1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

Gluten: kiedy naprawdę nam szkodzi?

Często wykluczamy gluten na własną rękę, bez wskazań medycznych, a nie umiemy prawidłowo zbilansować diety. (Fot. iStock)
Ostatnio wiele osób eliminuje gluten z diety, nie zawsze jednak takie działania mają uzasadnienie medyczne. Kiedy bezwzględnie należy to robić? Mówi o tym Olga Gajek-Daszczyńska, lekarz chorób wewnętrznych, ekspert kampanii „Glutenowy zawrót głowy – obalamy mity, potwierdzamy fakty”.

Od kilku lat panuje moda na dietę bez glutenu. A przecież ludzie od tysięcy lat jedzą zboża, jedzą pszenicę, a więc i gluten – skąd pomysł, że nagle zaczął nam szkodzić?
Kilka lat temu jedzenie bez glutenu zaczęło być promowane przez celebrytów. Co oznacza tak naprawdę rezygnację z produktów zbożowych (gluten znajduje się w jęczmieniu, życie i pszenicy. W owsie go nie ma, ale często owies jest zanieczyszczony ziarnami innych zbóż). Mówiono, że pszenica dziś jest o wiele bardziej przetworzona niż tysiące lat temu, że ma o wiele większą zawartość glutenu i przez to może niekorzystnie oddziaływać na zdrowie, np. poprzez wywoływanie stanu zapalnego w organizmie. Taka była teoria. Ale w praktyce się nie potwierdziła, nigdy nie została udowodniona w badaniach naukowych. Promowanie tej diety nasiliło się rzeczywiście w ciągu ostatnich kilku lat. Tymczasem jeśli ktoś decyduje się na dietę bezglutenową bez wskazań medycznych, może sobie nawet bardziej zaszkodzić, niż pomóc.

Choć ja spotykam się na ogół z odstawieniem glutenu ze względów zdrowotnych. U wielu osób diagnozowana jest choroba Hashimoto. A często wraz z diagnozą przychodzi zalecenie: odstawić gluten.
No właśnie, tu mamy pewne nieporozumienie. Bo w samej chorobie Hashimoto nie ma wskazań do stosowania diety bezglutenowej. Ale jest faktem, że jeśli ktoś na nią cierpi, to częściej niż u reszty populacji może wystąpić u niego celiakia. Z niektórych statystyk wynika, że nawet do 5–9 proc. pacjentów z chorobą Hashimoto choruje również na celiakię. Zarówno Hashimoto, jak i celiakia należą do chorób autoimmunologicznych, tzn. takich, gdzie organizm niszczy własne komórki i wytwarza przeciwciała. W chorobie Hashimoto niszczona jest tarczyca, w celiakii pod wpływem glutenu niszczone są kosmki jelitowe. I, powtórzę, w samej chorobie Hashimoto nie ma udowodnionych korzyści płynących z rezygnacji z glutenu. Jednak jeśli u kogoś występują objawy z przewodu pokarmowego lub inne niespecyficzne objawy, powinien zrobić badania przesiewowe w kierunku celiakii.

Spotkałam się z tym, że także dzieciom z ADHD i autyzmem poleca się odstawienie glutenu.
Jeśli chodzi o zaburzenia ze spektrum autyzmu czy inne zaburzenia neurologiczne albo psychiatryczne, to cały czas trwają badania. Jednak do tej pory nie wykazano, żeby dzieci osiągały korzyści z diety bezglutenowej. Nie poprawiały się ich funkcjonowanie czy zdolności poznawcze. Ale wiadomo, że rodzice w akcie desperacji zdecydują się wypróbować wszystko, co tylko może pomóc ich dziecku. Na ten moment nie ma jednak przekonujących dowodów na temat skuteczności diety bezglutenowej.

W ostatnich latach modne stały się też badania rozmaitych nietolerancji pokarmowych. Nawet nie dlatego, że coś nam dolega, po prostu chcemy wiedzieć, co możemy jeść, a co nam szkodzi. Robimy sobie testy, a w opisie często dostajemy wskazania do odstawienia glutenu.
Tak, tylko nie wiemy na ogół o tym, że te testy nie są wystandaryzowane. Nie dość, że nie są w stu procentach dokładne, to jeszcze w zależności od laboratorium temu samemu pacjentowi potrafią wyjść zupełnie inne nietolerancje. Nie ma też kryteriów do ich właściwej interpretacji. Moim zdaniem trzeba podchodzić do takich badań z pewną dozą nieufności i przede wszystkim opierać się na dokładnie przeprowadzonym wywiadzie z pacjentem, jego dolegliwościach, ewentualnych badaniach dodatkowych.

Powiedzmy, w jakich sytuacjach na pewno glutenu jeść nie możemy.
Przede wszystkim celiakia. Tu gluten musi być bezwzględnie wykluczony z diety, nawet mała ilość może szkodzić.

Bo jeśli jemy, to co się dzieje?
Biegunki, utrata masy ciała, zaburzenia wchłaniania. Mniej typowe problemy to anemia, ubytki szkliwa, niski wzrost u dzieci.

Dalej – mamy też skórną postać celiakii, czyli chorobę Duhringa. To zmiany na skórze w postaci swędzących grudek czy pęcherzyków. Są dość charakterystyczne, dla dermatologa rozpoznanie nie powinno stanowić problemu. Też bezwzględnie gluten wykluczamy.

