1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

Jabłka, gruszki i ciepłe buty – przepis na jesień według medycyny chińskiej

„Jesień to dobry moment, żeby zastanowić się, czy możemy coś odpuścić. A gdy odpuścimy, stworzymy przestrzeń dla działań służących regeneracji” – mówi Rafał Becker. (Fot. iStock)
Jesień to czas na zadbanie o siebie i regenerację. Na skupienie na wnętrzu i przygotowanie do zimowego odpoczynku – mówi Rafał Becker, specjalista w zakresie Tradycyjnej Medycyny Chińskiej.

Jednym jesień kojarzy się z eksplozją kolorów na drzewach i rozgrzewającymi sezonowymi zupami, a innym z pluchą za oknem, przeziębieniami i spadkiem energii. A jaka jest jesień według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej?
Jeśli pory roku porównamy do życia, to wiosna jest naszym dzieciństwem i wczesną młodością, lato – dojrzewaniem, a jesień – czasem zbiorów. A zbiory to bogactwo, ale i znak, że powinniśmy przygotować się na zimę, czas niedostatku. Według TMC jesień to czas metalu, czyli ruchu dośrodkowego. Nasza energia zaczyna opadać i możemy mieć bardziej melancholijny nastrój. Chińczycy uważają, że latem zbieramy dużo cennej energii jing, czyli tak zwanej esencji, którą w okresie jesiennym kierujemy wewnątrz siebie. Im bliżej zimy, tym ta energia będzie schodzić coraz głębiej, abyśmy mogli z niej jak najdłużej korzystać. Na poziomie emocjonalnym może to oznaczać, że zaczniemy zbyt głęboko wchodzić w tzw. negatywne emocje.

A to może prowadzić do spadków nastroju i depresji, prawda?
Tak, dlatego skupmy się na najważniejszych rzeczach i odcinajmy to, co nam nie służy, tak jak odcinamy suche pędy roślinom. Jesień to czas, w którym powinniśmy skoncentrować się na sobie i odpowiednio wydatkować energię, którą zebraliśmy latem. Chińczycy podkreślają, że warto zadbać o siebie w aspekcie mentalnym i nie poddawać się melancholii. Nie oznacza to wcale, że powinniśmy jej unikać, bo ten stan sam w sobie nie jest negatywny. Możemy go wykorzystać w twórczy i konstruktywny sposób. Jeżeli mamy za sobą trudny czas, okażmy sobie współczucie. Nie uciekajmy od smutku, bo jest on ważną częścią naszego życia. Korzystajmy z informacji, których nam dostarcza. Przyjrzyjmy się temu, co nam nie wyszło, i zastanówmy się, co chcemy z tym zrobić. Nie czekajmy, że coś się samo poprawi, bo jesień nie będzie nam w tym pomagać. A jeśli o siebie odpowiednio zadbamy, to po zimie przyjdzie wiosna, czyli czas wzrostu. Cykliczność daje nam nadzieję na nowe.

Tylko jak tu się nie dać jesiennej chandrze? Infekcje, deszczowe dni i mało słońca – jak odnaleźć równowagę i piękno o tej porze roku?
System 24 sezonów słonecznych pokazuje, że pomiędzy latem a jesienią nie ma nagłego przeskoku, wszystko dzieje się stopniowo. Na przykład początek jesieni jest tak naprawdę kontynuacją lata, a zmiany pogody odbywają się stopniowo, więc możemy się na ten czas przygotować. Każdy z sezonów daje nam szansę pracy nad ciałem i umysłem. Szczególnie w pierwszym okresie jesieni Chińczycy zwracają dużą uwagę na ćwiczenia. Warto jak najczęściej wychodzić na zewnątrz, chociażby na spacery. To też dobry moment na wycieczki górskie, dzięki którym poziom naszej energii wzrośnie. Ponieważ ma ona w tym czasie tendencję spadkową, ruch jest bardzo ważny, bo automatycznie wpłynie na nasz nastrój i pomoże zachować równowagę. A więc ruszajmy się jak najdłużej, dopóki zima nie zamknie nas w domach. Wyciszajmy się stopniowo, żeby nie doświadczyć nagłego spadku emocji. A jeżeli coś takiego zauważymy, zróbmy coś dla siebie – idźmy do teatru, kina lub na siłownię. Warto znaleźć aktywność, która sprawi, że poczujemy pozytywną energię.

Czyli jesień to wycieczka w głąb siebie. To, co tam znajdziemy, zależy od tego, ile zasialiśmy i jakie plony zebraliśmy latem. Tradycyjnie to czas robienia zapasów i przetworów.
Oraz robienia emocjonalnych zapasów w naszej mentalnej spiżarni. Wiele osób jeździ latem na warsztaty rozwoju osobistego z elementami jogi czy mindfulness właśnie po to, by wykorzystać te zasoby jesienią. Robienie przetworów ma głębszy sens. To, co zebraliśmy latem najcenniejszego, będzie nam służyć w najbardziej wyczerpującym okresie. To cenna życiowa nauka. Wiemy, że przez moment może być nam trudniej, ale później znowu nadejdzie wiosna, tak jak po nocy wschodzi słońce i zaczyna się kolejny dzień.

Jeżeli przyjmiemy, że nasze życie jest ogrodem, to jesień jest czasem grabienia liści, przesadzania, przycinania i otulania wrażliwych na zimno roślin, aby wiosną rozkwitły zdrowe i silne.
Rolnicy w Chinach bardzo cieszą się z tej pory roku, bo mają wtedy mniej pracy, a wszystko, co robią, jest z myślą o wiośnie i o tym, co nadejdzie. Dla nich zima to tylko chwilowy przestój, ale niezwykle ważny, ponieważ mogą odpocząć i zregenerować siły, podobnie jak przyroda, która zanim rozkwitnie, musi wrócić do korzeni. Do źródła.

Przyroda robi to mądrze: zwierzęta przybierają na wadze i robią zapasy, a rośliny kurczą się i kierują soki w dół korzeni. Jednak my często wcale nie zwalniamy.
Chociaż mamy włączone światło do późnego wieczora i kalendarz wypełniony na miesiąc wprzód, nasze organizmy od tysięcy lat są przystosowane do rytmu natury. Warto podążać za nim, bo inaczej możemy zrobić sobie krzywdę. Chińczycy zwracają uwagę na sen: jesienią chodzą wcześniej spać, ale też wcześniej wstają, bo noce są coraz dłuższe. Dlatego im później będziemy chodzić spać, tym będziemy mieć mniej energii. Korzystajmy mądrze nie tylko z zapasów jedzenia, ale również z zapasów energii witalnej, bo inaczej nasze zdrowie może na tym ucierpieć.

A jak powinniśmy mądrze się odżywiać?
Jesienią szybciej i łatwiej się męczymy, a nasz metabolizm zwalnia. Stąd na początku jesieni posiłki powinny przypominać letnie menu. Jeżeli zaczniemy jeść coraz obficiej, to szybko przybierzemy na wadze. Spowolniony metabolizm jest zupełnie naturalny o tej porze roku, ponieważ chroni ciało przed zbytnią utratą energii, dlatego możemy zrobić sobie krzywdę, stosując restrykcyjne diety. Uważajmy, żeby porcje nie były za duże, ale urozmaicone i lekkie. Dopiero późniejszą jesienią jemy bardziej bogato i tłusto.

Które smaki będą nas wspierać?
Słodkie, kwaśne i ostrawe, ale nie pikantne. Słodkie, bo właśnie wtedy mamy pod dostatkiem dojrzałych warzyw i owoców, a ponieważ nie zdążymy wszystkiego zjeść, dobrym pomysłem jest zrobienie przetworów i zachowanie bogactwa smaku na zimowe wieczory. Kwaśne smaki zadbają o odpowiednie nawilżenie, szczególnie na początku jesieni, kiedy dni są jeszcze ciepłe. Im głębiej w jesień, tym coraz częściej powinien pojawiać się ostrawy smak, który mają rzepa lub rzodkiew. Lekko ostre smaki ściągają śluz z płuc oraz jelit, które w medycynie chińskiej są ze sobą powiązane. Późną jesienią i zimą dieta staje się coraz bardziej tłusta, co oznacza, że nasz organizm produkuje jeszcze więcej śluzu, a w jelitach wytwarza się więcej złogów. Uważajmy natomiast na pikantne i rozgrzewające przyprawy. Jesienią płuca są coraz bardziej przesuszone, więc dodając chili czy duże ilości cynamonu, możemy wysuszyć śluzówkę żołądka i płuc, a wtedy będziemy bardziej podatni na infekcję.

Jesienią dbamy szczególnie o płuca i jelita, czyli skupiamy się na tym, jak oddychamy i czego się pozbywamy.
Chociaż jesień kojarzymy z deszczami i wilgocią, to Chińczycy zauważyli, że w naszych organizmach nasila się suchość. Zupełnie jak u roślin, które w tym czasie tracą wigor i usychają. W TMC śledziona i płuca są w jednym systemie i jedno wspiera drugie, dlatego odpowiednie trawienie będzie bardzo pozytywnie wpływało na układ oddechowy. Jesień to najlepszy czas na ćwiczenia oddechowe na zewnątrz. Może być to zwykły uważny oddech podczas spaceru albo specjalne ćwiczenie pranajamiczne, które uaktywni zastały oddech zaraz po przebudzeniu. Głębokie oddechy z przepony wymasują z kolei narządy wewnętrzne z jelitami włącznie.

A jak zadbać o jelita?
Najlepiej dietą. Uważajmy, żeby nie była za tłusta, a do posiłków dodajmy rzodkiew, która upora się z nadmierną wilgocią w organizmie. Im mniej się ruszamy i im zimniej jest na zewnątrz, tym gorzej dla jelit, dlatego warto w tym czasie zwrócić uwagę na przemianę materii i zadbać o ruch, co pomoże w usuwaniu toksyn.

Czy Chińczycy mają jakąś recepturę na wzmocnienie odporności?
W początkowych sezonach jesieni raczej nie stosuje się żadnych naparów, ale w późniejszym czasie Chińczycy przygotowują napój z 2–3 plasterków imbiru, brązowego cukru i szczypioru z cebuli dymki. To świetny domowy sposób na przeziębienia. Gotujemy wszystko przez 10 minut, następnie przecedzamy i wypijamy sam napój. Potem najlepiej wygrzać się pod kołdrą, bo napar działa rozgrzewająco i napotnie. Szczypior o ostrawym smaku otwiera płuca, imbir przyspiesza metabolizm, a cukier dodaje energii.

Jak wygląda jesień w systemie 24 sezonów słonecznych?
Początek jesieni, czyli Li Qiu, przypada na 7 lub 8 sierpnia. Qiu w języku chińskim oznacza „kurczyć się”, „wycofywać”. Energia yang, którą symbolizuje słońce, stopniowo ustępuje, robiąc miejsce energii yin. Chociaż mamy coraz mniej energii, możemy odżywiać krew i tkanki dzięki bogactwu pokarmów i zawartych w nich witamin. W dzień wciąż potrafi być gorąco, ale różnice w temperaturach pomiędzy dniem i nocą stają się odczuwalne, dlatego powinniśmy dostosowywać ubiór do warunków panujących na zewnątrz. W tym czasie Chińczycy zalecają jedzenie pokarmów wzmacniających śledzionę i żołądek oraz usuwających gorąco z płuc, takich jak pieczarki, sezam, miód i kalafior. Jedzmy też owoce i warzywa o smaku kwaśnym, które zadbają o nasze płyny ustrojowe, za to unikajmy cebuli i imbiru.
23 lub 24 sierpnia rozpoczyna się drugi okres, tak zwane Ograniczone Gorąco. Wieczory są już chłodniejsze, ale dni pozostają nadal ciepłe. Większość roślin przestaje już rosnąć, a rolnicy magazynują plony. Nasz metabolizm stopniowo zwalnia i możemy coraz częściej odczuwać zmęczenie, więc ważne będą krótkie drzemki w ciągu dnia. Kontynuujemy lekkostrawną, odżywczą dietę opartą na zupach oraz soczystych warzywach i owocach. Doskonałe będą rzodkiewki, gruszki, winogrona i mango. Gruszki świetnie nawilżają płuca, co korzystnie działa na układ oddechowy i zapobiega infekcjom. Z kolei winogrona odbudowują płyny fizjologiczne, a ich ciemne odmiany odżywiają i regenerują krew. Unikajmy za to pikantnych potraw i przypraw oraz potraw z grilla.

Mamy zrezygnować z rodzinnego grillowania?
Tak, bo produkty z grilla są ciężkostrawne, a przyprawy do mięs wysuszają organizm, który powinniśmy jeszcze nawilżać. Powietrze stopniowo zaczyna zmieniać się w trzecim sezonie Białej Rosy, dokładnie 7 września, kiedy to temperatury obniżają się, a woda skrapla się, co widać rankiem w postaci rosy. Jesień w medycynie chińskiej jest powiązana z kolorem białym, dlatego Chińczycy zalecają w tym czasie jedzenie kalafiora, który ma właściwości regenerujące, i białej rzodkwi, która oczyszcza. Do codziennego menu wprowadzamy też kleisty ryż, sorgo i owoce daktyla longan. Chińczycy uważają, że longan wzmacnia śledzionę, uspokaja nerwy, wygładza skórę, pomaga przy bezsenności, problemach z pamięcią i zawrotach głowy. Zalecają ten owoc również osobom przepracowanym umysłowo, gdyż odżywia krew i usprawnia pracę mózgu.
To dobry czas na wycieczkę w góry i inne aktywności, bo wentylując płuca, wzmacniamy swój układ odpornościowy. Pamiętajmy o ciepłym ubraniu, szczególnie u dzieci i osób starszych. W miarę jak powietrze staje się coraz bardziej suche, możemy odczuwać dyskomfort w gardle, krtani i na skórze. Mogą się również nasilić alergie i zaparcia, dlatego włączajmy w jadłospis gruszki, jabłka, grejpfruty, owoce daktyla longan i persymonę, czyli owoc kaki. Unikajmy za to surowych, zimnych, słonych oraz tłustych pokarmów, na przykład owoców morza, kiszonek i marynat. Następny sezon to już dla Chińczyków połowa jesieni, tak zwana jesienna równonoc, która przypada na 22 lub 23 września.

W Polsce tak naprawdę dopiero zauważamy, że drzewa zmieniają kolory. Dla nas to początek jesieni, a dla Chińczyków już połowa?
Tak, jesienna równonoc przynosi balans pomiędzy siłami yin i yang. Wtedy noc i dzień trwają tak samo długo, a gorąco i zimno w naturze są równie łagodne. Dla Chińczyków nadchodzi późna jesień. Na nasze stoły trafia coraz więcej ciężkostrawnych produktów, więc nie rezygnujmy z sezonowych warzyw i owoców, a do diety włączmy sezam, orzechy, miód i kleisty ryż. Z kolei 8 lub 9 października zaczyna się okres Zimnej Rosy, a z nim nasilone jesienne deszcze z silnym wiatrem. Coraz częściej cierpimy na dolegliwości oddechowe, możemy być bardziej senni, łatwiej też o zastoje krwi. U kobiet mogą zaciskać się mięśnie i naczynia krwionośne, co powoduje skrzepy i bóle miesiączkowe. Dlatego nie wyziębiajmy w tym czasie lędźwi i podbrzusza, ubierajmy się ciepło i włączajmy do diety produkty i przyprawy, które będą nas ogrzewać, na przykład kardamon, cynamon i goździki. Nie zapomnijmy o ciepłych butach – stopy są najbardziej oddalone od serca, a niskie temperatury obkurczają naczynia krwionośne, co pogarsza krążenie. W naszej kuchni powinny znaleźć się orzechy włoskie, pieczarki, korzeń lotosu, a z mięs: kurczak, kaczka, wołowina, ryby i krewetki. Jedzmy też więcej produktów o naturze słodkiej i nawilżającej, które korzystnie wpłyną nie tylko na żołądek i śledzionę, ale również na płuca i jelita. Ponieważ możemy mieć coraz bardziej melancholijny nastrój, rozmowy z przyjaciółmi będą nieocenione. Tak jak śpiewanie.

A co takiego wyjątkowego jest w śpiewaniu?
Śpiew porusza energię witalną. Chińczycy mają też zwyczaj wykrzykiwania się w przestrzeni publicznej. Pamiętam, jak byłem parku w Chinach i nagle usłyszałem, że ktoś krzyczy. Była to starsza pani o lasce, która wykrzykiwała w przestrzeń swoje zastałe emocje. Chwilę później w drugiej części parku usłyszałem inny krzyk, a potem następny. U Chińczyków jest to coś w rodzaju higieny emocjonalnej. Odmianą tego może być śpiewanie, ale jeśli ktoś czuje w sobie mocne uczucia, to krzyk będzie lepszy. Ważne, żeby trafiło to w przestrzeń neutralną, a nie w kogoś. Medycyna chińska uważa, że jeśli nie wydobędziemy emocji na zewnątrz, to tylko kwestia czasu, kiedy zaatakują nas i nasze ciało.

To jak jesienne porządki w ogrodzie emocji. A na kiedy przypada ostatni sezon?
Zaczyna się 23 października i zwany jest Atakiem Zimna. Para wodna pod wpływem zimnego powietrza zmienia się w szron. Insekty zamykają wejścia do swych korytarzy i zasypiają w ziemi. Chińczycy jedzą w tym czasie persymonę ze względu na dużą zawartość witaminy A i C oraz przeciwutleniaczy. Dobroczynne działanie będą też miały: jabłka, gruszki, bataty, owoc głogu, pochrzyn, korzeń lotosu, mięso kaczki, kurczaka, wołowiny i baraniny.

Nie wyobrażamy sobie jesieni bez grzybobrania. Czy któreś z naszych rodzimych grzybów powinny znaleźć się w jadłospisie?
Tak, grzybobranie pięknie oddaje jesienny aspekt gromadzenia. Chińczycy uważają, że leśne grzyby szczególnie korzystnie działają na nerki. Z zachodniej perspektywy grzyby wykorzystują dużo soli mineralnych z leśnej ściółki, a sole odżywiają nerki, które odpowiadają za gospodarkę wapnia, więc na poziomie fizycznym odżywiamy ten organ, przez co wzmacniamy też kości.

A jak się zregenerować, gdy nie mamy za wiele czasu dla siebie?
Myślę, że często sami nie dajemy sobie wytchnienia, przez co mamy wymówkę, że brak nam czasu na odpoczynek. Jesień to dobry moment, żeby zastanowić się, czy możemy coś odpuścić. A gdy odpuścimy, stworzymy przestrzeń dla działań służących regeneracji.

Rafał Becker, jedyna osoba w Polsce praktykująca system 24 chińskich sezonów słonecznych. Wiedzę zdobywał u swojego chińskiego mistrza Zhang Ming Lianga, który jest obecnie spadkobiercą tego systemu w Chinach i opracował system nauczania o 24 sezonach słonecznych. W zeszłym roku wiedza ta zyskała tytuł niematerialnego dziedzictwa kulturowego Chin.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze