fbpx

Koronawirus – co warto wiedzieć?

Koronawirus - co warto wiedzieć?
Każdy nowy wirus stanowi zagrożenie, bo nie mamy na niego odporności. (Fot. iStock)

„Poradziliśmy sobie przy poprzednich epidemiach, poradzimy sobie i teraz”, mówi dr Joanna Pietroń, internistka z Centrum Medycznego Damiana. Ale to nie znaczy, że możemy sprawę lekceważyć. Przestrzegajmy zaleceń służb sanitarnych i… myjmy ręce!

 

Od informacji o koronawirusie z Chin zaczynają się wszystkie serwisy informacyjne w telewizji i radiu, czytamy o tym w gazetach. Czy mamy powody do strachu?

Mówi dr Joanna Pietroń, internistka z Centrum Medycznego Damiana: „No trochę mamy. Do roku 2002 uważaliśmy, że koronawirusy odpowiedzialne są tylko za zwykłe przeziębienia. Ale kiedy na przełomie 2002 i 2003 roku wybuchła epidemia SARS, w 2012 roku historia się powtórzyła – wtedy mieliśmy do czynienia z zakażeniami koronawirusem MERS – okazało się, że nie takie to proste. Wirusy zmutowały i przekroczyły barierę gatunkową. Czyli przeniosły się ze zwierząt – w przypadku SARS w 2002 były to koty – i stały się zaraźliwe i zakaźne dla człowieka. W 2012 roku znowu – tym razem były to wielbłądy. Teraz, po ośmiu latach przerwy, wirus znowu przekracza barierę gatunkową i znowu, zmutowany, jest dla nas groźny”.

Każdy nowy wirus stanowi zagrożenie. Po pierwsze – nie mamy na niego odporności, po drugie – nie wiemy, jak szybko się rozprzestrzenia, jak jest „nowatorski”, jak będzie zaraźliwy i zakaźny. Wydaje się – na razie –  że ten z Wuhan, koronawirus 2019-nCov, jest mniej zjadliwy niż SARS. Szczepienia póki co nie ma. Jeśli powstanie, to najwcześniej za kilkanaście tygodni (a to wariant optymistyczny).
Niebezpieczne jest, że okres inkubacji wynosi od 1 do 14 dni (zwykle 5–6). Czyli możemy spotkać osoby, które są w okresie bezobjawowym, a zakażają. Przy czym rzecz jasna nie są tego świadome.

Koronawirus - co warto wiedzieć?
Myjąc ręce, pamiętaj o dokładnym namydleniu skóry między palcami oraz nadgarstkach. (Fot. iStock)

Dr Joanna Pietroń: „Poprzednio udało się nam – czyli ludzkości – nie dopuścić do rozwoju epidemii, choć nie mamy przecież szczepionki. Ale reżim sanitarny, kwarantanna, działania profilaktyczne okazały się na tyle skuteczne, że epidemię zahamowały. Choć przecież w dzisiejszych czasach łatwe to nie jest. Epidemiolodzy od lat mówią o tym, jak wysoki czynnik ryzyka stanowi łatwość podróżowania. Bez problemu można przenieść chorobę z jednego końca świata w drugi. To widać było wyraźnie w 2002 i 2012 roku. Ale jednocześnie zobaczyliśmy skuteczność służb sanitarnych. Teraz też wdrożone są odpowiednie działania. Najważniejsze, by je śledzić i się do nich stosować. Wszystkie zalecenia są aktualizowane na stronie Głównego Inspektora Sanitarnego”.

Koronawirus daje objawy typowe: to wysoka gorączka, suchy kaszel, bóle mięśniowe, problemy z oddychaniem. U jednej z czterech osób rozwija się ciężkie zapalenie płuc. Ale i ono przecież nie u każdego chorego będzie śmiertelne. „Nie wiemy w gruncie rzeczy, dlaczego zmarło 170 osób. Czy dlatego, że dostały pomoc za późno, czy nie dostały jej w ogóle, czy nie było tylu respiratorów. Bo przecież kiedy naraz choruje wiele osób, może się i taki problem pojawić”, mówi dr Pietroń. I dodaje: „Jeśli coś mnie niepokoi, to to, że znajdą się ludzie, którzy nie będą przestrzegali zasad. A to teraz najważniejsze. Jeśli wracamy z Azji i na lotnisku dostajemy do wypełnienia papier, gdzie mamy wskazać miejsce pobytu, podejdźmy do tego poważnie, nie wyrzucajmy do kosza, nie myślmy: mnie to na pewno nie dotyczy, przecież dobrze się czuję. Jeśli mamy zalecenie, żeby na tydzień czy dwa zostać w domu, stosujmy się do tego. Epidemie wygasza się takimi właśnie działaniami. To kwestia odpowiedzialności całego społeczeństwa. Służby sanitarne pracują, ale nikt nas siłą nie zmusi do podjęcia pewnych działań. Wydaje się, że SARS był bardziej zjadliwy i poradzono sobie, teraz też sobie poradzimy, ale wymaga to działań skoordynowanych. Nie tylko rządów i służb sanitarnych, także każdego z nas”.

Jak się chronić?

  • Wiemy, jaka jest droga zakażenia. Wirus z rąk łatwo przeniesiemy na błony śluzowe jamy ustnej, nosa czy oka – nosa czy ust dotykamy przecież odruchowo, nie sposób przez cały czas się kontrolować. Ale noszenie maseczki może przed autozakażeniem ochronić. Zabezpiecza też przed osobami kaszlącymi i kichającymi w naszym otoczeniu.
  • Myjmy ręce. Jak najczęściej. Na stronie GIS pokazana jest dokładnie technika, przyjrzyjmy się, stosujmy, to drobna sprawa, a pomoże uniknąć problemów.
  • Używamy środków dezynfekujących, warto kupić i używać żele antybakteryjne na bazie alkoholu, dostaniemy je w aptece czy drogerii.
  • Pamiętajmy, żeby zasłaniać się przy kasłaniu, kichaniu. Przy przeziębieniu zostańmy w domu, nie narażajmy innych.
  • O podróżach do Azji chwilowo zapomnijmy.

„Tyle że to przecież nic nowego. Te zasady powinny obowiązywać zawsze, przy każdej infekcji, grypie czy paragrypie, nie tylko wtedy, kiedy mówi się o epidemii z ofiarami śmiertelnymi”, dodaje dr Joanna Pietroń.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>