1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Powikłania po COVID-19 - jak sobie radzić z objawami pocovidowymi?

Powikłania po COVID-19 - jak sobie radzić z objawami pocovidowymi?

Mgła mózgowa to jeden z bardziej dokuczliwych objawów towarzyszących Covid-19.(Fot. iStock)
Niektórzy nie czują zapachów i smaków. Inni są osłabieni – tak, że trudno im wejść po schodach. Mają problemy z koncentracją, z ciśnieniem. To mogą być długofalowe skutki przejścia COVID-19. Jak leczyć te powikłania pocovidowe? Mówi kardiolog, doktor nauk medycznych Michał Chudzik, twórca poradni zajmującej się pomocą tym, u których choroba pozostawiła ślady.

Często koniec choroby nie jest końcem sprawy. Później – czasem dużo później – mogą pojawić się problemy i powiłania pocovidowe. Rozmaite.
Widzimy to od początku, bo zajmujemy się tym już prawie rok – że sam etap choroby COVID-19 to jedno, a potem bywa różnie. Bo o ile w pierwszych miesiącach pandemii chorzy mieli dolegliwości pocovidowe od razu po przechorowaniu tego ostrego etapu, to teraz coraz częściej widujemy pacjentów, którzy chorowali w domu, przebieg był lekki albo bardzo lekki, a problemy zaczynały się znacznie później.

Czy jest korelacja między przebiegiem COVID-19 a późniejszymi problemami? Łagodny przebieg – niewielkie dolegliwości?
Jednym z parametrów, którymi posługujemy się w ocenie, jest wysoka temperatura. Jeśli ktoś w warunkach domowych miał powyżej 38 stopni, to jest to istotny czynnik, który wpływa na częstość powikłań zapalnych serca. Innych zależności na razie nie widzimy. Są jednak czynniki, które wpływają na sam przebieg choroby. I tu dużo zależy od stylu życia chorych. Jeśli wcześniej były wysoki cholesterol, intensywna praca, wręcz przepracowanie – to ciężkość przebiegu choroby jest istotnie większa. Bardzo ważny jest sen. Osoby, które późno chodzą spać, nie mają zdrowego snu – a to niezwykle ważny czynnik regenerujący organizm, wzmacniający odporność – będą COVID-19 przechodziły ciężej.
Porównaliśmy osoby, które mają dolegliwości po chorobie, i te, które ich nie mają – u kobiet pojawiają się one częściej. Na płeć nie mamy wpływu, ale na styl życia już tak.

Jakie są podstawowe grupy pocovidowych problemów?
Mamy kilka grup dolegliwości: zespół przewlekłego zmęczenia, tak zwana mgła mózgowa, problemy sercowo-naczyniowe i zaburzenia węchu i smaku. Te ostatnie mogą się długo utrzymywać i bywają kłopotliwe, ale nie stanowią istotnego zagrożenia, jedynie dyskomfort. Natomiast zespół przewlekłego zmęczenia i mgła mózgowa to już znacznie poważniejsze problemy. I nie da się ich zlikwidować za pomocą jednej tabletki. Mgła mózgowa przypomina zespoły otępienne, znamy to z medycyny geriatrycznej. Wpływ na to mają trzy czynniki. Wysokie ciśnienie krwi – staramy się więc je obniżać. Wysoki poziom glukozy – hiperglikemia źle wpływa na krążenie mózgowe. I trzeci aspekt, w sumie miły – życie społeczne, aktywność ruchowo-sportowa, na poziomie rekreacyjnym oczywiście. Te trzy rzeczy ewidentnie ograniczają zespół otępienny, a więc i mgłę mózgową. Ważne też, by umysł ćwiczyć. Stawiać przed nim wyzwania. Uczyć się nowych rzeczy, czytać, rozmawiać z ludźmi.
Mamy aparat z Politechniki Łódzkiej, do tej pory był stosowany do oceny powikłań naczyniowych w cukrzycy i wydolności u sportowców. My teraz wykorzystujemy go, by u pacjentów po COVID-19 ocenić, jakie podłoże ma to zmęczenie – wtedy możemy wybrać drogi regeneracji i rehabilitacji.

A jakie to drogi?
Fizjoterapia tradycyjna. Najpierw więc określamy zdolność do wysiłku. Chory maszeruje po korytarzu sześć minut, patrzymy, ile metrów w tym czasie pokona, jaka jest saturacja, oceniamy, czy wymaga rehabilitacji pulmonologiczno-kardiologicznej, czy to problem zmęczenia, oceniamy siłę mięśniową. To bardzo ważne. Mięśnie słabną szybko. Ale możemy pomóc. W naszej poradni mamy unikalną możliwość rehabilitacji chorych – oddychanie powietrzem o małej i dużej zawartości tlenu. Ono mobilizuje mitochondria do większej produkcji energii. Tak jak u sportowców, którzy jadą wysoko w góry, żeby przed zawodami trenować tam, gdzie jest mało tlenu. My robimy to samo, w sposób kontrolowany.
Zajmowanie się chorym po COVID-19 to sprawa kompleksowa. Czyli dobra dieta, czasem z odpowiednią suplementacją; niekiedy wsparcie psychologa, bo chory musi chcieć powrócić do sprawności, ta sfera jest niezwykle ważna.

Objawy pocovidowe mogą sprzyjać depresji?
Za często używamy słowa „depresja”. Oczywiście zawsze wykonujemy ocenę psychologiczną, bo depresja to poważna sprawa, musi być prowadzone fachowe leczenie psychiatryczne. Ale jeśli jest to tylko podwyższony niepokój, poczucie lęku, które widzimy u większości chorych, wystarczy wsparcie psychologiczne. Już samo wykonanie badań i uświadomienie chorego, że nie ma poważnych powikłań w sercu, płucach, mózgu, może dużo zdziałać. „Okej, jestem zmęczony, słaby, ale po rehabilitacji wrócę do pełni sił”. Badania robimy też po to, żeby pacjentów mobilizować, mówić im: „Teraz dużo zależy od pana czy pani nastawienia, od pracy włożonej w to, by jak najszybciej wrócić do normalnego funkcjonowania, bo da się wrócić”.
Mgła mózgowa to wielki problem. Czasem słuchamy poruszających opowieści ludzi, którym się zawaliło dotychczasowe życie, nie są w stanie pracować, funkcjonować jak wcześniej. To dramaty, bo dotyczą ludzi młodych, średnia wieku naszych pacjentów to 48 lat.

A co z objawami sercowo-naczyniowymi?
Najczęściej dochodzi do dysregulacji ciśnienia: staje się ono bardzo wysokie u 80–90 proc. chorych, u 10 proc. odwrotnie, ciś­nienie się obniża. Cały „urok” COVID-19 polega na tym, że to choroba nieprzewidywalna. U większości pacjentów ciśnienie jest wysokie, co niekorzystnie wpływa na serce, mózg, trzeba to leczyć, na ogół tabletkami. Dla wielu chorych to problem, bo nigdy wcześniej nie przyjmowali żadnych leków. Są osoby, u których nagle pojawia się wysoki cukier, zaczyna się cukrzyca. To dwa czynniki, które mogą powodować mgłę mózgową. Trzeci problem to zmiany zapalne w sercu – stwierdzamy je u 25–30 proc. chorych. A u 6 proc. dochodzi do uszkodzenia serca i to oczywiście także wymaga leczenia kardiologicznego. Mamy nadzieję, że to będą zmiany odwracalne.

Na początku pandemii lekarze mówili o zmianach zwłóknieniowych w płucach, ale jednocześnie twierdzili, że zmiany te się cofają. Czy rzeczywiście tak to wygląda?
Tu precyzyjniej wypowiedzieliby się pulmonolodzy, ale tak, w większości się cofają. Tylko u naprawdę nielicznych pacjentów zostają w postaci utrwalonej.
Natomiast co do serca i nadciśnienia – tego jeszcze nie wiemy, serce wymaga dłuższej obserwacji. Za jakiś czas dopiero będziemy wiedzieli na pewno, czy zmiany się cofają i czy nie spowodowały istotnych komplikacji, jak zaburzenia rytmu. Z dobrych informacji jest ta, że zmiany zapalne, które widzimy w rezonansie, nie powodują groźnych dla zdrowia czy życia zmian rytmu serca. Wykonujemy badania EKG metodą Holtera, widzimy rejestr pracy serca przez dzień i noc, na ogół nic groźnego się nie dzieje. U kilku procent chorych dochodzi jednak do zatrzymania pracy serca na kilka sekund. I ta grupa wymaga stałej obserwacji kardiologicznej, bo przy zmianach zapalnych – wiemy to też z wcześniejszych publikacji i doświadczeń – zdarza się, choć na szczęście rzadko, że taki chory w ciągu kilku lat umiera. Nie możemy dopuścić do tego, żeby ci młodzi ludzie mieli tak poważne problemy.

Kolega po przejściu COVID-19 ma chyba nietypowe objawy: zapalenie żołądka, alergia, obrzęki, bóle stawów. Czy spotyka się pan z takimi komplikacjami?
Tak. Niezbyt często, ale to się zdarza. Te dolegliwości wynikają ze stanu zapalnego organizmu. COVID-19 uruchamia reakcję obronną, czyli cytokiny, które mają bronić przed zapaleniem. Ale te cytokiny również zwiększają proces zapalny w narządach, czyli jeśli ktoś ma utajoną chorobę, ona po przejściu COVID-19 się ujawnia. Niestety, tu nie mamy wielu możliwości terapii poza leczeniem przeciwzapalnym. Ale to leczenie agresywne, bo kiedy wprowadzamy sterydy, nie możemy z góry przewidzieć, czy uzyskamy pełne wyleczenie, czy tylko ustąpienie dolegliwości. Sterydy dają liczne objawy uboczne, więc czasem wycofanie się z terapii i wytłumaczenie choremu, dlaczego to robimy, jest lepsze. Nie mamy tabletki, która trafiłaby precyzyjnie akurat do tej komórki i powstrzymała proces zapalny.

