fbpx

Ganbanyoku – sauna skalna

Ganbanyoku - sauna skalna
materiały prasowe

Japończycy korzystają z sauny skalnej raz w tygodniu. Oczyszcza ciało z toksyn, umysł – ze szkodliwych myśli, a serce – z trudnych emocji. Agnieszka Maciąg dzięki Ganbanyoku łapie potrzebną równowagę.

materiały prasowe

Znamy już saunę rzymską, turecką, parową, błotną, solną… Przyszedł czas na skalną.

Tak, Ganbanyoku po japońsku znaczy dosłownie: sauna skalna. Leżymy w niej na łóżku z kamienia wulkanicznego, który jest z natury bardzo ciepły. Japońska kultura jest bardzo bliska naturze – ludzie obserwują przyrodę i naśladują zachowania zwierząt. Tak też powstało Ganbanyoku. Ten rodzaj leczniczej sauny kilkaset lat temu odkryły wojska samurajskie na wyspie Hokkaido. Poranieni i wyczerpani po stoczonej bitwie wojownicy ukryli się wysoko w górach. I tam zobaczyli stado makaków, które wygrzewało się w ciepłych źródłach i na kamieniach. Samurajowie postąpili podobnie. I okazało się, że ich rany zaczęły się szybko goić, a organizmy regenerować. Ganbanyoku do tej pory w Japonii uważane jest za fenomen.

Jak to działa?

Temperatura kamieni wulkanicznych jest nieco wyższa niż temperatura naszego ciała, ma ok. 40 stopni. Dzięki temu kontakt z nimi jest przyjemny i odprężający, a organizm poci się na zupełnie innym poziomie niż zwykle. Pot, który wychodzi z nas w klasycznej saunie lub podczas wysiłku fizycznego, to jest pot zewnętrzny, wraz z którym tracimy sporo minerałów. A w Ganbanyoku wychodzi z nas pot głębszy – perłowy, który jest bezwonny i bardzo odżywczy dla skóry. Tego potu dobrze jest nie spłukiwać, a najlepiej się nim nasmarować, bo odżywia skórę. W tych warunkach organizm wydziela substancję, która działa na nas odmładzająco. Zdarza się, że tego potu jest bardzo dużo, ale bywa też zupełnie odwrotnie. Każdy reaguje inaczej. Osoby, które mają wiele blokad emocjonalnych, nie pocą się. One muszą na Ganbanyoku przyjść kilka razy. I jest to dla nich nauka odpuszczania sobie.

Pani już próbowała. Jak na panią działa Ganbanyoku?

Na wielu poziomach, przede wszystkim rozgrzewa mnie, gdy jest chłodno, i relaksuje. Promieniowanie tych kamieni jest dla kobiet bardzo korzystne i prozdrowotne. W trakcie takiego seansu zmniejsza się cellulit i chudniemy – możemy stracić pomiędzy 800 a 1500 kalorii. Bardzo też polecam Ganbanyoku jako regeneracyjny zabieg dla kobiet po porodzie – w tym czasie jest to szczególnie ważne, żeby zapewnić organizmowi stopniową regenerację. Wszystkie zranienia i blizny, też na emocjonalnym poziomie, potrzebują się wygoić, a sauna japońska w naturalny sposób to wspomaga. Przyspiesza ten proces, ale nie robi tego kosztem forsowania organizmu. To się odbywa łagodnie i jednocześnie na wielu płaszczyznach – fizycznej, emocjonalnej i duchowej. Bo w końcu jesteśmy istotami, które składają się z ciała, umysłu i duszy.

Uważam, że naszym największym wrogiem jest stres. Żyjemy w ciągłym pędzie i potrzebujemy takiego czasu, żeby sobie po prostu odpuścić. Zatrzymać się, wyciszyć i pozwolić organizmowi się zregenerować. Ganbanyoku stwarza możliwość, by nasze ciało, duch i umysł wróciły do swojego naturalnego rytmu. Zwłaszcza przed wiosną. Kiedy jest mało słońca, dużo deszczu i chłodu, musimy włożyć sporo wysiłku w to, by być w pozytywnym nastroju i się nie poddawać. Ale jednocześnie przedwiośnie jest etapem inkubacji i dojrzewania, kiedy możemy zajrzeć w głąb siebie. Trochę jakbyśmy wrócili do łona matki. To ważne, żeby wejść w ten cykl pór roku poprzez ogrzewanie i regenerowanie ciała. Ale też na poziomie emocjonalnym i duchowym, tak żeby ta inkubacja faktycznie mogła nastąpić. W Ganbanyoku mamy ten czas…

Jak często możemy korzystać z takiej sauny?

To indywidualna sprawa. Z Ganbanyoku można w Polsce obecnie skorzystać jedynie w warszawskim Studio Ovo, a terapeuci, którzy tam pracują, są mądrymi przewodnikami po odpowiedniej dla nas ścieżce. Dopiero gdy opowiemy trochę o naszym ciele, trybie życia, trudnościach, poszukiwaniach i dążeniach, będzie można określić odpowiednią dla nas częstotliwość zabiegów i długość ich trwania. Polecam taką saunę zwłaszcza na wiosnę, bo doskonale oczyszcza z toksyn, oczywiście w połączeniu z odpowiednią dietą i „porządkami” w emocjach. W dzisiejszych czasach mamy w sobie niewspółmiernie dużo toksyn – pochodzą one zarówno z leków, kosmetyków, pożywienia czy powietrza, którym oddychamy, dostarcza ich też pełne pośpiechu życie. Każdego dnia coś łapiemy, z czymś musimy się uporać i coś jest dla nas wyzwaniem. Praca, ludzie, nowe sytuacje i zmiany nieustannie dostarczają nam stresu. I cały czas musimy dbać o równowagę. I to nie jest bynajmniej stan stały, jest to coś bardzo płynnego, czego musimy cały czas szukać, a jak odnajdziemy, pielęgnować… po to, by znów szukać. Dlatego najlepiej – śladem Japończyków – wspomagać swój organizm przez cały rok. Oni korzystają z Ganbanyoku średnio raz w tygodniu.

W Studio Ovo są pojedyncze łóżka i jedno łóżko dla pary, różnie rozumianej, bo może być to małżeństwo, ale też matka z córką lub przyjaciółki, które chcą trochę czasu spędzić razem. Oprócz sauny skalnej można tu skorzystać z innych połączonych z nią zabiegów – masaży, terapii czaszkowo-krzyżowej, refleksologii zintegrowanej jelita grubego, które wspierają procesy odnowy i integracji ciała, umysłu i ducha. Masaż shiatsu i głowy odbywają się bezpośrednio na łóżku kamiennym w trakcie seansu. Na gorących kamieniach można też ćwiczyć jogę.

Potrzebujemy miejsc, w których możemy się wyciszyć.

Tak, i bardzo bym chciała, żeby było w Polsce coraz więcej ośrodków zintegrowanej odnowy. Takich, w których nie koncentrujemy się jedynie na wyglądzie, tylko na dobrostanie. Wierzę, że jeżeli jesteśmy zdrowi, zrelaksowani, to nasza uroda promieniuje i świecimy wewnętrznym blaskiem. Nie zastanawiajmy się, co zrobić, żeby dobrze wyglądać, ale co zrobić, żeby się dobrze czuć. Piękno samo przyjdzie. Ważne jest to, co jemy, ale też co myślimy i jak o siebie się troszczymy. My, kobiety, jesteśmy cały czas atakowane przez komunikaty, że musimy być szczupłe i młode. A to nieprawda, możemy pozostać istotą, którą jesteśmy, nie tylko ciałem, ale też duchem.

A co możemy zrobić, by wspomóc swój rozwój wewnętrzny?

Ja na przykład wykorzystuję momenty przejścia, jak nowy rok czy kolejne urodziny, do tego, żeby skupić się na swoich pragnieniach. Dużo wtedy piszę, bo to porządkuje moje myśli i uwalnia mój wewnętrzny głos. Przedstawiam swoje życie w czterech aspektach. Pierwszy to „ja” jako istota fizyczna i energetyczna, czyli: jak chcę się czuć, czego chcę doświadczać. Drugi to mój dom i moja rodzina. Trzeci to obszar zawodowy, czyli: co mogę dać z siebie światu, i czwarty – mój rozwój. W tych czterech aspektach opisuję swoje pragnienia. Często nie potrafię wymyślić, co może mi dać takie poczucie, jakiego szukam. Ale jeżeli życzę sobie doświadczyć spokoju, równowagi, spełnienia, radości, to życie mi to przynosi. Spisuję swoje pragnienia też po to, żeby wiedzieć, dokąd zmierzam, jaki mam cel. Nasze myśli zawsze będą manifestowały się w naszym życiu, tylko jeżeli nie wytyczymy im kierunku, będzie się to odbywało bez naszej świadomości. Wtedy będą kierować nami lęki. A to my mamy wyznaczać kurs naszego okrętu. Dla wielu osób wielkim wyzwaniem jest czas nicnierobienia. Bo gdy nic nie robimy, wtedy dzieje się w nas najwięcej. Dlatego aktywności, które nam to ułatwiają, są bezcenne. Poprzez saunę skalną dużo łatwiej można dojść do swojego ducha, bo poprzez relaksację mięśni relaksujemy umysł. Wiele osób żyje w takim pędzie, że siedzenie w bezruchu na medytacji jest dla nich nieosiągalne. Tym bardziej polecałabym im masaże i właśnie Ganbanyoku.

To nie tylko metoda dla zaawansowanych, ale i dla tych, co są dopiero na początku drogi?

Wszyscy jesteśmy na początku drogi. Wiele razy mi się wydawało, że już tak daleko doszłam i tyle wiem, a potem okazywało się, że znowu zaczynam, bo wciąż tyle odkrywam i tyle mam do przepracowania. Droga do siebie nigdy się nie kończy.

www.ovostudio.pl

Agnieszka Maciąg, czołowa polska modelka, promotorka zdrowego stylu życia, autorka książek (najnowsza to „Smak miłości”). Twarz kampanii „Po prostu położna”

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>