fbpx

O diecie dobrej dla nas i dla planety rozmawiamy z psychodietetyczką Teresą Majewską

Planetarna rewolucja
Od tego, co mamy na talerzu, zależy nie tylko nasza kondycja fizyczna oraz psychiczna, ale i stan środowiska naturalnego. (Fot. iStock)

Od tego, co mamy na talerzu, zależy nie tylko nasza kondycja fizyczna oraz psychiczna, ale i stan środowiska naturalnego. Orina Krajewska pyta psychodietetyczkę Teresę Majewską o zasady diety dobrej dla zdrowia i dla planety.

Postęp cywilizacyjny i społeczne wybory doprowadziły nas na skraj kryzysu ekologicznego. Mówi się, że aby powstrzymać galopujące zmiany powinniśmy natychmiast całkowicie przebudować nasz styl życia, a każda działalność powinna brać pod uwagę środowisko. Czy to możliwe, żeby codziennymi wyborami żywieniowymi znacząco wesprzeć ruch na rzecz ochrony środowiska?
To nie tylko możliwe, ale tak po prostu jest. Nasze decyzje żywieniowe, a co za tym idzie – sposób uprawy roli i hodowli – kształtują środowisko. Za sprawą rozwoju naukowego i postępu technicznego kilka pokoleń temu uruchomiliśmy procesy degradacji środowiska. Uznając za priorytet zysk i wzrost gospodarczy, zainicjowaliśmy szóstą w historii Ziemi epokę wymierania gatunków, nieoficjalnie nazywaną antropocenem. Sytuacja jest katastrofalna, idee już nie wystarczą, potrzebujemy konkretnych rozwiązań na wszystkich poziomach – społecznym, politycznym, gospodarczym, ale też indywidualnym. Ostatecznie każdy z nas jest konsumentem.

Wiele badań niezależnych autorytetów naukowych, w tym raporty przygotowane przez powołaną przez uznany periodyk medyczny „The Lancet” komisję ds. zdrowego odżywiania ze zrównoważonego systemu produkcji żywności, tzw. EAT-Lancet, potwierdza, że to właśnie sposób odżywiania się i sposób produkcji należą do najistotniejszych czynników mających wpływ na stan środowiska. Obecny model produkcji zagraża zarówno ludziom, jak i planecie. To, że człowiek jako gatunek nie tylko przystosowuje się do środowiska, ale także ma zdolność kształtowania go, jest z jednej strony złe, z drugiej – dobre. Bo skoro to człowiek kreuje rzeczywistość, zatem i inicjuje procesy zmiany środowiska, to decyzja o przyszłości ciągle należy do nas. Jeżeli zmienimy nasze zapotrzebowanie na pewne grupy produktów, zaczniemy inaczej je produkować i będziemy gospodarować nimi w sposób dużo bardziej oszczędny i ekologiczny – mamy szansę odwrócić te destrukcyjne tendencje.

Profesor Tim Lang z Uniwersytetu Londyńskiego mówi: „Jedzenie, które spożywamy, i sposób, w jaki je tworzymy, determinuje zdrowie ludzi i planety. Obecnie robimy to źle. Musimy zmienić światowy system żywnościowy w skali, której jeszcze nie widziano. Chociaż to niezbadane terytorium, a błędy, które popełniliśmy, nie są łatwe do naprawienia, cel jest w zasięgu ręki”.

Od czego więc powinniśmy zacząć i na co trzeba zwrócić szczególnie uwagę?
Na początek warto uświadomić sobie, jakie działania najbardziej wpływają na degradację środowiska, by móc je zmienić. Do kryzysu doprowadziło przede wszystkim pozyskiwanie kolejnych nowych terenów pod produkcję rolną, wycinanie naturalnych obszarów lasów i puszczy – przykładem może być chociażby Amazonia. Fatalne w skutkach jest też zanieczyszczanie mórz i oceanów – tu głównymi przyczynami są transport, ścieki przemysłowe i rolnicze. Do tego dochodzą nadmiarowe połowy.

Kolejnym czynnikiem jest hodowla zwierząt, która wiąże się z konsumpcją ogromnej ilości chemicznych substancji, w tym leków, oraz z emisją gazów cieplarnianych. Udowodniono, że produkcja paszy dla zwierząt jest skrajnie nieekonomicznym rozwiązaniem. Gdyby obszary przeznaczone pod uprawy paszy przeznaczyć na uprawę żywności dla ludzi, głód na świecie by zniknął. Badania wykazały, że do produkcji mięsa wykorzystuje się 83 proc. światowej ziemi uprawnej, a dostarcza ono tylko 18 proc. kalorii w skali całej populacji. Industrializacja hodowli doprowadziła również do drastycznego obniżenia jakości pożywienia, zatem nie dość, że produkuje się ją z wielkim kosztem dla środowiska i samych zwierząt − to w efekcie nie sprzyja naszemu zdrowiu. Spożywana w nadmiarze przyczynia się bezpośrednio do rozwoju chorób cywilizacyjnych.

Biorąc pod uwagę panujący w wielu regionach na Ziemi głód, problemy zdrowotne spowodowane niewłaściwą dietą i kondycję środowiska, opracowano tzw. dietę planetarną. Jej wdrożenie mogłoby rozwiązać wymienione problemy do 2050 roku. Na czym ona polega?
Dieta planetarna oznacza przejście od mięsa i nabiału do wysokiej jakości warzyw, orzechów i roślin strączkowych. Badacze wskazują, że taki model żywienia pozwoli uratować co najmniej 11 milionów ludzi rocznie od śmierci spowodowanej przez niezdrową żywność, a jednocześnie zapobiec upadkowi świata naturalnego, od którego zależy ludzkość. Naukowcy podsumowali ogólne tendencje i sporządzili na ich podstawie uniwersalny talerz żywieniowy. Zalecenia diety planetarnej to koncept, który pokazuje tendencje i wyznacza optymalny kierunek działań. Generalnym trendem dla krajów rozwiniętych jest ograniczenie spożycia czerwonego mięsa i warzyw skrobiowych. W obszarach dotkniętych głodem z kolei o takich ograniczeniach nie ma mowy, bo tam problemem jest niedożywienie. Oczywiście w zależności od tego, gdzie mieszkamy, talerz będziemy przystosowywać do strefy klimatycznej, uwarunkowań kulturowych, tradycji, zwyczajów i gustów kulinarnych. Jednak, co ciekawe, jeśli przeanalizujemy różne tradycyjne kuchnie, dojdziemy do wniosku, że z założenia zgadzają się właśnie z talerzem diety planetarnej. W Europie możemy się odwołać do diety śródziemnomorskiej, gdzie większość pokarmów stanowią zboża i warzywa.

Jednak dieta śródziemnomorska jest bogata w produkty, których tradycyjnie w Polsce nie mamy, jak owoce morza czy oliwki.
Tradycyjnej polskiej diecie wcale nie jest tak daleko do diety śródziemnomorskiej. Różnice polegają na sezonowych lokalnych warzywach i owocach, które u nas nie występowały. Natomiast uznanie, że powszechne dziś u nas spożywanie mięsa, to nasza tradycyjna kuchnia, jest błędem. Podstawą tradycyjnej polskiej kuchni są wysokiej jakości zboża, takie jak żyto, jęczmień, owies, proso, orkisz, i warzywa sezonowe: marchewka, pietruszka, burak, rzepa, rzodkiew z rodziną, seler, kapusta z bogactwem kapustnych, do tego warzy- wa strączkowe, czyli soczewica, fasola, groch, bób, zielony groszek, fasolka szparagowa, wszelkie sałaty i zioła. Niektórzy mają wątpliwości, czy daliby sobie radę na diecie bezmięsnej, jednak naukowo dowiedziono, że można uzupełniać niedobory białkiem roślinnym. Jako gatunek jesteśmy przyzwyczajeni do diety zróżnicowanej, opartej na roślinach z dodatkiem produktów odzwierzęcych. Tak funkcjonowaliśmy od zarania dziejów. W krajach rozwiniętych mamy coraz więcej problemów zdrowotnych związanych ze spożyciem zbyt dużej ilości mięsa i przetworów odzwierzęcych złej jakości. To jest nasz główny kłopot.

Kolejną ważną zasadą diety planetarnej jest stawianie na pożywienie najmniej przetworzone?
Tak. Cukier będzie tu doskonałym przykładem. Dietetyka tradycyjnej medycyny chińskiej uczy, że często łaknienie smaku słodkiego oznacza potrzebę zasilenia, brak energii. To sygnał, że musimy się rozluźnić, odżywić, poczuć bezpiecznie. Nasz organizm, wołając o cukier w prostej postaci, w rzeczywistości woła o naturalny słodki smak zbóż, warzyw, owoców. Im mniej przetworzonych, tym lepiej. W takiej postaci słodki smak rzeczywiście nas zasili, podczas gdy cukier rafinowany wyjaławia i uzależnia. Najbardziej uzależniające jest połączenie tłuszczu i cukru w proporcji pół na pół. Przesłaniem diety planetarnej jest też umiar. Cierpimy na różne choroby głównie dlatego, że go straciliśmy. Badania kliniczne przeprowadzone na Oddziale Medycyny Naturalnej Szpitala Immanuela w Berlinie potwierdzają, że regularny post i dieta bazująca na wysokiej jakości nieprzetworzonej żywności roślinnej warunkuje nasz powrót do zdrowia. Paradoksalnie to osoby z nadwagą cierpią na liczne niedobory, ponieważ puste kalorie z przemysłowej żywności nie nasycają i choć ludzie ci są permanentnie przejedzeni i systematycznie przybierają na wadze, to ich organizm jest w rzeczywistości wygłodzony.

Od czego zacząć zmianę nawyków żywieniowych?
Niezwykle ważne jest zindywidualizowane podejście. Myślę, że w obecnych czasach głównym wyzwaniem jest właściwa relacja z jedzeniem. Problemem jest albo nadmierne jedzenie, albo wpędzanie się w gigantyczne restrykcje. Tutaj pomocna może okazać się praca z psychodietetykiem. Zdrową relację z jedzeniem buduje się na podstawie rzetelnej wiedzy na temat własnych potrzeb żywieniowych, na praktyce uważnego jedzenia oraz przyjmowania go z wdzięcznością. Jeżeli potrzebuję zasilić swoje ciało produktem od- zwierzęcym, to nie muszę się temu opierać, ale powinnam zjeść go mądrze, z umiarem i wdzięcznością. Pamiętajmy, że i my, i zwierzęta mamy swoje prawa. Chodzi o pewien rodzaj szacunku i godności dla wszystkich.

Kluczem do gospodarki rynkowej jest konsumpcja. Nasze codzienne wybory wpływają na decyzje o tym, co jest produkowane. Każdy z nas musi zacząć od zadania sobie pytania: co mogę zrobić, żeby tę sytuację poprawić? Na przykład powiedzieć: „od dzisiaj zastąpię tłuszcz zwierzęcy dobrym tłuszczem roślinnym, nie będę jadła codziennie rano jajek na bekonie, raz na dwa dni zjem śniadanie zbożowo-owocowe”.

Wydaje się to dość łatwe do zrealizowania. Jednak czy może przynieść zmiany w większej skali?
Z psychodietetycznego punktu widzenia nie da się trwałych zmian wyprowadzić radykalnie. Podstawą jest rozpoznanie naszych potrzeb zgodnych z naszymi wartościami. Gdy zrozumiemy, co jest celem, będzie nam łatwiej przeprowadzić zmiany. Dla jednych celem będzie to, żeby nie przytyć, inni będą chcieli uniknąć chorób, które powtarzały się w rodzinie. Pamiętajmy, że według tradycyjnych systemów medycznych oraz najnowszej wiedzy naukowej pożywienie to 80 proc. siły leczenia. Czym się karmisz, tym żyjesz. Rzecz w tym, żeby to, co codziennie robimy, działało na naszą korzyść, żeby dogadywać się z organizmem i z nim współpracować. Jeżeli nie będziemy tego robić, poniesiemy konsekwencje. Musimy brać pod uwagę kondycję świata, w którym żyjemy, bo bez niego nie będzie też nas.

Orina Krajewska, aktorka, instruktorka teatralna, prezes Fundacji Małgosi Braunek „Bądź”, autorka książki „Holistyczne ścieżki zdrowia”. Pyta specjalistów różnych dziedzin o ich przepis na zdrowie.

Teresa Majewska, psychodietetyk USWPS i dietetyk TCM Avicenna Institute, członek Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Współpracuje z Centrum Medycyny Zintegrowanej i z Ośrodkiem Psychoterapii Strefa Zasilania oraz Ośrodkiem RehaIilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczym Koła PSONI.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze