Awantura o szpilki – dlaczego lepiej nie chodzić w butach na obcasach. Mamy naukowe dowody.  

Noszenie szpilek poprawia kobietom samoocenę - na obcasach czują się bardziej kobieco, seksi, są bardziej pewne siebie. (Fot. iStock)

W Japonii kobiety powiedziały dość. Ruch #KuToo powstał na rzecz zniesienia obowiązku zakładania szpilek do pracy. Hasło akcji to połączenie dwóch japońskich słów oznaczających „buty” i „ból”. Aktywistki uważają, że taka reguła wpisana w regulaminy pracy to dyskryminacja.

Wszystko zaczęło się od wpisu Yumi Ishikawy, która miała dość tego, że jej pracodawca w zakładzie pogrzebowym wymaga od niej chodzenia w szpilkach. Pracowała jedynie na pół etatu, ale i tak odczuwała, że „bieganie” w butach na obcasach źle wpływa na jej samopoczucie. W swoim wpisie, będącym apelem do resortu zdrowia, powołała się na aspekty zdrowotne – na to, że częste noszenie szpilek prowadzi m.in. do problemów z kręgosłupem. Zwróciła również uwagę, że od mężczyzn nie wymaga się takich poświęceń…
Seksizmowi w tym zakresie „NIE” powiedziała również Kirsten Stewart podczas festiwalu w Cannes w 2018 r. Zdjęła szpilki Laboutin na czerwonym dywanie, sprzeciwiając się zasadom dress codu obowiązującego podczas tej imprezy – zakazowi zakładania przez panie butów na płaskim obcasie.

Szpilek nie da się bronić. Jest wiele naukowych dowodów, mówiących o ich szkodliwym wpływie na zdrowie.

Chodzenie w szpilkach zwiększa ryzyko choroby zwyrodnieniowej stawów

W 1998 r. na małym ekranie pojawiły się pierwsze odcinki serialu „Seks w Wielkim Mieście”, a my mogłyśmy podziwiać szpilki od Manolo Blahnika prezentowane przez główną bohaterkę Carrie Bradshaw. W tym samym roku w renomowanym czasopiśmie naukowym „The Lancet” opublikowano artykuł dotyczący wpływu chodzenia w butach na wysokich obcasach na chorobę zwyrodnieniową stawów. Okazało się, że podczas chodzenia w szpilkach znacznie zmienia się praca stawu skokowego. Aby móc stabilnie się przemieszczać, siły przenoszone są na stawy kolanowe i biodrowe. Im wyższa jest szpilka oraz im większa masa ciała, tym bardziej zmienia się kinetyka chodu. Co ciekawe, wykazano, że chodzenie na szerokim obcasie ma taki sam, jeśli nie większy wpływ na powstawanie zmian zwyrodnieniowych w stawach kolanowych! Na obronę butów na „klocku” dodajmy jednak, że chodząc w nich ryzyko upadków, urazów kostki i deformacji stopy jest mniejsze.

Obcasy mogą powodować ból nóg i kręgosłupa

200 kobiet w wieku 20-30 lat, które nosiły wysokie obcasy regularnie przez co najmniej rok, wzięło udział w ankiecie. Pytania dotyczyły komfortu i wygody podczas chodzenia w szpilkach. 58 proc. kobiet zgłosiło ból odcinka lędźwiowego kręgosłupa. 55 proc. zaś odpowiedziało, że to obcasy o wysokości między 6 a 9 cm sprawiły im najwięcej dolegliwości. Okazało się, że chodzenie na obcasach powoduje zwiększone obciążenie części lędźwiowej kręgosłupa. Wraz ze wzrostem wysokości obcasa znacząco zmniejsza się kąt zgięcia lędźwiowego, a środek ciężkości naszego ciała przenosi się do przodu. Powoduje to nieprawidłowe wygięcie kręgosłupa – dochodzi do zmiany lordozy lędźwiowej. Wykazano, że obcasy o wysokości 4-7 cm mogą być noszone bez negatywnego wpływu na komfort. Ponadto pozwalają one zachować równowagę i niskie ryzyko urazów. Zdecydowana większość badań zgadza się, że wraz ze wzrostem obcasa ulega wzmożeniu napięcie mięśni grzbietu. Długotrwała aktywacja mięśni odcinka lędźwiowego może zwiększać nacisk na kręgosłup, przyczyniając się do bólu pleców.

 Brakuje wyobraźni temu, kto uważa, że w trampkach kobieta nie może wyglądać kobieco. (Fot. iStock)
Brakuje wyobraźni temu, kto uważa, że w trampkach kobieta nie może wyglądać kobieco. (Fot. iStock)

Buty z wysokimi obcasami ograniczają ruchomości stawu skokowego

Długoterminowe noszenie obcasów powoduje skrócenie włókien przyśrodkowych mięśnia brzuchatego łydki (średnio 13 proc.) oraz zgrubienie i usztywnienie ścięgna Achillesa. Dochodzi przez to do ograniczenia ruchomości w stawie skokowym. Kobiety, które są przyzwyczajone do chodzenia w szpilkach, w butach na płaskiej podeszwie czują się niekomfortowo, jest im niewygodnie właśnie z tego powodu.

Szpilki to zwiększone prawdopodobieństwo wystąpienia haluksów

Kolejnym problemem, który może dotknąć nasze stopy jest paluch koślawy potocznie nazywany haluksem. Deformacja ta charakteryzuje się odchyleniem dużego palca stopy w kierunku do wewnątrz, dodatkowo paluch może zachodzić na pozostałe palce. Początkowo jest to stan bezbolesny, jednak nie leczony prowadzi do miejscowego stanu zapalnego, a następnie do zmian zwyrodnieniowych powodujących ból. Wyniki badania Mobilize Boston Study obejmującego ok. 600 osób wykazały, że hallux valgus (paluch koślawy) występował aż u 58 proc. kobiet i 25 proc. mężczyzn w badanej grupie. Wśród kobiet w wieku 20-64 lat, noszących buty na wysokim obcasie, stwierdzono zwiększone prawdopodobieństwo wystąpienia haluksów.

Autorzy badań zalecają noszenie obcasów niższych niż 4-5 cm, a już na pewno nie wyższych niż 7 cm. Pozwala to na zachowanie pewność i stabilność chodu, mniejsze ryzyko upadków i złamań kości, mniej dolegliwości bólowych ze strony kolan i kręgosłupa, korzystny bilans energetyczny w czasie chodu. Jeśli zaś chcemy założyć wyższe buty, pamiętajmy o wkładkach do butów dla zmniejszenia dyskomfortu.

Autorami tekstu są: lek. Marta Krzyżanowska, dr n.med. Anna Domaszewska – Szostek, lek. Wojciech Łabędź