(Nie) lubimy myśleć na skróty – czyli obalamy mity na temat diet i odchudzania

Lubimy myśleć na skróty. Ciągle szukamy wymówek w swoim życiu, bo to pozwala nam uniknąć odpowiedzialności albo podjęcia decyzji. Trudno nam się przyznać przed sobą, że za to jak wyglądamy, odpowiadamy my same. Dlatego kurczowo trzymamy się różnych mitów i stereotypów.

Pamiętaj, wiedza to nie informacja. Zanim zaczniesz wierzyć, że jesteś gruba, bo masz takie geny, sprawdź, czy rzeczywiście tak jest. Poniżej znajdziesz kilka najbardziej popularnych mitów na temat odchudzania, które często słyszę w moim gabinecie – mówi Elżbieta Lange, psychodietetyk i coach zdrowia.

1. Otyłość mam w genach – nasze geny odpowiadają za to, jak wyglądamy tylko w ok 30%. Są to wyłącznie pewne predyspozycje, które nie decydują o tym, czy przytyjemy. W 70% decyduje o tym styl życia i nawyki. Tak więc to nie geny, ale my same mamy wpływ na naszą figurę. Pamiętaj jednak, że przejmujemy od naszych rodziców nie tylko geny, ale i nawyki żywieniowe, styl jedzenia, sposób radzenia sobie z emocjami i problemami. W naszej świadomości zapisuje się nieświadomy schemat, który często powielamy. Jeśli twoja mama źle się odżywiała, nie dbała o siebie, nie gotowała zdrowych regularnych posiłków, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że będziesz robiła dokładnie to samo. Jednak dobra wiadomość jest taka, że w momencie kiedy to sobie tylko uświadomisz, możesz natychmiast to zmienić.

2. Trzeba przejść na dietę, aby schudnąć – dieta wytrąca organizm z równowagi, czyli tzw. stanu homeostazy. Kiedy tak się dzieje twój organizm zwalnia metabolizm średnio około 40%, aby przetrwać. Dieta – zwłaszcza niedoborowa, restrykcyjna – oznacza dla niego zagrożenie życia. Jest to mechanizm uwarunkowany ewolucyjnie. Kiedyś jedzenie nie było tak łatwo dostępne jak dzisiaj. Dlatego człowiek często oscylował między stanami głodu i nasycenia. W okresie dobrobytu organizm gromadził tkankę tłuszczową, na trudne czasy głodu. Jest to zapisane w pamięci komórkowej. Dlatego dieta oznacza dla twojego ciała informację: „Uwaga! Idą ciężkie czasy – trzeba oszczędzać!”. I jest to odpowiedź na pytanie: „Dlaczego po pewnym czasie spektakularnego gubienia kilogramów waga się zatrzymuje, mimo że nadal jesz tylko liście sałaty?”. Z chwilą zakończenia głodowania, twój organizm zaczyna upominać się o brakujące składniki i w ten sposób powracasz do swojej wyjściowej masy ciała nierzadko z nawiązką dodatkowych kilogramów, bo twoje mądre ciało robi jeszcze dodatkowe zapasy na przyszłość.

3. Stres odchudza – stres powoduje nieprawidłowe trawienie pokarmów w twoim organizmie, a zaburzenia trawienia to z kolei ogromny stres dla twojego ciała. Hormon stresu – kortyzol, który w stresie jest produkowany niemal bez przerwy, sprzyja przyrostowi tkanki tłuszczowej. Dlaczego? Po pierwsze, aż u dwóch trzecich populacji sytuacja stresowa wywołuje nadmierny apetyt. Dzieje się tak, ponieważ w momentach silnego stresu organizm zwiększa zapotrzebowanie energetyczne, mózg potrzebuje węglowodanów i jest to sytuacja naturalna i biologiczna. Po drugie, kiedy mózg uznaje, że dzieje się coś złego, uruchamia tryb awaryjny – jednym z jego przejawów jest przekierowywanie energii, którą dysponuje organizm, do mięśni i mózgu. A skąd ją wziąć? Najprostszym rozwiązaniem jest zaciągnięcie „energetycznej pożyczki” u jelit – w efekcie zostają wyhamowane procesy trawienne i mniej krwi jest kierowanej do jelit, a one same wytwarzają mniej śluzu. Ponadto, stres często bywa czynnikiem wywołującym głód. Wiele osób zajada emocje. Czasami ich wpływ może hamować łaknienie, ale kiedy emocje opadną, osoby te nadrabiają braki z podwójną siłą i w efekcie – tyją.

 

(…)

 

Więcej na temat tego, jak wyrwać się z błędnego koła odchudzania w książce „Nie t(ł)ucz się dietami” Elżbiety Lange, wyd. Zwierciadło. Książka dostępna w naszym sklepie internetowym.