1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Dawcy szpiku. Dawcy życia

Dawcy szpiku. Dawcy życia

(Fot. iStock)
Nie ma lepszych ambasadorów idei dawstwa szpiku niż dawcy faktyczni, czyli osoby, które przeszły przez całą procedurę i już dały komuś szansę na życie. To oni najlepiej obalają mity i rozwiewają obawy tych, którzy się wahają. Zobaczmy, co mówią. 26 października to Światowy Dzień Donacji i Transplantacji. 

Fundacja DKMS razem z agencją badawczą IMAS przeprowadziła badanie, w którym po raz pierwszy wzięli udział faktyczni dawcy szpiku. Osoby, które nie tylko zarejestrowały się w bazie dawców. To ci, których telefon zadzwonił – bo znalazł się ich genetyczny bliźniak, który potrzebował pomocy.

W badaniu pytano przede wszystkim o powody rejestracji. Okazało się, że spontanicznie zrobiła to największa grupa – 31 procent. 27 procent wiele czytało na temat idei dawstwa i to był argument decydujący. 18 procent zostało zachęconych przez znajomych czy rodzinę. Choroba bliskiej osoby skłoniła 8 procent, a u 4 procent zadecydowała informacja o osobie chorej znaleziona w mediach społecznościowych.

Kiedy dzwoni telefon? Czasem nie dzwoni w ogóle. Czasem już po kilku miesiącach – tak było u 21 procent badanych. Czasem w czasie od roku do pięciu lat (58 procent).

Co się wtedy czuje? 76 procent badanych mówi: radość. 58 procent deklaruje poczucie odpowiedzialności i podekscytowania zarazem. Co piąta osoba przyznaje się do obaw, 9 procent – do niepewności.

Bo, nie ma co ukrywać, obawy są – to naturalne. Najczęściej oczywiście boimy się bólu. A jak to wygląda w konfrontacji z rzeczywistością? U większości dawców pobranie komórek macierzystych odbywa się za pomocą aferezy (czyli pobrania krwi). 17 procentom pobierano szpik z talerzy kości biodrowej. Okazało się, że obie metody dawcy uznali za bezbolesne lub mało bolesne. Mówiono o dyskomforcie, niektórzy twierdzili, że nie odczuwali żadnych nieprzyjemnych dolegliwości. Wspominano o problemie związanym z kilkugodzinnym siedzeniem w jednej pozycji, o ukłuciu przy pobieraniu krwi, o bólu jak po stłuczeniu czy dolegliwościach podobnych do grypy bądź po intensywnym wysiłku fizycznym.

Całą procedurę – niezależnie od stosownej metody – za nieskomplikowaną uznało aż 90 procent dawców.

I jeszcze jedna pozycja w tabelce. Może najważniejsza. Czy zgodziliby się na ponowną donację? Tu 99 procent badanych nie ma żadnych wątpliwości: tak. Zrobiliby to raz jeszcze. Kilka wypowiedzi:

– Zrobiłabym to ponownie, ponieważ nie ma większej wartości niż życie i jeśli można pomóc, to trzeba zrobić wszystko, co w naszej mocy.

– Jestem zdania, że dobro powraca do nas ze zdwojoną siłą. Pomoc jest dla mnie czymś oczywistym i nie wahałabym się w podjęciu ponownej donacji.

– Bo zarówno ja, jak i „bliźniak genetyczny” zyskujemy – on szansę na życie, a ja szczęście i dumę.

Jak widać po odpowiedziach dawców, naprawdę warto podjąć decyzję o rejestracji, bo może ona zmienić nasze życie, ale przede wszystkim – odmienić życie pacjentów i dać im nadzieję – mówi Magdalena Przysłupska z Fundacji DKMS.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze