fbpx

Co jeść, żeby nie marznąć?

Co jeść, żeby nie marznąć?
Jesienia i zimą warto rozgrzewać się, pijąc ciepłe napoje(Fot. iStock)

Coś dla tych, którym jesień i zima kojarzą się wyłącznie ze skostniałymi z zimna stopami, zgrabiałymi dłońmi i owijaniem się w kolejne warstwy. Nie musi tak być.

Jeszcze niedawno zapytana, o co poprosiłabym złotą rybkę, byłabym w kłopocie. Czy o to, żeby nie musieć spać, czy żeby przestać marznąć. Jako szczupła i drobna wiecznie cierpiałam z powodu zimna. Gdy latem popływałam w jeziorze (co bardzo lubię), przez kilka godzin miałam sine usta. Okres zimowy sprowadzał się głównie do planowania ubioru i takiej komunikacji, aby nie zamarznąć. Kiedy po drugiej ciąży zostało mi kilka kilogramów, po raz pierwszy w życiu poczułam, że zimą moje myśli mogą krążyć nie tylko wokół tego, jak bardzo jest czy będzie mi zimno. Wtedy zrozumiałam, że muszę zapanować nad moim ciałem i odczuwaniem chłodu. Dziś sądzę, że odniosłam sukces!

Po pierwsze, rozgrzanie od środka. Jako dietetyk muszę powiedzieć, że warto grzać się jedzeniem! Najlepsze są pożywne i gęste ciepłe dania z kaszami czy zupy kremy. Utrzymują one temperaturę w naszym organizmie na długo. Dlatego dzień zaczynam od jaglanki lub owsianki, do których dorzucam np. imbir, cynamon, kurkumę czy kardamon. Można zrobić z nich gęsty koktajl – jeśli będzie lekko podgrzany, umożliwi długotrwałe utrzymanie podwyższonej temperatury. Dzieje się tak, ponieważ kasze mają tendencję do zatrzymywania ciepła. Taki rozgrzewający koktajl możemy mieć zawsze przy sobie – przydadzą się kubki termiczne. A jakie kasze? Polecam szczególnie gryczaną i jaglaną. Kasza jaglana to skarbnica witamin i minerałów. Ma właściwości rozgrzewające i –według medycyny wschodniej – odśluzawiające, dlatego pomaga przy chorobach zatok i katarze.

Miseczka ciepłej owsianki to idealny sposób na dobry początek dnia (Fot. iStock)

Pamiętajmy o roślinach korzeniowych. Można dodawać je do zup, gotować, zapiekać. Zawarte w nich witaminy i minerały odporne są na niższe temperatury i od wieków zaspokajały potrzeby organizmów żyjących w naszej części Europy ludzi. Węglowodany, które stopniowo będą uwalniały się do krwi, zapewnią energię potrzebną do utrzymania stałej temperatury organizmu.

Przyprawy korzenne, takie jak imbir, cynamon, kurkuma czy kardamon, poprzez zawarte w nich olejki oraz działanie drażniące poprawiają krążenie, rozszerzają naczynia krwionośne wewnątrz organizmu i działają niemal jak aromaterapia. Chociaż dodajemy ich niewiele, to efekty termoregulacyjne będą odczuwalne natychmiast.

Rozgrzewająco działa również np. napar z lipy.

Zapominam natomiast na kilka miesięcy o nabiale, który moje ciało wychładza.

Po drugie, woda. Jakkolwiek dziwnie to może zabrzmieć, gdy marzniesz, wypij 1–2 szklanki wody. Może być ciepła lub letnia, może być zimna. Woda rozrzedza krew, która dzięki temu lepiej krąży i dociera do zziębniętych stóp czy dłoni. Wiecie, jak szybko schnie pranie w ogrzewanym zimą mieszkaniu, prawda? To samo dzieje się z naszym ciałem!

W sezonie grzewczym szczególnie ważne jest nawilżanie zarówno pomieszczeń, jak i organizmu od środka.

Po trzecie, hartowanie. Może brzmieć przerażająco, ale działa! Gdy rozgrzejesz się pod prysznicem, polewaj się przez chwileczkę lodowatą wodą. Idź do sauny, a następnie wskocz do śnieżnej zaspy. To fantastyczna metoda na poprawę krążenia i odporności. A stan euforii, który osiągamy, wystawiając ciało na działanie zimna… jest nieopisanie cudowny.

Po czwarte, ruch. Dzięki niemu poprawi się krążenie. Rozgrzewajmy się, ćwicząc, truchtając lub wchodząc po schodach, a nie wkładając dodatkową warstwę odzieży, która ograniczy ruchy i de facto nie pomoże.

Życzę dużo ciepła i pamiętajcie – lato coraz bliżej!

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>