Gorzej z chorymi, którzy mają nietypowe objawy celiakii, np. anemię (czyli inaczej niedokrwistość). Anemia spowodowana jest zaburzonym wchłanianiem żelaza czy innych składników, takich jak witamina B12 czy kwas foliowy. Często niestety lekarze zapominają o takiej możliwości i może trwać wiele lat, zanim chorzy zostają prawidłowo zdiagnozowani. Łykają żelazo albo przyjmują je w zastrzykach i nic nie pomaga, nie wiadomo, o co chodzi. W takich nietypowych przypadkach trzeba by zrobić badanie w kierunku celiakii – np. badanie poziomu przeciwciał. Są bardzo proste do przeprowadzenia, bo to badania z krwi. Przed ich wykonaniem trzeba przez minimum sześć tygodni spożywać gluten w co najmniej jednym posiłku dziennie dziennie, żeby wynik był miarodajny. To badanie dostępne jest w większości laboratoriów. Można wykonać też badania genetyczne, a celem potwierdzenia celiakii – badanie endoskopowe z badaniem wycinka jelita. Pacjenci z celiakią muszą pozostawać na diecie bezglutenowej przez całe życie, to praktycznie eliminuje wszystkie symptomy i skutki schorzenia.

W jakich jeszcze sytuacjach musimy wykluczyć gluten?
Jest coś takiego jak alergia na pszenicę. Tu alergenem nie jest sam gluten – są nim najczęściej inne białka występujące w pszenicy. Dieta polega więc na wyeliminowaniu pszenicy. Objawy występują już po kilku minutach (reakcja natychmiastowa) lub godzinach czy nawet dniach (reakcja późna). U dorosłych najczęściej pojawiają się: wodnisty katar, pokrzywka na skórze, ból brzucha, wymioty, nudności, a nawet wstrząs anafilaktyczny. Dodatkowo istnieje postać alergii na pszenicę, która występuje jedynie przy równoczesnym wysiłku fizycznym. Diagnostykę prowadzi się poprzez testy skórne, ocenę specyficznych przeciwciał we krwi w klasie IgE oraz próbę prowokacji po czasowym stosowaniu diety z eliminacją pszenicy. Taka nadwrażliwość często współistnieje z alergią na pyłki traw.

Kolejna sprawa to…
Istnieje taka jednostka chorobowa jak nieceliakalna nadwrażliwość na gluten. To choroba, którą stwierdzamy od niedawna. Najpierw trzeba wykluczyć celiakię, czyli chorobę glutenozależną. Odstawia się na jakiś czas gluten, potem znowu się go włącza i jeśli objawy, najczęściej są to dolegliwości brzuszne, nawrócą, rozpoznaje się właśnie nieceliakalną nadwrażliwość na gluten.

A co z zespołem jelita drażliwego?
Podobnie jak z chorobą Hashimoto – sam zespół jelita drażliwego nie wymaga wykluczenia glutenu. Ale czasem współistnieje np. z nieceliakalną nadwrażliwością na gluten. Jeśli są nietypowe objawy, warto to sprawdzić.

Czyli chorób, przy których bezwzględnie musimy glutenu unikać, jest zaledwie kilka.
Tak, moim zdaniem moda na „bezglutenowość” sprawiła, że przesadzamy w tej materii. Choć z drugiej strony dzięki tej właśnie modzie pojawiło się na rynku więcej produktów bezglutenowych, przez co osoby z celiakią mają łatwiejsze życie. Ale też trzeba zachować ostrożność, bo bywa, że produkty sygnowane jako bezglutenowe nie mają znaku przekreślonego kłosa, mogą więc zawierać śladowe ilości glutenu. Często także do słodyczy, batonów, cukierków dodawany jest słód jęczmienny. A on zawiera gluten. Chorzy z celiakią muszą naprawdę uważnie czytać składy, czasem producenci ostrzegają, że produkt może zawierać śladowe ilości glutenu. A to dla osób z celiakią jest niebezpieczne. Ale przesadzamy w tym sensie, że często wykluczamy gluten na własną rękę, bez wskazań medycznych, a nie umiemy prawidłowo zbilansować diety. W dodatku bezglutenowe zamienniki z mąki kukurydzianej czy ryżowej mają bardzo wysoki indeks glikemiczny, więc dla osób z cukrzycą czy insulinoopornością nie są dobre. Produkty sygnowane jako bezglutenowe są często wysokoprzetworzone, wysokotłuszczowe – a to dlatego, że jeśli usuwamy gluten, jedzenie jest mniej smaczne, ma mniej przyjemną konsystencję, dodawane są więc do niego substancje polepszające smak, ale niekoniecznie zdrowe.

A produkty zbożowe są dla naszego zdrowia ważne…
Zdecydowanie. Powinny one stanowić ¼ naszego codziennego talerza. Są składnikiem zdrowej, zbilansowanej diety. Zwłaszcza te z ziarna z pełnego przemiału. Pieczywo, kasze. Zastępowanie ich produktami bezglutenowymi może prowadzić nawet do niedoborów różnych mikro- i makroskładników. Oczywiście nie znaczy to, że dobrym wyborem są wyłącznie białe bułeczki i ciastka z pszennej mąki.

Badania nad glutenem trwają?
Tak, na pewno jeszcze wszystkiego nie wiemy. Trwają też prace nad tym, byśmy nauczyli się modyfikować zboża tak, żeby gluten stał się bezpieczny dla chorych z celiakią (poprzez usunięcie α-gliadyny, czyli najbardziej toksycznego składnika glutenu) czy produkować substancje trawiące gluten w zbożach – wtedy także chorzy z celiakią mogliby te produkty bezpiecznie jeść.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze