Medycyna chińska – zdrowie to równowaga

W medycynie chińskiej oprócz leczenia lekarze starają się moderować również styl życia pacjenta (fot. iStock)

Widzę, słucham, pytam i badam – to cztery filary diagnozowania w medycynie chińskiej. Orina Krajewska pyta dr. Yaira Maimona o to, jakie problemy zdrowotne można odkryć już na pierwszym etapie diagnozy.

Orina Krajewska: Jak wygląda zdrowy człowiek?

Yair Maimon: W medycynie chińskiej nie mówimy o zdrowiu ani chorobie. Mówimy o równowadze lub jej braku. Zdrowie to równowaga wszystkiego w tobie, a choroba to stan, kiedy tej równowagi nie ma. Jako lekarze chcemy zrozumieć, co w nas straciło równowagę i jak znaleźć najlepszy sposób na jej ponowne osiągniecie. Można powiedzieć, że wszystko we wszechświecie podróżuje w kierunku osiągnięcia tego stanu. Zimą wkładasz więcej warstw, ubierasz się ciepło, ponieważ chcesz zrównoważyć temperaturę w ciele. Latem zdejmujesz ubrania i chętniej przebywasz w cieniu. Jeśli komuś jest zawsze gorąco, nawet zimą wychodzi na zewnątrz w krótkich spodenkach, a jego skóra ma odcień czerwonawy, rozgrzany – to powiedziałabym, ze zawsze ma dostęp do ciepła. Będziemy więc szukać leczenia, które zredukuje jego wewnętrzne ciepło. Komuś, komu zawsze jest zimno, damy coś, co to wewnętrzne ciepło wzmocni. Mogę takiemu pacjentowi powiedzieć, by wypił imbirową lub cynamonową herbatę lub coś, co normalnie ludzie piją lub jedzą zimą.

W jaki sposób ten stan braku wewnętrznej równowagi zdiagnozować? Przypuszczam, że nie zawsze jest to tak oczywiste, jak szorty przy ujemnych temperaturach.

Medycyna chińska opiera się na czterech filarach diagnozy. Pierwszy to „widzę” i „obserwuję”. Drugi to „czuję” (odnosi się do tego, co czuje pacjent, ale też lekarz) i „słucham”. Mam tu na myśli to, co jako pacjent mówisz i w jaki sposób to mówisz, a także to, czego nie mówisz. Trzeci to „pytam”, czyli moment, kiedy jako lekarz zadaję pytania. Ostatni do „badam”. Zawiera się w tym badanie pulsu i ciała, gdy sprawdzam różne obszary ciała i dotykam konkretnych punktów w celu zbadania, czy są na przykład bolesne. Określamy też jakość skóry i wszelkie nieprawidłowości.

Najciekawsze dwa filary to widzenie i słuchanie. Ucząc przyszłych lekarzy, zawsze mówię, że poprzez obserwację mają zdobyć większość informacji o stanie zdrowia pacjenta. Słuchając – jeszcze więcej, ale generalnie na etapie „widzę” i „czuję” powinni zebrać do 50-80% diagnozy. Następnie zadajemy pytania, aby wyjaśnić to, co już zobaczyliśmy i poczuliśmy, a na koniec badamy ciało, aby domknąć diagnozę. Oczywiście dzisiaj do pełnej diagnozy używamy także technik medycyny zachodniej. Ponieważ leczę wielu pacjentów z nowotworami i innymi skomplikowanymi chorobami, zawsze proszę ich o przyniesienie wszystkich wyników badań medycznych.

Na co dokładnie pan patrzy, obserwując pacjenta?

Przede wszystkim na cerę, rozpoznaję jej koloryt i jakość. Jeśli ktoś jest zbyt blady, to znaczy, że brakuje mu energii zwanej w chińskiej medycynie qi. Jeśli w niektórych miejscach jest trochę czerwony – jest w nim zbyt dużo ciepła. Kobieta w okresie menopauzy będzie miała czerwone policzki, a dzieci dostaną nagłych wypieków w przypadku nawracających infekcji. Jest wiele rodzajów czerwieni, rozpoznanie ich wiąże się z bardzo rozległą wiedzą. Na przykład kobieta, która ma problemy z miesiączką lub innymi kwestiami ginekologicznymi, może mieć nieco fioletowe usta. Ktoś, kto ma trudności z trawieniem, może nawet mieć wokół nich zielony obszar. Pacjent o słabych nerkach będzie miał z kolei czarne cienie pod oczami.

Obserwujemy twarz i oczy na różne sposoby, nie tylko po to, by zobaczyć stan narządów, ale także tzw. jakość ducha. Jasne i błyszczące oczy oznaczają, że stan ducha pacjenta jest dobry. Patrzymy na białko – czy jest trochę żółtawe, na tęczówki i źrenice, na zewnętrzne i wewnętrzne części oka. Czasami ludzie przychodzą do mnie zatroskani czymś konkretnie, na przykład stanem swoich oczu, bo zaobserwowali plamkę lub niepokojący kolor. Dobrą stroną bycia lekarzem jest to że mogę ich uspokoić. Moje doświadczenie mówi, że w 80% przypadków ludzie są zaniepokojeni nie tymi rzeczami, co trzeba. Interesujące jest to, że to również będzie częścią diagnozy – dlaczego coś ich niepokoi.

Wracając do obserwacji, dobry lekarz umie podsumować wszystko, co zaobserwował. Nie patrzy na jeden kawałek układanki. Diagnoza jest jak rozwiązywanie łamigłówki lub układanie puzzli. Musisz zebrać wiele elementów i zbudować z nich jeden obraz. Lekarz, który tworzy diagnozę, opierając się tylko na jednym obszarze, traci z pola widzenia osobę. W zachodniej medycynie jeśli masz problem ze skórą, idziesz do specjalisty od skóry, jeśli problem z żołądkiem – do gastrologa. Kończy się na tym, że diagnozuje cię wiele osób, ale żadna z nich nie jest zainteresowana diagnozą innych specjalistów. A przecież wszystko jest połączone.

W jaki sposób?

Chociażby w taki, że to wszystko dotyczy jednej osoby. Nie możesz podzielić jej na kawałki. Nawet jeśli pewne kwestie czy problemy nie są bezpośrednio połączone, gwarantuję, że są połączone pośrednio i trzeba spojrzeć na tę połączenia – inaczej tracimy osobę. Im więcej ułożymy puzzli w układance, tym bliżej nam do ujrzenia całego obrazu. Rola specjalistów jest niezwykle ważna, dzięki nim możemy uzyskać wiele detalicznych informacji na temat stanu zdrowia pacjenta, ale jeśli nie umieścimy ich z powrotem w układance, nie zestawimy z poprzednimi – to błędnie postawimy diagnozę. Na przykład może się zdarzyć, że w przypadku wielu problemów skórnych otrzymujemy te same wyniki i ostatecznie wszystkie przypadki leczymy kortyzolem. A w rzeczywistości nie leczy on przyczyny problemu, a jedynie tłumi objawy. Jeśli widzimy cały obraz, możemy leczyć dokładnie i przede wszystkim indywidualnie.

Na czym polega największa różnica między chińskim a zachodnim sposobem diagnozowania? Chodzi o to, że diagnoza chińska używa innych metod niż zachodnia, która opiera się na badaniach? Wszystko musi być naukowo udowodnione…

Rozróżnieniem, którego szukasz, jest to, że medycyna zachodnia jest medycyną kwalifikowaną, a chińska – jakościową. Zachodnia poszukuje odpowiedzi w ilości, na przykład sprawdzając, ile masz krwinek, co pokazuje zdjęcie rentgenowskie lub jest konkretnym, policzalnym wynikiem badania. I ta tendencja postępuje. Dawniej lekarze sprawdzali puls i osłuchiwali pacjenta – w ten sposób byli w stanie wyczytać wszystko o stanie jego serca. Dzisiaj wysyłają cię na testy EKG, całkowicie polegające na maszynie. W laboratorium może się okazać, że masz 1000 białych krwinek, ale nie dowiesz się, ile z nich jest aktywnych. W medycynie chińskiej sprawdzamy przede wszystkim ich aktywność, czyli ich jakość. Wszystkie zachodnie testy sprawdzają tylko ilość. Tymczasem możesz mieć bardzo mało białych krwinek, ale są one tak aktywne, że nigdy nie chorujesz.

Na co wiec zwracać uwagę, jeśli nie na wyniki badań?

Załóżmy, że człowiek wstaje rano i czuje się dobrze, je śniadanie, jest pełen sił witalnych, klarownie myśli, ma dobrą energię. Nie jest mu zimno. Ale pod koniec dnia nagle zaczyna wyglądać na bardzo zmęczonego. Nie może się skoncentrować, jest blady i czuje, że jest mu zimno. Jeśli wykona badanie krwi rano i wieczorem – wyniki wyjdą dokładnie takie same, ale jest przecież oczywiste, że czegoś mu brakuje. W medycynie chińskiej powiemy, że brakuje mu qi (energii) i ma niedobór w jakości tej energii. Każdy może to diagnozować – patrzysz i mówisz „och, wglądasz na zmęczonego, idź spać”, a rano mówisz: „wyglądasz świeżo”. To już diagnoza. My cały czas w ten sposób naturalny się diagnozujemy. Od razu wiemy, czy ktoś czuje się dobrze czy nie, czy jest w depresji lub zmaga się z jakimś dyskomfortem.

W jaki sposób leczy się w medycynie chińskiej ten brak jakości?

Medycyna chińska ma kilka ścieżek leczenia. Odpowiednie pożywienie może być jedną z nich. Jeśli masz zbyt dużo gorąca, nie powinnaś jeść pikantnych rzeczy i pić za dużo kawy. Kolejne ścieżki to akupunktura i ziołolecznictwo. Podam przykład. Jeśli cierpisz na migrenowe bóle głowy, zachodnia medycyna wyśle cię na wiele badań, aby wykluczyć potencjalne przyczyny bólu. To jest jak najbardziej dobra strategia, ale w 90% przypadków nic nie zostanie wykryte i ostatecznie pacjent nie dostanie przepisanego przyczynowego leczenia. W medycynie chińskiej bardzo szybko diagnozujemy przyczynę – dowiemy się, dlaczego masz bóle głowy, których nie powinnaś mieć. Poszukiwania zaczniemy od zadawania pytań: Czy bóle głowy pojawiają się rano czy wieczorem? Po stresie? W weekendy czy bardziej po dniu pracy? Czy występują głównie na skroniach czy w okolicy oczu? Czasami mogą nawet pojawić się podczas urlopu. Próbujemy dowiedzieć się, co i kiedy traci równowagę. W medycynie chińskiej będziemy zwracali uwagę na napięcia, które są związane z bólami głowy. Napięcia ujawniają się nie tylko w okolicy twarzy i oczu, ale także w sposobie, w jakim trzymasz ramiona czy jak chodzisz. Całe ciało może być tak napięte, że nie sposób go zrelaksować, a mięśnie nie poruszają się swobodnie. Mówimy, ze coś w osobie nie może się odprężyć. Kiedy napięcie wreszcie może zostać uwolnione, w weekend lub pod koniec dnia, powoduje to ból głowy.

Świat zbudowany jest na zasadzie dwóch ruchów – zaciskania i odpuszczania. Wszystko najpierw się zaciska, a potem uwalnia. W przypadku bólu głowy działa ta sama zasada. Ktoś bardzo dobrze zna mechanizm zaciskania, ale nie wie, jak odpuścić. Przyczyna może leżeć nie w ciele, lecz w psychice, na przykład nadmiernej potrzebie kontroli. Po jakimś czasie, gdy ta osoba jest zbyt długo zaciśnięta, zatrzymana energia nagle się uwalnia, bo bezpośrednio prowadzi do wzrostu ciśnienia w głowie. To wytwarza ciepło, na tej samej zasadzie jak ciepłe robi się coś, co trzymamy przez dłuższy czas w dłoni. Może to doprowadzić do zapalenia w ciele i wysokiego ciśnienia. Taka osoba będzie bardzo spragniona, a jej skóra może mieć czerwony odcień.

Kiedy już wiemy, że problem jest związany ze stagnacją energii i zaciskiem, używamy określonych punktów akupunkturowych lub ziół, aby uwolnić tę energię i zmniejszyć ciepło wytworzone w ciele. Po postawieniu diagnozy projektujemy całościowe leczenie zgodnie z postawioną diagnozą. Oprócz leczenia staramy się zawsze moderować styl życia pacjenta.

W zachodniej medycynie jeśli masz problem ze skórą, idziesz do specjalisty od skóry, jeśli z żołądkiem – udajesz się do gastrologa. W medycynie chińskiej diagnoza jest jak rozwiązanie łamigłowki – musisz wziąć wiele kawałków i zbudować z nich jeden obraz. (fot. iStock)

Co to znaczy?

Jeśli jest zbyt spięty, możemy doradzić mu uprawianie sportu lub pomóc znaleźć inne techniki relaksacyjne. Jednej osobie powiem „biegaj regularnie”, drugiej „idź na spacer”, a jeszcze innej „medytuj”. Diagnoza doprowadzi mnie do różnych porad dotyczących stylu życia.

Czy istnieje jakaś hierarchia przepisywania zabiegów: dieta jest najważniejsza? Czy może sen?

Zdradzę ci dwie tajemnice dotyczące medycyny. Pierwsza polega na tym, że dobry lekarz zawsze będzie leczyć pacjenta tak, by ten mógł za tym leczeniem podążać. Patrzę na to jak na drzwi i często widzę, że niektóre drzwi nie są jeszcze dla mnie otwarte. Mam pacjentów chorych na raka, których pytam: „Czy chcesz zmienić dietę” a oni mówią „Nie”. Nie osądzam tego. Nie chcą lub nie są teraz na taką zmianę otwarci. Wymuszając cokolwiek na nich, popchnę jedynie leczenie w niewłaściwą stronę. Ostatecznie pacjent nie zrobi tego, co mu zalecę, a jedynie wprowadzę stres i poczucie winy, a to zdecydowanie nie będzie dobre dla jego zdrowia. I może przyczynić się do rozwoju choroby. O wiele ważniejsze jest ogólne zadowolenie z tego, co robisz, niż podążanie za pewną tak zwaną ścieżką zdrowia, ale w stresie i niepokoju. Dobra rada medyczna jest radą osobistą, nie możesz mieć żadnej z góry przyjętej strategii. Dla niektórych osób pierwszym krokiem będzie po prostu brak poczucia winy. Traktowanie siebie lepiej i kochanie siebie – to ważniejsze niż cokolwiek innego.

A druga tajemnica?

Ma ona związek z tak zwanym obieraniem cebuli. Musisz obrać warstwę po warstwie. Podczas leczenia nigdy nie leczę wszystkiego naraz. Krok po kroku, powoli dochodzimy do lepszego zdrowia. Jeśli udzielę pacjentowi 10 porad, to prawdopodobnie to nie zadziała, ponieważ będzie on gotowy na wdrożenie tylko dwóch. Czasami leczysz pierwszą warstwę, przepisujesz na nią jedną radę i nagle cała reszta naprawia się sama. Ludzie, którzy przychodzą z problemami ze skórą, zaczynają nagle obserwować, że mają lepsze ciśnienie lub pozbyli się problemu z oczami, który im wcześniej dokuczał. Czasami zaczynamy od warstwy zewnętrznej i kierujemy się do wewnątrz, czasami od wewnętrznej na zewnątrz, ale w generalnej strategii zwykle skupiam się najpierw na jednej określonej warstwie, zamiast na wszystkim jednocześnie. Ciało ma zdolność do równoważenia się – na tym opiera się cała medycyna naturalna. Robisz minimum, alby pomóc ciału się uleczyć. Potencjał samoleczenia jest ogromny. Leczę ludzi z ciężkimi chorobami takimi jak rak. Czasami nie stosuję tak silnej interwencji a pacjenci dochodzą do zdrowia.

Jak medycyna chińska zapatruje się na profilaktykę?

Głębokim celem medycyny chińskiej jest zapobieganie. Stara historia mówi, że kiedyś lekarz był odpowiedzialny za wioskę i wszyscy płacili mu comiesięczne wynagrodzenie. Jeśli ktoś był chory, przestawało się płacić, ponieważ obowiązkiem lekarza było utrzymane ludzi w zdrowiu. Druga wersja historii mówi, że każda osoba we wsi miała swoją szafkę z ziołami i jeśli ktoś zaczął używać ziół, to lekarz był odpowiedzialny za uzupełnienie jej z własnych zasobów.

Ta wioska to także metafora naszego organizmu. Dajmy na to że mamy łańcuch, którego wytrzymałość wynosi 100 kg. Kiedy obciążenie będzie większe, łańcuch zerwie się w najsłabszym miejscu. Dobra diagnoza identyfikuje najsłabsze ogniwo w organizmie, by wzmocnić je i utrzymać cały organizm w zdrowiu. Dla mnie podstawą diagnozy jest zrozumienie naszych słabości. One nie zmieniają się przez całe życie. Będą dokładnie takie same teraz i za 20 lat. Poza tym dobre leczenie utrzymuje zdrowie nie tylko ciała, dotyka umysł i ducha.

Są jakieś uniwersalne wskazówki, aby utrzymać najlepsze zdrowie?

Odniosę się do czegoś, co nie jest medycyną chińską, ale jest bardzo mądre i wspiera świadomość zapobiegania chorobom. W skrócie można to nazwać zasadą: 0-5-10-30-150.

Zero odnosi się do unikania, a jedną z rzeczy, których należy całkowicie unikać, jest tytoń. Jest niezaprzeczalnie szkodliwy dla zdrowia, powoduje nie tylko raka, ale wiele innych poważnych chorób. Pięć odnosi się do jedzenia co najmniej pięciu różnych rodzajów owoców i warzyw dziennie. Najlepiej różnokolorowych, ponieważ barwa niesie informację o konkretnych substancjach, zapobiegających nowotworom i stanom zapalnym. Dziesięć oznacza 10 minut ciszy dziennie, by zapewnić umysłowi spokój i relaks. Wydaje się, że to niewiele, ale ludzie czasami nie znajdują dla siebie nawet 10 minut. 30 to BMI. Wiemy, że nadwaga jest przyczyną wielu chorób, więc konieczne jest zmniejszenie masy ciała, jeśli zmagamy się z jej nadmiarem. 150 to liczba minut ćwiczeń w tygodniu. Cała formuła jest prosta, ale praktykowana świadomie i systematycznie może naprawdę wiele zmienić.

 

Orina Krajewska – aktorka, instruktorka teatralna, współzałożycielka i prezes Fundacji Małgosi Braunek „Bądź”, autorka książki „Holistyczne ścieżki zdrowia”.

Doktor Yair Maimon – autorytet z zakresu medycyny integracyjnej i chińskiej, posiada ponad 30-letnie doświadczenie kliniczne, akademickie i badawcze, jest dyrektorem Tal Center – Integracyjnego Centrum Badań Nowotworów, Instytutu Onkologii – Szpitala Sheba.