fbpx

Ćwiczenia na zdrowe oczy

Ćwiczenia na zdrowe oczy
Nasze oczy coraz częściej słabną, bolą nas i pieką. Nadwątlony wzrok można jednak zrehabilitować. (Fot. iStock)

Niemal wszyscy ich nadużywamy – wpatrzeni w monitory i wyświetlacze. Coraz częściej więc słabną, bolą nas i pieką. Okulista dr Bates twierdził, że można zrehabilitować nadwątlony wzrok, a przy okazji zrelaksować cały organizm. Jego metoda znana jest od stulecia, także jako wizjonetyka albo joga oczu.

Żyjący na przełomie XIX i XX wieku William Horatio Bates był okulistą praktykującym w renomowanych szpitalach nowojorskich oraz wykładowcą okulistyki. Życie poświęcił badaniom funkcjonowania oczu i procesu widzenia. Przyjmował rzesze pacjentów, ale naraził się środowisku lekarskiemu i do dziś odrzuca ono jego teorię. Tymczasem wiele osób, które sięgnęły po opracowane przez niego techniki, by poprawić zdolność widzenia, chwali ich skuteczność. Wśród beneficjentów metody znalazł się między innymi słynny pisarz Aldous Huxley. Ćwicząc pod kierownictwem uczennicy Batesa, Margaret Corbett – wyszedł w ciągu kilku miesięcy ze stanu graniczącego ze ślepotą i mógł wrócić do czytania bez okularów.

Kluczowe dla metody Batesa jest przekonanie, że nadwątlony narząd wzroku podlega, podobnie jak inne organy, rehabilitacji. Bo niby dlaczego miałoby być inaczej? Dlaczego oko jako jedyne byłoby pozbawione zdolności adaptacyjnych i regeneracyjnych? To tak jakby ktoś po złamaniu nogi zrezygnował z rehabilitacji – uznając, że zawsze już zmuszony będzie chodzić o kulach… Takimi kulami dla oczu są, zdaniem Batesa, szkła optyczne. (Dokładny opis metody oraz to, jak tłumaczy ona zjawisko akomodacji czy błędy refrakcji, można znaleźć w książkach „Naturalne leczenie wzroku bez okularów” Williama H. Batesa i „Samoleczenie wzroku metodą dr. Batesa”, napisanej przez Boba Fingerbilda). „Narząd wzroku jest uleczalny i można mu przywrócić dawną sprawność, odwołując się do naturalnych sił organizmu i jego zdolności do samoregulacji” – twierdzi Bates. Trzeba tylko te siły pobudzić. Jak? Stosując odpowiednie ćwiczenia.

Ten luz w oku…

Czy to znaczy, że mamy męczyć i tak już zmęczone oczy? Nie, chodzi o to, by pomóc im się zrelaksować. No i nauczyć się odpowiednio ich używać (stąd często stosowany termin „reedukacja”). Zdaniem Batesa większość wad wzroku spowodowana jest jego nieprawidłowym używaniem. Wiąże się to z napięciami w psychice, które z kolei wywołują napięcia w ciele (zwłaszcza w jego górnej części) i obejmują też gałki oczne, odpowiedzialne za jakość oraz ostrość widzenia. „Napięcia wzroku i wynikająca z niego wada refrakcji jest tylko zewnętrznym przejawem napięcia umysłowego” – przekonuje Bates. Teraz rozumiesz, dlaczego czytasz ten tekst w czasopiśmie psychologicznym…

Bates jako pierwszy zwrócił uwagę, że w procesie widzenia współdziałają ze sobą na równorzędnych zasadach oczy, system nerwowy i umysł, przy czym na umysł możemy świadomie wpływać i poprzez niego oddziaływać na dwa pozostałe. Doktor Bates podaje bardzo prosty przykład zależności między napięciem oczu a napięciem umysłu. „Gdy umysł jest wypoczęty, nic nie jest w stanie zmęczyć oczu” – pisze w „Naturalnym leczeniu wzroku bez okularów” – „jeżeli zaś działa w stanie napięcia, nic nie może dać oczom wypoczynku. Prawie każdy zaobserwował, że oczy łatwiej się męczą, gdy czytamy coś nudnego lub trudnego do zrozumienia niż podczas lektury interesującej książki”.

Już w starożytnych Indiach rozumiano wzajemne powiązania między wzrokiem i umysłem, o czym świadczą chociażby jantry i mandale. Nie odbiera to w żadnej mierze zasług amerykańskiemu naukowcowi, który po latach skomplikowanych eksperymentów stworzył spójny system. „Przebadałem oczy dziesiątkom tysięcy dzieci szkolnych, setkom niemowląt, tysiącom zwierząt, takich jak: koty, psy, króliki, konie, krowy, ptaki, żółwie i ryby” – wspomina. „Używałem retinoskopu, gdy badani byli zrelaksowani lub podekscytowani, również gdy ja byłem zdenerwowany, gdy byli przebudzeni i podczas snu, a nawet gdy znajdowali się pod wpływem chloroformu. Badania prowadziłem w ciągu dnia i nocy, gdy badani byli wypoczęci lub zmęczeni, gdy usiłowali widzieć i gdy nie robili wysiłków, wówczas gdy kłamali i mówili prawdę (…)”. Na warsztat wziął także emocje. Utrzymywał na przykład, że krótkowzroczność jest formą zamknięcia się w sobie, wycofania, „wyrazem niedowierzania w to, co się widzi i sposobem patrzenia na świat, wypełnionym lękiem”. Ale też, że wskazuje na analityczny, krytyczny umysł, przywiązujący zbytnią wagę do szczegółów. „Soczewki krótkowidzów mają wartość ujemną i tak też pozwalają im się czuć” – stwierdził.

Łącząc każdy przypadek nieprawidłowej pracy oka z napięciem umysłowym, Bates pomógł tysiącom pacjentów z wadami wzroku. Poprawa następowała po tym, jak nauczyli się rozluźniać oczy i wykształcili umiejętność naturalnego patrzenia. Tak naprawdę urodziliśmy się z nią – chodzi o to, żeby ją sobie przypomnieć, uczynić z niej trwały nawyk. W swojej książce Bates podkreśla, jak ważne jest, by przy wykonywaniu ćwiczeń zrelaksować ciało i umysł. Z drugiej strony jego techniki, choć opracowane na potrzeby narządu wzroku, działają rozluźniająco na cały organizm, w tym także na system nerwowy. Tak już jest w holistycznym podejściu – wszystko odbywa się na zasadzie sprzężenia zwrotnego.

Ciemność widzę

Techniki Batesa mogą być stosowane przy wszystkich wadach wzroku. Ale też wspierają zdrowe oczy, pozwalają im odpocząć, chronią je. Ćwiczenia należy wykonywać bez okularów. Ważne, by niczego nie przyspieszać i nie wymuszać. Duże znaczenie dla wzroku ma też oddech (im głębszy, bardziej odprężony, tym lepiej) i światło. Bates był przekonany, że niesłusznie boimy się tego drugiego, oddzielając się od niego okularami przeciwsłonecznymi i mrużąc oczy (zalecał naświetlania poprzez krótkie kąpiele słoneczne). Z drugiej strony przykładał ogromną wagę do relaksu w ciemności. „Najprostszy sposób, w jaki oczy mogą wypocząć, to zamknięcie ich na pewien czas i równoczesne myślenie o czymś przyjemnym” – pisał. „Jest to zawsze pierwsza rzecz, jaką robimy, bardzo mało jest osób, które nie osiągnęłyby dzięki temu chociaż chwilowej korzyści”.

Ale można pójść dalej. Znacznie głębszą relaksację uzyskamy poprzez odcięcie dopływu światła, zasłaniając oczy dłońmi (palce skrzyżowane na czole). To najważniejsza technika odprężania pasywnego zalecana przez Batesa i nazwana przez niego palming (ang. palm – dłoń). Co widzisz, gdy zasłonisz w ten sposób oczy? Ciemność, powiesz. Na pewno? Wszystko zależy od tego, czy oczy są wypoczęte. Jeśli tak jest, rzeczywiście zauważysz, że twój obszar widzenia wypełnia jednolita czerń. Ale dla wielu osiągnięcie takiego efektu może być bardzo trudne. Jeśli gałki oczne są spięte, pole widzenia będzie wypełnione iluzją świateł i kolorów – szarymi chmurami, ciemnością w świetliste prążki… Zazwyczaj im większa wada wzroku, tym są one liczniejsze i bardziej ruchliwe. Zobaczenie głębokiej, nieprzeniknionej czerni podczas palmingu utrudniają też takie czynniki, jak zmęczenie czy emocje. Co zrobić? Przede wszystkim rozluźnić mięśnie (zwłaszcza karku, barków, szyi i okolic oczu). A potem przypomnieć sobie jakieś czarne obiekty – but, fortepian, fałdę czarnego materiału (zatrzymując każdy z nich w pamięci nie dłużej niż przez sekundę). Nie chodzi, oczywiście, o to, by zmuszać się do zobaczenia nieprzeniknionej czerni. Wcześniej czy później to widzenie przyjdzie samo.

Opisane ćwiczenie, wykonywane regularnie, może znacznie wydłużyć zdolność pracy przed monitorem. Możesz wykonywać je tak często, jak tego potrzebujesz (każdorazowo około pięciu minut). „Dobrze wykonany palming jest jedną z najlepszych spośród znanych mi metod bezpiecznej relaksacji całego układu nerwowego” – zapewnia Bates. Rzeczywiście postrzega on widzenie dość szeroko… Przede wszystkim jako funkcję umysłu, interpretującego wrażenia odbite na siatkówce. Dlatego nawołuje, by stać się świadomym tego, co widzimy – bez wydawania osądów zarówno co do jakości widzenia, jak i widzianych obiektów. „Po prostu odnotuj w świadomości stopień zamazywania się konturów, zauważ, czy widzisz obraz pojedynczo, podwójnie czy w większych ilościach” – podpowiada. Możesz też sprawdzić, co się dzieje, jeśli wpatrujesz się zbyt długo w jeden punkt. Czy jednym okiem widzisz ostrzej od drugiego? Czy w obu dostrzegasz ten sam kolor? Czy jakość twojego wzroku zmienia się w zależności od pory dnia, twojego stanu zdrowia i samopoczucia? Brzmi to dość technicznie, ale Bates twierdził, że terapia reedukacji wzroku pozwala na wgląd w siebie, na zobaczenie natury własnych emocji, przekonań, wyobrażeń, sposobu percepcji rzeczywistości. W końcu to, w jakim świecie żyjesz, zależy od tego, jakim go widzisz.

Ćwiczenia wzroku przydatne podczas pracy przy komputerze

  • Zoom przy użyciu kciuka. Wyciągnij przed siebie rękę z podniesionym kciukiem. Spójrz na kciuk, widząc go dokładnie i ostro na tle pozostałego, niewyraźnie postrzeganego pola widzenia. Teraz popatrz na tło i zauważ, że twój kciuk podzielił się na dwa obrazy. Kieruj wzrok naprzemiennie na kciuk i odległe tło.
  • Mruganie. Pamiętaj o częstym mruganiu (możesz umieścić karteczkę z przypomnieniem przy komputerze). Praca przy monitorach komputerowych powoduje wysuszenie oka – częstsze mruganie pomaga nawilżyć rogówkę. Ludzie z wadami refrakcji wykazują tendencję do mrugania w rytmie rzadszym niż 20 mrugnięć na minutę. Prawidłowe mruganie daje odpoczynek oczom, gimnastykuje zewnętrzne mięśnie gałki ocznej, nawilża rogówkę, masuje gałkę oczną i zmusza źrenicę do zwężania się i rozszerzania.
  • O – wahadło (ćwiczenie opracowane przez Margaret Corbett, uczennicę Batesa). Zamknij oczy i wyobraź sobie okrągłą, dużą, czarną literę O. Postaw na niej dużą czarną kropkę w miejscu godziny 12 i 6. Traktując swój nos niczym długi ołówek, przy wciąż zamkniętych oczach, obrysuj krawędź litery O pomiędzy punktami odpowiadającymi godzinie 12 i 8 (w obie strony). Następnie wykonaj podobny wahadłowy ruch pomiędzy punktami odpowiadającymi godzinom 3 i 9. Powtórz ten cykl sześć razy.

Źródło: Bob Fingerbild „Samoleczenie wzroku metodą dr. Batesa”, wyd. Kos.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze