fbpx

„Bezpieczne miejsce dla kobiet” – rozmowa z Aleksandrą Głuchowską, współwłaścicielką kliniki Infemini

„Bezpieczne miejsce dla kobiet” rozmowa z Aleksandrą Gołuchowską, współwłaścicielką kliniki Infemini
fot. materiały Infemini

Z badań przeprowadzonych w 2019 roku przy współpracy Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej wynika, że 3 miliony Polek chodzi do ginekologa rzadziej niż raz do roku albo nie była u niego nigdy. Najczęściej, po raz pierwszy w gabinecie ginekologicznym pojawiamy się… w momencie zajścia w ciążę.

Na taki stan rzeczy wpływ mają nie tylko traumatyczne doświadczenia, które wciąż spotykają kobiety u lekarzy. Z raportu opublikowanego kilka lat temu przez Grupę Edukatorów Seksualnych Ponton wynika, że znaczna część kobiet postrzega wizytę u ginekologa jako „zło konieczne” kojarzące jej się ze strachem i wstydem. Obawa przed spotkaniem z ginekologiem to również efekt braku edukacji seksualnej w Polsce.

Wizyty u specjalistów często kojarzą nam się z ostatecznością, przyznaniem do tego, że mamy poważny problem, z którym nie potrafimy sobie poradzić. Wizyta u lekarza wiąże się ze stresem, strachem przed bólem lub wykryciem choroby, a także wstydem. Jednym z często podkreślanych powodów strachu przed pójściem do specjalisty jest nieprzyjemna atmosfera – bezosobowe podejście do pacjentek, brak zrozumienia, surowe nieprzyjemne
otoczenie.

Powstała niedawno na warszawskim Mokotowie klinika Infemini to miejsce, które chce odczarować złe skojarzenia z wizytą ginekologiczną – oferują empatyczne podejście do klientek oraz możliwie jak najmniej stresujące przeprowadzenie przez cały proces leczenia. Z Aleksandrą Głuchowską, współwłaścicielką kliniki rozmawiamy o tym, jak stworzyć miejsce przyjazne dla kobiet połączone z fachowością, wiedzą i kompleksową opieką.

Jak pojawił się u Pani pomysł na powstanie miejsca o tak holistycznym podejściu do kobiecego zdrowia i kondycji?
Aleksandra Głuchowska:
Zwykle najsilniejszym bodźcem do istotnych decyzji w naszym życiu są własne doświadczenia. Nie inaczej było w moim przypadku. Znalazłam się kiedyś w sytuacji, że żaden z kilkunastu lekarzy, jakich odwiedzałam z moją mamą nie był w stanie zdiagnozować, co jej dolega. A symptomy były bardzo silne. Moja mama czuła, że nie jest to „zwykły stres”, który może wpływać na kondycję całego organizmu. Od neurologa, przez laryngologa, trafiłyśmy wreszcie do szpitala zakaźnego, gdzie również nie udało się postawić diagnozy. Po kilkudniowej hospitalizacji i wielu wnikliwych badaniach, usłyszałam od lekarza, że nie wie, co dolega mojej mamie i życzy powodzenia w dalszym szukaniu przyczyny złego samopoczucia. Nigdy nie czułam się tak bezradna. Wiedziałam, że lekarz chce nam pomóc, ale naprawdę nie wie jak. Nie wiedziałyśmy obie, co dalej. Wtedy zaczęłam więcej myśleć o zdrowiu, o systemie opieki zdrowotnej, o tym jak się czuję, kiedy jestem u lekarza, jakie emocje mi towarzyszą. Ale również o tym, że często przyczyna naszych schorzeń leży zupełnie w innym miejscu, niż pierwotnie nam się wydaje. Przy okazji, w moim towarzyskim gronie pojawiło się kilku lekarzy ginekologów i zaczęliśmy rozmawiać o kobiecym zdrowiu. Tak też powstała myśl o stworzeniu miejsca innego niż wszystkie, o nieszablonowym podejściu, gdzie zarówno pacjent, jak i sam lekarz będzie czuł się dobrze i gdzie nikogo nie zostawimy z okropnym uczuciem bezsilności i osamotnienia.

„Bezpieczne miejsce dla kobiet” rozmowa z Aleksandrą Gołuchowską, współwłaścicielką kliniki Infemini
fot. materiały Infemini

Wiele kobiet skarży się na nieodpowiednie podejście do pacjentek, które doświadczają niekiedy bardzo negatywnych przeżyć np. w gabinetach ginekologicznych. Brak empatii, zainteresowania pacjentką, traktowanie jej jako „jednej z wielu”, nie wspominając już o tych wizytach, podczas których lekarze przekraczają granice, upokarzają pacjentki, pozostawiając je niejednokrotnie z ogromną traumą przed powrotem na badania. W jaki sposób można temu zapobiec?
Odpowiedź na to jest banalna, co nie znaczy, że prosta – empatia. Czasami ta empatia gdzieś się gubi, ponieważ coś, co jest codziennością w pracy lekarza w pewien sposób wypacza emocje. Dlatego kluczem jest to, aby zawsze starać się czuć emocje innych i pracować nad tą umiejętnością. Coś, co dla nas jest normalne, dla drugiej strony może oznaczać wielkie szczęście lub koniec świata. Prawidłowe myślenie to takie, że pacjent to suma emocji, którą lekarz musi odczytywać i zawsze traktować go w sposób taki, w jaki sam chciałby zostać potraktowany.

Jednym z problemów, o których mówi się ostatnio coraz więcej jest brak możliwości zajścia w ciążę przez partnerów. Konsekwencje długotrwałego starania się o posiadanie dziecka często prowadzą również do poważnych konsekwencji w zakresie relacji między partnerami i ich zdrowia psychicznego. W takich sytuacjach pojawia się stres, frustracja, wzajemne obwinianie się… Co zrobić, aby pacjentów nie pozostawiać jedynie z poczuciem „postawionej diagnozy”?
Mówiąc o problemach z zajściem w ciąże, faktycznie powinniśmy rozpatrywać to w kontekście niepłodności pary, a nie jedynie jednej strony. Nawet jeśli przyczyna leży faktycznie u jednego z partnerów, to wpływ ma ona na oboje. I o tym powinien pamiętać każdy lekarz. Dlatego właściwą praktyką jest zalecenie przez niego spotkania z psychologiem, który będzie wsparciem i pomoże uporać się z negatywnymi myślami. My patrzymy na to jeszcze szerzej. Nie zostawiamy naszych pacjentów z diagnozą i zaleceniem kolejnych badań. Towarzyszymy parze podczas całej drogi i często zaangażowanych jest wielu naszych specjalistów w starania pary o upragnione potomstwo – od lekarza ginekologa, przez endokrynologa, dietetyka po psychologa. Oni również konsultują się między sobą, wymieniają spostrzeżeniami i zaleceniami – a wszystko po to, aby wspólnie pomóc przyszłym rodzicom.

„Bezpieczne miejsce dla kobiet” rozmowa z Aleksandrą Gołuchowską, współwłaścicielką kliniki Infemini
fot. materiały Infemini

Infemini to miejsce posiadające szeroką ofertę medyczną z zakresu ginekologii, endokrynologii, ginekologii onkologicznej, dietetyki, psychologii czy seksuologii. Co odróżnia to miejsce od innych placówek tego typu?
Przede wszystkim nasze myślenie o zdrowiu i podejście do samego pacjenta. Infemini to nie jest przychodnia, w której czekam w wąskim korytarzu na to, aż zostanę wywołana do gabinetu. To miejsce, gdzie przychodzi się na spotkanie z lekarzem, a nie na wizytę lekarską. Zależało nam na tym, aby zminimalizować stres związany z samym udaniem się do przychodni, a także zniwelować u pacjentów poczucie bycia „jednym z wielu”. Dla nas opieka nad pacjentem jest nadrzędną wartością, dlatego nikt, kto pojawi się w Infemini nie może wyjść z poczuciem bezradności. Jesteśmy po to, aby pomagać.

Jednym z głównych założeń Infemini jest stworzenie jak najmniejszego dystansu, jaki zazwyczaj panuje pomiędzy lekarzami a pacjentami. Pacjentki umawiają się na spotkanie z lekarzami – nie nazywając tego wizytą, czekają na zaproszenie do gabinetu w otoczeniu pięknych kwiatów, eleganckich mebli vintage, w oczekiwaniu mogąc skupić się na lekturze „Sztuki kochania” bądź „Biblii waginy”. Uważa Pani, że może to zmienić podejście do regularnego badania się i nietraktowania wizyty u specjalisty jako nieprzyjemnego obowiązku?
My kobiety bardzo dużo myślimy o innych, a mało o sobie. Taka nasza natura, że zamartwiamy się o zdrowie swoich najbliższych, ale siebie już stawiamy gdzieś trochę dalej. Do tego często fundujemy sobie autosabotaż, wstydzimy się swoich problemów albo nie chcemy kusić losu – bo jak lekarz coś wykryje to…? no właśnie! To wtedy możemy o siebie walczyć, mamy szansę na pokonanie różnych schorzeń czy trudności. I to jest naszym, Infemini, zadaniem – edukowanie kobiet w temacie własnego zdrowia i ciała czy uczenie miłości do siebie samej. Świadoma kobieta to szczęśliwa kobieta. Jesteśmy w stanie wydać na wizytę u kosmetyczki 100-200 zł na piękne paznokcie, ale wizytę u lekarza, który sprawdzi, czy z naszą tarczycą lub piersiami jest wszystko ok… to już mamy opór. A przecież bycie pięknym zaczyna się od naszego wnętrza. Dosłownie i w przenośni. Najpiękniejszym prezentem, jaki możemy zrobić sobie samej to przyjrzeć się swojemu zdrowiu. I można to zrobić w miłej atmosferze i przyjaznym otoczeniu. Właśnie po to, by nie mieć poczucia nieprzyjemnego obowiązku, a miło spędzonego czasu.

„Bezpieczne miejsce dla kobiet” rozmowa z Aleksandrą Gołuchowską, współwłaścicielką kliniki Infemini
fot. Wiktoria Wasiak

W Infemini panuje niezwykle przyjazna, domowa wręcz atmosfera – w środku oczekując na wizytę u specjalisty można poczuć się, jak… w kawiarni, bądź innym miejscu kojarzącym nam się z miłymi spotkaniami. Wnętrze zaprojektowane przez Agatę Sobkowiak wzbudza nie tylko poczucie bezpieczeństwa, ale po prostu chce się do niego wracać. Stonowane kolory, komfortowe fotele, kanapy, lobby, które daje poczucie, jakbyśmy wcale nie udawały się do lekarza. To zupełnie inne podejście niż znane nam dotychczas, gdzie gabinety z reguły zniechęcają swoją surowością.
To było podstawowe założenie, żeby miejsce oczekiwania na spotkanie z lekarzem było dalekie od typowej poczekalni. Ma być higienicznie, ale nie bezdusznie. Zadałyśmy więc sobie pytanie, gdzie czujemy się najlepiej udając się na spotkanie? Oczywiście w kawiarni! Tam jest miło i przyjemnie. Wybrałyśmy również kolory, które mają ciepłą tonację, meble o obłych kształtach, a nawet kwiaty doniczkowe, które wprowadzają życie i energię do wnętrza. Te wszystkie drobne elementy mają wpływać na nasz dobry nastrój, na zmniejszanie napięcia emocjonalnego i przede wszystkim poczucie, że znalazłam się w miłym i bezpiecznym miejscu, w którym również mogę napić się kawy czy herbaty, a nawet udać się do lekarza z mamą czy przyjaciółką, gdzie wspólnie zadbamy o swoje zdrowie.

„Bezpieczne miejsce dla kobiet” rozmowa z Aleksandrą Gołuchowską, współwłaścicielką kliniki Infemini
fot. materiały Infemini

I najważniejsze – czyli przede wszystkim niezwykle szeroka oferta z zakresu ginekologii, położnictwa, seksuologii. Czy wśród pacjentów zdarzają się również mężczyźni, czy to miejsce przeznaczone wyłącznie dla kobiet?
Infemini zostało stworzone z myślą o kobietach, ale nie wyłącznie dla kobiet. Kobiece życie to relacje: rodzicielskie, partnerskie, towarzyskie. Są wokół nas mężczyźni, o których my same się troszczymy, a w niektórych problemach jesteśmy wprost przecież razem. Czasami dotyczy to starań o upragnione potomstwo, a czasami satysfakcji z życia seksualnego obojga partnerów. Dlatego nie chcieliśmy, żeby Infemini dystansowało mężczyzn i już na etapie projektu wyeliminowaliśmy nawet kolory, które mogłyby krępować Panów. Wybraliśmy uniwersalne odcienie, w których każdy będzie czuł się dobrze. Ponadto mamy w ofercie różnego rodzaju badania skierowane do mężczyzn, aby i oni zadbali o siebie.

„Bezpieczne miejsce dla kobiet” rozmowa z Aleksandrą Gołuchowską, współwłaścicielką kliniki Infemini
fot. Wiktoria Wasiak

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze