1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

SIBO – choroba diagnozowana od niedawna

Kasia Dziurska (Fot. materiały partnera)
Czy takie choroby jak SIBO to znak naszych czasów? Czy wynika to z faktu, że w nasze życie wpisany jest stres – i to on jest największym winowajcą?

O swojej chorobie, zdiagnozowanej całkiem niedawno, sporo opowiada Kasia Dziurska, sportsmenka, trenerka personalna, mistrzyni Europy i świata w fitnessie. Podczas wielu audycji, programów telewizyjnych oraz na swoich mediach społecznościowych udziela informacji, stara się wspierać osoby, które mają podobne do niej problemy. Jej działania wspiera zespół ekspertów, z którymi współpracuje.

Trudno znaleźć specjalistę

Trudno spotkać lekarza, który nie wie, co to zawał serca, wrzody żołądka czy angina. Z SIBO jest inaczej, przede wszystkim dlatego, że to stosunkowo nowa choroba.

Gastrolodzy i dietetycy mówią o niej zaledwie od kilku lat, pozostali specjaliści niekoniecznie o niej słyszeli. Na forach internetowych jest mnóstwo historii pacjentów, którzy latami borykali się z dziwnymi dolegliwościami brzusznymi i odwiedzali rozmaitych specjalistów, zanim padła diagnoza „SIBO”.

Czym jest SIBO

To skrót od ang. small intestinal bacterial overgrowth, czyli oficjalnie zespół rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego. Mówiąc prościej, chodzi o nadmiar pewnych bakterii jelitowych, takich jak np. bakterie proteolityczne, fermentujące składniki pokarmowe w miejscu, które nie jest do tego przystosowane.

Poszukiwania medycznego Graala

O początkach poszukiwania osoby, która zdiagnozowałaby źródło jej dolegliwości Kasia mówi tak:

„Utytułowana specjalistka w zakresie gastrologii, z wieloletnim doświadczeniem, u której szukałam pomocy w prywatnej klinice, nie rozpoznała u mnie SIBO. Moje pytanie o to, czy to przypadkiem nie SIBO, bo objawy pasują jak ulał do opisów, które znalazłam w Internecie, zostało całkowicie zignorowane. Pani doktor wręcz zanegowała istnienie takiej jednostki chorobowej i stanowczo ucięła dalszą dyskusję na ten temat”.

Na szczęście sytuacja pod tym względem poprawia się. Choć nie jest łatwo znaleźć lekarza, który ma doświadczenie w prowadzeniu pacjentów dotkniętych tą chorobą. Stare podręczniki do gastrologii w ogóle o niej nie wspominają, a nowe ledwie informują o jej istnieniu, podając definicję.

Brakuje jasnych wytycznych dotyczących diagnostyki i terapii SIBO. Nazwiska lekarzy, którzy znają się na diagnozowaniu i leczeniu SIBO, pacjenci przekazują sobie pocztą pantoflową. W kolejce na prywatną wizytę trzeba często czekać tygodniami. Nawet w dużych miastach, takich jak Warszawa, jest problem z terminami.

Na szczęście dla Kasi trafiła ona do dr Weroniki Walęcik-Kot, specjalistki chorób wewnętrznych, pracującej w szpitalnym Oddziale Gastroenterologii. Zajmuje się ona leczeniem dolegliwości ze strony układu pokarmowego, np. zespół jelita nadwrażliwego, chorób zapalnych oraz często im towarzyszących chorób autoimmunologicznych, takich jak choroba Hashimoto, celiakia.

Dodajmy: na leczenie SIBO w ramach opieki NFZ nie można liczyć. NFZ nie refunduje nawet testów wodorowo-metanowych, które są w przypadku tej choroby podstawowym narzędziem diagnostycznym. Dodatkowo: leczenie trwa długo, średnio około roku. Nie wystarczą też kosztowna farmakoterapia i przestrzeganie diety. Trzeba zacząć żyć zdrowiej, zwolnić i zredukować stres, wysypiać się i relaksować. Nie jest to proste, ale możliwe.

Słowo od eksperta

Przytaczamy fragment rozmowy z dr Weroniką Walęcik-Kot:

Czy SIBO ogranicza się do problemów gastrycznych?
Dr Walęcik-Kot:
Nie. Bakterie odpowiedzialne za SIBO oddziałują również na układ odpornościowy zlokalizowany w błonie podśluzowej jelita – jest to tzw. jelitowy układ odpornościowy (ang. GALT – Gut Associated Lymphoid Tissue). GALT razem z bakteriami zasiedlającymi jelito oraz nabłonkiem jelitowym tworzy barierę jelitową, która w przypadku patologii toczących się w tej okolicy (a wśród nich jest też SIBO) może ulec rozszczelnieniu. Mówimy wtedy o zespole jelita przesiąkliwego, które jest stanem sprzyjającym lub współtowarzyszącym wielu jednostkom chorobowym, takim jak choroba Hashimoto, stłuszczenie wątroby.

