Powiedz mi kim jesteś, a zdradzę Ci, jak schudnąć

Powiedz mi kim jesteś, a zdradzę Ci, jak schudnąć

Jedynym sposobem na skuteczne odchudzanie jest zdrowa dieta, a nie co sezonowa walka.
 

W czasach, kiedy wymyślony przez media wizerunek jest najczęściej jedynym kryterium pozytywnego odbioru człowieka, nie zastanawiamy się, jakie szkody naszemu organizmowi mogę wyrządzić modne diety, tylko ślepo idziemy w kierunku zmiany, często przy okazji rujnując sobie zdrowie. Według chińskiej medycyny najlepszym podejściem do problemu nadmiernej wagi jest widzenie go takim, jaki jest – jako kolejnego nadmiaru czy nagromadzenia toksyn, które należy usunąć w trakcie udanej przemiany dietetycznej. I najczęściej zmiana następuje rzeczywiście w trakcie diety, ale poźniej niechciane kilogramy wracają. Czy jesteśmy więc skazani na nudną, ale zdrową jednostajność przez całe życie, jeżeli będziemy chcieli utrzymać idealną wagę? Dietetyczka Sandra Czeszejko-Sochacka
przez ponad 20 lat szukała odpowiedzi na to pytanie, obserwując na przykład bardzo różne reakcje organizmu na dietę ograniczajacą kalorie. Niektóre jej pacjentki bardzo szybko traciły kilogramy i czuły się świetnie, innym udawało sie to bardzo powoli, a do tego kompletnie traciły energię. Po analizie ich przypadków napisała książkę „26-składnikowa superdieta dla każdego”, która ukaże się niebawem. Sama przeszła każdą możliwą dietę. Najpierw dietę Diamondów, która przyniosła efekty, ale spowolniła przemianę materii. Potem były ajurweda, kuchnia pięciu przemian i metoda dr Dabrowskiej. – Po tych wszystkich dietach zauważyłam jedna podstawową zasadę – wszystkie działają wtedy, kiedy zaczynamy. Wprowadzamy cel do naszego umysłu i wydaje się nam, że bardzo szybko osiągniemy wymarzony efekt. Owszem, często tak jest, ale głód i pozbawienie się przyjemności pozostawiają uraz: byłam głodna, teraz muszę to
odreagować – przyznaje dietetyczka. Dlatego w jej diecie najważniejsza jest różnorodność – 26 składników, które można jeść w różnych konfiguracjach.

Podzieleni

Podstawowa zasada diety jest podział ludzi na trzy grupy: węglowodanowców, białkowców i grupę mieszana (lub zrównoważona). Ten podział jest ściśle powiązany z psychika. Wrażliwcy o mniejszej odporności na stres wybierają najczęściej potrawy węglowodanowe, które są przez organizm szybciej spalane w sytuacjach stresowych, z kolei ludzie ambitni, lubiący rywalizacje, pasjonaci sportu najczęściej sięgają po produkty białkowe. Nie oznacza to, że węglowodanowcy nie jedzą mięsa, ryb czy jajek, a białkowcy nie tykają kaszy i chleba. Obie grupy zachowują inne proporcje i jedzą rozmaite produkty o różnych porach dnia. Dzięki dostosowaniu się do określonej grupy żywieniowej mamy szansę na pozbycie sie nadwagi, uniknięcie wielu chorób, a co za tym idzie – na lepszą jakość życia. Wśród węglowodanowców znajduje się większość osób z nadwagą i one też popełniają najwięcej błędów żywieniowych. Nie jedzą o odpowiednich porach, często sięgają po słodycze,
a niedobory uzupełniają nadmiernie spożywanym białkiem. Zrównoważona dieta, którą dostarczy odpowiednią ilość złożonych węglowodanów w stosunku do białek, pozwoli przede wszystkim zlikwidować nadmierny apetyt na słodycze. Tego problemu z łatwością pozbedą się białkowcy, jeśli w swojej diecie zrównoważa ilość białek w stosunku do spożywanych dobrych węglowodanów. W grupie mieszanej najmniej jest osób z nadwaga.

Klasyfikacji polegającej na ustawieniu indywidualnej diety dla każdego dokonuje się na podstawie wywiadu, który dotyczy głównie produktów spożywanych w dzieciństwie
oraz cech charakteru. Węglowodanowcy od zawsze preferowali przede wszystkim kasze,
makarony, naleśniki, racuchy, kopytka, kotlety mielone, parówki, ryby, zupy warzywne, słodkie owoce, pieczywo, ciasta i ziemniaki. Białkowcy to wielbiciele kotletów schabowych, rosołu, pieczeni wołowej, golonki, ryżu, jajek, żeberek, szynki, boczku, polędwicy, schabu, wyrobów cukierniczych i czekolady. Pierwsza grupa potrzebuje do południa
więcej owoców i węglowodanów niż białkowcy, którzy mogą spożywać białko przez cały dzień. Najprościej, oczywiście, mają zrównoważeni, ponieważ ich organizm dostosowuje się do wszelkich sposobów żywienia. Ludzie należący do tej grupy właściwie jedzą
wszystko w odpowiednich proporcjach, nie unikając warzyw, które często ze swojego
menu wykluczają dwie pierwsze grupy. Dlatego wśród „zrównoważonych” jest znikoma liczba osób otyłych.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Dobre złego poczatki – Zaczeło sie od małych dzieci, niejadków, które mamy przyprowadzały do gabinetu – opowiada Czeszejko-Sochacka. – Bo wszystko ma swoje korzenie w dzieciństwie. Nasze nawyki żywieniowe kształtują się od najmłodszych lat i determinuja nasze smaki na całe życie. Dzieci są wolne od przyzwyczajeń i automatycznie sięgają po takie potrawy, jakich potrzebują. Wystarczy zaobserwować, jak podświadomie stosują dietę rozdzielną i zazwyczaj zjadają np. mięso z surówką albo ziemniaki z surówką. Rzadko się zdarza, żeby z talerza dziecka znikało wszystko, chyba że od małego je tego dobrze wyuczymy. To jednak będzie miało swoje konsekwencje w przyszłosci. Jedna z przyczyn braku apetytu u dzieci jest właśnie niewłasciwie ustawiona dieta. A wystarczy je tylko obserwować. Jeśli twoje dziecko najchętniej wcina naleśniki, makaron, kluski etc., to wiadomo, że jest węglowodanowcem. Matka tego nie wie, chce jak najlepiej urozmaicić mu dietę i czesto już na śniadanie na stole pojawia sie białko. Parówke, jajka czy serek dziecko będzie trawic dłuzej, a w porze obiadowej ciągle nie będzie czuć głodu. Karmione pod naciskiem staje się, oczywiście, niejadkiem, a gdy dorośnie, najpewniej będzie miało problem z nadwagą. Jeśli jednak dostanie mięso czy rybę dopiero na obiad, jego organizm ma szanse uzupełnić niedobory aminokwasów, strawić proteinowy posiłek. Rano na pewno obudzi sie z chęcią na węglowodanowy posiłek. Będzie też spokojniejsze.

Superdieta w 26 punktach

Wyobraźmy sobie życie, w którym musimy liczyć kalorie. Po jakimś czasie będziemy dokładnie wiedzieć, ile dany produkt ma kalorii, ale co to za życie z kalkulatorem w głowie! Poza tym nawet ta dieta nie działa tak samo na wszystkich, bo każdy z nas trawi inaczej. Superdieta zaspokaja w pełni zapotrzebowanie na wszystkie niezbedne składniki
odżywcze i z powodzeniem może być stosowana przez całe zycie. Jest bardziej sposobem na życie, działa odchudzająco, usprawnia system odpornościowy i wspomaga procesy trawienne. Do odchudzania będziemy potrzebować tabelki, która usprawni korzystanie z systemu, w którym każdemu produktowi (według jego wartości odżywczych) przypisana jest określona liczba punktów. Przez cały dzień będziemy mogli „zjeść” 26 punktów. Do godziny 12 wszystkie grupy mogą spożywać cukry – fruktoze i glukoze, których potrzebuje nasz organizm, aby pobudzić mózg do całodziennej pracy. W ciągu dnia jemy białka, które najlepiej łączyć z warzywami, aby usprawnić pracę jelit. Stosujemy metodę niełączenia białek z weglowodanami i staramy się jeść około 200–250 dag surowych lub ugotowanych warzyw. W jednym posiłku powinniśmy zjeść ok. 100 g białek i 50 g węglowodanów. W początkowej fazie najlepiej zastąpić słodycze suszonymi owocami, pestkami słonecznika lub dyni. Warzywa dobieramy według kolorów, tzn. pilnujemy, aby na talerzu znalazła się cała paleta barw, a szczególnie zielony, zółty i pomarańczowy. Unikamy smażenia, zamiast tego dusimy,pieczemy i grillujemy. Ostatni posiłek jemy około godziny 17. Pijemy herbaty ziołowe – z rumianku, pokrzywy, bratka, melisy, ale także zielona, biała lub czerwona.

Jak zacząć, żeby dobrze skończyć?

Wiadomo, ze nadwaga to problem ciała umiejscowiony w głowie. – I własnie od psychiki zaczynamy superdietę dla każdego – mówi autorka książki. Metoda obejmuje połączenie psychologii i dietetyki, bo tylko taka forma leczenia otyłości ma według niej sens i szansę na powodzenie. Równoczesnie z dietą wprowadzamy inne elementy. Relaksacja, masaż czy zmiana wizerunku odwracają naszą uwagę od tego, że się odchudzamy. Koncentrujemy
się na tym, że chcemy dbać o zdrowie, a chudnięcie jest dodatkowym, niewątpliwie atrakcyjnym efektem ubocznym. Dieta bez wgłębienia się w struktury psychiczne
pacjenta ma tendencje do nawrotów nadwagi i chorób. Najpierw motywacja, aby ten zaplanowany proces mógł sie rozpocząć i dać własciwy efekt, później wzmocnienie systemu nerwowego poprzez afirmacje i techniki oddechowe. Nastepny etap to wprowadzenie systematycznego wysiłku fizycznego zgodnego z poziomem możliwości fizjologicznych zależnych głównie od wieku i stanu zdrowia, a także stosowanie różnych zabiegów, takich jak masaże, używanie maseczek, kremów ujędrniających etc.
Ostatni ważny element według autorki to stylizacja stroju i wizaż. Bez tego poziom zadowolenia z osiągniętych efektów będzie niepełny.kilogramów, oczyszczenie organizmu czy pozbycie się alergii pokarmowej. Z czasem jednak może się zdarzyć, że myślenie o tym, co i jak jemy, zaczyna dominowac w naszym życiu. Anorektyk myśli, że wciąż jest za gruby, pragnie obsesyjnie schudnąć. Ortorektyk ma podobnego fisia na punkcie „oczyszczenia”. Z czasem do checi bycia czystym i odtrutym zaczyna dorabiać ideologie. Jedzenie przybiera formę rytuału. Za niewielkie odstępstwo od diety taka osoba karze się zaostrzeniem rygorów, głodówkami. Ten kuchenny mistycyzm osiąga stan, w którym jego wyznawca spedza większość swego czasu na planowaniu, przygotowywaniu i spożywaniu posiłków. Umarł na zdrowie – Doszedłem do stanu, w którym odżywiałem się tylko organicznymi, lokalnymi produktami. Byłem restrykcyjnym wegetarianinem. Każdy kęs żułem 50 razy. Jadłem zawsze w ciszy i starałem sie wstawać od stołu z poczuciem niepełnego żoładka. Czułem wyższość nad ludźmi objadającymi się pizzą i czipsami. Miałem poczucie, że choć jedna z dziedzin mega życia znajduje sie pod moja całkowita
kontrola – mówi dr Bratman. – Zacząłem uniknąć kontaktów towarzyskich, restauracji, wyjazdów, chyba że mogłem zabraż że sobą własne pożywienie. Tkneło mnie, że
chyba coś jest ze mną nie tak, gdy opuściłem znajomych, bo awokado, które miałem w kuchni, własnie osiagneło odpowiedni stan dojrzałości. Te problemy są jednak niczym wobec zdrowotnych skutków obsesyjnej diety. Choć może zabrzmi to paradoksalnie, istnieją ofiary śmiertelne zdrowego odżywiania. Zdarza się, że osoby obsesyjnie skupione na swojej diecie unikają określonych produktów, prowadzą oczyszczające głodówki. Bywa, ze doprowadzają sie do anemii, zaburzeń krążenia, uszkodzenia mięśnia sercowego, anoreksji. Jedna z pacjentek dr. Bratmana, chcąc wyeliminować ze swego jadłospisu wszystko, na co jest uczulona (by móc odstawić leki, które dawały nieprzyjemne efekty uboczne), doprowadziła do sytuacji, w której mogła jeść jedynie szesc produktów. Leki faktycznie nie były jej potrzebne, ale czy efekty uboczne jej nowego sposobu życia nie stały się bardziej dokuczliwe? Zaburzenia dotyczące odżywiania, takie jak anoreksja, bulimia, a teraz także i ortoreksją, mają cechy nerwicy natręctw. A jednak nie przytrafia się to wszystkim, którzy dbają o zdrowy sposób życia czy szczupła sylwetke. Czy sa zatem osoby, którym łatwiej popaść w taki stan? Psychiatrzy oceniają, że pewne cechy
osobowości predestynują do takich skłonności. Pedantyczność, dążenie do perfekcjonizmu, zamiłowanie do porządku, czystości, przesadne poczucie odpowiedzialności i obowiązku, sztywność zasad moralnych, wysoki poziom aspiracji – to wszystko moze pchnac nas
w obsesje. Coraz częściej mówi sie takze o wpływie wychowania – na przykład
wygórowanych oczekiwaniach rodziców wobec osiagnięć dziecka, jak również o uwarunkowaniach genetycznych. Wyjscie z obsesji jest bardzo trudne. Wymaga
zwykle długotrwałej psychoterapii (kłopot z leczeniem ortorektyka jest takze w tym, ze odrzuca on wszelkie farmaceutyki jako zatruwajace organizm i niszczace jego naturalny system odpornosciowy). Nie chce nikogo przekonywac, ze dbanie o to, co sie je, jest niebezpieczne i pozbawione sensu. Co to, to nie. Uwazajmy jednak Nadgorliwość gorsza od faszyzmu – mawiają mądrzy ludzie i tu to powiedzenie zdaje się pasować jak ulał.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>