fbpx

Czip zamiast igły

123rf.com
fot. 123rf.com

Wyobraź sobie, że cierpisz na schorzenie, które wymaga robienia zastrzyków – codziennie albo co kilka dni. I nagle dowiadujesz się, że zamiast tego możesz wszczepić sobie pod skórę maleńki – wielkości paznokcia – czip, z którego lek będzie się uwalniać, a ty unikniesz kłucia. Kusząca wizja, prawda?
Urządzenie sterowane byłoby falami radiowymi wysyłanymi przez lekarza albo pacjenta. W czipie znajdują się maleńkie magazynki – w każdym jest dawka leku. Sygnał uwalnia lek do krwiobiegu. Jest też możliwość, by urządzenie zaprogramować – wtedy w określonym czasie wypuszczałoby odpowiednią dawkę.

Pomysł jest autorstwa profesorów ze słynnego bostońskiego MIT (Massachusetts Instutite of Technology) i naukowców z laboratorium MicroCHIPS. Po sukcesie badań z udziałem zwierząt czipy z lekarstwami przetestowano na ludziach. Konkretnie na ośmiu kobietach leczonych na osteoporozę. Każdej z nich wszczepiono ambulatoryjnie (zabieg trwał tylko pół godziny) czip. Przez kilka tygodni po prostu był on pod skórą – nie dawano mu żadnej pracy. Potem zaczęto lek uwalniać. Po skończeniu kuracji czipów jednak nie wyjęto. Chodziło o to, by sprawdzić, czy urządzenie nie otorbi się pod skórą, a jeśli tak – czy nie wpłynie to na skuteczność podawania leku. Okazało się, że wszystko działa idealnie – powstanie wokół czipa włóknistej torebki nie przeszkodziło ani nie osłabiło działania urządzenia.

Teraz trwają prace nad tym, by w czipie zmieściło się więcej „porcji” lekarstwa. Jeśli się powiodą, wielu chorym ułatwi to życie. To dobra wiadomość również dla zapominalskich – nie będą musieli myśleć o tym, że pora na zastrzyk – ich kuracją może zdalnie sterować lekarz albo komputer.