1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

Od jutra nie palę. Dlaczego tak trudno pożegnać się z nałogiem?

Niezależnie od wieku warto rzucić palenie, ponieważ korzystne efekty pojawiają się dość szybko. Płuca mogą wrócić do normalnej aktywności już po upływie trzech miesięcy. (Fot. iStock)
Nikotynizm – w badaniach dotyczących tej choroby (WHO uznaje nikotynizm właśnie za chorobę wymagającą leczenia, a nie jakiś „nawyk”) wiele osób uzależnionych od palenia papierosów deklaruje chęć rzucenia nałogu ze względów zdrowotnych. Zatem wydawać by się mogło, że bezpośrednie zagrożenie życia będzie wystarczającym impulsem, by deklaracje wprowadzić w życie. A jednak...
„Wczoraj Fran przeszła operację usunięcia nowotworu z jednego płuca. Dziś walczy z pragnieniem sięgnięcia po papierosa. Jest zdumiona tym, że gdy tak leży w szpitalnym łóżku, wyczerpana i bez tchu, nałóg nikotynowy wciąż trzyma ją w uścisku. Pyta odwiedzającą ją osobę, czy nie ma przypadkiem papierosa, a gdy ta nie chce jej go dać i wykrzykuje: »oszalałaś!«, czuje się zawstydzona”. Przywołany przez Georgię Witkin, doktor psychiatrii i psychoterapeutkę, w książce „Stres kobiecy” przykład wskazuje, że problem jest skomplikowany. Sytuacja, w której znalazła się Fran (choroba, operacja, dalsze leczenie) jest obiektywnie bardzo stresująca. A palenie papierosów to jeden z najszybszych sposobów na rozładowanie stresu w życiu codziennym. Niestety, to rozładowanie stresu ma złudny charakter.

Witkin pisze wprost, że niektóre kobiety traktują papierosy jak najlepszego przyjaciela. Także mężczyźni upatrują w paleniu narzędzie do radzenia sobie z silnym napięciem. Co więcej, jest to narzędzie używane nieraz bezwiednie. „Wielu mężczyzn powiedziało mi, że dopiero komentarze poirytowanych kolegów z pracy, których wciąż prosili o papierosa, lub ich uwagi, że mają przecież zapalone dwa papierosy równocześnie, zmusiły ich do tego, by spróbować zapanować nad nałogiem” – relacjonuje psychoterapeutka.

Jeśli dodamy do tego potwierdzony naukowo fakt, że odczuwany przez palacza niepokój związany z przedłużającą się przerwą między jednym a drugim dymkiem jest dodatkowym stresorem, trudno obronić tezę, że palenie pomaga w czymkolwiek. Dlaczego zatem tak trudno pożegnać się z nałogiem?

Nikotynizm dawno, dawno temu

Od połowy lat 50. XX wieku wiemy już, że mózg wyposażony jest w tak zwany układ nagrody, czyli system wewnętrznej motywacji stymulowany między innymi przed dopaminę – neuroprzekaźnik, który najprawdopodobniej nie tylko wzmacnia odczuwanie przyjemności, lecz także zachęca do aktywności dających taki efekt. Ewolucja wykształciła ten mechanizm z troski o przetrwanie gatunku – byliśmy tak „nagradzani” na przykład po zjedzeniu posiłku, akcie seksualnym, czyli tym, co służyło naszemu zdrowiu i bezpieczeństwu. Jednak naturalny proces może być uruchomiony także na życzenie (z czasem coraz bardziej kosztowne), a substancje psychoaktywne, w tym nikotyna, zapewniają kilkukrotnie wyższy strzał dopaminowy niż smaczny posiłek czy seks.

Jednak nie jesteśmy bezbronni wobec nałogów. A gra jest warta świeczki, bo niezależnie od wieku korzystne efekty rzucenia papierosów pojawiają się stosunkowo szybko. Francuski toksykolog doktor Pierre Rouzaud wyjaśnia, że po upływie trzech do dziewięciu miesięcy płuca wracają do normalnej aktywności.

Nikotynizm – metoda

Naiwnością byłoby sądzić, że istnieje uniwersalna metoda wyjścia z nikotynizmiu, bo choć ogólny mechanizm biochemiczny uzależnień jest znany, to wszystko sprowadza się do indywidualnych przypadków. Choćby dlaczego bowiem niektórzy mogą latami popalać okazjonalnie bez popadnięcia w nałóg, a inni po pierwszym razie szybko stają się uzależnieni?

Dyżurny spór dotyczy tego, czy palenie rzucać od razu, czy odzwyczajać się stopniowo. Korzyści z pełnego odstawienia są bezdyskusyjne, jednak dla wielu palaczy jest ono poza zasięgiem, dlatego warto przypomnieć, że można imać się różnych sposobów. Profesor Albert Gjedde z Kopenhagi zwraca uwagę na neurologiczne skutki nagłej deprywacji. Zastrzegając, że jego badania wymagają kontynuacji, twierdzi, że w sytuacji rzucenia palenia z dnia na dzień czynnikiem ryzyka może być nie tyle tęsknota za przyjemnością, ile dominujące odczucie pustki, w pewien sposób porównywalne wręcz do stanu osób cierpiących na demencję. Z kolei badania skuteczności metod uwolnienia od papierosów (z udziałem ponad 18 tysięcy osób) przeprowadzone na Uniwersytecie Londyńskim wskazują na znaczenie dostosowania terapii do konkretnego palacza; poza stopniem uzależnienia liczą się choćby pozycja społeczno-ekonomiczna, wiek i płeć osoby palącej.

Rachunek do jednego

Profesor Daniel Kahneman, jeden z największych żyjących autorytetów psychologii, przyznał, że jego zdaniem zmniejszenie nieszczęścia jest społecznie dużo ważniejsze niż zwiększanie poziomu szczęścia. Jego postawa to wyraz tak zwanej strategii redukcji szkód. Na gruncie ochrony zdrowia konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, profesor Piotr Gałecki, w wywiadzie dla „Pulsu Medycyny” ujął to następująco: „Osiągnięcie efektu optymalnego, choć teoretycznie możliwe, w praktyce lekarskiej jest często po prostu nieosiągalne. Dlatego trzeba brać pod uwagę uwarunkowania samego pacjenta. Gdy osiągnięcie pełnej abstynencji okazuje się niemożliwe – wtedy i tylko wtedy sięgamy po redukcję szkód”. W kontekście palenia papierosów pod hasłem redukcji szkód mieszczą się przebadane medycznie urządzenia pełniące funkcję inhalatorów nikotyny, ale o dużo mniejszej toksyczności od papierosów. To ta sama nikotyna, którą stosuje się na przykład w ramach nikotynowej terapii zastępczej, zatwierdzonej przez WHO jako skuteczne wsparcie w wychodzeniu z nałogu. Takie urządzenia oczywiście nadal powodują w organizmie palacza szkody – ale już znacznie mniejsze niż dalsze palenie papierosów. Zaspokajają głód nikotynowy, a także behawioralną otoczkę samego nałogu, czyli „rytuał” palenia. A w tym wypadku raczej pseudopalenia, bo w sensie naukowym nic się w nich tak naprawdę nie pali, więc nie powstaje papierosowy dym, co z kolei ogranicza zawartość toksyn czy związków rakotwórczych wdychanych do płuc. Nie ma też ciał smolistych. A to właśnie dym i smoła, a nie sama nikotyna, są główną przyczyną chorób i zgonów wśród osób palących palaczy. W bazie recenzowanych artykułów naukowych PubMed najdokładniej przebadanym zamiennikiem papierosa jest obecnie urządzenie podgrzewające tytoń, znane jako IQOS.

Środowiska medyczne widzą szansę w programach redukcji szkód, ale jako tymczasowym, mniej szkodliwym od papierosa przystanku na drodze do pełnej abstynencji nikotynowej. „Niższa szkodliwość zdrowotna podgrzewaczy tytoniu jako jednego z narzędzi terapeutycznych u pacjentów, którym trudno osiągnąć lub utrzymać abstynencję od nikotyny, została udowodniona w licznych badaniach. Ich wyniki stały się podstawą do uznania przez amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA) polityki redukcji szkód jako wsparcia dla zdrowia publicznego” – mówił profesor Gałecki.

Zdecydowana większość z około 8 milionów statystycznych palaczy w Polsce chce rzucić palenie. Wśród nich są orędownicy różnych metod. Także takich, do których środowisko naukowe podchodzi dziś sceptycznie, jak hipnoza czy ziołoterapia. Jak zawsze wybór musi podjąć każdy z osobna.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze