość swojego uzależnienia, które zaszczepia potem dzieciom, ale ciągle uważamy, że to „tylko” uzależnienie psychiczne. „Wezmę się za siebie i z tym skończę”. Ale jeszcze nie teraz… A cukier zżera nas systematycznie, i to nie tylko w przenośni.

Stale podwyższony poziom cukru we krwi powoduje glikację białek – cukier przywiera do komórek białkowych i upośledza ich funkcje. Soczewka oka, naczynia krwionośne, włókna kolagenowe w skórze, ścięgna, stawy – białka budują wszystkie struktury naszego ciała i wszystkie są tak samo unicestwiane przez cukier. Lista schorzeń, do których się przyczynia, jest przerażająco długa: choroba Alzheimera, stwardnienie rozsiane, depresja, alergie, kruchość kości, zaburzone ciśnienie krwi, a do tego – jak podaje dr Richard Jacoby – najgroźniejszy jest jego wpływ na neuropatię, czyli zapalenie nerwów. Do tej pory nikt nie kojarzył diety wysokocukrowej ze schorzeniami neurologicznymi. A szkoda! Cukier niszczy nasz układ nerwowy. Odczuwamy to jako ból, a w dłuższej perspektywie jako niedołęstwo.

Nie masz wyjścia. To już nie kwestia poglądów czy nastawienia. Świat nauki mówi jednym głosem: jeśli chcesz w zdrowiu dożyć emerytury – rzuć sacharozę, a potem cukier pod każdą dosładzającą postacią. Choć stewia (z liści stewii południowoamerykańskiej) czy ksylitol (z kory brzozy) mają, owszem, znacznie niższy indeks glikemiczny, to używając ich, nie odzwyczaisz się od potrzeby odczuwania nadmiaru smaku słodkiego. To samo dotyczy sztucznych słodzików. Większość z nich, raz przyjęta, nigdy nie rozkłada się w naszym ciele, a mimo to wielu dietetyków wciąż uważa je za wsparcie w drodze do eliminacji cukru. Błąd! Proces odwyku, poza obszarem fizjologicznym, musi dotyczyć też obszaru gastrycznego. Chodzi o to, żeby przywrócić kubki smakowe do takiego stanu, w którym znów poczują słodycz surowej marchewki. Słodziki nam w tym nie pomogą. A miód?

Odkąd się dowiedziałam, co cukier robi moim białkom, słowo „glikacja” trzeszczy mi w głowie. Nie chcę trzymać w domu trucizny. Pozbyłam się całego cukru, nie mam nawet żelaznej rezerwy dla gości, ale z miodem nie dałam rady. Mam za duży szacunek dla pracy pszczół lub jestem po prostu z Polski i serce mi nie pozwala wyrzucić miodu. Po prostu więcej już go nie kupię, ale ten muszę powoli „dojeść”.

I co teraz?

Cukier, czyli sacharoza, jest dosłownie we wszystkim. Dlatego moja koleżanka uważa, że nie warto się tym przejmować. Każdy z nas jest skazany na cukrzycę, więc należy jeść rurki z kremem i popijać colą, póki jeszcze możemy, żeby potem, gdy już nam zdiagnozują cukrzycę, nie żałować. Koleżanka jest przekonana, że będzie miała cukrzycę typu drugiego. I rzeczywiście – przy takim podejściu ma to jak w banku! Ale ja widzę siebie jako zdrową, aktywną starowinkę z obwodem w pasie poniżej 78 cm (mężczyzna nie powinien mieć więcej niż 100 cm, bez względu na wzrost) bez cukrzycy, demencji i z piękną cerą. Zatem wysiadam z białej karuzeli!

A ty, drogi Czytelniku? Przeczytałeś trzy strony o cukrze, i co teraz? Wyśmiewasz strach przed nim, a może od dawna już go nie jadasz? Na jakim etapie drogi do zmian w jedzeniu cukru dziś jesteś? Określ to teraz. Lepszego momentu nie będzie.

Jak mawiał filozof Arthur Schopenhauer: „Każda prawda przechodzi przez trzy etapy: najpierw jest wyśmiewana, potem zaprzeczana, a na końcu uważana za oczywistą”.

Koła ratunkowe w morzu cukru

  • Pij białą morwę. Zawiera witaminy z grupy B, PP oraz wysokie stężenie flawonoidów o silnym działaniu detoksykacyjnym. Polecana przy konieczności wyrównywania poziomu cukru we krwi. Pomaga ciału poradzić sobie z codziennym tsunami cukru.
  • Do pracy noś zdrowe przekąski: marchewki, jabłka, czerstwe gryczane pieczywo, naturalne jogurty. Musisz to mieć pod ręką, bo trzeba jeść regularnie. Zbyt długie przerwy prowadzą do hipoglikemii (nadmiernego spadku poziomu glukozy we krwi) kończącej się sięganiem po słodycze.
  • Jedz bezcukrowe śniadania. Najlepiej owsiankę lub jajka (tylko zerówki albo jedynki od szczęśliwych kur).
  • Wyeliminuj z menu napoje słodzone. W jednej szklance jest 8 łyżeczek cukru (tyle samo, co w szklance soku pomarańczowego). Zamiast soków z owoców – pij warzywne.
  • Pilnuj spożywania zdrowych tłuszczów. „Pragnienie cukru bywa czasem domaganiem się przez organizm tłuszczu, którego mu nie dostarczyliśmy” – pisze dr Jacoby.
  • Nawadniaj organizm. Jeśli pijesz za mało, będziesz czuć podwyższone łaknienie i szukać cukru. Kropka.
  • Wysypiaj się. Nasz organizm często myli niezadowolone ciało migdałowate z głodem i zapotrzebowaniem na cukier. Chce ci się czegoś słodkiego? Nie możesz się niczym najeść? Zdrzemnij się, a łaknienie zniknie.
  • Czytaj etykiety. Jeśli cukier jest wymieniony na jednym z pięciu pierwszych miejsc, to oznacza, że produkt jest uzależniający i chorobotwórczy, więc niech zostanie na półce w sklepie.
  • Gdy jesz poza domem, postępuj według metody 80/20. Nie zawsze dasz radę uniknąć żywności z dodatkiem cukru, więc zachowuj czystość w ośmiu przypadkach na dziesięć, a te dwa od czasu do czasu wkalkuluj w koszta życia. Nie popełniaj błędu ortodoksji, polegającego na tym, że gdy raz złamiesz zasady, od razu rzucasz dietę. Metoda 80/20 jest duża bardziej skuteczna.
  1. Seks

Niskie libido – o co należy siebie zapytać?

Przyczyn niskiego libido jest całe mnóstwo, poczynając od zdrowotnych, psychologicznych po społeczne czy kulturowe. (Fot. iStock)
Przyczyn niskiego libido jest całe mnóstwo, poczynając od zdrowotnych, psychologicznych po społeczne czy kulturowe. (Fot. iStock)
Zmniejszone potrzeby seksualne mogą się pojawiać tymczasowo w różnych okresach życia. Zdarzają się momenty, w których jedna sfera staje się najważniejsza i podporządkowuje się jej inne.

Tymczasowa koncentracja na pracy, nauce czy dziecku w sposób oczywisty może wpływać na potrzeby seksualne i nie ma w tym nic dziwnego ani złego (jeżeli zawsze spędzasz długie godziny w pracy, nie oszukuj się – z jakiegoś powodu nie masz ochoty wracać do domu). Co jednak zrobić, kiedy pozostaje się w satysfakcjonującym związku i teoretycznie chce się uprawiać seks, ale w praktyce okazuje się to niemożliwe i prowadzi nie tylko do obniżenia nastroju, lecz także do pogorszenia relacji między partnerami/partnerkami?

Przyczyn niskiego libido jest całe mnóstwo, poczynając od zdrowotnych, psychologicznych po społeczne czy kulturowe. Jeżeli znajdziemy się takiej sytuacji, to nie powód do paniki i zadręczania się. Warto wtedy spokojnie zastanowić się nad całą naszą sferą seksualną i emocjonalną oraz dokonać swoistego bilansu. Jeżeli wnioski sprawią, że coś w sobie zmienimy albo przekształcimy relację z partnerem, doświadczenie to okaże się zbawienne.

Dobra relacja i możliwość komunikowania swoich potrzeb dają podstawę do satysfakcjonującego seksu. Jeżeli w związku jest przemoc, jedna ze stron zmusza drugą do niechcianych zachowań seksualnych albo nie potrafimy pokazać, że coś nam nie odpowiada, potrzeby seksualne w sposób naturalny będą minimalne.

W pierwszej kolejności trzeba zadać sobie następujące pytania:

  • czy od początku uważałam partnera/partnerkę za atrakcyjnego/atrakcyjną fizycznie i seksualnie? Czy w naszej relacji dominowała raczej czułość i przyjaźń?
  • czy byłam zadowolona podczas naszych pierwszych kontaktów fizycznych? Jakim kochankiem okazał się mój partner? Czy mojej partnerce zależy głównie na swojej przyjemności?
  • czy wspólnie dbaliśmy o siebie podczas seksu? Czy także poza sypialnią partner okazuje mi szacunek i przywiązanie? Czy przedyskutowaliśmy sprawę antykoncepcji i czuję w pełni bezpieczna?
  • czy możemy otwarcie rozmawiać i wyrażać swoje potrzeby? Czy jestem przekonana, że kobieta ma prawo domagać się satysfakcjonującego seksu i to robię? Czy mówienie o seksualności wywołuje u mnie wstyd i wolę nic nie mówić? Czy komunikowałam to, czego chcę i czy było to brane pod uwagę?
  • czy mój partner zmienił się? Czy jest w nim coś, co mnie szczególnie niepokoi? Czy pojawia się coraz więcej napięć i konfliktów? Czy moja partnerka robi coś, co mnie denerwuje i nie możemy dojść do porozumienia?
  • czy zmieniłam się fizycznie? Czy chętnie oglądam się nago i akceptuję swoje ciało? Czy podczas seksu koncentruję się na tym, jak wyglądam i czy widać moje fałdki, cellulit i rozstępy zamiast skupić się na przyjemności?

Odpowiedzi na te pytania mogą boleśnie nas zaskoczyć. Warto badać swoje reakcje, szczególnie wtedy, kiedy czujemy jakiś dyskomfort. Nie próbujmy same przed sobą tłumaczyć partnera lub partnerkę: „ale ja go kocham”, „nie wyobrażam sobie, że mogłabym ją zostawić”. Nierozwiązane problemy seksualne same się nie rozwiążą. Konfrontacja z nimi to podstawa poradzenia sobie.

Zbyt łatwo wpada się w pułapkę najłatwiejszego rozwiązania. Wydaje się nim medycyna – kobiety szukają cudownego leku, który przywróci libido i energię. Na forach internetowych można znaleźć wiele pytań o dostępne na rynku suplementy. Jak sama nazwa wskazuje nie mają one statusu leków, czyli udowodnionego działania, więc ewentualnie można je potraktować jako placebo i przyjmować przez krótki czas. Nawet jeżeli naukowcy wymyśliliby cudowną pigułkę (a jeszcze do tego nie doszło), to i tak jej przyjmowanie jest rozwiązaniem tymczasowym.