Świat nauki spiera się jeszcze, czy jest to przyczyna tych chorób, czy ich skutek. Warto zdać sobie sprawę z tego, że to właśnie powierzchnia jelit, która jest o wiele większa niż powierzchnia skóry, jest głównym miejscem kontaktu organizmu ze środowiskiem zewnętrznym. Gdy bariera jelitowa funkcjonuje nieprawidłowo, do krwi zaczynają przenikać związki, które nie powinny się tam znaleźć. To powoduje aktywację układu odpornościowego, który generuje stan zapalny w jelicie i całym organizmie. U osób chorujących na SIBO często występują także choroby autoimmunologiczne, takie jak np. choroba Hashimoto. Jednym z potencjalnie rozważanych mechanizmów prowadzących do rozwoju choroby autoimmunologicznej (poza predyspozycją genetyczną) jest sytuacja, gdy bodziec środowiskowy natrafia na nieprawidłową, rozszczelnioną barierę jelitową i aktywuje komórki odpornościowe do produkcji autoprzeciwciał skierowanych przeciwko tkance tarczycy. SIBO stwierdza się nawet u 50 proc. osób z chorobą Hashimoto.

Wśród lekarzy pojawiają się głosy, że SIBO jest obecnie modną chorobą i zbyt często diagnozowaną na wyrost. Zdaniem Pani można czy raczej należy ją leczyć?
Tej choroby raczej nie diagnozuje się przypadkowo. Zwykle wiążą się z nią dolegliwości, które na tyle utrudniają życie pacjenta, że decyduje się on na szukanie pomocy u lekarza. Niektórzy pacjenci przyznają, że chociaż przewlekłe wzdęcia nie są przyjemne, to jednak można przejść do porządku dziennego nad myślą, że już nigdy nie będziemy mieć płaskiego brzucha i zmienić garderobę na luźniejszą.

Niestety, wraz z trwaniem choroby przybywa powikłań, które ona za sobą pociąga. Pojawiają się dyskomfort i obniżenie jakości życia związane choćby z przewlekłymi biegunkami, uczuciem rozpierania czy bólem brzucha. Na skutek stanu zapalnego oraz zaburzonego działania żółci pogarsza się wchłanianie tłuszczów oraz witamin w nich rozpuszczalnych, co pociąga za sobą pogorszenie kondycji skóry, włosów i paznokci oraz niedokrwistość. Niedobory witaminy B12 mogą osłabić koncentrację i spadek formy psychicznej, nawet przyczynić się do stanów depresyjnych czy lękowych.
Wracając do pani pytania, nie leczyłabym SIBO wykrytego przypadkowo, gdy ktoś nie ma dokuczliwych objawów, ale z ciekawości zrobił sobie test oddechowy, który pokazał wynik pozytywny. Natomiast gdy są objawy, to jak najbardziej zalecam leczenie. Zresztą pacjenci, którzy do mnie trafiają z podejrzeniem SIBO, są już bardzo zmęczeni dokuczliwymi dolegliwościami i mocno zmotywowani do podjęcia leczenia.

Nie ma szans, że SIBO minie samoistnie?
W przypadku, gdy mamy do czynienia z pełnoobjawowym, trwającym od wielu tygodni czy miesięcy SIBO, raczej nie. Ale może się zdarzyć, że objawy przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim są związane z dysbiozą po kuracji antybiotykiem lub infekcji jelitowej, z którą organizm się upora. U osób, który mają silną i różnorodną mikrobiotę rdzeniową, możliwe jest samoistne przywrócenie równowagi. Wówczas jest szansa, że objawy SIBO też wycofają się samoistnie. Z podobną sytuacją możemy mieć do czynienia u osób przewlekle zażywających leki z grupy inhibitorów pompy protonowej, czyli popularne preparaty na zgagę. Zdarza się, że po ich odstawieniu SIBO mija.

Fragmenty wypowiedzi Kasi Dziurskiej i dr Weroniki Walęcik-Kot pochodzą z książki „SIBO. Jak z nim żyć, jak je leczyć?”, Wydawnictwo Słowne, 2021

(Fot. materiały partnera)

(Fot. materiały partnera)

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze