fbpx

„Jem to, co chcę!” O asertywności przy stole

fotochannels.com

„Od dzisiaj nie jem słodyczy i pustych węglowodanów!” Jasne, skąd my to znamy…? Wystarczy, że zaprosi koleżanka lub teściowa na rodzinny obiad, żeby zaczęło się pod przysłowiową górkę.

Zasiadasz z bliskimi, zwykle pełna pozytywnego nastawienia,  przy wspólnym biesiadnym stole, by z miejsca usłyszeć:  „Jak to, tego nie zjesz? Spróbuj tylko jakie to pyszne! Ale po co w ogóle ta zdrowa dieta, przecież wyglądasz dobrze! Cały dzień dla Ciebie gotowałam, specjalnie dla Ciebie!” Udręczona wpędzającym w poczucie winy nagabywaniem, w końcu ulegasz namowom: koleżanki, babci , mamy, partnera, to bez znaczenia. Ważne, że zjadasz – i to nie jeden lecz parę kawałków. A po powrocie do domu  czujesz, że znowu nie stanęłaś na wysokości zadania! Obwiniasz więc siebie, bo ktoś Cię namówił, bo jesteś zła i nic dobrego Ci się w życiu nie może przydarzyć itd. Czy takie sytuacje są Ci bliskie…?

Nie dziw się swoim dotychczasowym porażkom, bo powiedzieć „nie” jest możliwe dopiero wtedy, gdy nauczysz się wsłuchiwać w siebie i swój organizm.

Z reguły wiemy, które potrawy i w jakiej ilości nam służą, po czym czujemy się pełni energii, a po czym leniwi i ospali. Bez problemu potrafimy również  określić jakie potrawy sprawiają nam przyjemność.  Zdrowe jedzenie to po prostu takie,  po którym nie wzdyma się brzuch, a stolec ma odpowiednią konsystencję. Twoje własne ciało jest tak inteligentne, że wie wszystko. To czy działasz w zgodzie ze sobą, czy też przeciwko sobie jest zawsze Twoją suwerenną decyzją. Zapamiętaj to, bo wiedza ta stanowić będzie dla Ciebie podstawę do podejmowania kolejnych  decyzji związanych z jedzeniem i tzw. zdrowym odżywianiem.

 „Jestem tym, co jem”

Wiedza o sobie jest podstawą wszystkich zmian, które wprowadzamy w procesie zdrowego odżywiania. Inaczej: jeśli chcę jeść to, co lubię, a wiem, że to mi szkodzi, to pozostaje mi podjęcie decyzji  i wzięcie na siebie całej odpowiedzialności z nią związanej. Idąc dalej, jeśli zacznę rozwijać swoją samokontrolę dotyczącą jedzenia oraz będę pełna entuzjazmu i pasji, by zdrowo się odżywiać,  to jestem na dobrej drodze, by wziąć odpowiedzialność za to, co jem.

Trudne? Niekoniecznie. Miałam w diet coachingu kobietę ze sporą nadwagą, dla której jednym z celów było przestać jeść słodycze (miała trudność w odmawianiu sobie tej jedynej, małej przyjemności). Dodam, że była to osoba bardzo zdecydowana na wprowadzenie radykalnych zmian, która przeszła już kilka porad dietetycznych, stosowała wiele różnych diet, i która cierpiała na efekt jo-jo.

Solidnie pracowała nad tym, by być i żyć w zgodzie z sobą – spotykała się z diet coachem przez pięć miesięcy.

Obserwowała m.in. kiedy może odpowiedzieć „nie” a kiedy według niej i z jakich powodów jest to niemożliwe. To nie koleżanka ją namówiła, to nie rodzina nalegała, to nie babcia prosiła, lecz ona postanawiała, że będzie lub nie będzie jadła kolejnego ciastka. Swoje postanowienie oparła o wiedzę dotyczącą wpływu cukru na organizm, którą jej przekazałam oraz na wynikach działań związanym z obserwacją siebie.

Obecnie to ona wybiera, postanawia i decyduje – nie tylko o swoim jadłospisie, ale o całym swoim życiu. Trzyma je w swoich rękach i jak sama mówi czuje się z tym wspaniale. Dlatego zapraszam Cię do obserwowania reakcji swojego ciała na jedzenie, do ćwiczenia uważności oraz do pamiętania o zbawiennym wpływie aktywności fizycznej.  Uważne obserwowanie siebie i swoich nowych nawyków pozwoli Ci stawić czoło wewnętrznym demonom związanym z jedzeniem.

UWAGA: Pierwsze kroki ku odżywianiu dla zdrowia można postawić uczestnicząc w warsztatach „Smaki mojego życia” organizowanych przez Instytut świadomego Rozwoju.