A co z pacjentami, którzy po chorobie czują się tak osłabieni, że nie są w stanie wejść po schodach, pójść na dłuższy spacer, a w ciągu dnia muszą się położyć, bo nie dają rady?
Niestety, to mnie nie dziwi. W czasie COVID-19 często leżeli, aktywność równała się zeru – a wiemy, że mięśnie bardzo szybko zanikają. Nie mamy świadomości, jak szybko, czasem wystarczy tydzień czy dwa… Drugi aspekt – był COVID-19, były masywne procesy mikrozakrzepowe w malutkich naczyniach włosowatych, które doprowadzają krew do komórek mięśniowych. Kiedy komórki nie mają tlenu, nie mogą produkować energii, a jak nie ma energii, to nie ma siły, żeby chodzić czy biegać. My tych zakrzepów nie widzimy. Tu trzeba pracować z chorym, nie otworzymy książki i nie przeczytamy, co robić, bo w książkach tego jeszcze nie ma. Musimy działać, analizować, myśleć, pytać chorego. Tworzymy właściwie własną szkołę.

Czyli pracujecie autorsko, reagujecie na to, co się dzieje?
Tak, dlatego ma sens tworzenie centrum, w którym możemy prowadzić obserwacje, wyciągać wnioski. Jeśli dziesięciu chorych pójdzie do dziesięciu różnych terapeutów, to nikt nie nabierze doświadczenia. Kiedy mamy ich w jednym miejscu, budujemy wiedzę i możemy przekazać ją dalej. A ta wiedza jest ekspercka.
Dysponujemy przyrządami do badań, pomiarów, do fizjo­terapii, pełnym zapleczem do rehabilitacji. To organizacyjnie ogromne przedsięwzięcie. No i mamy ten komfort, że pracujemy z zespołem specjalistów. Nie wszyscy są pod tym samym adresem, ale pulmonologia, reumatologia, neurologia i kardiologia – tak. Współpracujemy też z dermatologami, to bardzo ważne. Bo pojawił się problem wypadania włosów u kobiet po COVID-19.

Nie słyszałam o tym…
Tak, i to są naprawdę dramatyczne sytuacje. Zdarza się, że włosy wychodzą garściami... Jako pierwsi w Polsce z profesor Joanną Narbutt realizujemy program naświetlania niebieskim światłem (Blue Light), które poprawia nastrój, bo to jakby promienie słoneczne. Wydzielają się endorfiny, a to też ogranicza wypadanie włosów. Wydaje się, że ten problem ma podłoże psychiczne. Chorzy odczuwają duży, czasem ekstremalny stres. Lęk. Dermatolodzy dysponują metodami farmakologicznymi, ale często dla pełnego wyleczenia potrzebne jest wsparcie psychiki. Stąd naświetlanie. Powstają dziś placówki uniwersyteckie psycho­dermatologii, czyli zmian skórnych na tle psychicznym. To nie żadne hochsztaplerstwo, ale wiedza naukowa i akademicka. Pokazuje to, w którą stronę idzie medycyna. W każdej specjalności próbujemy dotrzeć do psychiki. Wiele dolegliwości i chorób zaczyna się w mózgu i tą samą drogą trzeba je próbować leczyć.

Znalazłam taki cytat: „Naukowcy ostrzegają przed neurologicznymi powikłaniami po przejściu COVID-19, które występują także po wyleczeniu. Ich zdaniem konsekwencją może być też rozwój choroby Alzheimera”. Czy nie za wcześnie na takie wnioski?
Zmiany takie jak mgła mózgowa to nie jest w medycynie nic nowego. Takie objawy widzimy na 10–15 lat przed pojawieniem się choroby Alzheimera. Określamy je jako łagodne zaburzenia poznawcze. Dlatego kiedy obserwujemy je u pacjentów
po COVID-19, musimy się zastanawiać: cofnie się czy będzie nasilać? Wielu chorych mówi, że czują się, jakby się postarzeli o 10–15 lat. Trzeba za wszelką cenę starać się to zatrzymać. I dlatego tak ważne są te trzy rzeczy, o których już wspominałem: ciśnienie, cukier, aktywność społeczna i fizyczna, sport. Bo udowodniono, że można opóźnić rozwój choroby Alzheimera. Nie mamy na alzheimera tabletki, ale stylem życia możemy wpływać na to, czy i kiedy się rozwinie.
Jeśli po COVID-19 czujemy się źle, nie dramatycznie, ale nie tak jak przed chorobą – mamy czekać, aż przejdzie, czy iść do lekarza?
Takie objawy mogą się utrzymywać do czterech tygodni po zakończeniu choroby. Jeśli to się przedłuża, konieczna jest konsultacja lekarska. Namawiam, żeby z nią nie zwlekać. 

Informacje o programie na stronie: www.stop-covid.pl

Dr n. med. Michał Chudzik, kardiolog z 20-letnim doświadczeniem. Jego zainteresowania to także medycyna przeciwstarzeniowa i stylu życia. Twórca i koordynator programu STOP-COVID – opieki nad chorym po COVID-19.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze