1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Ajurweda – harmonia ciała, umysłu i ducha

Ajurweda – harmonia ciała, umysłu i ducha

Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie i jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca też uwagę na to jak funkcjonuje nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie od lat nic się nie zmienia: najważniejsze jest to, aby żyć w zgodzie ze sobą. (Fot. iStock)
Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie i jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca też uwagę na to jak funkcjonuje nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie od lat nic się nie zmienia: najważniejsze jest to, aby żyć w zgodzie ze sobą. (Fot. iStock)
Dr Sivakumar Varma urodził się w południowych Indiach i pochodzi z rodziny o wielopokoleniowej tradycji medycyny ajurwedyjskiej. W swojej praktyce potrafi zaadaptować liczącą sobie 5 tysięcy lat wiedzę medyczną i jej naturalne sposoby uzdrawiania do wymogów nowoczesnego stylu życia. Ze światowej sławy specjalistą od ajurwedy rozmawia Iwona Kozak.

Ajurweda to najstarszy system leczenia na świecie. Czy mo­żemy nadal z niego czerpać? Przecież dzisiaj żyjemy zupełnie inaczej niż przed wiekami.
Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie, jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca uwagę, jak funkcjonuje świat, czyli natura, a tym samym jak funkcjonujemy my, nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie nic się nie zmienia niezależnie od czasów, w których żyjemy, najważniejsze jest to, abyśmy umieli żyć w harmonii, w zgodzie ze sobą.

Co to znaczy?
Należy zacząć od pytania: co nas ogranicza? Co powoduje, że za­mykamy się na ten ogromny potencjał, jaki w nas tkwi? Stajemy się zlepkiem nawyków, tworzymy nieprawdziwe teorie na własny temat, porównujemy się z innymi i zaczynamy wierzyć, że jest z nami coś nie tak. To ogromne zagrożenie, bo życie nie jest konceptem, ono po prostu jest, istnieje, w każdym z nas w innej formie. Oszuku­jąc samych siebie, nawet nie zauważamy, jak życie przecieka nam przez palce. Oddalamy się od natury, nasze ciało przestaje dobrze funkcjonować. A gdy funkcjonuje niewłaściwie, czujemy się jeszcze bardziej zagubieni. Nie ufamy sobie, nie rozumiemy mechanizmów, które nami rządzą, ani naturalnych potrzeb własnego ciała. Harmo­nia to w pełni naturalny stan, potencjał, z którego możemy czerpać bez ograniczeń, umiejętnie wybierając to, co dla nas najlepsze. Wtedy zaczynamy doznawać spełnienia. Żyjąc wbrew cyklom natury, żyjemy wbrew sobie.

Jak żyć w harmonii z naturą w mieście, hałasie, w nieustannym pośpiechu i stresie?
Niełatwo jest się pozbyć złych nawyków ciała i umysłu, ale to jak najbardziej możliwe. Przede wszystkim musimy dać sobie czas i po trochu wprowadzać dobre przyzwyczajenia do naszego codziennego życia. Zacznijmy od ciała. Dieta, ruch (szczególnie joga), oddech i medytacja, prawidłowy odpoczynek, czyli właściwa regeneracja sił – to narzędzia, którymi posługiwali się jogini tysiące lat temu i które dziś nie tylko nie straciły na swojej mocy, lecz stają się absolutną koniecznością w dobie tylu zewnętrznych zagrożeń. Wprowadzając dobre nawyki, przywracamy równowagę w organizmie, zyskuje­my więcej energii i sił witalnych. Umysł lepiej pracuje, stajemy się bardziej kreatywni. Zaczynamy doznawać głębi naszego istnienia. Pamiętajmy też, że umysł i intelekt opierają się na wiedzy i logice. To pewne ograniczenie, bo przecież życie zawiera w sobie zarówno logikę, jak i coś, co można nazwać magią, czego ani wiedza, ani logika nie ogarniają.

Czym jest ta magia?
Energią, która jednoczy, dzięki której cały wszechświat i wszystko, co w nim, tworzą całość. Nauka, logika dzielą życie na kawałki. W laboratoriach bada się poszczególne części, aspekty i wyciąga odpowiednie wnioski. Ale my nie funkcjonujemy w kawałkach. Nasz organizm i wszystkie jego organy stanowią jedność. Każda komórka, choć wykonuje inne zadanie, wie, co robią pozostałe, a wszystkie razem mają na siebie wpływ. Miłość działa w ten sam sposób. Nie ocenia, nie osądza, nie dzieli i widzi wszystko jako jedność, całość. Jest nielogiczna, nie ma w niej poczucia odrębności, nie ma potrzeb własnych. Prawdziwy rozwój człowieka następuje poprzez miłość, a nie wiedzę. Bo tylko miłość otwiera w pełni.

Wszyscy pragniemy miłości, dążymy do niej, ale nie udaje się jej nam utrzymać, nie potrafimy jej pielęgnować.
Żeby ufać innym, najpierw musimy zaufać sobie, wiedzieć, jak żyć.

Żeby podążać duchową drogą, potrzebny jest nam koniecznie przewodnik? Mistrz, który nas poprowadzi?
W sanskrycie słowo „guru” oznacza „to, co wyprowadza nas z ciemności do jasności”. Tradycyjnie w Indiach, jeśli uznany guru przyjmował nowego ucznia, podstawowym wymogiem było to, że student musiał w pełni zaufać swojemu mistrzowi, który znał dro­gę do prawdy, dlatego że sam ją przeszedł. Guru jest więc osobą o autentycznej wiedzy na temat funkcjonowania wszechświata i jego bardzo subtelnych praw. Jeśli jednak nie mamy dostępu do praw­dziwego guru, pamiętajmy, że tym, co wyprowadza nas z ciemności (ignorancji), może być wszystko, co spotkamy na swojej drodze: ważne wydarzenie, książka, nasze własne przemyślenia. Osobę, która może stać się naszym przewodnikiem duchowym, rozpoznamy po tym, że pomimo ogromnej mądrości będzie skromna. Będzie z niej emanować dobroć, będziemy czuć się przy niej bezpiecznie. Cały czas pamiętajmy jednak o ufaniu sobie.

A jaka była pana duchowa droga?
Od małego dorastałem zgodnie z zasadami ajurwedy, wychowałem się w domu, gdzie rodzice i dziadkowie przyjmowali pacjentów. W naszej rodzinie było dużo wzajemnej troski i miłości, moja mama, z wykształcenia także lekarka, po tym, jak wyszła za mojego ojca, przestała czytać książki. Kiedy spytano ją dlaczego, odpowiedziała: „Po co mi wiedza, gdy mam miłość?”. Naturalnie zacząłem uczyć się medycyny ajurwedyjskiej, bo w mojej rodzinie praktykowano ją od pokoleń, ale byłem też na specjalnej uczelni w Indiach. Oczywiście, najważniejsza jest praktyka i tu niezwykle ważną rolę odegrał mój ojciec. Spędzałem godziny, obserwując go przy pracy z pacjentami. To jego doświadczenie, wiedza, mądrość i pasja sprawiły, że zrozu­miałem, czym jest ajurweda, a tym samym czym jest natura i kim jesteśmy w niej my. Zrozumiałem te wszystkie powiązania. Już jako dorosły człowiek przeprowadziłem się do Kanady, bo spotkałem moją żonę Kanadyjkę. Podróżowała po Indiach, tak się poznaliśmy.

Czy zasady medycyny ajurwedyjskiej można w pełni przełożyć na realia takich krajów jak Kanada czy Polska? Przecież mamy zupełnie inny klimat niż w Indiach. Rosną u nas inne zioła, warzywa i owoce, jesteśmy przyzwyczajeni do innej diety.
Ajurweda może, a wręcz powinna być dostosowywana do konkret­nego miejsca, klimatu, dostępnego pożywienia czy ziół. Pamiętajmy, że ten system opiera się na prawach natury. W te prawa wpisany jest szacunek do każdego z nas. A każdy z nas jest unikalny, każdy jest swoistym cudem natury, na który składa się kilka komponen­tów, osobowość, umysł, zmysły i ciało, które współdziałają, two­rząc całość. Świadomość jest energią przejawiającą się w pięciu podstawowych zasadach, czyli żywiołach. Są to: eter (przestrzeń), powietrze, ogień, woda i ziemia. W każdym miejscu na Ziemi czy kosmosie panuje ta sama energia pięciu żywiołów, niezależnie od szerokości geograficznej.

Współpraca: Zofia Fabjanowska-Micyk

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze