1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

Jak papierosy oszukują mózg i jak zerwać z nałogiem? Rozmowa z psychiatrą Piotrem Wierzbińskim 

Sięgamy po kolejnego papierosa z dwóch powodów. Po pierwsze, by uniknąć objawów abstynencyjnych. Po drugie, by mieć poczucie przyjemności z tej sytuacji, i tu chodzi o nawyk albo rytuał. (Fot. iStock)
Osoby palące umierają średnio o 10 lat wcześniej niż osoby niepalące. Nikotyna jest bardziej uzależniająca niż alkohol, kokaina i kanabidiole. A przyzwolenie na palenie ma się w naszej kulturze wciąż całkiem dobrze. Mimo że od 30 lat w Polsce obchodzony jest Światowy Dzień Rzucania Palenia, to palacze nadal rzucają... i jakoś nie mogą zerwać z nałogiem.  

Panie doktorze, dlaczego ludzie palą papierosy? Co może być fajnego w napełnianiu swoich płuc szarym dymem o specyficznym zapachu, który błyskawicznie przenika w skórę, włosy i wszystkie przedmioty wokół?
Fenomen uzależnienia od nikotyny polega na tym, że to najsilniej uzależniająca substancja. Ryzyko uzależnienia po spróbowaniu papierosa, chociaż jeden raz, wynosi aż 32 proc.! Po heroinie ryzyko uzależnienia jest 23-procentowe. Kokaina jest dopiero na 3 miejscu – ma 17 proc. A alkohol daje ryzyko uzależnienia w 15 proc. W mojej ocenie psychiatrycznej najsilniej działają tu: czynnik biologiczny, proces uzależnienia i sama substancja.
Nikotyna to substancja, która bardzo efektywnie działa na układ nagrody, ale również poprzez swoje mechanizmy działania w przebiegu jej stosowania pojawiają się objawy zespołu abstynencyjnego, które zmuszają do ponownego jej przyjmowania.

Co to jest układ nagrody?
To jest nasz ośrodek przyjemności, zbiór struktur mózgowych związanych z motywacją. Taki nasz driver. Odpowiada za to, że cały czas do czegoś dążymy, że nam się chce, osiągamy sukcesy, uprawiamy sport. Wszystkie te czynności powodują aktywację ośrodka nagrody i wyzwalają poczucie przyjemności. System „nagradzania” powoduje, że dalej chcemy coś robić. Ewolucyjnie mechanizm ten wykształcił się, aby zwiększać prawdopodobieństwo zachowań potencjalnie korzystnych dla organizmu.

Głównym neuroprzekaźnikiem, czyli takim „zapalnikiem” tego układu, jest dopamina. Kiedy wzrasta w naszym mózgu (w układzie nagrody) poziom dopaminy, czujemy satysfakcję – „jesteśmy fajni”, czujemy się ekstra. Istnieje wiele naturalnych „wyzwalaczy dopaminy”, są to np. wysiłek fizyczny, osiągnięcia intelektualne, muzyka, zachowania seksualne, a zwłaszcza orgazm. Każdy z nas chce mieć tę dopaminę, dąży do tego, żeby ją w sobie wyzwalać. Tym tłumaczy się biologiczne mechanizmy uzależnienia.

Jak nikotyna działa na dopaminę?
Zapalenie papierosa powoduje niebywale szybki wyrzut dopaminy. Po zaciągnięciu się papierosem nikotyna błyskawicznie przenika do krwi, w kilka sekund dochodzi do mózgu i daje strzał dopaminowy. Jednak problem z nikotyną polega na tym, że wprawdzie wpływa ona niezwykle szybko na układ nagrody, ale działa na niego bardzo krótko. Poza tym niestety powoduje również zmiany w funkcjonowaniu receptorów w mózgu.

Dlaczego?
Ponieważ receptory, na które działa, ulegają zmęczeniu i przestają być wrażliwe na tę substancję. Czyli tuż po zapaleniu papierosa jest strzał dopaminowy, ale wrażliwość receptorów nikotynowych trwa dokładnie tyle, ile wypalenie jednej fajki. Dopiero po kilkudziesięciu minutach receptory znowu odzyskują swoją wrażliwość i znowu chce nam się zapalić.

I tu znajdujemy odpowiedź na pytanie, dlaczego w paczce jest 20 papierosów – czyli dokładnie tyle, ile trzeba, by zaspokoić głód nikotynowy oraz zapewnić strzały dopaminowe co jakiś czas w ciągu doby. Ktoś to jednak przemyślał...

Czy tylko biologiczne uzależnienie „pcha” ludzi do ponownego zapalenia papierosa? Mam koleżanki, które twierdzą, że palą tylko w pracy, i chętnie rytualnie wychodzą na balkon z palaczami.
Sięgamy po kolejnego papierosa z dwóch powodów. Po pierwsze, by uniknąć objawów abstynencyjnych. Po drugie, by mieć poczucie przyjemności z tej sytuacji, i tu rzeczywiście chodzi o nawyk albo rytuał. Warto wiedzieć, że nasz układ nagrody działa w dwóch „wymiarach”: reaktywnym i refleksyjnym.

Jak w takim razie działa ten reaktywny?
Typowo biologicznie, tzn. sygnalizuje natychmiastowe perspektywy doświadczania przyjemności lub bólu i zapewnia motywację, napęd behawioralny do osiągnięcia tej przyjemności lub uniknięcia bólu, czyli szuka czegoś, żeby się nagrodzić albo czegoś uniknąć. Nasz mózg, za pomocą właśnie układu reaktywnego, uczy się nagrody i wyzwala zachowanie ukierunkowane na poszukiwanie substancji, która może to zapewnić. W przypadku uzależnienia od nikotyny to działa tak, że jak zapalimy papierosa i to było przyjemne, to zapamiętujemy te okoliczności: jak i z kim paliliśmy papierosa, że było miło, że to w pewnym sensie był dla nas relaks. Taką sytuacją może być również wyjście na balkon czy odejście na przerwę od komputera. Mózg to zapamiętuje i chce, żeby tam wrócić, żeby to powtórzyć.

A refleksyjny?
Uważa się, że zlokalizowany jest on w płacie czołowym naszego mózgu. W ogóle w uproszczeniu mówiąc, płat czołowy odpowiada m.in. za zachowania społeczne, dostosowanie się do norm i silną wolę. Układ refleksyjny pokazuje, jak radzimy sobie z nałogiem. Przykładem tego jest odroczenie zapalenia papierosa z uwagi na uwarunkowania społeczne albo niezaglądanie przez jakiś czas na Facebooka czy Instagrama mimo nieodpartej chęci zrobienia tego. Jednak w przypadku silnego uzależnienia układ reaktywny dominuje nad refleksyjnym – czyli silna wola przestaje mieć znaczenie i kontrolę nad nami przejmuje silne dążenie do przyjęcia lub zdobycia substancji, od której jesteśmy uzależnieni.

Dlatego osoby silnie uzależnione od heroiny czy kokainy zaniedbują swoje życie czy rodziny oraz deteriorują społecznie. W pewnym momencie wszystko jest podporządkowane zdobyciu substancji psychoaktywnej. Ich mózg za wszelką cenę walczy, by zdobyć substancję, m.in. dlatego, by nie mieć objawów abstynencyjnych. Nie mają już nad tym kontroli.

Z nikotyną jest podobnie w tym sensie, że osoba z nikotynizmem dąży do zapalenia kolejnego papierosa również, a może przede wszystkim, z powodu objawów abstynencyjnych i próby ich uniknięcia albo zmniejszenia.
Jak widać, mechanizmy uzależnienia, bez względu na substancję, są w gruncie rzeczy takie same, ale przyzwolenie na nikotynę jest powszechne. Choć skutki palenia też są fatalne, to nieco odroczone w czasie i chyba nie tak spektakularne w odbiorze jak uzależnienie od „twardych” narkotyków.

Wszyscy wiemy, że palenie szkodzi. Skąd to przyzwolenie?
Wydaje się, że zobojętnieliśmy na problem palenia. Nawet niektórych lekarzy dotyka tzw. nihilizm terapeutyczny w kwestii walki z nikotynizmem. Za każdym razem my, lekarze, powtarzamy i edukujemy, że pacjent powinien rzucić, ale jest to bardziej stały element wizyty, automatycznie wypowiedziana formułka, niż realna walka z nałogiem. Dlatego, że wielu pacjentów po prostu nie jest zmotywowanych do rzucenia palenia. Każdy z nas z pewnością zna kogoś, kto pali, czasem jest to bliska osoba i raczej rzadko interweniujemy, by odwieść go od nałogu. A przecież palenie odpowiada za 50 proc. wszystkich możliwych do uniknięcia zgonów, z czego połowę stanowią zgony z przyczyn naczyniowo-sercowych.

Z paczek papierosów można się dowiedzieć, co powoduje palenie, ale to też chyba przestało już robić wrażenie na kimkolwiek. Jak papierosy działają na nasz mózg?
Mało kto o tym mówi, ale to bardzo ciekawy i ważny proces. Warto zwrócić uwagę na to, że palenie tradycyjnych papierosów zaburza również pewien istotny proces w mózgu. Poza oczywiście wpływem nikotyny na podstawowe neuroprzekaźniki w mózgu, które znamy, czyli dopaminę czy serotoninę, istotnym elementem biorącym udział w mechanizmie uzależnienia są składniki dymu tytoniowego. W mózgu każdy neuroprzekaźnik musi ulec rozkładowi, by zachować równowagę. Dopamina albo noradrenalina rozkładane są przez enzym nazywany monoaminoksydazą.

Tradycyjne papierosy zaburzają ten ważny proces, ponieważ wykazano, że składniki dymu tytoniowego – szereg kancerogennych związków – hamują ten enzym. Co to powoduje? Nagle poziomy np. dopaminy są wyższe, niż powinny być, i wzmacniają mechanizm uzależnienia. Hamowanie rozkładu dopaminy to jakby katalizator procesu uzależnienia.
Dla przykładu w produktach o obniżonym ryzyku tytoniowym, czyli tych typu heat not burn, jak np. podgrzewających tytoń bez jego spalania IQOS, nie zachodzi to zjawisko, bo one podgrzewają tytoń, a nie go palą, i zawierają o około 90 procent mniej substancji smolistych i kancerogennych w aerozolu wdychanym do płuc. Z perspektywy psychiatry widzę to tak, że gdy mam mniej tych substancji, nie zachodzi hamowanie monoaminooksydazy więc odpada istotny czynnik wzmacniający mechanizm uzależnienia.

Czy da się określić, jak szybko można się uzależnić od palenia papierosów?
To indywidualnie zmiennie. Każdy człowiek ma zupełnie inny mózg i inne receptory. Proces uzależnienia to konglomerat wielu czynników: od samego mechanizmu działania substancji po okoliczności i cechy osobowości. Nie da się jednoznacznie tego określić.

W listopadzie obchodzony jest Światowy Dzień Rzucania Palenia. Tego dnia miliony osób na świecie prawdopodobnie podjęły próbę zerwania z nałogiem. Ilu się udało?
Badania mówią, że ⅔ palaczy chce rzucić palenie, ⅓ podejmie próbę, a 2–3 procent zakończy to sukcesem.

Tak mało? To szok.
Osiągniecie całkowitej abstynencji w przypadku osób uzależnionych po jednorazowej terapii rzadko jest możliwe. Większość pacjentów nie wytrzymuje nawet 6-miesięcznej abstynencji. Połowa z tych, którym się udaje, wraca do palenia po 6 miesiącach w ciagu następnych 8 lat.

Szacuje się, że średnia różnica długości życia osób niepalących i palaczy wynosi 15 lat. Każdy papieros kosztuje 11 minut życia! Niektórzy ze względu na swoje zdrowie chcieliby rzucić palenie. Nie wiedzą jak. Co by im Pan doktor radził?
Jest kilka metod walki z nałogiem – można rzucić palnie albo przynajmniej ograniczyć fatalne skutki nałogu. Przede wszystkim nie możemy przestać mówić o tym, jak bardzo palenie jest szkodliwe. To jest zadanie dla każdego z nas. W mojej ocenie zrywanie z nałogiem powinno się odbywać według 5-poziomowego schematu.

  1. Edukacja, mówienie o tym, czym jest palenie. Jak bardzo jest szkodliwe i jakie daje skutki. Trochę zobojętnieliśmy na to. Im więcej będziemy mówić i im większa będzie świadomość, tym mniej osób sięgnie po przysłowiową fajkę.
  2. Porady lekarsko-psychologiczne. Korzystanie z poradni rzucenia palenia, gdzie eksperci po zrobieniu wywiadu są w stanie zaproponować terapię.
  3. Preparaty nikotynozastępcze. To nic innego jak przyjmowanie nikotyny w postaci gum do żucia czy plastrów. Metoda polega na podawaniu nikotyny w zmniejszających się dawkach, bez dodatkowych substancji smolistych.
  4. Leczenie farmakologiczne – jest kilka dość skutecznych leków, które stosujemy do rzucania palenia. Niektóre z nich działają jak nikotyna, ale nie powodują objawów abstynencyjnych. Bierze się je przez przez jakiś czas, po czym następuje odstawienie leku. Niektóre z tych leków zarejestrowane są również jako leki przeciw otyłości.
  5. Metoda redukcji szkód. Tego typu programy stosuje się w terapii psychiatrycznej od kilkudziesięciu lat. Polegają one na „kontrolowanym uzależnieniu”, by zmniejszyć szkody zdrowotne czy społeczne związane z nałogiem.

Jak w takim razie to „kontrolowane uzależnienie” wygląda na przykładzie palaczy?
W przypadku uzależnienia od nikotyny to stosunkowo nowe poletko. Polega ono na stosowaniu przebadanych produktów tytoniowych o obniżonym ryzyku. To są wspomniane już produkty, o których się obecnie tyle mówi heat not burn, czyli systemy podgrzewające tytoń bez jego spalania. Stężenie nikotyny w licencjonowanych systemach tego typu jest nieco mniejsze niż w papierosie, a zawartość szkodliwych związków jest już znacząco niższa, bo nawet o 90 proc. FDA, czyli amerykański urząd rejestracji leków, stworzyło dla nich odrębną kategorię – przebadane medycznie produkty tytoniowe o obniżonym ryzyku dla nałogowych palaczy. Osoby korzystające z tych produktów są w dalszym ciągu uzależnione od nikotyny – palą, ale wybierają mniejsze zło. Warto wyraźnie zaznaczyć, że nie ma bezpiecznego produktu tytoniowego. Jednak produkty heat not burn nie spalają tytoniu, tylko go podgrzewają, przez co nie dostarczają do organizmu substancji smolistych. A dodatkowo badania pokazują o 50 proc. mniejszy, w porównaniu do tradycyjnych papierosów, poziom karboksyhemoglobiny we krwi, czyli hemoglobiny, która nie przenosi tlenu. Jeśli ktoś nie jest w stanie rzucić palenia, powinien przynajmniej ograniczyć negatywny wpływ nałogu na swoje zdrowie.

Na koniec chcę powiedzieć, że uzależnienie od nikotyny to choroba przewlekła. Zrywanie z nałogiem to proces charakteryzujący się nawracaniami, remisją. Powrót do nałogu nigdy nie powinien być powodem poddania się. Zawsze warto wrócić do terapii.

dr n. med. Piotr Wierzbiński: lekarz psychiatra, wykładowca psychiatrii klinicznej na Akademii Medycznej w Łodzi, członek Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego oraz Międzynarodowego Towarzystwa Psychiatrii Sportowej.

Z najnowszego badania CBOS wynika, że papierosy pali co czwarty dorosły Polak (26 proc. ) – co piąty regularnie, a co dwudziesty – okazjonalnie. Odsetek palących jest wprawdzie najniższy w historii badań CBOS, ale w ostatnich kilku latach utrzymuje się na względnie stałym poziomie. Na świecie – według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) – pali ponad miliard ludzi.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze