1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

Wiedzą, że trują – ale palą dalej. Jak zgasić u palacza chęć na papierosa?

Zrywanie z nałogiem palenia to często proces. (Fot. iStock)
Zdrowe życie to nie tylko dieta roślinna i jogging czy siłownia. To także unikanie zagrożeń – choćby tych wynikających z palenia papierosów. Co roku, ostatniego dnia maja, przypomina o tym palaczom Światowa Organizacja Zdrowia, nawołując do zerwania z papierosem, choćby na jedną pełną dobę. Jak całkowicie wyjść z nałogu i dlaczego trzeba to zrobić – mówi dr n. med. Anna Grzywa-Celińska z Katedry i Kliniki Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Świadomość zdrowotna nam rośnie, coraz więcej wiemy np. o prawidłowym odżywianiu, o ruchu. A co z paleniem? Statystyki mówią, że wiedza o zdrowym stylu życia nie przekłada się na rzucenie papierosów…
Zdecydowanie się nie przekłada. I dodam: niestety. Rzeczywiście istnieje zauważalny wzrost świadomości zdrowotnej, ludzie rezygnują z jedzenia mięsa, przechodzą na dietę roślinną, zwiększają aktywność fizyczną, ale zdają się zapominać o tym, że istnieją ogromne zagrożenia związane z paleniem papierosów. Wszystko zaczyna się od inicjacji, od pierwszego zapalonego papierosa. Zwykle ma ona miejsce w wieku młodzieńczym. Mamy alarmujące badanie ESPAD, że 7 na 10 uczniów w wieku 15–16 lat uważa, że zakup papierosów w Polsce jest bezproblemowy. Niska cena papierosów też zachęca do „spróbowania”. W efekcie co druga osoba przed ukończeniem pełnoletniości zna już smak papierosów. Co młodzi ludzie chcą osiągnąć przez wejście w ten zgubny nałóg? Moim zdaniem myślą, że dzięki paleniu będą się wydawali bardziej atrakcyjni, że będzie im łatwiej nawiązać kontakty. Palacze traktują papierosy jako sposób na odreagowanie stresu, ale też uważają, że dzięki temu zyskają przynależność do grupy – to się często w rozmowach z osobami palącymi powtarza.

Mamy coś wspólnego, razem idziemy „na dymka”…
Właśnie. Także w pracy przerwa na papierosa jest kusząca – wstajemy od biurka, idziemy z kolegą czy koleżanką, możemy pogadać, czasem sądzimy, że zaowocuje to nawiązaniem kontaktów, które potem będą procentować w relacjach służbowych .

Choć jednak sporo się robi, żeby do palenia zniechęcić. Np. zakaz palenia w restauracjach czy pubach. Wydawało się, że to się nie uda, tymczasem przywykliśmy do tego bez większych problemów. Ludzie się dostosowali.
Tak, ale trzeba pamiętać, że jest zawsze furtka – ogródki, wystawione na zewnątrz popielniczki itd. – więc jest możliwość, żeby zapalić.

Niby wiemy, ale powtórzmy. Jakie zagrożenie dla zdrowia niesie papieros?
Jest cała olbrzymia gama chorób spowodowanych paleniem papierosów. Oczywiście przede wszystkim to choroby układu oddechowego. Najczęściej występuje POChP, czyli przewlekła obturacyjna choroba płuc. Często nierozpoznana, ponieważ osoby chore na POChP zauważają co prawda nasilenie duszności, kaszel, ograniczenie możliwości aktywności fizycznej – ale składają to na karb upływu lat czy wiążą to z paleniem, sądzą więc, że palą, więc kaszlą, czy palą, więc mają duszności, są mniej sprawni itd. Ale POChP to tylko jedna z chorób. Jest zagrożenie rakiem płuca, nowotworem o wysokiej śmiertelności, ale też innymi chorobami układu oddechowego. Ponadto istotnie wzrasta ryzyko chorób układu krążenia czy też innych nowotworów, jak rak przełyku, krtani, wargi, języka czy rak trzustki.

Rak trzustki? To daleko od gardła…
Pęcherz też jest daleko, a jednak także rak pęcherza jest powiązany z paleniem. Jak i wiele innych nowotworów, choć wydają się niezwiązane w sposób bezpośredni z układem oddechowym. U kobiet mogą się rozwijać choroby układu rozrodczego, jak rak szyjki macicy czy jajnika. Wiemy, że u kobiet palących wzrasta ryzyko poronienia, rodzą się dzieci o niższej masie urodzeniowej, rośnie zagrożenie porodem przedwczesnym. Wzrasta ryzyko ciąży pozamacicznej. Na wielu polach to nałóg szkodliwy. Dziecko kobiety palącej i w czasie ciąży, i podczas karmienia jest narażone na dym papierosowy, co niesie za sobą całą gamę zagrożeń, wpływa też na podatność na nałóg w przyszłości – dzieci palących palą częściej. Jest jeszcze sfera estetyczna, to też istotne – skóra kobiet palących szybciej się starzeje, ma ziemisty odcień, pojawiają się przebarwienia zębów, nieprzyjemny zapach z ust czy włosów.

Kiedyś paliło się powszechnie, także w gabinetach lekarskich i przy biurku w pracy. Pamiętam, jak siedzieliśmy w dziesięć osób w pokoju, paliło osiem.
Trzeba więc powiedzieć, że palili wszyscy, bo jest przecież jeszcze palenie bierne. U osób narażonych na dym papierosowy również mocno wzrasta ryzyko tych samych chorób co u palaczy. Teraz pojawiło się jeszcze pojęcie palenia trzeciorzędowego – chodzi o wdychanie substancji, które osiadły na ubraniach, na sprzętach, na ścianach w miejscach, w których palono. Trwają badania nad szkodliwością tego zjawiska. Wydawałoby się, że nie czuć zapachu i zagrożenie nie istnieje, tymczasem nie do końca jest tak różowo.

Czyli kiedy ktoś rzuci palenie, powinien zrobić remont w mieszkaniu?
To daleko idące środki, ale pewnie tak by było najlepiej. I też jako początek nowego życia albo nagroda czy ukoronowanie tego wielkiego wysiłku, który podjęła osoba rzucająca nałóg.

Pogadajmy o tym wysiłku. Są pomysły, takie jak w Nowej Zelandii, gdzie rząd chce wprowadzić całkowity zakaz sprzedaży papierosów. Kojarzy mi się to z prohibicją w USA, która, jak wiadomo, zakończyła się spektakularną klapą. Czy z tym zakazem nie będzie tak samo?
Myślę, że tu najważniejsza jest edukacja. Bez tego nie widzę możliwości zmniejszenia częstości palenia, a tym samym narażenia na choroby nim spowodowane. Wielu młodych dba o zdrowie, o dietę, o aktywność fizyczną, to wymaga wysiłku, zaangażowania, wiedzy, wydatków. A w przypadku palenia wystarczy po prostu… nie sięgnąć po papierosa. Czegoś nie zrobić. Jeśli więc ktoś nie jest jeszcze uzależniony, to możemy dużo zdziałać edukacją. Inaczej wygląda to przy osobach już uzależnionych od nikotyny. To nie jest proste, ale są możliwości, które można wykorzystać. Ale wykorzystujemy je jeszcze słabo.

O jakich możliwościach Pani myśli?
Np. o poradniach antynikotynowych, które są nisko finansowane. Ich działalność mogłaby być skuteczniejsza, gdyby było więcej pieniędzy. Tymczasem my koncentrujemy się głównie na leczeniu i na to przeznaczamy największe środki. A może warto zainwestować w działania, które pozwoliłyby na ograniczenie palenia. W profilaktykę.

W imię złotej zasady medycyny: lepiej zapobiegać, niż leczyć.
Zdecydowanie. I na pewno koszty byłyby mniejsze. Istnieje oczywiście taki program profilaktyki w ramach NFZ, który skierowany jest do dorosłych palących, którzy nie mają jeszcze rozpoznanej żadnej z chorób płuc. To program edukacyjny, który ma za zadanie ograniczyć zachorowalność, zmniejszyć częstość inwalidztwa oddechowego i umieralność z powodu POChP. Pacjenci mogą uzyskać porady, a o ile jest taka potrzeba, kierowani są też na badania diagnostyczne. Są też programy przeznaczone chorobom typowym dla osób palących, które pozwalają na wczesne rozpoznanie i zwiększenie skuteczności leczenia. Ważne jest też wsparcie z UE, mamy stamtąd akty prawne, które dotyczą produktów tytoniowych, reklam i działań sponsorskich.

Jak wygląda Polska na tle Europy, jeśli chodzi o palenie?
Niestety nie najlepiej. Palimy dużo.

Mówimy o paleniu, czyli o procesie spalania tytoniu. A co takimi produktami jak e-papierosy czy urządzenia do podgrzewania tytoniu? Palacze mają przekonanie, że szkodzą sobie w ten sposób mniej. Tylko czy to właściwa droga do rzucania palenia?
Myślę, że osoby już uzależnione mogą rozważyć skuteczność takich środków. Wiemy z badań, że w przypadku tych urządzeń ilość szkodliwych substancji i ich stężenie są zdecydowanie mniejsze, więc można tu mówić o potencjalnie niższej szkodliwości i mniejszej liczbie powikłań wynikających z nałogu. Natomiast trzeba pamiętać, że te urządzenia wciąż dostarczają nikotynę, więc nie leczą nałogu. Można więc pokusić się o twierdzenie, że szkodliwość tych przebadanych i certyfikowanych urządzeń jest mniejsza niż papierosów, ale trzeba pamiętać, że to nie może być traktowane jako pierwszy krok do zaprzestania palenia papierosów. Takim krokiem powinny być: konsultacja lekarska, skierowanie pacjenta do psychologa albo zastosowanie farmakoterapii, żeby ograniczyć objawy odstawienne. Dopiero po wyczerpaniu wszystkich kroków w drabinie leczenia niektórzy specjaliści czy pewne towarzystwa naukowe wskazują na korzyści ze stosowania terapii pomostowych czy zastępczych.

Wciąż jednak dostarczamy sobie nikotynę. Tylko pewnie inaczej w papierosie, inaczej w e-papierosie, a jeszcze inaczej w podgrzewaczu?
Tak. Największa ilość szkodliwych substancji powstaje w trakcie palenia papierosa, kiedy tytoń pali się w bardzo wysokiej temperaturze, powyżej 700 stopni. E-papierosy nie są w ogóle produktami tytoniowymi, wdycha się w nich aerozol z liquidu zawierającego nikotynę i inne substancje, więc tu nie ma interakcji tytoniu z układem oddechowym. Jest natomiast kłopot ze standaryzacją, czy prościej mówiąc – jakością takich płynów. Inaczej jest w przypadku podgrzewania tytoniu: tytoń nie jest tu spalany, a podgrzewany do niskiej temperatury. I tym samym stężenie substancji o udowodnionym działaniu rakotwórczym jest niższe, a to niesie możliwość zmniejszenia szkód u tych pacjentów, u których wyczerpaliśmy wszystkie możliwości, jeśli chodzi o uzyskanie abstynencji nikotynowej.

Można to traktować jako strategię redukcji szkód.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze