Sauna – jakie są z niej korzyści? Na co pomaga? Jak działa?

Sauna - jakie są z niej korzyści? Na co pomaga? Jak działa?
Różne odmiany kąpieli cieplnych dają nam cielesne i duchowe oczyszczenie. (Fot. iStock)

W saunie rodzą się myśli i uczucia, które nie mogłyby powstać w żadnym innym miejscu na świecie – powiedział kiedyś Frans Sillanpää, fiński laureat Nagrody Nobla. Nic dziwnego, w końcu od wieków różne odmiany kąpieli cieplnych dawały naszym przodkom cielesne i duchowe oczyszczenie. Czy para rzeczywiście działa, i na co – sprawdza Julia Wollner.

Moje regularne wyjazdy do Andaluzji trudno uznać za wyciszające. Towarzyszą mi zwykle rozbrykane córki, śródziemnomorski, a więc gadatliwy mąż i nadmiar głośnych piosenek flamenco. Na miejscu czekają rodzice, którzy chóralnie pragną opowiedzieć o wszystkim, czego nie mogłam być świadkiem. Kiedy mam wrażenie, że głowa puchnie mi jak balon, wsiadam w samochód i pędzę do swojej osobistej świątyni relaksu: arabskiej łaźni w Maladze, należącej do sieci Hammam Al Andalus. Łatwy dostęp do łaźni mieszkańcy tego regionu odziedziczyli po panujących tu przed wiekami Maurach; ci z kolei przejęli zwyczaj kąpieli cieplnych od antycznych Rzymian. Od ich czasów niewiele się w łaźniach zmieniło: najważniejsza jest wysoka temperatura, cisza i błogi odpoczynek.

Kiedy opuszczam hammam, czuję się przedziwnie lekka, a zarazem – bliższa ziemi. Może chodzi o to wyjątkowe połączenie: czas tylko dla siebie, kameralna atmosfera plus przyjemne ciepło. W końcu nie bez powodu łaźnie, sauny i banie – a więc pomieszczenia wykorzystujące ciepło do celów leczniczych i rekreacyjnych – cieszą się powodzeniem od tysiącleci we wszystkich prawie kulturach i szerokościach geograficznych.

Nawet Piastowie i Jagiellonowie

Zalety korzystania z łaźni jako pierwsi odkryli zapewne mieszkańcy centralnej Azji; znali je także Syryjczycy, Grecy i Egipcjanie, Aborygeni i Indianie z obu Ameryk, a także dawni Słowianie. Sauna oraz terapia parą wodną jest jednym z elementów Panchakarmy, metody uzdrawiająco-oczyszczającej stosowanej w ajurwedzie. Rzymianie nie wyobrażali sobie życia bez term – bezpośredniego poprzednika łaźni arabskich, które rozpowszechniły się wszędzie tam, gdzie docierała kultura islamu. Kronikarz i podróżnik Ibrahim ibn Jakub w X w. opisał proste łaźnie istniejące w Polsce – pomieszczenia z drewna, uszczelnione mchem, z paleniskami z kamieni wewnątrz, nad którymi znajdował się otwór pozwalający na ulatnianie się dymu. Kiedy piec był rozgrzany, zatykano otwór, zamykano drzwi i polewano wodą rozgrzane kamienie. Wiemy też, że królowie i książęta średniowiecznej Polski, w tym Bolesław Chrobry i Władysław Jagiełło, chętnie korzystali z kąpieli parowych. Dziś kąpiele cieplne, mnie kojarzące się z krajami śródziemnomorskimi, najpopularniejsze są w Skandynawii, szczególnie w Finlandii. Statystyki podają, że na 4 osoby przypada tam przynajmniej jedna sauna, w którą wyposażonych jest ok. 90 proc. domów.

Jak je odróżnić?

Zarówno jeśli chodzi o tradycyjną saunę fińską, koreańskie spa zwane jimjilbang czy o turecki hammam – charakterystyczne są wysoka temperatura oraz odpowiednia wilgotność powietrza, różna dla rozmaitych odmian cieplnych kąpieli. W łaźniach powietrze nagrzewane jest zwykle do temperatury 40–45°C; w saunie osiągać może nawet 100°C, mniejsza jest natomiast jego wilgotność. Tradycyjną saunę fińską, zwaną też szwedzką, suchą lub staroskandynawską, cechuje najniższa wilgotność powietrza przy bardzo wysokiej temperaturze. Do tego konstrukcja sauny zwykle powstaje ze świerku skandynawskiego, jodły kanadyjskiej lub cedru. Szczególnie ceni się ten ostatni – jego aromat wykazuje właściwości uspokajające.

Finowie często korzystają także z sauny dymnej (savusauny). Kąpiel odbywa się tu w drewnianym budynku ogrzewanym tradycyjnym piecem, w którym pali się polanami brzozowymi w taki sposób, by cały dym został w pomieszczeniu. Ewentualnie na środku pomieszczenia mieści się kamienne palenisko, a po oddymieniu kamienie polewa się wodą, żeby uzyskać odpowiedni poziom wilgotności. Rosyjską odmianą sauny jest tzw. bania ruska, z wyglądu przypominająca drewniany domek lub beczkę montowaną w ogrodzie, obowiązkowo wyposażona w balię z zimną wodą, w której należy zanurzyć się po zabiegu.

Miłośnicy kąpieli cieplnych powinni zainteresować się biosauną, zwaną też sanarium (temperatura ok. 65°C, wilgotność ok. 50 proc., dodatkowo wykorzystuje się w niej terapię światłem i olejkami eterycznymi), tylarium (połączenie łaźni rzymskiej z sauną, z dodatkiem inhalacji ziołowych i aromaterapii), fitosauną, czyli kąpielą parowo-ziołową w cedrowej beczce, oraz sauną na podczerwień (tzw. sauna infrared, doskonała przy problemach ze stawami, dyskopatii itp.). Mój ulubiony hammam, zwany także sauną parową, łaźnią rzymską lub turecką, oferuje temperaturę w zakresie 30–60°C przy wilgotności do 100 proc. Od saun północnoeuropejskich różni się także architekturą – nie znajdziemy w nim drewna, ale różne rodzaje kamienia i nierzadko naprawdę zachwycający wystrój wnętrz, począwszy od ceramiki po bliskowschodnie ławy z poduszkami, gdzie przy partyjce szachów można napić się tradycyjnej słodkiej herbaty.

Na szczególną uwagę zasługuje również japońska sauna zwana ganbanyoku. – Słowo to oznacza „skalną kąpiel” – wyjaśnia Ewa Rot-Buga z warszawskiego uzdrowiska miejskiego Studio Sante, które obok sauny fińskiej, łaźni parowej i biosauny oferuje tę oryginalną formę wypoczynku. – Układamy się na idealnie gładkich płytach z wulkanicznej skały występującej tylko na wyspie Hokkaido. Podgrzane do komfortowej temperatury 45°C, emitują naturalne promieniowanie FIR (dalekiej podczerwieni) i jonizują ujemnie otoczenie. Ciepło rozpływa się w ciele stopniowo, wnikając w głąb na 4–5 cm, co pobudza krążenie krwi, układ limfatyczny i przemiany na poziomie komórkowym. Atmosfery orientalnego zabiegu dopełnia muzyka relaksacyjna o częstotliwości 
432 Hz, wprowadzająca w stan głębokiego odprężenia.

Sauna dla ciała

Korzystanie z każdego rodzaju sauny i łaźni wspaniale działa na cały organizm. Zmniejsza napięcie mięśni, przyspiesza metabolizm, pobudza krążenie krwi i limfy, usuwa nadmiar wody. Według długofalowych badań przeprowadzonych w Finlandii regularne sesje w saunie doskonale wpływają na osoby cierpiące na nadciśnienie i choroby naczyniowe; poprawiają także pamięć, zmniejszają ryzyko demencji i choroby Alzheimera. Polepsza się profil lipidowy (poziom cholesterolu) saunujących, a rozszerzenie naczyń krwionośnych, wynikające z niego lepsze krążenie i usunięcie toksyn – wzmacniają układ odpornościowy, pomagając w walce z infekcjami.

Zwolennicy kąpieli cieplnych często wspominają głośny eksperyment z 2003 roku, zwany New York Rescue Workers Detoxification Project. Był on szeroko komentowany i krytykowany ze względu na finansowanie przez Kościół scjentologiczny, jednak przyniósł zaskakująco pozytywne rezultaty. Ratownicy, strażacy i policjanci pracujący w ruinach World Trade Center we wrześniu 2001 roku i mający po tragedii poważne kłopoty ze zdrowiem, zostali poddani intensywnemu saunowaniu służącemu usunięciu trujących związków chemicznych z organizmu. Po zakończeniu procesu 84 proc. uczestników mogło odstawić leki, a przeciętna miesięczna liczba dni spędzonych na zwolnieniu chorobowym spadła z ponad dwóch do prawie zera.

Detoks w saunach i łaźniach nie ogranicza się zresztą tylko do pocenia: w wypadku większości kąpieli cieplnych zaleca się stosowanie dodatkowych zabiegów o charakterze oczyszczającym. Przykładowo, w rosyjskich baniach pije się detoksykujące napary ziołowe z miodem, a ciało – dla pobudzenia 
krążenia – chłoszcze witkami brzozowymi lub jałowcowymi. W hammamie, po pobycie w saunie parowej, która otwiera pory i zmiękcza skórę, zwykle oczyszcza się ją z martwego naskórka za pomocą savon noir (czarnego mydła) i specjalnej rękawicy kessa, a często także przy użyciu glinki Rhassoul. Jak podkreśla Ewa Rot-Buga, kąpiele w łaźni parowej wspomagają oczyszczanie dróg oddechowych – seans parowy, a potem wypoczynek w grocie solnej z tężnią solankową pozwalają odetchnąć pełną piersią, co jest istotne zwłaszcza w czasie zimowych przeziębień.

Sauna dla duszy

I to nie koniec dobrych informacji. Naukowcy twierdzą, że wizyty w saunie lub łaźni zmniejszają pobudliwość układu nerwowego, obniżając tym samym jego napięcie. Zwiększają potrzebę snu i jego głębokość. Mogą być pomocne w leczeniu depresji, stanów lękowych i zaburzeń apetytu – ciepło pobudza bowiem ośrodek przyjemności w mózgu.

Kilka lat temu badacze z University of Wisconsin-Madison przeprowadzili test polegający na umieszczaniu chorych na depresję w odpowiednio przygotowanym namiocie, w którym ogrzewały ich specjalne lampy. Okazało się, że wywoływanie hipertermii (stanu podwyższonej temperatury) poprawia samopoczucie pacjentów i zmniejsza nasilenie objawów depresyjnych. Potwierdza to szereg innych badań. W renomowanym czasopiśmie naukowym „Complementary Therapies in Clinical Practice” opublikowano niedawno wyniki badania na grupie 45 mężczyzn i kobiet w wieku ok. 50 lat. Już po jednorazowym pobycie w saunie odnotowano u nich znaczącą poprawę nastroju.

Doktor Lawrence Wilson w książce „Sauna therapy” przekonuje, że przy regularnym korzystaniu z sauny maleje poziom kortyzolu – jednego z głównych hormonów stresu. Wzrasta natomiast poziom beta-endorfin, zwanych hormonami szczęścia. Finowie i Rosjanie chętnie łączą korzystanie z sauny czy bani z morsowaniem, a zimne kąpiele są dodatkowym remedium na stres, napięcie i zmęczenie.

Poza korzyściami, które najlepiej zmierzą i opiszą naukowcy, każdy z nas zauważy zapewne, że pobyt w saunie lub łaźni niesamowicie relaksuje i wycisza. Dłuższa chwila spędzona z dala od hałasu, bez telefonu i dostępu do Internetu umożliwia skupienie na własnych myślach, pozwala zyskać dystans do kłopotów i oczyścić się z trudnych emocji.

– Finowie mawiają, że gniew i nienawiść spalają się w saunie – puentuje ekspertka Studia Sante. Pobyt w niej jest też okazją do praktykowania uważności. – Już samo wejście do sauny, gdzie panuje półmrok i ciepło, jest intensywnym doznaniem, więc automatycznie pozwala odłączyć się od codziennej aktywności umysłu, błądzącego zwykle gdzieś w przeszłości lub przyszłości – dodaje Magdalena Kulińska, psycholog, coach, nauczycielka uważności w metodzie MBSR (www.uwaznazmiana.pl). – Warto wtedy skupić się na tym, co odczuwamy przez zmysły, na bieżącym doświadczeniu: wilgotnej skórze, kroplach wody spływających po czole, ciepłym powietrzu, którym oddychamy. Możemy wyobrazić sobie, że stresujące myśli, uwierające uczucia i przeżycia opuszczają ciało przez pory skóry. I tak jak ciało pozbywa się toksyn wraz z potem, tak my możemy pozbywać się napięcia z umysłu, skupiając uwagę na ciele i towarzysząc mu myślą.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze